nie teściowa :P, ale przyjaciółka :(

04.04.07, 08:25
Wkurzyła mnie dziś na samo dzień dobry, krew mi dosłownie zalała.
Przyjaciółka!!! Była do tej pory, bo jak nazywać osobę, z którą przegada się
ze 3 godz przez tel., z którą właśnie wspomina się najciekawsze chwile w
życiu, która była powierniczką wszystkich radości, zalów, problemów,
kłamstewek itd. Przyjaciółka, której namiętnie towarzyszyłam na przekór
mężowi (bo mieszkamy daleko od siebie) w rozwodzie, z którą ryczałam, gdy ona
ryczała, dla której zawsze i wszędzie miałam czas..odebrać tel, odpisać na
sms'a, nawet gdy miałam tłum gości w domu, albo tylko 2 dni dla męża, który
miał znowu wyjechać. I tak mogłabym wymieniać...
A ona dziś zabija mnie mailem, że mamy już inne problemy, inne towarzystwo,
(bo znalazła sobie nowego faceta), że sorry, ale temat ciązy to nie dla niej,
jakby dla mnie był to jedyny temat na świecie :], że ogólnie to chyba kontakt
nam się urywa i ble ble ble. Ok zauważyłam że nie jest ja kdawniej, bo dużo
czasu poświęca swojemu nowemu facetowi, przecież to naturalne, zauwazyłam
też, że ulatnia się z GG gdy ja wchodze, tel nie ma czasu odebrac, zadzwoni
tylko, gdy chodzi o jakies materiały do szkoły..ale zawsze to jakoś sobie
tłumaczyłam!! No zakochała się!!!!! Teraz to już dla mnie gó.. prawda, ja
też ciągle byłam w trakcie zakochania a miałam dla niej czas.. I vo myśleć?
    • be_em Re: nie teściowa :P, ale przyjaciółka :( 04.04.07, 08:29
      przeczekaćsmile chociaż przyznaję, że moja przyjaciółka tak się zachowywała jak
      miała 16 latwink Teraz mamy po 34 i owszem są dni dłuższego milczenia (życie) ale
      nigdy nie zdażyło nam się polużnienie więzów, inne światy itdsmile Chciaż... inne
      światy istnieją pewnie, bo inne miasta (400 km nas dzieli), inne towarzystwo,
      ale przyjaźń przetrwałasmile Skoro nie warto jej tracić to przeczekać, albo
      jeszcze lepiej porozmawiać i przeczekaćsmile
    • syriana Re: nie teściowa :P, ale przyjaciółka :( 04.04.07, 08:32
      daj jej odpocząć od siebie skoro ma taką potrzebę

      i nie wieszaj na niej psów z powodu, że być może rzeczywiście czuje potrzebę
      ustalenia nowych zasad Waszej znajomości

      to przykre dla Ciebie, ale pomyśl, że przecież wszystkie związki i relacje jakie
      mamy z różnymi ludźmi w życiu, ewoluują i różną amplitudę kontaktów przejawiają
      • kropencjaa Re: nie teściowa :P, ale przyjaciółka :( 04.04.07, 08:41
        jak mi się ryczeć, krzyczeć i wszystko naraz chce z żalu. Jest mi po prostu
        przykro, że tak po prostu zwyczajnie sobie ot tak napisała mailika. To ja
        powinnam mieć huśtawki nastrojów nie ona ;D (to był żart), ale serio, mimo że
        dzieli nas ponad 200 km to zawsze udało nam się spotkać. Przecież nie wymagałam
        od niej niczego więcej jak było teraz, nawet nie zarzuciłam jej, że coś jest
        nie tak uncertain Ostatnio kiedy się spotkałyśmy to w sumie odbierała tylko tel.
        od "tych chyba nowych znajomych", to kino, to solarium, to sauna..może ja
        jestem na etapie ciązy zbyt nudna?? Ale to faktycznie myslenie poniżej 16 lat
        (nigdy nie stawiałam, żeby u niej takowe było)tongue_out
        • adamari1 Re: nie teściowa :P, ale przyjaciółka :( 04.04.07, 08:47
          po prostu pozmieniały wam sie priorytety.
          Albo wszystko samo z czasem sie ulozy (choc ty po urodzeniu dziecka zapewne nie
          bedziesz miec czas na dywagacje nad stosunkami miedzyludzkimi wink), albo sie
          rozleci. Zycie.
        • mika_p Re: nie teściowa :P, ale przyjaciółka :( 04.04.07, 09:57
          Nie "po prostu napisała mailika" tylko konsekwentnie przez dłuższy czas
          rozluźniała znajomość - ulatniała sie z gg, nie odbierała telefonow, nie
          inicjowała kontaktów innych niż w jej interesie.
          Skoro nie pojęłaś aluzji, postawiła sprawę jasno.

          Dużo jest takich wątków na forum, tylko zazwyczaj od drugiej strony, tej
          rozluzniającej kontakty i narzekającej na niekumatą drugą.
    • rycerzowa Re: nie teściowa :P, ale przyjaciółka :( 04.04.07, 10:08
      Hm, a czy to nie dziwne, że przyjaciółka jest ważniejsza niż mąż, niż
      jakiekolwiek inne sprawy?
      A gdyby twój mąż miał takiego przyjaciela, nie martwiłabyś się o jego
      dojrzałość, albo i o co innego?
      W sferze przyjaźni nie można funkcjonować całe życie na poziomie relacji
      11-letniej Ani z Zielonego Wzgórza z jej rówieśniczką Dianą.

      Twoja przyjaciółka po prostu przestraszyła się ciebie.

      Myślę, że przydałby ci się psycholog.
      • kropencjaa Re: nie teściowa :P, ale przyjaciółka :( 04.04.07, 10:39
        rycerzowa napisała:

        > Hm, a czy to nie dziwne, że przyjaciółka jest ważniejsza niż mąż, niż
        > jakiekolwiek inne sprawy?
        nigdy nie uwazałam by była wazniejsza niż mąż, ale była kimś waznym i raczej
        być przyjaciółką oznacza wspierać ją, kiedy tego potrzebowała i kiedy o to
        prosiła. Nie wydaje mi się, abym kiedykoliwek jej się narzucała lub ona mi - i
        tego w watku nie było, więc nie wiem jaka jest Twoja umiejętność czytania, ale
        nie po to go poruszyłam by się tu spierać!!
        > dojrzałość, albo i o co innego?
        >

        > Twoja przyjaciółka po prostu przestraszyła się ciebie.
        haha no faktycznie miała się czego bać?? chyba tego że ciąża jest zaraźliwa tongue_out
        >
        > Myślę, że przydałby ci się psycholog.
        Skoro tak myślisz, to postaram się rozważyć to w wolnym czasie ;D
        • rycerzowa Re: nie teściowa :P, ale przyjaciółka :( 04.04.07, 13:01
          Wybacz, nie chciałam cię urazić.
          Ale często obserwuję, gdy niektórym dziewczynom wydaje się, że kształt ich
          młodzieńczych uczuć pozostanie bez zmian. I obrażają, się, gdy koleżanka ma
          mniej czasu, bo się zakochała. Albo że nie chce o wszystkim opowiadać, a kiedyś
          znało się jej "najskrytsze tajemnice".
          Przyjaźń zmienia się, dojrzewa. Wcale nie musi polegać na bezustannej wymianie
          myśli, zwierzeń, wspomnień.
          Pocieszę cię, że gdy się dzieci odchowa, to znów jest na to więcej czasu.

          A czego się przyjaciółka mogła przestraszyć?
          Że będziesz chciała utrzymać przyjaźń na obecnym poziomie intensywności i
          egzaltacji. Że to było z jej powodu, bo to ona miała problemy? Nie szkodzi,
          teraz jej problemy minęły i ona pragnie "normalności".

          Przeczekaj, stara przyjaźń nie rdzewieje.

          • berecik7 Re: nie teściowa :P, ale przyjaciółka :( 04.04.07, 13:17
            A ja cię doskonale rozumiem. Masz prawo czuć się wykorzystana. Zawsze
            byłaś "dostępna" , wspierałaś, a teraz jak się lasce w życiu poprawiło, bo ma
            nowego kolesia, to stajesz się balastem...

            Mnie już nic nie zdziwi. Mieliśmy przyjaciela (ja i mój mąż) od lat kilkunastu.
            Wspólne wyjazdy, wypady, wieczorki, a nawet święta. Dwa lata temu się ożenił.
            Od tamtej pory widzieliśmy się ze trzy razy i to też tylko dlatego, że przy
            okazji. Czuję się wykorzystana emocjonalnie przede wszystkim.

            Ja uważam, że prawdziwą przyjaźń nie łączy tylko "wspólny temat" - dziecko,
            studia, czy co tam. Dlatego osoby< które olewają swoich przyjaciół< bo pojawił
            się nowy narzeczony uważam za mało wartościowe po prostu>
            • mijaczek Moja teoria... 04.04.07, 13:42
              Mysle, ze najbardziejze wszystkich osob to sie ta twoja przyjaciolka przejela...
              i potraktowala cie troche jak swojego...bylego meza... skoro juz nie moze dawac
              ci przyjazni na takim poziomie jak kiedys, to... chce z toba wziasc rozwod,
              tlumaczac ci, ze wasze zycia sa teraz inne i nie mieszkacie obok siebie, i ze
              bla bla bla..... wydaje mi sie, ze to przyjaciolka powinna zrozumiec na czym
              polega przyjazn i ze na przyjazn nie ma wylacznosci, tak jak to ma miejsce z
              malzenstwem czy monogamicznym zwiazkiem...
              wydaje mi sie, ze kolezanka zachwycona swoimi nowym facetem i nowymi znajomymi
              mysli, ze ty i ona nie macie ze soba nic wspolnego...
              wyplacz sie w poduszke lub ramie meza, a kolezance napisz, ze albo bedziesz na
              nia czekac jesli kiedys bedzie ci porzebowac [jesli zalezy ci na jej przyjazni],
              lub, ze dajesz jej rozwod, o ktory prosi, i masz nadzieje, ze przemyslala sobie
              decyzje [jesli jestes na nia tak zla, ze nie chcesz jej wiecej na oczy widziec]...

              Moglabyc ci opowiedziec dwie historie o przyjazni...
              Jedna jest o mnie i mojej najelepszej przyjaciolce, z ktora znamy sie prawie 20
              lat...na poczatku wydawalo sie, ze nasza przyjazn jest silna, dlatego, ze
              mieszkamy blisko siebie, chodzimy do tej samej klasy, mamy mnostwo rzeczy
              wspolnych... jednak 12 lat temu nasze drogi powoli zaczely sie rozchodzic [w
              sensie szkol, miast, krajow a nawet kontynentow, na ktorych przebywamy], a my
              nadal jestesmy bardzo blisko siebie... najpierw ona przeniosla sie do innej
              podstawowki, potem byly inne licea, potem ja wyjechalam do K-wa, potem ona do
              Stanow, potem okazalo sie, ze ja rowniez do Stanow jade...znowu bylysmy
              blisko...potem ja wrocilam do Polski, po roku znowu bylam w Stanach... czas
              mijal, my bylysmy albo bardzo blisko siebie, albo bardzo daleko... ja sie
              wyprowadzilam do Colorado, ona wrocila do Europy, po jakims czasie okazalo sie,
              ze ja tez bede mieszkac w Europie... na razie mieszkamy w dwoch roznych krajach,
              ale choc tymczasowo na tym samym kontynencie... naszym miejscem najczestszych
              spotkan jest miasto, z ktorego pochodzimy... znamy swoje zycie, swoje rodziny,
              gadamy przez skype, gg, telefony, jak sie da... czasami nie widzimy sie rok,
              czasami nie mamy zadnego kontaktu 4-5 m-cy, bo tak i juz... nie rzucamy sie do
              sluchawek za kazdym razem gdy widzimy sie na skype, ale zawsze wiemy co sie
              dzieje u drugiej osoby... potrafimy pieprzyc o dupie Maryni, ale i o powaznych
              sprawach... nikt, poza rodzina najblizsza nie zna mnie tak dlugo i tak dobrze...

              druga historia dotyczy moich dwoch kolezanek, ktore bardzo sie lubily, ale
              niestety, w pewnym momencie na horyzoncie pojawila sie dziewczyna, ktora wszyscy
              uwazali za s.u.k.e. no i niestety udalo sie jej jakos omamic jedna z dziewczyn,
              w taki sposob, ze tej nie chcialo sie od nikogo telefonow odbierac, pisac maili,
              spotykac, no po prostu nic... po roku dziewczynie sie oczy otworzyly i z
              podwinietym ogonem wrocila do swojej dawnej przyjaciolki, ktorej nota bene
              znudzilo sie czekac i teraz tamta musi ostro sie napocic, zeby odbudowac
              zaufanie i tamten klimat...
              po co palic mosty? lepiej dojrzale podejsc do tematu i zyc z przyjaciolmi w
              zgodzie... bo o dobrych przyjaciol naprawde trudno...
    • kayah73 Re: nie teściowa :P, ale przyjaciółka :( 04.04.07, 19:36
      Przeczekac, nie cisnac. Najwyrazniej costam sie przedobrzylo i ma potrzebe na
      wiekszy dystans - moze byc taki etap przyjazni.
    • renia1807 Re: nie teściowa :P, ale przyjaciółka :( 04.04.07, 19:43
      kropencjaa napisała:

      I vo myśleć?

      nic! żyj po prostu swoim życiem!



Pełna wersja