Ściągać, nie ściągać

20.03.07, 11:10
chodzi o buty!
Jeśli idziecie do znajomych z wizytą, elegancko ubrani, to co robicie ?
-sami ściągacie buty, żeby nie zabrudzić podłogi gospodarzom
-pozostajecie w butach
-czekacie na znak od gospodarza, który albo poprosi o ściągnięcie butów albo
nie

Zaczynam się juz w tym gubić.
Niektórzy goście od progu zdejmują obuwie, domagając się czegoś na zmianę
albo paradują boso. Dla mnie elegancko ubrana kobieta albo mężczyzna
koszmarnie wygląda bez butów! Poza tym, niektórzy(zwłaszcza mężczyźni)
chociaż nie wiem co by robili, to i tak śmierdzą im nogi, więc lepiej nie
kusić losu prosząc o ściągniecie butów i nie miec potem pretensji, że w
pomieszczeniu wisi "zaraza".

Powiedzcie mi zatem, powinno się te buty ściągać czy nie?
Ja w swoim domu gości nie proszę o to aby ściągali buty. Wolę umyć podłogę
jeśli sie zabrudzi, niz być posądzona o nietakt.
Poza tym nie żyjemy przeciez na bagnach. Istnieją wycieraczki, z których
korzystamy przy niepogodzie.
    • oxygen100 Re: Ściągać, nie ściągać 20.03.07, 11:14
      Nie nie sciagam i nie zmuszam do sciagania
    • iwoniaw Re: Ściągać, nie ściągać 20.03.07, 11:24
      > Niektórzy goście od progu zdejmują obuwie, domagając się czegoś na zmianę
      > albo paradują boso.

      Paradować boso mogą sobie do woli, choć od nikogo nie wymagam, by ściągał buty.
      W domu mam czysto, ale białych dywanów perskich nie posiadam i nie jest dla mnie
      problemem przetrzeć podłogi po wizycie gości (co zresztą bez wizyty też robię w
      miarę częśto). Natomiast kapcie "dla gości" doprowadzają mnie do szału. To jest
      obrzydliwy i niehigieniczny zwyczaj i w życiu bym takich nie założyła u nikogo
      ani nikomu nie proponuję.
      Sama ściągam buty, gdy na zewnątrz jest mokro lub gdy wiem, że gospodarze tego
      oczekują, jeśli okazja jest "elegancka" i głupio bym się czuła bez butów,
      przynoszę "eleganckie buty na zmianę", jeśli zwykłe spotkanie, to wolę nawet
      siedzieć boso.
      Co do zapachów - polecam wątek o myciu. Człowiek używający antyperspirantu i
      zmieniający codziennie skarpetki/ pończochy nie śmierdzi. Śmierdzą brudasy i
      niechluje, nie tylko po zdjęciu butów zresztą...
    • renia1807 Re: Ściągać, nie ściągać 20.03.07, 11:30



      Jeszcze o butach!

      "Są takie progi, gdzie gościom od razu daje się do zrozumienia, że są mniej
      warci od podłóg i dywanów. Pani domu, jak woźna w muzeum, zrywa im z nóg buty i
      wciska jakieś okropne, wydeptane kapcie w kratę, bez pięty i dwa numery za
      duże. Na głowie mam wymyślną fryzurę, na twarzy odświętny makijaż, strój
      wizytowy i... wściekłość w duszy, bo te koszmarne kapcie niweczą cały efekt.
      Żeby się dobrze komponować, powinnam przyjść w szlafroku, papilotach i maseczce
      z ogórka. I to wszystko dla kawałka rzadko trzepanej wykładziny pospolitego
      gatunku. Ale niechby nawet sam pers leżał na podłodze, ja tu jestem gościem.
      Jeśli lubią mieć sterylnie, po co mnie zapraszali?
      Są tacy goście, co już w progu rwą się do bucianego striptizu. Niby ogromnie
      delikatni, a naprawdę źle wychowani. Przecież nie przychodzą prosto z moczarów
      i chyba wytarli buty o wycieraczkę. Ja namawiam: Zostańcie w butach – a oni
      swoje: Daj jakieś kapcie, byle co. Zmuszają mnie, wściekłą jak diabli, do
      przekopywania szafy w poszukiwaniu japonek syna, klapek babci, bo oni bez butów
      czują się swobodniej i bardziej domowo. Zawsze się boję, że potem zdejmą
      sztuczne rzęsy, a może i ząbki.

