za co lubimy (lub nie) nasze matki

06.04.07, 21:33
Ciekawi mnie za co lubicie, szanujecie, podziwiacie swoje matki, a jakich
cech u nich nie lubicie i np. obiecalyscie sobie ze "nigdy taka nie bede"
czy "nigdy tego nie zrobie swojemu dziecku".

U mnie, przyznaje, lista pretensji byla zawsze zdecydowanie dluzsza niz
podziekowan, ale z czasem zaczelam ja troche lepiej rozumiec i wybaczac. Moja
siostra ma z mama nieporownywalnie lepszy kontakt, ale mama wychowywala ja
tez kompletnie inaczej (miedzy nami jest nascie lat roznicy).

Za co szanuje moja matke:
- moge zawsze na nia liczyc - wiem ze mi pomoze o ile bedzie w stanie, bez
wzgledu na moja sytuacje w danym momencie
- starala sie wychowywac mnie lepiej niz byla wychowywana sama (na to
potrzebowlaam wieeelu lat zeby to docenic)
- coraz lepiej (od pewnego czasu) wychodza nam rozmowy bez wzajemnego
obrzucania sie blotem - widze ze sie stara wink
- nigdy nie oczerniala ojca przede mna czy siostra (a ojciec paskudny)


Kilka jej bledow, ktorych staram sie nie popelniac wobec wlasnej corki:
- wmawianie mi, ze to co na prawde chcialam robic musi pozostac w swerze
marzen - "nigdy ci sie to nie uda"
- nadmierny ped do robienia przyjemnosci wszystkim dookola, czesto
nieszczery, a z reguly wlasnym kosztem, o ktorym nie dawala delikwentowi
potem zapomniec
- chwilami kompletny brak konsekwencji, np. wiekszosc zycia zabraniala mi
wchodzic do kuchni, w pewnym momencie zaczela robic awantury ze jej nie
pomagam w kuchni, po czym moje pierwsze proby pomocy wysmiewala, rowniez
przed rodzina. Do dzis mam wstret przed gotowaniem.
- nigdy nie zainteresowala sie w zaden sposob tym co bylo dla mnie wazne, np.
wspomniany paskudny ojciec zawsze pojawial sie na zawodach jezdzieckich w
ktorych bralam udzial, matka nigdy nie miala czasu

Wiecej tego jest, ale utrzymam obie listy w balansie. wink
    • jusytka Re: za co lubimy (lub nie) nasze matki 06.04.07, 21:41
      Lubię jej ciepło i gotowość do pomocy w każdym momencie, zainteresowanie tym co
      się u nas dzieje. Uważam, ze jest babcią idealną, a wiem co mówię, bo koleżanki
      mi zazdroszczą - otwarcie o tym mówią wink
      Czego nie lubię? drobiazgów - u niej w kuchni musi być wszystko po jej myśli, a
      ja jej zdaniem wszystko robię nie tak, więc mnie "przepędza" i wszystko
      najchętniej robi sama, co mnie denerwuje, bo chciałabym jej pomóc wink Fajne jest
      to, że nawet jak sie posprzeczamy, zwykle mi się za coś "obrywa" - to za chwilę
      dzwonimy do siebie jak gdyby nigdy nic wink Jest cudowna smile))
    • abi3 Re: za co lubimy (lub nie) nasze matki 07.04.07, 00:42
      Niestety, nie mam za co podziękować mojej mamie...
      Wychowała mnie na człowieka, któremu wciąż brak wiary w siebie, zawsze byłam
      ganiona za wszystko. Nic nie bylo dobrze, wieczne awantury.....nawet teraz o
      wszystko pretensje.
      Mam trudniej w życiu niż ten, który wychował się u boku kochajacej i
      akceptującej mamy. Mimo iż w życiu sama doszlam do bardzo wielu rzeczy, wciąż
      mam przeświadczenie, że to za mało, że to nie tak,że to źle....
      Nie ma chyba gorszej rzeczy....

      P.S. Mamo sorry, dałaś mi tak niewiele...po co te krzyki, po co awantury, nie
      miałaś przecież niedobrej córki. Ta córka potrzebowała tylko odrobiny miłości i
      akceptacji.....
      • bejoy Re: za co lubimy (lub nie) nasze matki 07.04.07, 09:03
        Lubię matkę męża.
        Za racjonalne podejście do życia, zaradność i akceptowanie faktu, że jesteśmy
        dorośli i sami podejmujemy, niekoniecznie zawsze trafne, decyzje.

