Czy Wasze matki uświadamiały Was

27.03.07, 23:27
co to jest sex, jak należy się zabezpieczać, czy w ogóle rozmawiały a Wami
jak zaczęłyście dojrzewać?
Moja mama w zasadzie ograniczyła się do tego, aby mi wytłumaczyć co to jest
miesiączka, kiedy powidziałam jej, że coś takiego dostałam. Zrobiła mi wykład
o szczególnym przestrzeganiu higieny w tych dniach i na tym się skończyło.
Sex to był dla niej temat tabu, nie umiała o nim mówić.
Pamiętam nawet jak zabraniała mi patrzeć na sceny, kiedy całowali się
aktorzy. Sama szukałam wiedzy na te tematy w książkach, kupowałam "Jestem" a
co niektóre koleżanki przynosiły do szkoły "świerszczyki" cudem podkradzione
rodzicom , więc trochę wiedzy się złapało.
Jestem matką prawie 18 letniego syna i wiecie , że ja nie rozmawiałam jeszcze
z nim na temat sexu tak na poważnie! Czasem pytam go czy pocałował już jakąś
dziewczynę, czy pomacał cycka , ale zawsze cholera obracamy to w zart. tak on
jak i my tzn. mąż i ja.
    • pieskuba Re: Czy Wasze matki uświadamiały Was 27.03.07, 23:30
      renia1807 napisała:

      > czy pomacał cycka

      I dziwimy się potem, że faceci są wulgarni.
      O Matko.
      • renia1807 Re: Czy Wasze matki uświadamiały Was 27.03.07, 23:38
        cycek- wulgarne słowo?
        dla mnie wulgarna jest np. cipka, a niektóre mamy tak nazywają intymne części
        ciała swoich córeczek, był taki temat nawet na niemowlaku
        • mama_kotula Re: Czy Wasze matki uświadamiały Was 27.03.07, 23:42
          renia1807 napisała:

          > cycek- wulgarne słowo?

          Raczej tak, zwłaszcza w zwrocie "pomacać cycka" wychodzącym z ust matki do
          nastoletniego syna... uncertain

          Ale proszę brać poprawkę na mój brak poczucia tego typu "humoru" czy "żartu".
        • pieskuba Re: Czy Wasze matki uświadamiały Was 27.03.07, 23:45
          Nie chodzi o wulgarność słowa "cycek", chodzi o uczenie przedmiotowego
          traktowania kobiety. Dziwi mnie, że kobieta to robi. Wiesz, kiedyś w pracy
          pokazywałyśmy sobie zdjęcia dzieci. Najpierw koleżanka zaprezentowała swojego
          synka, wszyscy się zachwycili, jaki sliczny, potem ja wyciągnęłam jakąś
          fotografię mojej córki, koleżanka od synka skwitowała to tak: "ładna, może ją
          kiedyś przeleci ze dwa razy"... Mówiła o SWOIM synku, o MOJEJ córce w taki
          paskudny, przedmiotowy i właśnie wulgarny sposób, czego cień odnajduję w
          "macaniu cycka". Jakby jakaś ewentualna dziewczyna, do której Twój syn może
          żywić cieplejsze uczucia była... krową, gumową lalą, bliżej nieokreśloną
          "puszczalską", której cycki się "maca" a jej samej nie obdarowuje szacunkiem.
          • dirgone Re: Czy Wasze matki uświadamiały Was 28.03.07, 10:03
            I co odpowiedziałaś?! No normalnie zatkało mnie!
            • pieskuba Re: Czy Wasze matki uświadamiały Was 28.03.07, 10:07
              Mnie też zatkało, niestety. Nie znalazłam riposty na taką dawkę chamstwa. Ale
              było to do tego stopnia wstrętne, że mimo upływu 6 lat ciągle pamiętam.
              • malila Re: Czy Wasze matki uświadamiały Was 28.03.07, 10:18
                pieskuba napisała:

                > Mnie też zatkało, niestety. Nie znalazłam riposty na taką dawkę chamstwa. Ale
                > było to do tego stopnia wstrętne, że mimo upływu 6 lat ciągle pamiętam.

                Mnie kiedyś podobna "przyjemność" spotkała. Tyle że wypowiedź odnosiła się do
                mnie (nieletniej jeszcze wtedy). Palnęłam, że przelecieć to on może sobie sukę,
                a nie mnie. Może mogłam się wyrazić bardziej elegancko, ale byłam wściekła.
              • elza78 Re: Czy Wasze matki uświadamiały Was 29.03.07, 21:12
                trzeba bylo odpowiedziec "nie dla psa kielbasa:" big_grinDDD
                niezle prostaczki masz w pracy...
    • sir.vimes Oczywiście, że tak. 27.03.07, 23:32
      Uświadamianie dziecka jest długotrwałym procesem. Na pewno nie chodzi o jedną
      rozmowę.

      • sir.vimes Re: Oczywiście, że tak. 27.03.07, 23:35
        No i troszkę późno zabierasz się za ten temat.

        Poza tym jeżeli kontakty syna z dziewczętami ograniczają się do "macania cycka"
        to może warto nie o seksie porozmawiać? Tylko o uczuciach np? Szacunku dla
        ewentualnej partnerki?
        • rene-76 Re: Oczywiście, że tak. 27.03.07, 23:47
          w moim domu nigdy nie było rozmów na te tematy-ostatnio moja mama była w szoku
          jak dowiedziała się że starszy wie skąd się biorą dzieci-powiedziała mi że tego
          to powinien się w szkole dowiedzieć i wogóle strasznie była tym faktem oburzona
    • figrut Re: Czy Wasze matki uświadamiały Was 27.03.07, 23:45
      Wolno mi było oglądać sceny z pocałunkami smile)) Tak naprawdę, to rozmowy jako
      takiej z moją Mamą na temat seksu nie było, ale choć na tyle przełamała swój
      wstyd, że gdy miałam lat 12 [może 13] pożyczyła od jakiejś swojej koleżanki
      "Sztukę Kochania" w czerwonej, miękkiej okładce i kładąc mi ją na tapczanie
      rzuciła tekst "masz, powinnaś to przeczytać, przyda ci się na przyszłość". Z
      córką rozmawiam o seksie na przykładzie innych osób. Dyskutujemy na temat
      dylematów aborcji, a przy okazji dodaję temat antykoncepcji i jej różnych
      sposobów. Zaczynamy temat o kimś tam i wywiązuje się dalsza dyskusja na temat
      "seks to przyjemność, czy obowiązek małżeński" i z miejsca dodaję, że seks aby
      był przyjemny, musi być chciany przez dwoje. Do tego dorzucam, że wszystko w
      seksie dozwolone, o ile obydwoje partnerzy się na to godzą bez wyrzeczeń czy
      obrzydzenia. Dość często zaczynamy dyskusję która się bardzo rozwija od zwykłego
      drobiazgu. Córka ma prawie 17 lat, takie dyskusje prowadzimy chyba od trzech
      czy czterech lat i są to dyskusje coraz bardziej na luzie. Też kiedyś namiętnie
      czytałam "Jestem" - świetna gazeta dla nastolatek którą kupowała mi moja Mama smile
      • renia1807 Re: pytanie było chyba inne? 28.03.07, 00:10
        Jak narazie to tylko Figrut odpowiedziała na postawione przeze mnie pytanie,
        reszta uczepiła się cycka.

