mikolajowa4
07.03.07, 11:14
Zostałam skrytykowana przez męża za to, że sprzeciwiam się temu, aby on
rozdawał prezenty swojemu rodzeństwu i ich dzieciom bez istotnej ku temu
przyczyny. Usłyszałam wtedy, że mogę potraktować to w ten sposób, że prezenty
są czynione z tej połowy naszego wspólnego majątku, która należy do mojego
męża. BARDZO proszę napiszcie jeśli mieliście do czynienia z podobną
sytuacją. Czy jestem nienormalna dlatego, że bardziej mi zależy na moich
dzeciach niż na cudzych? Kto mi zagwarantuje, że tych paruset a może nawet
kilkudziesięciu dziś wydanych na niepotrzebny prezent złotych nie zabraknie
nam kiedyś na edukację czy drogie ratujące życie leczenie? Nie nadaję się na
MATKĘ TERESĘ. Czy mam prawo wymagać, aby nie był nią również mój mąż?