        Nie lubię mojej matki za:
        płacz na zawołanie
        teatralność i pokazówki gestów wobec otoczenia, "bo co ludzie powiedzą"
        notoryczne narzekanie na wszystkich i wszystko
        podważanie autorytetu mojego i męża wobec naszego dziecka i wszystkich w otoczeniu
        zwalanie na mnie i męża własnych kłopotów wszelkiej maści do wszystkich, którzy
        chcą lub nawet nie chcą słuchać
        granie wielkiej kochającej rodzinki dwa razy w roku, w święta, kiedy na codzień
        do męża mego najchętniej się nie odzywa
        nie pokazanie mi, że można inaczej i że warto próbować
        a potem pretensje do męża, że to właśnie zrobił smile))

        i cała lista w tym kontekście...

        w skrócie: za pokazówki i jęczenie
        • figrut Bejoy 10.04.07, 18:02
          Mamy dokładnie tak samo smile Kocham moją Mamę, ale nie potrafię żyć blisko niej
          właśnie z powodu takiego zachowania jak opisałaś u swojej. Z Teściową dogaduję
          się bez problemu, ale Teściowa nigdy nie robi pokazów itp. .
          • bejoy Re: Bejoy Figrut 11.04.07, 08:51
            Ja, niestety mieszkam przez ścianę, w klatce obok, ale na szczęście już kilka
            miesięcy i wyprowadzamy się w drugi koniec miasta, a za parę lat - na wieś,
            gdzie już na pewno nie będzie tak łatwo dotrzeć smile)))

            I jak już usłyszałam hasło: to po porodzie ja Ci dzieci popilnuję, a ty sopbie
            posprzątasz, to mnie mało krew nie zalała, ale tak pomyślałam: zawsze mogę jej
            nie wpuścić, prawda? hihihihi

            No, pomijam, że jak wpadła ostatnio zobaczyć, czy jej córcia (wnuczka czyli)
            jeść dostała i głodna nie chodzi (no żesz....), to chciała szczotkę, żeby mi
            zamieść w domu.
            Szkoda że ten dom ograniczyła do ... wycieraczki przed drzwiami, bo "u sąsiadów
            już pozamiatane, a u ciebie taki burdel"

            Całe szczęście, że mój mąż tego nie słyszał, bo by ją za drzwi wystawił albo coś
            mało kulturalnego powiedział smile)))))
    • asia_i_p Re: za co lubimy (lub nie) nasze matki 09.04.07, 21:55
      Podziękowania:
      - traktowała mnie poważnie, poza małymi wpadkami naprawdę słuchała;
      - miała niesamowitą zdolność autentycznego zastanawiania się, czy ma rację - w
      środku sporu wycofywała się lekko i naprawdę rozważała argumenty drugiej
      strony; zmieniała zdanie lub nie w zależności od tego, do czego doszła, ale
      zdarzało się, że naprawdę je zmieniała i umiała się do tego przyznać;
      - wszystko, co w jej dzieciństwie było koszmarne (ojciec alkoholik, który
      porzucił matkę) pozostało w jej dzieciństwie i nie obciążyło mnie ani mojej
      siostry;
      - uczciwość i moralna słuszność naprawdę liczyły się dla niej bardziej niż
      pieniądze i tzw. powodzenie;
      - oświadczenie, kiedy wybrałam studia w Krakowie "nie przejmuj się moimi
      lękami, to takie typowe kwokowate zachowanie, zrób to" - w ogóle pilnowała,
      żeby jej lęki nie ograniczały mojej swobody.
      Pretensje:
      - za mało mnie przytulała, myślę, że to był ten nikły ślad trudnego dzieciństwa
      (ale mam też wspomnienie, jak zastała mnie krowę 16-letnią zapłakaną
      nad "Dawidem Copperfieldem" i przytuliła zamiast wyśmiać);
      - za dzieciństwa mojej siostry parę razy mi się niesłusznie oberwało za
      niedopilnowanie małej (potem już nie, bo do mamy dotarło na ile moja siostra
      jest upilnowywalna wink).
      Drobiazgi zupełne. Nie wiem, jaką byłaby babcią, ale moja półtoraroczna Ania
      (imię ma właśnie po mamie) już umie ją pokazać na zdjęciu, a mi strasznie żal,
      że się nie spotkają.
    • imzd Re: za co lubimy (lub nie) nasze matki 09.04.07, 23:13
      pozytywy:
      -okazuje miłość wnuczce, czego nie robila w stosunku do mnie (duży postęp),
      -martwi się o mnie
      - stara się pomóc w trudnych sytuacjach
      negatywy
      - jej wygoda/lenistwo jest ponad wszystko,
      -krytykowanie wszystkich, nie widząc przy tym swoich wad
      - wypominanie przy byle okazji wszystkiego co się tylko da
      - zrównywanie z błotem mojego ojca, nawet publicznie (chociaż zupełnie na to
      nie zasługuje)
      - snobizm do potęgi
      - wyrobienie we mnie bardzo niskiego poczucia własnej wartości
      -nie szanowanie mojego męża
      oj można by pisać ...
      za to ja mojej córce staram się codziennie dawać duuuużą dawkę miłości,
      przytulenia, pieszczot, mówić jej 1000 x dziennie że ją kocham, że jest piękna,
      że jej się uda jeżeli będzie próbować,...



      az się popłakałam
      • symplegada Re: za co lubimy (lub nie) nasze matki 09.04.07, 23:41
        Nie była idealna matką, nie potrafiła ze mną rozmawiać, akceptować mojego zdania, przytulać i okazywać uczucia, choć one były. Nie mogę nazwać ją swoją przyjaciółką.
        Jest prawie idealną babcią, przytula i rozsądnie rozpieszcza moje dzieci, ma do ich cieprliwość, czyta im, kocha ich i okazuje to, a przy tym calkowicie respektuje moje zasady wychowawcze.
        I za to wybaczam jej wszystkie błędy macierzyństwa.
    • agmar3 Re: za co lubimy (lub nie) nasze matki 10.04.07, 11:42
      Nie znoszę w mamie niezdecydowania (robię wszystko, by taką nie być), braku
      tolerancji dla inności i tego, że nie wierzyła w moje możliwości. teraz
      dogaduję się z nią coraz lepiej, prę do przodu i okazuje się, że możliwości
      mam, czyli mama się myliła. Ciągle jej to powtarzam. Wiem jednak, że jej
      wmawiano to samo.
    • m_aggi To smutne, ale ja za nic nie szanuje swojej matki. 10.04.07, 13:46
      > Za co szanuje moja matke:
      > - moge zawsze na nia liczyc - wiem ze mi pomoze o ile bedzie w stanie, bez
      > wzgledu na moja sytuacje w danym momencie

      niestety moge na nią liczyć jedynie w kwestii finansowej (bo to najprościej)
      nigdy nie pomogła mi przy moim synku, nie zaproponowała pomocy, a ja nie
      prosiłam bo wiem, że ona nie lubi swoich wnuków(!); smutne, ale prawdziwe!

      - starala sie wychowywac mnie lepiej niz byla wychowywana sama (na to
      > potrzebowlaam wieeelu lat zeby to docenic)

      starała? dla niej dzieci to była chyba kula u nogi, a napewno moje dwie
      siostry, które urodziły się, gdy matka była młoda i chciała szaleć, ja przez
      pierwsze 3 lata mojego życia mieszkałam u dziadków, gdyż mama pracowała.

      > - coraz lepiej (od pewnego czasu) wychodza nam rozmowy bez wzajemnego
      > obrzucania sie blotem - widze ze sie stara wink

      nigdy z nią już nie bede rozmawiac szczerze, bo potem obraca to przeciwko mnie,
      nie ufam jej

      > - nigdy nie oczerniala ojca przede mna czy siostra (a ojciec paskudny)

      chętnie oczerniałaby przy mnie ojca (a to najlepszy czlowiek) i moje siostry,
      ale szybko ją gasze jak tylko zaczyna temat, to taki typ, że potrafi tylko
      wytykać czyjeś błędy! masakra!

      Kurcze właściwei to ja nie mam matki,a moje dziecko babci! Jest bo
      jest....Chyba tylko długa terapia mogłaby cos zdziałać, ale do tego trzeba
      chęci, a moja matka nie widzi swoich błędów.

      Musiałam to wszystko napisać, zeby się oczyścić, choć troche.

      • ewku1 Re: To smutne, ale ja za nic nie szanuje swojej m 10.04.07, 17:40

    • oxygen100 Re: za co lubimy (lub nie) nasze matki 10.04.07, 18:22
      lubie moja mame i mam z nia bdb kontakt. Owszem czasem wkurza mnie jej pesymizm
      i czarnowidztwo ale do przezycia. Nie lubie siebie za to ze czasem brakuje mi
      cierpliwosci zeby jej cos wyjasniac.
    • anik801 Re: za co lubimy (lub nie) nasze matki 10.04.07, 18:44
      Podziwiam moją mamę za siłę i godność z jaką znosi przeciwności losu.Za
      zaradność,wspaniały wygląd(pomimo urodzenia 4 dzieci i 52l na karku i wielu
      zmartwień).Podziwiam to jak od 11 miesięcy zajmuje się moim śmiertelnie chorym
      tatą(z czułością,cierpliwością,miłością).Nie wiem skąd bierze tyle siły?Jest
      wspaniałą osobą!Co mnie razi?Przesadne zamiłowanie do porządku(choć teraz już
      mniej,bo nie ma na to czasu i siły).Coś by się na pewno jeszcze znalazło,ale
      teraz nic nie przychodzi mi do głowy.
    • marta_mamamaciunia Re: za co lubimy (lub nie) nasze matki 10.04.07, 22:14
      Kocham i szanuję swoja mamę za to, że:
      dała mi wiele milosci
      zawsze mnie wspiera
      wiem że zawsze mogę na nią liczyć
      nie wtrąca się w moje życie
      akceptuje wszystkie moje decyzje
      dała mi szansę na inne życie niż swoje
      pokazała jak być dobrą matką
      cieszy się szczerze moim szczęściem
      pomagała w trudnych sytuacjach życiowych nie oczekując nic w zamian
      nauczyła jak kochać bezwarunkowo
      dyskretnie doradza tylko wtedy, gdy tego od niej oczekuję
      pokazała jak żyć w tym trudnym świecie, jak szanować ludzi
      akceptuje mojego męża
      kocha moje dziecko
      jest ze mnie dumna
      mogę tak długo jeszcze...

      Kocham swoją mamę za to że nauczyła mnie jak być dobrym człowiekiem z lekką
      dozą nieufności
      Za to że jest moim aniołem stróżem tu i teraz
      jest moim azylem, przyjacielem...

      Dziękuję Ci za ten wątek equine smile
      wiele rzeczy sobie uświadomiłam
      pozdr
    • galia29 Re: za co lubimy (lub nie) nasze matki 11.04.07, 10:37
      Moja mama nie była mamą idealną , ale teraz gdy sama jestem podwójną mamą mam
      nadzieję ,że będę chociaż taka dobra jak ona.Kiedyś byłam bardziej krytyczna ,
      ale dorosłam i życie mnie nauczyło, że wychowanie dzieci to piekielne wyzwanie-
      i spojrzałam na moją mamę i jej błędy wychowawcze z duuużą wyrozumiałością. I
      kocham ją za to ,że we mnie wierzy, wspiera , akceptuje, szanuje moje wybory a
      najbardziej kocham ją za to ,że szalenie i mądrze kocha moje dzieci i dzieci
      mojej siostry.A błędy? Panie Boże, daj żebym tylko takie popełniła...
    • ik_ecc Re: za co lubimy (lub nie) nasze matki 11.04.07, 20:20
      Nie wiem czy lubie moja matke, raczej nie. Male przytyki gdzie sie da (takie do
      ktorych nie mozna sie tak na prawde przyczepic, bo sie wyjdzie na malostkowa,
      ale ktore sumarycznie sa wkurzajace), branie strony mojego eks-meza (bo jej
      reperowal wszystko w domu i nie chciala go do siebie zrazic), koszmarna
      dwulicowosc, robienie z siebie meczennicy, itd...

