Moja córka zaginęła w hipermarkecie !!!

    • reek Re: Moja córka zaginęła w hipermarkecie !!! 16.03.07, 22:49
      Wszyscy piszą, ze to twoja wina
      a ja cie rozumiem. Nie spuszczam dziecka z oka
      a jednak raz uciekła mi córeczka w ułamku sekundy.
      Wiem co przezywasz.
    • melmire Re: Moja córka zaginęła w hipermarkecie !!! 16.03.07, 23:04
      No dobra, ale jaka roznica czy "pedofil" wyniesie dziecko na rekach(co chyba
      jest trudniejsze w przypadku gdy dziecko sie opiera) czy wyprowadzi je za lapke?
      A ze szedl do wyjscia to rozumiem, przy nich sa ochroniarze i dzial obslugo
      klienta, tez bym tam poszla.
      Szczerze mowiac na miejscu pedofila przeszlabym normalnie przez kase, kupujac po
      drodze dziecku cukierki i cos do picia zeby je zajac.
    • agnieszka_azj Re: Moja córka zaginęła w hipermarkecie !!! 16.03.07, 23:24
      Fifii,
      rozumiem, ze bardzo przeżywasz całą tę sytuację, ale chciałam Ci zwrócić uwagę
      na jedną rzecz.
      To, że Twoje dziecko NIGDY czegoś nie zrobiło (tutaj - nie odeszło z miejsca,
      gdzie stało), nie znaczy wcale, że NIGDY tego nie zrobi. Cały rozwój dziecka
      polega na tym, że robi rzeczy których wczesniej nie robiło. Mogła np. zobaczyć
      o kogoś w wózku coś, co ją zainteresowało i pójść w tamtą stronę, a ty szukałas
      ją w drugą.

      Rozumiem, co przeżyłaś - sama miałam podobną przygodę, tylko że w plenerze.
      Póltoraroczna Julka wyszła z piaskownicy, gdzie ją zostawiłam (jak mi się wtedy
      wydawało) na chwilę, wyszła z działki przez bramę niedomkniętą przez dziadka,
      który wyszedł ze starszymi nad rzekę i poszła do nich. Działka duża - zanim
      przyszło mi do głowy, że mogła wyjść za bramę, minęło sporo czasu. Nad rzekę
      szło się przez łąkę - w jednym miejscu droga rozdwaja się omijając kępę drzew.
      Tam minęła się z wracającym, nic nie przeczuwającym dziadkiem. Dopadłam ją,
      stojącą po kolana w wodzie (plis dwie pijawki gratis).
      Co przeżyłam to moje, ale mam pełną świadomość, że była to wyłącznie moja wina,
      mimo że nigdy wcześniej nie oddaliła się sama.
      • agnieszka_azj Re: Moja córka zaginęła w hipermarkecie !!! 17.03.07, 09:09
        Mała errata - Julka miała wtedy 2 i pół roku.
    • moninia2000 Re: Moja córka zaginęła w hipermarkecie !!! 16.03.07, 23:28
      Hej!
      Glowa mi peka, wiec krotko powiem co mysle.Przede wszystkim ciesze sie
      strasznie, ze Twej coreczce nic sie nie stalo.
      Potem do tych wszystkich "mamusinek idealow" slow pare:jesli sadzicie, ze nigdy
      bledu nie popelnicie to..gratulacje.
      Jestem dobra mamusia, dbam o ma coreczke i zawsze uwazam na nia. Jednak raz tez
      na sekunde(!)wzrok odwrocilam i zamarlam, bo coreczki (18mcy)w mscu nie
      bylo..Jst bardzo zywa, aktywna i szybko biegawink
      Stalo sie, myslalam, ze umre, przypomnialy mi sie wszystkie debilne filmy o
      porywaczach, ale wsciekalam sie na siebie tylko przez caly dzien...
      Ta jedna sekunda, ten momencik zawazylby na losach mojego skarbu...
      Do glowy mi nie przyszlo ocenianie innych, zdarza sie, ze jestesmy cud matkami,
      ale cokolwiek odwroci nam uwage i ta jedna chwilka zmieni nasze zycie.
      Moja coreczka stala przy zabawkach, gdzie najpierw polecialam, nie wiem jak tak
      szybko tam dotarla, jednak bylam biala gdy ja odnalazlam...
      To byla nauczka!
      Jednak nie zapre sie, ze juz sie nie powtorzy, bo stac sie moze wszystko...MAm
      tylko nadzieje, ze sie nie powtorzy, ze zawsze bede czujna.
      Do czego zmierzam? Boglowa peka, a ja sie rozpisalam hihi.
      Otoz nie nam oceniac.
      Miejmy nadzieje, ze Wam sie to nigdy nie przydarzy, ale prawienie moralow
      typu "gratulacje mamusi, ze tak dba o corke" sa nie na mscu.
      JA ciesze sie z watku, brawa dla mamy, ktora otwarcie przyznala sie do bledu, a
      jednoczesnie ostrzega inne mamusie, bo przeciez kazdemu moze sie zdarzyc.
      UWAZAJMY.
      Sekunda moze odmienic nasze cale zycie....

      Moni
      • przepio Re: Moja córka zaginęła w hipermarkecie !!! 17.03.07, 00:09
        Opiekowałam się siostrzeńcem-miał 3 lata ( ja wtedy 21), byliśmy w wielkim
        supermarkecie w Wiedniu. Oglądałam jakieś książki, a mały po prostu zniknął.
        Poleciałam do pierwszego wyjścia- stał tam sprzedawca gazet-poprosiłam go ,żeby
        nie wypuszczał samego trzylatka i potem pędem do informacji. Nadano komunikat,
        a ja w cały czas myślałam,że będę musiała zadzwonić do szwagra ( siostra w tym
        czasie była w Polsce)i powiedzieć,że zgubiłam jego dziecko. Po jakimś czasie do
        informacji przyszedł mężczyzna z moim siostrzeńcem, który zadowolony krzyczał
        do mnie z daleka,że dostał cukierki od pana. Okazało się,że mały przewędrował
        pół sklepu, a po komunikacie doszedł do niego ten człowiek i spytał z kim mały
        jest. Mój siostrzeniec odpowiedział z uśmiechem,że z ciocią, która mu się
        zgubiła. Siostra po powrocie do domu powiedziała,że gdyby zawiadomili policje
        to byłyby kłopoty,że nie dopilnowałam dziecka. Moje dzieci, na szczęście,
        tracąc nas z oczu, od razu włączały syreny- ale też się raz zdarzyło,że
        czteroletni syn, który czekał przed sklepem na mnie, nagle zniknął. Nie było
        żadnej ulicy-tylko długi budynek z przejściem przez środek. Latałam wokoło i
        miałam całe swoje życie przed oczami. Oraz to, że muszę zadzwonić do męża i go
        poinformować o swojej głupocie. Na szczęście na końcu budynku zobaczyłam
        starszą kobietę, która prowadziła syna w moim kierunku. Bardzo jej dziękowałam,
        ona coś powiedziała o mojej niedpowiedzialności i miała rację. Nieraz dziecka
        się po prostu nie da upilnować, ale przeważnie jest to tylko nasza wina...
    • fergie1975 Re: Moja córka zaginęła w hipermarkecie !!! 16.03.07, 23:52
      Nawet nie chce sobie wyobrazac takiej sytuacji.

      Wydaje mi sie, ze gdybym znalazla dziecko , to chyba bym nie brala od razu na
      rece i nie waliła na oslep do ochroniarzy.
      Najpierw bym sie porozgladala czy nie ma rodzicow, potem bym sie
      zapytala "gdzie jest mama", potem bym sie rozgladala za kims z obslugi,
      z logicznego pkt widzenia lepiej sie nie ruszac z miejsa, bo a noz matka jest
      tuz za regalem, z pol minuty tez bym kalkulowala co zrobic, lub dyskutowala z
      osoba towarzyszaca co zrobic, lub bym zawolala ogolnie "halo tutaj jest
      dziecko". W kazdym badz razie zajelo by mi to kilka minut...

      No ale jak ktos raz za razem znajduje dzieci to moze ma wprawe i bierze na rece
      i wali prosto do ochroniarzy... ???

      poza tym pomimo czestego bywania w supermarketach nie mam obcykane dokladnie, a
      tak naprawde w ogole, z ktorej strony i jaki jest pkt obslugi czy cos.
      • mamakubusia8 Re: Moja córka zaginęła w hipermarkecie !!! 17.03.07, 00:14
        mnie się słabo zrobiło jak przeczytałąm twój post. Doskonale cię rozumię.
        To straszne i wiesz co myślę ze matki zawsze czują jak ich dziecku grozi
        niebezpieczeństwo. Naprawdę mi przykro że cię takie coś spotkało.
        To jest przestroga dla wszystkich matek...pilnować pilnować pilnować jak oka w
        głowie....
        Trzymaj się!
      • croyance Re: Moja córka zaginęła w hipermarkecie !!! 30.03.07, 17:58
        Kurcze, dziewczyny, Wy wszystkie myslicie, ze ludzie maja od cholery czasu i
        nic innego do roboty jak dlugie podchody do Waszego dziecka.

        Powtorze, co pisalam wczesniej; moze facet najzwyczajniej w swiecie NIE MIAL
        CZASU na takie ceregiele bo mial SWOJE SPRAWY, ktore chcial pozalatwiac, a nie
        latanie z cudzym dzieckiem i dlugie dyskusje.
    • zaisa Re: Moja córka zaginęła w hipermarkecie !!! 17.03.07, 09:28
      Jako komentarz do tego wątku jedna z koleżanek z forum rówieśniczego opisała
      trochę inną historię, dodając, że gdyby nie znała mamy dziecka, to by nie
      uwierzyła.
      Kilkulatka zniknęła rodzicom z oczu w jednym z dużych sklepów. Po kilku
      godzinach odnaleziono ją w jakimś zakamarku na zapleczu. Jeszcze w narkozie. Już
      bez nerki...
      W Polsce to było.

      Jak do tej pory, moje zainteresowanie dzieckiem wyglądającym na osamotnione
      kończyło się na zagadaniu do takiego. Zaraz znajdowali się opiekunowie - w
      promieniu kilku-kilkunastu metrów.
      • asia_i_p Re: Moja córka zaginęła w hipermarkecie !!! 17.03.07, 15:21
        Słyszałam tę opowieść już w tylu wersjach - oko, nerka, wesołe miasteczko,
        hipermarket - że odbieram ją jako typowe "urban legends" - legendy miejskie,
        coś jak czarna wołga. Co oczywiście nie zmienia faktu, że dzieci trzeba
        pilnować.
      • agamama123 zaisa 17.03.07, 20:15
        forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=28475&w=58597885
        takie przykłady można mnozyć....urban legends i tyle
    • haga78 Re: Moja córka zaginęła w hipermarkecie !!! 17.03.07, 09:39
      Przypomnialo mi sie jak znalazlam mala dziewczynke w hipermarkecie,szla pasazem
      i plakala. niedaleko byl sklep "5 10 15" wiec sie domyslilam ze tam moga byc
      rodzice. Przed wejsciem stal ochroniarz sklepu, zglosilam mu, ale jakos sie nie
      przejal,kazal isc do ochrony hipermarketu i tam dziecko zostawic. Mimo wszystko
      weszlam z dzieckiem do sklepu i rozgladalam sie szukajac rodzicow. W koncu
      wzielam mala na rece (stalysmy na srodku sklepu) by pomogla mi szukac.
      Nagle podszedl do mnie facet, zabral dziecko,nie sluchal nawet tego co mu
      mowilam, powiedzial "dziekuje" i poszedl. Poczulam sie tak jakbym zrobila cos
      zlego.
    • anetkaku77 Re: Moja córka zaginęła w hipermarkecie !!! 17.03.07, 11:21
      Mój mąż zawsze nabija się ze mnie, że chodzę z dzieckiem jak " z psem na
      smyczy", na co ja mu odpowiadam, że on chodzi z dzieckiem jak z bezpańskim psem.
      Podzielam Twoje przerażenie fifii, bo znam to z autopsji. Ja jako 6-latka
      zgubiłam się babci i tacie w sklepie w Budapeszcie, zapatrzyłam się na husteczki
      do nosa i kiedy spostrzegłam, że nie ma przy mnie taty zaczęłam go szukać, a
      potem płakać, jakaś ekspedientka zainteresowała się mną i przez megafon
      powiedziała, że czekam na babcię i tatę. Natomiast moje dziecko, gdy było w
      wieku Twojego malucha, poszło na wystawę w sklepie Wójcik, po balonik, a ja
      oglądałam czapeczki i kiedy je zaczęłam wołać się nie odezwało- trwało to mniej
      niż 1 minutę. Od tej pory za rękę w każdym miejscu. Dodam też inną historię. Mój
      mąż poszedł z dzieckiem (1,5 roczku) do piaskownicy, wziął ze sobą GW, mały sie
      bawił z dziewczynką z sąsiedniej klatki wtedy 5 latek. Pobiegł, a mała za nim,
      zaczytany tatuś tego nie zauważył, podnosi głowę nie ma dziecka. W 5 minut
      obleciał 3 piaskownice, patrzy a mały maszeruje z 5-latką, "gdzie wy
      poszliście!", "bo on poleciał, a ja chciałam go przyprowadzić". Dzięki
      przytomności umysłu 5-latki, a nie tatusiasmile moje dziecko nie poszło w siną dal.
      Fifii masz nauczkę do końca życia, pilnuj swojego malucha i nie dziwię się, że
      nie miałaś zaufania do obcego pana. Ja też nie mam zaufania do obcych i
      znajomych.....ale to już inna historia.
      • mamajka6 Re: Moja córka zaginęła w hipermarkecie !!! 17.03.07, 13:43
        A mi się kiedyś córcia zgubiła w niedużym osiedlowym supermarkecie do którego
        chodzimy codziennie.Jak zwykle robiłysmy zakupy,a ona biegała przy regałach.W
        pewnej chwili patrzę, a dziecka nie ma.Pomiędzy regałami ani śladu,przy kasach
        też, spanikowałam już, że wybiegła ze sklepu w stronę domu ( przy sklepie
        parking i ulica do przejścia ).Wyszłam więc przed sklep, ale dziecka nie widać.
        I wiecie gdzie ją znalazłam - w małej wnęce z papierami toaletowymi, które mała
        sobie z zadowoleniem wąchała.
    • asia_i_p Re: Moja córka zaginęła w hipermarkecie !!! 17.03.07, 15:16
      Z jednej strony, jeżeli czułaś, że coś jest nie tak, to pewnie dobrze zrobiłaś,
      że to zgłosiłaś. Z drugiej strony, facet najprawdopodobniej był w porządku,
      tylko po pierwsze nieprzyzwyczajony, że teraz dzieci nie wolno dotykać, po
      drugie małomówny. Masz poczucie dobrze spełnionego obowiązku i bycia osobą
      odpowiedzialną. Jeśli naprawdę jesteś odpowiedzialna, nie spuścisz tej sprawy z
      oczu, a jeśli się okaże, że facet był niewinny i za uprzejmość odpłacono mu
      wątpliwą przyjemnością przesłuchań w sprawie rzekomego porwania i pedofilstwa,
      będziesz miała odwagę pójść do niego, podziękować mu i przeprosić.
      • annam21 Re: Moja córka zaginęła w hipermarkecie !!! 17.03.07, 18:42
        fifi przykro mi i wspolczuje doswiadczenie,nauzcka jest wiecej jej nie spuscisz
        nawet na sekunde z oczu.Z opisu sytuacji tez bym miala wiele watpliwosci.tez
        romawialabym z policja.Jak nie winny to baboniere i dobry alkochol,w ramach
        przeprosic.Niestety swiat jest pelen dziwnych ludzisad
        Pisz jak sie sprawa wyjasnie,mam nadzieje ze Pan nie bedzie zly i ze zrozumie
        twoje watpliwosci jako matki.
        • wjw2 Re: Moja córka zaginęła w hipermarkecie !!! 17.03.07, 20:24
          > Pisz jak sie sprawa wyjasnie,mam nadzieje ze Pan nie bedzie zly i ze zrozumie
          > twoje watpliwosci jako matki.

          No, jeżeli Pan nie miał złych intencji, to naaaapewno nie będzie zły, skądże
          znowu.....

          annam21 postaw się w jego sytuacji....
          Ty byłabyś zachwycona, że w zamian za udzieloną pomoc podejrzewa się Ciebie o
          uprowadzenie dziecka lub udział w szajce pedofili...
          • logineczka też to przeżyłam! 17.03.07, 22:11
            byliśmy z mężem i synkiem(2,5 roku) w markecie,i o ile w trakcie zakupów
            zawsze mały jest na oku, albo jedzie w koszyku, o tyle, gdy podeszliśmy do
            kasy, mąż próbował nakierować ciężki koszyk (sterowalne to one nie są) w
            alejkę "przykasową" a ja mu pomagałam, trwało do dosłownie kilka(naście)
            sekund, patrzymy, a malucha nie ma w pobliżu. rany, dokładnie, tak, jak
            autorkę, ogarnęło mnie przerażenie, i obawa,że coś się stanie. nie wiedziałam,
            w którym kierunku iść. mąż biegał miedzy regałami, ja na początku też, głównie
            wokół miejsca, gdzie ostatnio synek był z nami, ale zaraz ruszyłam pędem w
            kierunku informacji, nadać komunikat, w obawie ,że synek mógł przebiec miezy
            kasami(taki brzdąc zAWSZE się zmieści) i ruszyć do drzwi wejściowych, prosto na
            ulicę. biegnę do tej informacji, cała zlana potem, łzy w oczach, i nagle słyszę
            krzyk męża, tzn. jak woła moje imię. oglądam się, i znowu uginają mi się nogi,
            bo widzę męża, jak trzyma synka na rękach. niby powinnam się cieszyć, ale taki
            stres, adrenalina, i jak już wszystko się dobrze kończy, to i tak "ogłupia"
            człowieka, i niełatwo się przestawić na rzeczywistość. swoją drogą okazało się
            (tak na koniec tego małego horrorku trochę humorystycznie), że synek nigdzie
            nie odszedł, tylko w miejscu, w którym go "stracilismy" z oczu, była
            przymierzalnia, i dlatego jego zniknięcie zajęło raptem sekundy, bo schował się
            do niej, zeby.....strzelić klocka. !! zawsze szuka jakiegoś azylu, miejsca, w
            którym może się spokojnie skupić, no, ale my na to nie wpadliśmy. nie wiem, czy
            mąż go "wyczuł", czy synek po prostu po załatwieniu sprawy opuścił
            przymierzalnię i akurat na siebie naszli, suma sumarum, ściskałam go ze
            szczęscia, i od tamtej pory ani na krok.

            wracając do wątku autorki, dziwi mnie tylko jedno: ja, gdybym znalazła dziecko,
            czy wziąłbym na ręce czy nie (trudno spekulować przed faktem, i mysle,ze zadna
            nie powinna, sytuacja dana wymusza zachowanie takie a nie inne), to mimo
            wszystko, jak by załóżmy podeszła do mnie mama dziecka odbierając je ode mnie,
            na pewno nie odeszłabym bez słowa. to jest najdziwniejsze. ten facet ani nic
            nie powiedział, ani nie próbował wyjaśnić, skąd u niego mała na rękach. matka
            nie musiała pytać, ale skoro ktoś odbiera ode mnie dziecko, które ja w
            założeniu "ratuję", to mówię coś w stylu:" ooo, a to pani córka?? własnie
            szedłem do ochrony, czy coś w stym stylu". i z tego powodu możnaby
            przypuszczać, ze pan miał niecne (albo mógł mieć) zamiary, ale mama, na
            szczęście mu udaremniła ich realizację. tak ja to widzę.
            grunt, ze wszystko dobrze się skończyło i na drugi raz bedziesz ostrożniejsza.
            pamiętaj-
    • mama_szymonka Re: Moja córka zaginęła w hipermarkecie !!! 17.03.07, 21:54
      Dobrze zrobilas , że powiadomiłaś policję. trochę to dziwne , że facet tak
      szybko zniknął bez słowa wyjaśnienia , no i córeczka nie płakała , więc chyba
      nie mogła sprawiać wrażenia na obcym facecie , że się zgubiła. Przeczytałam
      mężowi i powiedział mi , że mężczyźni raczej nie reagują braniem na ręce obcego
      dziecka. Raczej próbowaliby uspokoić dziecko ew. powiadomiliby obsługę sklepu.
      • mama_misi3 Re: Moja córka zaginęła w hipermarkecie !!! 23.03.07, 14:38
        Czy już wiadomo jak zakończyła się ta historia?
        A swoją drogą przeżyć autorce nie zazdroszczę.
    • lollypop Re: Moja córka zaginęła w hipermarkecie !!! 24.03.07, 09:12
      Byl kiedys taki film, chyba z Mel Gibsonem, facet pokazywal synowi jak nurkuje,
      zanurzyl sie pod woda na basenie i gdy wyplynal to chlopca nie bylo. Zrobilo
      to na mnie duze wrazenie, bardzo sie boje o swoje dzieci bo tak naprawde nigdy
      nie wiemy jakie kto ma zamiary. 99 osob moze byc uczciwych i pomoc dziecku a
      ten setny je porwie, wywiezie, przywlaszczy, sprzeda, uwiezi lub zamorduje.
      Niestety ale tacy ludzie istnieja miedzy nami.

      Nie rob sobie wyrzutow sumienia tylko dziekuj Bogu ze dobrze sie skonczylo i
      nie przezyjesz tysiackrotnie wiekszego koszmaru.
    • patysiak Re: Moja córka zaginęła w hipermarkecie !!! 25.03.07, 11:15
      ja bym w pierwszej kolejnosci zamienila codziennie wizyty w supermarkecie na
      pobyt na placu zabaw lub w parku.

      dziecku wyjdzie na zdrowie a i mamie latwej sie wtedy skupic na tym co trzeba.
      • tora99 Re: Moja córka zaginęła w hipermarkecie !!! 25.03.07, 16:41
        a ja bym sie powaznie postukala w glowe zanim wysle taki post.

        wyczytalas gdzies info, ze kobieta codziennie odwiedza supermarkety? bylo
        gdzies napisane, ze nie chodzi z dzieckiem do parku, czy na plac zabaw?

        <dziecku wyjdzie na zdrowie a i mamie latwej sie wtedy skupic na tym co trzeba.>

        jak odpowiadasz na czyjs post, warto byoby skoncentrowac sie na tresci, a nie
        na wlasnej wybujalej fantazji.

        nie kazdy na pomoc domowa, ktora za niego zrobi zakupy. warto o tym pamietac.
    • owianka Re: Moja córka zaginęła w hipermarkecie !!! 27.03.07, 19:24
      Fifii, widziałaś w końcu te taśmy z ochrony? (sorry jeśli już o tym pisałaś a ja
      nie doczytałam)??
    • mpochala Re: Moja córka zaginęła w hipermarkecie !!! 27.03.07, 21:47
      no tak facet przyniosl ci dziecko a ty go jeszcze posadzasz, niezle! nie uwazam
      ze mial zle zamiary, pewnie sam byl niezle zdenerwowany cala sytuacja, piszesz
      ze rozmawial przez komorke (moze zadzwonil do zony bo nie wiedzial jak sie
      zachowac w tej sytuacji) ciezko wyczuc, w sumie pewnie sama tez bym spanikowala
      i zaczela obwiniac caly swiat tylko nie siebie
    • kosheen4 uroczyście ślubuję 28.03.07, 00:03
      że od dzisiaj nie pomogę żadnemu dzieciakowi zgubionemu w centrum handlowym
      ani takiemu który galopuje na jezdnię przy czerwonym swietle
      ani takiemu któremu inne dziecko sypnęło piaskiem w oczy w piaskownicy
      żadnemu no po prostu żadnemu
      przynajmniej do momentu, kiedy nie rozpoczną się testy kliniczne na
      pampersozo-pedofilozę (tzw. Zespół Drażliwej Mamuśki)
      no ludzie
      zboczeniec czy dewiant nie równa się idiota
      wariat też nie równa się idiota
      jeśli facet nie wyglądał na zaślinionego oligofrenika który wyrwał się
      sanitariuszom, prawdopodobieństwo że chciał zaszlachtować dziecinę porywając ją
      z hipermarketu są nikłe
      no tak
      ale prawdziwa matka musi nosić tasak za paskiem
      na wszelki wypadek
      • irazone Re: uroczyście ślubuję 28.03.07, 08:02
        albo jeszcze wzorem naszego społeczeństwa przejdź obok z odwróconym
        wzrokiem-była pomroczność jasna,to i może być chwilowa ślepota.
        później będą nagłówki w brukowcach "GDZIE JEST MACIEK" albo inny bachorek.
        i zdjęcia załkanej mamusi,która w przypadku niżej wymienionym rzuciłaby sie
        Tobie do gardła,przegryzła auortę,że śmiesz dotykac jej potomstwo,a na łamach
        brukowca błaga "dobrych ludzi o pomoc"
        • jagoda.li Re: po co tyle złośliwości? 28.03.07, 08:15
          osobiście uważam ze mozna zawołać kogoś z obsługi lub poprosic kogoś aby ja
          zawołał a nie brać od razu na ręce.Można było stac przy dziecku w jednym
          miejscu i czekac na pomoc ochrony a nie od razu wychodzić-współczuję fifi
          takiego strachu.
      • jooasiaa Re: uroczyście ślubuję 28.03.07, 08:15
        To Cie wyprostuję, nie trzeba wygladac jak zaśliniony oligofrenik.Wiekszość
        zboczeńców "wujków" -co wynika ze statystyk policyjnych- wyglada całkiem
        normalnie.Więc nie musisz sie silić na złośliwości.
      • owianka Re: uroczyście ślubuję 28.03.07, 08:21
        Kosheen4, czy chcesz czy nie, takie przypadki się zdarzają. Np. ten:

        ""12 lutego 1993
        W Wielkiej Brytanii dwulatek Jamie Bulger został porwany z centrum handlowego i
        zabity przez dwóch chopców w wieku 10 i 11 lat.""

        Co jakiś czas się o tym słyszy.
      • pade kosheen4 28.03.07, 08:33
        bzdury piszesz
        trener aikido zdaje się wyglądał na normalnego faceta, nie ślinił się itd. a
        zabił chłopca i to w jaki sposób
        głupia ta Twoja teoria, mordercy i pedofile wcale nie wyglądają na morderców i
        pedofili, wręcz przeciwnie
        • chloe30 Ale Pade 28.03.07, 09:19
          Ja tam nie uważam, żeby pedofila mozna po wyglądzie poznać - chociaż świat
          byłby lepszym miejscem - tylko po przeczytaniu tego watku moge złóżyc takie
          samo przyrzeczenia jak Kosheen. Nie dotknę i nie zareaguję, żeby w kły od
          nawiedzonej mamusi nie dostać.
          A całkiem niedawno w muzeum jakieś dziecko krążące z obłedem w oczach pytałam
          gdzie jest jego mamusia i - UWAGA - złapałam za rękę. Cud, że mam zęby
          wszystkie, ja teraz pomyślę smile)) Przeciez to mogło wyglądac na próbę
          uprowadzenia.
        • asia_i_p Re: kosheen4 30.03.07, 20:09
          Na pierwszy rzut oka się z tobą zgodziłam, ale potem przeczytałam post kosheen
          jeszcze raz, uważniej. Ona nie twierdzi, że każdy pedofil wygląda od razu na
          pedofila. Twierdzi, że jeżeli nie jest zupełnie niepoczytalny, to nie będzie
          porywał dzieci z hipermarketu, tylko z miejsc, gdzie go np. nie sfilmują. A
          jeśli jest kompletnie niepoczytalny i niekontaktujący to już to widac.
      • michalina7 Re: uroczyście ślubuję 28.03.07, 09:29
        Uprowadzenia sie zdarzają, wiadomościami o gwałtach i morderstwa na małych
        dzieciach prasa zasypuje nas niepokojąco często. Wolę dać w pysk niewinnemu
        facetowi niż oglądać zmasakrowane przez zboczeńca ciało swojego dziecka. I nie
        nazywaj zachowania autorki wątku "zespółem drażliwej mamuśki". Widocznie tobie
        nigdy nie zginęło dziecko, jeżeli w ogóle je masz.
        • kosheen4 Re: uroczyście ślubuję 28.03.07, 11:16
          michalina7 napisała:

          > I nie
          > nazywaj zachowania autorki wątku "zespółem drażliwej mamuśki".

          nie mam dziecka
          sama jako dziecko zgubiłam się ojcu na hali gąsiennicowej w wieeeelkim tłumie
          narciarzy
          i jakiś PAN wział mnie za rękę, odprowadził na bok, uspokoił, zapytał kim jestem
          i zorganizował akcję pomocy
          taki głuchy telefon przez całą kolejkę oczekujących na wyciąg
          mógł nic nie zrobić
          dzisiaj mógłby oberwać nartą albo kijkiem
          dobra, do rzeczy
          czym innym jest pierwszy post zdenerwowanej matki
          czym innym sto następnych postów napędzających histerię
          kolana miękną jak ktoś znika
          wiem, przeżyłam
          ale gdakanie o zboczeńcach
          od stuleci nic się nie zmienia
          nigdy nie było lepiej ani gorzej
          polecam historię pana gilles de rais i porównanie ją z historią marcela doutroux
          dzielą je setki lat ale nie są to lata pozbawione takich ludzi
          nie widzę powodu dla którego oprócz zachowania zwykłej czujności należałoby
          chrzanić farmazony o naszych czasach pełnych zboczeńców
          a na małą złośliwość pozwolę sobie dopiero teraz:
          lekkie pomieszanie priorytetów
          nie ma to jak w hipermarkecie czuć się jak w domu
          przyjazna muzyka i alejki pełne żarcia to ciągle obce miejsce
          jakoś nie słyszałam żeby komuś rozpłynęło się dziecko podczas marszu z nim ulicą
          sklep to tak samo obce miejsce
          • michalina7 Re: uroczyście ślubuję 28.03.07, 12:06
            W niektórych krajach nie wolno wejść osobom postronnym (nie posiadającym w danym
            momencie dziecka przy sobie)na ogrodzony plac zabaw. Myślę, że ta przezorność
            jest podyktowana czymś więcej niż tylko chorą wyobraźnią przewrażliwionych matek.
          • jooasiaa Re: uroczyście ślubuję 28.03.07, 12:26
            i jakiś PAN wział mnie za rękę, odprowadził na bok, uspokoił, zapytał kim jeste
            > m
            > i zorganizował akcję pomocy
            Właśnie sama sobie odpowiedziałaś!Wziął za ręke a nie na ręce!
            • melmire Re: uroczyście ślubuję 28.03.07, 13:02
              Dobre, ponawiam pytanie, co za roznica czy pedofil wyniesie dzieco NA reku czy
              wyprowadzi ZA reke?
    • joanna515 Znam porwanie dla nerki!!! 28.03.07, 13:00
      nie czytałam wszystkich odpowiedzi, więc nie wiem, czy ktoś nie poruszył już
      tego tematu. Właśnie w supermarkecie, dokładnie w IKEA na Targówku w Warszawie
      zgubiło się 3 letnie dziecko, przez tydzień nie było po nim śladu, po tym czasie
      znalazło się w szpitalu bez nerki!. Ja znając tą historię czytałam post autorki
      mając tylko taką wizję przed oczami, że uchroniła córkę przed podobnym losem
      sad(( Może się to niektórym wydać paranoidalne, ale naprawdę chodzą po świecie (
      zwłaszcza dużych sklepach) takie osobniki, szukające dzieci do takich celów!!!
      Nie spuszczać dziecka z oczu nawet na 5 sekund to naprawdę bardzo ważne!!!
      • melmire Re: Znam porwanie dla nerki!!! 28.03.07, 13:04
        Masz moze jakis list do artykulu to opisujacego?
        Bo o 3 latkach ginacych na tydzien zazwyczaj sie a mediach mowi?
        • chicarica Re: Znam porwanie dla nerki!!! 28.03.07, 13:08
          Urban legend.
      • chloe30 Re: Znam porwanie dla nerki!!! 28.03.07, 13:07
        joanna515 napisała:

        > nie czytałam wszystkich odpowiedzi, więc nie wiem, czy ktoś nie poruszył już
        > tego tematu. Właśnie w supermarkecie, dokładnie w IKEA na Targówku w Warszawie
        > zgubiło się 3 letnie dziecko, przez tydzień nie było po nim śladu, po tym
        czasi
        > e
        > znalazło się w szpitalu bez nerki!. Ja znając tą historię czytałam post
        autorki
        > mając tylko taką wizję przed oczami, że uchroniła córkę przed podobnym losem
        > sad(( Może się to niektórym wydać paranoidalne, ale naprawdę chodzą po świecie
        (
        > zwłaszcza dużych sklepach) takie osobniki, szukające dzieci do takich celów!!!
        > Nie spuszczać dziecka z oczu nawet na 5 sekund to naprawdę bardzo ważne!!!



        Szanowna Joanno,
        spędzam codziennie minimum 2 godziny oglądając wszelkiem maści serwisy
        informacyjne, do tego codziennie czytam Gazete Wyborczą - jakim cudem umknęło
        mi porwanie dziecka na narządy - wszystkie, ale to wszystkie stacje pominęły
        cos takiego??? To ja bym ich do sądu wzywała, że ludzi nie przestrzegają.
        • joanna515 Re: Znam porwanie dla nerki!!! 28.03.07, 13:14
          Szczerze: to nie mam pojęcia dlaczego nikt nic nie powiedział! Znam tą historię
          z przekazu ustnego, dziecko znajomych mojej koleżanki. Raczej nie wymyślono by
          takiej groteski tylko dla kaprysu.
          • melmire Re: Znam porwanie dla nerki!!! 28.03.07, 13:18
            Buahahaha
            oczywiscie ze wymyslono, nie takie rzeczy ludzie wymyslaja
            Porywano juz na nerki dzieci, dziewczyny w barach, chlopakow w barach i diabli
            wiedza kogo.
            Zreszta jak to sobie wyobrazasz, jesli takie rzeczy sie robi to raczej na
            konkretne zlecenie, jak sprawdzaja kompatybilnosc dawcy z biorca, na oko?
          • chloe30 Re: Znam porwanie dla nerki!!! 28.03.07, 13:23
            joanna515 napisała:

            > Szczerze: to nie mam pojęcia dlaczego nikt nic nie powiedział! Znam tą
            historię
            > z przekazu ustnego, dziecko znajomych mojej koleżanki. Raczej nie wymyślono by
            > takiej groteski tylko dla kaprysu.


            Ja z przekazu ustnego znam historie czarnej wołgi, ale w nia nie wierze.

            Rozpatrując hipotetycznie historie dziecka znajomych Twojej koleżanki zwracam
            uwage na pare słabych punktów:
            - po czyms takim musiałby zostać wszczęte śledztwo - policja na pewno
            powiadomiłaby media, może nawet podczas koferencji prasowej
            - nie oreintuje sie, ale czy nerka trzyletniego dziecka nadaje sie do
            przeszczepu?
            - no i to o czym pisze melmire - zgodnośc tkanek.

            Proponuje, aby urban legends podlegały dokładniejszej obróbce merytorycznej
            zanim puści sie je w obieg.
            • jooasiaa Re: Znam porwanie dla nerki!!! 28.03.07, 14:18
              Nierozumiem jak mozna dyskutować nie czytajac całości.
              Pomijam
              Ktoś tutaj juz to wklejał.

              www.wiadomosci24.pl/artykul/na_tropie_pedofila_wroclawscy_policjanci_poszukuja_10667.html
              Dodam tylko ze jestem z Wrocławiasad
              • daemia_10 a ja bym się wreszcie chciała dowiedzieć 28.03.07, 14:28
                co było na tych taśmach??????????
              • chloe30 Re: Znam porwanie dla nerki!!! 28.03.07, 14:35
                jooasiaa napisała:

                > Nierozumiem jak mozna dyskutować nie czytajac całości.
                > Pomijam
                > Ktoś tutaj juz to wklejał.
                >

                Przepraszam, to do mnie?
                Ja przeczytałam wszystkie posty.
                Link z pedofilem tez.
                Ale nadal czekam na link o porwaniu dziecka dla nerki.
                • moninia2000 Re: Znam porwanie dla nerki!!! 28.03.07, 15:35
                  Pewnie, ze rozne kraza urban legends, ale zdarzaja sie rowniez porwania dla
                  organow, w to nie nalezy watpic. I moze lepiej uwierzyc, ze bylo to tuz za
                  rogiem i przetroga niech to bedzie, niz olac sprawe i mowic "nieee, tutaj
                  nigdy".
                  • melmire Re: Znam porwanie dla nerki!!! 28.03.07, 15:40
                    Szczerze? Dla nerki i innych organow latwiej kupic niechciane dziecko w biednym
                    kraju (lub wmowic jego rodzicom ze sie je adoptuje). Nie ma sladu, nikt tego nie
                    zglosi na policje, zero ryzyka.
                    A jak juz porywac dziecko zeby wziac nerke, to lepiej i prosciej porwac i zabic,
                    i wziac wszystkie organy. Bardziej sie oplaca,kara praktycznie ta sama, mniej
                    sladow sie zostawia.
                    • jooasiaa Re: Znam porwanie dla nerki!!! 28.03.07, 16:07
                      Jak któś potrzebuje nerke to po co mu inne organy? człowiek to nie komputer.Nie
                      wystaczy wyciac nerke i przeszczepić .Musi byc zgodność,Poprzedzajace badania i
                      jestem w stanie w to uwierzyc ale pod warunkiem ze takie dziecko wczesniej
                      miało jakies badania chocby badanie krwii albo było w szpitalu itp
                      • melmire Re: Znam porwanie dla nerki!!! 28.03.07, 16:17
                        Sam raczej nie potrzebuje, nerka dziecka raczej bedzie wszczepiona innemu
                        dziecku. Na organy dla dzieci jest duze zapotrzebowanie, bo niewiele z nich
                        umiera, a jeszcze mniej rodzicow zgadza sie zeby ich dzieci byly dawcami.
                        Jesli ktos jest w siatce handlarzy organami, to i na inne organy znajdzie
                        nabywcow, wiec bardziej sie placa wziac wszystko co sie da. A zostawianie gdzies
                        zywego dziecka bez nerki jest niepotrzebnym ryzykiem.
                        A dzieci po pobraniu krwi czy po pobycie w szpitalu latwiej jest porwac z okolic
                        szkoly/przedszkola (gdzie wiadomo ze chodza, i program ich pobytu jest znany)
                        niz tropic po supermarketach w nadziei ze opiekun spusci je z oka i nikt niczego
                        nie zauwazy.
      • brak.polskich.liter Re: Znam porwanie dla nerki!!! 28.03.07, 16:11
        Tak, tez o tym slyszalam. Porywaczem okazal sie facet, ktory nade wszystko
        lubil cynaderki. Nie byl do konca wyzuty z ludzkich uczuc, bo nerke zezarl
        tylko jedna, a mogl przeciez zjesc obie... To dziecko nie bylo jedyna ofiara
        nerkozercy. Podobno porwal wczesniej inne dziecko, tez 3-letnie, ktorego mama
        na sekunde schylila sie, zeby zawiazac sznurowadlo. Twierdzil, ze takie
        3-letnie cynadry sa najsmaczniejsze. Tak wiec - trzeba byc czujnym!
      • dirgone Re: Znam porwanie dla nerki!!! 28.03.07, 16:15
        Historia z nerką cały swój początek wzięła od pewnego japońskiego filmu, mało u
        nas znanego. Nie pamiętam zupełnie jak się nazywał, bo oglądałam go kilka lat temu.
        Dzieci na organy są porywane, ale raczej nie u nas. Głośno było o tym, że
        mnóstwo dzieci po uderzeniu tsunami zaginęło bez wieści - właśnie na organy, dla
        pedofili i do domów publicznych.
        • melmire Re: Znam porwanie dla nerki!!! 28.03.07, 16:18
          Totez mowie, na organy lepiej wziac dzieci ktorych nikt nie bedzie szukal,
          zamaist bawic sie w porywanie w Ikei czy carrefourze nackanym kamerami i ludzmi.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja