Zauroczenia i temu podobne

02.05.03, 00:41
Tak mi się przypomniało jak swego czasu, gdy moja iskierka była w wieku
kilku miesięcy, a i jeszcze niedawno też, gdy mocno płakała moja teściowa
twierdziła, że napewno ktoś ją zauroczył. Wkurzało mnie to nieprzeciętnie,
bo tu mi dziecko płacze staram się je uspokoić, a teściowa przychodzi i każe
mi sprawdzać czy mała ma słone czułko, bo jak tak to napewno ktoś uroczył.
Skąd się biorą takie głupoty?
Ja tam się nie stawiałam specjalnie tylko kiedyś po jej wyjściu dotknełam
czoła mojego męża i stwierdziłam "biedaku ty też zauroczony..."
Przecierz to normalne, że przy takim płaczu dziecko się poci, a pot przecież
jest słony.
Zeby było śmieszniej wszystkie ciotki mojego męża też tak twierdzą i jeszcze
mają jakies sposoby na odczynianie tych uroków.
Czy kiedykolwiek spotkałyście się z czymś takim, bo ja to w szoku byłam.
    • g_kasia Re: Zauroczenia i temu podobne 02.05.03, 07:35
      Kiedyś Gabusia też miała płaczliwy tydzień. Moja teściowa, powiedziała, że
      małą zuroczyła położna, która przyszła na wizytę patronacką i dlatego tak
      płacze. Pokupowała też jakieś czerwone wstążki, które chciała umieścić na
      głębokim wózku. Niestety nie wyszło jej, bo była sroga zima i nie bardzo
      wychodziłam z małą na spacer, ale nawet jak wychodziłam to bez wstążki. Teraz,
      kiedy jest lato często widzę wózki z czymś czerwonym. Aha, nie muszę dodawać,
      że moja teściowa uważa się za osobę wykształconą, oczytaną i daleką od
      jakichkolwiek przesądów wink
      Mała dostała też od mojej koleżanki czerwone skarpetki (w tym samym celu).
      Co do innych przesądów, to mówiono mi, żebym dziecku włożyła do beta albo
      innego ubranka do chrztu trochę czekoladki, albo ewentualnie troszkę cukru...
      Skąd się biorą takie zabobony? Wydaje mi się, że jeszcze z pogańskiej części
      średniowiecza...
      Pozdrawiam wszystkie piękne panie, tfu tfu na psa urok (to tak na wszelki
      wypadek, żeby Was nie zauroczyć wink aha, splunęłam przez lewe, powtarzam lewe
      ramię wink )
      --
      Istnieją dwie bezgraniczne rzeczy - wszechświat i ludzka głupota. Co do
      wszechświata nie jestem całkiem pewien...

      Albert Einstein
      • ehhermiona Re: Zauroczenia i temu podobne 02.05.03, 11:55
        Hm, myślę, że gdyby spocone czółko nie było słone, to dopiero byłby powód do
        zmartwienia.
    • socka2 Re: Zauroczenia i temu podobne 02.05.03, 14:31
      u mnie jest to samo sad(( ale tesciowa nie sprawdza czy czolko slone, tylko z
      gory zaklada, ze dziecko zauroczone i jakies modlitwy odmawia nad moja corka
      (tylko wtedy, gdy mala jest z mezem). a ile setek innych zabobonow zna surprisedOOOOOO
      nawet chciala mi pozyczyc ksiazke w stylu co przynosi szczescie a co nie -
      bleeeeeeee natychmiast odmowilam !!!!!
      Ania i Paula
      • pesteczka5 Re: Zauroczenia i temu podobne 02.05.03, 16:32
        Gdy byłam w ciąży (zagrożonej), miałam nie podnosić rąk do góry, nie
        przechodzić pod drabiną, nie jeść (czy jeść, nie pamiętam) jagód itp. A
        czerwone wstążeczki na łóżeczkach moje dzieci mają, bo nie nadążyłabym
        odwiązywać... I tesciowa westchnęła z ulgą, że Kubuś śpi z łapkami do góry, bo
        to znaczy, że zdrowy... I tysiąc innych głupot!
        • g_kasia Re: Zauroczenia i temu podobne 08.05.03, 16:54
          Pesteczko, niektóre z podanych przez Ciebie "zabobonów" wcale nimi nie są. W
          ciąży nie podnosi się na długo rąk, ponieważ to zbyt nadwyręża wiązadła przy
          macicy, co do rączek - dzieci, które miały kłopoty z płuckami spały z rączkami
          opuszczonymi, z zdrowe z podniesionymi, więc to także nie zabobon. Pozdrawiam
          Kasia.
    • plucha32 Re: Zauroczenia i temu podobne 02.05.03, 16:48
      A ja się zastanawiam, czy MY też takie będziemy...(jak te, bądź co bądź,
      starsze panie - nie chodzi przecież tylko o teściowe) buuuu...wink)
      Mnie to martwi, dlaczego tak się dzieje?
      (te zabobony i inne glupoty).
      Lusia (mama maluchów)
      • zos_mama_maksa Re: Zauroczenia i temu podobne 02.05.03, 18:17
        plucha32 napisała:

        > A ja się zastanawiam, czy MY też takie będziemy...(jak te, bądź co bądź,
        > starsze panie - nie chodzi przecież tylko o teściowe) buuuu...wink)

        Ja na pewno nie będę. A w ogóle gdyby ktoś takie głupoty zaczął wygadywać na
        temat mojego synka to chyba nie wytrzymałabym i po prostu rozemśmiała się.
        Kokardki? Czerwone skarpetki? Słone czółko? Mamy 21 wiek.

        Zawsze przesądy były dla mnie obojętne - ślub brałam w maju, w niebiałej sukni
        i bez welonu, miałam cztery czarne koty: Felera, Frankena, Felę i Florka, nie
        łapałam się za guzik na widok kominiarza, nie siadałam na chwilę po wróceniu
        do domu bo czegoś zapomniałam a swoją torbę kładę zawsze na podłodze.

        I co? I nic? Na razie. Niech przesądni zacierają ręce - bo mnie jakaś kara za
        to wszystko spotka wink
Pełna wersja