      Staram sie byc z nia w dobrych stosunkach, bo jest dobra babcia dla corki.
      Wiem, ze jej zapoda male klamstewka tu i owdzie, male obiecanki-cacanki, male
      zastraszenia typu "pan cie zabierze", ale w koncu od czego jest babcia. wink
      • itusiek5 Re: za co lubimy (lub nie) nasze matki 22.06.07, 18:49
        Dużo razy pojawiało się tu "robienie z siebie męczennicy". Mam 20 lat. Nie
        znoszę tego u matki: że ona nic od życia nie ma, że się poświęca, że to, że
        tamto, a kto do cholery od niej tego oczekiwał?! Rodzice wpadli, matka wyszła za
        mąż w wieku 20 lat. Ciągle mi powtarza, że mam za mąż nie wychodzić itd itp. Ta
        kobieta mi obrzydza życie! Ma 6-letnią córkę, z którą jest w domu, ale chyba
        tylko ciałem. Wychodzi popołudniami i wraca koło północy. Ciągle krytykuje ojca.
        O wszystko ma do niego pretensje. A przy tym jest o niego zazdrosna, ale tak że
        już czasem tego słuchać nie moge. Jest wybuchowa. Pesymistka. Wydziera się przy
        małej na ojca używając niecenzuralnych słów. Najbardziej mnie wkurza jej
        użalanie się nad sobą. Rodzice mają domek w górach, mogłaby tam pojechać z małą,
        chociaż na tydzień wypocząć, ale nie, bo ona nie chce siedzieć w domu z
        dzieckiem na karku, uwiązana na smyczy!! To trzeba było myśleć najpierw, zanim
        się zdecydowała na dziecko. Wiem, że jestem dla niej okropna, bo ona w gruncie
        rzeczy nie jest taka zła. Stara się. A przynajmniej starała, gdy ja z bratem
        byliśmy mali. Była kochana, wspaniała, ale strasznie się zmieniła, jakieś 5 lat
        temu. Przez własnych rodziców ma bardzo niską samoocenę. Ciągle wpada w
        depresje. Zal mi jej. Ja jestem już stara, więc jakoś przeżyje, ale żal mi
        siostryuncertain obecnie traktuję matkę jak dziecko, bo to jedyny sposób, żeby się na
        nią nie wkurzać. Tak, moja mama jest niedojrzała emocjonalnie.
    • itusiek5 Re: za co lubimy (lub nie) nasze matki 22.06.07, 18:54
      zapomniałam dodać, że jest malkontentką i hipochondryczką..już od kilkunastu lat
      "umiera"...dlaczego nie mogę mieć normalnej, zadowolonej z życia i z siebie
      matki? sad
    • majmajka Re: za co lubimy (lub nie) nasze matki 22.06.07, 19:15
      Zawsze kolezanki zazdroscily mi mojej mamy,ze taka moja przyjaciolka,ze moge jej wszystko powiedziec.Tak bylo,to prawda.Nauczyla mnie,ze zaufanie to polowa sukcesu w wychowaniu dziecka.Nigdy jej nie oklamalam,zawsze wiedziala o mnie wszystko.Nie zawsze wszystko bylo rozowe,miala tez trudny okres i wtedy cierpialam.Babcia jest dobra,nie jest nadopiekuncza,nie gani i nie krytykuje moich poczynan wobec dzieci.Reasumujac-dobra mama.
      • roksanaa22 *************** 22.06.07, 20:07
        Kocham za to,że:
        -mówi do mnie "myszko"smile
        -często do mnie dzwoni i gadamy 40min. o niczym(mieszka we Wiedniu)
        -kocha swoje wnuki(choć nie potrafi się nimi opiekować)
        -rozpieszcza swoje wnukitongue_out
        -nie komentuje moich wyborów
        -nie kłuci się z moim mężem

        Nienawidzę jej za to,że:
        -codziennie piła morze alkoholu(dziś już tylko w dni wolne od pracy)
        -była puszczalska
        -ubiera się jak ulicznica(dekolty do pasa,stringi na plecach,wszędzie
        cekiny,obcasy kilometrowe-figury i gracji-zero)
        -zawsze byłam w domu sama
        -nie gotowała obiadów
        -jak przyjeżdza z wizytą np na 5 dni widzę ją 2
        -wykręciła mnie na mieszkanie króre miało być moje a jest jej

        Nooo...nazbierało się troszeczkę.Właściwie już to w sobie przegryzłam.
Pełna wersja