Musze oddac dziecko.....krytykujcie!

27.02.07, 14:31
Mieszkam sama w wielkim miescie nie mam tu rodziny,przed urodzeniem synka
wzielismy z mezem kredyt na mieszkanie i kilka innych mniejszych a teraz tego
zaluje.Przyszedl czas gdy konczy mi sie macierzynski i czas wracac do
pracy,zlobki zajete,na nianie mnie nie stac i co dalej?Musze oddac dziecko dla
rodzicow(300km).Musze pracowac bo z jednej pensji nie da rady zyc.Mam jeszcze
miesiac,zlobek moze bedzie od wrzesnia a do tej pory dziecko bedzie z
dziadkiem i babcia.Dziewczyny nie wiecie jak sie czuje,placze calymi dniami
nie chce myslec co bedzie jak przyjdzie ten dzien,czy ja to przezyje?Jak moze
mnie przy nim nie byc gdy zacznie siadac,gdy wyjdzie mu pierwszy zabek...?Ja
chyba zwarjuje!Mozecie mnie krytykowac juz gorzej byc nie moze.
    • agajot_2007 Re: Musze oddac dziecko.....krytykujcie! 27.02.07, 14:38
      wejdź na swoją pocztę gazetową. napisałam tam coś co może ci pomóc.
      pozdrawiam.
      • basiadn Re: Musze oddac dziecko.....krytykujcie! 27.02.07, 14:42
        ja też poproszę o jakąś podpowiedz bo za mc kończy mi się urlop a moja mam nie
        chce przyjechac i zostac z dzieckiem wiec moze sie okazac ze bedzie nas
        dzielilo 80 km brrr
        nie chce byc weekendowa mamą sad((
    • ewa_mama_jasia Re: Musze oddac dziecko.....krytykujcie! 27.02.07, 14:41
      A czy nie da się przeprowadzić do Was mamy? Byłoby to lepsze rozwiązanie dla
      Ciebie i dziecka. A jeśli naprawdę musisz - no to czemu mam Cię krytykować?
      Tylko odwiedzaj często, żeby nie zapomniało.
      • asia06 Re: Musze oddac dziecko.....krytykujcie! 27.02.07, 15:15
        Zgadzam się z poprzedniczką. Niech babcia do Was przyjedzie, jak może, albo
        babcia i dziadek. Mój brat, jak mial malutkie dziecko, to moja mama się do
        niego przeprowadziła, mimo że wszyscy musieli mieszkać w jednym pokoju. U mnie
        też teraz mieszka teściowa. Dla mnie to naprawdę dobre rozwiązanie
        • dyzurna a za co mamy Cie krytykowac???mus to mus 27.02.07, 15:18

    • anaj75 Re: Musze oddac dziecko.....krytykujcie! 27.02.07, 15:07
      To jest bardzo trudna sytuacja. Jeżeli Twoja mama lub teściowa (o, ile obie są
      dyspozycyjne) nie są w stanie przyjechać do Was na stałe, to może jest
      możliwość, żeby przyjeżdżały na zmianę. A może znajdziesz jakąś mamę-sąsiadkę
      ze swoim dzieckiem, która za niższą stawkę niż niania zajmie sie również Twoim.
      Jeśli to nie wypali, to nie powinnaś myśleć, ze oddajesz dziecko (jeny, po
      tytule sądziłam, że do domu dziecka!), to pomyśl, że powierzasz je kochającym,
      bliskim osobom. Potraktuj ten stan jako przejściowy, już teraz dowiaduj się o
      miejsca w żłobku - stale ktoś rezygnuje, przeprowadza się itp. Odwiedzaj synka
      często. Ważne by ta sytuacja nie trwała długo. W tym czasie, kto wie, może
      trafi się bardziej płatna praca i pojawią się nowe rozwiązania.
      Pozdrawiam.
      • phantomka Re: Musze oddac dziecko.....krytykujcie! 27.02.07, 15:15
        Nie zostawilabym dziecka z jdnej prostej przyczyny: jedna z bliskich osob w
        rodzinie byla oddana na kilka m-cy do babci, rodzice jego odwiedzali, wszystko
        niby cacy. Dzisiaj ten chlopak ma ponad 30 lat i potworny zal do rodzicow, duza
        zlosc w sobie na nich i tak naprawde nigdy nie potrafili stworzyc normalnych
        relacji.
        Pewnie, ze moze byc inaczej, ale ja nie wierze, zeby dziecko moglo tak
        funkcjonowac bez uszczerbku na psychice. To w koncu najwazniejsze miesiace
        zycia dziecka.
        Moze postaraj sie porozmawiac w zlobku o swojej sytuacji podbramkowej, moze
        trafisz na czlowieka, ktory bedzie mogl Ci jakos pomoc, wziac dziecko szybciej,
        zalatwic jakos miejsce - no nie wiem, w kazdym razie kombinuj w ten sposob.
        • anaj75 Re: Musze oddac dziecko.....krytykujcie! 27.02.07, 15:30
          I ja mam bliska dorosłą osobę, która mieszkała, ale przez pierwsze lata życia a
          nie miesiące, z dziadkami, mama zabierała ją na weekendy a dziś brak
          jakiejkolwiek ciepłej więzi między nimi, jest raczej taka formalna.
