mój sąsiad pali na klatce schodowej- co robić?????

    • sandwich1 Re: mój sąsiad pali na klatce schodowej- co robić 18.03.07, 12:34
      Niech ktoś mi odpowie. Czy klatka schodowa i podwórko w bloku, gdzie 90%
      mieszkań jest prywatnych jest miejscem publicznym?
      • lola211 Re: mój sąsiad pali na klatce schodowej- co robić 18.03.07, 23:22
        Oczywiscie, ze publicznym.Nikt nie ma tych terenow na wyłacznosc, wiec wlasnie
        tak jest.
    • roza06 Re: mój sąsiad pali na klatce schodowej- co robić 18.03.07, 12:59
      mieszkam w Irlandii i tu nie do pomyslenia jest żeby palić na klatkach czy nie
      daj boże w windzie mimo że Irlandczycy palą ogromne ilości papierosów. Jezleli
      juz ktos zapali to w 99 % jest to Polak
      • hipek_ewci odwazaylem sie poszedlem zwrocic uwage! 18.03.07, 13:08
        Zadzwonilem i odpowiedz ,zaraz pracuje.Energiczniej zadzwonilem to samo
        ostrzej.Bardzo energicznie zadzwonilem.Otworzyly sie drzwi stanal przede mna
        maly pekaty jugoslowianin w samych majtkach przykurzony pylen z borowanej
        sciany.Ja do nie go sluchaj prosze cie zebys przestal borowac bo moj syn spi ,a
        on pracuje w nocy na taksowce.
        On :nie wiedzialem przepraszam ,po chwili jakis bylsk w oku i slowo spadaj.
        Ja: noga w drzwi i mowie :regulamin tej spoldzielni zabrania borowania w soboty
        i niedziele ,mozesz sobie borowac od poniedzialku do piatku wlacznie od 8 rano
        do 22.
        Zdziwienie na jego twarzy:ty mi nie bedziesz mowil kiedu mam borowac juz ci
        powiedzialem spadaj.
        Ja:to nie ja ci mowie tylko regulamin spoldzielni,jak nie przestaniesz to cie
        zglosze i dostaniesz eksmisje za jego nie przestrzeganie.
        On:blysk w oku i "zobaczymy".
        Ja:"nie waz sie borowac".
        Poszedlem do siebie juz godzine jest calkowita cisza zadnego stukania mlotkiem
        ani wiertarki.
        Polowa sukcesu zeby sie odwazyc przeciwstawic chamstwu i miec za soba prawo lub
        regulamin.A potem moze wystarczy oschla formalnosc i konsekwensja dzialania.
        Dlaczego ktos kto mi uprzykrza zycie ma sie ze mna spouchwalac i robic mi laske
        ze da mi cos co jest moje ;swety spokuj!
        • malazuzia Re: odwazaylem sie poszedlem zwrocic uwage! 18.03.07, 13:39
          A czy poszedł byś piętro wyżej do sąsiadów, gdyby:
          1. budziło cię ich chodzenie bez kapci,
          2. budziło cię w nocy ich trzeszczące łóżko,
          3. budziło cię chodzenie sąsiadki po mieszkaniu w obcasas,
          4. budziło cię w nocy ich głośne zachowanie na klatce schodowej, gdzy wracją do
          mieszkania.

          Pozdrawiam
          • bestyjaa Re: odwazaylem sie poszedlem zwrocic uwage! 18.03.07, 14:23
            haa a ja mam szczęście bo mieszkam w domu, w pięknym miejscu i nikt u mnie nie pali. a sąsiedzi- nie wiem, ja przynajmniej nic nie czuję. a poza tym mieszkam na takim wzgórzu i sąsiedzi sa trochę wyżej a na tym wzgórzu wieje na wszystkie strony i każdy zapach sie rozprasza. a poza tym i tak by nie było nic czuć bo nie są to sąsiedzi "płot w płot" tylko troche dalej. jedyną działką bezpośrednio obok nas jest sad ciągnący się na całej długosci naszego terenu a właściciel w dodatku stwierdził ze to co po naszej stronie-to nasze(połowa drzew wystaje na nasza czesc więc mamy w pi*du świetnych jabłekwink no ale odbiegam od tematu.. kiedys mieszkałam w 4-pietrowym bloku własnie na ostatnim piętrze i na szczescie tam nikt na klatce nie palił. w moim towarzystwie(rodzina, znajomi) raczej wszyscy sa na tyle kulturalni,że kiedy przyjda w odwiedziny to zazwyczaj pytaja gdzie ewentualnie mogliby zapalić. szczerze współczuję takich sasiadów którzy maja wszystkich gdzies, i nie chodzi tylko o tych palących, ale tez wszystkich innych przeszkadzajacych
            19latka
          • hipek_ewci [...] 18.03.07, 14:51
            Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
    • myszka2250 Re: 18.03.07, 13:36







      takie czyli jakie??
      chyba nienapisałam jaką wade ma synek
      lekaze niewiedzą z kad taka wada a tu prosze
      przepraszam jestes lekazem czy kim???
      by wypowiadac sie w takiej sprawie
      jestes pusta !!!!!!! i bezczelna
      piszesz by klepac
      pomysl 2 razy zanim znowu cos nabazgrzesz







