Uczę dziecko zasypiania...

01.03.07, 22:43
... i ryczy już godzinę, jak wchodzę do pokoju i przytulam ją, to się uspokaja, ale tylko na minutę sad Może ktoś mnie podtrzyma na duchu, bo czuję że zaraz wymięknę i wyjmę ją z tego łóżeczka...
    • zona_mi Re: Uczę dziecko zasypiania... 01.03.07, 22:48
      W jakim jest wieku?
      • gania76 Re: Uczę dziecko zasypiania... 01.03.07, 22:49
        5 miesiecy
        • aluc Re: Uczę dziecko zasypiania... 01.03.07, 22:52
          kobieto, idź do niego
          • aluc znaczy niej, o ile teraz dobrze zrozumiałam :) nt 01.03.07, 22:53
        • zona_mi Re: Uczę dziecko zasypiania... 01.03.07, 22:52
          Nie miałabym serca... weź ją na ręce!
          smile
          • endzi11 Re: Uczę dziecko zasypiania... 01.03.07, 22:57
            Moim zdaniem jest jeszcze za malutka żeby tak ją zostawic samą.
          • gania76 Re: Uczę dziecko zasypiania... 01.03.07, 22:58
            Do niedawna też nie miałam serca... ale od rana do nocy jestem z dziećmi, męża nie ma już 3 tygodnie... A mała z uporem maniaka zasypia o 21 na 15 minut, a potem budzi sie cała w skowronkach sad Czy 5 miesięcy to za wcześnie na samodzielne zasypianie?
            • agnieszkamodras Re: Uczę dziecko zasypiania... 01.03.07, 22:59
              Antek zasypia sam od dawna dawna a ma 4. Smoczek nie dziala?
              • gania76 Re: Uczę dziecko zasypiania... 01.03.07, 23:02
                Działa na krótko, chwilę possie a potem wyjmuje i wyrzuca uncertain
                • zona_mi Re: Uczę dziecko zasypiania... 01.03.07, 23:04
                  Może ząbkuje, albo jest jej gorąco, albo niewygodnie, albo co - nie udało Ci
                  się wyczuć o co jej chodzi?
                  • gania76 Re: Uczę dziecko zasypiania... 01.03.07, 23:07
                    Doskonale wiem o co chodzi - żeby wyjść z łóżeczka i pobyć w moim towarzystwie... Bardzo chętnie tylko że już 23, chciałabym się wreszcie wykąpać i położyć, bo musze wstać o 6.30 zawiezć starszego do przedszkola... Mam doła chyba... może jak sobie też popłaczę z małą do towarzystwa, to mi się humor poprawi.
                    • zona_mi Re: Uczę dziecko zasypiania... 01.03.07, 23:10
                      Współczuję. Popłacz sobie, pewnie.
                      A może spróbuj położyć się z nią, aż zaśnie głębiej? Co prawda jest szansa, że
                      zaśniecie obie - to wykąpiesz się rano smile
                      • aluc Re: Uczę dziecko zasypiania... 01.03.07, 23:12
                        inna propozycja - weź ją do łazienki, wykąp się i połóżcie się razem
                      • gania76 Re: Uczę dziecko zasypiania... 01.03.07, 23:12
                        Chyba właśnie tak zrobię
                        Poddałam się i właśnie wyjęłam ją z łóżeczka
                        Może muszę przełożyć naukę zasypiania na pozniej
                        W każdym razie dzięki że jesteście smile
              • kasiula781 Re: Uczę dziecko zasypiania... 02.03.07, 16:17
                sprobuj z ksiazka "usnij wreszcie" moj maly tez byl oporny a z ksiazka poszlo
                gladko i teraz zasypia sam (11mies.) ale uczylam go zasypiac jak mial pol roku
                tzn. od 2 miesiac wieczorem zasypial sam, w w dzien go uczylam jak mial pol
                roku. Mam wersje elektroniczna jak potrzebujesz. powodzenia
                • gania76 Re: do kasiula781 02.03.07, 17:18
                  Jeżeli możesz to prześlij mi książkę na adres gazetowy. Bardzo dziękuję!!
            • aluc Re: Uczę dziecko zasypiania... 01.03.07, 23:06
              ja cię nawet rozumiem, bo czasem sama kładę dzieci całymi tygodniami, a
              aktualnie przyuczam do samodzielnego zasypiania pewnego wyjątkowo wkurzającego
              pod tym względem dwulatka wink

              ale dwulatek wie, że nie znikam z jego życia na zawsze, że siedzę na dole i
              stukam na komputerze/czytam/oglądam tv, a on ma się położyć do swojego łóżka i
              zasnąć, nie płacze, ewentualnie marudzi albo zwielokrotnia żądania smile))
              (przykryć kołderką, posiedzieć trochę, posiedzieć na schodku, włączyć płytę,
              wyłączyć płytę, iść sobie, nie iść sobie etc)

              niemowlak zaś tego nie wie i rozpacza, że został okrutnie przez ciebie
              opuszczony do końca życia

              aha smile niniejszy dwulatek zasypiał sam jako kilkumiesięczny niemowlak,
              nakarmiony i odłożony do łóżeczka, bez smoczka i innych gadżetów, tylko jak
              miał rok z kawałkiem to mu gwałtownie przeszło :p
              • gania76 Re: Uczę dziecko zasypiania... 01.03.07, 23:09
                Mój starszy (teraz 3,5 roku) nauczył się zasypiać sam dopiero jak poszedł do przedszkola, zanim urodziła się siostra. Jak sobie przypomnę te koszmarne wieczory i pomyślę, że z córką będzie to samo, to chce mi się uciekać...
                • aluc Re: Uczę dziecko zasypiania... 01.03.07, 23:11
                  heh to truizm, ale każde dziecko jest inne smile u mnie każdy działa według swojej
                  instrukcji obsługi, najbardziej z płci siebie porzypominają
        • ma.pi Re: Uczę dziecko zasypiania... 02.03.07, 14:23
          gania76 napisała:

          > 5 miesiecy

          Dla dziecka 5-cio miesiecznego polecam metode Tracy Hogg z "Jezyka niemowlat",
          a nie metode zostwic w lozeczku, zeby sie wyryczalo.

          W skrocie kladziesz dziecko do lozeczka i jestes przy nim. Trzeba troche
          poklepac, poszuszac, pomruczec. Pierwsze dni moga zajac duzo, a po tygodniu jez
          pare minut.

          Zeby dziecko nauczyc samodzielnie zasypiac wcale nie trzeba go samego zostawic.
          Trzeba tylko ustalic codzienny rytul i sie tego trzymac. Po jakims czasie
          dziecko sie przyzwyczai, ze po kapieli i jedzeniu mam kladzie do lozeczka i
          trzeba spac.

          Bez wrzaskow i nerwow.

          Pozdr.
    • mathiola Re: Uczę dziecko zasypiania... 02.03.07, 17:59
      Ja cie podtrzymam na duchu. Uczyłam swojego synka zasypiania w łóżeczku jakieś
      2 tygodnie. A on leżał i ryczał... a ja byłam uparta, wchodziłam, głaskałam,
      czekałam aż się wyryczy. W końcu juz sensu nie widziałam tego, bo wieczory
      mijały, a jemu nic nie lepiej. Ale się uparłam, bo przy bliźniakach innej opcji
      nie widziałam, jak tylko samodzielne zasypianie w łóżeczkach. No i w końcu stał
      się cud. Chociaż w to zupełnie nie wierzyłam, że tak się stanie, synek w końcu
      zaczął zasypiać sam, bez płaczu, bez marudzenia. Wkładam do łóżeczka, troche
      sobie pogada, a jak jest śpiący to nie pogada, tylko przekręca się na boczek i
      śpi. Ciężko było, myślę, że dla mnie ciężej niż dla niego, ale teraz wszyscy
      jesteśmy szczęśliwsi.
      A to że u nas tak długo trwało, nie znaczy że i u was będzie, może ja mam
      jakieś oporne dzieci. Starszego np. rok czasu uczyłam siadać na nocniczek (lub
      sedes). U innych jakoś krócej to trwa, jak mniemam smile
      Powodzenia.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja