magdalenkaaa78
04.03.07, 19:55
Stało się. Synek jest chory i nie mam go z kim zostawić. Ja do pracy,mąż do
pracy. Z reguły zostawała z synkiem tesciowa ( nie, nie za darmo, na dodatek
zawsze wozilismy chore dziecko do niej, bo baba ma za daleko do nas ). Nigdy
nie porszę jej o jakieś dłusze zajmowanie się synkiem - chociaż kobieta nie
pracuje, siedzi całe dnie w domu. Nigdy też nie zabiera Kuby wcześniej z
przedszkola, chociaż ma do niego 200 metrów, chociaż synek lubi do niej
chodzić i chociaż ja przychodzę po niego dopiero o 17 i z reguły od prawie
godziny nie ma już ani jednego dziecka nie tylko w grupie ale i w całym
przedszkolu... Teraz wziąc go nie może bo... przez cały tydzień będzie
chodzić do urzędu papiery przeglądać w sprawie remontu budynku, w ktorym
mieszka...
No i nie mam go z kim zostawić, no nie mam. nie szukam opiekunki, bo nie
potrzebuję takiej na stałe, raczej na 3 - 5 dni co jakiś czas jak maly chory.
Na dodatek to nie może być co rusz ktoś inny, bo maly ma autyzm, nie mówi,
więc ktoś obcy z nim nie zostanie, bo nie da sobie rady.
I mam problem.
Pracuję w tej firmie zaledwie miesiąc ( przeniosłam się z innej pracy ) i już
muszę prosić o zwolnienie, na dodatek to pewnie cały tydzień.. może ,
optymistycznie, 3 dni. Mąż nie może, pocżatek miesiaca, w pracy by go zjedli.
gdyby poprosił o wolne. zatem muszę ja, szczegolnie, że pracuję w biurze,
jesteśmy we dwie, jedna osoba spokojnie da sobie radę. Muszę jutro zadzwoni ć
do szefa, do biura ( a biuro na drugim końcu Polski, szefa nigdy na oczy nie
widziałam i pewnie nie zobaczę ) i ... Mama mówi: nie mów, że Kuba chory. Weź
urlop. Tylko... że po miesiącu pracy nie nalezy mi się urlop, chyba tylko
jakoś proporcjonalnie, ale... Nie wiem, może powinnam wziąć te dwa dni na
dziecko. Może powinnam powiedziec, że mam pilne sprawy rodzinne i potzrebuję
3 dni wolnego... sama nie wiem. Boję się ( chociaż mam umowę na cas
nieokreslony ) powiedzieć, że idę na zwolnienie na dziecko po miesiącu pracy.
Pracuję już łącznie 2 lata i jeszcze tego problemu nie miałam, zawsze coś z
mężem udalo się pokombinowac, trochę tesciowa, trochę szwagier, trochę ktoś z
rodziny. A teraz jak na złość wszyscy zajęci, oczywiście...