      • Re: zona_mi
      roza06 18.03.07, 12:44 + odpowiedz

      a jak myslisz myszko2250 skąd się biora takie wady? M.in z tego że kobiety nie
      dbaja o siebie w ciąży i pala faję. Ale tobie pewnie nigdy nie przyszło do
      głowy że możesz doprowadziłas do choroby dziecka, a teraz jeszcze trujesz
      innych. Głupia jestes jak but.
      • paula_paulina_10 Re: 18.03.07, 14:37
        Twoje dziecko - Twoja sprawa. Jesli chcesz je truć - nikt Ci tego nie zabroni -
        nawet 120 lekarzy.
        Wady wrodzone są rózne - niewiele o ich genezie wiadomo, z wyjątkiem jednego -
        palenie papierosów powoduje wiele z nich. Być może własnie wadę Twojego dziecka.
        Niezaleznie od tego co spowodowało wadę wrodzona Twojego syna, jak bardzo
        czujesz sie sfrustrowana z tego powodu NIE MASZ PRAWA ZMUSZAĆ INNYCH DO
        WDYCHANIA DYMU Z TWOICH PAPIEROSÓW. Jesli to robisz wystawiasz sobie opinię
        osoby niekulturalnej.
        Ktoś kiedys powiedział, i słusznie, że do każdego trzeba mówic jego własnym
        językiem, bo inaczej nie zrozumie. Jesli na grzeczne prosby palacz reaguje
        agresywnie albo ma to w nosie, nalezy uderzyć w niego jego własną bronią.
        Zapewniam Cię, że skutkuje.
      • lacido Re: 19.03.07, 14:02
        Sądząc po Twoich postach to raczej nie dziwię się że sasiedzi nie zwracaja Ci
        uwagi, może nie chcą być obrażania tak jak to zrobiłas nazywając jedną z
        foremek "pustą i bezczelną", to że się nie odzywają nie znaczy że im to nie
        przeszkadza. Wg mnie to było bardzo przykre i bezpodstawne, nikt Ci nie każe
        rezygnować z pania i rzeczywiście nie może Ci kazać tego zabronić, są jednak
        osoby które to zrobić mogą (tzn zabronic palenia na klatce) no administracja
        czy straż miejska.Pozostaje mi tylko pogratulowac Ci sąsiadów.
        Do psich kuo tez mam awersje - to tak dla ścisłości
    • oscardeniz Re: mój sąsiad pali na klatce schodowej- co robić 18.03.07, 17:39
      ja tez musze fachac smrod papierochow sasiadow mieszkajacych nad moim
      mieszkaniem, dym przedostaje sie przez skrzynke licznikowa od energii. Smieszne
      jest to, ze facet z tego mieszkania jest sportowcem i chyba dlatego on jak i
      jego caly zespol osiagaja beznadziejne wyniki sa na przedostatnim miejscu w
      tabeli. Nalezalo by takiego sportowca wykopac. Szkoda na takiego pieniedzy
      klubowych. Wurzucilbym kazdego sportowca, ktory pali. Azeby wyeliminowac tych
      smierdzacych palaczy nalezalo by podniesc cene papierosow i to bardzo, bardzo,
      bardzo wysoko.
      • bromba_bez_glusia Re: mój sąsiad pali na klatce schodowej- co robić 19.03.07, 22:50
        Na litosc boska...ile tego dymu przedostanie ci sie przez skrzynke licznikowa od
        energi???Facet musialby siedziec kolo tej skrzynki i dmuchac w jakies szpary
        zeby ci sie cokolwiek przedostalo do mieszkania!
        Juz jestem w stanie zrozumiec ze palenie na klatce moze komus przeszkadzac, ok.
        Ale jak ktos sobie pali w mieszkaniu, to jego prawo. A jak tobie smierdzi to
        sobie okolice tej skrzynki uszczelnij, a nie faceta sie czepiasz.

        Wpadacie w jakies chore klimaty. Histeryzujecie jakby jedno zaciagniecie sie
        dymem mialo was zabic. A prosze mi powiedziec, jak dlugo trzeba wdychac dym
        biernie, zeby zaszkodzilo i spowodowalo raka czy co tam jeszcze? Moze ktos wie?
        • iwles Re: mój sąsiad pali na klatce schodowej- co robić 19.03.07, 23:31
          Ilekolwek by się tegfo dymu od sąsiada przedostawało - nie ma prawa się NIC
          przedostawac !!!!
          Mój dom - i ja nie życzę sobie tytoniowych smrodów wąchać !!!!!!!!!


          > A prosze mi powiedziec, jak dlugo trzeba wdychac dym
          > biernie, zeby zaszkodzilo i spowodowalo raka czy co tam jeszcze?


          Gdybym chciała mieć raka płuc to paliłabym papierosy.
          Właśnie PO TO NIE PAlĘ, żeby o ile to możliwe ustrzec się przed tym.
          Nie mam zamiaru prowadzić kalendarzyka z zaznaczonymi datami, kiedy ktoś raczył
          spowodować, że bez mojej wiedzy i zgody byłam biernym palaczem !

          Nie palę czynie!
          NIE ŻYCZĘ sobie być biernym palaczem !
          NIE POZWALAM, aby moje dziecko wdychało dym papierosowy !
          NIE znoszę smrodu papierosowego i mam prawo nie chcieć tego smrodu w domu !

          Pytasz ile czasu trzeba być biernym palaczem, żeby zaszkodziło ???
          Moja znajoma będąc w ciąży była biernym palaczem. Lekarz - oglądając dziecko na
          USG pokrzyczał na nią, że ma natychmiast przestać palić, bo on już zauważa
          skodliwy wpływ tytoniu!
          Kobieta ta NIGDY w życiu nie zapaliła papierosa....
          Więc ile trzeba czasu ... ? W tym wypadku było to kilka miesięcy.
          • bromba_bez_glusia Re: mój sąsiad pali na klatce schodowej- co robić 20.03.07, 14:05
            Twoj dom, ale tez dom tego sasiada. I on pali u siebie. I ma do tego pelne
            prawo.
            A jak ty czujesz dym przedostajacy sie przez skrzynke z licznikami,to albo
            czepiasz sie i jestes nieprzystosowany do zycia spolecznego, albo masz wech
            niczym pies policyjnywink)

            Z tym lekarzem to zaden dowod. Nie ma sily zeby na postawie obrazu USG mogl
            stwierdzic czy ta wada to wplyw ze wypalonego papierosa czy czegokolwiek innego.

            • iwles Re: mój sąsiad pali na klatce schodowej- co robić 20.03.07, 14:17
              > Z tym lekarzem to zaden dowod. Nie ma sily zeby na postawie obrazu USG mogl
              > stwierdzic czy ta wada to wplyw ze wypalonego papierosa czy czegokolwiek
              innego



              Oooooooooooooooooo
              oczywiście jesteś lekarze i bardzo dobrze się orientujesz w temacie ginekologii
              i rozwoju płodu ?


              Do mnie akurat nie dochodzi dym przez żaden nieszczelny licznik.
              Ale przez drzwi smród papierosów z korytarza dochodzi.
              Tylko nie mów, że mam sobie uszczelnić drzwi, bo akurat drzwi mam dobre. A
              smród tytoniowy potrafi się wcisnąć wszędzie.


