ekanka
02.05.03, 00:41
Tak mi się przypomniało jak swego czasu, gdy moja iskierka była w wieku
kilku miesięcy, a i jeszcze niedawno też, gdy mocno płakała moja teściowa
twierdziła, że napewno ktoś ją zauroczył. Wkurzało mnie to nieprzeciętnie,
bo tu mi dziecko płacze staram się je uspokoić, a teściowa przychodzi i każe
mi sprawdzać czy mała ma słone czułko, bo jak tak to napewno ktoś uroczył.
Skąd się biorą takie głupoty?
Ja tam się nie stawiałam specjalnie tylko kiedyś po jej wyjściu dotknełam
czoła mojego męża i stwierdziłam "biedaku ty też zauroczony..."
Przecierz to normalne, że przy takim płaczu dziecko się poci, a pot przecież
jest słony.
Zeby było śmieszniej wszystkie ciotki mojego męża też tak twierdzą i jeszcze
mają jakies sposoby na odczynianie tych uroków.
Czy kiedykolwiek spotkałyście się z czymś takim, bo ja to w szoku byłam.