          Jednak na taki stan wpływa więcej czynników.
          Na pewno taka pólroczna rozłąka nie jest bez znaczenia dla rozwoju dziecka.
          Potem odebrane dziadkom, może czuć się po raz drugi, jakby było odebrane
          rodzicom i w związku z tym przejawiać zachowania dezadaptacyjne - bunt, apatia,
          odrzucenie opiekunów.
          Warto spróbować, jak juz ktos pisał, rozmowy z dyrektorem żłobka.
          Przedstawienie rzeczywistej sytuacji może pomóc w rozwiazaniu sytuacji.
          Ale jeśli nic nie zadziała, to nie ma nic innego, niz pogodzić się z tym.
          • majan2 Re: Musze oddac dziecko.....krytykujcie! 03.04.07, 15:07
            Nie mozna cie krytykowac, zycie postailo ci ew trudnje sytuacji. Pewnei sie dote
            go przyzywczaisz i to jest przejsciowe, tylko dopilnuj zebylo przejsciwoe-zadbaj
            o zlobek od jesieni.
            • ma.dzia Re: Musze oddac dziecko.....krytykujcie! 03.04.07, 15:55
              Piszesz,ze masz duze mieszkanie,wiec moze mozna zamienic je na mniejsze a
              roznice jakos dobrze spozytkowac?
        • starajacasie a za co tu krytykować? 03.03.07, 18:11
          owszem miejsce dziecka jest przy rodzicach ale nie ma co demonizować
          ja nieznam nikogo kto był wychowywany przez dziadków , sama jestem taką osobą,
          rodzice nie mieli możliwości zajmowania sie mną, pracowali bez wytchnienia by
          teraz cieszyć sie wspólnie życiem,
          pewnie były łzy kiedy miałam wrócic do rodziców na weekend ale w wieku
          dojrzewania sie toz mnieniło...
          nie mam problemów emocjonalnychsmile a tacy którzy twierdzą że mają problemy
          emocjonalne przez to ze wychowywali sie u dziadków uważam za bardzo wygodnych
          ludzi,
          najlepiej zgonić wszystko na innych a trudniej zrobic wysiłek by być w związku
          i godzić sie na kompromisy,
          ja mam wspaniałego kochanego męża,
          cudownych rodziców, mama jest moją najwspanialszą przyjaciółką
          a dziadków kocham równie mocno
          nie ma co demonizować
          jesli dziecko będzie czuło "zdrową miłość' to zawsze wyrośnie na porządnego
          człowieka
          wiem ze dlas matki to truna bardzo trudna decyzja więc nie kpcie leżącego i
          nieopowiadajcie banałów
          pozdrawiam
        • czarna.porzeczka to nie argument phantomka 03.04.07, 11:10
          eeeeeeeeeeee, to patologia, po prostu dorosly 30tolatek zwala za swoja
          nieudolnosc zyciowa wine na rodzicow ktorzy byli zmuszeni uciekac sie do
          takiego rozwiazania. Nie przemawia to do mnie. Sorry.
    • jufalka Re: Musze oddac dziecko.....krytykujcie! 27.02.07, 15:18
      nie będę krytykować, twoja decyzja... ale może jest jakiś inny sposób, żeby nie
      rozstawać się z dzieckiem na tak długo? ja bym nie zostawiła dziecka na tak
      długo z kimś innym nawet teraz jak ma 8 msc - bałabym się czy to nie wpłynie źle
      na naszą więź i na samopoczucie dziecka...
      • jufalka Re: Musze oddac dziecko.....krytykujcie! 27.02.07, 15:28
        rozważ słowa phantomki... ja słyszałam też, że niemowlę przywiązuje się do tej
        osoby, zwykle jednej, czasem kilku, które się nim najwięcej opiekują, chyba byś
        nie chciał by Twoje przywiązało się bardziej do babci niż do Ciebie? poza tym
        teraz jest z Tobą cały czas, przyzwyczajone, że jesteś codziennie, a tu nagle
        nie ma Cię... dziecko nie wie dlaczego, mogłoby to być trudne dla dziecka...
        oczywiście może równie dobrze nic złego się nie stanie, ale ja bym nie
        ryzykowała... Napisz jak rozwiążesz tą sytuację... Powodzenia
    • zebra12 Mam taką samą sytuację! 27.02.07, 15:26
      Dziecko urodziłam na studiach. Jakoś sobie radziłam, wzięłam dziekanę na rok,
      potem złobek. Cud, że mała nie chorowała. Drugie dziecko urodziłam na piątym
      roku. Zaraz potem znalazłam pracę! Nie miałam z kim zosatwić dzieci, na
      opiekunke mnie stać nie było, bo pracowałam na pół etetu za 450 zł. Od tej pory
      minęło już 6 lat. Moje dzieci sa cały czas u rodziców, do mnie wracają na
      weekendy i wolne dni. Codziennie do nich jeżdżę i siedzę tam ile mogę. Wiem, że
      to nie to samo! Ale wyjscia nie było. Teraz urodziłam trzecią córeczkę. I
      własnie w związku z tym i tak musze wziążć opiekunkę więc wszysstkie od
      wrezśnia będą w końcu w domu. I tak mam bierze ode mnie 400 zł, a od września
      chce 800! To ja wolę sobie znaleźć opiekunkę i mieć córki przy sobie. Ale
      śietnie rozumiem, co czujesz! Nie obwiniaj się, nie Ty jedna! Trudne są czasy.