              Po prostu - dla mnie osoba paląca papierosy na wspólnej klatce schodowej jest
              niekulturalna i utrudnia życie innym. I zdania nie zmienię.
              • bromba_bez_glusia Re: mój sąsiad pali na klatce schodowej- co robić 20.03.07, 14:29
                Alez ja sie z ta klatka PRAWIE zgodzilam. Ok, przestrzen publiczna...

                Ale tu zaczynaja padac paranoiczne glosy. Ze smierdzi w ubikacji od sasiada, ze
                przez skrzynki dym sie przedostanie, ze ktos stoi pod klatka i dmucha dymem.
                No na litosc boska, to gdzie ci ludzie maja palic? Na klatce nie mozna, na
                ulicy nie mozna, w domu nie mozna. No paranoja...

                Oczywiscie, mozna isc sladem Kononowicza i zakazac palenia w ogolewinkTylko
                trzeba miec swiadomosc, ze jak zakaze sie czegos jednej grupie ludzi, to potem
                jest coraz latwiej o kolejne zakazy i konczy sie na tym ze i wam czegos moga
                zakazac. Ot chocby, ktos moze sobie nie zyczyc zeby Twoje dziecko plakalo w
                nocy, bo go to budzi i nie ma komfortu snu. W koncu jest cisza nocna i on sobie
                moze wezwac policje. Prawda, ze absurd? Ale calkiem mozliwy...
        • poolato Re: mój sąsiad pali na klatce schodowej- co robić 20.03.07, 15:12
          bromba_bez_glusia napisała:

          > Wpadacie w jakies chore klimaty. Histeryzujecie jakby jedno zaciagniecie sie
          > dymem mialo was zabic.

          No właśnie: w twoich słowach zawarta jest cała filozofią jaką wyznajecie wy,
          palacze, szukający sobie usprawiedliwień dla zmuszania innych do wdychania dymu
          papierochowego w kawiarniach (nie chce mi się kurteczki założyć i wyjść), na
          przystankach (no przecież muszę się schować pod wiatę bo pada), na klatkach (to
          strasznie męczące tak kilkanaście razy dziennnie wychodzić na dwór).

          Pamiętam Cię z duskusji o dokarmianuiu bezpańskich kotów. Jak tobie coś
          przeszkadza, np. koty, to kota zlikwidować, bo miauczy. Jak komuś przeszkadza
          to co ty akceptujesz, np. palenie, to on pzrewrażliwionyn, i to on ma szukać
          środków zaradczych, ty masz to w dupie. Dziwną filozofię wyznajesz.

          Przyjmij do wiadomości że nie tylko aspekty zdrowotne cz urodowe mają znaczenie
          pzrzy niechęci do papierochów. Niepalący nie chcą śmierdzieć dymem. Taki smród
          na ubraniach pranych rzadziej, np. płaszczach zimowych to koszmar.
          • bromba_bez_glusia Re: mój sąsiad pali na klatce schodowej- co robić 20.03.07, 15:37
            Przeciez zgodzialam sie co do tego, ze PALENIE NA KLATCE moze przeszkadzac,
            prawda? Ale nie zgodze sie na to, ze ktos bedzie mi gledzil ze przeszkadza mu
            to ze pale w domu.
            Podobnie w kawiarniach, w miejscu dla palacych mam do tego prawo i pale.
            Trudno, jak komus przeszkadza, sa kawiarnie dla niepalacych, tam nie chodze i
            nikomu nie pale.
            Podobnie, nie pale na przystankach. Nawet jak pada i poczuje ochote, odchodze
            za przystanek.
            Czyli jednym slowem, pale tylko tam gdzie mi wolno i nie ma zakzu. Ale i to nie
            pomaga...

            Czesto jezdze pociagami, ekspresowymi. Kupuje zawsze z wyprzedzeniem miejscowke
            dla palacych. I prawie zawsze nie moge zapalic, bo w moim przedzale jedzie np
            kobieta w ciazy albo matka z dzieckiem. I kto tu komu przeszkadza?
            Jestem nalogowcem i wytrzymanie 6 godzin bez papierosa jest dla mnie
            niemozliwe. Wiec albo moge zapalic w przedziale dla palacych przy tym dziecku,
            albo isc na korytarz, narazajac sie na mandat albo opieprz od innych
            wspolpasazerow.

            Cale swoje zycie staram sie nie przeszkadzac innym, jak to tylko mozliwe. Ale
            naprawde, mam dosc ograniczania moich praw, dla czyjegos widzimisie (bo nie
            chcialo sie wczesniej kupic miejscowki dla niepalacych). Urzadziliscie tutaj
            nagonke na palaczy, ze oni wam przeszkadzaja itp. Ja chce pokazac, ze to dziala
            w obie strony

            >Pamiętam Cię z duskusji o dokarmianuiu bezpańskich kotów. Jak tobie coś
            > przeszkadza, np. koty, to kota zlikwidować, bo miauczy. Jak komuś przeszkadza
            > to co ty akceptujesz, np. palenie, to on pzrewrażliwionyn, i to on ma szukać
            > środków zaradczych, ty masz to w dupie. Dziwną filozofię wyznajesz.

            No ale przeciez ty stosujesz ta sama zasade. Jak ktos pali, to mu zakazac, albo
            wygonic na deszczwink
            • poolato Re: mój sąsiad pali na klatce schodowej- co robić 20.03.07, 16:14
              Ty żadałaś, domagaś się, radykalnego rozwiązania bo coś ci przeszkadzało. A
              sama wymagasz, żeby honorować twoje upodobania które nie mają ŻADNEGO pożytku a
              SAME wady dla ludzi ich nieuznających.
              Wyznaczanie miejsc do palenia to jedno a sprawa faktyczna to drugie. Twoje
              PRAWO do palenia w knajpie. No masz je (jeszcze wink), ale smrodliwy i b.
              szkodliwy dla zdrowia dym nie wybiera, niestety przenika wszędzie, i
              przedział 'dla palących' czy oddzielne miejsca w knajpach to fikcja. Więc moim
              zdaniem świadomi tego palący powinni w miarę możliwości w ogóle nie palić tam,
              gdzie są inni. Twój jeden papierosek mi nie zaszkodzi, ale jak wszyscy palący
              będą tak myśleć to ja się dziennie nawdycham, oj, nawdycham.