      To, na co pozwalamy sobie we własnym domu, to zupełnie co innego niż w cudzym,
      nawet zaprzyjaźnionym. W kapciach wszystko nabiera innego wymiaru. Zaraz
      zaczyna się mówić o braku pieniędzy, o tym, co kogo boli i głośno mieszać
      cukier w filiżance.

      Nasze dzieci są w szkołach wychowywane przez całe pokolenia woźnych w
      bałwochwalczym stosunku do podłóg. Nieważne, że dostaną platfusa, zmanierują
      się i wypaczą sobie gusty, byle podłoga była czysta, a ściślej – nie wymagała
      za dużo pracy. Nie pozwólmy, żeby taka filozofia przykleiła się do nas na
      zawsze. Natychmiast przywróćmy wszystkiemu właściwe proporcje. Dywany są po to,
      żeby po nich chodzić, nawet jeśli później wymagają trzepania, a buty po to,
      żeby stanowić elegancką całość z resztą stroju. Kto myśli inaczej, niech jesień
      i zimę spędza samotnie. Nie będziemy go żałować.

      „Trza być w butach na weselu” – mówi Panna Młoda z Wesela Wyspiańskiego, a
      powinna dodać: i na wizycie.

    • hexella Re: Ściągać, nie ściągać 20.03.07, 11:33
      Jeśli mówimy o sytuacji, kiedy wpadam do kogoś na jakieś party, to oczywiście
      nie ściągam butów, bo to dosyć głup[awo wygląda-wieczorowa sukienka i goła
      stopawink))
      Jeśli natomiast przyłażę do psiapsiółki na wieczorne pogaduchy przy winku i
      filmie, to ściągam jak najbardziej, bo często wyleguję się na kanapiesmile
      Gości nie zmuszam do ściągania, kapci "gościowych" nie posiadam-bleee...
    • elag3 Re: Ściągać, nie ściągać 20.03.07, 11:35
      ściągam - to nie jest tylko wymysł naszego narodu. Nie proponuję za to kapci i
      sama nie korzystam z cudzych.
    • beata985 Re: Ściągać, nie ściągać 20.03.07, 11:37
      tu są wszystkie za i przeciw
      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=567&w=37558600&v=2&s=0
    • bea.bea Re: Ściągać, nie ściągać 20.03.07, 11:37
      zasada jest taka...nie sciągać....
      w moim domu goscie nie sciagaja..chyba ze chcą...ale ja niestety czasem daje sie
      zmusić...smile

      choc jesli ide na przyjecie i jestem elegancko ubrana to nie sciagam...jesli
      jest mokro czy błotnisto na dworze...biore ze soba drugie eleganckie buty na
      zmiane i zmieniam je przy gospodarzach...a niech tam....

      • nocek1 Re: Ściągać, nie ściągać 20.03.07, 14:03
        ja generalnie buty zdejmuję - no chyba że impreza elegancka
        gościom nie narzucam - kto chce zdejmuje - wyjątek stanowi okres posiadania
        "raczkującego niemowlaka" - wtedy proszę o zdjęcie butów (nigdy nie miałam kojca
        dla dzieci - pomykają po całym domu i zjadają co się nawinie - więc staram się
        coby nawinęło się jak najmniej i niekoniecznie przyniesione na butach...) - w
        domach z raczkującymi dziećmi sama tez zdejmuje buty bezwzględnie
        Nocek
    • joasia1234 Re: Ściągać, nie ściągać 20.03.07, 14:11
      Teoretycznie nie powinno się zdejmować butów, ani tym bardziej nikogo do tego
      zmuszać. Idąc do kogoś na imprezę, biorę jakieś buty na zmianę, bo niestety
      większość ludzi nalega na zdejmowanie butów. Teraz, mając małe dziecko, też
      patrzę na to inaczej. Wiem, co jest na naszych chodnikach. Jeśli nie organizuję
      przyjęcia wolałabym, żeby goście buty zdemowali (ale nigdy o to nie proszę).
      Perskich dywanów nie mam, ale ze zwykłych też trudno pozbyć się błota i innych
      cudeniek. PRzyjęcia to inna bajka, wtedy raczkującego ani bawiącego się na
      podłodze dziecka nie ma. A po imprezie i tak trzeba posprzątaćsmile
    • lola211 Re: Ściągać, nie ściągać 20.03.07, 14:17
      Bylo juz kilka watkow, dosc burzliwych na ten tematsmile.
      Otóz, generalnie, nie powinno sie tych butów zdejmowac, ale: to zalezy od
      pogody, rodzaju butow, podlogi(dywany, wykladziny, deski, panele, kafle)i
      zwyczajow gospodarzy:0.
      U mnie mozna nie zdejmowac, nie wymagam tego absolutnie i nigdy nie podsuwam
      uzywanych kapci.Jak ktos musi koniecznie, sam z siebie, niech zdejmuje.
      Idac do kogos staram sie wysondowac,jak te kwestie postrzega gospodarz.
    • elag3 Re: Ściągać, nie ściągać 20.03.07, 14:20
      Ja myślę że nie można tu zastosowac żadnej generalnej zasady tylko należy
      dostosować się do obyczajów panujących w damym domu. Byłam kiedyś w Norwegii i
      tam zdejmuje sie buty (nawet podczas imprezy - tu zdziwiłam się przyznam a
      jeszcze bardziej moja koleżanka, która wybuliła się na nowe byty specjalnie na
      tę imprezę).
    • bj32 Re: Ściągać, nie ściągać 20.03.07, 15:32
      Bezwzględnie i absolutnie kazałam ściągać przy raczkującym szkodniku.
      Kapci "dla gości" nie uznaję. Generalnie, jeśli nie chodzi o dzieci właśnie,
      jestem przeciwna ściąganiu i u siebie nie zmuszam. Jak ktoś chce, to jego wola.
      Wyjątkiem jest sytuacja u bliskiej rodziny, gdzie mieszkają moje osobiste
      kapcie.
    • marychna31 Re: Ściągać, nie ściągać 20.03.07, 17:56
      U mnie "normalnie" się nie sciąga. W gosciach "wyczuwam" sprawę- jak widze, ze
      gospodarzom zalezy to nie robię z tego problemusmile Natomiast aktualnie Miki
      raczkuje po całym domu więc bardzo uprzejmie prosze moich gości o zmianę obuwia
      lub sciągnięcie butów. To potrwa jeszcze tylko pare miesięcy a jest niezbędne
      dla bezpieczeństwa mojego synka.
    • donatta Re: Ściągać, nie ściągać 20.03.07, 18:26
      Jeżeli ktoś ma w domu wykładziny lub dywany, uważam że chamstwem jest wcierać w
      nie to, co się przytachało z dworu - psie kupy, cudze plwociny i inne takie. W
      przypadku płytek, parkietów i paneli można przezjechać mopem i po sprawie.

      • romario31 Re: Ściągać, nie ściągać 20.03.07, 21:18
        nigdy nie cierpiałam zwyczaju sciągania butów dlatego nikogo nie zmuszam do ich
        zdejmowania, a większośc gości i tak woli je zdjąć(widocznie mają to głęboko
        zakorzenione w psychice).
Inne wątki na temat:
Pełna wersja