      Głowa do góry!
    • ineska2 Re: Musze oddac dziecko.....krytykujcie! 27.02.07, 15:28
      a nie moze babcia przyjechac do was i zajac sie dzieckiem? ja bym miala zal
      raczej do swoich rodzicow, gdybym byla w takiej sytuacji, a oni nie chcieliby
      przyjechac.nawet jesli mieszkanie nie jest duze, to pewnie nie jest to
      kawalerka i bedzie to lepsze rozwiazanie.
      • ewa_mama_jasia Re: Musze oddac dziecko.....krytykujcie! 27.02.07, 15:35
        Ineska, też to zasugerowałam. Ale podejrzewam, że autorka wątku przemyslała i
        tę kwestię. I skoro nie skorzysta z niej, to pewnie jest ona niemożliwa do
        realizacji. Więc nie ma co mówić o żalu bo nie znamy realiów. Może pracują na
        zmiany, może autorka wątku ma kawalerkę - dlaczego uważasz, ze jest to
        niemożliwe?
    • sabko Re: Musze oddac dziecko.....krytykujcie! 27.02.07, 15:33
      Słuchaj jeśli pensja męża nie jest wysoka to może załapiecie się na zasiłek
      wychowawczy to zawsze jakieś 440 zł więcej.Nie wiem jaki masz zawód ale może
      istnieje możliwość pracy w domu. Jeśli masz wyższe wykształcenie (taki wymóg)
      mogę polecić ci pewną pracę w domu, napisz do mnie na priv.
      Może faktycznie któraś babcia mogłaby przyjechać do września.
      Jest jeszcze możliwość szukania innego żłobka (w większym mieście jest zazwyczaj
      kilka takich instytucji)
      Widzisz jest dużo rozwiązań a jeśli nic się nie uda to nie martw się aż tak bo
      do wrześnie jest tylko kilka miesięcy i jakoś zniesiecie tą rozłąkę.
      forum.gazeta.pl/forum/71,1.html?f=36195
      Zapraszam na moje forum
      Niski APGAR - trudne początki
    • ania.silenter za co miałabym Cie krytykować? 27.02.07, 15:35
      Miałam identyczną sytuację, teraz córka jest z nami i z młodszą siostrą.
      Uważam tak - jeśli nie masz innej możliwości, naprawdę nie możesz postąpić
      inaczej - wyślij dziecko do dziadków.
      pozdrawiam
      P.S. Wiem co czujeszsad. Dzień, w którym mogliśmy być razem całą rodziną był dla
      mnie najszczęśliwszym dniem w życiu.
      • ania.silenter Re: za co miałabym Cie krytykować? 27.02.07, 15:37
        Nie wierz w to, że dziecko będzie bardziej kochać dziadków - moja Ola ich kocha
        ale nas - mnie, mojego męża i małą Adę kocha najbardziejsmile))))).
        pozdrawiam
    • jajofka nie martw się... 27.02.07, 15:35
      czasami tak w życiu bywa. Weekendy będą Wasze a od września weźmiesz Synka do
      domu, żłobki nie takie straszne jak malują smile tylko np. w stolicy, trzeba
      zapisywać z rocznym wyprzedzeniem (przynajmniej na ursynowie). Będzie dobrze,
      trzymam kciuki!
    • xena261 Re: Musze oddac dziecko.....krytykujcie! 27.02.07, 16:38
      Mam duze mieszkanie,rodzice nie mogal u mnie mieszkac bo ojciec pracuje i do
      tego troszke schorowany i strach zostawiac go samego w domu(chore serce).Boli,ze
      dla moich rodzicow jest to takie proste,(pomozemy,wychowamy)ale nie wiedza,ze
      bede cierpiec?Nie pytaja co ja czuje,postanowione!
      • elming Re: Musze oddac dziecko.....krytykujcie! 27.02.07, 16:47
        To może jak masz duże mieszkanie to wynajmiesz komuś za pieniądze lub za
        przypilnowanie dzieciątka gdy ty będziesz w pracy. Jest tyle możliwości, a może
        ktoś z klatki ci pomoże w zamian za pomoc w innym wymiarze niż finansowy. Nie
        zostawiaj dziecka, możesz potem tego żałowac.
    • rowantree Re: Musze oddac dziecko.....krytykujcie! 27.02.07, 20:07
      Odnoszę wrażenie, że może do końca nie przemyślałaś możliwych sposobów na
      uratowanie całej sytuacji. Bardzo Ci współczuję, że znalazłaś się w niezwykle
      trudnym dla siebie i Twojego dziecka położeniu. Ale pamiętaj, musisz bardzo
      dokładnie rozważyć to co, jak widzę z Twoich wypowiedzi, już postanowiłaś.
      Żebyś później nie żałowała. Piszesz, że mieszkasz w dużym mieście. Na pewno
      udałoby się znaleźć żłobek przy większej nieco determinacji z Twojej strony.
      Poza tym, masz możliwość skorzystania z L4, o czym już pisały wcześniej
      dziewczyny. Inne ciekawe rozwiązania też chętnie Ci podsuwają, a jednak się do
      tego nawet nie ustosunkowałaś, poza sprawą przyjazdu Twoich rodziców do Ciebie.
      Może warto się głębiej zastanowić, a nie korzystać od razu z łatwego w sensie
      logistycznym (nie psychicznym) rozwiązania. Napisz, co sądzisz o propozycjach,
      o których piszą dziewczyny odnośnie wyjscia z tej nieciekawej sytuacji. Nie
      odbieraj mnie źle. Nie chcę Cię krytykować. Zastanawiam się tylko, czy zbyt
      pochopnie nie podjęłaś decyzji, której potem możesz ciężko żałować.
    • tulifanek Re: Musze oddac dziecko.....krytykujcie! 27.02.07, 22:29
      nie martw sie: w mojej rodzinie byl podobny przypadek.wszystko bedzie ok.
    • tatko1 Re: Musze oddac dziecko.....krytykujcie! 28.02.07, 21:45
      różne są sytuacje. Mój maż jak miał roczek został oddany przez swoich
      rodziców/pierwsze ich dziecko/ do babci tj mamy swojej mamy na rok czasu,
      podczas gdy mieszkali wspólnie z teściami tj babcią nr 2 i dziadkiem w jednym
      domu i gospodarstwie. W głowie mi się to nie mieści,ale tak było, jego rodzice
      zdaje się pracowali oboje a po pracy szli do pola na gospodarce i znając śþ
      babkę chodziło pewnie o to by było komu w polu robić a nie zajmować się
      dzieckiem. Dodam ze maż nie jest idealny ale emocjonalnie raczej w porządku,
      aczkolwiek jego osobiste podejście do opieki nad małymi dziećmi wyniesione z
      rodzinnego domu mnie szokuje i naprawdę wyżej cenię sobi to jak np moja mama
      opiekowała się mną i rodzeństwem.
      Pozdrawiam, nie martw się, pamiętaj że w twojej sytuacji to jak będzie/który
      wariant wybierzesz/ najwięcej zależy od ciebie a mniej od okolicznosci, no
      chyba że nie zrobisz nic, to wtedy po prostu zostanie cieszyć sie że mama chce
      pomóc.
      U nas gdy szłam do pracy mama nie była zbyt chętna do siedzenia cały dzień
      codzień z małym,chyba nie czuła się na siłach bo ma już swoje lata, mówiła jak
      nie znajdziecie opiekunki to wtedy ostatecznie posiedzę. No i z trudem i późno
      ale znaleźliśmy i wyszło na dobre dla wszystkich.
    • bomba001 Re: Musze oddac dziecko.....krytykujcie! 28.02.07, 22:04
      nie wiem, ale nie po to sie jest rodzicem. ja bym mieszkanie po prostu
      sprzedałą, kredyt spłaciła, za to co by zostało ( pewnie poszły w górę)to bym z
      dzieckiem została, małe bym wynajęła, alternatywnie bym u rodziców zamieszkała,
      lub rodziców do siebie sprowadziła do opieki nad dzieciem.
      pozdrawiam i raczę jednak t przemyśłeć
    • judyta76 Re: Musze oddac dziecko.....krytykujcie! 28.02.07, 23:43
      moze przemysl jeszcze wszystko. z tego o piszesz wynika ze nie chcesz oddac
      dziecka do rodzicow. wiem co ja bym zrobila- wolalabym przyslowiowy suchy chleb
      jesc a byc z dzieckiem dopoki nie znalazalbym niani lub ktorys z rodzicow moze
      przyjechal by do mnie. chocby na zmiane. mysle ze nie dasz rady tak zyc na
      odleglosc z dzieckiem. pieniadze to nie wszystko. mozna sprzedac mieszaknie i
      wynajac kawalerke. mysle ze jak sie chce to nie ma problemu. pierwszy rok w
      zyciu dziecka jest najwazniejszy jesli chodzi rozwoj fizyczny i psychiczny.
      est to dar na cale zycie. nie zabieraj mu tego. przy tobie cuje sie
      bezpiecznie, kochany. zastanow sie czy jest jakies inne rozwiazanie. a jest
      napewno. glowa do gory. wszystko sie ulozy
    • xena261 Re: Musze oddac dziecko.....krytykujcie! 01.03.07, 11:00
      To,ze nie odpisuje to nie znaczy,ze nie mysle o Waszych podpowiedziach i nie
      dzialam.Dzialam!Zapisalam dziecko do trzech zlobkow co prawda od wrzesnia to
      moze byc ale jeszcze musze czekac czy sie dostaniemy.Pisalam to wczorajsze
      wyznanie w chwili malego zalamania i depresji bo wiaze sie to z powrotem do
      pracy i checia bycia z dzieckiem.Juz mam plan jakis w glowie i jest mi lepiej a
      w duzej mierze jest to Wasza zasluga.Co do Waszych wypowiedzi zgadzam sie ,ze
      moge jesc suchy chleb aby dziecko mialo mleko ale co do sprzedania mieszkania to
      podnioslo mi sie cisnienie!Kupujac mieszkanie kierowalam sie dobrem dziecka zeby
      mialo wlasny kat a nie tulalo sie po stancjach.Mamy takie czasy a nie
      inne,gdybym teraz je sprzedala to kto wie czy juz kiedykolwiek by mnie bylo na
      nie stac.Nie wiem czy sprzedanie mieszkania i zamieszkanie dzieckiem w kawalerce
      jest dobrym rozwiazaniem?!Dziecko ma swoj domek,swoj pokoik,cieplo "ogniska
      domowego".Prawda,sa teraz problemy ale domu i kochajacych rodzicow nikt mu nie
      odbierze.Znajde wyjscie z tej sytuacji prawda,ze szybko sie poddalam ale
      pomoglyscie mi jeszcze raz przemyslec sprawe i lapac sie wszystkiego.Dzisiaj
      swieci slonko i jest mi lepiej,widze wszystko jakos inaczej.Bedzie dobrze!Dzieki
      dziewczyny.Pozdrawiam
      • sir.vimes Nie sprzedawaj 03.04.07, 08:28
        Na pewno nie sprzedałabym mieszkania. To nonsens, zresztą , zamieszanie
        związane z szukaniem nowego itp - to jeszcze mniej czasu spędzonego z dzieckiem.

        Pomyśl o wynajęciu pokoju studentce zaocznej w zamian za opiekę nad dzieckiem.

        Jeżeli nie da rady - przecież będziesz dziecko odwiedzać. A świeże , wiejskie
        powietrze może go uodpornić przed żłobkiem.
    • mamagrubiatka Re: Musze oddac dziecko.....krytykujcie! 01.03.07, 11:17
      moj maly skonczyl 5 miesiecy od poniedzialku wracam do pracy, do malego idzie
      nienia...serce mi krwawi, ale samą miloscia go nie ubiore ani nakarmie.Bedie
      dobrze,tylko sie nie załąmuj...pzdr,,,,
    • sandra00 Nie daj się krytykować !!!!! 01.03.07, 11:46
      Ja też miałam oddać dziecko ,ale akurat od dziś znalazła się opiekunka i boję
      się tego bardziej niż żłobka i nie wiem do kiedy będzie mnie na nią stać , nie
      mam ani babć ani dziadków , znam mnostwo bogatych ludzi którzy oddają dziecko
      do żłobka bo to jest pewne a co ma odchorować to niech odchoruje w przedszkolu
      też będzie chorować a w szkole tymbardziej !!! Jak Cię stać to postaraj się
      zaszczepić dziecko na pneumokoki - a jak nie to pewnie też mu się nic nie
      stanie!!! Im mniejsze dziecko tym łatwiej będzie mu się przyzwyczaić , moje
      chyba pójdzie jak będzie miało roczek i wtedy będzie trudniej !!! Wierzę że nie
      masz kasy bo ja zatrudniam opiekunkę i zostaje mi 300 zł z wypłaty no ale
      zobaczymy , lepiej tyle niż stracić pewną pracę !!! NIe wiem gdzie mieszkasz ,
      ale zrób rozeznanie w żłobkach , jeżeli np.Z Katowic to mogę Ci polecić .I
      PAMIĘTAJ NIE JESTEŚ JEDYNA A ŻŁOBKI SĄ PO TO !!!!!!! TRzymaj się
      • xena261 Re: Nie daj się krytykować !!!!! 01.03.07, 11:54
        Jezeli sie dostaniemy to zlobek od wrzesnia.Jestesmy z trojmiasta.
        • phantomka Re: Nie daj się krytykować !!!!! 01.03.07, 19:49
          O jak jestes z Trojmiasta, to mam jeszcze taka propozycje: moze zwrocilabys sie
          o pomoc do Centrum Wolontariatu, moze beda mieli kogos, kto bedzie chetny jako
          opiekunka do dziecka. Tylko musialabys przedstawic im sytuacje jako trudna, ze
          bylabys zmuszona oddac dziecko do rodzicow gdyby nie czyjas pomoc. Teoretycznie
          to Centrum pomaga osobom biednym, z roznymi problemami, ale byc moze znalezliby
          w bazie kogos sprawdzonego i tylko o kogos takiego musialabys prosic
          oczywiscie. Nie wiem, czy to sie da zalatwic, ale sprobowac mozesz. Jakby Cie
          to zainteresowalo, podam namiary.
          • xena261 Re: Nie daj się krytykować !!!!! 03.03.07, 10:58
            OOO o tym nie slyszalam,mieszkam w tym miescie rok czasu i jeszcza tak dokladnie
            go nie znam.Napisz mi namiary,prosze.Watpie aby mi pomogli ale spobuje.
            Z gory dzieki!
            • phantomka Re: Nie daj się krytykować !!!!! 03.03.07, 11:10
              Napisalam na priva.
      • madzik0711 Re: Nie daj się krytykować !!!!! 02.04.07, 21:43
        Do sandra00!
        Jeżeli mogę to proszę o namiary na żłobek w Katowicach, bo właśnie zastanawiam
        się co dalej z wychowaniem mojej córeczki. Jeszcze myślę o niani, ale też się
        panicznie jej boję.
    • judyta76 Re: Musze oddac dziecko.....krytykujcie! 01.03.07, 19:06
      hey xena. ciesze sie ze przemyslalas wszystko. moze z ta kawalerka to
      przesadzilam, to bylo tak w przenosni, zeby oddac powage chwili.DZIECKO
      NAJWAZNIEJSZE. wiem ze poradzicie sobie i sie ulozy. glowa do gory. POZDRAWIAM
      ps. my mieszakmy za granica i mamy male dziecko i tez czesto borykamy sie z
      problemami czesto finansowymi, ale jakos sobie radzimy. jak sa dzieci to
      wszystko inne przyjdzie samo smile)))))))))))))))))
      • mommy_b Re: Musze oddac dziecko.....krytykujcie! 01.03.07, 20:38
        Podziwiam Cie za to ze w ogole rozwazasz taka mozliwosc jak oddanie dziecka
        nawet na jakis czas. Ja moze nie znalazlam sie w takiej sytuacji, ale jedno
        wiem na pewno. Tak male dziecko szybko zapomina. I przy braku czestych, a nawet
        bardzo zcestych kontaktow, to nie ty bedziesz wtedy dla niego najwazniejsza
        tylko babcia. Mój mąż pierwszy raz wyjechał jak synek mial ok 7 miesiecy. Nie
        bylo go pol roku. Niby wczesniej bardzo czesto zajmowal sie malym , ale gdy
        wrocil synek potraktowal go jak obcego czlowieka. Na nowo musiał sie do niego
        przyzwyczaic, ze to jego tata, to co mąż pzrezywał wtedy było straszne. Będąc w
        twojej sytuacji zrobilabym, wszystko aby byc z dzieckiem.
        Wiem ze jest ci ciezko i po czesci rozumiem co musisz przezywac i nie potepiam
        cie za to.
        Tylko iwem jakie to bolesne dla wszystkich, a szczegolnie dla dziecka. Teraz
        znowu jestem jestem sama, tylko ze z dwojka dzieci. Prawie cala cioaze musiaalm
        przejsc sama z synkiem. A kiedy widzialam swoje dziecko i jak patrze na nie
        teraz, co ono przezywa gdy nie ma przy nim ojca, kogoś kogo kocha to serce mnie
        boli. Pocieesza mnie tylko jedna rzecz, że są chociaż z matką. Aż boje się
        pomyśleć co by przezywaly gdyby zostały same bez rodziców. A żadna babcia i
        żaden dziadek choćby ten najlepszy nie zaspokoją potrzeby miłości dziecka do
        rodziców.
        Mam nadzieje ze uda ci sie znaleść jak najlepsze wyjscie z tej trudnej sytuacji.

        Pozdrawiam Beata
        • lila1974 Re: Musze oddac dziecko.....krytykujcie! 03.04.07, 08:54
          Nie strasz, bo reakcja Twojego synka nie musi przekladać się na każdy przypadek.
          Mój tata jest marynarzem - swego syna zobaczył pierwszy raz, gdy mały miał pół
          roku. Dziecko, które potwornie bało się obcych, wychowywane przez 3 pokolenia
          kobiet, na widok ojca zaprezentowało uśiech od ucha do ucha. Pokochali się od
          tego pierwszego spojrzenia i fakt, ze mały widywał ojca tylko raz na pół roku
          nie wpłynął na ich relacje negatywnie.
    • lenpol Re: Musze oddac dziecko.....krytykujcie! 01.03.07, 21:08
      wiesz,jestem w stanie zrozumieć Waszą trudną sytuację,ja nie chciałabym się w
      takiej znalezć,chociaż my też mieszkamy z dala od rodziny,nie mamy tu
      nikogo...dlatego aby poświęcić ten pierwszy rok dziecku zrezygnowałam z pracy
      do której powrócić już nie mogę...ale za to mój mąż pracuje od rana do nocy
      (prowadzi firmę)...nie wyobrażam sobie rozstania z moją malutką choćby na jeden
      dzień dlatego życzę Ci powodzenia...i ubolewam nad faktem,ŻE NADESZŁY CHOLERNE
      CZASY DLA KASY...DLA PRZETRWANIA...TYLKO CZY TO WSZYSTKO ZWRÓCI CI TE CHWILE
      GDY NIE BYŁO WAS W KAŻDEJ MINUCIE Z WASZYM MALEŃSTWEM..NIGDY...WIĘC POMIMO
      TWOJEJ SYTUACJI MÓWIĘ NIE WARTO TAK ŻYĆ...ZAWSZE JEST JAKIEŚ
      WYJŚCIE...ZAWSZE.nie krytykuje Ciebie tylko przemyśl to raz
      jeszcze...pozdrawiam gorąco.
      • sir.vimes Re: Musze oddac dziecko.....krytykujcie! 03.04.07, 08:31
        "TYLKO CZY TO WSZYSTKO ZWRÓCI CI TE CHWILE
        > GDY NIE BYŁO WAS W KAŻDEJ MINUCIE Z WASZYM MALEŃSTWEM.."


        I tak by nie byli w każdej minucie ze swoim maleństwem, ponieważ obydwoje
        pracują. Z takim podejściem to jedynie bezrobotni bez żadnych zainteresowań
        powinni mieć dzieci.
        Nie wiem po co dokopywać matce w ciężkiej sytuacji. I to poprzez takie banały...
    • ela.bory Re: Musze oddac dziecko.....krytykujcie! 01.03.07, 21:31
      Zamiast pisać "krytykujcie" powinnaś napisać "współczujcie". Ja nie będę cię
      krytykować bo na krytykę nie zasługujesz. Bardzo ci współczuję i sama bym ci
      pomogła jak bym mieszkala w tym mieście, ale napewno nie, bo ja mieszkam na wsi
      i daleko od dużego miasta. Mam nadzieję, że jakoś się wszystko ułoży i jakoś
      wyjdziecie z tej sytuacji. Może jeszcze coś da się wykombinować. Trzymam kciuki.
      • alfa36 Re: Musze oddac dziecko.....krytykujcie! 02.04.07, 21:54
        Ja Ci współczuję. Ale znam dziecko tzw studenckie, ktore bylo wychowywane przez dziadkow. Dziecie jest już nastolatkiem, ma sie dobrze i ma dobry kontakt ze swoją mamą.
      • miedzymorze Re: Musze oddac dziecko.....krytykujcie! 02.04.07, 22:04
        1. Sprawdź czy tych kilku mniejszych kredytów nie da się zamienić na jeden korzystniejszy (kredyt konsolidacyjny)
        2. ponegocjuj z bankiem w którym masz kredyt na mieszkanie o czasowe (do września - to tylko kilka miesięcy) zmniejszenie rat
        3. Porozmawiaj w pracy czy nie mogłabyś przez jakiś czas pracować na 1/2 etatu (a na reszte czasu wziąć opiekunkę). Taką możliwość daje mamom dzieci do l. 3 kodeks pracy, to nie jest żadne widzimisie

        powodzenia
        pozdr,
        mi
        • eska1234 Re: Musze oddac dziecko.....krytykujcie! 02.04.07, 22:32
          Bardzo istotne rzeczy pisze międzymorze. Przeczytaj dokładnie umowę kredytową (
          na mieszkanie). W wielu bankacha można prolongować spłatę tzn. przez pewien
          okres spłacać odsetki bez spłaty kapitału. Wtedy z różnicy mogłabyś częściowo
          przez kilka miesięcy opłacić opiekunkę. pomysł kredytu konsolidacyjnego też nie
          jest zły. Jest teraz dużo przedświątecznych promocji (mniejsze prowizje, marże
          oprocentowanie)może warto pochodzić po bankach , porównać , porobić symulacje. W
          większości banków rozpatrywanie wniosków jest bezpłatne, więc nic nie
          ryzykujesz. Czasami przy kilku kredytach można miesięcznie zaoszczędzić niezły
          grosz.
          Nie wiem jak to jest ze żlobkami. Oczywiście zasłaniają się że nie mają miejsc.
          Ale jedna znajoma pracująca w żlobku, niedawno mówiła mi , że tak zwany żłobek
          rejonowy (oni mają podobno rejony nawet jeżeli głośno o tym nie mówią)nie może w
          ogóle nie przyjąć dziecka - tylko trzeba o to powalczyć- jest to trudne, ale nie
          niemozliwe. Podobno w niektórych miastach typu W-wa super trudne. A jeżeli byś
          nie miała rodziców na drugim końcu Polski tylko na końcu Europy-to też byś
          oddała na kilka miesięcy. Złóż podanie na piśmie i niech Ci na piśmie
          odpowiedzą. I jak negatywnie to się odwołaj, do Urzędu miasta, Wojewody- nie
          wiem może do Obrońcy Praw Dziecka - ostatecznie , nie można zmusić matki by
          rzuciła pracę, a dziecko samo sobą się nie zaopiekuje. Ale żłobek też będzie Cię
          kosztował- może więc trochę dołożyć i pomyśleć o opiekunce?
          • syriana Re: Musze oddac dziecko.....krytykujcie! 03.04.07, 08:11
            nie wyobrażam sobie takiej sytuacji

            na rzęsach bym stanęła, ale nie oddałabym dziecka na wychowanie dziadkom z
            powodów finansowych
            • sir.vimes Re: Musze oddac dziecko.....krytykujcie! 03.04.07, 08:34
              Przecież ona nie oddaje na wychowanie tylko na krótki czas, ja bym to
              potraktowała jako przedłużone wakacje z babcią.
    • rotera Re: Musze oddac dziecko.....krytykujcie! 03.04.07, 08:28
      co do kredytu to niektore nawet maja mozliwosc calkowitego zawieszenia na rok,
      jak nie to moze jedn kredyt zamiast kilku,tzn mozesz w jakims banku wziazc
      kredyt na inne kredyty i ten bank spalaci te inne kredyty w roznych bankach, a
      w tym nowym bedziesz miala tylko jeden, i ten nowy mozesz rozlozyc np na 30 lat
      i splacac mala kwote, ale bardzo dlugo, np przez pierwsze 5 lat tylko odsetki

      co do złobka/przedszkola (niektore maja grupy zlobkowe od 2 lat dzieci
      przyjmuja z pampersem), brutalnie mowiac stan na glowie i zeszmac sie jesli
      trzeba dla wlasnego dziecka, tzn nie wiem jakie masz poglady, ale jak dla mnie
      warto sie upodlic i....zrobic przedstawienie z lezkami i szlochami, dac
      lapowke, zeby przyjeli dziecko
      wszystko byleby dziecko bylo blisko Ciebie
      jak sie nie da to moze babcia sie przeprowadzi
      a jak nie to trudno, ale wtedy zepnij sie na maxa i potraktuj to jako sytuacje
      przejsciowa, ale wtedy wykorzystalabym czas na max, tzn jak nie bedziesz
      jezdzila do dziecka od pon do piatku, to znalazlabym druga prace, nawet mycie
      okien byleby jak najszybciej wyjsc z dolka finansowego i miec malucha przy sobie

      a wez poprawke na to ze dzieci w zlobkach/przedszkolach choruja, najczesciej
      luty/marzec, ale w ciagu roku tez sie moze byc, co wtedy? mozesz isc na
      zwolnienie? babcia moze przyjechac na tydzien?
      powodzenia
    • enhe ja jestem takim "oddanym dzieckiem" 03.04.07, 08:31
      z powodów bardzo ważnych, rzecz jasna i z wielkiej miłości...
      Były częste odwiedziny, a jakże...
      Jest OGROMNY żal! Do dziś! Mimo, ze dziadków kochałam i miałam u nich raj.
      • sylwiksylwik Re: ja tez i moj maz tez 03.04.07, 09:58
        i powiem ci ze wieksza krzywda dzieje sie chyba rodzicom, bo dziecinstwo minelo
        nam w sumie fajnie, ale z rodzicami nigdy juz nie mielismy dobrego kontaktu
        poprostu go nie zbudowalismy pomimo tego ze z rodzicami widywalismy sie co drugi
        dzien (przychodzili po pracy bo mieszkali w tym samym miescie ale byla to praca
        zmianowa, wiec dla naszego dobra nocowalismy u dziadkow i to z dziadkami
        dzielilismy wszelkie troski). Mam wrazenie ze np moja tesciowa wogole nie
        zauwazyla ze jej syn stal sie doroslym facetem i teraz gdy ma 30 lat, powazna
        prace ciagle podkresla ze jest jej synkiem i probuje traktowac go jak malego
        chlopca. na tej linii mamy (oni maja) ciagle konflikty.
        Znowu moja mama nawet jak czasem chce to nie potrafi mi pomoc przy dziecku,
        czasami az przykro patrzec jak trzylatke probuje zabawiac jak poltoraroczniaka.
        Z drugiej strony ma duze oczekiwania co do tego jak powinnam sie nia zajac na
        starosc.
        Ja tez rozwazalam zlobek, tyle ze moja mala miala problemy z jedzeniem w tamtym
        wieku, wydaje mi sie jednak ze zlobek to duzo lepsze rozwiazanie.

        ps. nie krytykuje cie. Poprostu chcialam napisac ze "oddanie" dziecka to dla
        mnie najgorsze rozwiazanie.
        pozdr.

    • volta2 Re: Musze oddac dziecko.....krytykujcie! 03.04.07, 08:58
      A ja pozwolę sobie na krytykę, powaliło mnie zdanie o kredycie, to że ludzie
      zaciągają kredyt na mieszkanie - to jedno. To rozumiem, jest to dobro w polsce,
      jak i na całym świecie luksusowe/bardzo drogie dla przeciętnego człowieka.
      Ale jakże lekko piszesz, że macie i kilka innych kredytów. Może pochwalisz się
      nam na co jeszcze zapożyczyliście się w banku? (samochód, kino domowe, dywan do
      mieszkania, a może spłata za huczne wesele?)
      Dla mnie to wygląda tak, jakby te rzeczy były ważniejsze od dziecka. Kredytu
      nie można się pozbyć, za to jakże łatwo upłynnić dziecko do dziadków?(moi
      raczej nie zgodziliby się na taką zagrywkę - przyczyny losowe tak, ale kredyt,
      do którego nikt was nie zmuszał?)O jakie to proste rozwiązanie, wniosku nie
      trzeba pisać, symulacji robić, przysiąść z ołówkiem w ręku.

      Przepraszam, że tak gorzko i że nie pochwalam, ale nie potrafię zrozumieć
      ludzi, którzy nie przewidują i nie myślą dalej, niż następny dzień.
Pełna wersja