              I nawet pociągi ekspresowe stają co jakiś czas na stacji, na pewno częściej niż
              co 6 h. Choć, oczywiście miałaś prawo zapalić w tym przedziale.

              A dzieci??? Przy nich też palisz w mieszkaniu??? Kwesta ich zdrowia była
              istotna jeśli chodzi o zabawy w piaskownicy, a narażasz je na bierne palenie???
              Kobieto!

              P.S.
              Mi akurat nie przeszkadza że ktoś pali u siebie w mieszkaniu bo tego nie czuję,
              ale niestety niekiedy wentylacja w blokach czasem woła o pomstę do nieba.
              • bromba_bez_glusia Re: mój sąsiad pali na klatce schodowej- co robić 20.03.07, 16:47
                > Ty żadałaś, domagaś się, radykalnego rozwiązania bo coś ci przeszkadzało. A
                > sama wymagasz, żeby honorować twoje upodobania które nie mają ŻADNEGO pożytku
                a SAME wady dla ludzi ich nieuznających.

                Teraz do kotow pijesz, jak rozumiem? W tamtym watku, jak moze pamiatasz,
                chodzilo mi glownie o to ze nie mozna zrownywac zycia kota i czlowieka. I dalej
                sie tego trzymam. Pozytku w bezpanskich kotow jakos nie dostrzegam nadal, i
                jezeli przeszkadzaja nalezy sie ich pozbyc z miejsca zamieszkania ludzi. No
                chyba mi nie powiesz, ze palaczy tez nalezy usuwac z bloku...nie wiem co ma
                jedno wspolnego z drugim, prawde powiedziawszy

                > Wyznaczanie miejsc do palenia to jedno a sprawa faktyczna to drugie. Twoje
                > PRAWO do palenia w knajpie. No masz je (jeszcze wink), ale smrodliwy i b.
                > szkodliwy dla zdrowia dym nie wybiera, niestety przenika wszędzie, i
                > przedział 'dla palących' czy oddzielne miejsca w knajpach to fikcja.

                No juz nie przesadzaj. Znam mnostwo restauracji i tym podobnych lokali gdzie sa
                oddzielne pomieszczenia dla palacych i niepalacych. Ze nie wspomne o miejscach
                gdzie zupelnie palic nie mozna. I jakos nie widzialam w zyciu zeby ktos zapalil
                w miejscu dla niepalacych a niepalacych narzekajacych na dym w sali dla
                palacych widuje regularnie.

                > I nawet pociągi ekspresowe stają co jakiś czas na stacji, na pewno częściej
                niż co 6 h. Choć, oczywiście miałaś prawo zapalić w tym przedziale.

                Owszem, staja. Na ok 1-2 minut. Owszem, moglabym jak Szybki Bill wypasc na
                peron i zapalic, niestety, na peronach tez nie mozna palicsmileDziecku tez nie
                bede palic w przedziale, w zwiazku z czym wychodze na korytarz, a na uwagi
                konduktora albo wspolapasazerow odpowiadam, ze po wyjasnienia prosze sie
                zglosic do pani z dzieckiem w przedziale.

                > A dzieci??? Przy nich też palisz w mieszkaniu??? Kwesta ich zdrowia była
                > istotna jeśli chodzi o zabawy w piaskownicy, a narażasz je na bierne
                palenie???

                Nie mam dzieci. W watku o kotach pisalam hipotetycznie. Mam nadzieje ze jak
                bede w ciazy, to wiadomym jest ze palic nie bede, a potem postaram sie do
                nalogu nie wracac.

                >Mi akurat nie przeszkadza że ktoś pali u siebie w mieszkaniu bo tego nie czuję,
                ale niestety niekiedy wentylacja w blokach czasem woła o pomstę do nieba.

                No ale to wina administracji budynku i ich co najwyzej mozna ochrzaniac, a nie
                faceta, bo sobie zapali w mieszkaniu.

                • poolato Re: mój sąsiad pali na klatce schodowej- co robić 21.03.07, 13:33
                  bromba_bez_glusia napisała:
                  > Teraz do kotow pijesz, jak rozumiem? W tamtym watku, jak moze pamiatasz,
                  > chodzilo mi glownie o to ze nie mozna zrownywac zycia kota i czlowieka.
                  > I dalejsie tego trzymam.

                  No teraz to już wykręcasz kota ogonem smile)) i kompletnie wypaczasz sens
                  wcześniejszej dyskusji. Dla nie w temacie zastanawiających się skąd tu nagle
                  koty wypłynęły - chodzi o krótką rozmowę w wątku o zamurowanych żywcem kotach.
                  Wzięłam w obronę osoby dokarmiające koty którym bromba_bez_glusia zarzucała
                  multum rzeczy, nawet zupełnie irracjonalnie niechęć do wszystkich istot
                  dwunożnych (sic!). Nie chcę przytaczć wszystkich argumentów bo wątek jest o
                  palaczach, a koty to przykład bo o nich dyskutowałyśmy.

                  Podałam przykład tej dyskusji po to żeby wykazaz moralność Kalego którą się
                  kierujesz. Ty uważasz za absurd że ludziom przeszkadza coś czego szkodliwość
                  dla MILIONÓW ludzi udowodniono (ale Ty to praktykujsz, więc jest OK), rzeczy
                  których Ty nie lubisz, mają bezapelacyjnie i nieodwracalnie zniknąc, nawet
                  jeśli nijakiej szkody nie czynią.

                  bromba_bez_glusia napisała:
                  > Pozytku w bezpanskich kotow jakos nie dostrzegam nadal,
                  > jezeli przeszkadzaja nalezy sie ich pozbyc z miejsca zamieszkania ludzi.
                  Jeśli nawet Ty nie dostrzegasz tych zalet to zwróć uwagę, że na świecie nawet
                  się nie postuluje wprowadzenia zakazu dokarminia kotów. Jakby jakiś kraj z tym
                  wyjechał to ... <śmiech na sali>, a obostrzenia dotyczące palenia się jednak
                  sukcesywnie wprowadza. Coś więc w tym musi być.

                  bromba_bez_glusia napisała:
                  > No juz nie przesadzaj. Znam mnostwo restauracji i tym podobnych lokali gdzie
                  sa > oddzielne pomieszczenia dla palacych i niepalacych. Ze nie wspomne o
                  miejscach
                  > gdzie zupelnie palic nie mozna. I jakos nie widzialam w zyciu zeby ktos
                  zapalil > w miejscu dla niepalacych a niepalacych narzekajacych na dym w sali
                  dla > palacych widuje regularnie.

