matka nie chce mi pomóc....

29.03.07, 17:20
moja mam nie chce mi pomóc przy dziecku mieszka 12km ode mnie al za nic nie
chce zostac mi z dzieckiem, synek ma 5 misięcy czasem potrzebuję coś załatwic
no i liczyc na nią nie mogę, jestem rozczarowana bo zanim się synek urodził
często u mnie była i wszystko było ok a teraz unika nas no i ciagle wymyśla
ze ma jakieś zajęcie chociaż nie pracuje zawodowo, a jak do niej przyjeżdżam
to bierze wnuka na 5 minut i zaraz mi go oddaje twierdzi że jest zmęczona,
odechciało mi sie wogóle tam jeździc ...płakac się chce bo mąż pracuje po 12
godzin dziennie od 6 do 18:30 no i ciągle jestem sama a na nianię to mnie nie
stac..co robic?..też tak macie z matkami?
    • dorcia1234 Re: matka nie chce mi pomóc.... 29.03.07, 17:31

      • kevinp Re: matka nie chce mi pomóc.... 01.04.07, 16:17
        poszłąm za twoją rada spytałam no i mi powiedziała że nie chce i tyle...
    • marripossa Re: matka nie chce mi pomóc.... 29.03.07, 18:19
      A moze Twoja mama po prostu nie lubi malych dzieci? Ja nie lubie i tez sie
      przyszlymi wnukami zajmowac nie bede. Dla mnie male dzieci (takie do 5 lat) sa
      strasznie upierdliwe.
      • moofka Re: matka nie chce mi pomóc.... 29.03.07, 18:22
        marripossa napisała:

        > A moze Twoja mama po prostu nie lubi malych dzieci? Ja nie lubie i tez sie
        > przyszlymi wnukami zajmowac nie bede. Dla mnie male dzieci (takie do 5 lat) sa
        >
        > strasznie upierdliwe.

        nie trzeba lubic
        ale na prosbe corki mozna chyba od czasu do czasu przelamac odraze i pomoc
        kiedy ma cos pilnego do zalatwienia

        a do autorki, mysle, ze warto komunikowac sie wprost i prosic konkretnie o
        pomoc, a nie czekac az sie domysli i hodowac pretensje
        a proszac przygotowac sie na odmowe
        moze faktycznie byc akurat zajeta

        • dorga1 Re: matka nie chce mi pomóc.... 29.03.07, 18:36
          Moja jest jeszcze lepsza. Mój smyk w maju skończy 2latka. Na maj również mam
          termin następnego porodu. Na początku ciąży przez dwa tygodnie miałam 24-
          godzinne mdłości i dosłownie nie mogłam glową ruszyć. Tylko raz moja mama
          pofatygowała się i zabrała małego na spacer. Potem oczywiście ciągle powtarza,
          że ona bardzo lubi chodzić z nim na spacery i po prostu to jest jej Kubuś.
          Mieszka od nas 2 przystanki tramwajowe. Teraz jestem w 8 m-cu i niestety w
          wyniku przeciążenia muszę leżeć. Zalecenie lekarza, zresztą mam takie bóle
          brzucha, że zupełnie nie mam sił na użeranie się z dwulatkiem (a miewa już
          swoje humorki a na dodatek dość boleśnie przechodzi ząbkowanie). Wczoraj moja
          mama przez telefon oświadczyła, że za bardzo się na sobie skupiam, powinnam
          przestać myśleć o bólu, to mi przejdzie i że grzeszę mówiąc w ten sposób. No i
          jeszcze, że jestem w sytuacji, której wiele by mi zazdrościło. Pomóc oczywiście
          nie pomoże. Nie pracuje i chce abym to ja do niej przyjeżdżała z jej wnuczkiem,
          którego ona sobie chce sama wychować, bo ona wie lepiej. I co ja mam zrobić?
          • makurokurosek Re: matka nie chce mi pomóc.... 01.04.07, 14:54
            weź opiekunkę, bo to chyba twój problem a nie twojej mamy. Najbardziej mnie
            wkurzają kobiety, które uważają że matka to służąca, która powinna być na ich
            każde skinienie palcem.
    • fajka7 Re: matka nie chce mi pomóc.... 29.03.07, 18:36
      Z tego co piszesz wynika, ze nigdy nie omawialas z mama szczerze i otwarcie jej
      roli jako babci w zyciu Twojego dziecka. Masz tam jakas swoja wizje i
      niewyartykulowane oczekiwania, a mama ma zapewne swoja i obie sa bardzo
      niejasne.
      Byc moze mama oczekuje od Ciebie rzeczowego postawienia sprawy i wtedy sie
      ustosunkuje i np. zgodzi okazyjnie, w waznych sytuacjach zajac sie Twoim
      dzieckiem i np. nie czesciej niz raz na tydzien i nie dluzej niz 2 godziny.
      Takie rzeczy trzeba ustalic po prostu, to nie sa sprawy oczywiste i mama ma
      prawo wiedziec, o co Ci chodzi.
      To Ty musisz to zalatwic, bo to Ty masz do mamy prosbe.
      Skoro mama robi uniki, najwyrazniej opieka jej nie lezy, a byc moze obawia sie,
      ze jesli sie bedzie zgadzac, nastapi eskalacja roszczen, bo w sumie 3 godziny,
      to niewiele dluzej niz 2, prawda?
      Ale to nie wyklucza, ze sie okazyjnie zgodzi Wam pomoc, ale na konkretnych
      warunkach.
      Natomiast niezbyt dobrze wrozy Twoje stwierdzenie, ze w zwiazku z tym, ze mama
      nie pali sie do zabawiania wnuka, Ty nie chcesz jej widywac. Czyzbys uwazala,
      ze mama ma obowiazek zapracowac na Twoje laskawsze spojrzenie na nia?
      • marzeka1 Re: matka nie chce mi pomóc.... 29.03.07, 18:39
        Powiedz jej, poproś, spytaj wprost, bo z Twojego postu wynika, że mama ma się domyśleć,że chcesz, by służyła ci pomocą.Albo spytaj, dlaczego nie chce,ale zrób to WPROST.Wielu mężczyzn tej właśnie cechy nie znosi u kobiet: że mają się domyśleć, czego ona chce.We wzajmenych relacjach najważniejsze jest chyba komunikowanie swoich oczekiwań itp.
    • elza78 Re: matka nie chce mi pomóc.... 29.03.07, 18:54
      1) mama NI MA obowiazku zajmowac sie twoim dzieckiem
      to fakt
      to nie jej maluch ona swoje juz odchowala i moze chce odpoczac, ale
      w ekstremalnych sytuacjach roche glupio odmowic pomocy corce, tym bardziej ze
      ona jej od ciebie tez moze kiedys potrzebowac prawda smile
      • lolinka2 Re: matka nie chce mi pomóc.... 29.03.07, 19:07
        moja też nie pomaga...
        aczkolwiek ciut jakby ocieplenie widzę w tej kwestii ostatnio.... bo zapytała
        czy Duża na wakacje będzie mogła na parę dni do nich podjechać - chyba spróbuję.
        Niech jedzie.
    • kofkak Re: matka nie chce mi pomóc.... 29.03.07, 19:49
      nie jej dzieci, jej czas wolny, który może sobie przeznaczyć na swoje zajęcia.
      nie rozumiem jak mozna do własnych rodziców podchodzić tak roszczeniowo. czasy
      liceum się skończyły.
      nie chcę nikogo obrazić, nie znam Twojej mamy, ale ja nie miałabym pretensji
      gdyby moja odmówiła. (nie muszę prosić, bo mieszka daleko ode mnie, więc takie
      sytuaje odpadają)
      • gryzelda71 Re: matka nie chce mi pomóc.... 29.03.07, 19:59
        kofkak napisała:
        > nie chcę nikogo obrazić, nie znam Twojej mamy, ale ja nie miałabym pretensji
        > gdyby moja odmówiła. (nie muszę prosić, bo mieszka daleko ode mnie, więc takie
        > sytuaje odpadają)
        Skoro nigdy nie prosiłaś to nie mozesz pisać,że nie miałabyś pretensji,bo nie wiesz tego.
        Zawsze tego typu uwagi(nie jej dzieci,nie możesz wymagać,ma prawo odmówić)piszą osoby ,które albo nie maja jak poprosic o pomoć(np.odległość),albo otrzymujące ją zawsze.
        • kofkak Re: matka nie chce mi pomóc.... 29.03.07, 20:32
          Tak się składa, że mama, mimo że daleko mieszka czasami do nas przyjeżdza na
          kilka dni. Bywa tak, że zostaje z wnukiem kiedy my sie bawimy albo załatwiamy
          sprawy w mieście, ale bywa tez tak, że odmawia nam, ponieważ ma ochotę sama
          wyjść do kina, koleżanki, czy po prostu zamknąć się w drugim pokoju i poczytać
          książkę. Rozumiem ją i cenię za to, że jest asertywna i potrafi zająć się swoimi
          sprawami nie poświęcając czasu (swojego własnego) na opiekę nad nie swoim
          dzieckiem. Ona już swoje ze mną odsiedziała, teraz ma dorosłą córkę i odpoczywa.
          Nie rozumiem ataków na dziadków!
          Ja z kolei uważam, że zawsze tego typu uwagi (chodzi mi o roszczenia wobec
          dziadków) produkują osoby niedojrzałe i egoistyczne. Tyle.
          • gryzelda71 Re: matka nie chce mi pomóc.... 30.03.07, 10:57
            kofkak napisała:
            > Ja z kolei uważam, że zawsze tego typu uwagi (chodzi mi o roszczenia wobec
            > dziadków) produkują osoby niedojrzałe i egoistyczne. Tyle.

            Czy każda prośba o pomoc swiadczy o niedorzałości?Fajnie ze układ jaki masz odpowiada tobie i wszystkim wkoło,ale nie jest receptą dla każdego.Prośba prośbie nie równa,a i odmowa tez ma rózne znaczenie zeleżne od całej sytuacji.
            • kofkak Re: matka nie chce mi pomóc.... 30.03.07, 19:10
              przeczytaj ze zrozumieniem proszę:

              >uważam, że zawsze tego typu uwagi (chodzi mi o roszczenia wobec
              >dziadków) produkują osoby niedojrzałe i egoistyczne. Tyle.

              chodzi o TEGO TYPU UWAGI, ROSZCZENIA. nie prośbę o pomoc, bo to ludzkie, ale
              wymaganie od własnych rodziców podporzadkowania się. tyle.
          • lola211 Re: matka nie chce mi pomóc.... 01.04.07, 22:11
            Bywa tak, że zostaje z wnukiem kiedy my sie bawimy albo załatwiamy
            > sprawy w mieście

            Zatem jednak czasami ci pomaga- a matka autorki watku WCALE.Co uwazam za
            sytuacje patologiczna.
        • makurokurosek Re: matka nie chce mi pomóc.... 01.04.07, 15:05
          zazwyczaj brak jasnej prośby i złość na odmowę, wykazują osoby które nie mają
          szacunku do rodziców i traktują ich instrumentalnie. Mieszkałam prawie przez rok
          z mamą, jak czasami mi pomagała czasami odmawiała. zawsze jednak to ja dawałam
          jasny sygnał (patrz jasne pytanie o pomoc), że chciałabym aby mi pomogła. Nie
          negowałam i nie obrażałam się jeżeli nie zrobiła tego. Uważam, ze każda z nas
          decydowała się na dziecko a nie nasze matki, i to my za te dzieci odpowiadamy,
          to że matka pomoże to jest jej dobra wola a nie obowiązek. Niestety coraz
          częściej kobiety uważają, ze rodzice i teściowie powinni czynnie włączyć się w
          wychowywanie dziecka, i to wtedy kiedy im pasuje. To jest zachowanie pasożyta
    • karimea Re: matka nie chce mi pomóc.... 29.03.07, 19:55
      mi ani matka, ani nikt inny z rodziny i znajomych nigdy przy Mlodym ( 3,5 ) nie
      pomagal.
      maz tez cale dnie pracuje.
      zyjemy i mamy sie dobrze ;D
    • myelegans Re: matka nie chce mi pomóc.... 29.03.07, 20:09
      Mama mieszka 6000km ode mnie, tesciowa 500km, poza tym nie mamy zadnej rodziny.
      Przeciez to nie musi byc rodzina, wystarczy zaprzyjaznic sie z jaka mama z
      sasiedztwa, ktora ma dzieci w podobnym wieku. Ja zaczelam rozpuszczac wici
      wokol i zaprzyjaznilam sie z sasiadka i kilkoma innymi mamami. Dzieci czesto
      sie widza, my odwiedzamy, w razie awarii zawsze jest gdzies ktores z dzieci
      podrzucic. Czesto tez jak rodzice chca miec wychodne.
      Ale to musi wyjsc od Ciebie, nie narzucaj jak ktos nie chce. A moze znajdz
      jakas panie emerytke w poblizu, ktora za male pieniadze placone na godzine
      zgodzi sie przy dziecku byc raz-dwa razy w tygodniu zebys Ty sie mogla ruszyc
      sprawy pozalatwiac.
      A co gdybys rodziny w poblizu wcale nie miala? Najlepiej liczyc na siebie,
      wtedy mniej rozczarowan, a wyswiadczajac sobie przyslugi wymiennie, albo placac
      za nie, uklad jest czysty. Nikt nikogo nie wykorzystuje.
      powodzenia
    • beatkadaniela Re: matka nie chce mi pomóc.... 29.03.07, 20:19
      A moim zdaniem to cholernie przykre. Przy moim wychowaniu pomagała babcia i
      oboje dziadków, nawet nie chodzi o pomoc matce, ale o wychowanie dziecka, do
      którego kontakt z dziadkami jest bardzo korzystny. Ja też będę babcia kieeedyś
      i mam zamiar pomagać przy wnukach, może dlatego,że sama nie mam pomocy.
      Teściowa, mama, tata, wszyscy baaardzo daleko i okazyjnie. Moi dziadkowie już
      za starzy na opiekę nad maluchami. Czasami chciałabym zostawić na pół dnia
      dzieci z kimś kto je kocha i mieć chwilkę luzu. Nie rozumiem powiedzenia "jej
      dzieci, jej problem". Rodzice, dzieci, wnuki to jest rodzina i powinna się
      wspierać.
    • marghe_72 Re: matka nie chce mi pomóc.... 29.03.07, 21:56
      kevinp napisała:

      > moja mam nie chce mi pomóc przy dziecku mieszka 12km ode mnie al za nic nie
      > chce zostac mi z dzieckiem, synek ma 5 misięcy czasem potrzebuję coś załatwic
      > no i liczyc na nią nie mogę, jestem rozczarowana bo zanim się synek urodził
      > często u mnie była i wszystko było ok a teraz unika nas no i ciagle wymyśla
      > ze ma jakieś zajęcie chociaż nie pracuje zawodowo, a jak do niej przyjeżdżam
      > to bierze wnuka na 5 minut i zaraz mi go oddaje twierdzi że jest zmęczona,
      > odechciało mi sie wogóle tam jeździc ...płakac się chce bo mąż pracuje po 12
      > godzin dziennie od 6 do 18:30 no i ciągle jestem sama a na nianię to mnie nie
      > stac..co robic?..też tak macie z matkami?


      a MUSI pomagać?
      Rozumiem, ze Tobie pomoc jest czasami potrzebna..ale Twoja mama obowiązku nie
      ma.
      Rozmawiałaś z Nią zanim zaszłaś w ciąze o tym czy będzie Ci pomagała?
      • jufalka Re: matka nie chce mi pomóc.... 29.03.07, 23:30
        > Rozmawiałaś z Nią zanim zaszłaś w ciąze o tym czy będzie Ci pomagała?
        -a to argument jakiś jest? ale co chcesz przez to powiedzieć, bo nie za bardzo
        rozumiem?
        • marghe_72 Re: matka nie chce mi pomóc.... 30.03.07, 18:23
          jufalka napisała:

          > > Rozmawiałaś z Nią zanim zaszłaś w ciąze o tym czy będzie Ci pomagała?
          > -a to argument jakiś jest? ale co chcesz przez to powiedzieć, bo nie za bardzo
          > rozumiem?


          czego konkretnie nie rozumiesz?
          Dziewczyna zaszła w ciąze i teraz spodziewa się,ze matka jej będzie pomagac
          a matka nie ma na to ochoty
          dlatego zastanawiam sie czy autorka wątku rozmawiała z matką o ew. opiece nad
          dzieckiem z matką...

          jaśniej?
          • jufalka Re: matka nie chce mi pomóc.... 31.03.07, 16:48
            Rozumiem CO piszesz ale nie rozumiem PO CO to konkretne zdanie, czy pytała matkę
            o pomoc zanim zaszła w ciążę...
            -czy kiedykolwiek skorzystałaś z czyjeś pomocy przy dziecku? - zakładam, że tak
            -czy pytałaś tą osobę, czy Ci pomoże zanim zaszłaś w ciążę? - zakładam, że nie
            I co ma jedno do drugiego?
            • cytrusowa Re: matka nie chce mi pomóc.... 31.03.07, 17:24
              burza, no bo wiesz, juz myslalamsmile

              a oglonie to faktycznie nie da radzy zalatwic czegokolwiek z malym dzieckiem. ja
              z zazdroscia patrze jak uda mi sie wyrwac samej z domu na chwiel (jak dzis) na
              inne matki z siedzacymi dziecmi w wozkach. ida sobie babki na zakupy i nie maja
              problemu typu zachce male jsc i nie dam rady dwoch na raz nakarmicsmile

              wiecie co?

              nawet gdybym miala taka matke, ktora nie chce pomoc, mysle ze ja mimo wszystko
              pomagalabym swoim dzieciom.
              nie wyobrazam sobie inaczej
          • kevinp Re: matka nie chce mi pomóc.... 01.04.07, 16:21
            nie chodzi o opiekę jako taką czy zostanie raz na miesiąc z dzieckiem na
            godzinkę lub dwie to opieka ? nie wydaje mi się a nie wyobrażam sobie wizyty u
            dentysty z 5 miesiecznym dzieckiem na rękach...
      • michalina7 Re: matka nie chce mi pomóc.... 30.03.07, 10:21
        > a MUSI pomagać?
        > Rozumiem, ze Tobie pomoc jest czasami potrzebna..ale Twoja mama obowiązku nie
        > ma.

        Oczywiście, ze matka nie ma obowiązku pomagania swojej córce przy jej dziecku,
        tak samo, jak ja nie mam obiowiazku ustępowania miejsca w autobusie osobie
        starszej, kalekiej czy ciężarnej. Nie mam obowiązku aby pomóc wnieść po schodach
        wózek objuczonej zakupami jakiejs tam kobiecie, nie musze ustępować miejsca w
        kolejce matce z malutkim płaczącym dzieckiem, nie mam obowiązku mówić dzień
        dobry gdy wchodzę do sklepu czy urzędu, ale robię to, bo myślę, że niektóre
        rzeczy są tak oczywiste, ze nie należy sie nad nimi zastanawiać.
        Miłoby było gdyby matka pomogła swojej córce przy dziecku tak z samej siebie,
        bez proszenia. Czy zawsze musimy o tę pomoc prosić? czy samemu domyślić się nie
        można?
        • marghe_72 Re: matka nie chce mi pomóc.... 30.03.07, 18:25
          michalina7 napisała:


          > Oczywiście, ze matka nie ma obowiązku pomagania swojej córce przy jej dziecku,
          > tak samo, jak ja nie mam obiowiazku ustępowania miejsca w autobusie osobie
          > starszej, kalekiej czy ciężarnej. Nie mam obowiązku aby pomóc wnieść po
          schodac
          > h
          > wózek objuczonej zakupami jakiejs tam kobiecie, nie musze ustępować miejsca w
          > kolejce matce z malutkim płaczącym dzieckiem, nie mam obowiązku mówić dzień
          > dobry gdy wchodzę do sklepu czy urzędu, ale robię to, bo myślę, że niektóre
          > rzeczy są tak oczywiste, ze nie należy sie nad nimi zastanawiać.
          > Miłoby było gdyby matka pomogła swojej córce przy dziecku tak z samej siebie,
          > bez proszenia. Czy zawsze musimy o tę pomoc prosić? czy samemu domyślić się
          nie
          > można?

          teoretycznie można sie domyslać
          praktycznie matka moze na to nie miec ochoty
          tak po prostu.
        • makurokurosek Re: matka nie chce mi pomóc.... 01.04.07, 15:12
          ustępowanie miejsca osobie starszej to okazanie szacunku i dobrego wychowania, a
          to czy stara matka pomoże przy wychowaniu dziecka czy nie nie ma nic wspólnego z
          kulturą tylko z jej podejściem do sprawy. chyba mylisz pojęcia
    • jufalka Re: matka nie chce mi pomóc.... 29.03.07, 23:23
      ja rozumiem Twoje rozżalenie - oczywiście, matka nie ma OBOWIĄZKU zajmować się
      Twoim dzieckiem, nawet jeśli to jej wnuk, nikt inny oprócz Ciebie nie ma tego
      obowiązku, ale nie rozumiem dlaczego matka NIE CHCE POMÓC córce i CZASEM zostać
      z wnukiem, szczególnie jeśli sama nie pracuje, przecież wyświadczyłaby córce
      zwykłą przysługę, tak jak ludzie przyjaźnie nastawieni sobie wyświadczają...a
      zapewne ta matka by się obraziła gdyby córka nie chciała jej w czymś pomóc...
      czy ktoś może mi wyjaśnić DLACZEGO matka nie chce pomóc córce?
      • jufalka Re: matka nie chce mi pomóc.... 29.03.07, 23:34
        przecież nie jest tu mowa o codziennym zostawaniu z wnukiem kilka godzin (co
        wiele babć notabene robi gdy rodzice pracują), a tylko o zajęciu się wnukiem OD
        CZASU DO CZASU
      • aserka u mnie tez 29.03.07, 23:35
        Moja tez sie leni, gdy trzeba zajac sie dzieckiem, to ma kupe spraw do
        zlatwienia. Nie bedzie mnie wyreczac: a ja studia, sen i sprawy do zlatwienia
        mam. To byl problem i jesjt nadal. Rozwiazanie jest jedynie takie-w moim
        przypadku sie sprawdizalo,ze wychodze z domu i nic mnie nie obchodzi. Jka
        dziecko byloa malenskie i mi je do lozka wlozyla-o 6 razno bo ryczalo, to je
        wynioslam nas klatke-na jej oczach i zamknelam drzwi. Wiecej sie nie odwazyla.
        Jak ja bylam mala to wszystkich moblizowala zeby sie mna zajeli, a teraz ma
        gdzies. Zmuszca, zmuszac, zmuszac. Od tego jest! Przynamniej teraz, gdy Ty
        padasz i musisz o siebie dbac!
        • jufalka Re: u mnie tez 29.03.07, 23:45
          wychodze z domu i nic mnie nie obchodzi
          jak to nie "podpucha" to nie rozumiem, jak to nie obchodzi Cię co z Twoim dzieckiem?

          Jka
          > dziecko byloa malenskie i mi je do lozka wlozyla-o 6 razno bo ryczalo, to je
          > wynioslam nas klatke-na jej oczach i zamknelam drzwi.
          - co??? TWOJE dziecko Ci włożyła do łóżka a Ty je wyniosłaś na klatkę? nie no to
          już chyba przesada chyba że to jakas prowokacja
          • edycia274 może nie ma ochoty? 29.03.07, 23:57
            ja odkąd urodziłam sama praktycznie z wszystkim sobie radziłam. i jakoś żyć
            muszę. Matki nie mają obowiązku pomagać, niestety.
            • fajka7 Re: może nie ma ochoty? 30.03.07, 00:10
              Dlaczego niestety? Ja mysle tak naprawde, ze stety. Matki maja za zadanie
              wychowac swoje dzieci tak, zeby jako dorosli ludzie umialy radzic sobie same i
              ponosic konsekwencje swoich decyzji. Chyba o to chodzi jednak. A potem to juz
              owszem wsparcie, dobre slowo czy rada, ale faktyczna fizyczna robota lub czynny
              udzial w zyciu, to juz tylko w sytuacjach bezwzglednie tego wymagajacych, a nie
              na porzadku dziennym.
              Chcialabym miec duzo dzieci i dac im, to czego potrzebuja, tak, zeby mogly
              potem oddac to swoim dzieciom, ale one, nie ja.
              Rozne sa poglady na te kwestie i z pewnoscia nie wypracuje sie wspolnego
              stanowiska.
              • asia_i_p Re: może nie ma ochoty? 30.03.07, 09:50
                Dziewczyny, to jest jasne, że babcie nie mają obowiązku pomagać. Równie jasne
                jest, że jeśli giniesz ze zmęczenia, a bliska ci osoba, która podobno kocha cię
                nad życie, rozważa sprawę tylko w kategorii obowiązków i tego, co musi, to jest
                ci przykro. Przecież autorka wątku nie dzwoni na policję i nie twierdzi, że jej
                matka zaniedbała jakieś obowiązki. Czuje się samotna i prosi o trochę
                zrozumienia. I to dziwne, że najtrudniej jej uzyskać to zrozumienie od osób,
                które same były w takiej sytuacji.
          • milko2411 Re: Niektóre.... 30.03.07, 00:01
            ....matki i babcie są pozbawione instynktu macierzyńskiego,ot co..
            • bunny.tsukino Przesadzasz 30.03.07, 08:00
              Ja mam nadzieję, że wnuki będę oglądać na zdjęciach, popijając drinki i leżąc na
              plaży w Honolulu.smile)
              Serio, nie żartuję.
              Swoje odchowam, a darmową nianią być nie zamierzam. Co nie znaczy, że jak
              syn/synowa poproszą raz na jakiś czas, żebym sie potencjalnym wnukiem zajęła, to
              odmówię.
              Imho, dziadkowie nie mają o.b.o.w.i.ą.z.k.u pomagać przy wnukach, ale że jest to
              rodzina i to nam, rodzicom, najbliższa liczymy na ich wsparci i pomoc. I miło
              jest, gdy tą pomoc otrzymujemy.
              Wygadywanie, że babcia się leni czy nic nie robi, więc mogłaby przypilnować,
              jest świństwem, bo swoje owa babcia już w życiu zrobiła.
              Autorce pozostaje poważnie porozmawiać z mamą i/lub się pogodzić i szukać
              wsparcia gdzie indziej.
        • trujillo Re: u mnie tez 30.03.07, 10:37
          że co????
          Chyba trochę pofrunęłaś, nie?
          • trujillo Re: u mnie tez 30.03.07, 10:39
            źle się podpiełamuncertain powyższy post był do aserki.
        • makurokurosek Re: u mnie tez 01.04.07, 15:16
          na miejscu twojej matki to ciebie i twoje dziecko spakowałabym i wystawiła na
          klatkę, zmieniłabym zamki w drzwiach i zamknęła bym je. Może w końcu
          przestałabyś się lenić.
    • rotera Re: matka nie chce mi pomóc.... 30.03.07, 10:19
      rozumiem Cie
      tez mi sie nie chce jezdzic do moich rodzicow, a imprezy typu imieniny powoduja
      u mnie wywrot flakow na druga strone
      moja mama tez sie nie chce zajmowac moimi dziecmi
      nie prosze o notoryczne zajmowanie sie, a o sporadyczne przyslugi
      cyrk jaki naokolo robi powoduje u mnie notoryczne mdlosci i zygi psychiczne
      chce zebysmy ja odwiedzali (tzn ja i dzieci) a jak pojade juz z obowiazku to ja
      nie mam z nia o czym rozmawiac, ona z wnukami nie rozmawia, nie bawi sie itp,
      czasem synek podchodzi do niej pyta sie o cos, albo mowi babusiu pobaw sie ze
      mna w chowanego, ona na to nie mam czasu, musze...opielic, podlac itp, na co
      dziecko 3 latek babusiu ja Ci pomoge i chwyta za 10 l konewke, a ona zostaw to!
      serce mi sie kraja mam ohcote zagrysc gnide!
      Sytuacja zmienia sie diametralnie jak na dzialce obok pojawiaja sie sasiedzi,
      nagle speed, babcia wyrywa mi 6 mies i leci z nim do plotu i zaraz bawi sie z 3
      latkiem i za raczke prowadza, sasiedzi do domu, dzieci w odstawke! Smutno mi,
      moje dziecko nie rozumie tej popisowki, no moze zaczyna kumac, bo ma takie
      smutne oczy..., po drodze stajemu wozkiem kilka razy bo on mlecze zrywa dla
      babusi!
      To samo jak juz sie wprosila do przedszkola ze mna, do opiekunek teksty ze ja
      wredna bo dziecko do opieki spoalecznej poslalam, bo on bidulek, bo zostal by z
      babunia! Kobity sie na mnie dziwnie patrza, a ja co mam powiedziedziec? Ze jak
      bylam powaznie chora to sie nosem podpieralam i z dwojka dalam sbie rade? ze
      nawet po leki wysylalam znajomych, bo jej sie nie chcialo, wprost mi to
      powiedziala przez telefon.
      ze jak sie drugi urodzil to robila przedstawienie w szpitalu jaka to kochan
      babunia, ale jak starszy byl w domu to nawet go nie odwiedzila, a mlodzszego
      widziala miesiac pozniej, a mieszka 2 km od nas.
      Ze jak mlodszy jest chory i musze z min na cale dnie jedziec do CZD to przy
      obcych sie uzala, ale starszym sie nie zaopiekuje bo jedzie na narty!
      Wieczna pokazowka! A prezent dal pierwszego syna od babci to body z
      ciucholandu,z tekstem upierz sobie! drugi nic nie dostal( a jak na polskie
      warunki sytuowani sa dobrze)
      Nie chce ich czasu i pieniedzy i prezentow, ale wymiotuje jak slysze naookolo
      jak sie wnukami zajmuja, jaki to mlodszy chory, jak oni sie martwia.
      A wszyscy do mnie jak ja to mam cudownie, jak pomagaja!!!
      Ktos napisal nie maja obowiazku, owszem nie maja, ale niech nie robia
      przedstawienia!
      Ktos napisal 'swoje odchowali' otoz nie, mnie wychowaly dwie babcie, rodzice
      wyjezdali na 2 tyg wczasy zagranice jak bylam mala.
      Mam zal, nie o brak pomocy, mam zal o smutne oczy mojego dziecka!
    • bea.bea Re: matka nie chce mi pomóc.... 30.03.07, 10:20
      zasada nr.1 umiesz liczyc ..licz na siebie......

      jak nie chce to nie...nie ma takiego obowiązku...
      • michalina7 Re: matka nie chce mi pomóc.... 30.03.07, 10:27
        oczywiscie, że nikt nie ma obowiązku oprócz matki ale miło jest otrzymać pomoc
        gdy się jej potrzebuje. Pomoc w tak prozaicznych sprawach, jak pójscie z
        dzieckiem na spacer czy odebranie z przedszkola. Życie naprawdę byłoby prostsze
        i przyjemniejsze dla dziecka, matki i babci również.
        • aserka toz to to samo jak u mnie 30.03.07, 11:04
          tez sie nie poczuwala-przymusem trzeba bylo
          uwazam, ze jak matka nie chce-a ja bardzo nie chcialam, to mozna zmusic babke,
          da sie, tylko trzeba by nieco to wymisic kategorycznymi zachowaniami: jak nie
          ty, to i nie ja, niech wrzeszczy i tak tego nie wytrzymasz i trzasnac drzwiami!
          dziala!
          najgorsze jest to,ze przed innymi odstawiaj szopki i sie chwala, udaja dobre, a
          potem d.. zabieraja i mowia ze nie moga
          mam wrazenie ze u wszystkich jest to samo
          • gryzelda71 Re: toz to to samo jak u mnie 30.03.07, 11:18
            Jka
            dziecko byloa malenskie i mi je do lozka wlozyla-o 6 razno bo ryczalo, to je
            wynioslam nas klatke-na jej oczach i zamknelam drzwi.
            Rozumiem,ze to jej dziecko,a ciebie zmuszała do opieki?
            Co byś zrobiła gdyby nie zabrała dziecka do domu?Płakałoby na klatce?
        • marghe_72 Re: matka nie chce mi pomóc.... 30.03.07, 18:27
          michalina7 napisała:

          > oczywiscie, że nikt nie ma obowiązku oprócz matki ale miło jest otrzymać pomoc
          > gdy się jej potrzebuje. Pomoc w tak prozaicznych sprawach, jak pójscie z
          > dzieckiem na spacer czy odebranie z przedszkola. Życie naprawdę byłoby
          prostsze
          > i przyjemniejsze dla dziecka, matki i babci również.

          Dlaczego zakładasz, że babci również?
          • gryzelda71 Re: matka nie chce mi pomóc.... 30.03.07, 19:54
            marghe_72 napisała:
            > Dlaczego zakładasz, że babci również?
            A dlaczego babcia nie miałaby czerpać radości z przebywani z wnukiem,wnuczką?
            To naprawde takie przestępstwo poprosić dziadków o pomoc raz na jakiś czas,i takim wielkim poświęceniem jest taka pomoc?
            • marghe_72 Re: matka nie chce mi pomóc.... 30.03.07, 21:59
              gryzelda71 napisała:

              > marghe_72 napisała:
              > > Dlaczego zakładasz, że babci również?
              > A dlaczego babcia nie miałaby czerpać radości z przebywani z wnukiem,wnuczką?
              > To naprawde takie przestępstwo poprosić dziadków o pomoc raz na jakiś czas,i
              ta
              > kim wielkim poświęceniem jest taka pomoc?

              a to naprawdę takie przestępsto nie miec ochoty na zajmowanie sie wnuczkiem?
              • gryzelda71 Re: matka nie chce mi pomóc.... 31.03.07, 08:36
                W sytuacji kryzysowej odmowa pomocy jest moim zdaniem o prostu świństwem...I dla jasności od razu napisze,że do takowych nie zaliczam wyjścia do kina czy na ploteczki...
                I widze,ze co dzień musze dziękować za to,ze moje dzieci mają dziadków,co lubią z nimi przebywać i nie robią z tego zamachu na własna wolnośc.
                • gryzelda71 Re: matka nie chce mi pomóc.... 31.03.07, 08:48
                  dzieci mają dziadków,którzy lubią....
    • mynia_pynia Re: matka nie chce mi pomóc.... 30.03.07, 11:31
      A tyle się mówi, że teraz nie ma współpracy pokoleń. Że dzieci nie mają
      kontaktu z osobami starszymi, które kiedyś przekazywały wiedze, opowiadały o
      dawnym życiu, uczyły emocji i poszanowania względem starszych.

      I później babcie się dziwią, że idzie taki jegomość lat 13 i ma daleko w dupie,
      że starszy człowiek potrzebuje pomocy, nie ustąpi miejsca, wręcz skopie zamiast
      pomóc, że dzieci nie czują chęci rozmowy z dziadkami, że maja gdzieś święta u
      dziadków wolą jechać na narty.
      Mówi się, że młodzież nie wychowana, bo faktycznie nie jest wychowana przez
      dziadków.

      Mnie by szlak trafił gdyby moja mama czy też tato odwrócili się plecami do
      mojego dziecka.

      Jeszcze mi się przypomniało, że starsi ludzie mówią, że wnuczki od nich kase
      wyciągają - no sorry jak dziadek z babcią nie zabierali dziecka na spacery, na
      place zabaw, tylko dawali kasę na urodziny i zabawki pod choinkę - to, czego
      oni się spodziewają po 10 latach???
    • mieszkowamama Re: matka nie chce mi pomóc.... 30.03.07, 12:55
      Nie mam matki, to nie wiem, ale skoro nie chce Ci pomóc, to albo porozmawiaj z
      nią, albo olej i tyle.
      • berecik7 Re: matka nie chce mi pomóc.... 30.03.07, 14:20
        Myślałam, że już się uodporniłam, bo to już nie pierwsza dyskusja na ten sam
        temat. Bunny tsukino - skoro zdecydowałaś się na dzieci, to w pewnym sensie
        zdecydowałaś się też na wnuki. Podjęłaś decyzję, że zakładasz rodzinę z
        wszystkimi tego konsekwencjami. Jeśli ktoś chce swoją rodzinę oglądac na
        zdjęciach, to przecież równie dobrze może się zaprzyjaźnić z Mostowiamaki z "M
        jak miłość". Pooglądac fajnie, a zobowiązanie żadne. Ja sobie nie wyobrazam,
        żebym mogła spokojnie leżeć na plaży w momencie, gdy moja córka lub synowa będą
        podpierać się nosem albo leżeć w zagrożonej ciąży. Takie pieprzenie typu "Twoja
        mama nie musi się zajmować, bo swoje już odchowała" to tylko usprawiedliwienie
        dla tych rodziców, którzy zrobili sobie dzieci bo tak wypadało, ale ich losy i
        losy ich wnuków gó.. ich obchodzą. Ot co.

        Ja też nie lubię małych dzieci, nudzą mnie, nie lubię się z nimi bawić. Ale mam
        syna, podjęłam decyzję o założeniu rodziny i poniosę konsekwencje nawet jeśli
        będzie to oznaczało pomoc przy małych dzieciach mojego syna.
        • bunny.tsukino Kochana.. 30.03.07, 18:15
          Mi o to właśnie chodzi. Jak syn/synowa będzie chory/a, albo przydarzy im się
          nieszczęście/kłopot,poproszą, to z chęcią pomogę.
          Chodzi mi o to,że czas na leżenie na plaży tez bym chciała mieć. Mówimy o
          p.o.m.o.c.y.
          Jeżeli np syn czy synowa zdecydują, że chcą wracać do pracy,a niania be, żłobek
          jeszcze gorszy i będą oczekiwać, że stanę się nieodpłatną nianią dla wnuka, to
          sorry. Mogę nie mieć ochoty?
          • gabi683 Re: Kochana.. 30.03.07, 18:24
            Ja jestem sama moja mama mieszka 100 km oddemnie teściowa we Włoszech mąż wraca
            o 18 do domu i Mamy troje dzieci im chodzimy razem załatwiać sprawy .I naprawdę
            rodzice mogą ale w cale nie muszą pomagać
            • cytrusowa Re: Kochana.. 30.03.07, 18:35
              smutne to co piszesz i jeszcze smutniejsza jest dyskusj, ktora sie rozpetala.

              pewnie ze jesli padamy na twarz, to chcialybysmy zeby nan mama pomogla raz na
              jakis czas. w koncu to nasza mama.

              z drugiej strony ma prawo kobieta do wlasnego zycia - fakt niezaprzeczalny.

              ale sobie mysle ze musi by empatia z obu stron, by matka z corka sie dogadaly.

              powiem wam ze ja nie raz ryczalam gdy chcialam wyjsc lub na chwile doslownie
              odetchnac - tylko ze ja mam dwojke dzieci, duzego psa i nikogo wkolo.
              maz od rana do wieczora w pracy, a mieszakym za granica.

              i to moja mama na mnie wymusila (bo wydawalo mi sie nie fair, bym ja tak
              fatygowala), ze przyleci i pobedzie troche.
              byla tak dwa razy po dwa tyg.

              nie ukrywma ze pozwolilo mi to troche dojsc do siebie po komplikacjach
              porodowych i problemach zdrowotnych coreczek

              ale nadal samotne wyjscia z domu w innym celu niz spacer moge sobie wybic z
              glowy. niestety

              takze na pewno autorce postu przyda sie rozmowa z mama - jesli faktycznie nie
              chce, bo ma jakies powody - nie zmuszaj jej, tak jak dziewczyny pisaly czasem
              mozna sie zaprzyjazniz z jakas mama i jej zostawic na chwile male

              3mam kciuki za rozmowe i ogolnie - powodzenia
              • an_ia5 Re: Kochana.. 30.03.07, 18:47
                z tego,co piszecie,że babcia nie ma obowiązku,nie musi zajmować się wnukami
                wynika,że taka "instytucja"jak babcia nie powinna wcale istnieć.Któraś z Was
                pisze,że też nie zamierza się w przyszłosci swoimi zajmować.A może niech
                niektóre z Was sobie przypomną wakacje,weekendy spędzane u babci czy dziadka.To
                takie straszne zająć się wnukami?
        • mata811 A moja matka nie lubi własnych wnuków... 03.04.07, 11:26
          ...i co mam zrobić? Olać! żeby nerwów nie stracić....
          Takie przypadki też się zdarzają!
    • forget-me-not4 Re: matka nie chce mi pomóc.... 30.03.07, 19:16
      Ale przyjdzie taki czas, ze stara, zniedolezniala, samotna matka bedzie
      potrzebowala opieki wtedy co? Dzieci tez nie maja obowiazku? Moze im sie nie
      chciec? Juz swoje dzieci odchowaly, wiec nie musza rodzicami staruszkami sie
      opiekowac?

      Moja mama mieszka daleko, jak do niej przyjezdzalam jak maly byl malutki, to
      sama od razu wchodzila w role, brala mi malego rano, nawet czasami nie
      wiedzialam kiedy, zebym mogla zaleglosci spaniowe nadrobic. Jak przychodzily
      przyjaciolki, to go zabierala, zebym mogla spokojnie pogadac. Tak jakos bez
      proszenia, nalegania, jakos tak samo, bylo mi milo, tak po prostu, gdyby tego
      nie robila, na co nie liczylam, tez byloby dobrze.
      • an_ia5 Re: matka nie chce mi pomóc.... 30.03.07, 20:08
        no i taka powinna być babcia z prawdziwego zdarzenia
      • olcia029 Re: matka nie chce mi pomóc.... 30.03.07, 20:29
        Nie wiem o to za babcie, które nie tęsknią za kontaktem z wnukami? Nie chcą się
        z nimi bawić, unikają ... Jedynie współczuć pozostaje. Nie mówię o jakimś
        nadużywaniu, ale odwiedziny i doraźna pomoc w nagłych wypadkach to każdemu chyba
        się należy? A ze strony tak bliskiej osoby jak mama dla córki i na odwrót - to
        chyba bez dwóch zdań.... Szkoda słów, te babcie to chyba egoistki do kwadratu
        są. Ja wiem, że nikt nic nie musi, ale mama córkę powinna <chyba?> najlepiej
        zrozumieć. A jeszcze jeżeli spodziewa się drugiego dziecka i ma zagrożoną ciążę
        to ja już zupełnie nie rozumiem znieczulicy. Współczuje więc tylko.
        • 2razy_mama Re: Moi Rodzice pomagają mnie.... 30.03.07, 21:12
          a ja pomogę kiedyś moim dzieciom. To dla mnie prosta zasada. Od lat funkcjonuje
          w mojej rodzinie. Dziadkowie nie pomagają tylko z obowiązku, ale i dlatego, że
          kochają swoje wnuki i ich dobro jest dla nich najważniejsze! A poza tym moi
          Rodzice kochają mnie i chcą mi pomóc jak mogą i potrafią - nie mają pieniędzy
          żeby mi dać na nianię, to zajmują się moimi chłopcami. Ja ze swojej strony
          staram się ich nie wykorzystywać i jak tylko mogę to ich odciążam. Dlatego mój
          starszak chodzi 2 rok do przedszkola, a mały idzie tam od września (będzie miał
          2 latka i 10 m-cy). Fakt,że moi Rodzice nie mają OBOWIĄZKU zajmować się moimi
          dziećmi, ale mają świadomość, że dla mnie i mojej rodziny ich czas jest bezcenny
          i że młodym jest ciężko i dlatego CHCĄ nam pomóc. Bo im też pomagali ich
          rodzice, bo kochają i dbają o dzieci (choć już dorosłe i samodzielne), bo w
          zamian ZAWSZE będą mogli liczyć na pomoc z naszej strony i w przyszłości ze
          strony wnuków...
    • burza4 Re: matka nie chce mi pomóc.... 30.03.07, 21:45
      Trochę mnie takie afery dziwią. Rozumiem zmęczenie kiedy dziecko ma np.
      ustawiczne kolki, albo mama choruje, ale czy to jest jakaś niespodzianka, że
      macierzyństwo odległe jest od telewizyjnych reklam? przecież tak właśnie to
      wygląda, niby wszyscy o tym wiedzą, ale czemu zachodząc w ciążę nie myśli się o
      tym praktycznie?

      druga sprawa - czy NAPRAWDĘ matka nosem się podpiera i potrzebuje pomocy? może
      po prostu nie umie się zorganizować? Nie sądzę, żebym różniła się od
      przeciętnej kobiety, do roli superwoman mi daleko, dziecko wychowałam, dom był
      ogarnięty, odkąd młoda miała rok z kawałkiem pracowałam, i miałam jeszcze
      jakimś cudem czas dla siebie - nie był to nadnaturalny wyczyn, moje koleżanki
      też jakoś sobie dawały radę. Czy to naprawdę takie wyzwanie, bo mam jakieś
      wrażenie, że część matek robi z siebie męczennice? czy naprawdę nie da się z
      dzieckiem załatwić sprawy i trzeba ściągać kogoś do pomocy? szczerze mówiąc -
      mimo że rodzinę mam w tym samym mieście, to mi jakoś do głowy nie przyszło żeby
      ich ściągać, bo ja mam coś do załatwienia.
      • fergie1975 Re: matka nie chce mi pomóc.... 30.03.07, 22:21
        Jasne, że wszystko można załatwić samemu ale czasem nie wystarczy tylko chcenie.
        Może nie każda taka super zaradna,
        może nie każda ma takie zamiłowanie do opieki nad dzieckiem, a do tego do
        sprzatania, prasowania i gotowania. może własnie nie umie sie zorganizować ani
        odnaleść.
        I nadzwyczajniej w swiecie potrzebuje pomocy bo sobie normalnie nie radzi?
        Chyba o to ta cała afera?

        p.s. jak człowiek zachodzi w ciaze, a szczególnie w pierwszą, to nie wiem ile
        by sie nie nasłuchał i nie naczytał to i tak w praktyka przekracza najsmielsze
        sny.
        • marghe_72 Re: matka nie chce mi pomóc.... 30.03.07, 22:30
          fergie1975 napisała:

          > Jasne, że wszystko można załatwić samemu ale czasem nie wystarczy tylko
          chcenie
          > .
          > Może nie każda taka super zaradna,
          > może nie każda ma takie zamiłowanie do opieki nad dzieckiem, a do tego do
          > sprzatania, prasowania i gotowania. może własnie nie umie sie zorganizować
          ani
          > odnaleść.
          > I nadzwyczajniej w swiecie potrzebuje pomocy bo sobie normalnie nie radzi?
          > Chyba o to ta cała afera?
          >
          > p.s. jak człowiek zachodzi w ciaze, a szczególnie w pierwszą, to nie wiem
          ile
          > by sie nie nasłuchał i nie naczytał to i tak w praktyka przekracza
          najsmielsze
          > sny.
          >

          witamy w świecie ludzi dorosłych wink

          a gdzie jest mąż / ojciec dziecka?
          • cytrusowa Re: matka nie chce mi pomóc.... 30.03.07, 23:05
            burza4, no ja sie poczulam dotknieta twoimi slowami, wiesz?
            bo wynika z tego co napisalas, ze jestem niezaradna i nie jestem supermama.

            powiem ci tak - bliznieta to cudowna sprawa ale naprawde do tego to trzeba miec
            i zelazne zdorwie, i zlazne nerwy i wszystiego razy dwa.

            gwarantuje ci gdybys zostala z moimi w ciagu dnia, nie poradzilabys sobie lub
            poradzila - ale kosztem mega chaosu i krzywdy dzieciom, bo bylyby rozwrzeszczane.

            pewnie, masz racje ze grunt to organizacja.

            ale to tyle.

            nic poza tym.
            mi ta organizacja czasem jest absolutnie nieprzydatna - jedna je wtesy, druga po
            dwoch godzinach, jedna w tym czasie spi, druga sie drze. przychodzi moment ze i
            ta spiac zaczyna wrzeszczec - i co?
            mam jes spacyfikowac w jakis sposob?

            ale mimo to nie zaluje ze mam bliznieta, ciesze sie ogromnie bo wiem, ze to
            wyroznienie - nie kazdy moze tak miec.
            • eska1234 Re: matka nie chce mi pomóc.... 31.03.07, 00:49
              > powiem ci tak - bliznieta to cudowna sprawa ale naprawde do tego to trzeba miec
              > i zelazne zdorwie, i zlazne nerwy i wszystiego razy dwa.

              gratuluję bliźniaków-też bardzo pragnęłam, więc mam rok po roku. Kiedy syn miał
              6 miesięcy zaszłam w drugą ciążę. Lekarka kazała mi na początku leżeć, bo było
              trochę nie tak. Gdy powiedziałam o tym mojej mamie (była na emeryturze, to samo
              miasto, czas dla wszystkich sąsiadów, znajomych itd)usłyszałam, że muszę dbać o
              drugie dziecko więc najlepiej żebym na ten czas do pierwszego opiekunkę
              zatrudniła. No to zatrudniłam. Mama bardzo rzadko mi pomagała - w sytuacjach
              naprawdę awaryjnych. Ale efekty widać. Kilka tygodni temu dzieciaki się
              przeziębiły i musiały zostać w domu. Nie mogłam zostać z nimi w domu, teściowa
              akurat wyjechała 300 km dalej do rodziny(nigdy nie odmawia), więc poprosiłam
              mamę. Zgodziła się -no skoro naprawdę trzeba(!!!). Moje dzieci zaś stwierdziły ,
              że wolą iść do przedszkola niż zostać z moją mamą (????)Ciekawe co powiedzą za
              10lat ???
            • burza4 Re: matka nie chce mi pomóc.... 31.03.07, 14:34
              niepotrzebnie bierzesz to do siebiesmile - napisałam, że nie chodzi mi o
              przypadki, kiedy dziecko ma kolki czy inne atrakcje; autorka ma jedno dziecko,
              normalne że sytuacja wygląda inaczej przy dwójce maluchów jednocześnie.

              Mam przykład mamy, która dzieci miała w odstępie roku, więc sytuacja podobna -
              a ja przy niej czułam się jak rozmemłane niebożę. Nie dość, że wszystko w domu
              na błysk, to obiadki z dwóch dań i ciasto upieczone. Jej dzieci wcale anielskie
              nie były, do tego karmiła piersią obu, a każdy lubował się w godzinnych
              posiłkach, więc naprawdę to nie lada wyczyn żeby to wszystko poukładać. I mam
              wiele takich koleżanek, więc bynajmniej nie czułam się dumna z siebie, a raczej
              mi się wydawało, że im do pięt nie dorastam. I dla mnie i dla moich koleżanek
              minusem tego okresu było bardziej "uwiązanie w domu" i monotonia codziennych
              obowiązków, a nie jakieś potworne zmęczenie, no chyba że właśnie dziecko
              kolkowe się trafiło.

              Chodzi mi o to, że niektóre matki mają tendencję do użalania się nad sobą,
              tworzą wokół siebie aureolę jakiegoś niebotycznego poświęcenia, tak jakby to co
              robiły wymagało nieludzkich wysiłków. Dla mnie to lekka przesada po prostu,
              trzeba się przystosować do nowych warunków i tyle, a nie rozglądać za kimś, kto
              ten bałagan ogarnie. Jeśli jest ktoś dostępny do pomocy, to się nim wyręcza
              zamiast próbować poprawić organizację.

          • gryzelda71 Re: matka nie chce mi pomóc.... 31.03.07, 09:00
            marghe_72 napisała:
            > witamy w świecie ludzi dorosłych wink
            >
            > a gdzie jest mąż / ojciec dziecka?

            Dorosły nie oznacza samotny i zdany tylko na siebie.
            A owy mąż ojciec dziecka najczęsciej nie może w tym czasie zająć się dzieckiem,bo gdyby mógł to nie byłoby problemu.
          • fergie1975 Re: matka nie chce mi pomóc.... 31.03.07, 09:41
            a co ma dorosłość do sprzątania, prasowania i braku mozliwości podrzucenia
            komuś dziecka na godzinę?
      • michalina7 Re: matka nie chce mi pomóc.... 31.03.07, 00:47
        czy naprawdę nie da się z
        > dzieckiem załatwić sprawy i trzeba ściągać kogoś do pomocy? szczerze mówiąc -
        > mimo że rodzinę mam w tym samym mieście, to mi jakoś do głowy nie przyszło
        żeby

        Powiem Ci, że czasami się nie da. Nawet podam kilka przykładów:
        1) Mąż wyjeżdza w kilkudniową delegacją, dziecko jest chore, gorączkuje, a ja
        muszę wyjść do sklepu po chleb, mleko, bułki, pieluchy. Do apteki po lekarstwa.
        Dobrze by było nie ciągać chorego malucha ze sobą tylko zostawić z kimś w domu.
        2) Dzisiaj mam ważne spotkanie w pracy, przyjeżdza szef i cała ekipa, ważą się
        losy mojego awansu, albo co tam awansu, wypowiedzenia. Nie mogę nawalić a tutaj
        dziecko 38 stopni. Za godzinę muszę być w pracy, o zwolnieniu na dzisiaj nie ma
        mowy. Co zrobić (mąż nadal w delegacji)? Niania nie wchodzi w grę bo nigdy jej
        nie miałam więc nie ma szans żeby znaleźć kompetentną kobietę w godzinę.
        3) Moje dziecko chodzi do żłobka. Żłobek czynny do 16.15. Nie ma szans żebym
        dała radę dojechać do placówki na czas nie urywając się z roboty.
        4) Jestem w zadrożonej ciąży. Lekarz kazał leżeć plackiem a mój 2-latek tego
        nie rozumie. On chce się bawić, iść na spacer, chce zebym go nosiła na rękach.

        Nie sądzę, żebym różniła się od
        > przeciętnej kobiety, do roli superwoman mi daleko, dziecko wychowałam, dom
        był
        > ogarnięty, odkąd młoda miała rok z kawałkiem pracowałam, i miałam jeszcze
        > jakimś cudem czas dla siebie - nie był to nadnaturalny wyczyn, moje koleżanki
        > też jakoś sobie dawały radę.

        ...i nie wierzę, że ani Ty ani Twoje koleżanki nigdy nie skorzystały z pomocy
        matki czy teściowej.
        • gryzelda71 Re: matka nie chce mi pomóc.... 31.03.07, 09:11
          michalina7 napisała:
          > ...i nie wierzę, że ani Ty ani Twoje koleżanki nigdy nie skorzystały z pomocy
          > matki czy teściowej.
          W to wierze,ale nie wierze,że w sytuacji gdy naprawde nie mamy inego wyjścia i prosimy o pomoc dziadków,a oni nam odmawiaja,nie czujemy rozczarwania tylko zozumienie,bo przeciez dziadkowie swoje dzieci juz odchowali i teraz maja czas dla siebie.W to nigdy nie uwierze.
        • burza4 Re: matka nie chce mi pomóc.... 03.04.07, 12:29
          trzeci raz z rzędu wyjaśniam - że odnosiłam się do sytuacji, kiedy dziecko
          zdrowe, a matka nie pracuje - tak jak u autorki. Więc co tu porównywać??
    • elag3 Re: matka nie chce mi pomóc.... 31.03.07, 08:57
      Nie czytałam całego wątku - pewnie napisano tam że nie ma takiego obowiązku
      itd - wszystko to prawda ale jakby raz na ruski miesiąc Ci pomogła
      wspaniałomyślnie żebyś mogła choć wyjść i odetchnąć świeżym powietrzem to nicby
      się nie stało. Ja mam na ten temat dwie teorie albo mama boi sie dzieci albo
      ich nie lubi. Pytanie czy jej też nikt nigdy przy dzieciach nie pomagał? - bo
      jeśli sama korzystała z pomocy to powinna ten ,,dług" spłacić innej kobiecie.
      Ja na moją mamę też nie mam co liczyć - wprawdzie mieszka daleko ale nawet jak
      u mnie była ze dwa razy albo ja u niej to się do wnuka nie garnie - moja mama
      się boi że sobie nie poradzi - no i co jej zrobię? - nic.
    • dirgone Re: matka nie chce mi pomóc.... 31.03.07, 11:33
      Moja babcia miała ciężkie życie z wnukami. Moja mama nie podrzucała nas przy
      byle okazji, ciotki i wujek już tak. Czasami zostawiali swoje potomstwo na całe
      lato, bo "na takiej prawie wsi zdrowiej niż w mieście, a poza tym babcie są od
      tego, żeby pomagać przy wnukach". Moja mama zawsze miała wyrzuty, jak ja i brat
      jechaliśmy do tej całej gromady (a rwaliśmy się tam strasznie) i próbowała
      babcię odciążyć na wszystkie sposoby. Często po prostu nas tam nie puszczała, bo
      "babcia i tak ma mnóstwo roboty przy tamtych". Babcia miała wtedy ok. 65 lat,
      dziadek ok. 75 (on się zawsze cieszył, jak przyjeżdżaliśmy).
      Od tamtego czasu minęło lat 20. Babcia ma zaawansowanego Alzheimera (mama mówi,
      że w końcu postanowiła sobie odpocząć i podświadomie dążyła do tego, żeby ktoś
      się w końcu nią zaopiekował) i to właśnie moja mama najwięcej się nią opiekuje.
      Oczywiście, są opiekunki, ale one nie przychodzą w niedzielę, poza tym dziadek
      też ma już 95 i sobie nie radzi z wieloma rzeczami. Teraz idą święta. Moja mama
      będzie musiała porzucić naszą rodzinę na trzy dni(my musimy się zająć drugą
      babcią), bo ciotki i wujkowie się WYPIĘLI. Jak zwykle zresztą. Wyjeżdżają sobie
      za granicę, organizują spotkania towarzyskie itd. O babci nikt nie pamięta, bo
      przecież wiadomo, że moja mama się nią zajmie. I ja. Ja jeżdżę ze wszystkich
      wnuków i wnuczek najczęściej. Ci, którzy siedzieli tam czasami przez trzy bite
      miesiące, zupełnie o niej zapomnieli.
      I tyle w tym temacie.
      • fergie1975 Re: matka nie chce mi pomóc.... 31.03.07, 11:39
        bardzo typowe w rodzinie, przerabiałam, z tym że u mnie rodzice byli odcinani
        od wszystkiego, od uczuć az po kasę, a jak przyszło żeby pomóc dziadkom, to
        pomogli, dali kasę na opiekunkę bo niestety już żadnych uczuć gorących nie
        zywili, i co? Wyrodni strasznie.
        • elag3 Re: matka nie chce mi pomóc.... 31.03.07, 12:46
          U nas też zawsze było spędowisko bo mieszkaliśmy na wsi razem z dziadkami więc
          przyjeżdżali nam na głowę na całe lato a jak babcia miała Alzheimera to
          przyjeżdżać córki jakoś przstały - takie Ci były wrażliwe że znieść tego widoku
          nie mogły. Jak babcia umarła ojciec sam wyprawił pogrzeb i stypę a 4tys z KRUSu
          rozdał po wnukach co raczyli dojechać - wzięli a jakże!
          • haga78 Re: matka nie chce mi pomóc.... 31.03.07, 17:21
            Moja babcia to byla babcia, strasznie za nia tesknie i nie wydaje mi sie, ze
            opieka nad wnukami byla dla niej obowiazkiem.

            Moje dziecko uwielbia moja mame. Juz nie moze sie doczekac, kiedy pojedziemy na
            swieta. A i mojej mamie brakuje jego codziennego,rannego wskakiwania do jej
            lozka.
            Moja mama jest z tych babc ( ma 7 wnuczat) ktorej nie trzeba prosic, sama wie,
            jak moze nas odciazyc. Ba, jej ciagle jest malo.
            Wiem tez ze moja mama jest dla mojego dziecka kims szczegolnym, nikt tak nie
            robi nalesniczkow jak ona, a on jest pierwszym pomagieram babci na dzialce.
            I cieszy mnie to,ze chce aktywnie uczestniczyc w wychowaniu mojego syna, bez
            biadolenia o przykrych obowiazkach.



            • jufalka Re: matka nie chce mi pomóc.... 31.03.07, 19:18
              chce aktywnie uczestniczyc w wychowaniu mojego syna, bez
              > biadolenia o przykrych obowiazkach. - właśnie (i wszystko co wyżej) -
              pozazdrościć!
    • makurokurosek Re: matka nie chce mi pomóc.... 01.04.07, 14:49
      czy to ty decydowałaś się na dziecko czy twoja mama. skoro to twoje dziecko to
      czemu ona ma się nim zajmować, twoja mama swoje dzieci już wychowała i może nie
      mieć ochoty zajmować się dzieckiem, ma do tego prawo. Nie jest twoją służącą ,
      ani nianią dziecka, nawet gdyby kiedyś ci obiecała, że pomoże przy dziecku to
      chyba może z tego zrezygnować. Jak chcesz coś załatwić to albo weź dziecko ze
      sobą albo załatw sobie opiekunkę na godziny, a nie żeruj jak pasożyt na matce.
      • jufalka Re: matka nie chce mi pomóc.... 01.04.07, 15:45
        taa od razu żerowanie, matka nie służąca, córka pasożyt bo potrzebuje pomocy
        (CZASEM) A jak nazwiesz tą matkę, kiedy autorka wątku będzie się nią zajmować na
        starość? też będzie pasożytem ta matka jak córka będzie jej pomagać? a córka
        służącą? Tak by wychodziło jeśli chcesz być konsekwentna
        • jufalka Re: matka nie chce mi pomóc.... 01.04.07, 15:45
          może jej w tej chwili nie stać na opiekunkę
          • eska1234 Re: matka nie chce mi pomóc.... 01.04.07, 16:06
            pisałam już o tym w paru wątkach, ale się powtórzę. Mamy nie mają obowiązku nam
            pomagać. Ale.. No właśnie. Nie mają obowiązku, czy po prostu nie chcą. Bo to
            różnica. Wiele mam czuje się mamami dopóki mieszkają razem z dzieckiem , bez
            względu na to ile dziecko ma lat. Ja mieszkała. z mamą prawie do 30 ( teraz
            wiem, że to błąd - ale do momentu ślubu mieszkałam w swoim rodzinnym domu, po
            ślubie się przeprowadziłam). I co??Przykłąd: wracałam z pracy. Odpocznij córcia
            zmęczona jesteś. Byłam po dyżurze do północy wracam o 1-biedna córcia się nie
            może wyspać. Przykładów tysiące. Ja czasami miałam tego po dziurki w nosie,
            chciałam być samodzielna, zatroszczyć się sama o swój obiad i tak dalej. Mama
            nie miała obowiązku podtykać dorosłej babie (nazwijmy rzecz po imieniu)ale
            chciała, aż do przesady. A teraz co. Wyszłam za mąż, dwoje dzieci rok po roku,
            Moja mama nie ma obowiązku mi pomagać. Zgadzam się nie ma. Ale jeszcze parę lat
            temu gorący obiadek mi podtykała jak wracałam o 5 z pracy, a parę lat później
            palcem nie kiwnie jak przez cały miesiąc haruję. Po prostu wtedy, to ja byłam
            małą córeczką (wymagała przy tym podporządkowania-raz zrobiła mi wymówki jak
            mnie narzeczony odprowadził o 23 do domu, a ja miałam wtedy prawie 30-
            autentycznie, żaden bajer smile))!! I nie widziała w swoim zachowaniu nic
            niestosownego. Teraz kiedy ostani raz widziała wnuki z pół roku temu (to samo
            miasto)też nier widzi.
      • kevinp Re: matka nie chce mi pomóc.... 01.04.07, 16:16
        najpierw dokładnie przeczytaj treśc tekstu a później coś komentuj...
      • kevinp Re: matka nie chce mi pomóc.... 01.04.07, 16:25
        przeczytaj dokładnie tekst ..bo nic tu o żerowani nie ma...
    • mamaivcia Re: mama nie musi ale może pomóc ... 01.04.07, 16:11
      Takie jest moje zdanie. Mnie też nikt nie pomaga. Całe dnie dzieckiem zajmuję
      się sama. Mąż wraca z pracy późno i czasem nie ma już ochoty nawet na zabawę z
      synkiem.
      Nie narzekam bo to my jesteśmy rodzicami. Ale są momenty, że potrzebujemy
      pomocy, bo akurat dziecko chore a tu trzeba zakupy zrobić, czy coś załatwić.
      Niestety teściowa nie chce zostać z małym nawet na chwilę. Mówi się trudno. Ma
      się jeszcze sąsiadki wink)) Ja mam jedną bardzo miłą i zawsze chętną do pomocy.
      Przychodzi do nas, lub podrzucamy jej Piotrusia smile Dopóki jej nie poznałam,
      dziecko wszędzie jeździło z nami. Jest to uciążliwe ale taki lajf smile))
      Inna sprawa, że na moją mamę zawsze mogłabym liczyć... Pomagała bezinteresownie
      dzieciom swojego brata, więc tym bardziej mnie by pomogła. Myślę, że to kwestia
      indywidualna. Ona po prostu lubiła pomagać i kochała dzieci. Tyle.
    • luiza51 Re: matka nie chce mi pomóc.... 01.04.07, 22:01
      Uważam że tylko ci rodzice(teściowie)nie mają obowiązku zajmować się wnukami
      którzy faktycznie sami swoje dzieci odchowali i nie korzystali z pomocy swoich
      rodziców lub teściów.Mojej teściowej dzieci odchowała babcia(od noworodka) i
      dzięki temu mogła pracować a co zatym idzie siedzieć teraz na emeryturze.Gdyby
      nie pomoc babci musiałaby jeszcze pracować-różnica między dziećmi6
      lat,mieszkała na wsi gdzie nie było żłobka a na opiekunke nie było ją stać.
      Co ciekawe ona nie poczuwa się do tego żeby "odrobić" to co sama wzięła i
      wyzywa od próżniaków(bo ona pracowała a ty nie)pomimo tego że ty nie masz co
      zrobić z dzieckiem tak jak ona miała babcie-nie widzi że teraz jej kolej.
      W kryzysowej sytuacji usłyszeliśmy"wasze dziecko to wasz problem"Wielka szkoda
      że sama tego nie usłyszał tego od swojej matki której nie lubi zresztą i ma
      doniej ciągłe pretensje pomimo pomocy jaką od niej uzyskała
    • czajkax2 Re: matka nie chce mi pomóc.... 01.04.07, 22:13
      Może jestem niedzisiejsza ale uważam ze zachowanie twojej matki jest co
      najmniej egoistyczne. Oczywiscie ze nie ma obowiazku pomagac. Ale jakies
      dobroweolne chęci jednak powinna miec. wszka ty jej córka a to jej wnuczatko.

      W mojeje rodziznie naturalna jest pomoc jedni drugim. i nie ma to nic
      wspólnego z wykorzystywaniem kogokolwiek tylko własnie z bezintereswoną pomocą.
      Bo to rodzina, bo uczucia, bo wszak po cos istniejmy dla siebie nawzajem.

      I stanowisko twojej matki,jak i niektórych wypowiadajacych sie, jest dziwne i
      egoistyczne.

      po to sie ma w koncu rodzinę zeby móc liczyc na ich pomoc w trudnych chwilach.
      Ale z tego co czytam to po prostu moja rodzina mnie rozpuscila i taka
      bezintereswona pomoc nie jest czyms normalnym w tych czasachsad
      • czajkax2 Re: matka nie chce mi pomóc.... 01.04.07, 22:27
        O matko, przepraszam z akoszmarne literówki. czytac sie tego nie da. Nawet nie
        mam wytłumaczenia,tylko ten wieczny pospiech.
        • haga78 Re: matka nie chce mi pomóc.... 02.04.07, 12:04
          Moja ostatnia rozmowa z synek ( nie pamietam dokladnie dlaczego zaczelismy o
          marzeniach)
          ja- a ty jakie masz marzenie?
          on- nie mam
          ja- jak to nie masz? ani jednego?
          on- no mam jedno, chcialbym byc juz u babci.

          Lzy mi sie zakrecily w oczach, kiedy zobaczylam jak bardzo moj synek teskni za
          babcia ( znow mi sie przypomnialo jak ja tesknilam za moja)

          No wlasnie a jak maly pyta o druga babcie dlaczego rzadko ja widuje
          to co mam odpowiedziec, ze babcia ma prawo z nim sie nie widywac ( bo
          odpoczywa, bo nie ma ochoty, bo takie czasy ) czy doslownie ze ma go w d...?
          • berecik7 Re: matka nie chce mi pomóc.... 02.04.07, 22:39
            Niestety, takie czasy nastały, że więzi rodzinne się rozpadają i już. Ja już
            zaczynam powoli to akceptować, chociaż mi ciężko. Zawsze marzyłam o rodzinie z
            prawdziwego zdarzenie, o babciach, które CHCĄ oglądać swoje wnuki, a nie po
            prostu otwarcie mówią, że teraz to one mają czas dla siebie, przykrywając tym
            zupełnie prozaiczną prawdę: mam was w d... Sporo naszych rodziców miało dzieci,
            bo kiedyś po prostu miało się dzieci. Nikt się nie zastanawiał, czy je lubi,
            chce itp. Po prostu taki był nakaz społeczny. Moja matka nie mogłaby pracowac,
            gdyby nie babcia. Ojciec porzucił nas, gdy miałam dwa lata. Gdyby babcia 30 lat
            temu powiedziała mojej mamie: twoje dziecko, twój problem (swoją trójkę już
            odchowała) , pewnie wylądowałybyśmy gdzieś w przytułku dla samotnej matki.
            Moja teściowa też by daleko nie zajechała bez pomocy swoich teściów i rodziców.
            A dzisiaj? Teściowa z ledwością toleruje chociaż jeden dzień z wnukiem. Już
            zapomniała, jak swoją dwójkę odstawiała na całe wakacje na tą zdrową wieś. No
            ale teraz nasze dziecko, nasz problem. Smutne to, ale co zrobić?
    • anik801 Re: matka nie chce mi pomóc.... 02.04.07, 23:25
      Pewnie sie zwyczajnie boi zostać sama z małym dzieckiem.Ja z kolei z obcymi
      dziećmi po prostu zostawać nie lubię i już.Nie wiem jaki będę miała stosunek do
      wnuków,bo to już nie obcewinkNatomias jeśli mam zostać z dziećmi np.kuzynki to
      jestem chora!Dlatego staram się u nikogo nie zostawiać córki,bo wiem że nie
      każdy musi lubić niańczenie dzieci!
    • mata811 Moja matka mieszka 100 metrów ode mnie i nie .... 03.04.07, 11:08
      ..zajmuje się moim synkiem, nigdy nie przejawia zainteresowania swoimi wnukami
      (moj Szymuś jest najmłodszy 15 m-cy) synek urodził się z wadą sks, a moja matka
      nawet nie zadzwoni, żeby spytać co u nas. Nie pisze to po to, by się żalić bo
      ja już przywykłam, ale po to, abyś miała świadomość, że matki bywają różne i
      nie każda lgnie do swoich wnuków. Moja matka jest dla mnie poprostu chora, ma
      zaburzoną uczuciowość wyższą. Pogodziłam się z tym, tak jak i moje dwie starsze
      siostry i nigdy jej nie biorę pod uwagę, jeśli szukam opieki dla mojego synka.

      Na codzień, gdy pracujemy z mężem synkiem zajmuje się druga babcia i moja
      siostra.
      Pozdrawiam
Pełna wersja