mika77ka
17.03.07, 09:03
No właśnie.
Kilka dni temu, będąc na nartach, zauważyłam całującą się i głęboko wpatrzoną
w siebie parę. Całowali się dosyć długo /jadąc wyciągiem/, ale jak sie od
siebie odlepili to wydawało mi się, że te osoby są mi znajome, ale wierzyć mi
sie nie chciało. Poczekałam więc aż będą zjeżdżać ze stoku i nie myliłam się.
Zobaczyłam proboszcza z naszej parafii z jego parafianką,
mężatka, /nauczycielką, z-cą dyr. w tutejszej szkole podstawowej/. Romans na
całego.
Dodam, że mieszkam w 2,5tys. miejscowości. Na narty pojechałam w tygodniu w
góry oddalone o 140km od nas. Byli pewni, że bedą bezpieczni, /no chyba tak
myśleli/. I tu mam dylemat.
- Ujawniać się, żeby wiedzieli, że ktoś wie o ich romansie /inaczej tego nie
można nazwać, bo zjeżdżając ze stoku zatrzymywali się na całowanie, w knajpie
ona go karmiła, on ją po rękach całował, mało ludzi było, więc widziałam ich
na każdym kroku/.
- Milczeć, żeby mogli sobie spokojnie gruchać, czy
- Ostrzec ich przed nierozwagą, żeby ktoś ich nie zobaczył bo w tak małej
miejscowości życia by tu nie mieli.
Co zrobiłybyście na moim miejscu?