                  Słowo 'fikcja' które użyłam oznacza też 'coś co istnieje tylko pozornie lub
                  formalnie' - właśnie, jest formalny zakaz palenia na jednej, pzrecież nie
                  zamkniętej sali, a dym i tak przelatuje na drugą salę. Przecież powietrze (a
                  takie 'odgrodzenie' oferuje się niepalącym <śmiech na sali>, to żadna bariera
                  dla dymu nikotynowego.
                  Tak że twoje przekonanie że ludziom nie szkodzisz stosując się do istniejących
                  przepisów jest mylne.

                  No, ale jak nie ma wyrażniego zakazu, to już w ogóle hulaj dusza, w barach, na
                  dyskotekach, na przystankach .... pełno palaczy i czują się usprawiedliwieni,
                  no bo przecież zakazu nie ma ...


                  bromba_bez_glusia napisała:
                  > Owszem, staja (pociągi). Na ok 1-2 minut. Owszem, moglabym jak Szybki Bill
                  wypasc na
                  > peron i zapalic, niestety, na peronach tez nie mozna palicsmileDziecku tez nie
                  > bede palic w przedziale, w zwiazku z czym wychodze na korytarz, a na uwagi
                  > konduktora albo wspolapasazerow odpowiadam, ze po wyjasnienia prosze sie
                  > zglosic do pani z dzieckiem w przedziale.

                  Nie przesadzaj, nawet w pipidówkach zatrzymują się na dłużej, a co już mówić o
                  dużych miastach jak w przypadku ekspresów gdzie w ciągu 1-2 min. ludzie by
                  nawet nie wysiedli (No może we Włoszczowej by najwyżej zdążyli wink. A na peron
                  aż wychodzić sie musisz. Możesz głowę przez okno wystawić.
                  Ajjjj ... tak wyliczasz te liczne problemy które napotykasz jak chcesz
                  zapalić ............. Naprawdę, rzuć palenie, będzie prościej wink.

                  Co do wentylacji w blokach to czasem i administracja jest bezsilna, tak są te
                  system skopane (pozapychane np. kablami). Prościej zburzyć i na nowo postawić.
                  • bromba_bez_glusia Re: mój sąsiad pali na klatce schodowej- co robić 21.03.07, 15:47
                    Zadalam sobie trud i znalazlam ten nieszczesny watek o kotach:
                    forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=902&w=58255278&v=2&s=0
                    Jezli nie pisalam w nim GLOWNIE o tym ze nie mzona zrownywac zycia czlowieka i
                    kota i pisac bzdet w stylu "wole dac kawalek szynki kotu, niz bachorowi" to
                    albo jestem slepa albo nienormalna.
                    Polecam tez uwadze wpis weterynarza z Brzegu Dolnego, ktory pisze np. o
                    zaleceniach dla "dokarmiaczkom kotow" aby nie dawac kotom zepsutego jedzenia w
                    lecie, ktore one radosnie olewaly. Naiwny, a mogl od razu zakazac, tak jak
                    palenia na klatcewink

                    > Słowo 'fikcja' które użyłam oznacza też 'coś co istnieje tylko pozornie lub
                    > formalnie' - właśnie, jest formalny zakaz palenia na jednej, pzrecież nie
                    > zamkniętej sali, a dym i tak przelatuje na drugą salę.

                    Toz wlasnie ja napisalam o miejscach gdzie ZUPELNIE nie mozna palic, albo
                    miejsca dla palacych sa wyraznie ODDZIELONE i zamkniete. Nie jestem przeciez
                    idiotka, i zdaje sobie sprawe ze czesto lokale nie dbaja o odpowienie
                    oddzielenie tych sal. W efekcie na jednej wielkiej sali miejsca dla palacych i
                    niepalacych rozni tylko znaczek obok stolika. I to moze przeszkadzac, rozumiem.
                    Ale jak sie jest tak wrazliwym na dym, to mozna chyba bojkotowac takie miejsca
                    i chodzic do takich gdzie dbaja o niepalacych klientow, prawda?

                    Nie przesadzaj, nawet w pipidówkach zatrzymują się na dłużej, a co już mówić o
                    > dużych miastach jak w przypadku ekspresów gdzie w ciągu 1-2 min. ludzie by
                    > nawet nie wysiedli (No może we Włoszczowej by najwyżej zdążyli wink. A na peron
                    > aż wychodzić sie musisz. Możesz głowę przez okno wystawić.
                    > Ajjjj ... tak wyliczasz te liczne problemy które napotykasz jak chcesz
                    > zapalić ............. Naprawdę, rzuć palenie, będzie prościej wink.

                    Ty chyba pociagami dawno nie jedzilas. Jak ty sobie wyobrazasz, to moje palenie
                    z glowa za oknem? Pociag naprawde zatrzymuje sie na kilka minut, nie wiecej niz
                    5 napewno (az zmierze z ciekawosci ile dokladnie nastepnytm razem) a w tym
                    czasie ludzie wsiadaja i wysiadaja. Mam stanac na korytarzu, otworzyc okno i
                    zablokowac przejscie, bo chce palic?
                    Zreszta, co ja sie tlumacze. Mam miejsce w wagonie dla palacych i moge sobie
                    palic. I od dzis tak bede robic, nawet gdyby w moim przedziale siedzialo 5
                    ciezarnych z dziecmi na kolanach. No przepraszam, jak wy palaczy traktujecie
                    jak podludzi, to i ja sie nie mam zamiaru przejmowac waszym samopoczuciem.
                    • poolato Re: mój sąsiad pali na klatce schodowej- co robić 21.03.07, 17:06
                      Jeszcze raz: w ja się teraz odniosłam do argumentów obnażających Twoją
                      moralność Kalego a nie do wszystkich, w większości zresztą absurdalnych tez
                      dotyczących dokarmiania kotów, ogólnie obecności tych zwierząt w naszym
                      otoczeniu, i wątków kokrewnych które poruszałaś, bo nasza rozmowa dotyczyła
                      dokarmiania kotów a nie jakiś rozważań czyje życie ważniejsze.