        Mój syn wie co to szacunek dla ludzi, uczony jest tego od małego.
        Wie też co to dobre maniery w stosunku do kobiet i swoich koleżanek.
        O ten cycek zapytałam syna może raz, może dwa w sytuacji kiedy łasił się zeby
        go jeszcze przytulic- coś w rodzaju - a cycusia byś nie chciał, a może innego
        miałeś okazję dotknąc?, to było naprawdę w zartach ! To nie była lekcja jak
        upokorzyc dziewczynę.

        odpowiedzcie mi na pytanie postawione w temacie, jeśli oczywiście macie ochotę

      • renia1807 Re: Figrut 28.03.07, 00:21
        a czy twój mąż rozmawia z córką na temat seksu?
        mnie wydaje się, ze łatwiej jest chyba rozmawiać matce z córką i ojcu z synem.
        • figrut Re: Figrut 28.03.07, 00:35
          Moja córka jest przybraną córką mojego niemęża. Nie rozmawia z nią o seksie bo
          sam kiedyś powiedział, że jest mu trochę głupio rozmawiać na takie tematy z
          dziewczyną, która jest od niego zaledwie 15 lat młodsza [niemąż jest młodszy ode
          mnie o 4 lata]. Gdy jednak córa potrzebuje podpasek a niemąż jest gdzieś blisko
          sklepu, to dzwoni do niego żeby jej je kupił i określa dokładnie jakiej firmy,
          do tego podkreśla "koniecznie ze skrzydełkami". Niemąż w takich wypadkach nie
          czuje się zażenowany, córa też nie. Teściowa ma dwóch synów i obydwoje są
          doskonale uświadomieni na temat seksu. O tym jak powstaje człowiek i jak się
          rodzi, wiedzieli już w przedszkolu po tym, jak przyszli z przedszkola z tekstem
          który opowiedział im kolega rówieśnik "mama z tatą ruchali się na wersalce i
          pewnie będę miał brata albo siostrę". Wtedy jak opowiadała Teściowa, coś w nią
          wstąpiło i od tego momentu zaczęła uświadamiać swoich synów [córki nie
          ma].Teściową mam jednak bardzo nietypową. Potrafi o seksie rozmawiać w taki
          sposób, że człowiek nie czuje się zażenowany rozmową [to taka babka pełna życia
          i wiecznie młoda duchem]. Jestem pełna podziwu dla Teściowej, bo gdy ona była
          dzieckiem, słowo seks u nich w domu wogóle nie istniało, jednak Teściowa zawsze
          była kobietą żądną wiedzy, więc zdobywała co się w tamtych czasach dało, czytała
          i uświadamiała się sama.
    • wieczna-gosia Re: Czy Wasze matki uświadamiały Was 27.03.07, 23:47
      jak najbardziej- bylam uswiadomiona od dzieciectwa. Moja mama bez zmrozenia
      okiem odpowiadala na pytania "co to jest anal" i "dlaczego dzieci na tamta pania
      mowia k.urwa".

      osobiscie za pytanie "czy pomacales cycka" uwazam ze nalezy sie trzask drzwiami
      ewentualnie z licia chociaz rodzicow bic nie nalezy.

      na szczesie to trollik smile
    • bejzja Re: Czy Wasze matki uświadamiały Was 27.03.07, 23:49
      Czyli morał z tego taki: Twoja mama nie potrafiła rozmawiać z Tobą i Ty teraz
      nie potrafisz rozmawiać ze swoim dzieckiem. To smutne. Ale nawet jeśli
      próbujesz to zrobić tekstami: "czy pomacałeś cycka" to chyba lepiej sobie w
      ogóle daruj...prymitywne i obleśne. Chyba powinnaś trochę bardziej z szacunkiem
      odnosić się do kobiecych piersi i uczyć też tego swojego syna. A to, że
      niektóre mamy nazywają częsci intymne swoich dzieci tak czy inaczej, to chyba
      nie znaczy, że powinnaś zachowywać się podobnie albo i jeszcze gorzej ???
    • blanez16 Re: tak 27.03.07, 23:50
      Miałam to szczęście miec inteligentną matkę wink

      Uświadamianie było stopniowe oczywiście, ale w wieku 14 lat wiedziałam już
      wszystko co można przekazac dziecku w ramach tzw. uświadamiania - budowa
      narządów płci obojga, mechanizmy uwodzenia seksualnego (żeby wiedziec jak się
      bronic wink), antykoncepcja, psychologiczne uwarunkowania seksualne u obojga
      płci, etc. etc. Potem uświadamiałam swoje liczne koleżanki na podwórku i w
      szkole wink

      PS. Ale relacja jednopłciowa matka -córka jest znacznie łatwiejsza... Ciekawe
      jak mi pójdzie uświadamianie syna.... wink
      • bi_scotti Re: tak 28.03.07, 03:11
        Mama rozmawiala, babcia rowniez. Gdy jako nastolatka zaczelam jezdzic na
        koedukacyjne rajdy w gory ze wspolnym nocowaniem chlopakow i dziewczyn w tych
        samych szalasach, babcia kupila w kiosku prezerwatywy (mialam cos 14-15 lat) i
        zrobila mi wyklad na temat antykoncepcji zakonczony westchnieniem "ale ty to
        pewnie i tak juz wszystko wiesz od kolezanek" (nie wszystko wiedzialam wink)).
        Jesli zas chodzi o filmy to jedyne, ktorych dlugo nie pozwalano mi ogladac byly
        filmy wojenne, w ktorych byly sceny rozstrzeliwania i wieszania przez Niemcow.
        Pocalunki i sceny milosne byly OK smile
    • brak.polskich.liter Re: Czy Wasze matki uświadamiały Was 28.03.07, 00:02
      Nie. Z jednej strony nie bylo ochow i zgorszonych komentarzy, kiedy np. para
      aktorow calowala sie w filmie. Z drugiej, nie bylo zadnych rozmow o seksie czy
      antykoncepcji, typowa reakcja na moje wczesnodzieciece pytania "skad sie biora
      dzieci?" byly rumience i zazenowane chrzakniecia, po czym szybka zmiana tematu.
      Uswiadomilam sie sama. Dosc wczesnie zaczelam czytac i po prostu dorwalam sie do
      ksiazki "Zdrowie kobiety" (do dzis pamietam, ze byla w takiej seledynowej
      okladce, a autorem byl p.Roszkowski). Przeczytalam, obejrzalam obrazki,
      przyjelam do wiadomosci.

      Z tym "pomacaniem cycka" to walnelas jak chory w kubel. W ogole wypytywanie
      nastoletniego syna o to, co robi na randkach, jest IMO niesmaczne. Jesli to
      niby-zartem, to pol biedy (pod warunkiem, ze syn rowniez ma swiadomosc tego
      niby-zartu i mu to pasuje), jesli nie, to wspolczuje chlopakowi.
      • bunny.tsukino 18 lat?? 28.03.07, 07:18

        Ja bym się nie zdziwiła, gdyby Twój syn miał już 'poważniejsze' kontakty za
        sobą. Voila:
        www.federa.org.pl/mamprawo.php?page=bulletin&catid2=462&lang=1&catid=170
        Co do tego cycka, to nie dziw się, że to NAS oburza, to jest takie chamskie i
        ordynarne i aż dziwne, że wyszło od kobiety.

        Też mama miała "zdrowie kobiety". Z takimi dwoma greckimi posągami na okładce. smile
        (Prawie) wszystko wytłumaczono mi w wieku 9-10 lat, pikantiejsze szczegóły
        poznawałam juz w szkole.
        • syriana Re: 18 lat?? 28.03.07, 08:58
          aleście się do tego "cycka" przyczepiły
          przecież Renia wyjaśniła, że w żartach i łagodniej to powiedziała

          u mnie tematu seksu w ogóle nie było
          filmy z pocałunkami mogłam oglądać, nie było żadnych komentarzy na ten temat
          żadnego uświadamiania - seks, dojrzewanie, rośnięcie, zakochanie, chłopcy - to
          były takie tabu, że ja intuicyjnie wiedziałam, że o tym się nie mówi, broń Boże
          nie pyta i udaje, że nie ma sprawy

          przy pierwszym okresie usłyszałam "dostłaś okres, musisz używać podpasek"

          i to tyle, sama do wszystkiego musiałam dojść, co kosztowało mnie parę
          upokorzeń, wstydu i oczywiście bezsensownego bólu, bo nie można mi było
          powiedzieć, żebym zawsze miała przy sobie tabletkę przeciwbólową i ekstra
          podpaskę na wszelki wypadek

          i do dzisiaj nic się nie zmieniło, z moją matką o moim facecie nie rozmawiam, bo
          nie umiem, ona też
    • morgen_stern Re: Czy Wasze matki uświadamiały Was 28.03.07, 08:56
      No niestety. Moja mama miała blokadę nie do przebicia w tych kwestaich, a z
      siostrą była za duża różnica wieku do takich rozmów, zresztą ona się do tego
      nie paliła. Podkradłam się kiedyś z półki siostry i pochłonęłam jednym tchem z
      wypiekami na twarzy "Sztukę Kochania", reszty dowiedziałam się na podwórku w
      samych wulgaryzmach typu "no i on wsadza ch.. w p..". To tak dla przestrogi
      matkom, które nie uświadamiają swoich dzieci.
      Pamiętam dwa incydenty z uświadamianiem, jeden niby zabawny, ale dość smutny w
      sumie, drugi koszmarny.
      Kiedyś, jako chyba dziesięciolatka, zapytałam mamę "Co to jest seks?" (już
      wiedziałam, to podpucha była hehe). Na to ona, po nerwowym odchrząknięciu: "To
      jest jak dwoje ludzi się kocha". Koniec definicji. No wytłumaczyła mi jak
      cholera.
      A teraz ten koszmar, który nadawałby się też do wątku o przedmiotowym
      traktowaniu dzieci. Mama przyniosła kiedyś kolorową, ilustrowaną książeczkę
      uświadamiającą. Były tam między innymi zdjęcia nagiej kobiety i mężczyzny.
      Wiecie, co ona zrobiła? Wręczyła mi ją, po czym usiadła i kazała mi przy niej
      oglądać. Ja czerwona jak burak, a ona... miała "radochę", bo "tak się fajnie
      wstydzisz". Jedno z najbardziej upokarzających doświadczeń w moim życiu, nigdy
      jej tego nie wybaczę.
      Mamy, uświadamiajcie swoje dzieci! Im wcześniej, tym lepiej.. Ale mądrze,
      błagam.
      • koralik12 Re: Czy Wasze matki uświadamiały Was 28.03.07, 12:23
        Z moją mamą nigdy nie rozmawiałam na takie tematy. Zawsze ze starszą siostrą.
        Siostra jest starsza dwa lata ale miała to szczęście że jej wychowawczynią była
        kobieta z wykształceniem seksuologa. Raz na tydzień poświęcała godzinę swojego
        czasu i po lekcjach tłumaczyła wszystko co i jak swojej klasie. Na zmianę jeden
        tydziń dziewczynkom drugi chłopcom. Oczywiście za zgodą rodziców. Siostra mi
        wszystko relacjonowała i w ten sposób już w 1 klasie podstawówki wiedziałam o
        jajeczkowaniu, okresie, że chłopcy mają polucje, na czym polega seks itp.
        A mamy tylko raz zapytałam co to jest seks bo nie znałam tego słowa (znałam
        kochać się). Mama powiedziała że seks to golizna.
    • edorka1 Re: Czy Wasze matki uświadamiały Was 28.03.07, 08:58
      Owszem - dość rzeczowo i na temat - akurat tyle ile potrzeba.
      Z perspektywy czasu sądzę, że był to jednak ewenement, znakomita większość
      szkolnych znajomych miała wiedzę na ten temat iście..."toaletową".
      • beata985 nie 28.03.07, 09:04
        u mnie wogole mało się rozmawiało, a na TE tematy to juz w ogóle.
        pamiętam, jak dostałam miesiączkę (na szczęscie skądś dowiedziałam sie , ze
        takie ustrojstwo jest) to poszłam do koleżanki pozyczyć podpaski., tak się
        wstydziłam. na dodatek, Były to czasy kiedy towaru na półkach nie można było
        uswiadczyć.
        Koszmar.
        teraz modlę się tylko, zeby mi nie zabrakło odwagi, jak przejdzie czas na
        uswadamianie moich dzieci.
    • chipsi Re: Czy Wasze matki uświadamiały Was 28.03.07, 09:07
      Rodzice podarowali mi książkę pt. "O czy chcą wiedzieć dziewczęta" (czy jakoś
      tak smile). Szybko zaczełam dojrzewać więc miałam chyba jakieś 11 lat. Poza tym
      sex nigdy nie był u nas w domu tematem tabu więc taka rozmowa nie była
      konieczna. Czasem tata robił mi wykładzik n/t jak postępować z facetami, jacy
      mogą się trafić, jakie mają podejscie do kobiet i seksu i o związkach damsko-
      męski wogóle. Z mamą rozmawiałam o kobiecych sprawach, antykoncepcji, facetach
      itp.
    • monia145 Re: Czy Wasze matki uświadamiały Was 28.03.07, 09:48
      Nie.
      Moja matka jest z tych osób, co to po wypowiedzeniu słowa SEKS, muszą
      obowiązkowo płukać usta wodą święconąwinkP
      Sama sie uświadamiałam.....
      • mamakubusia8 Re: Czy Wasze matki uświadamiały Was 28.03.07, 09:57
        pamietam pierwszy raz mama zaczela ze mna rozmawiac na temat sexu kiedy
        dostalam pierwsza miesiaczke. Mialam wtedy 13 lat.
        • andaba Re: Czy Wasze matki uświadamiały Was 28.03.07, 10:08
          Nie. Jak dostałam okres powiedziała gdzie leżą podpaski. I tyle. Miałam 10 lat.
    • lola211 Re: Czy Wasze matki uświadamiały Was 28.03.07, 10:13
      Nie.
      Nie podejmowala tematu, na temat dojrzewania tez nie pisneła slowa, a ja
      wstydzilam sie zapytac.Wyedukowalam sie w kolezenskim gronie.Takie to mialysmy
      uklady z matka.
    • malila Re: Czy Wasze matki uświadamiały Was 28.03.07, 10:22
      Moja mama nie rozmawiała. Uświadomił mnie od przedszkola ojciec. On podrzucał
      mi książki. I on zawsze mi powtarzał, żeby "nie z byle kim". Za to ostatnie
      jestem mu szczególnie wdzięczna, nauczył mnie cenić samą siebie.
    • melka_x Re: Czy Wasze matki uświadamiały Was 28.03.07, 10:25
      Masz 18letniego syna i nie rozmawiałaś z nim nigdy o seksie (poza bardzo
      wulgarnymi żartami, no bo umówmy się teksty 'a nie chciałbyś pomacać czy possać
      innego cycka' są obrzydliwe i IMO skutecznie zniechęcają dziecko do zwierzeń)?

      Tak, moja mama ze mną rozmawiała na ten temat, wielokrotnie. Po pierwszej
      rozmowie zgorszyłam zresztą przedszkole, w którym powiedziałam, że to
      nieprawda, że dzieci wyjmuje się z brzucha, ale że te wychodzą przez krocze.
      Później były rozmowy i o tym jak dochodzi do zapłodnienia i jakie są metody
      antykoncepcji itd.
      • renia1807 Re: Czy Wasze matki uświadamiały Was 28.03.07, 13:40
        melka_x napisała:

        > Masz 18letniego syna i nie rozmawiałaś z nim nigdy o seksie (poza bardzo
        > wulgarnymi żartami, no bo umówmy się teksty 'a nie chciałbyś pomacać czy
        possać innego cycka' są obrzydliwe i IMO skutecznie zniechęcają dziecko do
        zwierzeń)?

        Myślę,że trochę przesadzasz!
        Ty naprawdę myślisz, że takie żartobliwe teksty ( no dla ciebie wulgarne), są w
        stanie zniechęcić 18 letnie DZIECKO do zwierzeń?
        Podejrzewam, ze nie jedno 18 letnie DZIECKO mogłoby nauczyć mnie i ciebie
        pewnych zwrotów jakie krążą w ich środowisku na temat seksu. I nie dotyczy to
        tylko chłopaków ale również z prądem idą dziewczyny.
        Nie wiem w jakim wieku masz dziecko, ale ja jestem niestety na bieżąco.
        Znam mniej więcej język , jakim posługują się 18-19 latkowie.
        Cyc, cycek, cucuś jest niczym w porównaniu ( wybacz, że przytoczę) z kut.sem,
        ch...em, dupcen.em, wyjeba.iem itd
        I myślę, że żaden z tych młodych ludzi nie wynosi tego z domu od matki i ojca,
        słownictwo takie krąży w ich środowisku.
        Ja szczerze powiedziawszy nie akceptuję tego i nigdy nie wyrażam się w ten
        sposób do syna. I on w domu tez się w ten sposób nie wyraża ale wśród kolegów
        podejrzewam ,ze jest inaczej.

        > Masz 18letniego syna i nie rozmawiałaś z nim nigdy o seksie

        O seksie w znaczeniu akt/stosunek płciowy kobiety i mężczyzny nie rozmawiałam.
        Anatomii uczył się w podstawówce, rozmnażania w gimnazjum, przerabiałam to z
        nim ale z punktu czysto teoretycznego, żeby nie było to dla niego wielką
        abstrakcją.
        Gdyby dziś przyszedł do mnie i zapytał mnie jakie mam odczucia uprawiając seks
        albo co czułam tracąc dziewictwo to niestety bym mu nie odpowiedziała, bo to
        moje prywatne sprawy i głupio by mi było zwierzać się z tego tematu własnemu
        dziecku. Natomiast bez ogródek mogłabym opowiedzieć o akcie w sensie
        teoretycznym,o tym, że towarzyszy temu pewien rodzaj przyjemności,że nie należy
        robić tego z byle kim, że należy zabezpieczyć się przed chorobami wenerycznymi
        i o tym że rozpoczynając współzycie należy liczyć się z poczęciem dziecka.
        Ale jakie emocje i doznania towarzyszą stosunkowi i jaka poza jest najlepsza-
        tego ode mnie by niestety nie usłyszał.
        I co jeszcze?
        Nie wiem czy powinnam go uświadamiać na siłę, skoro on o to nie pyta!
        Myśle, a właściwie to jestem tego pewna, że on już to wszystko wie.
        I jeszcze coś!
        Syn w wieku 16 lat trafił na taki okres, kiedy ja zaszłam w ciążę.
        Widział jak mąż troszczy się o mnie, zresztą on też wyręczał mnie w wielu
        pracach. Widział jak karmię dziecko, nie chowałam się za parawanem, kąpał ze
        mną małą kiedy mąż był w pracy, czasem karmił ją butelką i naprawdę z sercem
        opiekował się nią. Obserwując jego zachowania mogę powiedzieć, że te
        doświadczenia nauczyły go wiele i napewno wie jaki szacunek należy się
        kobiecie, która urodzi dziecko. Nagie ciało płci przeciwnej też nie jest mu
        obce, nie kąpał wprawdzie dorosłej kobiety lecz małą siostrę , ale to tym
        bardziej sprawia, ze ma szacunek dla jej ciała ( taką bynajmniej mam
        nadzieję).

        • sir.vimes O, ciekawostka... 28.03.07, 13:50
          napewno wie jaki szacunek należy się
          kobiecie, która urodzi dziecko.


          A to szacunek należy się tylko kobiecie która urodzi dziecko?
          • renia1807 Re: O, ciekawostka... 28.03.07, 14:10
            sir.vimes napisała:

            > napewno wie jaki szacunek należy się
            > kobiecie, która urodzi dziecko.
            >
            >
            > A to szacunek należy się tylko kobiecie która urodzi dziecko

            Od razu widać że jesteś złośliwa, czepiasz sie słówek.
            widać ze nie potrafisz niczego wywnioskować między wierszami.

            i jeszcze coś !
            ta odpowiedź nie była skierowana do ciebie, a tak w ogóle to chyba
            wypowiedziałaś się już na główne pytanie, więc ci dziękuje!
            • sir.vimes Re: O, ciekawostka... 28.03.07, 14:15
              > widać ze nie potrafisz niczego wywnioskować między wierszami

              Naprawdę?

              ta odpowiedź nie była skierowana do ciebie, a tak w ogóle to chyba
              > wypowiedziałaś się już na główne pytanie, więc ci dziękuje!

              Ależ proszę uprzejmie.
        • alfama_1 Re: Czy Wasze matki uświadamiały Was 28.03.07, 14:12
          Tekst o cycku jest mocno niesmaczny, aż mi się cofnęło jak go przeczytałam a
          naprawdę obrzydliwa zbytnio nie jestem. A już total paw (wybacz Reniu wink jak
          przeczytałam opis całej sytuacji - matka pyta 18-letniego syna czy chce possać
          jej cycusia. Twój cycek, Twój syn ale proszę Cię...

          > Ty naprawdę myślisz, że takie żartobliwe teksty ( no dla ciebie wulgarne), są
          w stanie zniechęcić 18 letnie DZIECKO do zwierzeń?

          Mnie by zniechęciły od razu. Z dziećmi/młodzieżą rozmawia się normalnie, raczej
          swoim językiem a nie pseudowyluzowaną gwarą, która nam się wydaje młodzieżowa i
          na czasie.

          > Podejrzewam, ze nie jedno 18 letnie DZIECKO mogłoby nauczyć mnie i ciebie
          > pewnych zwrotów jakie krążą w ich środowisku na temat seksu. I nie dotyczy to
          > tylko chłopaków ale również z prądem idą dziewczyny.
          > Nie wiem w jakim wieku masz dziecko, ale ja jestem niestety na bieżąco.
          > Znam mniej więcej język , jakim posługują się 18-19 latkowie.
          > Cyc, cycek, cucuś jest niczym w porównaniu ( wybacz, że przytoczę) z kut.sem,
          > ch...em, dupcen.em, wyjeba.iem itd

          Te słowa, które przytoczyłaś to wulgaryzmy, nie rozumiem sensu używania ich w
          rozmowie z dzieckiem.
          Niestety, styl Twoich wypowiedzi jakoś bliższy jest temu, co słyszę na
          imieninach u cioci Helenki niż językowi nastolatków. Zresztą nie ma nic
          gorszego niż "stary człowiek" (czyli po 30-tce - ja też się do takich
          zaliczam wink używający w rozmowie z nastolatkami słów, które wydają mu się
          młodzieżowe. Kul, si i inne to ja sobie mogę używać wśród równolatków, którzy
          wiedzą, że nie jest to moja pseudomłodzieżowość ale zabawa językiem podszyta
          czasem ironią, przy młodych się nie ośmieszam.
          • alfama_1 Re: Czy Wasze matki uświadamiały Was 28.03.07, 14:18
            O zgrozo, dopiero zobaczyłam, że ja również nie odpowiedziałam na główne
            pytanie, to ten cycek tak mnie zakręcił, przepraszam.
            Mam nadzieję, że mnie nie wytniesz z wątku.
          • renia1807 Re: Czy Wasze matki uświadamiały Was 28.03.07, 16:10
            alfama_1 napisała:

            Te słowa, które przytoczyłaś to wulgaryzmy, nie rozumiem sensu używania ich w
            > rozmowie z dzieckiem.

            tak mam tego świadomość i nie używam ich w rozmowie z synem, ale widać nie
            doczytałaś tego, więc ci zacytuje:

            <Ja szczerze powiedziawszy nie akceptuję tego i nigdy nie wyrażam się w ten
            sposób do syna. I on w domu tez się w ten sposób nie wyraża ale wśród kolegów
            podejrzewam ,ze jest inaczej.

            > Zresztą nie ma nic
            > gorszego niż "stary człowiek" (czyli po 30-tce - ja też się do takich
            > zaliczam wink używający w rozmowie z nastolatkami słów, które wydają mu się
            > młodzieżowe. Kul, si i inne

            i tu cię Alfarno zaskoczę- nie używam języka młodzieżowego, bo on do mnie nie
            pasuje i czasem mnie denerwuje


            • alfama_1 Re: Czy Wasze matki uświadamiały Was 28.03.07, 16:23
              Tak, nie doczytałam. Po co jednak porównujesz cycek z wulgaryzmami, z którymi
              jesteś tak obeznana? To inna para kaloszy. Fakt, że nastolatki klną wcale nie
              rozgrzesza rodziców z głupot wygadywanych dzieciom.
              Pocieszające jest jedno - Twój dorosły syn już na pewno wie dużo na temat
              seksu, pewnie również od strony praktycznej.
              • renia1807 Re: Czy Wasze matki uświadamiały Was 28.03.07, 21:00
                alfama_1 napisała:

                > Po co jednak porównujesz cycek z wulgaryzmami, z którymi
                > jesteś tak obeznana?

                A ty pewnie nigdy nie słyszałaś jak młodzież się wyraża, tak?
                Ja wiem ! i dlatego nie akceptuję tego!
                Widzę że ty też nie zrozumiałaś moich wypowiedzi, a jasno w nich napisałam, że
                nie uźyłam tego słowa w złym znaczeniu.
                Gdybym do kogoś się tak zwróciła bezpośrednio to byłby to nietakt z mojej
                strony, ale powiedziałam to wyłącznie do syna w żartach.

                I przyjęłam do wiadomości ,że jestem be.
                Ale mam też apel do matek, które używają wulgarnego słowa cipka, wobec swoich
                córek- przytoczę tu twoje słowa:

                > Fakt, że nastolatki klną wcale nie
                > rozgrzesza rodziców z głupot wygadywanych dzieciom.

                A nazywanie intymnych cześci ciała swoich córek- cipką jest dla mnie wulgarne i
                głupie.
    • mynia_pynia Re: Czy Wasze matki uświadamiały Was 28.03.07, 12:05
      Dzieci trzeba uświadamiać od początku, nie jak skończą 10 - 13 lat.
      Ja z mamą nie rozmawiałam na ten temat, bo jak jej się zebrało na rozmowy, gdy
      miałam 15 lat to ją wyśmiałam.
      Z koleżanką oglądałam pornole jak miałyśmy 7 lat więc o czym my tu mówimy,
      chłopcy w przedszkolu pokazywali nam "siusiaki" a my im "cipki", jak miałam 8
      lat to wiedziałam jak się "dzieci robi", wiedziałam o seksie francuskim - to
      też dzięki pornolom ojca koleżanki wink i świerszczyką mojego kuzyna i wujka wink

      Dzieci zawsze wszystko znajdą , ja swoje dzieci zacznę uświadamiać jeszcze za
      nim mówić się nauczą poprzez bajki, a później książki.
      • lola211 Re: Czy Wasze matki uświadamiały Was 28.03.07, 13:07

        Moja cora ma 8,5 roku, nie widze poki co potrzeby uswiadamiania jej w takim
        stopniu jak piszesz.Pornoli zadnych nie oglada i nie ma szans, bo niby gdzie-
        nie w domu, w szkole tez nie , tym bardziej u babci.
        Wie, skad sie dzieci biora i ze potrzeba mezczyzny i kobiety- ale w techniczne
        sprawy nie zamierzam jej na razie wprowadzac, bo nie widze sensu kompletnie.
        • melka_x Lola 28.03.07, 17:02
          Lola ja nie chcę Cię krytykowaćsmile, ale sens w uświadamianiu ponad 8letniego
          dziecka widzę spory. Ja wiedziałam wszystko z domu, ale pamiętam swoją
          koleżankę, które dowiedziała się szczegółów od kolegów z klasy w bardzo
          zniechęcającej do seksu formie (i to delikatnie mówiąc), była zszokowane. Dla
          mnie to był pikuś, nowością było słownictwo i to, że temat jest traktowany
          ordynarnie i jako coś obrzydliwego, natomiast nie sama istota seksu. Dla niej
          obrzydliwe stało się wszystko, pamiętam, że jeszcze długo pytała mnie, czy
          naprawdę nasi rodzice robią takie świństwawink, teraz się można śmiać, ale ona
          wtedy ryczała. Ja z kolei nie rozumiałam o co jej chodzi, bo jakie świństwa?wink
          Jak zostawisz to rówieśnikom to masz niemal jak w banku, że i forma będzie
          obrzydliwa i przede wszystkim sam seks zostanie przedstawiony jako coś
          obrzydliwego.
          • syriana Re: Lola 28.03.07, 17:16
            się wtrącę..

            Lola chyba odwoływała się do postu Myni-Pyni, która w dzieciństwie zaliczyła
            parę pornosów - to rzeczywiście nie jest konieczne w procesie edukacji
            seksualnej dziecka
            • melka_x Re: Lola 28.03.07, 17:26
              Może się pospieszyłamwink. Jeśli przez 'techniczne szczegóły' Lola rozumie
              techniki oralne, pozycje do seksu analnego etc to IMO ma oczywiście rację.
              Jesli chodzi jednak o to w jaki sposób dochodzi do zapłodnienia, to trzymam się
              swojego powyższego postu rękami, nogami i zębamiwink))
              • sabciasal Re: Lola 29.03.07, 09:53
                również zgadzam sie z melką.
                moze twoje dziecko nie pyta, bo juz wie. Troche trudno mi uwierzyc ze twoje
                dziecko absolutnie nie jest zainteresowane tymi technicznymi szczególami: jak
                to dziecko sie dostało do brzucha, jak wychodzi itd. Ja zostałam uswiadmoniona
                chyba wczesnie, jako 6-latka, przez kolege z podwórka. Nawet nie bardzo
                wulgarnie. Ale jednak takim słownictwem, którego dzis przynajmniej publicznie
                nie uzywam. A potem przez dwa lata bawilismy sie w dom.
                Lekcje na biologii dotyczace rozmnazania są w czwartej klasie. Wtedy już
                absolutnie wszystkie dzieci (10 lat)mają za sobą rozmowy z kolegami, albo
                nieliczni z rodzicami.

          • figrut Re: Lola 28.03.07, 17:19
            Jak najbardziej popieram Melkę. Ma to jeszcze jedną bardzo dobrą stronę. Im
            wcześniej zacznie się uświadamianie, tym łatwiej później rozwijać bardziej
            złożone, głębsze tematy ze starszym dzieckiem. Potwornie ciężko jest zacząć tak
            znienacka uświadamianie na całego z powiedzmy czternastolatką, kiedy ten temat
            wcześniej w domu nie istniał, a później dzieweczyna często uświadomiona przez
            koleżanki wstydzi się nawet słuchać i podjąć jakąkolwiek dyskusję na ten temat z
            matką czy ojcem. Takie tematy powinny spowszednieć w domu, aby nie było później
            wyskoku z antykoncepcją, współżyciem, przyjemnością czerpaną z seksu itp. . W
            wieku 8 lat miałam już dawno za sobą piwniczne zabawy w lekarza z koleżankami i
            kolegami, a moja Mama niczego się nie domyślała.
    • gosiabebe tak 28.03.07, 12:31

    • bri Re: Czy Wasze matki uświadamiały Was 28.03.07, 13:10
      Hm... Moja mama rozmawiała ze mną i mnie uświadamiała. Na szczęście nie pytała
      czy ktoś mi "pomacał cycka" - trochę to niedelikatne mi się wydaje w kontekście
      pierwszych kontaktów erotycznych.
    • hexella Re: Czy Wasze matki uświadamiały Was 28.03.07, 13:16
      Nie. Z braku matki ten obowiązek przeszedł na mojego tatę, ale on raczej nie
      palił się do tego.
      Edukacja odbywała się więc na podwórku, potem w szkole, przyszedł też czas na
      nieśmiertelne "Jestem" i książki z tej dziedziny.

      Mój tata był zawsze nieco "przedwojenny" i pamiętam jak wszedł do mojego
      pokoju, kiedy przytulałam się (tylko) do swojego ówczesnego chłopaka i ze
      zgrozą powiedział: "...a ja myślałem, że Pan przychodzi do mojej córki w celach
      naukowych..." big_grinDD

      A tak na marginesie, naszego starszego syna zaczęliśmy uświadamiać kiedy miał
      jakieś 4 lata. Jako 5latek wie już sporo na ten tematsmile
    • denea Re: Czy Wasze matki uświadamiały Was 28.03.07, 13:20
      A w życiu ! Nikt mi nawet nie chciał wyjaśnić kto to jest "pedał" jak
      usłyszałam takie słowo na podwórku. Dowiedziałam się wszystkiego sama z
      książek.
      Mama nawet przegięła w drugą stronę sugerując mi przez cały okres dojrzewania
      że ciąża to jakaś straszna kara za grzechy, największy koszmar w życiu kobiety.
      Generalnie wszystko związane nawet nie tyle z seksem co z nawet z organizmem
      kobiety było wstydliwe i ohydne. Teraz się domyślam że się po prostu bała
      mojej wczesnej i niechcianej ciąży, ale prawdę mówiąc jak już faktycznie w
      ciąży byłam to bałam się jej powiedzieć... W wieku 27 lat...
      • hexella Re: Czy Wasze matki uświadamiały Was 28.03.07, 13:32
        denea napisała:

        > ale prawdę mówiąc jak już faktycznie w
        > ciąży byłam to bałam się jej powiedzieć... W wieku 27 lat...

        Jesooo..., ja się wstydziłam powiedzieć mojemu tacie o ciąży (miałam 29lat), bo
        przecież będzie wiedział, że my TO robimysmile))

    • maadzik3 Re: Czy Wasze matki uświadamiały Was 28.03.07, 13:42
      Rozmawiała ze mną dużo i o wszystkim, o seksie i antykoncepcji też
      • elf1977 Re: Czy Wasze matki uświadamiały Was 28.03.07, 14:04
        Rozmawiałam z mamą odkąd pamiętam. Bardzo pomogła mi się oswoić z ciałem i z
        tym, że jeste kobietą - wiedziała o pierwszej wizycie i o pierwszym opakowaniu
        tabletek. Cieszę się, że tak było, bo jak widać, to nie takie częste. Dziś nie
        wstydzę się rozmawiać na te tematy nawet z moimi uczniami (czasem, nawet na
        polskim różne rzeczy dzieciom przychodzą do głowy). Dobrze by było, gdyby
        ludzie nauczyli się otwartości bez wulgarności - nie jest to takie łatwe - w
        Polsce albo o seksie się nie mówi, albo mówi zbyt dosadnie, traktując go
        instrumentalnie. Z jednej strony Kościół z Marią DZiewicą na czele, z drugiej
        orgazm przez duże O, atakujący z okładek pism.
        • l.e.a Re: Czy Wasze matki uświadamiały Was 28.03.07, 16:17
          Tak, rozmawiałm z mamą na ten temat od bodajże 14 roku życia. sporo się od niej
          dowiedziałam o antykoncepci i o tym jak wygląda pierwsze badanie ginekologiczne.
    • judytak Re: Czy Wasze matki uświadamiały Was 28.03.07, 22:57
      jak dotąd nie rozmawiałaś, to już daruj sobie
      moja mama też zaczynała temat, kiedy miała 19 lat
      obraziłam się

      zresztą, jak można nie obracać w żart pytania o "pomacaniu cycków"?
      to temat na rozmowę między chłopakami w wieku 10-12 lat

      pozdrawiam
      Judyta
      • renia1807 Re: Czy Wasze matki uświadamiały Was 29.03.07, 10:20
        judytak napisała:

        > jak dotąd nie rozmawiałaś, to już daruj sobie
        > moja mama też zaczynała temat, kiedy miała 19 lat
        > obraziłam się
        >
        > zresztą, jak można nie obracać w żart pytania o "pomacaniu cycków"?
        > to temat na rozmowę między chłopakami w wieku 10-12 lat


        Masz problem ze zrozumieniem pytania, które brzmiało;

        >Czy Wasze matki uświadamiały Was co to jest sex, jak należy się zabezpieczać,
        czy w ogóle rozmawiały a Wami
        jak zaczęłyście dojrzewać?

        Czy ja prosiłam o ocenianie tego w jaki sposób zwracam się do swojego syna?

        To moja prywatna sprawa, a wy drogie moralizatorki zajmijcie się swoimi dziećmi!
    • moninia2000 Re: Czy Wasze matki uświadamiały Was 28.03.07, 23:17
      Nie z abardzo. Pamietam, ze mam wstydzila sie strasznie, tez filmy zakazywala
      pewne ogladac, na scenach z seksem na ogol mowila, zebysmy z siorka zamykaly
      oczy (wiec przez palce hihi), potem jak ladna byla scena to moglysmy patrzec,
      tam, gdzie milosci nie sprowadzalo sie do..
      No i kiedys nagle mnie zamurowalo jak mi rzekla powaznie matula:
      "Monisiu, jak kiedys bedziesz chciala...poprzytulac sie z chlopakiem
      to...wczesniej moze porozmawiamy, dobrze?"
      I tyle hihi.Jakos sie sama nauczylam, bo za duzo ja to kosztowaloby.
      Moni
      • cappucino3 Re: Czy Wasze matki uświadamiały Was 29.03.07, 13:35
        Moja mam nigdy nie poruszyła tematu ani seksu ani nawet miesiączki. Wszelkie
        sceny miłosne w filmach (nawet pocałunki) były zabronione. Wszystkiego
        dowiedziałam się od znajomych i z gazet.
    • agnes123 Re: Czy Wasze matki uświadamiały Was 29.03.07, 18:02
      Takie tematy miałam na bieżąco z moją mamą.Zawsze,kiedy dręczyło mnie jakieś
      pytanie znjadowałam w mojej mamie wyczerpującą odpowiedź.Tak jest do dziś...
      mogę z nią porozmawiać naprawdę na każdy temat - każdy - dosłownie...
      MAM NAJLEPSZĄ MAMUŚKĘ NA ŚWIECIE !!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
    • oxygen100 Re: Czy Wasze matki uświadamiały Was 29.03.07, 21:13
      tak!! dokladnie i doklebnietongue_out
      • jklk Re: Czy Wasze matki uświadamiały Was 29.03.07, 22:08
        Moja mama nie rozmawiała za mna zupełnie na "te" tematy. Mówiąc "te" tematy mam
        na myśli nie tylko seks, ale i takie zwyczajne rzeczy jak miesiączka czy
        podpaski. Słowa miesiączka to chyba nigdy nie słyszałam z ust mojej mamy. Ona
        mówiła (do dzisiaj mówi) "święto kobiet" smile
        Ale ja sama też strasznie się wstydziłam, byłam niemożliwie skryta i absolutnie
        nie chciałam z nią i z nikim innym rozmawiac o miesiączce, seksie czy innych
        moich intymnych sprawach. Np. moja babcia była bardzo ciekawska - pamiętam jak
        nie znosiłam, kiedy wypytywała mnie, kiedy mam dostać "period" (to takie chyba
        jeszcze przedwojenne słówko).
        Potem w ciązy przezywałam koszmar - zupełnie z mamą nie mogłam o ciązy
        rozmawiać, najchętniej to bym jej do końca nie powiedziała. Zresztą nie tylko
        jej. Kiedy musiałam się w pracy ujawnić jako ciężarna - to czułam się
        koszmarnie, normalnie szczyt upokorzenia. Mamie powiedziałam przez telefon,
        kiedy już dawno wiedzieli i teściowie i z pół mojej pracy - i czułam się jakby
        mnie - nie wiem - gołą z mężem w łóżku podglądała. Wiem że to nie jest
        normalne...
        Zastanawiam się, czy gdyby mama była kiedyś bardziej otwarta i tych tabu byłoby
        u nas w domu mniej - byłabym inna?
        W kazdym razie z mężem mam normalne układy, to chociaz tyle smile
        I teraz muszę się starać, żeby z córką umiec rozmawiac normalnie. Na razie ma 6
        lat i nie mamy problemów z rozmawianiem, no ale szczegółów na temat prokreacji
        i seksu jej jeszcze nie przybliżałam. Wydawało mi się, ze na razie wystarczą
        informacje, że dzieci rosną w brzuchu mamy, wychodza przez pupę, i że mama i
        tata musza się bardzo kochac, żeby dziecko w brzuchu powstało. Ale może
        faktycznie trzeba się pośpieszyć, żeby uprzedzić wiedze podwórkową smile
        Chciałabym, żeby rozmawianie z córką było naturalne, niewymuszone, ale kiedy
        tak planuję, co i kiedy powiedzieć, to zmienia się to właśnie w
        programowe "uświadamianie", którego chciałabym uniknąć.
        Ale myślę sobie tak, że nawet jeśli nie będę z córką rozmawiac w taki super
        doskonały i naturalny sposób, to i tak chyba będzie lepiej niż u mnie w domu
        było.
        • sir.vimes Re: Czy Wasze matki uświadamiały Was 29.03.07, 22:18
          wychodza przez pupę, i


          Ja mam na "pupę" jakieś uczulenie i nawet swojego ojca (dość wiktoriańskiego
          starszego panawink) zmusiłam do nazywania rzeczy po imieniu gdy córa była mała.
          Enigmatyczna pupa jako wszystkie narządy kobiece wydaje mi sie dość okropna. A
          przy tym to prosta droga do nie akceptowania narządów kobiecych gdy dziewczynka
          będzie starsza.
          Może przełam się i zastąp czymś tę pupę? Myślę, ze nawet "medyczna" wagina
          będzie lepsza.
          Ja miałam z matką zawsze dość dziwne układy - kłóciłyśmy się niemal "na noże",
          ale w tematach intymnych - mogłam zadać każde możliwe pytanie i uzyskiwałam
          odpowiedź , popartą fachową literaturą smile))
          Zresztą, z babcią też cudownie mi się rozmawiało na "te tematy" - chociaż opis
          porodu w trakcie okupacji do dziś pamiętam co do słowa i był lepszy niż
          większość horrorówwink
          Z córą rozmawiam od kiedy się dało, czyli od zawsze. Wie, że ma łechtaczkę,
          waginę, jajniki itp. Wie co to okres i do czego służą tampony.
          To co może ważne - NIGDY z innymi dziećmi nie inicjuje takich tematów (wiem to
          na 100%), więc jeżeli boisz się, że znając jakieś słowa córka jakoś narazi się w
          grupie to uspokajam , że mała jest na to szansa.
          • jklk Re: Czy Wasze matki uświadamiały Was 29.03.07, 22:27
            Ta "pupa" u nas jest właściwie różnie nazywana, wygląda na to, że troche na
            potrzeby forum się ocenzurowałam smile
            Co do narażania się "obcym", to nie moge zapomniec, jak dawno temu - jako 3-
            latka chyba - córka zgorszyła i wprawiła w osłupienie moją mamę, mówiąc w
            czasie kąpieli, ze musi sobie jeszcze "odbycik" umyć smile
            • sir.vimes Re: Czy Wasze matki uświadamiały Was 29.03.07, 22:36
              Bossskie!
              Czyściocha z tej twojej córy, że tak o wszystkim pamięta wink))

Inne wątki na temat:
Pełna wersja