Mamy niejadków - jak sobie radzicie ?

09.05.03, 20:26
Witam ! Temat niejedzenia mojej córki poruszałam na forum niejeden raz .
Mam pytanie do mam rasowych niejadków : jak sobie z nimi radzicie ? Jakie
macie sposoby ? Pytam przede wszystkim te mamy , kitóre rzeczywiście maja
powody do niepokoju / tj. dziecko nie je = nie przybiera na wadze / . I będę
bardzo wdzię czna za podanie wagi dziecka / Asia ma prawie rok i waży
7100 /.I jeszcze jedno pytanie : jak jest z waszym stanem psychicznym ? Ja
mam dość . Dość wciskania , wmuszania i zabawiania . Jestem wykończona i
sama już nie mogę patrzeć na jedzenie .I czasami puszczają mi nerwy i
krzyczę na moją kruszynę . A ona i tak zaciska buzię i jeść nie
chce.....Bardzo proszę o odpowiedź . Będę naprawdę wdzięczna że nie jestem
sama. Lizbetka
    • mandaryna_123 Re: Mamy niejadków - jak sobie radzicie ? 09.05.03, 20:48
      Radziłam sobie tak jak ty - na siłę, wciskanie, zabawianie, robienie z siebie
      dosłownie idiotki.Do tej pory skutkowało. Jednak dzisiaj Krzyś (1 rok, waga
      8300) już nie dał się na to nabrać. Przekonałam się, że wciskanie na siłę
      przynosi odwrotny skutek. Od jutra robię dłuższą przerwę między posiłkami. Jego
      dzienny jadłospis wyglądał tak:
      5:00 120 - 150 ml kaszy manny z mlekiem,
      8:00 zwykle 2 parówki morlinki albo jajecznica z 1 jajka z pokrojoną w kostkę
      wędlinką,
      11:00 serek Danonek,
      14:00 120 ml. zupki ze słoiczka,
      17:00 jakieś jabłuszko skrobane łyżeczką albo wogole opuszczał ten posiłek,
      ok 21:00 - 22:00 kasza manna z mlekiem 120 ml i jeszcze ok. 23:00 dokarmienie
      kaszą (reszta ze 180 ml).
      Oczywiście kaszę zjada tylko przez sen bo nawet patrzeć na nią nie może.
      Jak go karmiłam? Otóż teraz wychodzę na balkon i pokazuję mu różne rzeczy -
      chłopaków grających w piłke, psy, dzieci, ptaki. Bawi się spinaczami, kluczami,
      wiadrami, czasami je w ubikacji bo spuszczam wodę w klozecie - to najbardziej
      skutkuje. Też nie wiem co mam robić, zaczynam krzyczeć na niego i mam straszne
      wyrzuty sumienia. Za każdym razem, gdy podnoszę głos, obiecuję sobie, że więcej
      tego nie zrobię - z reguły do następnego posiłku. Jedyne co dobre to to, że
      Krzyś dużo pije, więc chociaż wiem, że się nie odwodni. Życzę ci powodzenia (i
      sobie) i dużo cierpliwości. Może ktoś inny podsunie jakiś dobry
      pomysł.Pozdrawiam.
    • ewurek Re: Mamy niejadków - jak sobie radzicie ? 09.05.03, 22:40
      Dziewczyny skad ja to znam? Moja Dominika ma 14 m-cy i 7,4 kg wagi.Prawde
      mowiac to chyba sie juz przyzwyczailam do Jej niejedzenia, chociaz bywaja dni,
      ze sie rozklejam i placze.
      Ostatnimi czasy do posilkow zabawiamy sie przelewaniem wody, kamykami i plynem
      do mycia szyb.Bez zabawienia i odwrocenia uwagi nie przelknie kesa.Menu mojej
      dzidzi:mleczko ok.300 ml/dzien, paroweczka lub dwie, pare lyzeczek ziemniaczkow
      z sosem i zmielonym mieskiem i od niedawna ryz z jabluszkiem (tak 3,4
      lyzeczki),chrupki kukurydziane, i tyle...
      Pozdrawiam Ewa.
    • asia-ch Re: Mamy niejadków - jak sobie radzicie ? 09.05.03, 23:07
      Mam trojke maluchów. 2,7 letnie bliźnięta: Marysie, Szczepanka i 3 miesięczną
      Różę. Bliźnięta karmiłam piersią wyłacznie pzrez 5 miesiecy, potem zaczęłam
      wprowadzać inne pokarmy. Przyznam, ze na poczatku było ciężko. Nie za bardzo
      lubily inne dania. trwało to do około roczku. ratowałam sie jak mogłam. po
      pierwsze nie zmuszałam ich nigdy do jedzenia, po prostu czytałam im, budowałam
      wieże z klocków w trakcie karmienia. Po drugie chyba najważniejsze nie
      przejmowałam się mocno, bo wtedy dopiero by był to problem. Maluchy mialy
      ulubione dania i je im serwowałam. Bardzo lubily pierogi ruskie, brokuly,
      jogurty, nie przepadały za mięsem. Tak w oczekiwaniu na apetyt minęło nam
      kilka miesięcy i apetyt sie pojawil. dzis jedza dosłownie wszystko i to one
      ciagle wołaja za mną: "mamo kaszki, mamo chlebek z dzemem (synek), nie z
      wędlinką (córeczka)". Tak więc nie dawaj sie i spokojnie podejdx do tego
      wszystkiego.
      dodam tylko, że Marysia mając rok ważyła 7,6 kg, Szczepan 10kg. Odpowiednio w
      wieku dwóch lat :10 i13 kg.
      A moja mala Róża dzień przed ukończeniem 3 miesięcy ważyła 7,1 kg. Wagą to sie
      nie wrodziła w rodzeństwo, ciekawe jak bedzie z apetytem.
    • kalpa Re: Mamy niejadków - jak sobie radzicie ? 10.05.03, 05:27
      Mam w domu dwuletniego niejadka, więc mam nieco doświadczenia. Po pierwsze
      wspomogłam się farmakologicznie, bo w pewnym momencie myślałam, że zwariuję.
      Najpierw pił kinderbiovital, a później ziołowy lek BIOSTYMINĘ. To jest wyciąg z
      aloesu na receptę. Jest jeszcze syrop bioaronC, ale ma cierpki smak i mój synek
      nie chciał go pić. Dla nieco starszych dzieci jest jeszcze citropepsin, który
      podaje się pół godziny przed posiłkiem. Na Mateusza najlepiej podziałała
      biostymina, natychmiast poprawił mu się apetyt, a za tym poszła reszta.
      Polecam. A z drugiej strony, widzę, że naprawdę mnóstwo dzieci nie chce jeść i
      chyba jest to zjawisko powszechne. Jednak mimo to martwię się regularnie o
      mojego synka. Dlatego nie waham się wspomóc go jakimś środkiem, bo widzę, że
      jak lepiej je, to ma lepszy humor, lepiej się czuje. Czasem nie chce jeść i
      robi się rozdrażniony, płczliwy. I tym bardziej nie chce jeść. Chwilami
      głupieję. A co robią mamy kilkorga dzieci, ktore są niejadkami? Chyba, że
      niejedzenie jest tylko przypadłością jedynaków?!
      Pozdrawiam serdecznie
      Kalpa
    • lizbetka Re: Mamy niejadków - jak sobie radzicie ?Dzięki. 10.05.03, 14:26
      Witam i bardzo dziękuję za odpowiedzi. Z moją Asią jest taki problem że nie
      pije żadnego mleka / pierś odstawiła sama / . Na jakąkolwiek mieszankę , lub
      normalne mleko reaguje odruchem wymiotnym . Od trzech tygodni nie je nic z
      łyżeczki TYLKO POKARMY PODAWANE RĘKĄ i tego nie jest za wiele. jedyny plus że
      pije i to bardzo dużo. Jeszcze raz dzięki .Lizbetka
      • mamaadama4 Re: Mamy niejadków - jak sobie radzicie ?Dzięki. 10.05.03, 14:37
        Mój Adaś jest raczej z tych co jedzą mniej, na szczęście przybiera na wadze w
        miare poprawnie. Tylko tak jak u ciebie - jedzenie pokarmów stałych idbywa się
        przez wsadzanie mu kawałków jedzenia palcami do buzi. Pogodziłam się z tym, tak
        jak i z tym, że je dość monotonnie. Cóz, dziwactwa jedzeniowe dzieci są chyba
        normą. Więc nie martw się tym, że musisz wkładać jedzenie do buzi dzieciaczka,
        cóż w tym złego?
        danka
    • edytka73 Re: Mamy niejadków - jak sobie radzicie ? 11.05.03, 22:06
      Tyle razy sama pisałam o moim niejadku na forum… Ale od jakiegos czasu je…
      Tzn. je tyle, że ja już nie dostaję histerii, kiedy zbliża się pora posiłku.
      Bo zdarzyło się mi rzucić miseczka i wołąc męża na ratunek wink Do posiłków
      miałam cały zestaw zabawek, książeczek itd. – na każdy kęs omal inna rzecz.
      Zabawianie w zasadzie skończyło się, keidy dałam Kubie do ręki łyżeczkę/
      widelec i zaczął sobie sam gmerać w jedzeniu. Co robi do tej pory (16
      miesięcy, ok.8700) i raz na tydzień nawet doniesie coś do buzi. Najczęściej
      parówkę (to był zresztą największy przełom, ale nigdy nie zjadł dwóch na raz! –
      jak to jedna z Was pisała…wink, czerwona fasolę z puszki (to nowy hit – zjadłby
      chyba całą puszke gdybym mu pozwoliła), groszek, kostki żółtego sera… Też
      maiał etap, że tylko ręka do buzi, jakos to przeszło. Tak więc teraz bawi się
      jedzeniem a nie stosem zabawek i jakoś łatwiej mi to przyjąć. Jak nie chce
      jeść to odpuszczam i robię kolejne podejście za 20-30 minut. Ale nadal bardzo
      trudno mi przyjąć jeśli komlpletnie nic nie zje i generalnie nadal jest tak,
      ze je małoświadomie. Ale martwię się tym mniej odkąd skończył rok, bo to już
      nie jest teraz takie malutkie dziecko.
      Robiłam mu dwa razy badania, bo jeszcze zanim skończył rok przybierał po 100-
      150 gram na miesiąc (raz 80!!!), ale wszystko było OK. Taka więc chyba jego
      uroda, że na jedzeniu będę oszczędzać. Jest zdrowy, radosny, rozwija się
      świetnie tyle, że jest na granicy 3-go centyla – ale takie dzieci tez przeciez
      musza być.
      Dzienne menu:
      bladym świtem (ok. 5.30) – cyc;
      8.00 – 8.30 jakieś mikrokanapeczki z jednej kromki bez skórki (czasem wchodzi
      wszytsko, czasem nic);
      10.30 – 11.30 kaszka pszenno-mleczna Bobovity z dodatkiem jakiegos owocowego
      deserku ze słoiczka, do tego zabawia się kulkami nesquicka, czasem kilka przy
      okazji zje; kaszki w sumie ok. 200-250 ml – ale to od bardzo niedawna, długo
      byliśmy na 150;
      13.30-14.30 zupka: taka, jaka my jemy (czasem z dodatkiem dwóch łyżeczek
      mięska ze słoiczka) albo duzy słoiczek obiadowy;
      16.30 – 17.00 coś z naszego dorosłego obiadu: bardzo się cieszy, kiedy widzi
      nasze pełne talerze wygląda jakby chciał cos skubnąć, ale ostatecznie
      najczęściej się rozmysla…
      18.30 kolacyjka: parówka z kromeczką + kawałek pomidorka lub brokuły, albo
      kromeczka z serem i wędliną + jakieś warzywko, albo słoiczek obiadowy (jak
      jest poźniej albo jest bardzo zmęczony, bo to najłatwiej wchodzi; zjedzenie
      kanapeczki zajmuje mu ok. 40 minut)
      20.00 cycuś na dobranoc
      No i jeszcze w tzw. międzyczasie jakiś jogurt lub serek, owocki, chrupki.
      Ostatnio zapałał miłościa do galaretek (podoba mu się konsystencja???).
      Galaretki w mojej wersji robi się tak: szklanka soku z kartonu podgrzana
      prawie do wrzenia, do tego czubata łyżeczka żelatyny – rozmieszać, ewentualnie
      dosłodzić, wrzucić rodzynki, pokorjone jabłka/gruszki i do lodówki. W tej
      wersji nie ma tych wszystkich E-coś tam i aromatów identycznych z naturalnym,
      które znajdują się w galaretkach torebkowych. A sa o niebo smaczniejsze.
      Acha, Kuba najgorszy apetyt miał gdzieś ok. 11-13 miesiąca a potem, jednego
      pięknego dnia dnia zjadł cały talerz zupy. Życzę Ci takiego doświadczenia.
      Pozdrawiam serdecznie. Ed.
Pełna wersja