                      bromba_bez_glusia napisała:
                      > Polecam tez uwadze wpis weterynarza z Brzegu Dolnego, ktory pisze np. o
                      > zaleceniach dla "dokarmiaczkom kotow" aby nie dawac kotom zepsutego jedzenia
                      w lecie

                      Co ma ten arguemnt do rzeczy? Jasne, można dawać wiele wskazówek dot.
                      prawiedłowego dokarminaia zwierząt wolnożyjących i ci z tego? Nie są te
                      przecież postulaty żeby ich nie dokarmiać w ogóle. W odróżnieniu od psa, kot
                      zapsutego żarcia raczej nie zje, zwłasza latem kiedy głodem nie będzie
                      przymierał, bo łatwiej mu coś upolować.

                      > Toz wlasnie ja napisalam o miejscach gdzie ZUPELNIE nie mozna palic, albo
                      > miejsca dla palacych sa wyraznie ODDZIELONE i zamkniete. Nie jestem przeciez
                      > idiotka, i zdaje sobie sprawe ze czesto lokale nie dbaja o odpowienie
                      > oddzielenie tych sal. W efekcie na jednej wielkiej sali miejsca dla palacych
                      i
                      > niepalacych rozni tylko znaczek obok stolika. I to moze przeszkadzac,
                      rozumiem.
                      >
                      > Ale jak sie jest tak wrazliwym na dym, to mozna chyba bojkotowac takie
                      miejsca
                      > i chodzic do takich gdzie dbaja o niepalacych klientow, prawda?


                      Jak bym tak chciała takie miejsca bojkotować i chodzić do knajp gdzie mają
                      zamknięte sale dla palczy, które to miejsca można policzyć na palcach jednej
                      ręki w miastach, to bym z głodu umarła wink

                      dużych miastach jak w przypadku ekspresów gdzie w ciągu 1-2 min. ludzie b
                      > y
                      > > nawet nie wysiedli (No może we Włoszczowej by najwyżej zdążyli wink. A na p
                      > eron
                      > > aż wychodzić sie musisz. Możesz głowę przez okno wystawić.
                      > > Ajjjj ... tak wyliczasz te liczne problemy które napotykasz jak chcesz
                      > > zapalić ............. Naprawdę, rzuć palenie, będzie prościej wink.
                      >
                      > Ty chyba pociagami dawno nie jedzilas. Jak ty sobie wyobrazasz, to moje
                      palenie
                      >
                      > z glowa za oknem? Pociag naprawde zatrzymuje sie na kilka minut, nie wiecej
                      niz
                      >
                      > 5 napewno (az zmierze z ciekawosci ile dokladnie nastepnytm razem) a w tym
                      > czasie ludzie wsiadaja i wysiadaja. Mam stanac na korytarzu, otworzyc okno i
                      > zablokowac przejscie, bo chce palic?
                      > Zreszta, co ja sie tlumacze. Mam miejsce w wagonie dla palacych i moge sobie
                      > palic. I od dzis tak bede robic, nawet gdyby w moim przedziale siedzialo 5
                      > ciezarnych z dziecmi na kolanach. No przepraszam, jak wy palaczy traktujecie
                      > jak podludzi, to i ja sie nie mam zamiaru przejmowac waszym samopoczuciem.

                      I tak się nie przejmujesz czemu dałaś wyraz aż nadto wyrażnie, więc w czym
                      rzecz. Zresztą i wcześniej ci powiedziałam, że prawo zapalić miałaś.
                      Co do pociągu to na korytarzu stać nie musisz, możesz głowę z pzredziału
                      wystawiać. Ale co ja ci tak podpowiadam te rozwiązania, przecież ja nie lubię
                      nikotyny wink, a i w to że wiecznie napotykasz problemy jak tylko wsiadasz do
                      przedziału dla palących nie wierzę.
    • ppo Sam jestem palaczem, ale takich buraków nie trawię 18.03.07, 18:55
      Co, domu nie ma? Ja palę u siebie w domu, gdzie nikt mi nie może tego zabronić,
      bo jestem u siebie. No, chyba że szanowny sąsiad w mieszkaniu nie jest u
      siebie, tylko np. u żony wink To w takim razie niech kupi sobie pieska i
      wyprowadzając go, zajara sobie na wolnym powietrzu- będzie zdrowiej dla niego i
      otoczenia (mam paru znajomych, dla których piesek i papierosek to swoisty
      rytuał). Polecam postraszyć go strażą miejską i mandatem- obrazi się, ale może
      zacznie kurzyć u siebie big_grin Palenie na klatce schodowej uważam za takie samo
      buractwo, jak wyrzucanie petów przez okno samochodu (nb. za to też jest mandat-
      200 pln)- w samochodach są fabrycznie popielniczki po to, by ich używać!!!
    • t-1984 Re: mój sąsiad pali na klatce schodowej- co robić 18.03.07, 19:27
      Przejść obojetnie i nie oddychac.Na osiedlu wchodza w psie odchody i roznosza po
      calej klatce, po schodach i nikomu smród nie przeszkadza.A ja pytam czy piesek
      prowadzi Pania czy Pani pieska.
    • jolkak11 Re: mój sąsiad pali na klatce schodowej- co robić 18.03.07, 19:37
      mój sasiad takze pali na klatce schodowej w dodatku na parterze w wejściu i
      przeciag wdmuchuje ten smród do góry. Ale ponieważ sasiad jest w porządku,
      uczynny, pomocny jesli trzeba, godzę sie na to, traktuję to jako
      niedociagnięcia kultury osobistej, mogłoby byc gorzej. Moja kolezanka ma
      sąsiada awanturnika - wtedy jest problem! Gorzej mam na działce - tam sąsiad
      obok nas, co sobota spala w ognisku śmieci, np. pety!!! W małych
      miejscowościach i wsiach palenie śmieci to norma!!!
    • zromi18 Re: mój sąsiad pali na klatce schodowej- co robić 18.03.07, 21:45
      Wyrwać chwasta. Trzeba kroków radykalnych inaczej nigdy nie będzie dobrze. Zero
      tolerancji dla menelstwa, żulerstwa i prymitywów. Trzeba ich wysiedlić
      wszystkich z Warszawy na prowincję, gdzie ich miejsce.
    • zetkar jest metoda 18.03.07, 22:34
      w postach omawiane sa 2 tematy; sasiad pali na klatce, drugi sasiad wystawia
      smieci na klatke. Wiec tryb postepowania
      smieci na klatce- rozcina sie worek ze smiaciami i rozsypuje zawartosc sasiadow
      pod drzwiami)))))))))))))) po drugim rozwaleniu worka oduczy sie

      palcz na klatce- nalezy nasrac mu na wycieracke, wbic w gowno pte, po drugim
      sraniu bedzie wisial za oknem i tam palil
    • hauki [...] 18.03.07, 22:52
      Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
      • por1 Re: mój sąsiad pali na klatce schodowej- co robić 19.03.07, 09:43
        Wyprowadzający pieski nie zwracają uwagi na innych, palacze maja gdzieś
        niepalących, to problem obyczaju i braku kultury. Sami też jesteśmy troche
        winni,że nie zwracamy uwagi ,ignorując chamstwo utwierdzamy ich w wierze ,że
        wolno im wszystko. Jednak byloby latwiej zwrócić uwage ,gdyby administracja
        trzymala naszą stronę ,to samo dotyczy Straży miejskiej. Ale ,zeby te
        instytucje zauważyły nasz problem musimy ich ciągle nękać,czy tak trudno
        podnieść słuchawke i zadzwonić,ale muszą to robic wszyscy.Nie ma co liczyć ,że
        ta hołota sama dorośnie do poziomu kultury europejskiej.
    • fastul Re: mój sąsiad pali na klatce schodowej- co robić 19.03.07, 15:20
      u mojego brata problem został zgłoszony do administracji - teraz wisi zakaz
      palenia na klatce i skonczył sie smród z papierosów - oczywiscie musi tego
      chciec więcej osób niz tylko ty - czyli rob liste i działaj smile
      • koala1981 Re: mój sąsiad pali na klatce schodowej- co robić 20.03.07, 01:30
        Heh, a ja mam śmierdzących masakrycznie rodziców, z którymi toczę wojny o
        niepalenie od kiedy umiem mówić. Nic nie dociera uncertain I też mają bezczelny zwyczaj
        palenia na klatce. Nie wychodzą specjalnie z domu na klatkę, żeby zapalić (w
        sumie dla mnie i rodzeństwa to byłaby ulga), ale kiedy idą dokądś albo skądś
        wracają, zawsze palą po drodze, a że mieszkamy na ostatnim piętrze - nie ma
        zmiłuj... Zwracałam setki razy uwagę. Nie działa nic - a wykształceni ludzie uncertain
        Zresztą mama-lekarz (!). Nie muszę chyba mówić jak wygląda nasze mieszkanie.
        Dziadek, wieloletni palacz, zmarł na raka płuc - to też do nich nie przemawia.
        Są zaślepieni i gdzieś mają to, że komuś może przeszkadzać ich nałóg. Czekam z
        niecierpliwością aż któryś z sąsiadów objedzie ich za to ciągnięcie dymu za sobą
        po całej klatce. Chociaż wiem, że to nie poskutkuje na długo, ale może chociaż z
        tydzień da się normalnie przejść przez klatkę, a potem zaszyć w swoim
        uszczelnionym, starannie wietrzonym przez cały rok pokoju...
        • pia.ed Jakie sa przepisy??? 20.03.07, 07:26

          Jesli sa OGOLNE przepisy, ze nie wolno palic w miejscach publicznych,
          to powinno to dotyczyc takze spoldzielni mieszkaniowej, prawda???

          W statusie spoldzielni, gdzie sa ujete tez sprawy porzadkowe, powinna byc
          wzmianka o zakazie palenia na schodach i w windzie.
          Jesli nie ma, to na zebraniu rocznym powinno sie wystapic z takim wnioskiem
          i wpisac go statusu.
          Tak to sie robi w Szwecji.

          Wydaje mi sie jednak, ze najwiecej zalezy od zarzadu spoldzielni.
          Jesli tam siedza palacze, ktorzy - wbrew przepisom - dymia w biurze gdzie
          przyjmuje sie interesantow, to nie jest pewne czy beda chcieli powiesic na
          schodach jakies zarzadzenie!

          Najlepszym sposobem byloby dac naklejki.
          Mozna je chyba gdzies kupic, a jak nie to skopiowac i ew.pomalowac.


          --------------------------------------------------------------------------------
          u mojego brata problem został zgłoszony do administracji - teraz wisi zakaz
          palenia na klatce i skonczył sie smród z papierosów - oczywiscie musi tego
          chciec więcej osób niz tylko ty - czyli rob liste i działaj smile


    • madzik71 Re: mój sąsiad pali na klatce schodowej- co robić 20.03.07, 10:10
      miałam podobny problem. Zadzwoniłam do administracji. Ta wykazała się
      zrozumieniem i powiesiła ogłoszenie zabraniające palenia na kletce schodowej
      oczywiście podbite pieczęcią administarcji. Problem zniknął.To pewnie też
      kwestia kultury i zrozumienia sąsiadów.....
      Pozdrawiam
      • adamtomasz Re: mój sąsiad pali na klatce schodowej- co robić 20.03.07, 11:10
        Miałam ten sam problem i sama go rozwiązałam. Sąsiad -ok. 80 letni palił na
        klatce schodowej 2 piętra niżej, a cały dym unosił się na ostatnie pietro gdzie
        mieszkam, moje dziecko dusiło się od tego, bo jest uczulone. Żadne prośby,
        zwracanie uwagi, aby palił w mieszkaniu, tłumaczenie, że jest ustawa
        antynikotynowa zzabraniajaca palenia w miejscu publicznym-za złamanie zakazu
        grozi kara do 5 tysięcy złotych- nie odnosiły skutku. Nie bawiłam się w
        administrację, bo ich przepisy są podrzędne prawnie ustawom sejmowym. Wezwałam
        policję. Oczywiście spisali mnie-zażądałam utajnienia moich danych od razu przy
        nich teraz i na zawsze, w komisariacie, gdziekolwiek. Zrobili z dziadkiem
        porządek i nie było już problemu. Myślę, że możesz dzwonić po policję
        codziennie. Policjanci się przyzwyczają i będą następnym razem już żartować-
        teraz to mili ludzie, a nie ZOMO, a jak będą za małe mandaty, bo sąsiad bedzie
        palił-to zadzwoń do komendanta, potem wyżej, np. do KGP itd. Jak policjanci są
        na służbie to znaczy, że służą społęczeństu, a więc Tobie. Za Twoje pieniądze,
        nie przejmuj się nimi, ani sąsiadem, to Ty jesteś w porządku a nie on, on łamie
        prawo. A policjanci włóczą się całymi godzinami w swoim rewirze 4 przecznic i
        często się nudzą, więc dasz chłopakom zajęciesmile bo zimno teraz wieczorami na
        dworzesmile Pozdrawiam.
    • poolato palarnia, śmietnik, graciarnia ... 20.03.07, 12:23
      ... to niestety korytarze w naszych blokach. U mnie klatkowi palacze to
      pojedyncze osobiniki i upomnienia że to szkodzi zdrowiu innych, działa na nich -
      przestają. Podobnie na na szczęcie nieliczne buraki wystawiające śmieci na
      klatkę - zawsze może argumentować, że innym śmierdzi, może załapią uncertain.

      Dla mnie utrapieniem jest, że kilka osób na 10 mieszkaniowej klatce wystawia
      graty na zewnątrz. Wszelkie rowery (często brudne), jakieś szmatki w kupkach,
      tony zabawek, a nawet, ludzie ratunku, buty sportowe i zimowe, żeby przepocone
      po chodzeniu 'okrzepły'. I to jak na złość najwięcej wystawiają tych gratów
      ludzie koło których mieszkań przechodzę, więc wszystkie te wyeksponowane skarby
      wyraźnie widzę. Dodam że wszyscy mają balkony, ale wolą robić slumsy z bloku.
      • pia.ed Re: palarnia, śmietnik, graciarnia ... 20.03.07, 16:21
        Z tymi gratami na klatce schodowej masz prawo zwrocic sie do wladz
        zajmujacych sie ochrona przeciwpozarowa.
        Jest przepis, ze na klatkach schodowych nie ma prawa stac nic
        co by utrudnialo dojscie strazakom w razie wybuchu pozaru.

        Ja zaczelabym od administracji, rozmawiajac najpierw ze sprzataczka,
        bo jej tez te rzeczy przeszkadzaja w sprzataniu.

        W domu gdzie ja mieszkam nie wolno miec nawet wycieraczek do butow
        przed drzwiami.
        Przepis jest po to, aby sprzataczka miala duze, wolne przestrzenie,
        latwe do sprzatania.
        No coz, w Szwecji dba sie o ludzi pracy.
        • jamesonwhiskey loooooooooooooooo.. 20.03.07, 23:04
          musze przyznac ze autorka jest typem bardzo ale to bardzo upierdliwej baby
          sam kiedys palilem na klatce i zaden sasiad nic nie powiedzial
          ale to byli normalni ludzie a nie jakies buractwo
          moze poprostu naucz sie zyc wsrod ludzi jak nie umiesz to zaszyj sie w buszu
          • iwles Re: loooooooooooooooo.. 21.03.07, 15:52
            > moze poprostu naucz sie zyc wsrod ludzi jak nie umiesz to zaszyj sie w buszu


            No właśnie - jamesonwhiskey -
        • poolato Re: palarnia, śmietnik, graciarnia ... 21.03.07, 13:39
          pia.ed napisała:
          > Z tymi gratami na klatce schodowej masz prawo zwrocic sie do wladz
          > zajmujacych sie ochrona przeciwpozarowa.
          > Jest przepis, ze na klatkach schodowych nie ma prawa stac nic
          > co by utrudnialo dojscie strazakom w razie wybuchu pozaru.

          O, fajny przepis smile. Z administratorem rozmawiałam, ale on tylko bezradnie
          ręce rozkładał że jak tu wyegzekwować chowanie gratów do mieszkań uncertain. Może nie
          znał przepisu który podałaś, podpowiem mu go teraz w każdym razie.
    • agusiak.1 Mój też pali! 21.03.07, 09:26
      Postanowiłam przy najbliższej okazji kupić w sklepie naklejkę: "Zakaz palenia
      na klatce schodowej". Może to podziała. Najgorsze jest to, że dym ciśnie sie do
      mieszkania przy każdym otworzeniu drzwi. Ochyda!
    • mister1 Re: mój sąsiad pali na klatce schodowej- co robić 21.03.07, 12:13
      czarna.perla napisała:

      > odkad pamietam sąsiad pali na klatce, czyli conajmniej od 20 lat. zawsze mi
      > to przeszkadzłao i myślę że nie tylko mi. teraz ma zabudowaną część kaltki
      > ale i tak wychodzi zza tych drzwi i pali tak, że wszyscy przechodzący muszą
      > wdychać te smrody. pomyslałam a co mi tam, zaczepię go i poproszę, żeby nie
      > palił, odparł tylko "dobrze"

      sam nie pale, ale uwazam ze twoje zachowanie bylo wyjatkowo chamskie
      • jednapani mister1 21.03.07, 20:02
        ¤...poproszę, żeby nie palił, odparł tylko "dobrze" ...¤
        Jesli to jest dla Ciebie CHAMSKIE, to nie mamy w ogole o czym dyskutowac!


        ...............................................................................
        mister1 napisał:
        sam nie pale, ale uwazam ze twoje zachowanie bylo wyjatkowo chamskie
    • lisekrudy To zdejmij go z klatki i w niej zamknij... 21.03.07, 21:03
      ... niech pali w srodku.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja