wielodzietni

07.04.07, 13:33
czytalam dzis artykul w WO.
nie mam nci przeciwko, naprawde, ale co mnie itneresuje, ze oni wydaja na
chleb 100zl? i ze nie maja kasy na jedzenie? i sie dziwia, ze na 40 firm
pomaga im tylko jedna? skoro sami sobie wymyslili, ze chca meic 11 dzieci to
niech sami sobie radza, czyz nie? przeciez nie ma obowiazku pomagania im? nie
pekaly im gumki, nie bylo tragedii, sobie wymyslili to maja.
i naprawde nie mam nic przeciwko, ale dobija mnie postawa roszczeniowa
niektorych tych rodzin( bp np pierwsza rodzina z artykulu taka sie nie
wydaje). i pytanie jzu z czystej ciekawosci, jak moze wygladac cialo kobiety
po 11 porodach? jak to jest? wszystkie porody to cc?
a poza tym to wesolych swiat.
    • janka007 Re: wielodzietni 07.04.07, 13:42
      i pytanie jzu z czystej ciekawosci, jak moze wygladac cialo kobiety
      > po 11 porodach?

      Widocznie te kobiety wolą mieć jeszcze jedno dziecko niż o 3% jędrniejszy
      brzuch. Który i tak w wieku 80 lat sflaczeje.
      • elza78 Re: wielodzietni 07.04.07, 17:55
        janka to nie chodzi o brzuch, ciaza to bardzo wycienczajacy stan, patrzac
        chocby na zeby, kosci, dziecko swoje z kobiety wyciagnie, gorzej z jej zdrowiem
        potem, 11 dzieci co 2 lata liczac to 24 latka, rzadko ktora rodzina
        wielodzietna rozwleka ta swoja dzietnosc az w tak dlugim czasie wiec nie ma
        mozliwosci zeby ciaze rok po roku nie odcisnely pietna na zdrowiu matki, nie ma
        mozliwosci bo jej byc nie moze poprostu i jedrny brzuch czy nei jedrny to tu
        najmniejszy problem...
        • syriana Re: wielodzietni 07.04.07, 18:00
          ale my to wiemy i one też to pewnie świetnie wiedzą

          dlaczego taka ponadprzeciętna dzietność, wywołuje od razu komentarze o
          nieodpowiedzialność w kwestii własnego zdrowia?

          to przecież rachunek strat i korzyści - w tych przypadkach, widocznie odczuwalne
          korzyści z posiadania 8 czy 9 dziecka są większe niż ewentualne straty
          • elza78 Re: wielodzietni 07.04.07, 19:34
            syriana mnie to w sumie lata i powiewa, tyle tylko ze odpowiedzialam jance ze
            nie jest to jedynie kwestia "jedrnego brzusia" ale np "szuflady" zamiast
            kompletu zebow... wiec decydowac sie na jedenastke powinno z pelna tego
            swiadomoscia, anie ze te co maje jadynaka to dlatego ze chcialo im sie miec 3%
            jedrniejszy brzusio bo to splycanie...
            w ogole jestem zdania ze w kwestii dzietnosci osoby trzecie nie powinny
            zabierac w ogole zdania to intymna sprawa kazdej rodziny i nikt nie powinien w
            to ingerowac smile
    • ik_ecc Re: wielodzietni 07.04.07, 13:47
      asocial napisała:

      > i pytanie jzu z czystej ciekawosci, jak moze wygladac cialo kobiety
      > po 11 porodach? jak to jest? wszystkie porody to cc?

      Nie znam po 11, ale znam jedna sztuke po 6 i jedna po 8. Ta po 6 dopiero
      zaczela wygladac fajnie - wczesniej byla strasznie gruba, z kazda ciaza chudla
      (nie twierdze ze to typowe). Wiekszosc "silami natury" jak to sie tu nazywa.
      Twierdzi ze najbardzie zmienily ja 2 pierwsze porody, potem poszlo z gorki.

      Ta z 8 wyglada rewelacyjnie, ma figure, cyc (nie twierdze ze nie podtrzymany
      dobrym biustonoszem, ale efekt jest niezly), wyglada mlodo, jest zadbana. Nigdy
      bym nie powiedziala ze ma tyle dzieci. Nie wiem jak rodzila.
    • janka007 Re: wielodzietni 07.04.07, 16:16
      asocial napisała:

      > i naprawde nie mam nic przeciwko, ale dobija mnie postawa roszczeniowa
      > niektorych tych rodzin( bp np pierwsza rodzina z artykulu taka sie nie
      > wydaje).

      No dobrze, przeczytałam. Nieco roszczeniową moze rzeczywiście można nazwać tę
      od fundacji. Reszta rodzin żyje na własny koszt,jedna ewentualnie korzysta z
      pomocy parafii, ale wyglada na to że raczej jak coś dostanie, to ma.

      W wielu punktach te rodziny mają rację - to absurd, że rozliczają się z
      podatków jak każde inne małżeństwo mimo że mają o wiele więcej gąb do
      wyżywienia. To absurd, że kobieta poświęca życie po to żeby wychowac dzieci
      które będą pracowały na cudze emerytury bo ona nie będzie do emerytury
      uprawniona. I nie chodzi tu tylko o indywidualne decyzje rodzin, ale państwo
      powinno wspierać wielodzietność (w rodzinach niepatologicznych) bo tylko z tego
      korzysta. A przyrost naturalny mamy najgorszy w UE.
      • biala_dama3 Re: wielodzietni 08.04.07, 08:27
        Jasiu, co miesiąc z mojej pensji odprowadzana jest SKŁADAKA EMERYTALNA.
        Proporcjonalna do zarobków, a więc adekwatna do tego co otrzymam jako
        świadczenie emerytalne. Tak więc NIKT oprócz mnie nie będzie pracował na moją
        emeryturę.
        • asia_mama_alusia Re: wielodzietni 10.04.07, 08:07
          biala_dama3 napisał:

          > Jasiu, co miesiąc z mojej pensji odprowadzana jest SKŁADAKA EMERYTALNA.
          > Proporcjonalna do zarobków, a więc adekwatna do tego co otrzymam jako
          > świadczenie emerytalne. Tak więc NIKT oprócz mnie nie będzie pracował na moją
          > emeryturę.


          Niestety tak jest tylko teoretycznie, bo jeśli chodzi o funkcjonowanie ZUSU, to
          Twoje składki sa na bieżąco wypłacane obecnym emerytom, nigdzie się ich nie
          przechowuje i nie inwestuje na Twoją przyszłą emeryturę...
      • jusytka Popieram !!!!!!!!!!! 08.04.07, 11:36
        Jest to swego rodzaju poświecenie, które zupełnie nie jest "trendy" w naszym
        kraju, gdzie młodzi mają teraz bardziej hedonistyczne zapędy niż altruistyczne.
        Często potrafimy zagłaskać tak modnych teraz jedynaków niemal na śmierć i dbamy,
        by niczego mu nie brakowało, ale dbając o karierę zawodową i dodatkowe pieniądze
        w domu (bo ciągle jest mało) nie mamy tak naprawdę dla niego czasu... Z jednej
        strony podziwiam takie rodziny, z drugiej jednak poraża mnie beztroska co
        niektórych. Uważam bowiem za skrajną nieodpowiedzialność posiadać tyle dzieci i
        żyć z dnia na dzień bez jakiejkolwiek "poduszki finansowej" na czarną godzinę. A
        postawa jednej z rodzin: "Za ostatnie pieniądze wynajęliśmy opiekunkę (do 10
        dzieci) i poszliśmy sobie do knajpki" - jest zwyczajnie chora jak dla mnie.
        Jestem ZA dużymi rodzinami i uważam, że państwo z ujemnym przyrostem naturalnym
        powinno pomagać takim rodzinom, ale NIE WYRĘCZAĆ ICH W UTRZYMYWANIU SWOICH
        RODZIN. Na wielkie rodziny powinni decydować się ludzie zamożniejsi - tak jak
        na Zachodzie jest to modne wśród arystokracji i nikt mi nie wmówi, że dzieci w
        rodzinach, gdzie brakuje nawet na jedzenie (bo rodzice są skrajnie
        nieodpowiedzialni) są szczęśliwe i że nie będą miały gorszego startu w dorosłe
        życie jak inne dzieci, których rodziców stać na dobre szkoły, rozwijanie
        zainteresowań itp.
      • makurokurosek Re: wielodzietni 08.04.07, 16:54
        przepraszam cię ale dlaczego z moich podatków państwo ma wspierać rodziny
        wielodzietne, każdy sam decyduje o ilości dzieci, ja mam jedno dziecko nie mamy
        luksusów, nie jest też źle, więc nie widzę powodów dlaczego mam komuś pomagać,
        tym bardziej że wolałabym już pomóc dzieciom z tych rodzin wielodzietnych
        patologicznych niż rodzinom wielodzietnym niepatologicznym, bo te drugie
        świadomie wybrały swój los.
        • oyate Re: wielodzietni 09.04.07, 18:37
          A dlaczego z moich podatków mam wspierać polskie więziennictwo??
          • chipsi Re: wielodzietni 11.04.07, 09:59
            oyate napisała:

            > A dlaczego z moich podatków mam wspierać polskie więziennictwo??

            Ponieważ przebywa tam np. facet, który zabił Ci sąsiada a dzięki temu
            że "siedzi" nie zabije Ciebie.
      • vharia Re: wielodzietni 08.04.07, 21:40
        Tak z ciekwości: jak można skutecznie zdefinować, ze rodzina do tego momentu pataologiczna nie jest a od tego juz tak???

        Na swoje emerytury pracujemy i odprowadzamy składki, mamy konta w funduszach, wiesz? Poza tym pracujemy i odprowadzamy składki również na macieżyński i wychowawczy tej/innej pani, na jedenaście (w tym akurat przypadku) kont dziecięcych w NFZ, na tyleż samo miejsc w szkołach i dofinansowywanych przedszkolach i to bynajmniej nie przez 1 rok ale przez lat naście (minimum od zerówki, przez podstawówkę, do końca gimnazjum, plus jakaś szkoła zawodowa), do tego dofinansowywane przejazdy MPK, PKS, PKP, ewentualne becikowe, rodzinne, dodatek dla rodzin wielodzietnych itp. Jeśli tak sie zdarzy (a na to się NIE zanosi), że te dzieci kiedyś popracują "na moją emeryturę", to będzie to bardzo sprawiedliwe rozwiązanie.
      • e_r_i_n Re: wielodzietni 11.04.07, 11:23
        janka007 napisała:

        > W wielu punktach te rodziny mają rację - to absurd, że rozliczają się z
        > podatków jak każde inne małżeństwo mimo że mają o wiele więcej gąb do
        > wyżywienia.


        Tu sie zgadzam - rozliczanie sie z podatkow razem z dziecmi ma sens.

        > To absurd, że kobieta poświęca życie po to żeby wychowac dzieci
        > które będą pracowały na cudze emerytury bo ona nie będzie do emerytury
        > uprawniona.

        A tutaj to jej wlasny wybor - jesli panstwo wprowadziloby obowiazek
        pozostawaniu w domu z dzieckiem do osiagniecia pelnoletnosci, to mialoby i
        obowiazek zapewnic jej jakis ekwiwalent za to. Poki co tak nie jest (oby LPR
        niczego nie przeforsowal), pozostanie w domu i nieplacenie skladek jest wolnym
        wyborem kobiety i jesli taka decyzje podejmuje, to ponosi jej konsekwencje -
        czyli brak uprawnien emerytalnych. Ewentualnie 'wspoldecydowacz', czyli jej
        maz, moze oplacac dobrowolne skladki. Wtedy uprawnienia bedzie miala.
        Nie widze najmniejszego powodu dla finansowania emerytur z kasy ludzi
        pracujacych.
    • anik801 Re: wielodzietni 07.04.07, 16:36
      Moja mama urodziła 4 dzieci.Wygląda super!Ma ponad 50 lat i nikt nie chce w to
      uwierzyć.Takie ma geny i już.Nawet gdyby urodziła jeszcze 4 i tak by dobrze
      wyglądała.Ja znam babki co po jednym wyglądają jak wieloryby.
    • syriana Re: wielodzietni 07.04.07, 16:40
      w artykule jest opisane 5 rodzin, a tylko jedna z nich prezentuje typowo
      roszczeniową postawę, dość taką naiwnie zawierzającą Bogu zresztą

      reszta jest ok, przekonuje mnie ich styl życia

      tzn. podoba mi się to, że fajnie potrafią mówić o chęci posiadania dużej ilości
      dzieci, potrafią to rozsądnie (niekoniecznie religijnie) umotywować i przede
      wszystkim, starają się dać dzieciom wszystko co mogą

      chciałabym więcej poczytać o wielodzietnych rodzinach, w których posiadanie
      dzieci nie jest motywowane religijnie

      bo jeszcze dużo trzeba, by odczarować ten stereotyp
      • anik801 Re: wielodzietni 07.04.07, 16:44
        Do mojego taty do hospicjum przychodzi psycholog.Młody facet(może trochę
        starszy niż ja).Ma już troje dzieci z wyboru i chce mieć jeszcze.Mówi,że to
        fajne mieć gromadkę dzieci.Są więc ludzie na poziomie,wykształceni,którzy po
        prostu chcą mieć dzieci i już.To ich sprawa i ich prawo.
      • syriana Re: wielodzietni 07.04.07, 16:45
        ach i jeszcze...

        nie mam dzieci, ale wierzę że świadoma decyzja o urodzeniu większej ilości
        dzieci, jest dowodem na głębsze, niż tylko o własnej figurze myślenie

        zresztą, każda ciąża obarcza organizm
        i tu na forum pewnie jest duży % matek, które po przejściu jednej czy dwóch
        ciąż, nie mogą dojść do ładu i składu, jaki by chciały osiągnąć, ze swoim ciałem
        • mommy_b Re: wielodzietni 07.04.07, 17:25
          Ja osobiście nie mam nic przeciwko wielodzietności, ale są przecież jakieś
          granice. Sama chciałąbym mieć więcej dzieci, ale też patrzę na to czy będę w
          stanie je utrzymać i dać im to na co zasłógują, może to co teraz napisze się
          wielu nie spodoba ale no cóż., nie kazdy musi myśleć jak ja. Wk...a mnie to,
          ze naronbią sobie tych dzieci bo chcą, a potem mają pretensje do wszystkich że
          nie mają za co żyć albo że żyją skromnie, i że państwo ma im dać na życie bo
          jest ich więcej niż w normalnych rodzinach. Niech zapracują sami na
          swoje "widzi mi się", bo sory ale chęć posiadania np 11 dzieci i brak środków
          na utrzymanie tak licznej rodziny to to jest normalna bezmyślność i
          kolejna "zachcianka", albo brak wyobraźni, który się potem usprawiedliwia lub
          maskuje słowami " ono było planowane planowane".

          Pozdrawiam beata
          • janka007 Re: wielodzietni 07.04.07, 17:32
            Wk...a mnie to,
            > ze naronbią sobie tych dzieci bo chcą, a potem mają pretensje do wszystkich
            że
            > nie mają za co żyć albo że żyją skromnie, i że państwo ma im dać na życie bo
            > jest ich więcej niż w normalnych rodzinach.

            W szczególności ambasador Jan Tombiński oraz jeden z prezesów KGHM, opisany w
            tym artykule mieli pretensje do wszystkich że nie mają za co zyć i że państwo
            ma im dać na życie.
          • syriana Re: wielodzietni 07.04.07, 17:37
            a czy ktoś każe Ci rodzić na potęgę?
            no i te granice wielodzietności o których piszesz, są raczej subiektywne

            a dzieci zasłUgują nie tylko na rzeczy, które można mieć za pieniądze, ale też
            na czas poświęcany im przez rodziców, który w takich domach wykorzystują go
            zapewne stokroć korzystniej i intensywniej
      • mamamonika Re: wielodzietni 07.04.07, 18:24
        Mam czwórkę, podwozie i reszta całkiem, całkiem wink, zdecydowanie bardziej ja
        dokładam do państwa niż państwo do mnie. Stan posiadania (czyli liczba
        dziatek wink) bez motywów religijnych. Ideologii nie zamierzam dorabiać żadnej
        ano pomagać dorabiać ideologię komuś.
        W dzsiejszej dobie wielodzietni są dziwniejsze niż geje czy lesbijki... Już
        mnie to zaczyna wkurzać letko.
        • mamamonika Re: wielodzietni 07.04.07, 18:25
          Sorry za literówki, mam "pomocnika" wink
    • chicarica Re: wielodzietni 07.04.07, 17:31
      Figura jak figura, ale podwozie to na pewno do remontu.
      • elf1977 Re: wielodzietni 07.04.07, 17:58
        Dzieci mogą mieć, ile chcą, akurat te rodziny, które są opisane, raczej dobrze
        są również sytuowane. Oprócz bodajże ostatniej, gdzie mama wypowiada się, że
        czasem nie wiedzą, czy będzie za co jutro zjeść, ale jakoś los dotychczas się
        do nich uśmiechał> Cóż, mnie taka postawa liczenia na los, czy dobrego
        Boga,który wyżywi i nie pozwoli z głodu umrzeć wydaje się beztroska. Zdziwiła
        mnie również ta kobieta, która miała udar (miała już pięcioro dzieci) i
        zdecydowała się na kolejne ciąże, choć każda zabrała jej sporo zdrowia
        (paadczka pourazowa, niemożność samodzielnego radzenia sobie z dziećmi). Takiej
        postawy również nie rozumiem, nie ryzykowałabym życia czy zdrowia, gdybym miała
        pięcioro dzieci. Wolałabym się im poświęcić i mieć do tego siły. Ale to moje
        zdanie, ich decyzje szanuję, choć ich nie rozumiem.
        • czarna_maruda Re: wielodzietni 07.04.07, 18:03
          Mogę prosić o link do artykułu?
          • syriana Re: wielodzietni 07.04.07, 18:13
            artykuł jest w dzisiejszych Wysokich Obcasach
            w sieci, z tego co widzę, jeszcze niedostępny
          • mamand Re: wielodzietni 09.04.07, 20:54
            kobieta.gazeta.pl/wysokie-obcasy/1,53662,4040977.html
      • czytajaca_przypadkiem [...] 08.04.07, 01:10
        Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
    • denea Re: wielodzietni 07.04.07, 18:31
      Fany artykuł smile Miło się czytało, no i obala stereotyp ze rodzice tylu
      dzieciaków to ciemniaki, które nie wiedzą do czego służy prezerwatywa.
      Zgadzam się z Janką że dużo racji jest w tym, że państwo krzywdzi takie rodziny
      nie uwzględniając w rozliczeniu podatkowym ilości dzieci.
      A nawet napiszę - chociaż pewnie ktoś się oburzy - że mnie osobiście łatwiej
      zrozumieć, że państwo pomaga finansowo (np. ten zasiłek z ZUSu śmiesznie dla
      nich mały) takim rodzinom niż "niezdolnym do pracy" rencistom, którzy ciągną
      dwa etaty. Więc gdyby zasiłek mieli większy nie rwałabym włosów z głowy.
    • mojecuda Re: wielodzietni 07.04.07, 19:28
      Też czytałam, druga rodzinka to dla mnie szok. Ona czeka na 11-te dziecko, a jak
      sama mówi -nie może sama zostawać z dziećmi, bo ma padaczkę. Nie stać ich na
      jedzenie dla dzieci. Dużą pomoc otrzymują od ludzi i kościoła. Ona ma 35 lat i
      pewnie będzie rodzić dzieci, dopóki się nie wykończy. Nie zastanawiają się, za
      co wychowają i wykształcą dzieci. Współczuję TYM dzieciom.
      • 2razy_mama Re: wielodzietni 07.04.07, 21:14
        Janka 007 napisała:
        "W wielu punktach te rodziny mają rację - to absurd, że rozliczają się z
        podatków jak każde inne małżeństwo mimo że mają o wiele więcej gąb do
        wyżywienia."

        Z tym troszę się zgadzam - w dochodach rodziny powinna byś uwzględniona liczba
        dzieci. Jeśli jest 1 dziecko dochód powinien być podzielony na trzy, jeśli 2
        dzieci na cztery itd. Od dawna wkurza mnie fakt, iż samotne matki rozliczają się
        z dziećmi, a te co mają mężów są traktowane jakby ich dzieci NIC nie kosztowały!!!

        "To absurd, że kobieta poświęca życie po to żeby wychowac dzieci
        które będą pracowały na cudze emerytury bo ona nie będzie do emerytury
        uprawniona. I nie chodzi tu tylko o indywidualne decyzje rodzin, ale państwo
        powinno wspierać wielodzietność (w rodzinach niepatologicznych) bo tylko z tego
        korzysta. A przyrost naturalny mamy najgorszy w UE."

        Dzieci będą pracowały na SWOJE emerytury a nie na emerytury obcych ludzi. A
        emerytura kobietom siedzącym w domu się nie należy, bo cała reszta kobiet
        posiadających dzieci i pracujących zawodowo zapitala na 2 etatach (drugi "etat"
        w domu)i to wcale nie dlatego, że chce robić karierę zawodową!!! Ja też
        chciałabym mieć jeszcze jedno dziecko, ale nie mogę bo naszej rodziny na to nie
        stać...Poza tym MUSZĘ pracować i jeszcze jedno dziecko jest ponad moje siły i
        możliwości czasowe sad
        • janka007 Re: wielodzietni 07.04.07, 21:58
          2razy_mama napisała:

          > Z tym troszę się zgadzam - w dochodach rodziny powinna byś uwzględniona liczba
          > dzieci. Jeśli jest 1 dziecko dochód powinien być podzielony na trzy, jeśli 2
          > dzieci na cztery itd. Od dawna wkurza mnie fakt, iż samotne matki rozliczają
          si
          > ę
          > z dziećmi, a te co mają mężów są traktowane jakby ich dzieci NIC nie
          kosztowały
          > !!!

          Samotnym matkom nie zazdrość, jest im naprawdę ciężko. Często zupełnie same
          zarabiają na dzieci, a w pełnych rodzinach przynajmniej teoretycznie zarabiają
          albo mogą zarabiać dwie osoby. Możliwość rozliczenia się wspólnie z dzieckiem
          to tylko mała ulga w postaci tego że państwo mniej im zabiera, ale nic więcej.

          > Dzieci będą pracowały na SWOJE emerytury a nie na emerytury obcych ludzi.

          Mamy system trójfilarowy, w którym w jednym filarze ludzie odkładają na swoje
          emerytury ale i tak potrzebują następnych pokoleń i ich pracy żeby zrealizować
          wypłaty, a w jednym filarze system pozostaje bez zmian taki jak był zawsze, to
          znaczy to co do niego wpłacasz idzie od razu na wypłatę emerytur. Nie chcę
          myśleć co będzie kiedy wpłacających będzie mało a emerytów bardzo dużo.
          Trzeci filar pomijam, bo mało kto w nim oszczędza.

          A
          > emerytura kobietom siedzącym w domu się nie należy, bo cała reszta kobiet
          > posiadających dzieci i pracujących zawodowo zapitala na 2 etatach
          (drugi "etat"
          > w domu)i to wcale nie dlatego, że chce robić karierę zawodową!!!

          Rozumiem twój żal bo ja też muszę pracowac i nie mam wyboru, ale z całym
          szacunkiem babka ma prawo czuć sie rozgoryczona jeśli wychowuje 9 dzieci i to
          jest niewątpliwie ciężka praca, a do emerytury nie będzie mieć prawa.
          Oczywiście to jej wybór, ale są kraje w których się płaci kobietom składki
          emerytalne.
          • vharia Re: wielodzietni 08.04.07, 21:53
            janka007 napisała:
            babka ma prawo czuć sie rozgoryczona jeśli wychowuje 9 dzieci i to
            > jest niewątpliwie ciężka praca, a do emerytury nie będzie mieć prawa.
            > Oczywiście to jej wybór, ale są kraje w których się płaci kobietom składki
            > emerytalne.

            Nie ma żadnego powodu, aby tę składkę płacili im obcy ludzie. Są granice przerzucania na innych odpowiedzialności za utrzymanie naszych własnych dzieci i właśnie domaganie się emerytury za ich wychowywanie to przesada. Poprostu: te dzieci maja także ojców, nikt im nie broni płacić żone składek, nawe dużych, jeśli wola. Zakładamy, że mamy do czynienia z odpowiedzialnymi i myślącymi ludźmi, którzy zastanowili się, czy ich na dużo dzieci stać. Co więcej: nikt nie broni parlamentowi nakazać płacenia takich składek, ewentualnie dopilnować dziedziczenia emerytur (to na wypadek przedwczesnej śmierci pracującego ojca) oraz przymusowego dzielenia emerytury na dwoje (to na wypadek rozwodu). Wtedy pani niepracujaco-wychowująca jest zabezpieczona, ale nie ogół podatników za to odpowiada, tylko zainteresowani.
            Co do opodatkowania, to jestem za uwzględnianiem dzieci- takiej liczby, jaka akurat jest.
            • janka007 Re: wielodzietni 08.04.07, 22:26
              vharia napisała:

              > Nie ma żadnego powodu, aby tę składkę płacili im obcy ludzie.

              Na tym polega państwo, ze obcy ludzie płacą obcym ludziom pieniądze za różne
              dziwne rzeczy, służące dobru wspólnemu. Akurat sprzyjanie zastępowalności
              pokoleń do takich rzeczy należy, bo od tego zależy całość systemu emerytalno-
              rentowego.
              • hanna26 Re: wielodzietni 08.04.07, 23:34
                Zgadzam się z Janką007, bardzo dobrze napisane.
                • aetas Re: wielodzietni 09.04.07, 10:30
                  gdzie jest ten artykuł, podeslecie linka? smile
                  • janka007 Re: wielodzietni 09.04.07, 11:20
                    kobieta.gazeta.pl/wysokie-obcasy/1,53581,4040977.html
              • mkolaczynska Re: wielodzietni 09.04.07, 19:52
                janka007 napisała:

                > vharia napisała:
                >
                > > Nie ma żadnego powodu, aby tę składkę płacili im obcy ludzie.
                >
                > Na tym polega państwo, ze obcy ludzie płacą obcym ludziom pieniądze za różne
                > dziwne rzeczy, służące dobru wspólnemu.
                a możesz podać przykład?????????Ten z więzieniem jest nieprzekonujący bo nie
                chciała bym spotkać w ciemnej ulicy gwałciciela innej kobiety wole opłacać
                więziennicto.
                Dzieci moge sobie zafundować i generalnie nie mam potrzeby wspomagania cudzych,
                Wole zarabiane pieniądze wydać na własne zachcianki i wlasne dzieci.

                Akurat sprzyjanie zastępowalności
                > pokoleń do takich rzeczy należy, bo od tego zależy całość systemu emerytalno-
                > rentowego.
                No tak tylko statystycznie jaką szanse na wysokie zarobki, płacenie wysokich
                podatków, zusu itd ma dziecko wywodzace się z domu w którym brakowało na chleb
                czy ubrania, a co dopiero na ksiażki czy studia?
                aa nie rozumiem sama powinnam to im zafundować wink
                • janka007 Re: wielodzietni 09.04.07, 20:35
                  mkolaczynska napisała:

                  > janka007 napisała:

                  > > Na tym polega państwo, ze obcy ludzie płacą obcym ludziom pieniądze za ró
                  > żne
                  > > dziwne rzeczy, służące dobru wspólnemu.
                  > a możesz podać przykład?????????Ten z więzieniem jest nieprzekonujący bo nie
                  > chciała bym spotkać w ciemnej ulicy gwałciciela innej kobiety wole opłacać
                  > więziennicto.

                  No do dlaczego cię on nie przekonuje? byłby nieprzekonujący wtedy, kiedy byś
                  wolała spotkać gwałciciela innej kobiety i nie chciała opłacać więziennictwa.

                  > Akurat sprzyjanie zastępowalności
                  > > pokoleń do takich rzeczy należy, bo od tego zależy całość systemu emeryta
                  > lno-
                  > > rentowego.
                  > No tak tylko statystycznie jaką szanse na wysokie zarobki, płacenie wysokich
                  > podatków, zusu itd ma dziecko wywodzace się z domu w którym brakowało na
                  chleb
                  > czy ubrania, a co dopiero na ksiażki czy studia?

                  Statystycznie to my nie rozmawiamy o takich statystycznych rodzinach, tylko o
                  rodzinach wielodzietnych ktore funkcjonują i zapewne studia pokończą bo i ich
                  rodzice pokończyli.
                  • mkolaczynska Re: wielodzietni 10.04.07, 11:31
                    janka007 napisała:

                    > No do dlaczego cię on nie przekonuje? byłby nieprzekonujący wtedy, kiedy byś
                    > wolała spotkać gwałciciela innej kobiety

                    albo morderce oszusta złodzieja czy pedofila
                    >
                    > > Akurat sprzyjanie zastępowalności
                    > > > pokoleń do takich rzeczy należy, bo od tego zależy całość systemu e
                    > meryta
                    > > lno-
                    > > > rentowego.
                    > > No tak tylko statystycznie jaką szanse na wysokie zarobki, płacenie wysok
                    > ich
                    > > podatków, zusu itd ma dziecko wywodzace się z domu w którym brakowało na
                    > chleb
                    > > czy ubrania, a co dopiero na ksiażki czy studia?
                    >
                    > Statystycznie to my nie rozmawiamy o takich statystycznych rodzinach, tylko o
                    > rodzinach wielodzietnych ktore funkcjonują i zapewne studia pokończą bo i ich
                    > rodzice pokończyli.
                    a przeczytałaś cały arykuł????
                    bo niektórzy to i owszem a inni to jednak nie.
                    No więc dobrze rodzina Kubisów: jakie te dzieci mają szanse na dobre studia
                    dobrą prace, nie statystycznie normalnie?
                    Biorąc nawet pod uwage stypendiu socjalne i... naukowe?
                    >
                    • janka007 Re: wielodzietni 10.04.07, 20:22
                      mkolaczynska napisała:

                      > > rodzinach wielodzietnych ktore funkcjonują i zapewne studia pokończą bo i
                      > ich
                      > > rodzice pokończyli.
                      > a przeczytałaś cały arykuł????
                      > bo niektórzy to i owszem a inni to jednak nie.
                      > No więc dobrze rodzina Kubisów:

                      Czytalam, a ty? "Ona jest tłumaczem z włoskiego, on - astrofizykiem.". Po
                      liceum? Wątpię.
                      W Polsce czynnikiem najbardziej różnicujacym szansę na wykształcenie wyższe
                      jest ukończenie studiów przez matkę, OIP. Nie zamożność.
                      • mkolaczynska Re: wielodzietni 10.04.07, 22:13
                        janka007 napisała:


                        > W Polsce czynnikiem najbardziej różnicujacym szansę na wykształcenie wyższe
                        > jest ukończenie studiów przez matkę, OIP. Nie zamożność.

                        janka007 napisała:

                        Wątpię.
                        > W Polsce czynnikiem najbardziej różnicujacym szansę na wykształcenie wyższe
                        > jest ukończenie studiów przez matkę, OIP. Nie zamożność.
                        >
                        acha czyli jeśli będą musieli łozyć na życie(zakładam ze akademik będzie free
                        jakieś tam stypendium socjalne + daj boże naukowe łącznie cirka 200zł co
                        starczy akurat na podręczniki ksera itd.) dodać dzieciom po kilka stówek na
                        jakieś tam przeżycie wątpie
                        Poza tym astrofizyk????Fizyk chyba nie ma studiów astrofizyka wink.
                        Sama jestem po fizyce więc sory nie robi na mnie wrazena astrofizyk wink


                        • janka007 Re: wielodzietni 11.04.07, 23:34
                          Pisałam już, że nie możliwości finansowe najbardziej ważą na możliwości
                          skończenia studiów, ale wzorce rodzinne w tym poziom wykształcenia matki.

                          > Sama jestem po fizyce więc sory nie robi na mnie wrazena astrofizyk wink

                          Może i nie robi, ale najprawdopodobniej wyższe wykształcenie posiada, co
                          zaprzecza temu co co pisałaś wcześniej.
                          • mkolaczynska Re: wielodzietni 14.04.07, 00:41
                            janka007 napisała:

                            ale najprawdopodobniej wyższe wykształcenie posiada, co
                            > zaprzecza temu co co pisałaś wcześniej.
                            >
                            No właśnie najprawdopodobniej ...astrofizykiem jest wink
                            tak na marginesie finansowe możliwości rodziców są równie ważne jak
                            wykształcenie matek dlatego właśnie tak wiele mówi się o pomocy materialnej dla
                            dzieci chcących studiować a pochodzących z najuboższych regionów naszego kraju.
                            Ja ich nie stać na ser do chleba to raczej ich nie będzie stać na studia dla
                            dzieci nawet ze wszystkimi stypendiami.
                • efciaeb Re: wielodzietni 09.04.07, 21:32
                  Na przykład chciałabym, żeby ta część składek, którą moje dzieci będą płacić na
                  emerytury innych (część pierwszego filaru) mogła iść na moją emeryturę. Więcej
                  nie chcę, to chyba jest uczciwe rozwiązanie?
                  A nawiasem mówiąc, koncentrujecie się na rodzinie, która nie ma finansów, nie ma
                  czegoś tam jeszcze, itp. A jakoś nikt nie komentuje tych, które dobrze sobie
                  finansowo radzą. To tak jakby wybrać z innych rodzin te, które mają jedno
                  dziecko lub wcale i też sobie nie radzą, z różnych względów, a jest ich sporo.
                  Mało to bezrobotnych, itp.?
                  Moja rodzina jest wielodzietna i będzie wielodzietna jeszcze bardziej, nikt nas
                  nie dofinansowuje, alkoholikami nie jesteśmy, ani nie kradniemy, a mimo to
                  często ludzie komentują ilość naszych dzieci jakbyśmy byli patologią. Żeby się
                  utrzymać na emeryturze, mąż ma drugi i trzeci filar, ja też mam IKE, bo pomimo
                  pensji męża na tyle wysokiej, że stać nas na utrzymanie tylu dzieci ile mamy to
                  emerytura zapowiadana przez ZUS jest śmieszna i ledwo by wystarczyła na normalne
                  życie dla jednej osoby, dla mnie już by zabrakło.
                  • mkolaczynska Re: wielodzietni 10.04.07, 11:10
                    efciaeb napisała:

                    > Na przykład chciałabym, żeby ta część składek, którą moje dzieci będą płacić
                    na
                    > emerytury innych (część pierwszego filaru) mogła iść na moją emeryturę.
                    tok ale wtedy płacisz za ich szkołe 100% przedszkole 100% itd.
                    Więcej
                    > nie chcę, to chyba jest uczciwe rozwiązanie?
                    > A nawiasem mówiąc, koncentrujecie się na rodzinie, która nie ma finansów, nie
                    m
                    > a
                    > czegoś tam jeszcze, itp. A jakoś nikt nie komentuje tych, które dobrze sobie
                    > finansowo radzą. To tak jakby wybrać z innych rodzin te, które mają jedno
                    > dziecko lub wcale i też sobie nie radzą, z różnych względów, a jest ich sporo.
                    > Mało to bezrobotnych, itp.?
                    > Moja rodzina jest wielodzietna i będzie wielodzietna jeszcze bardziej, nikt
                    nas
                    > nie dofinansowuje, alkoholikami nie jesteśmy, ani nie kradniemy, a mimo to
                    > często ludzie komentują ilość naszych dzieci jakbyśmy byli patologią.
                    No tu nie ma czego komentować żyjecie jak lubicie i chcecie nie obciązając
                    swoimi potrzebami bytowymi innych i ok

              • vharia Re: wielodzietni 09.04.07, 22:58
                Posiadanie dwójki dzieci także świetnie sprzyja zastępowalności pokoleń i powoduje pewne niedogodności organizacyjne, jeśli chodzi o podejmowanie pracy. Mimo to matka dwójki dzieci nie dostaje gratisowo składek emerytalnych od społeczeństwa. Przeciwnie, przy takim rozwiązaniu będzie musiała dopłacać do cudzych dzieci, zamiast dofinansowywać swoje. Będziemy więc dyskryminować dzieci dlatego, że są "pierwsze" i "drugie" a nie, dajmy na to, "czwarte"???
                Dla mnie chore rozwiązanie.
                • janka007 Re: wielodzietni 09.04.07, 23:56
                  vharia napisała:

                  > Posiadanie dwójki dzieci także świetnie sprzyja zastępowalności pokoleń

                  Absolutnie nie sprzyja. Prosta zastępowalność pokoleń szacowana jest różnie,
                  mniej więcej około 2,11-2,17 dziecka na kobietę. Dwójka to zdecydowanie za
                  mało.

                  > uje pewne niedogodności organizacyjne, jeśli chodzi o podejmowanie pracy.
                  Mimo
                  > to matka dwójki dzieci nie dostaje gratisowo składek emerytalnych od
                  społeczeńs
                  > twa. Przeciwnie, przy takim rozwiązaniu będzie musiała dopłacać do cudzych
                  dzie
                  > ci, zamiast dofinansowywać swoje. Będziemy więc dyskryminować dzieci dlatego,
                  ż
                  > e są "pierwsze" i "drugie" a nie, dajmy na to, "czwarte"???
                  > Dla mnie chore rozwiązanie.

                  A dlaczego krytykujesz jakieś rozwiązania, które nie zostały w ogóle wymyślone
                  ani zaproponowane? Jaka w tym logika? W tej chwili nie chce mi sie sprawdzać,
                  ale chyba składki emerytalne na minimalnym poziomie płacone są za matki na
                  urlopach wychowawczych niezależnie od ilosci dzieci. Tylko że żeby dostać urlop
                  wychowawczy, musisz przedtem być zatrudniona. Dla mnie chore rozwiązanie. A jak
                  pracowałas w wolnym zawodzie to co?

                  Nikt tu nie proponował konkretnych rozwiązań polegających na tym, ze matka 2
                  dzieci nie ma płaconych składek, a 3 już tak.
        • asia_i_p Re: wielodzietni 07.04.07, 22:20
          Aż raz spytam, bo mnie to już wiele razy interesowało. Jak wy wyliczacie, że
          matka pracująca zawodowo ma o 1 etat więcej niż ta, która zawodowo nie pracuje?
          Bo "na sztuki" to jeszcze brzmi wiarygodnie: jedna ma dziecko i dom, a druga
          dziecko, pracę i dom. Ale jak się dobrze zastanowić, to ta druga w czasie kiedy
          ma pracę, to nie ma dziecka. Więc policzmy to godzinowo: matka pracująca ma
          rano godzinę dziecko, potem 10 godzin praca+dojazdy, 2 godziny dziecko + 2
          godziny dom/relaks. I moralne prawo do pomocy męża, bo ona pracuje. Matka
          niepracująca ma 13 godzin dziecko + 2 godziny dom/relaks, bez prawa do pomocy
          męża (z wielu postów wynika, że skoro się tak podzieliliście, to nie kwil,
          tylko zasuwaj). Więc ta niepracująca jest do przodu o czas drzemki dziecka,
          jeśli ono sypia i to, co w trakcie opieki nad dzieckiem wykroi na prace domowe.
          Jeśli ma niekłopotliwe dziecko, to nawet sporo, ale też niewiele znam prac
          zawodowych, gdzie zasuwa się 100% czasu na 100% zaangażowania. Więc w sumie
          podejrzewam, że średnio niepracująca mama ma dla siebie o jakie 2 godziny
          więcej - w sam raz, żeby zrobić to, co w przypadku mamy pracującej robi
          mąż/niania/pani do pomocy i jeszcze trochę odpocząć. I za te kilkadziesiąt
          minut czyta na forum, że jest właściwie darmozjadem, który gęby nie powinien
          otwierać. Trochę to irytujące jest.
          • 2razy_mama Re: pięknie to wyliczyłas... 07.04.07, 22:47
            Ale co to znaczy, że MA 13 godzin dziecko? To znaczy, że robi sobie z dzieckiem
            zakupy, potem pierze (wrzuca pranie do pralki), gotuje obiad, coś tam sobie
            posprząta, umyje podłogę, kurze zetrze i w tak zwanym międzyczasie bawi sie z
            dzieckiem... A co to znaczy, że ja NIE MAM 10 godzin dziecka (bo jestem w
            pracy)? To znaczy, że w drodze powrotnej robię zakupy (biegiem, bo późno), potem
            jem obiad (który ugotowałam poprzedniego dnia, kiedy dzieci już spały), potem
            staram się poświęcić chwilę dzieciom, wrzucam pranie do pralki, kładę dzieci
            spac, a sama... gotuję obiad na dzień następny, trochę sprzątam(podłoga, kurze i
            inne ciche sprzątanie - bo późno). Relaks co dziennie? Marzenie! Czasem tak (np.
            dziś)- nie przeczę, ale nie na co dzień!!!
            Ja nie mówię, że kobiety nie pracujące mają lekko, ale nikt mi nie powie, że nie
            mają więcej czasu dla siebie! W czasie gdy dzieci śpią one mogą odpocząć, bo nie
            muszą nadrobić tych godzin kiedy ja byłam w pracy!!! A przecież w pracy też nie
            odpoczywam, wracam nie raz tak zmęczona, że przeklinam swój los i żałuję, że
            muszę pracowac...Byłam 2 razy na macierzyńskim i przez te miesiące miałam o
            wiele więcej czasu dla siebie niż teraz!
            • 2razy_mama Re: pięknie to wyliczyłas... 07.04.07, 22:57
              "co w przypadku mamy pracującej robi
              mąż/niania/pani do pomocy..."

              A to zdanie to już GŁUPOTA KOMPLETNA! Mąż pracuje od rana do wieczora, zawozi
              młodszego synka do moich Rodziców rano i tyle go widzimy. Niani nie posiadamy,
              pani do pomocy też nie. W czasie gdy ja pracuję starszak jest w przedszkolu
              (moja Mama jest tak dobra, że go zaprowadza i dzięki temu nie muszę dzieciaka
              gnać przed 7), młodszy jest z moim Tatą (u Rodziców w domu), a w naszym domu nie
              ma NIKOGO... A zatem w moim "przypadku mamy pracującej"(i wielu moich koleżanek
              z pracy) wszystko ROBIĘ WŁAŚCIWIE SAMA!!! Mąż pomaga w weekendy (nadrabiamy
              wtedy to czego nie robimy w tygodniu).
              • ik_ecc Re: pięknie to wyliczyłas... 08.04.07, 18:07
                No i glowny balagan jest u rodzicow oraz w przedszkolu, skoro u Ciebie NIE MA
                NIKOGO do balaganienia... Dla dzieci tez nie musisz gotowac, bo jedza gdzies
                indziej.

                Ja tez mam porownanie, bo co jakis czas dostaje kontrakty, z reguly na 3 mies.
                Te 3 mies to dla mnie odpoczynek od robot domowych i zabawiania dziecka, tylko
                jednoczesnie jednak wkurza mnie ze ktos inny wychowuje mi wtedy to dziecko.

                Na pewno nie jest tak, ze mama pracujaca ma swoich 8 godzin pracy + DOKLADNIE
                to samo co mama niepracujaca, bez przesady...
                • mkolaczynska Re: pięknie to wyliczyłas... 10.04.07, 12:24
                  ik_ecc napisała:

                  > No i glowny balagan jest u rodzicow oraz w przedszkolu, skoro u Ciebie NIE MA
                  > NIKOGO do balaganienia... Dla dzieci tez nie musisz gotowac, bo jedza gdzies
                  > indziej.
                  >
                  > Ja tez mam porownanie, bo co jakis czas dostaje kontrakty, z reguly na 3
                  mies.
                  > Te 3 mies to dla mnie odpoczynek od robot domowych i zabawiania dziecka,
                  tylko
                  > jednoczesnie jednak wkurza mnie ze ktos inny wychowuje mi wtedy to dziecko.
                  >
                  > Na pewno nie jest tak, ze mama pracujaca ma swoich 8 godzin pracy + DOKLADNIE
                  > to samo co mama niepracujaca, bez przesady...
                  a ile?? obiadu nie gotuje?? mieszkania nie sprząta? ubrań nie pierze?
                  dziueckiem też się nie zajmuje no góra godzinka przed praća?
                  tak to sobie wyobrażasz?
                  Ja generalnie wierze że po kilku miesiacach przebywania tylko w domu z dziećmoi
                  praca jest relaksem.
                  Ja po 5 dniach 24h/dobe z moim dzieckiem(bez męża zaznaczam) tęsknie za kilkoma
                  godzinami bez potomka, ale z drugiej strony co dzień po 8h pracy biegne do domu
                  mysląć intensywnie ile mnie jeszcze tam pracy czeka i czy moje dziecko będzie
                  chętne na wspólne gotowanie obiadu czy też przyjdzie nam go gotować po 22:00 bo
                  moje dziecko woli się pobawić inaczejsmile
            • jusytka byłam i na macierzyńskim i na wychowawczym ... 08.04.07, 17:57
              Ja byłam i na macierzyńskim i na wychowawczym - z wyboru, bo tak chciałam.
              Uważam, że moja praca - w domu z dwojgiem malutkich dzieci o wiele bardziej mnie
              "wykończała" niż praca zawodowa, bo tam... odpoczywałam wink Mam więc ogromny
              szacunek do mam, które poświęcają się opiece nad swoimi dziećmi i zajmują domem.
          • ik_ecc Re: wielodzietni 08.04.07, 01:17
            Czytalam gdzie jakies "formalne" wyliczenie ze trojka dzieci rowna jest pracom
            na dwa pelne etaty. Nie wiem jak z mniejsza iloscia dzieci.
          • vharia Re: wielodzietni 08.04.07, 22:17
            Na tym 2h dziennie dom/relaks odpadłam
            big_grinDD
            Już Ci piszę: bywają doby, kiedy NIE MAM na "relaks" nawet 15 minut (wyłączając może stanie na przystanku o ile deszcz akurat nie pada, ale to chyba nie o to chodziło). Chodzę spać przeciętnie o 3h później niż moje niepracujące koleżanki, bo: po powrocie do chaty w 90% poświęcam czas dzieciom, bo się nie widzieliśmy do poludnia. Potem kładę ich spać i zaczynam sprzatać, gotować, prać, prasować na pełnych obrotach. Nie wystarczą 2h dziennie, bądźmy poważni. Nie mam "pani do pomocy" czyli służacej (skąd założenie, że ją poprostu sie ma jak się pracuje???).
            W pracy też nie bardzo można zostać po godzinach w razie czego i trzeba mieć "przody" na wypadek choroby dziecka, więc się pracuje ciągle na wysokich obrotach.
            Mąż wraca z pracy po 14h, przewraca się i błaga o ciepły obiad. I robiłby to niezależnie czy ja pracuję czy nie, bo taką ma pracę.

            Miałam epizod, że "siedziałam" w domu z dziećmi. Porównałam to więc na własnej skórze. Jak dla mnie, to było jak wakacje, ze wszystkim zdążałam, dziecko wybawione, gacie uprane, buraczki posiekane, Pronto wtarte w komodę.
            Jestem przeciwna obrażaniu osób zajmujących się wyłącznie domem i dziećmi, a już szczególnie wyzywaniu ich od darmozjadów. Ale proszę się nie czarować: praca zawodowa plus dom to SĄ dwa etaty i to JEST dwa razy więcej.
            • asia_i_p Re: wielodzietni 09.04.07, 21:38
              Nie żartuj. Nie będę mówiła o sobie, bo mam jedno dziecko, ale kuzynka ma dwóch
              chłopaków (3 lata i 9 miesięcy) i pracuje, lekko licząc 14-16 godzin na dobę.
              Sugerujesz, że gdyby poszła do pracy, pracowałaby 28-32? Kobieta pracująca w
              czasie pracy nie zajmuje się dziećmi, tę część obowiązków przejmuje kto inny. A
              to nie jest przeważnie brane pod uwagę w wyliczeniach mam pracujących -
              uważają, że opieka nad dzieckiem to opieka nad dzieckiem, niezależnie czy trwa
              4 czy 12 godzin dziennie.
              • vharia Re: wielodzietni 09.04.07, 22:51
                Jest różnica między pracą a pracą 16h/dobę i to próbują Ci wyjaśnić dziewczyny deklarujące, że pracują (normalnie lub względnie normalnie) i prowadzą dom. Praca 16h/dobę wymaga, zauważ, rezygnacji (bezwzględnej) z prowadzenia domu (!). Nie przystaje więc do sytuacji, o której mowa. Oczywiście można zrezygnować z prowadzenia go przerzucając ten obowiązek na męża/matkę/siostrę/służącą już przy 8h dziennie, ale przeciętna pracujaca matka tego nie robi. Ty cały czas zakładasz, że owszem. Zakładasz też, że pracując i nie pracując tyle samo można odpoczywać w ciągu doby i zostaje tyle samo czasu na sen. To bzdura.
                Ja akurat wiem jak wyglądają oba rozwiązania (dzieci + praca, tylko dzieci) bo przerobiłam oba. Możesz powiedzieć to samo? Praktyka potrafi zaskoczyć a teoretyzowanie w temacie bywa mylące, nawet jeśli ktoś jest dobry z matematyki i dobrze dodaje i odejmuje (hipotetyczne godziny).
              • mkolaczynska Re: wielodzietni 10.04.07, 12:16
                noż to ja nie rozumiem czemu ja w sobote i niedziele(no tak wiem święto)
                nadrabiam zaległosci z całego tygodnia w pracach domowych i jeszcze daje rade
                zająć się dzieckiem.
                Kurka, no jak to jest że przez cały tydzień nie daje rady tyle w chacie zrobić
                co w weekend????? Nawet jak M akurat w robocie to i posprzątam pranie zrobie
                obiad ugotuje dzieckiem się zajme i jeszcze odsapne chwilke smile.
                Noż jakaś dziwna jestem?
                • 2razy_mama Re: wielodzietni 10.04.07, 22:12
                  mkolaczynska i vharia - widzę,że rozumiecie o co mi chodzi smile Ja też mam dużo
                  szacunku dla tych matek, które mają wiecej dzieci i opiekują się nimi na
                  codzien, ale wkurza mnie to, że niewiele z nich zauważa jak ciężko jest matkom
                  pracującym zawodowo... I jeszcze to przeświadczenie niektórych mam, że te co
                  pracują wybierają KARIERĘ zamiast dzieci! Próbuję wytłumaczy tylko, że to nie
                  takie proste by mamą i jednocześnie pracownicą na pełnym etacie...I że pracujemy
                  z konieczności a nie dla kariery!
      • biala_dama3 Re: wielodzietni 08.04.07, 08:32
        Ja też współczuję. Dla dziecka widok chorującej matki to naprawdę traumatyczne
        przeżycie.
    • mbwj88 Re: wielodzietni 07.04.07, 21:11

      te rodziny są różne i nie wszystkie roszczeniowe
      ta rodzina która oczekuje dziecka, a kobieta ma padaczkę i jest po wylewie,
      to nie wydaje mi się zbyt rozsądna zwłaszcza, że mamusia z tatusiem potrafią
      wyjść do ulubionej knajpki z ostatnią kasą a dzieciom znajomi masło kupują ???
      albo ci co żyją na 42 metrach z 9 dzieci ???

      lubie poczytać o życiu innych ludzi a tego cyklu powiało optymizmem
    • biala_dama3 Re: wielodzietni 08.04.07, 08:50
      Jeżeli kogoś stać na 11 czy 17 dzieci ok. Niech ma, niech rodzi, niech żywi (
      niekoniecznie kawior i łososia, ale nie jedzenie z bida-kuchni), niech leczy (
      niekoniecznie prywatny pediatra na każde kichnięcie, ale wykupienie
      zaordynowanych leków), niech zapewni ubranie ( niekoniecznie nowe markowe
      ciuchy, ale nie połatane odzienie po 4 dziecku), godziwe warunki mieszkaniowe (
      niekoniecznie każdemu dziecku osobny pokój, ale nie po 3 na jednej wersalce),
      wakacje ( niekoniecznie miesiąc na Wyspie Św. Tomasza, ale obóz, wyjazd nad
      morze albo w góry), warunki do nauki ( niekoniecznie obóz językowy w Oxfordzie,
      ale możliwość nauki języków, stały dostęp do komputera, książki).
      Niech mi nikt nie opowiada, że dzieci nie kosztują. Kosztują. I jest to koszt
      prawie wprost proporcjonalny do ilości posiadanego potomstwa.
      Niech mi nikt nie opowiada, że dzieci nie absorbują. Jeśli chce się je dobrze
      wychować, trzeba mieć dla nich czas. Czas na indywidualne rozmowy. To nie
      starsze rodzeństwo ma wychowywać młodsze, a ci, którzy powołali malucha do
      życia.
      Jako pediatra wiem, że bardzo , ale to bardzo rzadko dzieci z wielodzietnych
      rodzin nie są zaniedbane - psychicznie i zdrowotnie. Zdarzają się wyjątki -
      opisane w WO-, ale reguła jest inna. Są to dzieci częściej chorujące,
      zaniedbane, sfrustrowane ( kolega ma np. MP-3 a on może popatrzeć na MP-3, bo
      mama ma wybór buty dla młodszego rodzeństwa albo.....prezent dla starszego).
      Dzieci chorujące są rzadziej prawidłowo leczone. Jeśli okulary to najtańsze,
      jeśli leki to generyki, na rehabilitację ( basen, ćwiczenia) nie ma czasu ani
      pieniędzy. Zęby są z zasady w gorszym stanie. Dentysta jest odwiedzany rzadko,
      a na drogie zabiegi profilaktyczne nie ma kasy.
      Dzieci z wielodzietnych rodzin rzadziej wyjeżdżają na wakacje, noszą ubranie po
      starszych - nogi mają pamiątki po butach rodzeństwa - itd. itp.
      Sytuacja finansowa Polaków jest jaka jest. Bardzo niewielu, nawet zarabiających
      przyzwoicie ( a jest to niewiele ponad 10-15% rodzin) może sobie pozwolić na 3
      dzieci. W przypadku większej gromadki cierpi cała rodzina.
      Nie mam nic przeciwko dzietności, ale pod warunkiem, że nie czyni się tego na
      zasadzie "jakoś to będzie".
      Sama jestem matką, i nie wyobrażam sobie fundowania potomstwu biedy, nędzy,
      stałych wyrzeczeń a przede wszystkim widoku chorującej - na włąsne życzenie
      matki.
      • omamamia1 Re: wielodzietni 08.04.07, 09:17
        Zgadzam się z tobą w zupełności biała_damo,no nie każdy może stworzyć swoim
        dzieciom takie warunki jak K.Radziwiłł-prezes naczelnej izby lekarskiej,ojciec
        8 dzieci.
      • hanyszka najrozsądniejsza wypowiedź w tym wątku 08.04.07, 17:42
        zgadzam się w zupełności..Tez nie rozumiem, co to znaczy, ze starsze dzieci
        wychowują mlodsze, to nie jest ich rola, tylko rodziców. O kwesrtiach
        ekonomicznych nie wspomnę, bo sa oczywiste.
      • misssaigon maks dwójka 09.04.07, 21:02
        uwazam, ze za tym artykułem powinien pojsc nastepny - a mianowicie wypowiedzi
        osob, ktore wychowały sie wlasnie w takich wielodzietnych rodzinach
        "niemarginesowych" - to wlasnie zdanie tych dzieci jest istotne - jak one
        odbierały swoja sytuacje materialna, rodzinna etc.

        ja jestem jedynaczka - wychowana w skromych warunkach - teraz spodziewam sie
        trzeciego dziecka i moja rodzina oraz znajomi rodziców sa zdegustowani - uwazaja
        , że "normalna" rodzina to maksymalnie dwojka dzieci - powyżej to juz trąci
        marginesem spolecznym - mierzi mnie taka postawa - bo nie oni beda utrzymywac
        moje dzieci ani sie nimi zajmowac - a uwazaja, ze maja prawo do oceny moich
        zyciowych wyborów.

        Irytuje mnie równiez podnoszenie zarzutów, ze moje dzieci beda korzystały ze
        świadczen i składek emerytalnych, na które zapracuja inni - ja od kilkunastu lat
        korzystam z prywatnej opieki zdrowotnej - moje dzieci równiez i nie mam
        pretensji do chorych, bezrobotnych, uposledzonych dzieci, ze wykorzystuja
        pieniadze, ktore odprowadzam z tytułu składki zdrowtnej...juz mam wieksze
        pretensje do niekompetentnych i opryskliwych urzednikow panstwowych, ktorzy
        pracuja za moje pieniadze z podatku
        • makurokurosek Re: maks dwójka 10.04.07, 09:06
          hej ja jestem z rodziny powiedzmy wielodzietnej mam trójkę rodzeństwa, moi
          rodzice nie byli zbyt zamożni, ale nie musieliśmy korzystać z pomocy społecznej,
          gdy urodził się najmłodszy ( między nami jest różnica 3,1 i 11 lat mieszkaliśmy
          w bloku w czteropokojowym mieszkaniu) rodzice postanowili wybudować dom, aby
          każdy z nas jak dorośnie miał gdzie mieszkać, dom ma 200m powierzchni
          mieszkalnej plus 100 piwnicy no i poddasze. owszem było miło wesoło, nasza
          trójka miała oryginalne pomysły na zabawę, ale moi rodzice pracowali osiem
          godzin, chwile przed poczęciem młodego przeszli na zmiany, kiedy młody się
          urodził często my musieliśmy przejąć obowiązki rodzicielskie. Moja mama zawsze
          powtarza, że młodego wychowaliśmy my. Jestem egoistką, i trudno mi było w wieku
          16 lat pogodzić się z faktem , że nie mogę wyjść bo muszę zajmować sie małym,
          czasami musiałam go ze sobą zabierać na treningi judo bo nie miałam z kim go
          zostawić. oczywiście traktowałam i traktuje to jako normalne, pomoc przy
          młodszym rodzeństwie, ale co mnie uderzyło w tym artykule, to nie tylko
          bezmyślność dwóch rodzin nie przygotowanych materialnie na wychowywanie swoich
          pociech, ale postawa matki (chyba żony prezesa) która stwierdziła, że
          najmłodszym zajmują się starsi, ona nie widzi w tym problemu, a przecież gdyby
          starsi chcieli mieć dziecko to sa już w takim wieku, ze by sobie zrobili. Dla
          mnie oprócz kwestii finansowej ważny jest również czas jaki możesz poświęcić
          dzieciom. Nie wierzę aby matka 11 dzieciaków miała dla nich wszystkich czas.
      • przeciwcialo Re: wielodzietni 10.04.07, 09:58
        Bardzo mądre to co napisałaś Biała Damo.
    • imzd Re: wielodzietni 08.04.07, 15:48
      Moim zdaniem to wspaniałe mieć dużą rodzinę
      ale trzeba przynajmniej mieć na zabezpieczenie podstawowych potrzeb bytowych
      (np rodzina ambasadora czy inne),
      a nie na zasadzie, co będzie, to będzie.
      35 lat kabieta,wykształcona, po wylewie, tętniaku, z padaczką z 10 dzieci i 11
      w drodze i raczej nie chodzi o jędrność brzucha tylko o to ile jeszcze da radę
      wytrzymać jej organizm. A jak jej się coś stanie to co z 11 dzieci tatuś da
      radę sam?
      • asocial Re: wielodzietni 08.04.07, 17:06
        wlasnei akurat jedrnosc brzucha to ostatnie o czym myslalam, bardziej chodzilo
        mi o ogolna kondycje, przeciez to musi byc wycienczajace dla organizmu.
        • janka007 Re: wielodzietni 08.04.07, 18:33
          To ciekawe czemu pytałaś jak wygląda ciało kobiety po 11 porodach.
          • biala_dama3 Re: wielodzietni 08.04.07, 20:09
            Może mniej chodzi tu o wygląd zewnętrzny a bardziej o to w jakim stanie jest
            organizm kobiety. Jak wyglądają jej kości , zęby, jakią ma morfologię, poziom
            żelaza czy inne parametry biochemiczne. Jak wygląda macica,w jakim stanie są
            nerki itd.
            Ciąża nie jest chorobą, jest jednak stanem obciążającym organizm matki. Jeśli
            po obciążeniu, zmianach hormonalnych ma szansę, żeby się zregenerować (
            odpocząć, odżywić się, wyspać) to nie ma sprawy, gorzej jeśli za 2 miesiące ,
            gdy jest jeszcze rozregulowana hormonalnie znów zachodzi w ciążę. Jeszcze
            gorzej, gdy sytuacja powtarza się wiele razy.
            Nikt mi nie wmówi, że obecność kilkorga dzieci w domu nie wyczerpuje sił
            matki. Zwykle nie dosypia, je nieregularnie, a jeśli dochodzą problemy
            finansowe - nieracjonalnie i nieodpowiednio do stanu ciąży i połogu. Dodam
            permanentnej ciąży i permanentnego połogu.
            To wszystko skutecznie i trwale niszczy organizm matki. Nie jest bez wpływu na
            zdrowie kolejnych dzieci.
            Nikogo nie trzeba przekonywać o dobrodziejstwie karmienia piersią. Czy stale
            rodząca matka karmi? Jak długo karmi? Jak wartościowy jest jej pokarm?
            Jakie dzieci rodzą się niedożywionym, zanemizowanym kobietom?
            W jakim stanie jest ich macica, a zwłaszcza nadwyrężona porodami szyjka? Co się
            stanie gdy pęknie ( szczególnie, gdy panie są na tyle "doświadczone", że rodzą
            w domu? Czy zdążą do szpitala czy też wykrwawią się pozostawiając za ścianą
            dzieci z lizakami?
            Pytań jest bardzo wiele. I jeszcze kwestia higieny. W domach, w których jest
            dużo dzieci bywa z nią na bakier. Brudne ręce, wspólne szczoteczki do zębów (
            matki nie zwracają uwagi kto jakiej używa), a to już prosta droga do stałych
            chorób. Widzę to na co dzień.
    • wieczna-gosia Re: wielodzietni 08.04.07, 20:35
      > czytalam dzis artykul w WO.
      > nie mam nci przeciwko, naprawde, ale co mnie itneresuje, ze oni wydaja na
      > chleb 100zl? i ze nie maja kasy na jedzenie? i sie dziwia, ze na 40 firm
      > pomaga im tylko jedna? skoro sami sobie wymyslili, ze chca meic 11 dzieci to
      > niech sami sobie radza, czyz nie? przeciez nie ma obowiazku pomagania im? nie
      > pekaly im gumki, nie bylo tragedii, sobie wymyslili to maja.
      > i naprawde nie mam nic przeciwko, ale dobija mnie postawa roszczeniowa

      a dokladnie czytalas ten artykul?
      rodzina, o ktorej piszesz zalozyla STOWARZYSZENIE- i jak kazda organizacja tego
      rodzajuwykazuje postawe roszczeniowa. Tylko gdyby ktos napisal tutaj o chorych
      dzieciach to nie oburzylabys sie na postawe roszczeniowa stowarzyszenia tylko na
      nieczulych biznesmenow. Bo na chore dzieci wolno zbierac ale na wielodzietne
      nie wolno. I co wazniejsze- nie wolno sie skarzyc ze firmy nie daja.
      • biala_dama3 Re: wielodzietni 08.04.07, 21:19
        Wiesz, ja wogóle nie lubię wszelkiej żebraniny czy na domy dziecka, czy na
        chorych staruszków czy bezpańskie psy.
        Jedyna kwesta, którą popieram to WOŚP - jej statut jest jasny i klarowny,
        wiadomo o co chodzi.
        Pozostałe wydają mi się podejrzane.
        Zastanówmy się dlaczego społeczeństwo ma finansować wielodzietne rodziny a nie
        np. wyjazdy do Australii wszystkim, którzy marzą aby poznać ten kontynent a nie
        mają na to kasy.
        Umówmy się - masz pieniądze , warunki, zdrowie - miej liczne potomstwo. Na swój
        rachunek i swoją odpowiedzialność. Masz średnią krajową, 60 m2, przeciętne
        zdrowie i nikt Ci nie pomoże - nie funduj sobie drużyny piłkarskiej.
        • janka007 Re: wielodzietni 08.04.07, 21:22
          biala_dama3 napisał:

          > Zastanówmy się dlaczego społeczeństwo ma finansować wielodzietne rodziny a
          nie
          > np. wyjazdy do Australii wszystkim, którzy marzą aby poznać ten kontynent a
          nie
          >
          > mają na to kasy.

          Choćby dlatego, ze wielodzietne rodziny wychowują dzieci które będą pracować na
          twoją emeryturę, a wyjazdy do Australii tego nie robią.
          • marina2 Re: wielodzietni 08.04.07, 22:23
            Moim dzięki Bogu JEDYNYM problemem związanym z wielodzietnością jest
            wykombinowanie takiego układu ekonomicznego,żeby moje dzieci nie musiały
            pracować na ZUSy niedzietnych.Dlatego też bardzo dbam o wykształcenie dzieci,a
            że są inteligentne to nadzieja we mnie rośnie ,że dzieci wpadną na jakiś
            genialny pomysł.Miło mi,ze państwo się do mnie nie trąca.Sami opłacamy składkę
            zdrowotną - ubezpieczenie dobrowolne,sami finansujemy szkoły,zajęcia dodatkowe
            etc.
            • berecik7 Re: wielodzietni 09.04.07, 11:57
              Tylko gwoli uzupełnienia. Nie wiem, ile z was się orientuje, ile wynosi pensja
              ambasadora. Zapewniam was, że nie tyle, by utrzymać dziewięcioro dzieci. Ale -
              właśnie takim rodzinom jak ambasadora za wszystko płaci państwo - skoro wysyła
              go na placówkę, to za ich naukę za granicą (często w prywatnych szkołach dla
              dyplomatów) płaci polski podatnik.

              • janka007 Re: wielodzietni 09.04.07, 12:01
                Wysłać ambasadora za granicę tylko z trójką dzieci, a reszta niech zostanie w
                Polsce i żebrze na swoje utrzymanie!

                A na poważnie - tam też był opisany szef urzędu ds. kombatantów, myslę że
                pensję ma na poziomie ambasadora. I jakoś utrzymuje żone i dzieci, pewnie
                skromnie. Po drugie jeśli państwo wysyła ambasadrora z taką ilością dzieci
                gdzieś tam to znaczy ze przemyślało za i przeciw. Tak jak pisano w tym
                artykule, francuska czy belgijska arystokracja często ma znacznie powyżej 4
                dzieci więc akurat taka ilość dzieci "przydaje się" przy pełnieniu funkcji
                reprezentacyjnych.

                Znam gorsze rzeczy które finansuje polski podatnik, np specjalne emerytury dla
                górników.
          • biala_dama3 Re: wielodzietni 09.04.07, 11:20
            Co miesiąc z mojej pensji odprowadzam składkę emerytalną. I jest to moja forma
            oszczędzania na świadczenia emerytalne. Ponadto odprowadzany jest podatek,
            który idzie m.in. na pomoc wielodzietnym. Tak więc kto kogo tu utrzymuje???
            • janka007 Re: wielodzietni 09.04.07, 11:35
              Twoja składka emerytalna idzie:
              a) na 1 filar: wysokość twoich wpłat jest rejestrowana, ale pieniądze idą w
              całości na wypłaty bieżące dla obecnych emetrytów, przy czym z uwagi na
              przejście na system dwufilarowy, system ma niedobory i państwo potężnie dopłaca
              do niego z podatków (pomijam system ubezpieczeń rolniczych, który jest
              finansowany z podatków z 95%);
              b) na zakup akcji, które towarzystwo z 2 filaru zamierza sprrzedać jak już
              osiągniesz odpowiedni wiek i wypłacić ci z tego emeryturę.

              Żeby dostać emeryturę, potrzebujesz:
              a) następnych pokoleń, które zapłacą swoją część składek na I filar, a wtedy ty
              z tych pieniędzy dostaniesz cześć emerytury uzależnioną od wysokości twoich
              wcześniejszych wpłat;
              b) następnych pokoleń, które będą miały ochotę zakupić od ciebie ta akcje, i to
              po możliwie najlepszej cenie, bo inaczej zostaniesz z papierem w ręku.

              Poza tym żyjesz na koszt przyszłych pokoleń. Dług publiczny wynosi 503,7
              miliarda złotych. Ktos to będzie musiał spłacić i na pewno nie będzie to twoje
              pokolenie. Za te pieniądze robi sie np. emerytom dodatkową waloryzację, oddłuża
              służbę zdrowia itd.

              I na koniec jeszcze jedna informacja - państwo o wiele więcej dopłaca do
              przeciętnego emeryta i rencisty niż do dziecka, tym bardziej do rodziny
              wielodzietnej.
              • biala_dama3 Re: wielodzietni 09.04.07, 16:09
                Coś mi się wydaje, że póki co to z moich podatków, ba z mojej przyszłej
                emerytury ( do której zresztą brakuje mi prawie 20 lat)przyjdzie mi finansować
                niedną wielodzietną rodzinę. Tak więc opowieści o filarach między bajki włożyć.
                • janka007 Re: wielodzietni 09.04.07, 18:04
                  Widzę, że przedkładasz swoje mętne wizje nad konkrety. Szkoda. Podkreślam raz
                  jeszcze, szukając gdzie przepadają twoje podatki rozejrzyj sie po wszystkich
                  znajomych emerytach. To oni konsumują twoje podatki w największym stopniu.
                  Rodziny wielodzietne to mały, niezauważlny pikuś.
                  • lola211 Re: wielodzietni 09.04.07, 18:32
                    Fajnie, tylko ze emeryci na swoje emerytury pracowali.A te rodziny jeszcze poki
                    co nie wypracowaly nic i nie wiadomo czy w ogole wypracuja.
                    • janka007 Re: wielodzietni 09.04.07, 20:37
                      lola211 napisała:

                      > Fajnie, tylko ze emeryci na swoje emerytury pracowali.

                      Trochę pracowali, ale włożyli w system o wiele mniej niż z niego wyjmują,
                      biorąc pod uwagę niegdysiejsza składkę emerytalną która była wyraźnie niższa od
                      obecnej poniewaz byly wyże demograficzne, oraz ilosć lat składkowych i ilość
                      lat pobierania świadczeń.
                      Emeryci i renciści rolni w ogóle zapracowali na 5% swoich świadczeń, resztę
                      doplacamy my.
                      • lola211 Re: wielodzietni 09.04.07, 22:04
                        Pretensje kieruj do systemu, w jakim ci ludzie zyli, a nie do dzisiejszych
                        emerytów.
                        • janka007 Re: wielodzietni 09.04.07, 23:58
                          Do dzisiejszych emerytów też można, nikt im nie każe przechodzić na
                          wcześniejsze emerytury a to własnie jest tak potwornie kosztowne do sytemu. I
                          zwiększa obciażenia pracy osób pracujących.
                          • makurokurosek Re: wielodzietni 10.04.07, 09:13
                            gdyby nie odchodzili , często młodzi ludzie już w ogóle nie mogli by znaleźć pracy,
                            • janka007 Re: wielodzietni 10.04.07, 20:25
                              Kolejny mit. Gdyby nie odchodzili, koszty pracy nie byłyby tak duże i
                              pracodawcy chętniej zarudnialiby młodzież.
                • wjw2 Re: wielodzietni 09.04.07, 18:44
                  biala_dama3 napisał:

                  > Coś mi się wydaje, że póki co to z moich podatków, ba z mojej przyszłej
                  > emerytury ( do której zresztą brakuje mi prawie 20 lat)przyjdzie mi finansować
                  > niedną wielodzietną rodzinę.

                  oraz całą rzeszę 40-to letnich (w sile wieku)górników emerytów, zawodowych
                  wojskowych, policjantów, rolników, rencistów-symulantów, długo by wymieniać...
                  • janka007 Re: wielodzietni 09.04.07, 20:40
                    wjw2 napisała:

                    > oraz całą rzeszę 40-to letnich (w sile wieku)górników emerytów, zawodowych
                    > wojskowych, policjantów, rolników, rencistów-symulantów, długo by
                    wymieniać...

                    Popieram, ale nie "oraz" tylko "przede wszystkim". Z prawdziwą przyjemnością
                    płaciłabym z moich podatków w tej samej kwocie na więcej rodzin wielodzietnych
                    (ale niepatologicznych oczywiście), a na mniej rolników. Przed wzystkim
                    chciałabym przestac płacić na panów Leppera, Łyżwinskiego czy Filipka. Oni mnie
                    bola o wiele bardziej niż rodziny wielodzietne.
                    • makurokurosek Re: wielodzietni 10.04.07, 09:15
                      górnik przynajmniej sie napracował, ciekawa jestem czy ty chciała byś tak
                      pracować, pod presja czasu i zagrożenia, w obecnej chwili większość zakładów ma
                      gdzieś zdrowotne, które w jakiś sposób motywowało do pracy w niebezpiecznych
                      warunkach, zastanów się zanim coś napiszesz
                      • janka007 Re: wielodzietni 10.04.07, 20:26
                        A Lepper?
                        • triss_merigold6 Re: wielodzietni 10.04.07, 20:30
                          Lepper chyba ma jakoś więcej potomstwa niż dwoje.wink
                          Para wielodzietna z artykułu uprawiająca żebractwo godna podziwu?
                          • janka007 Re: wielodzietni 10.04.07, 21:00
                            Lepper sam przede wszystkim korzysta z KRUS, do kórego podatnicy dopłacają 95%.
                            Zajrzyj sobie na stronę KRUS i poczytaj, ile wynoszą składki emerytalna i
                            rentowa. Uśmiejesz się. Renty i emerytury sa tylko trochę niższe od zusowskich.
            • marina2 Re: wielodzietni 09.04.07, 11:59
              Biała Damo z całą pewnością nie korzystam z Twoich pieniędzy ani z
              podatników.Za wszystko wykładam kasę sama z własnych środków.ZUS za chwilę się
              wysypie chyba,że państwo wymyśłi cudowny kolejny sposób jak go reanimować za
              podatników oczywiście kasę.Poczytaj co się dzieje z systemami emerytalnymi w
              Niemczech czy Francji.
              • janka007 Re: wielodzietni 09.04.07, 12:04
                To troche nie tak, u nas system emerytalny jest o wiele lepszy od francuskiego
                czy niemieckiego. Po reformie mamy chyba najbardziej optymistyczne przewidywane
                parametry systemu w całej UE. Tylko że reforma polegała nie na tym żeby
                uniezależnic emerytów od istnienia przyszłych pokoleń, co jest niemożliwe, ale
                na tym żeby uniemożliwic ludziom masowe wyjmowanie z systemu więcej niż sami
                włożyli. Dzisiejsi emeryci wyjmują z systemu dużo więcej niż włożyli, ale my
                już tak nie bedziemy mogli robić.
        • wieczna-gosia Re: wielodzietni 09.04.07, 11:29
          > Zastanówmy się dlaczego społeczeństwo ma finansować wielodzietne rodziny a nie
          > np. wyjazdy do Australii wszystkim, którzy marzą aby poznać ten kontynent a nie
          >
          > mają na to kasy.

          no nie wiem- no wlasnie dlaczego? mam pieniadze- decyduje kogo wspomoc. Wbrew
          pozorom biala damo istnieja ludzie, ktorzy nuie maja kasy np na Australie, czy
          Orinoko, tez szukaja sponsorow, znajduja ich a nastepnie jada do Australii lub
          nad Orinoko.

          Dlaczego jesli bede chciala wyjechac na Mount Everest i zaczne zbierac na ten
          cel pieniadze- bede ciekawym, tworczym czlowiekiem, a jesli mam ochote miec 6
          dzieci, mam je a w trakcie okazuje sie ze koldra troche za krotka, no wiec ide
          do stowarzyszenia i mowie sluchajcie pomozcie- to juz jestem roszczeniowa?

          Moje zdanie jest takie- stowarzyszenie to calkiem sluszna droga. jesli ktos chce
          wspomioc takie stowarzyszenie, chce sponsorowac dom dziecka czy wyprawe
          gokartowa po pustyni- to super.
          • biala_dama3 Re: wielodzietni 09.04.07, 16:08
            Jeśli ktoś chce płacić to jego i tylko jego sprawa. Natomiast gorzej jeśli taka
            rodzina biegnie do pomocy społecznej i domaga się fundowania kolonii, obiadów,
            podręczników, mieszkania itd.itp. Zaspakaja swoje fanaberie lub bezmyślność
            cudzymi pieniędzmi.
            • misssaigon biała damo.. 09.04.07, 21:04
              każdy chciałby zyc w panstwie opiekunczym tylko zeby ta "opiekunczosc" nie była
              za jego pieniadze - tylko za czyje?
              • e_r_i_n Re: biała damo.. 11.04.07, 19:02
                misssaigon napisała:

                > każdy chciałby zyc w panstwie opiekunczym

                Skąd takie przypuszczenie?
          • syriana Re: wielodzietni 09.04.07, 18:41
            no, ok

            ale w przypadku tej rodziny z artykułu, stowarzyszenie to najprostsza droga do
            wyuczonej bezradności i lekkomyślności tych rodziców

            rolę stowarzyszenia, wyobrażam sobie jako doraźną, wspierającą konkretny cel

            a nie pełniącą rolę dożywotniego sponsora dorosłych ludzi, którzy z wielkiej
            wiary w miłosierdzie boskie i ludzkie, zatracili zdolność racjonalnego myślenia
            • wieczna-gosia Re: wielodzietni 09.04.07, 19:57
              jesli prowadzenie stowarzyszenia to wyuczona bezradnosc to ja prosze by wszyscy
              byli tak bezradni smile
      • joanna35 Re: wielodzietni 09.04.07, 10:41
        Gosiu jest jednak pewna róznica między rodziną wielodzietną a rodziną z chorym
        dzieckiem. Pierwsza często jest wyborem, a nie spotkałam jeszcze osoby, która
        by planowała - urodzę dwójkę chorych dziecisad
        • berecik7 Re: wielodzietni 09.04.07, 12:26
          Nie twierdzę, że to źle, że polskie państwo płaci za szkołę dzieci
          Tombinskiego. Sporo osób wcześniej za takie pozytywne przykłady uznało właśnie
          rodzinę ambasadara i prezesa KGHM - oto ludzie, którzy mają kasą, więc mogą
          sobie pozwolić na dzieci. O ile w przypadku prezesa to pewnie prawda, o tyle w
          przypadku ambasadora nie do końca tak jest. Za jego dzieci w głównej mierze
          płaci państwo (szkoła, diety, dodatki). Tyle i tylko tyle. Ja się ciesze, że
          dzieci Tombinskiego jeżdża po świecie, uczą się jezyków itp. Będą w przyszłości
          polską elita, obeznaną ze światem, której tak nam w Polsce brakuje.
          • sabciasal Re: wielodzietni 10.04.07, 09:21
            berecik7 napisała:

            > Nie twierdzę, że to źle, że polskie państwo płaci za szkołę dzieci
            > Tombinskiego. Sporo osób wcześniej za takie pozytywne przykłady uznało
            właśnie rodzinę ambasadara i prezesa KGHM - oto ludzie, którzy mają kasą, więc
            mogą sobie pozwolić na dzieci. O ile w przypadku prezesa to pewnie prawda, o
            tyle w przypadku ambasadora nie do końca tak jest. Za jego dzieci w głównej
            mierze płaci państwo (szkoła, diety, dodatki). Tyle i tylko tyle. Ja się
            ciesze, że dzieci Tombinskiego jeżdża po świecie, uczą się jezyków itp. Będą w
            przyszłości polską elita, obeznaną ze światem, której tak nam w Polsce brakuje

            coś chyba nie za bardzo to logiczne
            ambasador zarabia ile zarania
            czy ma jedno dziecko, zero dzieci czy dziesięcioro.
            na tej zasadzie mozna powiedziec, ze panstwo płaci za zywienie moich dzieci, bo
            mąż w urzędzie pracuje
            szkoła tym dzieciom należy się darmowa czy są dziecmi ambasadora w ilosci 10,
            czy dziećmi szofera w ilości 2
            o dietach dla dzieci nigdy nie słyszałam (nie bierze dodatku za rozłąkę z
            rodziną)
            jedyne za co panstwo płaci, to prąd i media w ambasadzie

    • pampeliszka Re: wielodzietni 09.04.07, 14:01
      A mnie jest żal 10 dzieci, ktore sie gnieżdzą na 42 m2 z 2 rodzicow. Jesli ktos
      chce miec duza rodzine, to powinien moc zapewnic dzieciom odpowiednie warunki.
      My we troje nie bylismy w stanie sie pomiescic w garsonierze- 24m2. A tu prosze,
      12 osob na 42 m.
      Moim zdaniem to juz jest znecanie sie nad dziecmi.
      • jklk Re: wielodzietni 09.04.07, 18:22
        12 osób w 42-metrowiu mieszkaniu to takze przecież 12 osób na jedną łazienke.
        Policzmy - gdyby kazdy miał w tej łazience kąpac się przez 15 minut to mamy już
        3 godziny. A przecież nie sposób poswięcać 3 godzin na wieczorne mycie. Więc
        pewnie myją się po 5 minut, albo i wcale.
        Może to nie prawda, może jestem niesprawiedliwa, może sa czyściochami i w ogóle
        są super. Ale jakoś mam wrażenie, że oni jednak te swoje dzieci krzywdzą,
        skazując je na wegetację na 42 metrach z jedną łazienką i ubikacją.
        • janka007 Re: wielodzietni 09.04.07, 20:41
          jklk napisała:

          > 3 godziny. A przecież nie sposób poswięcać 3 godzin na wieczorne mycie. Więc
          > pewnie myją się po 5 minut, albo i wcale.
          > Może to nie prawda, może jestem niesprawiedliwa, może sa czyściochami i w
          ogóle
          >
          > są super.

          Nie czepiaj się tak, dzieci do pewnego wieku się tak bardzo nie brudzą
          zwłaszcza zimą, a codzienny kontakt całego ciała ze środkami czystości
          radykalnie zwiększa prawdopodobieństwo wystąpienia alergii tongue_out
          • biala_dama3 Re: wielodzietni 10.04.07, 08:46
            No tak, częste mycie skraca życie. Ozdobą jest ciemienicha, u starszych czarne
            otoczki za rzadko obcinanymi paznokciami, a zapach ciała to mieszaninka potu i
            brudu. U młodszych moczu.
            Swoista filozofia.
            • wieczna-gosia Re: wielodzietni 10.04.07, 09:11
              biala damo a slyszalas ze w Wielkiej Brytanii np. nie zaleca sie codziennego
              kapania niemowlat? przecieranie owszem i mycie okolc pupy. Ale kapiel nie.

              A swoja droga naprawde nie rozumiem, jaki istnieje problem w tym by 12 oso sie
              umylo. Bo oczywiscie rozumiem, ze dlugo to trwa i musi byc upierdliwe, ale w
              dobie bierzacej wody- zero problemu. Przy jej braku- oczywiscie widze problemow
              wiecej, z tym ze mysle ze wtedy miec jedno niedomyte dziecko tez nie jest
              rzadkoscia.

              mam jedna lazienke z ktorej korzysta 7 osob i rzecz jasna cholery dostaje
              regularnie, ale w zyciu nie mialam w domu ciemieniuchy, wszy, nawet owsikow smile
              nikt nigdy nie skarzyl sie ze dzieci sa niedomyte ( a w kwestii rodzin
              wielodzetnych ludzie na ogol sa wyczuleni). Rano trzeba wstac odpowiednio
              wczesnie, wieczorem kapac sie odpowiednio pozno. I nawet kapiel z pianka i
              czytaniem ksiazki jest mozliwa.

              U znanych mi wielodzietnych rodzinteznie zaobserwowalam problemu zapachu moczu,
              ale jak juz pisalam biore poprawke na wielkie miasto i fakt ze te rodziny
              wielodzietne sa z wyboru a nie z nieporadnosci.
              • biala_dama3 Re: wielodzietni 10.04.07, 11:41
                W Afryce też nie zaleca się codziennej kąpieli bo szkoda wody.
                Jako pediatra widzę dzieci i czyste i brudne. Brudne - czyli cuchnące moczem,
                niemyte przez kilka tygodni, z odparzeniami.
                I obserwuję regułę - znacznie częściej zdarza się to w rodzinach
                wielodzietnych. Choć nie przeczę, że są od niej odstępstwa.
                • wieczna-gosia Re: wielodzietni 10.04.07, 11:51
                  > I obserwuję regułę - znacznie częściej zdarza się to w rodzinach
                  > wielodzietnych. Choć nie przeczę, że są od niej odstępstwa.

                  i teraz nalezy sobie zadac pytanie- czy gdyby w rodzinie tej bylo dwoje dzieci-
                  bylyby one zadbane i czyste, czy tez brudne i z odparzeniami.
                  czy matka po prostu nie radzi sobie z 4 fizycznie, a gdyby miala 2 to by soebi
                  radzila czy tez po prostu matla nie radzi sobie w ogole- z kontrola swojej
                  plodnosci rowniez.

                  o ja np obserwuje taka regule, ze kiedy w TV slyszymy o maltretowanym dziecku-
                  zazwyczaj okazuje sie ze rodzina jest wielodzietna, ale przy starszych dzieciach
                  tez by;y problemy, zostaly odebrane, czy prawa byly ograniczone. czyli matka
                  byla iewydolna wychowawczo od zawsze. I fakt ze jest ona wielodzietna jest
                  wtorny do tego ze jest nieporadna. Normalna zaradna matka przy pierwszym dziecku
                  tez jest nieco rozbita i lazi w pidzamie do poludnia ale przy drugim juz nie
                  lazi a przy trzecim gotuje obiady tydzien po porodzie. Bo to jest wlasnie cecha
                  zaradnych kobiet- ze znana sytuacje- jaka jest urodzenie dziecka- opanowuja przy
                  kolejnych razach coraz sprawniej.
                • gabi683 Re: wielodzietni 10.04.07, 12:10
                  Wiesz co jak Ciebie czytam to zstanawim sie jaka z Ciebie pedjatra z taka
                  pogarda mówisz o dzieciach(cuchnace moczem).Jestes wszak lekarzem i nie zawsze
                  widzi sie ludzi zdrowych zadbanych itp.
                  • ledzeppelin3 Re: wielodzietni 12.04.07, 10:02
                    > Wiesz co jak Ciebie czytam to zstanawim sie jaka z Ciebie pedjatra z taka
                    > pogarda mówisz o dzieciach(cuchnace moczem).Jestes wszak lekarzem i nie
                    zawsze
                    > widzi sie ludzi zdrowych zadbanych itp.
                    Oczywiście, powinna mówić "pachnące moczem". Wtedy byłaby dobrym pediatrątongue_out To,
                    że pacjent cuchnie, że gnije mu ciało, a smród jego stolca trzeba zmywać z
                    siebie godzinę, nie oznacza, że się do tego pacjenta nie ma szacunku. Ale w
                    polskim piekiełku leczenie kompleksów niedouczenia za pomocą gnojenia lekarzy
                    jest szalenie rozpowszechnione i ogólnie przyjęte.
                • janka007 Re: wielodzietni 10.04.07, 20:28
                  biala_dama3 napisał:

                  > W Afryce też nie zaleca się codziennej kąpieli bo szkoda wody.
                  > Jako pediatra widzę dzieci i czyste i brudne. Brudne - czyli cuchnące moczem,
                  > niemyte przez kilka tygodni, z odparzeniami.

                  Wspólczuję pacjentów.

                  > I obserwuję regułę - znacznie częściej zdarza się to w rodzinach
                  > wielodzietnych. Choć nie przeczę, że są od niej odstępstwa.

                  A czy twoje obserwacje sa dokonywane na podstawie reprezentatywnej próby?
                  Przeprowadziłaś stosowne losowanie? Czy może leczysz w kiepskiej dzielnicy i
                  przychodzą do ciebie doły społeczne?
                  • biala_dama3 Re: wielodzietni 11.04.07, 11:23
                    W prywatnym gabinecie mam pacjentów z górnej półki. W szpitalu klinicznym AM
                    również z dołów społecznych. Właśnie 10 minut temu skończyłam rozmowę z matką
                    przywiezionego w nocy pacjenta( i 4 innych dzieci), która nie potrafi nic
                    powiedzieć o tym czy pewne objawy są od kilku dni, tygodni czy miesięcy.
                    • janka007 Re: wielodzietni 11.04.07, 23:35
                      biala_dama3 napisał:

                      > W prywatnym gabinecie mam pacjentów z górnej półki.

                      Z górnej półki to ci, którzy mają dużo pieniędzy, czy jak?
            • agnieszkas72 Re: wielodzietni 10.04.07, 09:27
              Wiesz,brudasy będą brudasami,niezależnie od tego czy w rodzinie jest jedno
              dziecko czy ósemka.pamiętam z lat szkolnych koleżankę,od której smierdziało non
              stop-była jedna z dwóch córek milicjanta-w tamtych czasach była to rodzina
              żyjąca na dośc wysokim poziomie.
              Sama jestem mamą czwórki i dbanie o higienę moich dzieci nie przerasta mnie w
              najmniejszym stopniu.Przed ich urodzeniem pracowałam jako nauczyciel w wielkim
              osrodku szkolno-wychowawczym dla dzieci głębiej uposledzonych.Był tam
              internat.Wychowawca w internacie miał pod opieką 8-10 dzieci.Jego
              zadaniem,oprócz organizacji zajęć popołudniowych było dbanie o ich
              czystość,kształtowanie nawyków higienicznych.Codziennie wieczorem cała grupa z
              panem lub panią nastawiała pralkę z ubraniami,sprzątała pokoje,brała prysznic i
              myła zęby.Żadne z dzieci internatowych nie miało obwódek za paznokciami i nie
              smierdziało.Skoro możliwa jest taka organizacja w przypadku grupy dzieci w
              większości niesamodzielnych,dlaczego nie miałaby być możliwa w przypadku
              rodziny,w której większość stanowią dzieciaki dbające już o siebie samodzielnie.
              Żadna z rodzin przedstawionych w artykule nie wyglądała mi na taką,w której
              rodzice zaniedbują dzieci.Więc może nie generalizuj i nie sugeruj,że rodzina
              wielodzietna=dzieci brudne i zapuszczone.
              • biala_dama3 Re: wielodzietni 10.04.07, 11:44
                Może jesteś chlubnym wyjątkiem potwierdzającym regułę. Ja, niestety, mam inne
                obserwacje. Znacznie, znacznie częściej dzieci z wielodzietnych rodzin są
                brudne, zaniedbane wychowawczo i zdrowotnie, nieszczepione, niedoleczone. Matki
                rzadziej zwracają uwagę na niepokojące symptomy wychodząc z założenia,
                że "jakoś to będzie".
                • gabi683 Re: wielodzietni 10.04.07, 12:13
                  biala_dama3 napisał:

                  > Może jesteś chlubnym wyjątkiem potwierdzającym regułę. Ja, niestety, mam inne
                  > obserwacje. Znacznie, znacznie częściej dzieci z wielodzietnych rodzin są
                  > brudne, zaniedbane wychowawczo i zdrowotnie, nieszczepione, niedoleczone.
                  Matki
                  >
                  > rzadziej zwracają uwagę na niepokojące symptomy wychodząc z założenia,
                  > że "jakoś to będzie".


                  Ty mowisz o patologii a nie o rodzinach wielodzietnych tak zwanych"NORMALNYCH"
                  Dlaczego mowisz o skrajnosciach.
                  • makurokurosek Re: wielodzietni 10.04.07, 14:11
                    bo takich skrajności jest dość dużo i rzucają sie w oczy. Sama poznałam kilka
                    takich rodzin. Jako dziecko często jeździłam na wakacje do babci tam dziewczyna
                    w moim wieku przez całe wakacje zajmowała sie młodszym rodzeństwem bo jej
                    rodzice albo odsypiali całonocną libację, albo płodzili kolejne dziecko. Po
                    każdych takich wakacjach albo często jeszcze w czasie ich trwania mieliśmy
                    przymusowe odwszawianie, bo zazwyczaj od tej dziewczyny łapaliśmy wszy. Chce
                    wiedzieć jak wyglądało życie tej dziewczyny, o kąpieli mogła pomarzyć tak samo
                    jak o przygotowanym przez mamę śniadaniu czy obiedzie, to ona zajmowała się
                    całym " domem " po trudno nazwać rozwalającą się budę domem, spali na
                    siennikach, załatwiali swoje potrzeby gdzie popadnie, ciuchy dostawali po
                    sąsiadach. W tamtej wsi to nie był ewenement, było jeszcze kilka tak troskliwych
                    rodziców, jedni w rozmowie z moją mamom stwierdzili ciekawe komu się szybciej
                    znudzi mnie dzieci rodzić czy państwu je chować( miałam możliwość poznania
                    jednej z ich córek która przyjechała z domu dziecka). Może przez to,że widziałam
                    tego typu patologie, wkurza mnie gdy ktoś mówi, że rodzeństwo później będzie
                    przejmowało obowiązki za rodziców, ja osobiście nie miałabym ochoty w wieku
                    kilku lat przejąc obowiązki rodzicielskie,gdy dziecko w tym wieku samo
                    potrzebuje pomocy rodziców
                    • wieczna-gosia tylko wroce do postawionego pytania 10.04.07, 14:44
                      czy ta rodzina byla niewydolna bo wielodzietna? czy tez wielodzietna bo niewydolna?
                      czy dzieci chodzily brudne bo bylo ich duzo- czy dlatego ze matka nie widziala
                      potrzeby ich myc- tak jak nie widzialaby potrzeby myc jedynaka?
        • wieczna-gosia Re: wielodzietni 10.04.07, 00:15
          a dlaczego nie sposob?
          no tak ja rozumiem, ze to 3 godziny conajmniej, ale do jakiego wielku sie te
          dzieci myje? Bo ja zasadniczo osobiscie myje jedno dziecko (nie mowiac juz o
          krzywdzacym i nieodpowiedzialnym zrzucaniu tego na starsze dzieci)- 4 latka mi
          sie myje sama. najmlodsze zaczynamy myc po 19 to najstarsze sie umyja po 22.
          Oczywiscie lazienka jest caly czas zajeta i szlag pewnie czlowieka trafi, ale
          ogolnie bez trudu sobie to wyobrazam smile)

          o skandalicznym zachowaniu takim jakim jest mysie maluchw hurtem razem to juz
          nawet nie pisze (szczoteczke kazdy ma swoja, ale nie da sie ukryc ze obnazaja
          sie przed soba nawzajem... no....)
          • ciocia_luta Re: wielodzietni 10.04.07, 00:25
            wieczna-gosia napisała:

            >4 latka mi
            > sie myje sama.
            Myje się?
            Jesli sie faktycznie u m y j e sama, szapo ba.
            Pewnie jeszcze sama po sobie wanne/prysznnic myje ;D
            Ot co zaradni rodzice potarfią wychować, nic tylko czerpać wzorce :p
            • wieczna-gosia Re: wielodzietni 10.04.07, 09:05
              > Jesli sie faktycznie u m y j e sama, szapo ba.

              no ty serio, takie to wyzwanie? wziac gabke, nalac na nia mydla w plynie, po
              czym umyc cale cialo? Nawet jak mialam jedno to w wieku 4 lat jej nie
              podmywalam, bo dla mnie juz byla za duza. Takze jak widzisz standardy mialam
              takie przy jednym dziecku rowniez.

              4 latce myje zeby. Tzn, najpierw ona myje sama, a potem ja drugi raz. O, i uszy
              jej myje. Ale i jedno i drugie zalatwiam hurtem po kapieli najmlodszego.



              > Pewnie jeszcze sama po sobie wanne/prysznnic myje ;D
              nie, poniewaz takiemu malemu dziecku nie dam cifa do reki. Ale owszem splucze,
              jak jej przypomniec.
              • agnieszkas72 Re: wielodzietni 10.04.07, 09:41
                Moja pięciolatka też od dłuższego już czasu myje się pod prysznicem sama
                baaardzo powoli i dokładnie.Myję jej tylko włosy bo ma długie i plączące
                się.Czyli z czwórki dzieci w całości kapię jedynie dwulatka,starsi chłopcy(7 i
                9) są całkowicie samodzielni,jeśli chodzi o kąpiel i obcinanie paznokci.Czasami
                sprawdzam za uszami i nogi-nigdy nie było zastrzeżeń.
              • ciocia_luta Re: wielodzietni 10.04.07, 09:46
                no ty serio, takie to wyzwanie? wziac gabke, nalac na nia mydla w plynie, po
                czym umyc cale cialo? Nawet jak mialam jedno to w wieku 4 lat jej nie
                podmywalam, bo dla mnie juz byla za duza. Takze jak widzisz standardy mialam
                takie przy jednym dziecku rowniez.
                Tak, całkiem serio.
                Moje doświadczenia z dzieckiem czteroletnim są takie, że zamiast wymycia się ,
                wykazuje ono szczególne zainteresowanie skomplikowanym wink panelem prysznicowym,
                kurkami itp., które dla 4latka moim zdaniem przeznaczone nie są. A w wannie,
                gdyby dziecku pozostawić swobodę działania, korzystałoby z opcji max (czyli tez
                uruchamianie hydromasażu) - co groziłoby utonięciem i ma się nijak do idei
                gospodarowania wodą wink
                Ale rozumiem, że przy jednej łazience i wielu domownikach dzieci raczej do
                zabaw okołokąpielowych nie są przyzwyczajanie, z uwagi na czas.
                Istnieje też ryzyko poparzenia się przez tak małe dziecko, czy zwykłego
                zachłyśnięcia się – i nie są to moje wymysły , ale zalecenia (by opiekun był
                przy dziecku) np. American Academy of Pediatrics (btw – czy mogłabyś przybliżyć
                cytowane brytyjskie źródła nt częstości kąpieli/mycia dzieci, bardzo chętnie
                się zapoznam).
                • wieczna-gosia Re: wielodzietni 10.04.07, 10:06
                  nigdzie nie napisalam ze w czasie kapieli 4 latka pije kawe- napisalam jedynie
                  ze jej nie myje.
                  Ja akurat wtedy po prostu myje tzrylatka (ktory nota bene tez dostaje gabke i
                  najpierw byle sie sam, tylko wg instrukcji typu a teraz brzuszek, a teraz
                  raczki- a ja potem domywam strategiczne miejsca), nastawiam pralke, ewentualnie
                  ja oprozniam. nie mam dziesiecirga dzieci wiec moje sie bawia, ale jest zwyczaj
                  ze czas na zabawe jest po dokladnym umyciu sie. I prawde mowiac najchetniej
                  robia to w grupach wieloosobowych tzn najmlodsi siedza w wannie, reszta siedzi
                  wokol wanny i wszyscy sie chlapia.



                  naprawde mam grzebac w internecie?
                  www.cnn.com/HEALTH/library/PR/00041.html
                  takie cos starczy czy mam poszukiwac dokumentow rzadowych? BTW to chyba strona
                  amerykanska smile
                  prawde mowiac nie chce mi sie- sama swoje zieci kapie codziennie bo one to po
                  prostu uwielbiaja, wiec nigdy sie nie musialam wspierac. wieczorne niemycie
                  zdarza mi sie sporadycznie, jak wrocimy strasznie pozno itp historie losowe.
                • biala_dama3 Re: wielodzietni 10.04.07, 11:48
                  Kiedyś jeżdziłam w pogotowiu. Przypominam sobie wyjazd do 5 latka utopionego (
                  na śmierć) w wannie wody.Rodzice zajmowali się młodszym rodzeństwem.
                  • wieczna-gosia Re: wielodzietni 10.04.07, 11:57
                    mojej sasiadce dziecko utopilo sie zalewajac sobie pluca szklanka wody- tylko
                    mialo mniej szczescia niz dziecko ewy blaszczyk. bylo jedynakiem.
                    A mojej drugiej sasiadce dziecko sie utopilo w jeziorze. Mialo 10 lat, bylo w
                    klasie plywackiej i machalo 25 metrow pod woda. Czego to dowodzi?

                    Ale zeby cie uspokoic biala damo- nie zostawiam dziecka samego w wannie. tylko
                    go nie myje. A to roznica. Nie mowiac o tym ze dzieci w ogole nie kapie, tylko
                    prysznicuje a wiec w wannie jest moze 10 cm pod koniec smile
                    • ciocia_luta Re: wielodzietni 10.04.07, 12:03

                      Zrobisz nam tu kwerendę Faktu, czy SE?
                      90% wypadkow domowych to efekt porazajacej głupoty, bezmyslności i niedbałości
                      rodzicow /opiekunow (źrodlo- dane AAP z roku 1994 i dalsze).
                      Oczywiscie można polemizować i dawać wspaniałe pozytywne przyklady z życia
                      swojej rodziny, ale Wieczna, statystyk Twoj optymiizm i dobre samopoczucie nie
                      zmienią.
                      • wieczna-gosia Re: wielodzietni 10.04.07, 12:15
                        90% wypadkow domowych to efekt porazajacej głupoty, bezmyslności i niedbałości
                        > rodzicow /opiekunow (źrodlo- dane AAP z roku 1994 i dalsze).

                        alez oczywiscie. Bym powiedziala nawet ze 100%. I co z tego? bo jakos nie
                        zlapalam o czym ma swiadczyc 5 latek, ktory sie utopil w wannie, bo rodzice
                        zajmowali sie mlodszym rodzenstwem? nalezy sie zastanowc nad tym czy gdyby byl
                        jedynakiem- jekgo mama nie czytalaby ksiazki.
                        • gabi683 Re: wielodzietni 10.04.07, 12:39
                          I tu jest bardzo trafne stwierdzenie,wypatki sa bardzo czeste ale to nie znaczy
                          ze rodzic jest temu winien.
                    • crises Re: wielodzietni 11.04.07, 10:09
                      Dziecko Ewy Błaszczyk miało szczęście? Raczej pecha, że przeżyło. Takie życie
                      to jakaś potworna tragedia.
                  • gabi683 Re: wielodzietni 10.04.07, 12:15
                    biala_dama3 napisał:

                    > Kiedyś jeżdziłam w pogotowiu. Przypominam sobie wyjazd do 5 latka utopionego
                    (
                    > na śmierć) w wannie wody.Rodzice zajmowali się młodszym rodzeństwem.


                    I co napewno byla to ich wina ,nie patrzysz na ich nieszczescie coraz bardziej
                    mnie irytujesz .
                    • wieczna-gosia Re: wielodzietni 10.04.07, 12:30
                      gabi no nie przesadzaj, jak dziecko topi sie w wannie to raczej jest wina
                      rodzcow. chodzilo mi raczej o to, ze wypadki chodza po ludziach.
                      a najwiecej wypadkow to jest na wsiach w porze sianokosow. Ludzie na wsiach nie
                      powinni miec dzieci?

                      wracam do swojej tezy- przytomny czlowiek przytomnie wychowuje dzieci w dowolnej
                      liczbie. chociaz pewna ilosc farta tez mu sie przyda gdyz dokladnie kazde
                      dziecko bywa w sytuacjach potencjalnie niebezpiecznych.

                      moja przyjaciolka ma jedno dziecko w dodatku wyczekane. I ostatnio okazalo sie
                      ze dziecko ma peknieta czaszke. kiedy? gdzie? U opiekunki? a moze w domu
                      przyrabalo? nie wie tego nikt. Moj syn jest duzo bardziej urazowy niz ta mala
                      slodka dziewczynka, ktora ledwo skonczyla roczek. A czacha mu jeszcze nie pekla.
                      A jednak twierdzenie ze moja przyjaciolka gorzej ode mnie zajmuje sie dzieckiem
                      byloby bzdurne, no nie? szczegolnie ze dziecko ma jedno i z pewnoscia wiecej
                      uwagi mu poswieca.
                    • ledzeppelin3 Re: wielodzietni 12.04.07, 10:06
                      > I co napewno byla to ich wina ,nie patrzysz na ich nieszczescie coraz
                      bardziej
                      > mnie irytujesz
                      Pewnie dletego, bo jest lekazrem, i nie odpowiada na Twoje prostackie zaczepkitongue_out
    • lola211 Re: wielodzietni 09.04.07, 16:07
      Dla mnie takie rodziny to takie samo nieszczescie jak dla nich moj model- 2
      plus jedno.Co prawda do nadopiekunczej mamuski mi daleko, ale niech im bedzie,
      ze tak jest i basta- matka jedynaka MUSI nadopiekuncza byc.
      Czyjes dzieci malo mnie w zasadzie interesuja i dopoki osobiscie nie
      doswiadczam koniecznosci sponsorowania licznej dziatwy kogos, kto realizuje sie
      ilosciowo, temat mnie nie zajmuje.Gorzej, gdy slysze, ze mam dolozyc tyle a
      tyle do biletu, by dziecko iksinskiego moglo pojsc do teatru z klasa czy
      pojechac na wycieczke.Regula jest, ze iksinski ma tych dzieci kilkoro,
      przynajmniej w moim otoczeniu.

      • biala_dama3 Re: wielodzietni 09.04.07, 16:13
        W moim też. Dopłacam do wycieczki , bo Iksińskiego nie stać, klasowe składki
        dzieli się przez ilość uczniów minus Iksiński, bo wiadomo, że i tak nie
        zapłąci, funduję Iksińskiemu teatr, obiady i.....nikt mnie nie pyta czy chcę
        czy nie i czy dzieje się to kosztem mojej rodziny.
        • marina2 Re: wielodzietni 09.04.07, 16:28
          W naszej szkole we wszystkich klasach jest zwyczaj fundowania wycieczki
          Iksinskim niekoniecznie wielodzietnym,ale w tarapatach finansowych.Na ogół nie
          wiemy komu to robimy.Nauczycielka chwyta trójke klasową i mówi ,ze jest taki
          problem.Dajemy kase,dzieci sie świetnie bawią nikt na nikogo nie patrzy
          bykiem.W ubiegłym roku jak sie po czasie dowiedzielismy problemy z kasą miała
          rodzina w której tata zachorował na nowotwór.Leczenie ich
          wypompowało.Zrzuciliśmy się na podręczniki dla dziecka,wycieczkę.Drobne sumy
          jeśli się składa bodaj cała klasa.Ale to pikuś .Hmm jakby to nazwać?
          Wielkoduszność?Nie myślę,że normalność.
          • lola211 Re: wielodzietni 09.04.07, 16:33
            To sie skladaj jak chcesz.Ja nie mam zamiaru w sytuacji, gdy nie chodzi wcale
            o przypadek losowy(to inna para kaloszy), ale o permanentnie biedna rodzine, w
            ktorej nie brakuje tylko jednego- dzieci.Nie rozumiem, dlaczego norma ma byc
            fundowanie wybranym tego, za co inni musza normalnie placic.Podreczniki,
            obiady, wycieczki.
            • hancik5 Re: wielodzietni 09.04.07, 20:30
              A mnie to w ogóle nie przeszkadza...Mogę dopłacić do jakiegoś dziecko, nie widzę
              problemu...
              • joanna35 Re: wielodzietni 09.04.07, 21:25
                hancik5 napisała:

                > A mnie to w ogóle nie przeszkadza...Mogę dopłacić do jakiegoś dziecko, nie
                widz
                > ę
                > problemu...
                Mam tak samosmile
                • berecik7 Re: wielodzietni 09.04.07, 21:38
                  Dopóki tak sobie płacimy jakąś sumę na anonimowe dzieci to wszystko ogólnie
                  wygląda ok. Niemniej jednak - ja od małego uczona byłam odpowiedzialności,
                  wkuwałam, by się dostać na studia i mieć pracę, która zapewni byt mojej
                  rodzinie. A koledzy z mojego bloku? Piwko i bumelka. Teraz ja mam jedno
                  dziecko, koleżkowie, ktorym się nie udało skończyć nawet szkoły średniej
                  właśnie opijali trzecie. Bez trudu potrafię sobie wyobrazić sytuację, kiedy to
                  nasze dzieci trafią do jednej klasy i usłyszę, że mam dopłacać za podręczniki,
                  basen czy wycieczki dla dzieci kolegi z bloku (który nota bene swego czasu
                  drwił z mojego "kujoństwa"). No i ja się pytam - w imię czego i z jakiej paki
                  mam dopłacać, hę? Co innego ubóstwo niezawinione, przypadki losowe, a co innego
                  śwadoma bumelantka, bo i tak za moją gromadkę zapłacą ci bogatsi, czyli ja na
                  przykład...
                  • janka007 Re: wielodzietni 09.04.07, 21:42
                    No a ja na przykład nie chcę dopłacać za sąsiadkę, która poszła na wcześniejszą
                    emeryturę. Teraz jest szcześliwa i ma dużo czasu, a na jej emeryturę płacę ja.
                    Też bym chciała mieć dużo czasu na pielęgnowanie więzi rodzinnych i się
                    relaksować, dlaczego mam komuś płacić żeby to robił. Wolałabym zamiast
                    emerytury dla sąsiadki opłacać wychowanie jednego dziecka z ubogiej rodziny
                    (wszystko jedno, ilodzietnej), bo przynajmniej jest szansa, że ono będzie
                    pracować na mój I filar. Sąsiadka na pewno nie.
                    • lola211 Re: wielodzietni 09.04.07, 22:02
                      Ta sasiadka pracujac placila skladki, z ktorej emeryture mial ktos.Co to w
                      ogole za głupawe porównania.Emeryture ma sie za PRACE, roznica wielce istotna.
                      • janka007 Re: wielodzietni 10.04.07, 00:00
                        Tłumaczyłam już, ze z jej składek można byłoby opłacić może 1/3 tego co będzie
                        pobierać jako wcześniejsza emerytka + normalna emerytka. I to nie biorąc pod
                        uwagę hiperinflacji i innych tego typu bzdetów. Resztę ssie od osób teraz
                        pracujących, w tym ode mnie - a ja sobie tego nie życzę. No ale emeryci to
                        święte krowy i nie można powiedzieć o nich nawet słowa, w odróznieniu od
                        wielodzietnych rodzin po których można jeździć ile wlezie.
                        • lola211 Re: wielodzietni 10.04.07, 00:44
                          Nie musisz tłumaczyc.
                          Zrozum natomiast, ze taki byl po prostu w Polsce system- z pieniedzy osob
                          pracujacych finansowalo sie emerytury.Najpierw ty placilas, potem korzystalas z
                          pieniedzy innych.Jak juz pisalam- pretensje do tych, ktorzy taki a nie inny
                          system stworzyli.To zupelnie inna sytuacja niz swiadome tworzenie duzej rodziny
                          i obarczajacnie tym spoleczenstwa.Dzieci robi sie osobiscie, system emerytalny
                          tworza inni.
                          • janka007 Re: wielodzietni 10.04.07, 20:37
                            Zapewniam cię ze tak hojny dla emerytow system funkcjonuje tylko dlatego, że
                            emeryci mają prawo głosu w odróżnieniu od dzieci. Często są to jeszcze osoby w
                            sile wieku które mogłyby na siebie spokojnie zarabiać jak moja sąsiadka, ale
                            żyją na koszt młodszych pokoleń. Napełnia mnie to niesmakiem. Przechodzi się na
                            emerytury też osobiście, osobiście korzystając ze świadczeń - nie widzę żadnej
                            różnicy między świadomym przejściem na emeryturę kiedy się jeszzcze może
                            pracować a świadomym spłodzeniem 10 dzieci w celu życia z nimi na koszt opieki
                            społecznej. Oczywiście o ile piszemy o osobach które żyją na koszt opieki
                            społecznej.
                            Tak naprawdę nazwa jest tu tylko inna a efekt dla kieszeni podatnika ten sam -
                            musi wydać pieniądze z własnych podatków, bo albo emeryt sobie tyle nie
                            uzbierał co chce wziąć, albo rodzice dzieci nie zarobili na nie.
                            • sir.vimes A ja różnicę widzę - wielką jak przepaść 10.04.07, 20:40
                              "Przechodzi się na
                              emerytury też osobiście, osobiście korzystając ze świadczeń - nie widzę żadnej
                              różnicy między świadomym przejściem na emeryturę kiedy się jeszzcze może
                              pracować a świadomym spłodzeniem 10 dzieci w celu życia z nimi na koszt opieki
                              społecznej. "
                              • janka007 Re: A ja różnicę widzę - wielką jak przepaść 10.04.07, 20:55
                                No to widzimy co innego. Bo jedyna różnica jaką ja widzę to taka, że rodziny
                                zamierzające żyć z opieki społecznej są postrzegane jako darmozjady, a emeryci
                                którzy przechodza na emeryturę a jeszcze mogliby pracować (mam na myśli
                                zwłaszcza wcześniejszych emerytów) przeważnie nie są poinformowani, że będą tak
                                samo żyć na koszt reszty jak ci opłacani z opieki społecznej. Tylko ze sie to
                                trochę inaczej nazywa.

                                Nie ich wina, ze kiedyś składki emerytalne były takie niskie, ale też nie wina
                                rodzin z dziećmi,ze składki emerytalne były takie niskie i tak duży pieniądz
                                publiczny idzie na emerytów zamiast na wspieranie rodzin z dziećmi. Mamy pod
                                względem redystrybucji pokoleniowej bodaj najgorszy (hojny dla emerytów, skąpy
                                dla rodzin z dziećmi) bilans w UE.
                                • sir.vimes Re: A ja różnicę widzę - wielką jak przepaść 10.04.07, 21:01
                                  Ktoś kto zamierza żyć z opieki społecznej JEST darmozjadem.

                                  Emeryt to ktoś kto uczciwie (niestety rzeczywiście nie zawsze uczciwie)
                                  zapracował na swój odpoczynek.

                                  Wcześniejsze emerytury przysługują niewielu - i warto przyjrzeć się komu. Np.
                                  osobom pracującym w bardzo szkodliwych warunkach. Osoby takie , jako narażone na
                                  spore problemy zdrowotne, maja ogromna "szansę" żyć dużo krócej niż
                                  "statystyczni". Wcześniejsza emerytura daje im np. szansę pobyć przez parę lat
                                  dziadkiem czy babcią.
                                  • janka007 Re: A ja różnicę widzę - wielką jak przepaść 10.04.07, 21:17
                                    > Emeryt to ktoś kto uczciwie (niestety rzeczywiście nie zawsze uczciwie)
                                    > zapracował na swój odpoczynek.

                                    Emeryt to ktoś kto uważa że uczciwie zapracował na swój odpoczynek. A nie
                                    zawsze zapracował. Czasami tak. A czasami tak samo jak ktoś kto zamierza żyć z
                                    opieki społecznej, prześlizgiwał się przez całe życie, na przykład na
                                    fałszywych rentach które mógł z upływem wieku emerytalnego przekształcić w
                                    emeryturę.

                                    > Wcześniejsze emerytury przysługują niewielu - i warto przyjrzeć się komu. Np.
                                    > osobom pracującym w bardzo szkodliwych warunkach.

                                    gospodarka.gazeta.pl/pieniadze/1,52983,3778709.html
                                    WCZEŚNIEJSZA EMERYTURA

                                    Na wcześniejszą emeryturę (tzw. pracowniczą) mogą w tej chwili przejść bez
                                    względu na warunki pracy, urodzeni przed 1 stycznia 1949 r., którzy spełnią
                                    podstawowe kryteria wieku i stażu pracy (patrz tabelka) oraz dodatkowo:

                                    - tuż przed emeryturą mieli opłacane tzw. ubezpieczenie pracownicze (jest nim
                                    także świadczenie przedemerytalne lub renta wypłacana z tytułu niezdolności do
                                    pracy, o ile przed przejściem na świadczenie lub rentę byli pracownikami)

                                    - w ciągu dwóch lat przed złożeniem wniosku o emeryturę byli zatrudnieni co
                                    najmniej przez pół roku na podstawie umowy o pracę

                                    / kobiety mężczyźni
                                    wiek 55 lat 60 lat
                                    staż pracy 30 lat (okresy składkowe i nieskładkowe) lub 20 lat i gdy uznane
                                    zostały za całkowicie niezdolne do pracy 25 lat i orzeczenie o całkowitej
                                    niezdolności do pracy
                                    To opcja obowiązująca od dawna {...}
                                    • sir.vimes Był kaprys pracować - niech się zdycha przy pracy 10.04.07, 23:22
                                      Ok.
                                      Czyli twoim zdaniem ludzie nigdy nie podejmujący pracy i decydujący się na życie
                                      na koszt opieki są więcej warci (w wymiernej kasie, której nie powinno się im w
                                      żaden sposób żałować) niż człowiek który pracował .
                                      Czyli twoim zdaniem ludzie podejmujący decyzję o podjęciu pracy zawodowej
                                      powinni pracować aż ich szlag trafi. Najlepiej na stanowisku pracy.
                                      Czyli...
                                      Mam nadzieję, że zdajesz sobie sprawę , że starość dotyczy także ciebie.
                                      • janka007 Re: Był kaprys pracować - niech się zdycha przy p 11.04.07, 23:43
                                        sir.vimes napisała:

                                        > Ok.
                                        > Czyli twoim zdaniem ludzie nigdy nie podejmujący pracy i decydujący się na
                                        życi
                                        > e
                                        > na koszt opieki są więcej warci (w wymiernej kasie, której nie powinno się im
                                        w
                                        > żaden sposób żałować) niż człowiek który pracował .

                                        Źle rozgraniczasz.
                                        Dajmy na to pracuję 15 lat i mam już trochę dość. Chętnie bym sobie odpoczęła.
                                        W systemie typu zaopatrzeniowego np. dla służb mundurowych mogłabym już wkrótce
                                        przejść na emeryturę i każdemu podstawiać pod nos swoje zmęczenie i koniecznosć
                                        odpoczynku. Płaciliby na mnie inni, tak samo jak na gościa systemowo
                                        czerpiącego z opieki społecznej. Czuję się autentycznie zmęczona, ale to nie
                                        powód żeby pracować tylko 15 lat ze swojego pięknego życia a resztę życ na
                                        koszt innych. Kazdy jest zmęczony. Pół biedy jeśli narażam zdrowie i życie oraz
                                        pracuję w szczególnie trudnych warunkach. Niestety w Polsce prawie każdy naraża
                                        zdrowie i życie oraz pracuje w szczególnie trudnych warunkach.

                                        Nie mam żadnych zastrzeżeń do ludzi, którzy przepracowali wiele lat aż do
                                        osiągnięcia standardowego wieku emerytalnego i teraz biorą emeryturę,
                                        niezależnie od tego, że do nich trochę dopłacam.

                                        > Czyli twoim zdaniem ludzie podejmujący decyzję o podjęciu pracy zawodowej
                                        > powinni pracować aż ich szlag trafi. Najlepiej na stanowisku pracy.

                                        Nie wiem, czy zdajesz sobie sprawe z tego że obecna granica wiekowa przejścia
                                        na emeryturę pochodzi z czasów, kiedy dokładnie taka właśnie była przeciętna
                                        długosć życia. Przy tym założeniu systemowym systemy emerytalne radziły sobie
                                        rewelacyjnie.
                                  • biala_dama3 Re: A ja różnicę widzę - wielką jak przepaść 11.04.07, 11:26
                                    Osobiście znam 3 może 4 osoby, które skorzystały z wątpliwego przywileju
                                    przejścia na wcześniejszą emeryturę. I całe rzesze darmozjadów- tak
                                    DARMOZJADÓW -, którym z opieki społecznej "sie należy".
                                    • janka007 Re: A ja różnicę widzę - wielką jak przepaść 11.04.07, 23:44
                                      A ja na odwrót - nie znam nikogo komu z opieki społecznej "się należy", a za to
                                      mnóstwo osób, które przeszły na wcześniejszą emeryturę.
                                      • sir.vimes Widzę, że wcześniejsza emerytura 12.04.07, 08:13
                                        to dla ciebie ogromny problem.

                                        Ja też znam ludzi na wcześniejszej emeryturze - np. nauczycielkę , która niemal
                                        straciła głos. Nawet korków nie może udzielać.

                                        Znam też jednego żołnierza na wcześniejszej. I kilka osób, które pracowały w
                                        szkodliwych warunkach.

                                        Znam też kilka osób "zawodowo" zajmujących się otrzymywaniem różnych zapomóg i
                                        pomocy z parafii. Co zabawne - jeżeli chodzi o ciuszki, ubranka dzieci, wózki ,
                                        buty i knajpy - to mają lepsze od całkiem nieźle sytuowanych pracujących. Szkoda
                                        tylko, ze ich dzieci nie chodzą nawet na angielski za 30 zet/ miesięcznie w
                                        przedszkolu.
                                        Oczywiście, według ciebie są to ludzie dużo bardziej odpowiedzialni, dorośli i
                                        rozsądni od wstręciuchów na wcześniejszej emeryturze.
                                        Zapomniałaś też o staruszkach, którzy żyją nawet po 85 roku życia i czasem nawet
                                        chodzą do lekarza. To są dopiero zbędne wydatki! Powinni tego zabronić. Starców
                                        odstrzelić a pieniążki rozdać beneficjentom opieki społecznej.
                                        • janka007 Re: Widzę, że wcześniejsza emerytura 12.04.07, 17:50
                                          sir.vimes napisała:

                                          > to dla ciebie ogromny problem.

                                          Owszem, bo widziałam wyliczenia jak to wygląda od strony finansowej. Szkoda ze
                                          ty nie widziałaś jak olbrzymie sumy laduje się w każdego wcześniejszego
                                          emeryta.

                                          > Ja też znam ludzi na wcześniejszej emeryturze - np. nauczycielkę , która
                                          niemal
                                          > straciła głos. Nawet korków nie może udzielać.

                                          Znane ci jest pojęcie renty? Od tego jest system rentowy, a nie wcześniejsza
                                          emerytura.

                                          > Znam też jednego żołnierza na wcześniejszej. I kilka osób, które pracowały w
                                          > szkodliwych warunkach.

                                          Jw. - mają być emertury pomostowe dla takich osób, a pracodawca zatrudniający w
                                          szkodliwych warunkach będzie płacił zwiększoną składkę.

                                          > Znam też kilka osób "zawodowo" zajmujących się otrzymywaniem różnych zapomóg i
                                          > pomocy z parafii. Co zabawne - jeżeli chodzi o ciuszki, ubranka dzieci,
                                          wózki ,
                                          > buty i knajpy - to mają lepsze od całkiem nieźle sytuowanych pracujących.

                                          To takie smutne, ze dostają ładne ciuszki w ramach pomocy z parafii, prawda?
                                          Odebrać to i dać im łachmany.

                                          Szkod
                                          > a
                                          > tylko, ze ich dzieci nie chodzą nawet na angielski za 30 zet/ miesięcznie w
                                          > przedszkolu.

                                          Szkoda, ale angielski w przedszkolu to czysta zabawa bez większego znaczenia
                                          dla późniejszej znajomości języka.

                                          > Oczywiście, według ciebie są to ludzie dużo bardziej odpowiedzialni, dorośli i
                                          > rozsądni od wstręciuchów na wcześniejszej emeryturze.

                                          Zmyślasz sobie dzecko, pisałam że wolę dofinansowywać wielodzietną rodzinę niż
                                          wcześniejszego emeryta - nic mniej i nic więcej.
                                          • sir.vimes Sporo w tobie nienawiści 12.04.07, 20:29
                                            >
                                            > To takie smutne, ze dostają ładne ciuszki w ramach pomocy z parafii, prawda?
                                            > Odebrać to i dać im łachmany.

                                            Oczywiście - ty byś chciała widzieć emerytów w łachmanach , żebrzących o kawałek
                                            chleba u nierobów pijących pod budka z piwem...
                                            • janka007 [...] 12.04.07, 21:23
                                              Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
                                              • sir.vimes Rzeczywiście, przestań zmyślać 12.04.07, 21:28
                                                bo te opowieści o masie wstrętnych emerytów- pasożytów co w przeciwieństwie do
                                                beneficjentów opieki społecznej grosza nie powinni dostawać są lekko żenujące.
                                                • janka007 Re: Rzeczywiście, przestań zmyślać 12.04.07, 21:34
                                                  Wiesz, vimes, nie chce mi się już kontynuować dalej tej pyskówki bo to nie mój
                                                  styl. Spodziewałam się po tobie czegoś więcej - kreowalaś swój wizerunek jako
                                                  tolerancyjnej i nowoczesnej osoby. Okazuje się że tolerancyjność i nowoczesność
                                                  kończy sie tam, gdzie zaczynasz się z kimś nie zgadzać. Wtedy wszelkie chwyty
                                                  dozowolone, erystyka w pełnej krasie - wymyślanie tez, wkladanie ich w usta
                                                  dyskutanta i wyśmiewanie ich, choć wcale nie zostały wypowiedziane przez
                                                  przeciwnika, chwyty ad personam i cały pozostały wachlarz technik nieuczcziwej
                                                  dyskusji. Smutno mi bardzo bo miałam cię za jedną z sensowniejszych osób na tym
                                                  forum.

                                                  Na przyszłość zapamiętaj sobie raz na zawsze, ze rodzina wielodzietna nie równa
                                                  się beneficjent opieki społecznej. Cały czas piszę o rodzinie wielodzietnej a
                                                  ty cały czas twierdzisz, ze o beneficjentach opieki społecznej. To nie jest
                                                  jedno i to samo i zanim nie przyswoisz tej prostej prawdy, naprawdę nie mamy o
                                                  czym rozmawiać.
                                                  • sir.vimes Pyskówka to JEST twój styl 13.04.07, 09:52
                                                    Większość twoich postów to zwykłe wyżywanie się na anonimowym rozmówcy, bez
                                                    żadnej refleksji, że mimo wszystko dyskutujesz z żywymi ludźmi.
                                                    I że kultura obowiązuje nawet w necie.

                                                  • janka007 Re: Pyskówka to JEST twój styl 13.04.07, 19:14
                                                    Porozmawiamy o wyżywaniu się na anonimowym rozmówcy, jak przyjrzysz sie
                                                    dokładnie swojej belce w oku. Polecam szczególnie posty w rodzaju "Sporo w
                                                    tobie nienawiści", co tłumaczy się jako "skond w tobie tyle jadó" oraz
                                                    tłumaczenie co rozmówca myśli tak naprawdę (oczywiście brzydko myśli i należy
                                                    go z tego powodu przynajmniej próbować zgnoić). Cytuję "Oczywiście - ty byś
                                                    chciała widzieć emerytów w łachmanach , żebrzących o kawałek
                                                    chleba u nierobów pijących pod budka z piwem...".

                                                    Jak chodziłam na zajęcia z "porozumienia bez przemocy", to to się wlaśnie
                                                    nazywało mową szakala. A teraz żegnam, nie tracę więcej na ciebie czasu, bo nie
                                                    warto. EOT.
                                                  • sir.vimes Re: Pyskówka to JEST twój styl 14.04.07, 10:56
                                                    "Jak chodziłam na zajęcia z "porozumienia bez przemocy", to to się wlaśnie
                                                    nazywało mową szakala"

                                                    Mowa szakala - tak, to właśnie uprawiasz.
                                                    Twoje posty o wcześniejszych emerytach i lekarzach .... Oburzenie tym, że
                                                    lekarze się dokształcają i - zarabiają...
                                                    Może pochodź jeszcze na te zajęcia, bo jak na razie nie wiele ci dały.

                                                    A co do nienawiści - nie miałam na myśli "jadu". Tylko właśnie nienawiść.
                        • makurokurosek Re: wielodzietni 10.04.07, 09:40
                          wiesz moja mama poszła na wcześniejszą emeryturę, zapierdzielała 30 lat w
                          zakładzie chemicznym, (patrz warunki szkodliwe, zakład produkuje również chlorek
                          winylu jeżeli wiesz co to jest to chyba zdajesz sobie sprawę jak bardzo jest to
                          szkodliwe)pomimo że ją bardzo kocham nie wierzę, ze przeżyje jeszcze 30 lat więc
                          sie odczepcie od emerytów a czepcie sie tych co nie biorą się, za żadną pracę bo
                          państwo ma na nich płacić.
                    • biala_dama3 Re: wielodzietni 10.04.07, 08:53
                      A czy nie pomyślałaś, że z pracy tej sąsiadki-emerytki, z jej podatków płacona
                      była Twoja szkoła?
                      • malila Re: wielodzietni 10.04.07, 09:40
                        biala_dama3 napisał:

                        > A czy nie pomyślałaś, że z pracy tej sąsiadki-emerytki, z jej podatków
                        płacona
                        > była Twoja szkoła?

                        Chyba raczej z podatków Jankowych rodziców. BTW - studia medyczne są ponoć
                        bardzo kosztowne.
                        • biala_dama3 Re: wielodzietni 10.04.07, 11:56
                          Są kosztowne. I w związku z tym pracując 15 lat za pensję oscylującą w
                          granicach 1000-1500 złotych spłacam kredyt.
                      • gabi683 Re: wielodzietni 10.04.07, 12:17
                        biala_dama3 napisał:

                        > A czy nie pomyślałaś, że z pracy tej sąsiadki-emerytki, z jej podatków
                        płacona
                        > była Twoja szkoła?


                        A nie pomyslalas ze i za Twoja szkole ktos placil podatki !
                        • ledzeppelin3 Re: wielodzietni 12.04.07, 10:57
                          > A nie pomyslalas ze i za Twoja szkole ktos placil podatki !

                          I za Twoją by zapłącił, gdybyś tylko podjęła trud nauki
                  • jklk Re: wielodzietni 10.04.07, 11:06
                    Rozważając, czy słuszne jest dofinansowywanie dzieci z wielodzietnych biednych
                    rodzin, trzeba wziąć pod uwagę to, że "winni" są tutaj ich rodzice, natomiast
                    cierpią i wymagają dofinansowania dzieci. I własnie dlatego, że dzieci same
                    przecież nie są winne, dofinansowanie im wycieczki, czy podręczników czy
                    wyprawki szkolej wydaje się słuszne, potrzebne.
              • embro1 Re: wielodzietni 09.04.07, 21:55
                Witam, ja mam 2 dzieci, marzy mi sie czwórka, nie pracuję zawodowo, pracuję w
                domu jestem housewife i na moje konto co miesiąc maz wpłaca 1000 zł, z czego
                opłacam sobie raty za moje auto i rachunki za komórkę, od dawna myślę ze muszę
                zacząc odkładać w tzw 3 filarze,
                zgadzam się, ze pensja matkom wielodzietnym przez Państwo nie powinna być
                wypłacana, ale już składki emerytalne męża powinny być absolutnie dziedziczne, a
                także dzielone na pół w razie rozwodu tak jak to jest w Skandynawii.
                Mąż mój zarabia powyżej średniej, ale oczywiście jesteśmy zakredytowiani na
                amen, na szczęście 90 % kredytów spłaci się w ciągu roku. Mamy duży dom w tym 4
                pokoje na poddaszu z czego 2 zajmują juz dzieci. Nie wiem jak potoczą się nasze
                losy, ale na więcej jak 4 dzieci na pewno nie będzie nas stać.
                leczymy się głównie prywatnie i uwagi białej damy mam wrażenie, ze pracuje ona
                w jakiejś ubogiej miejscowości lub najgorszej dzielnicy, a wszystkie rodziny
                wielodzietne, które akurat leczy są patologiczne. Ja znam kilka rodzin
                wielodzietnych ( pomiędzy 3 a 6 dzieci) i wszystkie leczą się prywatnie, nie
                korzystają z żadnych zapomóg i nie sięgają po kasę innych,
                i na tym miał polegać pewnie artykuł w WO, na pokazaniu normalnych rodzin
                wielodzietnych- aczkolwiek zgadzam się z tym, że rodzina z matką po wylewie i
                niesamodzielną, oraz ta na 42m@ z taką ilością dzieci normą dla mnie nie są...
                Wszystko polega na znalezieniu złotego środka, tak jak rodzicami jedynaków nie
                są zawsze wyrachowani, zimni egoiści i materialiści, tak wielorodzicami nie są
                zawsze katolickie świrusy, alkoholicy i "króliczki".
                a zamiast do górników w sile wieku mimo wszystko wolałabym dopłacać do dzieci
                ale tak generalnie to wolałabym do nikogo nie dopłacać i żeby nikt do mnie nie
                dopłacał, ale nie żyjemy na pustyni...
              • lola211 Re: wielodzietni 09.04.07, 22:03
                Swietnie Hancik, mojej córce przydalby sie nowy rower, podac ci numer kontatongue_outPP?
          • biala_dama3 Re: wielodzietni 10.04.07, 08:51
            Podrównywanie nieszczęścia ( choroba nowotworowa) z fanaberiami posiadania
            wielkiej rodziny jest niesmaczne i nie na miejscu.
            Chętnie i z własnej woli pomogę gdy kogoś spotka nieszczęście, i ze złością (
            bo stawiana pod ścianą) płacę za wycieczkę, teatr, podręczniki, obiady rodzince
            wielodzietnej. Nie mówiąc o tym, że gros moich podatków też idzie na ten cel.
            • marina2 Re: specjalne wyznanie dla Białej Damy 10.04.07, 09:54
              Biała Damo: płacimy niezależnie od przyczyny.W jednej z klas jest rodzin
              wielodzietnych 5 razem z nasząwink Można by domniemywać ,iż to na nie się
              zrzucamy,ale tak jak pisałam dowiedzieliśmy się po czasie.Dla nikogo nie ma
              problemu się zrzucić.Szkoła jest płatna prywatna niekiedy ludzie mają
              problem ,żeby za nią zapłacić czy na jakieś ekstrasy.Jak to w życiu.Po to jest
              fundusz stypendialny i nasze dodatkowe składki takie "pogotowie".
              Ponieważ widzę ,że kwestie finansowe są dla Ciebie szczególnie bolesne być może
              w kontekście rodzin wielodzietnych podokuczam Ci trochę: moje dzieci korzystają
              z tego samego stomatologa odkąd potrafiły wsiąć na jego fotel,mają wyleczone
              zęby,co więcej lakowane,mamy dwoch zaprzyjaźnioncy prywatnch pediatrów "pod
              tel",są zadbane,nie nosza po sobie butów ani kapci,a nawet ubrań-wszystko
              wydaję,mają osobne pokoje od 16 m2 w górę i swoją 42 m2 bawialnię,w piwnicy
              zimowy plac zabaw i fitness,jeżdżą na wakacje,uprawiają
              sporty /aikido,jeżdziectwo,pływanie,piłka nożna/,uczą się języków obcych z
              dostawą do domu ang,niem,córka dodatkowo jeszcze dwóch w szkole lac,hiszp,córka
              nastolatka korzysta z kosmetyczki podobnie jak ja,fryzjer dla wszystkich.Dzieci
              są zdrowe i ładne.Mam nadzieję,że Cię zdenerwowałam.
              • biala_dama3 Re: specjalne wyznanie dla Białej Damy 10.04.07, 11:53
                Nie, nie zdenerwowałaś - choć jeśli wychowujesz swoje dzieci tak, aby
                denerwowały innych - fatalnie to o Tobie świadczy.
                Ile jest takich rodzin jak Twoja? Wśród wielodzietnych kilkadziesiąt ( tak!!!)
                w skali kraju. Natomiast znacznie, znacznie więcej jest takich jakie opisałam -
                żebrających, żyjących na skraju nędzy, niedoleczonych, roszczeniowych i bez
                szans na dobre wykształcenie.
                • janka007 Re: specjalne wyznanie dla Białej Damy 10.04.07, 20:42
                  biala_dama3 napisał:

                  Natomiast znacznie, znacznie więcej jest takich jakie opisałam -
                  >
                  > żebrających, żyjących na skraju nędzy, niedoleczonych, roszczeniowych i bez
                  > szans na dobre wykształcenie.

                  So what? Artykuł nie promuje ani wielodzietnych rodzin żebrzących (nie
                  żebrających), żyjących na skraju nędzy i niedoleczonych, ani dokładnie takich
                  samych rodzin z jednym dzieckiem. Artykuł jest o rodzinach wielodzietnych
                  niepatologicznych. A jeśli chcesz dowieść, ze patologiczne rodziny istnieją, to
                  mogę to potwierdzić. Istnieją. Istnieją też złoczyńcy, więzienia i gwałciciele,
                  a także trędowaci i syfilitycy. Ale nie mają nic wspólnego z tym artykułem.
                • mamamonika Re: specjalne wyznanie dla Białej Damy 11.04.07, 08:55
                  To dolicz sobie jeszcze jedną. Coś dużo wychodzi jak na margines
            • misssaigon klapki na uszach i oczach 10.04.07, 10:49
              biała damo, na twoja pensje place miedzy innymi ja - a nie chodze do panstwowego
              lekarza od kilkunastu lat i moja rodzina rowniez - dlaczego wiec korzystasz z
              moich pieniedzy? - nie wstyd ci?

              moze by sprobowac karac za takie "fanaberie" - ze tez sie ludziom we łbach
              poprzewracalo, ze chca miec wiecej dzieci - a sio..niech kazdy pracje na siebie,
              sam sie wyzywi, wyleczy i pogrzebie jak umrze....
              • wieczna-gosia Re: klapki na uszach i oczach 10.04.07, 11:01
                prawde mowiac uzywam wylacznie lekarzy panstwowych, wyjawszy dentyste. 2 lata
                temu dowiedzialam sie ze jest cos taiego jak dentysta na Fundusz (pod tym
                wzgledem jestem niezaradna) i ze w dodatku akurat u mnie nie jest trudno sie do
                niego dostac i zeby leczy OK. I od tego czasu trzonowce lecze amalgamatem, oraz
                wszystkie mleczaki, ktore i tak wyleca. W zamian za to szaleje z aparatem smile)

                prywatnego pediatry nie mialam nigdy smileprzy jednym tez nie smile
              • biala_dama3 Re: klapki na uszach i oczach 10.04.07, 11:54
                Gdybym żyła z pieniędzy, które płaci mi szpital nie stać by mnie było na nic.
                Żyję z prywatnej praktyki. Od każdego pacjenta płacę podatki.
                • janka007 Re: klapki na uszach i oczach 10.04.07, 20:43
                  biala_dama3 napisał:

                  > Gdybym żyła z pieniędzy, które płaci mi szpital nie stać by mnie było na nic.

                  To po co pracujesz w szpitalu?

                  Znajomi mi opowiadali po co pracuje się w szpitalu. żeby mieć dostęp do szkoleń
                  i rozwijać się zawodowo. potem tę wiedzę konsumujesz w czasie prywatnej
                  praktyki.
                  • sir.vimes Wiesz kto konsumuje wiedzę lekarzy? 10.04.07, 20:52
                    Ja, ty i nasze dzieci (masz dzieci zapewne skoro piszesz na tym forum).

                    I ja im tej wiedzy, szkoleń i wszelkich kursów życzę jak najwięcej. Jak i
                    przyzwoitych pieniędzy na jak najmniejszej liczbie etatów.

                    Mam w tym swój interes.
                    • janka007 Re: Wiesz kto konsumuje wiedzę lekarzy? 10.04.07, 20:58
                      System ochrony zdrowia jest chory. Jeśli ktoś zyskuje wiedzę pracując w
                      szpitalu za grosze, a potem wykorzystuje ja podczas prywatnych praktyk, niech
                      nie leje krokodylich łez że zarabia w szpitalu tak mało. Skoro zarabia tak
                      mało, niech się zwolni i opłaca sobie szkolenia i dostęp do najnowszej wiedzy z
                      dochodów z prywatnej praktyki.

                      > Ja, ty i nasze dzieci (masz dzieci zapewne skoro piszesz na tym forum).

                      Konsumuję wiedzę lekarzy wyłącznie w publicznych placówkach. Nie korzystam z
                      prywatnej opieki zdrowotnej, z wyjatkiem dentysty ale dentyści akurat rzadko
                      funkcjonują w systemie który opisuje biała dama czy inne straszydło.
                      • mkolaczynska [...] 10.04.07, 22:24
                        Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
                        • janka007 Re: Wiesz kto konsumuje wiedzę lekarzy? 10.04.07, 22:50
                          Lubię patrzeć, jak ludzie ujawniają swoją naturalną kulturę osobistą.
                          • mkolaczynska Re: Wiesz kto konsumuje wiedzę lekarzy? 10.04.07, 22:59
                            janka007 napisała:

                            > Lubię patrzeć, jak ludzie ujawniają swoją naturalną kulturę osobistą.
                            Przenigdy w życiu moim celem nie było zostać osobą kulturalną przynajmniej nie
                            w taki sposób w jaki ty to pojmujesz smile
                            natomiast ja nie potrafie zieść tak naturalnej w tobie bezmyślności smile
                            takobrzydliwej pogardy dla wiedzy ludzi którzy cię leczą pracując po wiele
                            godzin na dyżurach ucząc się po nocach i dorabiając na życie w prywatnych
                            gabinetach
                            Ty tak zawsze miałaś czy ci się coś niedawno stało?

                            • biala_dama3 Re: Wiesz kto konsumuje wiedzę lekarzy? 11.04.07, 11:30
                              Janka pewnie jest z rodziny, która wyznawała zasadę "sie neleży".
                              • mkolaczynska Re: Wiesz kto konsumuje wiedzę lekarzy? 11.04.07, 14:45
                                taa i jeszce ma pretensje że ktoś własną pracą zarobi więcej niż jej "się
                                należy"
                            • janka007 Re: Wiesz kto konsumuje wiedzę lekarzy? 11.04.07, 23:50
                              mkolaczynska napisała:

                              > Przenigdy w życiu moim celem nie było zostać osobą kulturalną

                              To trzeba było tak od razu, przynajmniej wiadomo z kim się rozmawia.

                              > natomiast ja nie potrafie zieść tak naturalnej

                              A nie ziadai, nikt cie nie prosi.

                              > takobrzydliwej pogardy dla wiedzy ludzi którzy cię leczą

                              Spraw sobie dziecko dobre okulary albo naucz sie czytac ze zrozumieniem. Nie ma
                              mowy o pogardzie dla wiedzy, o ile ktokolwiek ją posiada. Zwłaszcza w
                              połączeniu z przynajmniej odrobiną przyzwoitości.
                              • mkolaczynska Re: Wiesz kto konsumuje wiedzę lekarzy? 12.04.07, 07:20
                                janka007 napisała:

                                > Spraw sobie dziecko dobre okulary albo naucz sie czytac ze zrozumieniem. Nie
                                ma
                                >
                                > mowy o pogardzie dla wiedzy, o ile ktokolwiek ją posiada. Zwłaszcza w
                                > połączeniu z przynajmniej odrobiną przyzwoitości.
                                >
                                jak to szło.
                                Njpierw zdobywasz wiedze w szpitalu na koszt podatnika(żeby lepiej leczyć w
                                szpitalu i przychodni) a potem wykorzystujesz tą wiedze w prywatnym gabinecie :-
                                )))))
                                No pewnie prywatnie to powinna używać tylko tego co się na studiach nauczyła a
                                właściwie i to nie bo to też na nasz koszt.
                                Nie ma prawa leczyć prywatnie tylko na NFZ bo za to płacimy wszyscy smile

                                • sir.vimes W ogóle zamknąć AM 12.04.07, 08:02
                                  niech się ci wstrętni lekarze uczą prywatnie. Najlepiej w trybie zaocznym.
                                  • janka007 [...] 12.04.07, 17:58
                                    Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
                                    • mkolaczynska Re: W ogóle zamknąć AM 12.04.07, 20:05
                                      tak jak już napisałam idź do ginekologa smile
                                      • janka007 Re: W ogóle zamknąć AM 12.04.07, 21:24
                                        Zaczekam, aż usprawnisz swoje procesy myślowe u proktologa.
                                  • janka007 Re: W ogóle zamknąć AM 14.04.07, 13:44
                                    sir.vimes napisała:

                                    > niech się ci wstrętni lekarze uczą prywatnie. Najlepiej w trybie zaocznym.

                                    Ponieważ moja odpowiedź zostala skasowana, więc odpowiem ci jeszcze raz.
                                    Szanuję każdy pogląd, ale uważam ze to co postulujesz, to bardzo zły pomysł.
                                    Nie jest to właściwa odpowiedź na obecne problemy słuzby zdrowia.
                                    • e_r_i_n Re: W ogóle zamknąć AM 14.04.07, 13:49
                                      Chyba nie wyczułaś ironii w tym poście.
                                      • janka007 Re: W ogóle zamknąć AM 14.04.07, 13:59
                                        Erin, można sobie ironizować, ale z sensem. Ponieważ ja niczego takiego nie
                                        postuluję, to znaczy że jest to autorski pomysł vimes.
                                        • e_r_i_n Re: W ogóle zamknąć AM 14.04.07, 14:00
                                          Ironia jest jak najbardziej sensowna wobec tez wyglaszanych w tej dyskusji.
                                          • janka007 Re: W ogóle zamknąć AM 02.05.07, 11:48
                                            Ironia jest sensowna zawsze wtedy, kiedy stanowi uwypuklenie czegoś, a nie
                                            manipulację.
                            • ewelinka331 Re: Wiesz kto konsumuje wiedzę lekarzy? 02.05.07, 09:54
                              "natomiast ja nie potrafie zieść tak naturalnej w tobie bezmyślności smile
                              takobrzydliwej pogardy dla wiedzy ludzi którzy cię leczą pracując po wiele
                              godzin na dyżurach ucząc się po nocach i dorabiając na życie w prywatnych
                              gabinetach"

                              mkolaczynska!! wszyscy doskonale wiemy naj to jest z lekarzami, a to, że ich
                              bronisz świadczy raczej o tym, że pewnie Twoja mamusia albo tatuś są lekarzami i
                              dlatego ich bronisz, a tak na serio wszyscy logicznie myslący, albo w ogóle
                              myslący ludzie doskonale wiedzą, że lekarze to banda łapówkarzy, uważających, że
                              wszystko im się należy. To już nie są czasy, że lekarz jest kimś i zwracamy się
                              do niego DOKTóR, i to, że zarabiają byc może za mało nie powinno nikogo dziwić,
                              bo w naszym kraju wszyscy zarabiaja za mało i nieadekwatnie do swoich
                              kompetencji i wykształcenia, a nie wszyscy maja możliwość brania łapówek jak
                              lekarze!!!!
                              • iwles Re: Wiesz kto konsumuje wiedzę lekarzy? 02.05.07, 10:19
                                ewelinka331 napisała:
                                > wszyscy logicznie myslący, albo w ogóle myslący ludzie doskonale wiedzą, że
                                > lekarze to banda łapówkarzy, uważających, że wszystko im się należy.



                                WSZYSCY ????
                                skąd wiesz, że wszyscy ?????
                                Dlaczego uogólniasz ????
                                Robiłaś jakieś badania ?
                                Przeprowadzałas ankietę, że z taką pewnością siebie wszystkich oskarżasz ?????
                      • ledzeppelin3 Re: Wiesz kto konsumuje wiedzę lekarzy? 12.04.07, 11:13
                        Prywatną praktykę można otworzyć po uzyskaniu specjalizacji, co trwa od 5 do 6
                        lat lub dłużej. Podczas "zdobywania wiedzy" w szpitalu ratuje też, oczywiście
                        zupełnie przypadkiem i mimochodem, życie i zdrowie ludzi. Za GROSZE, co jest
                        skrajnie nieetyczne (w porównaniu z tym chętnie przywoływanym w dyskusji
                        Zachodem, gdzie rodziny wielodzietne to przywilej wyłącznie bogatych, polscy
                        lekarze to finansowi pariasi). Na szczęście coraz wielu kolegów rezygnuje z
                        zawodu, dzięki czemu niedługo zostaną Wam do wyboru te kłujące w oczka prywatne
                        praktyki lub lekarze z Malezji/Ukrainy. Przepraszam za dygresję.
                        • janka007 Re: Wiesz kto konsumuje wiedzę lekarzy? 12.04.07, 18:01
                          ledzeppelin3 napisała:

                          > Prywatną praktykę można otworzyć po uzyskaniu specjalizacji, co trwa od 5 do
                          6
                          > lat lub dłużej. Podczas "zdobywania wiedzy" w szpitalu ratuje też, oczywiście
                          > zupełnie przypadkiem i mimochodem, życie i zdrowie ludzi. Za GROSZE, co jest
                          > skrajnie nieetyczne

                          Zgadzam sie w 100% dopóki lekarz nie dochodzi do etamu mentalnego białej damy
                          która po tych wszystkich wyrzeczeniach nareszcie może leczyć pacjentów z górnej
                          półki prywatnie.

                          dzięki czemu niedługo zostaną Wam do wyboru te kłujące w oczka prywatne
                          >
                          > praktyki lub lekarze z Malezji/Ukrainy. Przepraszam za dygresję.

                          Co jest złego w lekarzach z Malezji/Ukrainy? Przeważnie przeszli oni przez
                          polskie uczelnie medyczne, przynajmniej ci z bardziej egzotycznych krajów. Mają
                          brzydki kolor skóry?
                  • biala_dama3 Re: klapki na uszach i oczach 11.04.07, 11:28
                    A co zazdrościsz mi? Na medycynę jest dziś nie tak wielu kandydatów, a na naukę
                    nigdy nie jest za późno. Tylko studia medyczne są trudne, długie, wymagające
                    wyrzeczeń i nie dla idiotów.
                    • janka007 Re: klapki na uszach i oczach 11.04.07, 23:46
                      W takim razie odmóżdżają, bo mało znam lekarzy na poziomie.
                      • ledzeppelin3 Re: klapki na uszach i oczach 12.04.07, 11:16
                        > W takim razie odmóżdżają, bo mało znam lekarzy na poziomie.

                        Za to Twój poziom aż dech zapiera
                        • janka007 Re: klapki na uszach i oczach 12.04.07, 18:03
                          Zamów sobie sztuczne oddychanie,bo jeszcze zejdziesz przed komupterem i rodzina
                          będzie miała kłopot.
    • ciocia_luta Re: wielodzietni 09.04.07, 21:40
      Każdy żyje , jak chce.
      Każdy po swojemu buduje swoje szczęście. Każdemu wolno mieć dzieci, chcąc IMO,
      nie każdy jest zdolny do ich sensownego wychowania.

      Przyznam jednak, ze po artykule jestem cokolwiek zszokowana. O ile etos i
      wzorce państwa ambasadorostwa nie są mi jakoś obce, czy nieznane, tak postawa
      reszty przedstawionych rodziców – mówiąc delikatnie zaskakuje.
      Państwa T. na dzieci stać, nie sądzę by wychowali córki i synów na petentów
      Mopsu czy jadłodajni Caritasu, stać ich na zapewnienie dzieciom edukacji,
      pozycji zawodowej i społecznej. I bardzo dobrze, pewne tradycje są godne
      naśladowania.
      Z jednym się z Państwem T. zgodzić nie mogę. We Francji – już tak nie jest, że
      mało dzieci ma biedota, napływ imigrantów z byłych kolonii powoduje, ze duży
      przyrost naturalny koreluje z ubóstwem, brakiem edukacji, i tym wszystkim co
      obserwujemy w krajach 3świata. BTW Wystarczy pooglądać sobie francuskojęzyczne
      programy w TV satelitarnej czy poobserwować nadchodzącą kampanie wyborczą wink
      Reszta towarzystwa natomiast, tak jak napisałam wyżej, wzbudza zdziwienie.
      Ktoś tu napisał już , że 12 osób na 42 metrach to zbrodnia. Zgadzam się. To są
      warunki podobne do tych, jakie panują na wielkich fermach kurzych. Trudno mówić
      w takiej sytuacji o wychowaniu, a już raczej o chowie. Ciekawa jestem, czy
      dzieci p. Bednarków równie chętnie się będą rozmnażać. Jestem ciekawa, jak
      dzieci w ww. warunkach się przygotowują do szkoły etc.
      Panią od padaczki , wylewów nie podziwiam. Pukam się w czoło. Ale, ale , ale …
      Skoro pani ma siły i zdrowie na czynności prokreacyjne - widać ta choroba nie
      jest jakaś poważna. Btw zadziwia mnie postawa matki, która w trosce o swoje
      dzieci i ich byt nie dba o swoje zdrowie, widać ten smutny pan ma jakiś plan
      awaryjny w razie zgonu połowicy.
      Ale najbardziej antypatyczną znajduje jednak parę rodzicielską ostatnią. Pani z
      gatunku aktywistek Samoobrony domaga się od wszystkich tylko nie od siebie i
      pana autora potomstwa, pan swoimi poglądami
      Jak idę z piątką do spożywczego, pytają: 'To pana dzieci?! Wszystkie pana?'. A
      najgorsze to zostawić dziecko jedynakiem. Jak ktoś ma troje, normalnieje. Nie
      ma już czasu na myślenie o sensie życia i innych głupotach, nie koncentruje się
      tak na sobie
      i zaradnością życiową raczej nie onieśmiela –przypomina raczej aroganckiego
      nieroba co to pozjadał wszystkie rozumy i popił je piwkiem.

      Kuriozalne jest ponadto owo przedstawianie – niejako w opozycji – przy okazji
      opisu swojej rodziny, smutnego losu jedynaka. Po co? Żeby sobie poprawić
      samoocenę? Generalnie żal mi takich „chowanych” dzieci, tak jak ktoś napisał
      wyżej, w wiecznym niedosycie, wyrzeczeniach, w niepewności jutra itd.. Z
      obowiązkami zupełnie jak z powieści XIX wiecznej o wyzysku chłopa
      pańszczyźnianego. sad
    • wieczna-gosia Re: wielodzietni a niezaradni 09.04.07, 23:49
      nikt nie ma znajomych niezaradnych, acz niewielodzietnych? Bo weszlismy na
      niezaradnych zyciowo, oczywiste bylo ze po tym artykule forum emama rozgrzeje
      sie do czerwonosci smile
      Ale jednak niezaradni wielodzietni na poczatku maja jedno dziecko czy dwoje. I
      co- zaradni sa? po ktorym im sie pogarsza?

      Z wieloma tezami bialej damy sie zgadzam. Nie mam powodu by jako pediatrze jej
      nie wierzyc ze akurat takie ma dswiadczenia z rodzinami wielodzietnymi, mieszkam
      w miescie stolecznym, wiec tez oglad mam inny, inni ludzie sie rozmnazaja. Ale
      niazaradni tez sa. I zazwyczaj sa niezaradni od pierwszego dziecka do
      ostatniego, czy maja prace czy tez nie. Po prostu tak juz jest. Nie wiem czy
      jest sens na upartego laczyc te dwa pojecia.

      Im jestem starsza tym bardziej sklaniam sie ku teorii ze ludzie sa zaradni lub
      niezaradni, ze sa ludzie glupi i madrzy i sa tacy, ktorzy wychowuja dzieci z
      pomyslem, albo bez pomyslu. I to ile maja dzieci jest rzecza zupelnie wtorna.
      czlowiek zaradny wychowa duzo dzieci. czlowiek z pomyslem fajnie wychowa duzo
      dzieci. Czlowiek niezaradny z jednym bedzie jechal na zasilku a czlowiek bez
      pomyslu schrzani wychowanie jedynaka, chociaz bedzie mial czas i pieniadze.

      Ale w pelni rozumiem dlaczego artykul wywolal juz dwa watki i oba zapewne
      osiagna ponad 100 postow- jesli ludzie maja 10 dzieci i twoerdza ze sa
      szczesliwi to zarowno zdjecia jak i wywiad rozlozymy na czesci pierwsze by
      udowodnic ze bredza jak potluczeni, poniewaz szczeliwa matka z 11 w ciazy w
      przyrodzie nie wystepuje.
      • melka_x Re: wielodzietni a niezaradni 10.04.07, 08:57
        > Ale w pelni rozumiem dlaczego artykul wywolal juz dwa watki i oba zapewne
        > osiagna ponad 100 postow- jesli ludzie maja 10 dzieci i twoerdza ze sa
        > szczesliwi to zarowno zdjecia jak i wywiad rozlozymy na czesci pierwsze by
        > udowodnic ze bredza jak potluczeni, poniewaz szczeliwa matka z 11 w ciazy w
        > przyrodzie nie wystepuje.

        Bo to tak strasznie boliwink)), gdy ktoś nie żyje jak ja. I jeszcze bezczelnie
        śmie twierdzić, że szczęśliwy w tej inności, no normalny człowiek z 1 czy 2
        dzieci nie jest w stanie tego zdzierżyćwink
        • ledzeppelin3 Re: wielodzietni a niezaradni 12.04.07, 11:20
          Mnie tylko dziwi, dlaczego niektórzy na forumach udowadniaja swoje szczęście
          tak bardzo i za wszelką cenę? Łącznie z opisem pochwy po porodach? Jak kto jest
          szczęśliwy, to spływa po nim, co ludzie gadają, tak myślę...
          • janka007 Re: wielodzietni a niezaradni 12.04.07, 18:06
            ledzeppelin3 napisała:

            > Mnie tylko dziwi, dlaczego niektórzy na forumach udowadniaja swoje szczęście
            > tak bardzo i za wszelką cenę? Łącznie z opisem pochwy po porodach?

            Co za pokrętne myślenie. Wróć do początku wątku i zobacz, kto zaczął objawiac
            prawdy o beznadziejnym stanie pochwy wieloródek - to jakoś cię nie dziwi?
            • sir.vimes Re: wielodzietni a niezaradni 12.04.07, 20:30
              Wieloródki odpowiadały na pytania małoródek. A rodzące na pytanie nierodzących.
    • michalina7 Re: wielodzietni 10.04.07, 09:03

      i pytanie jzu z czystej ciekawosci, jak moze wygladac cialo kobiety
      > po 11 porodach?

      Nie znam osobiście nikogo, kto urodził 11 dzieci, ale pracowałam z babeczką,
      która miała ich pięcioro. Uwierz mi miała o niebo lepszą figurę niż ja po
      jednym. Płaściutki brzuszek, nienaganna figura. Myśle, że to indywidualna cecha
      kobiety, jak jej ciało będzie wygladać po ciazy, kwestia ćwiczeń, odpowiedniej
      diety.
      • wieczna-gosia Re: wielodzietni 10.04.07, 09:17
        nie mam idealnej figury, kto mnie widzial ten wie- ale prawda jest taka ze nigdy
        nie mialam idealnej figury. Za to przebieglam polmaraton czyli argument o
        wycienczeniu mozna porzucic smile
        moj ginekolog twierdzi ze na zabiegu plastyki pochwy to on mnie nie widzi. smile
        wszystko jest ok.
    • melka_x roszczeniowość? 10.04.07, 09:12
      A mnie jeszcze jedno zastanawia. Na te kilka rodzin w artykule jedna przejawia
      postawę roszczeniową. Dlatego że jest wielodzietna, czy po prostu taki typ? IMO
      to drugie. Nie zliczę wątków na tym forum, gdy matki 1 - 2 dzieci wyliczają co
      im się powinno należeć; 3letnie płatne urlopy wychowawcze, refundacja kosztów
      opiekunki/żłobka/przedszkola, zakaz zwolnienia z pracy na co najmniej kilka lat
      (a najlepiej dożywotniowink, poród w wannie z całą ekipą na wyłączność i
      warunkach luksusowej kliniki w ramach składki zdrowotnej, zawrotne becikowe,
      wysokie zasiłki na każde dziecko etc etc etc. Ja bym więc raczej postawiła
      tezę, że na każde kilka rodzin, bez wzgledu na liczbę dzieci, przypada jedna,
      która uważa, że psim obowiązkiem państwa (czytaj innych podatników) jest
      finansowanie ich dzieci.
      • wieczna-gosia Re: roszczeniowość? 10.04.07, 09:23
        dziekuje ci Melko za ten post. Sklonna bylam przypuszczac ze po prostu
        wielodzietnosc rzucila mi sie na mozg.
    • nisar CZAS. 10.04.07, 09:21
      To jest to, o czym myślę, gdy słyszę o wielodzietnej rodzinie. Bardzo
      wielodzietnej, a nie z trójką czy czwórką, zaznaczam.
      Pomijając (a i tu nie do końca) rodziny baaardzo zamożne, w których funkcjonują
      nianie, sprzątaczki, kucharki, szoferzy itp. doba każdej matki ma tyle samo
      godzin. I patrząc na moją wiszącą na mnie ciągle nastolatkę (w sensie potrzeby
      poświęcania jej czasu) zastanawia mnie jedno: czy w przypadku posiadania
      ośmiorga czy dziesięciorga dzieci matka naprawdę jest w stanie otoczyć każde z
      nich odpowiednią ilością swojej troski i uwagi. Bo proszę zauważyć: dieta dla
      dziecka z alergią (chyba nie zdarzają się bez alergii dzisiaj), szczepienia,
      wizyty u lekarzy, ortodonta, basen, kupowanie odzieży oraz obuwia, podręczników
      i przyborów szkolnych, długie rozmowy o świecie i życiu, wspólne wycieczki,
      wspólne oglądanie co lepszych filmów (bo często trzeba wyjaśnić do końca o co
      chodzi), gotowość do pomocy przy nauce ... długo by tak można, prawda? A co
      jeśli większość z wyżej wymienionych spraw trzeba pomnożyć przez osiem czy
      dziesięć? Jasne, można z niektórych zrezygnować, można sobie nawet tłumaczyć,
      że dziecko będzie bardziej samodzielne, ale z większości zrezygnować nie wolno.
      Dla mnie niestety siłą rzeczy nie ma fizycznej możliwości poświęcenia ośmiorgu
      dzieciom tyle czasu, ile każde z nich by mieć chciało/potrzebowało. I czy na
      pewno o to chodzi?
      • melka_x Re: CZAS. 10.04.07, 09:30
        nisar napisała:

        > wspólne oglądanie co lepszych filmów (bo często trzeba wyjaśnić do końca o co
        > chodzi), gotowość do pomocy przy nauce ... długo by tak można, prawda? A co
        > jeśli większość z wyżej wymienionych spraw trzeba pomnożyć przez osiem czy
        > dziesięć?

        eee tamwink. Nie trzeba mnożyć przez 8 czy 10. Jeśli dzieci rodzą się z dajmy na
        to 2letnimi odstępami, to wiele rzeczy możesz robić naraz. Jest cała masa
        filmów, książek, tematów rozmów, różnych wspólnych zajęć (gotowanie, jazda na
        rowerze itd) w których może uczestniczyć zarówno 4- jak i 8latek. W nauce z
        powodzeniem może pomóc starsze rodzeństwo, nie musi to być matka.
        Oczywiście nie da się ukryć, że trudno tak się skupiać na 8 dzieci, jak na
        jednym czy dwojgu. Ale nie jestem pewna czy to źle, zbyt duże skupienie na
        dziecku często łączy się z nadopiekuńczością i zaborczością, a to z całą
        pewnością nie wychodzi dzieciom na zdrowie.
        • nisar Re: CZAS. 10.04.07, 09:38
          Po pierwsze: celowo pominęłam etap kiedy jedno wisi przy piersi, drugie właśnie
          zaczyna chodzić a trzecie osiąga wiek buntu dwulatka, bo nie wyobrażam sobie
          pogodzenia potrzeb każdego z tych dzieci z potrzebami np. siedmiolatka
          wkraczającego w nowe - szkolne - środowisko.
          Jasne, że niektóre działania można łączyć - np. iść na wycieczkę całą rodziną,
          zakładając tylko, że nie ma już w tej rodzinie niemowląt czy bardzo małych
          dzieci, dla których to jeszcze nie czas na tak dalekie wyprawy.
          Ja nie twierdzę, że to niemożliwe, żeby prawidłowo zadbać o potrzeby wszystkich
          dzieci. Ja tylko nie umiem zobaczyć tej możliwości...
          • malila Re: CZAS. 10.04.07, 09:47
            nisar napisała:
            > Ja nie twierdzę, że to niemożliwe, żeby prawidłowo zadbać o potrzeby
            wszystkich
            >
            > dzieci. Ja tylko nie umiem zobaczyć tej możliwości...

            Myślę, ze haczyk tkwi w słowie "prawidłowo". Kiedy się ma jedno dziecko, wydaje
            się, że cały ten czas dawany dziecku, to co najmniej owo minimum, które zapewni
            dziecku odpowiednią dawkę kontroli i trudno sobie wyobrazić, że można by
            zajmować się dzieckiem mniej. Chciałam początkowo napisać, że mam na myśli
            dzieci strasze niż dwu- czy trzylatki, ale po namyśle stwierdziłam, że wcale
            nie, bo mniejszych dzieci to także dotyczy. Dzieci tak naprawdę nie potrzebują
            rodziców do wszystkiego i w wielu aspektach zastępstwo czynione przez
            rodzeństwo robi dzieciom dużo lepiej niż bezustanna piecza rodzicielska.
            • ciocia_luta Re: CZAS. 10.04.07, 09:54
              > Dzieci tak naprawdę nie potrzebują
              > rodziców do wszystkiego i w wielu aspektach zastępstwo czynione przez
              > rodzeństwo robi dzieciom dużo lepiej niż bezustanna piecza rodzicielska.
              A skąd ta pewność?
              Idąc tym tokiem myślenia możemy dojśc do wniosku, że właściwie
              samica homo sapiens powinna znosić jaja jak żółwica i jak ona zostawiać
              potomstwo,żeby sie sobą zajmowało ;D
              • malila Re: CZAS. 10.04.07, 10:11
                ciocia_luta napisała:

                > > Dzieci tak naprawdę nie potrzebują
                > > rodziców do wszystkiego i w wielu aspektach zastępstwo czynione przez
                > > rodzeństwo robi dzieciom dużo lepiej niż bezustanna piecza rodzicielska.
                > A skąd ta pewność?

                Zastanawiam się, jaka odpowiedź by Cię usatysfakcjonowała. Czy jeśli odpiszę,
                że z książek i warsztatów psychologicznych oraz rozmów z psychologami
                dziecięcymi, to przyjmiesz to do wiadomości czy zlekceważysz teorie
                jajogłowych? Czy jeśli napiszę, że z doświadczenia mojego, moich znajomych i
                krewnych - czy takie wyjaśnienie Ci wystarczy, czy je spostponujesz jako mało
                obiektywne i odnoszące się do zbyt małej grupy badanych?
                Jeśli oczekujesz, że przedstawię z tego tematu samodzielnie wykonaną pracę
                habilitacyjną, to obawiam się, że Twoje oczekiwania mnie przerastająwink


                > Idąc tym tokiem myślenia możemy dojśc do wniosku, że właściwie
                > samica homo sapiens powinna znosić jaja jak żółwica i jak ona zostawiać
                > potomstwo,żeby sie sobą zajmowało ;D

                Obawiam się, ze trochę zboczyłaś z owego toku, ponieważ wyraźnie napisałam o
                zastępstwie w wielu aspektach, a nie o całkowitym przejmowaniu opieki.
                • wieczna-gosia Re: CZAS. 10.04.07, 10:14
                  luta smile
                  zloty srodek to sie nazywa smile
                  i o tym piszemy a nie o oddawaniu dzieci do zlobka po urodzeniu i odbieraniu
                  wraz z dowodem osobistym po 18 latach smile
                  • ciocia_luta Re: CZAS. 10.04.07, 10:30
                    wieczna-gosia napisała:

                    > luta smile
                    > zloty srodek to sie nazywa smile

                    No na razie w dyskusji sie nie pojawił.
                    Za to, tradycyjnie, pojawiły sie osoby poczuwające się - jedne do krytykowania
                    jak leci, drugie do usprawiedliwiania jak leci, plus publicznego zapewnienia,
                    że macica na swoim miejscu, mocz nadal utrzymywany, a pochwa bez luzu :o
                    • wieczna-gosia Re: CZAS. 10.04.07, 10:42
                      luta, rzecz w tym, ze nie istnieje zloty srodek obiektywny. Kazdy musi znalesc
                      swoj.

                      zalozeniem tego watku jest to ze kobiety w artykuje klamia z lekka. No nie
                      powiem z takim nastawiem trudno jest dyskutowac.
                      Trudn jest tez przytaczac wyniki badan, gdyz przed decyzja by z rodziny 2+2
                      zrobic rodzine 2+x nikt nie prowadzi studiow socjologicznych. Najwyzej studia
                      dni plodnych smile
                      w moim przypadku wielodzietna rodzina sie sprawdza, nie mam pojecia jak to
                      uwiarygodnic smile

                      plus publicznego zapewnienia,
                      > że macica na swoim miejscu, mocz nadal utrzymywany, a pochwa bez luzu :o
                      biorac pod uwage ze to jedno z najczestszych argumentow przeciw- jak widac nie
                      dosc tych zapewnien smile
                      • gabi683 Re: CZAS. 10.04.07, 10:44
                        wieczna-gosia napisała:

                        > luta, rzecz w tym, ze nie istnieje zloty srodek obiektywny. Kazdy musi znalesc
                        > swoj.
                        >
                        > zalozeniem tego watku jest to ze kobiety w artykuje klamia z lekka. No nie
                        > powiem z takim nastawiem trudno jest dyskutowac.
                        > Trudn jest tez przytaczac wyniki badan, gdyz przed decyzja by z rodziny 2+2
                        > zrobic rodzine 2+x nikt nie prowadzi studiow socjologicznych. Najwyzej studia
                        > dni plodnych smile
                        > w moim przypadku wielodzietna rodzina sie sprawdza, nie mam pojecia jak to
                        > uwiarygodnic smile
                        >
                        > plus publicznego zapewnienia,
                        > > że macica na swoim miejscu, mocz nadal utrzymywany, a pochwa bez luzu :o
                        > biorac pod uwage ze to jedno z najczestszych argumentow przeciw- jak widac nie
                        > dosc tych zapewnien smile


                        I tu sie zgadzam .
                      • ciocia_luta Re: CZAS. 10.04.07, 11:01
                        Ale ja kompletnie nie rozumiem PO CO MASZ COŚ UWIARYGODNIAĆ?
                        Poczuwasz się?
                        Skoro Twoj Model jest dla Ciebie optymalny, to w czym problem?
                        Generalnie reszta populacji może pocalować Cie w ..., Twoja rodzina , Twoja
                        sprawa. Amen. Mozna dyskutowac o pewnych rozwiązaniach typu logistyka, liczba
                        łazienek, samochód etc.
                        Czy Ciebie jakoś osobiście dotyka, ze pani K. czy ta druga na 42 metrach jest
                        przez innych postrzegana negatywnie? jako niewiarygodna, niepoważna itp.
                        Ot artykuł, a ja zauważam, że zbyt wiele osob podesło do niego osobiście.
                        • gabi683 Re: CZAS. 10.04.07, 11:08
                          co racja to racje ale szlak czlowieka trafia,jak czyta cos takiego .
                          Sami chodzimy prywatnie do lekarzy nie wzielismy nawet tego tysiaca za urodznie
                          dziecka ,bo mamy ubezpieczenie gupowe gdzie płacimy sporo kasy.A ktos tu
                          napisze ze doplaca .Doplaca do wielodzietnych,bzdura totalna i do smotnych mam
                          sie doplaca i zasilki za poród wiekszośc z Was wzieła ten tysiaczk majac jedo
                          dziecko i to my tak samo za to doplacamy.
                        • wieczna-gosia Re: CZAS. 10.04.07, 11:53
                          > Czy Ciebie jakoś osobiście dotyka, ze pani K. czy ta druga na 42 metrach jest
                          > przez innych postrzegana negatywnie? jako niewiarygodna, niepoważna itp.
                          > Ot artykuł, a ja zauważam, że zbyt wiele osob podesło do niego osobiście.

                          nie, mnie to osobiscie nie dotyka. ja sobie po prosu dyskutuje.
                • ciocia_luta Re: CZAS. 10.04.07, 10:24
                  > Zastanawiam się, jaka odpowiedź by Cię usatysfakcjonowała.
                  Możliwie wyczerpująca.
                  Zazwyczaj odważne/nowatorskie tezy potrzebują solidnego podparcia np.
                  badaniami. Nie musi być to rozprawa habilitacyjna, naprawde wystarczą wyniki
                  badan przeprowadzonych zgodnie ze sztuką - czyli sensowna grupa badanych,
                  założenia metodologiczne itd. wink
                  Czyjeś odczucia indywidualne i tworzone ad hoc teorie są na pewno interesujące,
                  jednak nie jestem pewna na ile miarodajne.
                  • wieczna-gosia Re: CZAS. 10.04.07, 10:28
                    > Czyjeś odczucia indywidualne i tworzone ad hoc teorie są na pewno interesujące,
                    >
                    > jednak nie jestem pewna na ile miarodajne.

                    luta w tym watki od 130 postow dyskutujemy wylacznie na poziomie odczuc i teorii
                    tworzonych ad hoc. smile
                  • malila Re: CZAS. 10.04.07, 10:29
                    Stwierdzenie, że dzieci nie potrzebują rodziców do wszystkiego i ze w wielu
                    aspektach spokojnie rodziców moze zastąpić rodzeństwo, uważasz za nowatorską
                    tezę? To interesującewink) A skąd ta pewność? (Wystarczą wyniki badań
                    przeprowadzone zgodnie ze sztuką;-P)
                    • makurokurosek Re: CZAS. 10.04.07, 11:32
                      ja mam tylko jedno pytanie czy to rodzeństwo zdecydowało sie na dziecko skoro ma
                      brać za nie odpowiedzialność, czy rodzice
                      • malila Re: CZAS. 10.04.07, 11:47
                        makurokurosek napisała:
                        > ja mam tylko jedno pytanie czy to rodzeństwo zdecydowało sie na dziecko skoro
                        ma brać za nie odpowiedzialność, czy rodzice

                        Ale jesteś pewna, że odnosisz się do właściwego postu? Niewiele wiem o
                        rodzinach, w których rodzeństwo bierze w zastępstwie rodziców odpowiedzialność
                        za brata czy siostrę. Piszę natomiast o tym, że jest wiele czynności, które
                        może wykonać rodzeństwo. Bez poczucia nadmiernej odpowiedzialności, za to z
                        poczuciem bycia częścią większej rodziny.
                        • makurokurosek Re: CZAS. 10.04.07, 11:56
                          np jakich czynnościach, czy mówisz to z własnego doświadczenie?
                          • malila Re: CZAS. 10.04.07, 12:05
                            makurokurosek napisała:

                            > np jakich czynnościach, czy mówisz to z własnego doświadczenie?

                            Chociażby w zabawie. W czytaniu. W lekcjach (siostra czy brat może mieć
                            przecież nawet lepsze pojęcie o matmie czy chemii niż rodzic). W zrobieniu
                            kanapki czy nakarmieniu zupką - jak wspomniała Melka. W pogaduchach na tematy
                            damsko-męskie czy raczej dziewczyńsko-chłopakowe. (BTW - zawsze brakowało mi
                            siostry albo chociaż starszego brata, z którymi mogłabym pogadać bardziej na
                            luzie i mniej zobowiązująco niż z mamą). Rodzeństwo może być lepszym doradcą w
                            sprawie wyboru kolejnej szkoły czy uczelni. I takie różne.
                            • gabi683 Re: CZAS. 10.04.07, 12:07
                              To prawda smile
                            • malila Re: CZAS. 10.04.07, 12:36
                              Przypomniała mi się jeszcze jedna kategoria zachowań czy czynności, w której
                              rodzeństwo jest niezastąpione: konfrontacja i ewentualna walka z rówieśnikami.
                              Mogę sobie w domu poobserwować, jak w takich sytuacjach radzą sobie moje dzieci
                              i IMO taka obserwacja niespecjalnie przystaje do tego, co rodzic widzi na
                              podwórku czy w szkole. W domu nie dość, że wyraźnie widzę, jak zachowuje się
                              moje dziecko, to jeszcze mogę na bieżąco to korygować. W przypadku moich synów
                              dodatkowo - ten młodszy uczy się odwagi i większej asertywności oraz granic
                              (własnych i cudzych) od starszego. Ani ja, ani mój mąż raczej nie umielibyśmy
                              mu tego dać. Sądzę, że dziecko potrzebuje to przećwiczyć na rówieśniku.
                              • mkolaczynska Re: CZAS. 10.04.07, 13:54
                                malila napisała:

                                > Przypomniała mi się jeszcze jedna kategoria zachowań czy czynności, w której
                                > rodzeństwo jest niezastąpione: konfrontacja i ewentualna walka z
                                rówieśnikami.
                                > Mogę sobie w domu poobserwować, jak w takich sytuacjach radzą sobie moje
                                dzieci
                                >
                                > i IMO taka obserwacja niespecjalnie przystaje do tego, co rodzic widzi na
                                > podwórku czy w szkole. W domu nie dość, że wyraźnie widzę, jak zachowuje się
                                > moje dziecko, to jeszcze mogę na bieżąco to korygować. W przypadku moich
                                synów
                                > dodatkowo - ten młodszy uczy się odwagi i większej asertywności oraz granic
                                > (własnych i cudzych) od starszego. Ani ja, ani mój mąż raczej nie umielibyśmy
                                > mu tego dać. Sądzę, że dziecko potrzebuje to przećwiczyć na rówieśniku.
                                co moze zrobić w przedszkolu czy szkole
                                ale na pewno musi sie tego nauczyć
                                nie musi natomiast stwać się nauczycielką matmy w wieku 15 lat opiekunką w 10
                                czy garderobianą po skończeniu 8.
                                Rodzeństwo fajna rzecz jego brak czasem też ma swoje dobre strony ale mieć 10
                                rodzeństwa??????????
                                Kiedy sie dopchać do tych rodziców? No kiedy?wychodzi ze jeśli rodzice
                                poświęcają swoim dziecom cały swój czas nie pracują nie zajmują się sobą czy
                                domem to każde dziecko dostanie dziennie 1,10h od jednego rodzica ok 35 min od
                                każdego?????
                                • malila Re: CZAS. 10.04.07, 14:10
                                  mkolaczynska napisała:

                                  > nie musi natomiast stwać się nauczycielką matmy w wieku 15 lat opiekunką w 10
                                  > czy garderobianą po skończeniu 8.

                                  Nie musi też obierać kartofli na obiad, robić zmęczonemu ojcu herbaty,
                                  wyprasować spóźnionej matce spódnicy, ani zetrzeć kurzu z telewizora. W ogóle
                                  nic nie musi, bo jeszcze się spoci.

                                  > Kiedy sie dopchać do tych rodziców? No kiedy?wychodzi ze jeśli rodzice
                                  > poświęcają swoim dziecom cały swój czas nie pracują nie zajmują się sobą czy
                                  > domem to każde dziecko dostanie dziennie 1,10h od jednego rodzica ok 35 min
                                  od
                                  > każdego?????

                                  To i tak lepiej niż statystyczne 13 minut dla całej rodzinywink
                                  Nie wiem, jak sobie radzi dziesięcioosobowa rodzina - największa jaką znam ma
                                  siedmioro dzieci. Muszę przyznać, że pod pewnymi względami jest dla mnie
                                  wzorem. Myślę też, że warto sobie uzmysłowić, że ta dziesiątka, to rzadko
                                  dziesięcioraczki - toteż rozkład czasu poświęcanego dzieciom wygląda trochę
                                  inaczej.
                                  • mkolaczynska Re: CZAS. 10.04.07, 14:21
                                    malila napisała:

                                    > mkolaczynska napisała:
                                    >
                                    > > nie musi natomiast stwać się nauczycielką matmy w wieku 15 lat opiekunką
                                    > w 10
                                    > > czy garderobianą po skończeniu 8.
                                    >
                                    > Nie musi też obierać kartofli na obiad,
                                    ale nie 5 kg co -bo dla 13 osobowej rodziny to pewnie tak wyjdzie smile
                                    Myślę też, że warto sobie uzmysłowić, że ta dziesiątka, to rzadko
                                    > dziesięcioraczki - toteż rozkład czasu poświęcanego dzieciom wygląda trochę
                                    > inaczej.
                                    >
                                    tak ja biore to pod uwage
                                    starszej tłumaczysz różniczki a najmłodszemu czemu musi wysmarkać nos albo
                                    założyć skarpetki smile mlodszy chce się pobawić w wodzie podczas kąpieli a
                                    najstarsza zająć się pryszczami czy depilacjąsmile
                                    13 min na dziecko???????? to raptem spytac jak ci poszła klasówka, ale ja
                                    wierze ze mając 11 dzieci i tyle czasu do dużo, z tym że jak tu nie mówić że to
                                    jest wychowywanie dzieci przy okazji, gdzieś po drodze bo konkretnie nie
                                    wiadomo kiedy.
                          • wieczna-gosia Re: CZAS. 10.04.07, 12:10
                            poczytac bajke
                            ubrac
                            rozebrac
                            wlaczyc film
                            dac kanapke czy zrobic herbate przy okazji robienia wlasnej.
                            wytlumaczyc matematyke.
                            przepytac z wiersza
                            zdemolowac kuchnie podczas zespolowego robienia tortu/nalesnikow
                            zlamac kare matki, zabrac rodzenstwo cichaczem do sklepu i kupic mu komiks za
                            wlasne w dodatku.

                            koszmar.....
                  • melka_x Re: CZAS. 10.04.07, 10:40
                    > Zazwyczaj odważne/nowatorskie tezy potrzebują solidnego podparcia np.
                    > badaniami. Nie musi być to rozprawa habilitacyjna, naprawde wystarczą wyniki
                    > badan przeprowadzonych zgodnie ze sztuką - czyli sensowna grupa badanych,
                    > założenia metodologiczne itd. wink

                    Jak się występuje z takich pozycji, to warto byłoby samemu znać pewne podstawy.
                    W stwierdzeniu, że część funkcji wychowawczych i opieki może z powodzeniem być
                    przejmowana przez innych członków rodziny - nie tylko zresztą rodzeństwo - nie
                    ma nic nowatorskiego. Badań na ten temat przeprowadzono mnóstwo. Niektóre są
                    naprawdę ciekawe, jak choćby te wskazujące, że rodzeństwo najsilniej rywalizuje
                    w rodzinach z 2 dzieci, a im dzieci więcej tym większa współpraca i większe
                    umiejętności społeczne.
                    To nie oznacza, że uważam, że rodziny wielodzietne są lepsze. Ale też
                    niewątpliwie nie gorsze. Mają swoje wady, ale i zalety.
                    • ciocia_luta Re: CZAS. 10.04.07, 10:51
                      > Dzieci tak naprawdę nie potrzebują
                      > > rodziców do wszystkiego i w wielu aspektach zastępstwo czynione przez
                      > > rodzeństwo robi dzieciom dużo lepiej niż bezustanna piecza rodzicielska.
                      Melko, zauważ prosze że odniosłam sie do TEGO tekstu (tekst powyzej)
                      Nigdy nie spotkałam wniosku z badań, ktory zawierał sformulowanie 'tak
                      naprawde'. Dla mnie to jednak dośc nowatorskia konkluzja <rotfl>, to zdanie.
                      Podobnie jak cytowane "w wielu aspektach" 'duzo lepiej" . Tzn jakich aspektach?
                      Co to znaczy duzo lepiej?
                      Doskonale zdaję sobie sprawę,że (cytuję): część funkcji wychowawczych i opieki
                      może z powodzeniem być przejmowana", natomiast z cytowanym pierwszym zdaniem
                      zgodzic sie nie mogę.
                      • malila Re: CZAS. 10.04.07, 11:02
                        ciocia_luta napisała:

                        > > Dzieci tak naprawdę nie potrzebują
                        > > > rodziców do wszystkiego i w wielu aspektach zastępstwo czynione prz
                        > ez
                        > > > rodzeństwo robi dzieciom dużo lepiej niż bezustanna piecza rodzicie
                        > lska.
                        > Melko, zauważ prosze że odniosłam sie do TEGO tekstu (tekst powyzej)
                        > Nigdy nie spotkałam wniosku z badań, ktory zawierał sformulowanie 'tak
                        > naprawde'. Dla mnie to jednak dośc nowatorskia konkluzja <rotfl>, to zd
                        > anie.
                        > Podobnie jak cytowane "w wielu aspektach" 'duzo lepiej" . Tzn jakich
                        aspektach?

                        Twoje wypowiedzi coraz bardziej mnie intrygują: nie wiesz, w jakich aspektach,
                        ale wiesz, że teza jest nowatorskawink
                        Jeśli chodzi o sformułwanie "tak naprawdę", to opieranie na nim zarzutu, że
                        wnioski z badań go nie zawierają, rzeczywiście może być śmiesznewink

                        > Co to znaczy duzo lepiej?

                        Tzn., że bezustanna piecza rodzicielska (wyłączając jednostkowe przypadki typu:
                        choroba) czyli nadopiekuńczość robi dziecku gorzej.
                      • melka_x Re: CZAS. 10.04.07, 11:51
                        I tu jest różnica między namismile. Otóż ja również uważam, że tak jak stało w
                        cytowanym poście, dzieci nie potrzebują rodziców do WSZYSTKIEGO. A co znaczy "w
                        wielu aspektach"? To zależy od rodziny. W jednej to będzie nakarmienie
                        niemowlaka zupą przez 12latkę/latka, w innej odprowadzenie młodszego dziecka na
                        jakieś zajęcia, w jeszcze innej część rozmów o życiu towarzyszyskim w szkole
                        czy wspólne wyjście na sanki. W jednych rodzinach część tych funckcji przejmują
                        opiekunki, w innych babki czy ciotki, a w jeszcze innych rodzeństwo.
                        Rodzic nie musi poświęcać całego swojego czasu dziecku, żeby to było
                        zaopiekowane i czuło się kochane. Nie widzę różnicy między niepracującą
                        zawodowo matką ośmiorga, a pracującą matką jedynaka, która posiłkuje się
                        niańkami, żłobkami czy babciami.
            • misssaigon Re: CZAS. 10.04.07, 10:12
              zgadzam sie z nisar co do czasu poswiecanego rodzenstwu
              uwazam, ze dziecko trzeba wczesnie uczyc tego, ze nie nalezy calej uwagi skupiac
              na sobie, ze pomoc i opieka nad mlodszymi i slabszymi to nie obciazenie ale
              ludzka i normalna postawa...mysle, ze dzieci z wielodzietnych rodzin sa o wiele
              lepiej zsocjalizowane spolecznie niz jedynaki - ktore to dopiero maja
              roszczeniowa postawe - w stosunku do rodzicow, znajomych i swiata (jestem
              jedynaczka i pisze takze o sobiesmile) - moja mama zawziecie walczyla z moim
              naturalnym egoizmem i prawie jej sie udalo )

              uwazam roniez , ze duza czesc osob nastawionych wyjatkow egoistycznie jesli juz
              ma dziecko to robi z tego martyrologie - coz za opowiesci o poswieceniu,
              obowiazku, koniecznosci zapewnienia wszytkiego i jeszcze wiecej - "bo dziecko
              bedzie zaniedbane" - tak naprawde jest spelnianiem wlasnych zachcianek i wizji
              bycia rodzicem superidealnym - wychowywanie dzieci - oczywiscie zdrowych - to
              nie żadne wielkie poswiecenie - to po prostu rezygnacja z czesci wlasnego
              egoizmu - a niektorych to strasznie bolismile)
          • melka_x Re: CZAS. 10.04.07, 09:51
            > Jasne, że niektóre działania można łączyć - np. iść na wycieczkę całą
            > rodziną, zakładając tylko, że nie ma już w tej rodzinie niemowląt czy bardzo
            > małych dzieci, dla których to jeszcze nie czas na tak dalekie wyprawy.

            My chodziliśmy z niemowlęciem. W nosidle lub rowerowym foteliku. Nie były to
            bardzo dalekie wyprawy, ale w końcu z 8latkiem też nie wybierzesz się w 30km
            trasę.

            Przy okazji, z badań wynika, że bunt 2latka najsilniej i najdłużej przebiega w
            rodzinach z 1-2 dzieci. Nic dziwnego, matka jedynaka będzie kartkować poradniki
            co zrobić z histeryzującym na podłodze 2latkiem, może nawet zawlecze go do
            psychologawink, generalnie - czesto zrobi z tego wielką sprawę, co tylko
            przedłuża ten stan. Matka wielu dzieci nie kartkując poradników zrobi to co
            poradniki i dziecięcy psycholodzy zalecają, czyli zignoruje wrzask, bo będzie
            zajęta przewijaniem noworodka i robieniem śniadania do szkoły starszym.

            Ja w ogóle myślę, że po prostu rodziny wielodzietne inaczej funkcjonują. Nie
            gorzej, tylko inaczej. Pewne funkcje przejmuje starsze rodzeństwo. Nie ma nic
            złego w tym, że starsza siostra odpowie na kilka pytań dotyczących chłopaków
            młodszej itp.
            • gabi683 Re: CZAS. 10.04.07, 10:12
              Głupota Ja jako mam tojki moge powiedziec ze, Ci co maja jedno to robia krzywde
              swojemu dziecku nie dajac mu rodzeństwa.I to jest dobre super mamusie z jednym
              dzieckiem ,moze zrobimy analize waszych lekow ze wiekszośc z Was chciało by
              miec wiecej niz jedno dziecko.A sie boicie poprostu ,prosze tu nie mylić z
              odpowiedzialnoscia.
              Czemu dyskutujecie w takich kategorjach o rodzinach wielodzietnych jak by to
              bylo cos złego.A moze zle byc samym po smierci rodziców a moze wyrosna mali
              egoisci i co mozna taka analize zrobic.
              • monia145 Re: CZAS. 10.04.07, 10:18
                gabi683 napisała:

                > Głupota Ja jako mam tojki moge powiedziec ze, Ci co maja jedno to robia
                krzywde
                >
                > swojemu dziecku nie dajac mu rodzeństwa.

                I taki wniosek wypływa z faktu , że jestes matką trójki dzieci?
                No to może od teraz matki wielodzietne będą miały usankcjonowane prawo do
                wydawania bezdyskusyjnych sądów co jest dobre dla dziecka a co nie?
                Śmieszne.....


                I to jest dobre super mamusie z jednym
                > dzieckiem ,moze zrobimy analize waszych lekow ze wiekszośc z Was chciało by
                > miec wiecej niz jedno dziecko.A sie boicie poprostu ,prosze tu nie mylić z
                > odpowiedzialnoscia.


                Ja się niczego nie boję.
                Nie chce mi się ponownie pakować w pieluchy, satysfakcjonuje Cię to?

                >
                • wieczna-gosia Re: CZAS. 10.04.07, 10:26
                  Gabi ale nie potrzebnie sie rzucasz. Argumenty "bio wszyscy wielodzietni to
                  patologia, roszczeniowi, a kobiecie wypada macica" sa nieprawdziwe i bez sensu,
                  ale nie ma co ich zwalczac argumenten "bo wszyscy jedynacy to egoisci" ktry tez
                  jest bez sensu.

                  Inna sprawa ze wielodzietnych mozna bic i nalezy i jesli twierdza ze sa
                  szczesliwi to kalmia po prostu- a jak to z klamcami dyskutowac smile
                  jesli dodatkowo twierdza ze dobrze wychowuja dzieci i maja dla nich czas to
                  klamia albo sa slepi dodatkowo.
                  • monia145 Re: CZAS. 10.04.07, 10:35
                    wieczna-gosia napisała:

                    > Gabi ale nie potrzebnie sie rzucasz. Argumenty "bio wszyscy wielodzietni to
                    > patologia, roszczeniowi, a kobiecie wypada macica" sa nieprawdziwe i bez
                    sensu,
                    > ale nie ma co ich zwalczac argumenten "bo wszyscy jedynacy to egoisci" ktry
                    tez
                    > jest bez sensu.
                    >
                    Dokładnie taksmile
                    Śledzę sobie ten wątek i nie miałam zamiaru się wypowiadać, bo i temat
                    powtarzany po wielokroć i argumenty te same. Ale kiedy ktoś zaczyna
                    niebezpiecznie szaleć agumentacyjnie i traktować wielorództwo, jak trampolinę
                    do świata SWOJEJ jedynej, niepodważalnej mądrości i prawdy- to nie mogłam sie
                    powstrzymaćwinkP
                    • gabi683 Re: CZAS. 10.04.07, 10:39
                      Wrazilm sowje zdnie i w nosie mam czy komus sie to podoba czynie poprostu mam
                      dos jak ktos traktuje jako zlo bo mja wiecej niz jedno dziecko!
                • gabi683 Re: CZAS. 10.04.07, 10:26
                  Wisz smieszne jest to ze Ty jako matak jednego dziecka krytykujesz matki ktore
                  maja wiecej niz jedno dziecko.I naprawde wcale nie czuje sie gorsza bo mam
                  troje a wrecz przeciwnie dumna jestem z tegosmile
                  I moze jeszcze sobie jdno zrobie a co smile
                  Pieluch mowisz o jednorazowych wynalazkach heheheheh bo jak by Ci przszlo abys
                  prasowala i prała tetre to mozna o tym mowicwink
                  Nie chcesz i tyle Twoja sprawa ,Ja chce i mam smile
                  Ale nie ocniaj innych zacznij od siebiesmile
                  • monia145 Re: CZAS. 10.04.07, 10:36
                    A kogo w tym watku skrytykowałam bądz oceniłam tylko na podstawie posiadania
                    przez niego kilkorga dzieci???
                    Może wskazać post?
                    Zejdz na ziemię...........
                    • gabi683 Re: CZAS. 10.04.07, 10:39
                      sama zejdz na ziemi sam ton wikim piszesz juz mnie obraza bo tak arogancka
                      jestes !
                      • wieczna-gosia Re: CZAS. 10.04.07, 10:44
                        o,
                        i tylko czekac jak ktos dojdzie do tego momentu i powie- no w3lasnie jakies
                        niezrownowazone te wielodzietne.

                        nawiazem mwoiac gabi artykul w WO dotyczyl ludzi z 10 dzieci, 3 robi srednie
                        wrazenie, i chyba srednio jest wielodzietna taka trojka smile nawet osoby w tym
                        watku krytykujace nadmierne rozmnazanie ZASTRZEGAJA ze do rodzin z 3-4 dzieci
                        sie nie czepiaja.

                        takze czuj sie bezpieczna i sie nie denerwuj z rana smile
                        • gabi683 Re: CZAS. 10.04.07, 10:58
                          Ale jak sobie troszke poczytaja to 3 i 4 to juz sa rodziny wielodzietne no
                          tak ,mam racje? .A mowimy tu o rodznach wilodzietnych nie wazne czy to bedzie
                          2+x czy to bedzie 2+3 to i to jest rodzina wielodzietną.denerwuje mnie to ze
                          spoleczństwo patrzy sie debilnym usmiechem widzac matake z wieksza iloscia
                          dzieci niz 2.
                          Dzieci sa ubrane zabane i człowik moze sobie pozwolic na to aby miec wiecj niz
                          jedno to co jest w tym dziwnego?Co jest w tym zlego ze dzieci szybciej sie
                          rozijaja ,ze sobie wzajemnie pomaga nie mowie o wychowywani bo od tego jestesmy
                          My rodzice ,ale o wzajemnej pomocy.Wiel jest zalet majac wiecj niz jedno
                          dziecko.
                      • monia145 Re: CZAS. 10.04.07, 10:54
                        Tiaa arogancka...jasne..to, że piszę bez specjalnego emocjonalnego
                        zaangazowania w temat sprawia, że się tak ekscytujesz?
                        Naprawde uwierz....to, że każdego zdania, nawet złosliwego nie okraszam
                        emotikonkami, nie świadczy od razu o agresywności moich argumentów.
                        Generalnie temat wielorództwa bądz nie, mało mnie interesuje.
                        OIdniosłam sie tylko do Twojego postu.

                        aaaa..nie odpowiedziałaś na moje pytanie w poprzednim poście...
                  • sir.vimes Tetra, nie tetra... 10.04.07, 13:11
                    A czemu dopiero prasowania tetry miało by być powodem do "nie pakowania się w
                    pieluchy" ?

                    Nawet z pralką, zmywarką i krajalnicą do chleba tudzież elektrycznym
                    podgrzewaczem mleka każde dziecko wymaga jakichś zmian w życiu rodziców,
                    nieodzowne jest nie tylko 9 miesięcy ciąży i rok przewijania - ale dużo więcej i
                    czasu i starań.

                    Każdy powód NIE posiadania dziecka jest tak samo dobry - lepiej nie mieć dzieci
                    wcale niż mieć jedno bez przekonania, niechętnie i nie starać się odpowiednio.
                    Efektem przekonania, że kolejne dzieci "jakoś" się wychowają, a w dobie
                    pampersów to już prawie nic nie trzeba robić są przypadki o których pisze Biała
                    Dama - dzieci niedomyte, w brudnych ciuchach, lekceważone.

                    Sugerowanie, że niechęć do pieluch i zajmowania się niemowlęciem to zbyt
                    śmieszny, niewystarczający powód nie posiadania kolejnego dziecka jest ŻENUJĄCE.
                    Dzieci powinny być chciane a nie rodzone mimochodem bez zastanowienia.

                    Swoją drogą, żadna z rodzin z artykułu nie wzbudziła mojej szczególnej sympatii
                    a niechęć zaledwie jedna. W życiu realnym znam dwie rodziny wielodzietne , które
                    doskonale sobie radzą, mają fajne życie. Ale mnie wizja dużej rodziny nie
                    przekonuje - chyba, że miałabym wygłuszoną pracownią zamykaną na ciężkie sztaby
                    - nie wyobrażam sobie 24h ciągłego hałasu. Bo abstrahując od pieniędzy,
                    podatków, postaw takich i owakich , to , czym wyróżniają się duże rodziny to
                    produkcja hałasu i odporność na hałas.
              • e_r_i_n Re: CZAS. 12.04.07, 09:10
                gabi683 napisała:

                > Ja jako mam tojki moge powiedziec ze, Ci co maja jedno to robia krzywde
                > swojemu dziecku nie dajac mu rodzeństwa.

                Nie oceniajcie nas, my was ocenimy, tak?

                > Czemu dyskutujecie w takich kategorjach o rodzinach wielodzietnych jak by to
                > bylo cos złego.A moze zle byc samym po smierci rodziców a moze wyrosna mali
                > egoisci i co mozna taka analize zrobic.

                Rodzina wielodzietna to raczej taka z iloscia dzieci wieksza, niz 3, wiec sie
                nie czuj dotknieta.
                I nie zauwazylam tutaj jakiejs krytyki samej wielodzietnosci. Jest krytyka
                nieodpowiedzialnej wielodzietnosci.
            • zuzanna56 Re: CZAS. 10.04.07, 10:12

              >
              > Ja w ogóle myślę, że po prostu rodziny wielodzietne inaczej funkcjonują. Nie
              > gorzej, tylko inaczej.>


              I z tym się zgadzam.
              • gabi683 Re: CZAS. 10.04.07, 10:14
                Dokladnie tak jest trzeba sie zorganizowac i na wsztko jest czas smile
                • zuzanna56 gabi 10.04.07, 10:50
                  Nie denerwuj się, szkoda życia. Nikt ciebie przecież nie krytykuje. Ty wiesz że
                  chciałaś mieć troje dzieci (też jeszcze niedawno myślałam o trzecim), jesteście
                  szczęśliwi.
                  • gabi683 Re: gabi 10.04.07, 10:59
                    No racja smile
      • biala_dama3 Re: CZAS. 10.04.07, 12:08
        Niewielki procent rodzin wielodzietnych( może raczej promil) jest wstanie
        stworzyć dzieciom dobre lub bardzo dobre warunki. W polskiej rzeczywistości
        jest raczej tak, że ludzie zarabiają niewiele, a nawet z 3 średnich krajowych
        raczej nie utrzymają gromadki dzieci i nie zapewnią im i nauki i leczenia i
        mieszkania i ubrania. Mogą zapchać dziurę to znaczy dzieci nie będą głodne, nie
        będą bose i nie umrą . Ale nic więcej.
        Wiem, widzę, rozmawiam z matkami.
        Nisar ma 100% rację - matki mające dużo dzieci nie poświęcają im wystarczająco
        dużo czasu ( zapracowane matki jedynaków zresztą też nie). Nie bardzo wiedzą na
        co dzieci chorowały, dokumentacja medyczna jest niekompletna i często dotyczy
        nie chorego dziecka a rodzeństwa.
        • gabi683 Re: CZAS. 10.04.07, 12:25
          Wiesz mowienie o krajnosciach mnie nie przekona za malo czasu trzeba sie
          zoganizowac jak ma sie wiecej dzieci niz jedno.
          Naprawde jestes lekarzem a mowisz głupoty straszne,wkladasz wsztkich do jednego
          worka mowisz o samych skrajnosciach.
          Ze dzieci z rodzin wielodzietynych:
          1)sa najedzone ale chodza boso
          2)matak nie zapewni kazdemu dziecku uwagi
          3)sa nie domyte i cuchnace moczem
          Słuchaj to jest własnie skrajnosc jest wiele rodzin czystch zadbanych dzieci
          super poubierane a przedewsztkim sa szczesliwi.
          • mkolaczynska zdębiałam 10.04.07, 13:37
            czy dla ciebie wychowanie dziecka to dbanie o niego o tylko ten czas od 6 do 14
            i od 16 do 21? bo przez reszte czasu dziecko śpi????????
            bo mi wychodzi jeszcze ten czas który potrezbuje na podjęcie i wprowadzenie w
            życie decyzji\ takich jak :niania/żłobek, niania/przedszkole, przedszkolena 2 h?
            jaka szkoła, jak miło spędzić czas wolny z dzieckiem jaka zabawka sprawi mu
            frajde, do jekieiego pediatry pójść, jaka szczepionka, co musze pamiętać jak
            iide do psychologa, co powinnam mu przekazać, jakie leki brało dziecko do tej
            pory i to jest to wszystko co wpływa na ogólny dobrostan dziecka według mnie a
            czego nie była bym w stanie spamiętać albo wogóle o czym nie była bym w stanie
            pomysleć pomiędzy pracą domem i 10 dzieci.
            To szaleństwo, wieczny młyn, wiecznie niedoinwestowane nie mogące zaznać
            prawdziwie spokojnej rozmowy z rodzicem dzieci. To dzieci wychowujące może i w
            fajnej atmoswerze ale jednak zawsze mimochodem.
            Przykład z kąpelą 15 min na każde dziecko??
            co to jest 15 min w wannie? dziecko czasem chce się jeszcze tą wodą nacieszyć
            tak żeby kąpiel sprawiała przyjemność smile a tak poranne/wieczorne poganianie
            wychodź szybko bo się spóźnie do szkoły, bo jeszcze 7 osób czeka a już 20??
            Pomoc w nauce? No powiedzmy ze mamy jakąś 7 którym trzeba czasem w czymś pomóc
            czy coś wyjaśnić, pół godzinki? jak coś trudniejszego to godzinka.
            Masz jedno dziecko z dyslekcją codzienne ćwiczenia ok 20-30 min.
            Wiesz ile to łącznie czasu??????
            Nie ma siły dwójka rodziców z 10 dzieci wychowuje je przy okazji codziennego
            życia, bieganiny dotyczącej, zakupu butów, ubrań, wizyt u lekarza, codziennego
            wyżywienia kąpieli i mycia zębów(no ok tylko 3 dzieci), czasu na podanie
            odpowiedniej dawki lekarstw jeśli dziecko jest akurat chore. Doba ma 24 godziny
            a spać trzeba.
            Oczywiście wyjsciem jest niania czy pomoc domowa ale na to trzeba mieć
            pieniądze.
        • mamamonika Re: CZAS. 10.04.07, 14:27
          Chyba pracujesz w jakiejś patologicznej dzielnicy pełnej zagubionych ludzi
          mylących dokumentację... Współczuję.
          A do tego tutaj na forum znajdziesz bardzo wiele reprezentanet zaliczanych
          przez ciebie do promila, w którym mam tez niewątpliwą przyjemność siebie
          odnaleźć. Jakiś duży ten promil wink)
          • mkolaczynska ile macie dzieci? 10.04.07, 14:30
            mamamonika napis
            • mamamonika Re: ile macie dzieci? 10.04.07, 14:59
              Jaki napis??
          • biala_dama3 Re: CZAS. 10.04.07, 14:49
            Pracuję w szpialu klinicznym Akdemii Medycznej, do którego trafiają ludzie bez
            względu na grubość portfela. Mam również prywatny gabinet, do którego raczej
            nie przyjdzie matka 12 dzieci, bo choć stosuję rodzinne zniżki jestem dość
            drogim lekarzem.
            Czytam od czasu do czasu forum i widzę, że mamy lubią pofantazjować. Jakoś nie
            widzę tych bardzo zamożnych z 10 dzieci. Widzę natomiast wśród wielodzietnych
            rodzin biedę, problemy natury psychicznej i zdrowotnej.
            • mamamonika Re: CZAS. 10.04.07, 14:59
              Mam tylko czwórkę i nie przepadam za fantazjowaniem. I wyobraź sobie moje
              dzieci mają baardzo przyzwoity standard. Lekarza prywatnego też, bo państwowej
              służbie zdrowia przestałam jakoś ufać. Już dość dawno. Te same osoby przebrane
              w inny kitelek w innym gabinecie są dużo sympatyczniejsze.
              Za to bardzo zirytowały mnie opowiastki o wielodzietnych kretynkach mylących
              dokumentację medyczną dzieci...
              • wieczna-gosia Re: CZAS. 10.04.07, 15:02
                panstwowa sluzba zdrowia nigdy mnie nei zawiodla. nigdy tez nie mialam potrzeby
                konsultacji prywatnych. A dokumentacja medyczna mi sie myli bo stare dzieci sa
                pod opieka lekarzy sportowych i u lekarza pierwszego kontaktu bywaz raz na 2
                lata. Wtedy pewne pytania sa wyzwaniem smile
                • mamamonika Re: CZAS. 10.04.07, 15:38
                  Twoje stare dzieci to już chyba nieuchronnie dążą do samodzielności wink i wcale
                  się sytuacji nie dziwię... Starego konia wiecznie holować nie będziesz.
                  U nas niestety wyszły sytuacje niestandardowe i sektor państwowy okazał się
                  niewydolny. Do osób kompetentnych dotarlismy od strony komercyjnej.
            • janka007 Re: CZAS. 10.04.07, 21:10
              biala_dama3 napisał:

              Mam również prywatny gabinet, do którego raczej
              > nie przyjdzie matka 12 dzieci, bo choć stosuję rodzinne zniżki jestem dość
              > drogim lekarzem.

              Powiedz, gdzie pracujesz żebym nigdy przypadkiem nie trafiła na ciebie. Ani
              moje dziecko. Lekarz nie powinien gardzić wlasnymi pacjentami.
        • janka007 Re: CZAS. 10.04.07, 21:06
          biala_dama3 napisał:

          Nie bardzo wiedzą na
          >
          > co dzieci chorowały, dokumentacja medyczna jest niekompletna i często dotyczy
          > nie chorego dziecka a rodzeństwa.

          Tak, bo w rodzinach wielodzietnych wszystkie dzieci nazywają się Jan i nie
          można ich odróżnić.
      • pampeliszka Alergia-polska moda. 10.04.07, 12:52
        Jesli nie biegaja do prywatnego lekarza z kazdym kichnieciem (a pewnie nie, bo
        nie maja czasu)to raczej nikt w ich alergii nie wmowil.
        Alergia w Polsce to jak rehabilitacja- jest modna i tyle.
        Niedawno wybralismy sie do polskiego super-lekarza, speca od alergii, z praktyka
        w szpitalu dzieciecym w Prokocimiu. Bo nasza corka kaszlala od 3 m-cy, odkad
        poszla do zlobka. Nasz czeski lekarz twierdzil, ze dziecku nic nie jest i kazal
        czekac, bo to minie. Ale poniewaz corka jest jedynaczka i sie trzesiemy za
        bardzo, to pojechalismy na wizyte. Wrocilismy z torba lekow i diagnoza- alergia
        i atopowe zapalenie skory.
        Mala miala diete eliminacyjna, antybiotyki, sterydy i hohoho co jeszcze.
        Poszlismy z tym do czeskiej lekarki, powiedziala, ze ona nie widzi powodu, zeby
        dziecku to podawac. Poczekalismy. Lekow nie dostala, masci tez, probowalam z
        dieta eliminacyjna, ale kiedy najadla sie w zlobku mandarynek i nic jej ni
        ebylo, dalam sobie spokoj.
        Po 3 tygodniach kaszel ustąpił.
        Diety nie trzymamy.
        Wszystko jest w porzadku.
        Dlatego nie wierze w alergie.
        • ciocia_luta Re: Alergia-polska moda. 10.04.07, 12:57
          Pproponuję wkleić te rewelacje na forum o alergiach. Rodzice tam dyskutujący z
          pewnością będa pod wrażeniem Twoich wniosków ,rotfl.
          • pampeliszka Re: Alergia-polska moda. 10.04.07, 21:27
            Rewelacje czy nie, gdybym zaufala tej wybitnej specjalistce, mialabym dzis
            dziecko zakwalifikowane jako alergiczne, ktore dostaje codziennie sporą dawkę
            leków i nie moze jesc ulubionych jajek i mandarynek.
            Nie chodze na fora o alergii, albowiem nie mam alergicznego dziecka, to co
            mialabym tam robic?
        • nzuri Re: Alergia-polska moda. 10.04.07, 13:57
          Kiedys myslałam, że złamałam nogę, okazało się, że nie, choc jeden lekarz tak
          podejrzewał i dał skierowanie na prześwietlenie. Drugi go wyśmiał. Nie
          prześwietlałam i chodzę.
          Dlatego nie wierzę w żadne złamania.
      • janka007 Re: CZAS. 10.04.07, 20:47
        nisar napisała:

        Bo proszę zauważyć: dieta dla
        > dziecka z alergią (chyba nie zdarzają się bez alergii dzisiaj),

        Zdarzają się, zwłaszcza jesli się ich nie wychowuje w sterylnej czystosci.
        Jestem szczęśliwą posiadaczką takiego.

        > Dla mnie niestety siłą rzeczy nie ma fizycznej możliwości poświęcenia
        ośmiorgu
        > dzieciom tyle czasu, ile każde z nich by mieć chciało/potrzebowało.

        Ja nie jestem w stanie jednemu poświęcić tyle czasu. Pamiętam że moja mama też
        nie była w stanie. Ale jak bywała u mnie na weekendy dwójka dzieci z domu
        dziecka, na wszystko miałam czas a dzieci były szczęśliwe - cała trójka.
    • mamamonika Re: wielodzietni 10.04.07, 11:08
      Nie wiem czy Biała Dama zwróciła uwagę, że w takiej Francji wielodzietność jest
      synonimem wszystkiego, tylko nie biedy i zaniedbania. Stereotyp już znamy,
      także byłabym wdzięczna, gdybyś z uporem maniaka go nie odbębniała po raz setny.
      Sama bym zwariowała z dziesiątką na 40m, ale jeśli są ludzie, którzy takie
      warunki akceptują, bo tak lubią, dzieciaki nie są zaniedbane a wręcz
      przeciwnie - to co ci do tego?
      Jak artysta sobie zamieszka w kurnej chacie i chodzi w prześcieradle, a mleko
      pije tylko od krowy którą sam usułuje doić - jest oryginalny. Mieszka sobie 10
      osób w brudniastej komunie w starej kamienicy - są wolni. Rodzina w dużą
      ilością dzieci jest od razu niezaradna, niewydolna, na pewno radiomaryjna, ona
      to kretynka a on to nieodpowiedzialny dzieciorób. Dzieci mają świerzb i późno
      mówią, a dziewczynki na pewno będą takie same. Cholera mnie bierze...
      • makurokurosek Re: wielodzietni 10.04.07, 11:40
        różnica jest tylko jedna, zarówno ta artystka jak i ci którzy wybrali życie w
        komunie, sami zadecydowali, sami wybrali swoja drogę, natomiast dzieci z rodziny
        wielodzietnej mieszkającej w 42 metrowym mieszkaniu nie wybrali takiego losu
        tylko, nawet nie mają zapewnionego metrażu,który powinien przysługiwać jednej
        osobie ( bo to na pewno nie jest 3,5m/osobę a za jakiś czas 3,2)
        • mamamonika Re: wielodzietni 10.04.07, 11:45
          Tak jak napisałam - nie będę do upadłego bronić koncepcji 12 osób na 40m, bo
          dla mnie to abstrakcja. Piszę tylko, że dużo dziwniejsze sposoby na życie nie
          spotykają się z takim potępieniem, natrząsaniem i poszukiwaniem patologii jak
          rodziny wielodzietne. Tam po prostu musi być w opinii ogółu coś nie tak. A
          wcale nie musi.
        • melka_x Re: wielodzietni 10.04.07, 11:54
          > różnica jest tylko jedna, zarówno ta artystka jak i ci którzy wybrali życie w
          > komunie, sami zadecydowali, sami wybrali swoja drogę, natomiast dzieci z
          > rodziny wielodzietnej mieszkającej w 42 metrowym mieszkaniu nie wybrali
          > takiego losu

          Taki to już parszywy los dzieckawink. Mnie też rodzice nie pytali, czy wybieram
          los jedynaczki, ale sami zdecydowaliwink
          • makurokurosek Re: wielodzietni 10.04.07, 11:58
            tylko nie sądzę aby cię skazali na wegetację, bo dla mnie życie w 42 metrach i
            czekanie na pomoc jest wegetacją
            • melka_x Re: wielodzietni 10.04.07, 13:07
              Nie wiesz czy nie skazali mnie na wegetację emocjonalnąwink

              A poważnie - nie wszystkie rodziny z 10 dzieci mieszkają w 40 metrach. Zresztą
              wiele rodzin z dwójką dzieci mieszka w 40 metrowych mieszkaniach z własnymi
              rodzicami/teściami, pociotkami i babcią do kompletu. Ja tam wolałabym dzielić
              pokój z czwórką rodzeństwa niż z rodzicami i babcią.
              Wiele rodzin z 1 czy 2 dzieci czeka na pomoc.
          • janka007 Re: wielodzietni 10.04.07, 21:20
            melka_x napisała:

            > Taki to już parszywy los dzieckawink. Mnie też rodzice nie pytali, czy wybieram
            > los jedynaczki, ale sami zdecydowaliwink

            Powiem więcej, mnie w ogole rodzice nie pytali czy chcę przyjsć na swiat. A ja
            się na ten świat nie prosiłam i gdybym miała wybór wcale nie wiadomo, czy bym
            się w ogóle urodziła.
    • addria Re: wielodzietni 10.04.07, 11:30
      Podziwiam odwagę rodziców wielodzietnych. Sama chciałabym mieć więcej dzieci
      (mam dwoje), ale m.in. zdrowie nie to i możliwości finansowe też sad Ale rzadki
      widok rodziny z czwóreczką, czy piątką dzieciaków, jest bardzo miły dla mojego
      oka smile i jeśli się na nich gapię, to z sympatią smile)
      • zuzanna56 Re: wielodzietni 10.04.07, 11:53
        Addria, ja też patrzę na duże rodziny z ogromną sympatią.
        • patsik Re: wielodzietni 10.04.07, 12:45
          Wieczna Gosiu - to ja Ci odpowiem na wezwanie odnosnie niezaradnych -
          małodzietnych, bo się z Tobą zgadzam i mam przykłady.
          Kobieta lat 25, zdrowa, z wykształceniem pozwalającym nie umrzeć z głodu,
          dziecko sztuk 1, lat 2, mąż się nie sprawdził - poszedł w Polskę. Dziewczę
          mieszka z rodzicami (nie pracuje) jest w 100% na ich utrzymaniu, bierze też od
          państwa należną jej kasę, bo ona przecież ma dziecko i nie może pójść do pracy.
          W domu zresztą też nic nie robi (obiad, sprzątanie, pranie, prasowanie - NIC,
          wszystko mamusia) - argument ten sam - ona ma dziecko.
          Facet lat 30. Kawaler bezdzietny. Pracował, ale mu się nie podobało, więc się
          zwolnił. Też na utrzymaniu rodziców (nota bene - tych samych). Też zero
          obowiazków domowych.
          Niezaradność? Czy może wygodnictwo? A co oni zrobią, jak rodzice przestaną mieć
          możliwość ich finansowania? No przejdą pewnie pod opiekę państwa....
          Idealny przykład na to, że niezaradność to nie jest cecha przypisana do
          wielodzietnych....
          A! Ważne! Wyżej opisane, niezaradne osoby nie pochodzą z rodziny wielodzietnej.
          • barbie-torun Re: wielodzietni 10.04.07, 13:58
            wielkie brawa patsik za Twój głos

            takich przykładów można mnożyć
            o choćby z mojej okolicy:
            młoda mama, tatuś (lub wujek)dziecka "dochodzący"
            alimenty 600 zł z czego 200 na wikt i opierunek oddaje,
            a 400 na dyskoteki przeznacza
            jeszcze babcia ubranka funduje i po nocach z dzieckiem siedzi
            to się nazywa zaradność życiowa !

            ja już ze swoją czwórką, jednym mężem i pracą na cały etat
            wolę być patologią,
            bo nasze dzieci są hałaśliwe, roześmiane i często się brudzą wink
            • syriana Re: wielodzietni 10.04.07, 14:23
              ale przecież dyskusja o wprost proporcjonalnie rosnącej zależności
              wielodzietności do bezradności, jest bez sensu zupełnie bo nie ma takiej zależności

              dla mnie w tym artykule, kluczowa była opowieść o rodzinie z 10 dzieci,
              czekającą na 11, która niestety skupia na sobie wszystkie te mniej i bardziej
              racjonalne stereotypy i przekonania dotyczące wielodzietnych rodzin - takie
              opowieści nie poprawiają PR-u wokół tego tematu

              i jeśli autorzy artykułu chcieli pokazać jak to fajnie mieć dużo dzieci, to moim
              zdaniem ten przykład był zupełnie nietrafiony
              • mkolaczynska Re: wielodzietni 10.04.07, 14:27
                syriana napisała:

                > ale przecież dyskusja o wprost proporcjonalnie rosnącej zależności
                > wielodzietności do bezradności, jest bez sensu zupełnie bo nie ma takiej
                zależn
                > ości
                >
                > dla mnie w tym artykule, kluczowa była opowieść o rodzinie z 10 dzieci,
                > czekającą na 11, która niestety skupia na sobie wszystkie te mniej i bardziej
                > racjonalne stereotypy i przekonania dotyczące wielodzietnych rodzin - takie
                > opowieści nie poprawiają PR-u wokół tego tematu
                >
                > i jeśli autorzy artykułu chcieli pokazać jak to fajnie mieć dużo dzieci, to
                moi
                > m
                > zdaniem ten przykład był zupełnie nietrafiony
                >
                >
                może chodzilo o pokazanie jak można żyć mając dużo dzieci własnie o
                ten "rozstrzał".
                Z tym ze ta rodzina pana ambasadora to też niezbyt trafiony przykład bo jak juz
                ktoś napisał w dużym stopniu koszty utrzymania tej rodziny ponoszą podatnicy
                • wieczna-gosia Re: wielodzietni 10.04.07, 14:41
                  kolaczynska, ale pan ambasador przeciez nie dostaje pensji wprost
                  proporcjinalnej do ilosci dzieci- tylko pensje po prostu dostaje. chyba ze sie
                  myle czego nie wykluczam, bo na dyplomacji sie nei znam. Ale na logike- jakaz to
                  roznica dla podatnika czy ambasador ma 1 dziecko czy 12?
                  • gabi683 Re: wielodzietni 10.04.07, 14:42
                    wieczna-gosia napisała:

                    > kolaczynska, ale pan ambasador przeciez nie dostaje pensji wprost
                    > proporcjinalnej do ilosci dzieci- tylko pensje po prostu dostaje. chyba ze sie
                    > myle czego nie wykluczam, bo na dyplomacji sie nei znam. Ale na logike- jakaz
                    t
                    > o
                    > roznica dla podatnika czy ambasador ma 1 dziecko czy 12?

                    Tu nie ma to nic wspolnego ma kase i moze miec nawet 15 bablismile
                  • mkolaczynska Re: wielodzietni 10.04.07, 14:48
                    mieszkają w ambasadzie i jak rozumiem nie ponoszą kosztów utrzymania domu
                    mieszkania/Jesli nawet nie w ambasadzie to i tak takich kosztów nie ponosza w
                    obcym kraju, ich dzieci chodzą do dobrych prywatnych szkół a ich rodzice nie
                    płacą czesnego tylko robi to rząd RP.
                    • wieczna-gosia Re: wielodzietni 10.04.07, 14:56
                      aaa no widzisz myslalam ze ambasador placi czesne ze swojej pensji po prostu.
                      no coz- w takim razie na przyszosc nalezy brac na ambasadorow ludzi, ktorzy sa
                      przyzwoici. Mozna takze zrobic zapis by ambasadorowie z liczba dzieci powyzej 3
                      byly zwalniani smile

                      nie kolaczynska, ja sie nie zgadzam ze przyklad jest nietrafiony. facet sobie
                      wymyslil kariere dyplomaty- dopial swego, sprawdza sie siedzac od lat na
                      placowkach. Ma prawo miec tye dzieci ile chce jesli jest dobrym dyplomata. Tak
                      jak facet pracujacy w kazdym innym zawodzie, takze w zawodach budzetowych.
                      • mkolaczynska Re: wielodzietni 10.04.07, 15:05
                        wieczna-gosia napisała:

                        > nie kolaczynska, ja sie nie zgadzam ze przyklad jest nietrafiony. facet sobie
                        > wymyslil kariere dyplomaty- dopial swego, sprawdza sie siedzac od lat na
                        > placowkach. Ma prawo miec tye dzieci ile chce jesli jest dobrym dyplomata. Tak
                        > jak facet pracujacy w kazdym innym zawodzie, takze w zawodach budzetowych.
                        no tak z tym ze moim zdaniem artykuł był o radzeniu sobie w
                        zyciu/samodzielnośći i sposobu wychowania dużej liczby dzieci przez różne
                        rodziny dlatego nie moge uznac rodziny pana ambasadora za przykład dobrze
                        funkcjonujacej rodziny wielodzietnej, bo gdyby nie fuszka ambasadora pewnie za
                        dobrze by im nie było.
                        Słowem wybrał zawód uzgledniając swoje potrzeby i ok z tym że nie za własne
                        pieniądze te dzieci wychowuje.
                        Gdyby artykuł był o zawodzie dyplomaty to liczba spłodzonych przez niego dzieci
                        nic by mnie nie obeszła.
                        • wieczna-gosia Re: wielodzietni 11.04.07, 05:55
                          rzez różne
                          > rodziny dlatego nie moge uznac rodziny pana ambasadora za przykład dobrze
                          > funkcjonujacej rodziny wielodzietnej, bo gdyby nie fuszka ambasadora pewnie za
                          > dobrze by im nie było.

                          a gdyby babcia miala wasy to by byla wujkiem. Facet szukal zawodu, ktory zapewni
                          mu utrzymanie i wychowanie dzieci na odpowiednim poziomie. Zostal dyplomata. W
                          zawodzie dyplomaty jest tak ze lwia czesc wydatkow pokrywa rzad RP o czym
                          przyznaje ze nie wiedzialam, nie interesuje sie. Prezez KGHM zrobil dokladnie to
                          samo- szukal zawodu, ktory pozwoli mu utrzymac wielka rodzine i znalazl. Gdyby
                          nie fucha prezesa to tez by mu bylo nie za ciekawie. Czym te dwa przyklady sie
                          roznia? No niczym smile po prostu specyfika zawodu jest taka jaka jest. Przeciez z
                          pensji dyplomaty tez prawdopodobnie dzieci by utrzymal- fakt ze praktyka jest
                          taka ze za szkole placi rzad- nie jest jego wina.

                          jeszcze tak napisac o eurodeputowanym to rozumiem- bo jednak to jest fucha,
                          ktora trwa krocej. A dyplomata to sie jest cale zycie, jak jest sie dobrym.
                          Trudno to nazwac fucha.
                          • mkolaczynska Re: wielodzietni 11.04.07, 07:38
                            ta tylko prezes wychowuje te swojedz dzieci na własny koszt, a pan ambasador
                            jakby nie było nie na swój, albo inaczej te koszty w przeważającej większośći
                            pokrywają podatnicysmile))
                            Tutaj jest zasadnicza różnica i dlatego nie on poradził sobie materialnie z
                            wychowaniem tego stada ale jakby nie było podatnicy smilewięc nie jest dobrym
                            przykładem na reprezentanta rodziny wielodzietnej dobrez funkcjonującej i
                            wydolnej materialnie i społecznie smile
                            A o tym jak powtarzam był dla mnie ten artykuł więc nie czepiaj się właśnie
                            tych pirdół które były w moje wypowiedzi najmniej istotne wink
                            • mkolaczynska Re: wielodzietni 11.04.07, 07:56
                              przepraszam społecznie to oni są jak najbardziej wydolni oczywiściesmile
                    • melka_x Re: wielodzietni 10.04.07, 15:00
                      > ich dzieci chodzą do dobrych prywatnych szkół a ich rodzice nie
                      > płacą czesnego tylko robi to rząd RP.

                      Znam kilkoro dzieci dyplomatów i wszystkie chodziły do dobrych, ale państwowych
                      szkół.

                      Mieszkania i domy wynajmowane przez ambasady zazwyczaj i tak mają ogromne
                      metraże, 2 - 3 osoby w wielkim domu czy apartamencie to częsta rzecz. Jedyne co
                      to koszty wody, prądu i wywozu śmieci, o ile pokrywa je ambasada. Śmiem jednak
                      twierdzić, że rodzina ambasadora mając tyle dzieci sporo wydaje z własnej kasy,
                      a więc sporo producentów i pracowników danych firm zarabia na nich, płacą
                      więcej niż Ty podatków pośrednich (np. VAT), więc to się jakoś wyrównuje. Nie
                      mówiąc o tym, że dzieci ambasadora raczej nie zasilą szeregów bezrobotnych, a
                      więc przy takim przyroście naturalnym jaki mamy jest duża szansa, że będą nas
                      utrzymywać.
                    • michal_powolny1 Re: wielodzietni 12.04.07, 00:26
                      Pudło. Dzieci dyplomatów RP jeżeli rodzice nie bulą doadatkowej kasy chodzą
                      albo do szkoły przy placówce albo di publicznej w kraju zamieszkania.
                  • triss_merigold6 Mylisz się 10.04.07, 14:53
                    Pan ambasador bierze dodatek na dzieci, jego dzieci chodzą do szkół za granicą
                    i tam są leczone - polski podatnik płaci. Do tego odpowiedniej wielkości
                    rezydencja z obsługą. Chyba nie sądzisz, że pani ambasadorowa lata z mopem? Do
                    tego za darmo (w ramach utrzymania rezydencji) wszystkie środki czystości poza
                    osobistymi kosmetycznymi. + jedzenie, które zawsze zostaje po kolacjach i
                    przyjęciach. Bycie ambasadorem to bdb. fucha, bo praktycznie całą pensję można
                    odłożyć na bieżące utrzymanie nie wydając.
                    • wieczna-gosia Re: Mylisz się 10.04.07, 14:59
                      no to sie myle smile

                      w takim razie faceta trudno nazwac niezaradnym- chcial miec duzo dzieci i zdobyl
                      zawod, ktory mu umozliwia utrzymanie duzej rodziny. Z tego co wiem ambasadorow
                      duzo nie jest, fucha wcale nie tak latwa do zdobycia.

                      nie no serio- mnie nie rusza. przynajmniej bedzie 10 swietnie wyksztalconych
                      Europejczykow wiecej.
                      • triss_merigold6 Re: Mylisz się 10.04.07, 15:02
                        Do tego pana zero zastrzeżeń.wink Dzieci mają jakiś rys inteligencji na czołach i
                        przyzwoite szanse na przyszłość.
                        Rodzice z przychówkiem na 42m... na rasową krowę przypada wg. norm większa
                        powierzchnia.
                    • melka_x Re: Mylisz się 10.04.07, 15:08
                      > Pan ambasador bierze dodatek na dzieci, jego dzieci chodzą do szkół za
                      > granicą i tam są leczone - polski podatnik płaci.

                      Na tej zasadzie wszyscy dyplomaci z dziećmi to pijawki. W oczach bezdzietnych
                      ambasadorów ambasador z dwójką to też pasozjadłwink. W Polsce to samo, w oczach
                      bezdzietnych, ludzie z dziećmi, które są leczone z pieniędzy polskich
                      podatników, a więc i bezdzietnych, no to też skandal.

                      I pytanie serio - od kiedy rząd RP pokrywa koszty czesnego prywatnych szkół? Bo
                      ja znam jedno dziecko dyplomaty chodzące do prywatnej szkoły i z całą pewnością
                      czesne płacili rodzice, reszta znanych mi chodziła do publicznych szkół.
                      • mkolaczynska Re: Mylisz się 10.04.07, 15:40
                        melka_x napisała:

                        > > Pan ambasador bierze dodatek na dzieci, jego dzieci chodzą do szkół za
                        > > granicą i tam są leczone - polski podatnik płaci.
                        >
                        > Na tej zasadzie wszyscy dyplomaci z dziećmi to pijawki. W oczach bezdzietnych
                        > ambasadorów ambasador z dwójką to też pasozjadłwink. W Polsce to samo, w oczach
                        > bezdzietnych, ludzie z dziećmi, które są leczone z pieniędzy polskich
                        > podatników, a więc i bezdzietnych, no to też skandal.
                        >
                        > I pytanie serio - od kiedy rząd RP pokrywa koszty czesnego prywatnych szkół?
                        Bo
                        >
                        > ja znam jedno dziecko dyplomaty chodzące do prywatnej szkoły i z całą
                        pewnością
                        >
                        > czesne płacili rodzice, reszta znanych mi chodziła do publicznych szkół.
                        w wenezueli? np? dziecko było posyłane do państwowej szkoły?
                        Jakim językiem posługiwało sie na zajęciach?

                    • michal_powolny1 Re: Mylisz się 12.04.07, 00:34
                      O bajki opowiadasz. Spora część żon dyplomatów RP zapiepsza na placówce. Po
                      prostu MSZ ma nadal napięty budżet i nie jest w stanie wysłać odpowiedniej
                      kadry. Wystarczy przejrzeć książki telefoniczne MSZ. Dodatkowo część
                      małżonek/małżonków niższej rangi dyplomatów robi za obsługę przyjęć. Powód:
                      brak kasy. Doszło już do takiego kuriozum iż ambasada RP w USA jest w stanie
                      wydać rocznie jedno przyjęcie na więcej niż 70 osób. Fajnie nie? Więc nie
                      rzucajcie tutaj obelg że pan Jan Tombiński budżet naciąga.
                      Na tak na marginesie. Czyżby państwo zapomnieli iż wiele dzieci ma liberał
                      Komorowski Bronisław, eurodeputowany Onyszkiewicz Janusz i były senator,poseł i
                      radny W-wy Andrzej Wielowieyski. Czy ich rodziny to patologia? Picie i bieda?
                      Dzieci to kryminaliści? Co?
                      • sir.vimes Nikt nie sugerował 12.04.07, 08:03
                        że ambasador naciąga budżet.

                        Ani, ze jego dzieci to kryminaliści.
                        • michal_powolny1 Re: Nikt nie sugerował 12.04.07, 13:01
                          Niestety w wątku pojawiło się kilka opinii na temat niegrzecznego pana
                          amabasadora który koszy utrzymania swoich dzieci przerzuca na podatnika. Tak
                          się składa że choć osobiście bohatera tekstu nie znam, wiem jak realnie
                          wyglądają sprawy finansowe w MSZ. Zarobki naszych dyplomatów są najniższe w
                          całej UE. Znam analizę z której wynika że płace płace najniższej rangi
                          dyplomatów (czyli takich któtrzy mają największą robotę) dochodzą w porywach do
                          2/3 zarobków dyplomatów Albanii. Ale pewnie to był żart.
                          Wracając do tematu. Pracownicy placówek nie mogą na koszt MSZ (czytaj państwa)
                          posyłać swoich dzieci do szkół prywatnych. Był jeden taki który to testował
                          )dr J.Kochanowski-dzisiejszy RPO) i skończyło się to dla niego upokorzeniem.
                          Nie dość że MSZ zażądał od niego zwrotu zapłaconego czesnego(przez pomyłkę
                          zapłacono z konta Konsulatu za jeden semestr nauki córki konsula) to jeszcze
                          sąd uznał że sprawa edukacji dzieci pracowników dyplomacji jest ich prywatną
                          sprawą. Państwo-nie ma de facto żadnego obowiązku zapewnić edukacji dzieciom
                          przepbywającym z nimi na placówce. I jest to wyrok nie byle jakiego sądu lecz
                          Sądu Najwyższego. Tak więc dyplomaci RP to mają klawe życie.
                          A tak na marginesie. Obrazek z jakim wam się kojarzy rodzina wielodzietna czyli
                          patologia, życie na koszt podatników i że z tych dzieci nic dobrego nie wyrasta
                          psuje taki oto przykład. W latach 1989-1993 i 1997-2001 senatorem RP był rolnik
                          z krwi i kości Jan Chodkowski. Jeżeli mnie pamięc nie myli miał co najmniej
                          pięcioro dzieci (uwaga conajmniej) i jakoś nie wszystkie wychował na tak
                          zwanych porządnych ludzi w latach w których rolnikom nie należała się żadna
                          pomoc ze strony państwa (ubezpieczeniem zdrowotnym zostali objęci w latach 70,
                          emnerytalnym w latach 80). Wśród jego dzieci znajdziemy i profesora historii
                          który jest wykładowcą amerykańskiego uniwersytetu, specjalistę od ochrony
                          roślin. Pewną ciekawostką jest to że dzieci pana senatora też mają liczne
                          rodziny. Pewnie mnożą się jak króliki.
                          • jol5.po Re: Nikt nie sugerował 12.04.07, 14:57
                            no i trzeba jeszcze dodać, że Tombiński został ambasadorem nie dlatego, że ma
                            dużą rodzinę, a dlatego, że jest dobry. Po rocznym wakacie w Brukseli był osobą
                            na którą była zgoda ze strony wszystkich opcji politycznych. Facet jest super
                            profesjonalistą, zna kupę języków, jest dobrym mediatorem. Jeśli mamy płacić za
                            lekarzy godnie, to warto miec na uwadze, że i za naszą dyplomację też by się
                            przydało. Płacić adekwatnie do wiedzy i umiejętności.
                      • mkolaczynska Re: Mylisz się 12.04.07, 19:41
                        tak na marginesie ani im nie wypominamy ani nie uważamy że będąc poza granicami
                        kraju jego dzieci nie mają prawa do odebrania odpowiedniej edukacji smile
                        Niemniej koszty utrzymania jego dzieci obciązają nie tylko ich własną rodzine.
                        • michal_powolny1 Re: Mylisz się 12.04.07, 20:44
                          Szanowna Pani
                          Nadal się nie rozumiemy. Pracownik polskiej dyplomacji nie kształci swoich
                          dzieci na ekstra koszt podatnika polskiego. Powiem więcej ludzie co mają
                          szczęście że nikt nie zastosował w praktyce orzeczenia SN wydanego w sprawie dr
                          J.K v MSZ. Jak by to zrobił to z dnia na dzień zlikwidowano by szkoły przy
                          ambasadach.
                          Rozumiem że dla pani jest problemem to że dzieci pana ambasadora zjedzą
                          śniadanie w rezydencji. Zazwyczaj owe żarcie kupuje pan ambasador za własne.
                          Własne pieniądze.
                          • mkolaczynska Re: Mylisz się 12.04.07, 21:35


                            Szanowny Panie
                            Ja też uważam ze nadal się nie rozumiemy., JA WIEM że każde dziecko w RP ma
                            prawo do bezpłatnej nauki, uznajmy że szkoła przy ambasadzie jest raczej
                            elitarna(to nie szkoła postawowa nr 7 w Pcimiu smileale nie o tym) .
                            Nie mam żadnych obiekcji ze dziecko pana ambasadora zje darmową kanapke Nie mam
                            taże zadnych obiekcji ze rodzina pana ambasadora mieszka w ambasadzie a nawet
                            jeśli nie to w jakimś mieszkaniu gdzie raczej nie płacą za najem lokalu???? czy
                            też nie muszą sobie tego mieszkania/domu kupwać(i jest to logiczne) co najwyzej
                            ponoszą więc koszty bieżącej eksploatacj, prądu? wody? czy gazu? środków
                            czystości? To przy tak duzej rodzinie i tak są koszty jak mniemam bardzo duże:-
                            ) niemniej i tak mniejsze niż gdybyśmy doliczyli koszty kredytu na dom
                            mieszkanie smileJa rozumiem ze jest to człowiek który reprezentuje nasz kraj i
                            rozumiem że ta reprezentacja kosztuje.
                            Niemniej nie jest tak ze pan ambasador wszystkie koszty związane z posiadaniem
                            tak licznej dziatwy pokrywa z własnej wypłaty.
                            Artykuł nie był o nim i jego pracy a do tej nic nie mam i jak sądze wykonuje on
                            ją dobrze ale o nim i jego rodzinie i do tego się odniosłam.Mam nadzieje że
                            zrozumiał pan moje intencje pozdrawiam Pana bardzo wesoło wink
                            • michal_powolny1 Re: Mylisz się 12.04.07, 22:26
                              Widzę że coraz bardziej się rozumiemy. Pozostanę przy swoim zdaniu że dyplomaci
                              RP w odróżnieniu od swoich kolegów z UE koszty życia pokrywają z wlasnej
                              kieszeni. Nikt im niczego nie funduje.
                              • mkolaczynska Re: Mylisz się 12.04.07, 22:41
                                michal_powolny1 napisał:

                                > Widzę że coraz bardziej się rozumiemy. Pozostanę przy swoim zdaniu że
                                dyplomaci
                                >
                                > RP w odróżnieniu od swoich kolegów z UE koszty życia pokrywają z wlasnej
                                > kieszeni. Nikt im niczego nie funduje.
                                klimaty dyplomacji są mi dośc obce ale jakoś nie sądze żeby pan ambasador za
                                swoje uposażenie wynajmował godne tak dużej rodziny lokum smile co do wody prądu
                                czy gazu to skłonna jestm twierdzić że o zależy czy mieszka w ambasadzie czy
                                poza nią ale sądze ze może te koszty pokrywać.
                                a co dozarobkow w RP i innych krajach europejskichsmile hmmm powinnam zarabiać
                                jakieś 10-15 tyś euro
                                • michal_powolny1 Re: Mylisz się 12.04.07, 22:55
                                  Odpowiadam. Tak to prawda lekarze zarabiają skandalicznie mało. Są jedną z
                                  kliku grup zawodowych które wladza zarówno ludowa (socjaliści ateiści0 jak
                                  władza III RP (socjaliści wierzący i socjaliści niewierzący) postanowiła
                                  zgnoić. Wypłacając wyagordzenia nauczycielom/lekarzom/policjantom/części
                                  urzędników w wysokości pozwalającej na wegetację jednocześnie regularnie robi
                                  pokazówki w stylu wózek lekarza. Dla mnie człowieka mediów jest to żenujące.
                                  Pozostanę jednak przy swoim zdaniu co do warunków życia na placówkach.
                                  Wiem jak to wygląda z racji pewnych relacji towarzyskich.
                        • michal_powolny1 Re: Mylisz się 12.04.07, 20:45
                          Jaki koszt utrzymania? Co ty bredzisz. Żarcie to dyplomaci kupują za własne
                          nikt im niczego nie funduje.
                  • biala_dama3 Re: wielodzietni 10.04.07, 15:05
                    Polski podatnik płaci za edukację,leczenie i utrzymanie dzieci wyższych
                    urzędników placówek dyplomatycznych. Pan ambasador nie wyśle dziecka do szkoły
                    przy ambasadzie tylko do dobrej i bardzo kosztownej z językiem wykładowym
                    angielskim. Jeśli cenę szkoły pomnoży się przez 10-12 to jest to kolasalna
                    kwota.
                    Pani ambasadorowa nie gotuje, nie robi zakupów dla całej gromadki, nie pierze
                    pościeli, nie płaci za prąd. Płacimy za to wszyscy.
                    Gdy zachoruje ktoś z pracowników ambasady lub jego rodziny wzywa się, także na
                    koszt podatnika, lekarza. I nie jest to lekarz, który bierze najniższe
                    honorarium. Tak więc za roczny pobyt tak wielkiej rodziny polski podatnik
                    zdrowo dostaje po kieszeni.
                    • melka_x Re: wielodzietni 10.04.07, 15:17
                      A co jak ambasador ma 2 dzieci, ale za to ciągle chorujących?wink

                      Dzieci ambasadora będą znały języki, będa prawdopobnie wykształcone, i
                      najprawdopobniej nie zostaną bezrobotnymi. Weź pod uwagę jaki jest w Polsce
                      przyrost naturalny i jak on uderzy po kieszeni podatników, gdy nasze pokolenie
                      przejdzie na emerytury. Wtedy okaże się, że wykształcona 12tka ambasadora
                      będzie na wagę złotawink

                      A skala kosztów utrzymania wielodzietnych rodzin dyplomatów w porównaniu z tym
                      ile polskiego podatnika kosztuje utrzymanie np. rolnika jest śmieszna.
              • zuzanna56 Re: wielodzietni 10.04.07, 14:30
                Pewnie tak. Ale co by było gdyby pokazano rodzinę z 5 dzieci, gdzie jest
                świetna sytuacja finansowa, dzieci mądre, dobrze uczące się, uśmiechnięte i
                radosne? Wiele osób stwierdziłoby że jest to wyjątek potwierdzający regułę bo
                rodziny wielodzietne są biedne, brudne, patologiczne itd.
                Strasznie jest w nas zakorzeniony ten stereotyp, niestety.
                • triss_merigold6 Żaden stereotyp 10.04.07, 15:12
                  Spójrz na dane GUS o dochodach na członka rodziny. Znakomita większość rodzin z
                  czwórką i więcej dzieci żyje w sferze głębokiego ubóstwa.
                  Tak - są wyjątki, oczywiście.
                  • mamamonika Re: Żaden stereotyp 10.04.07, 15:43
                    A ilu emerytów po sześćdziesiątce żyje w strefie głębokiego ubóstwa? Liczby
                    można dopasować do dowolnej tezy, nawet takiej, że czarne jest czarne, a białe-
                    białe wink))
                  • asia_i_p Re: Żaden stereotyp 10.04.07, 18:29
                    Moja babcia - siódemka. Lekko nie było, ale to oni pomagali uboższym od siebie.
                    Mój tato - piątka, co prawda z dwóch żon. W portfel mu nie zaglądam, ale jak
                    raz zgubił w domu 1000 zł, to zauważył kiedy znalazł, a nie kiedy mu zginęło.
                    Jego brat - szóstka - im jest już trudniej, ale raczej bracia pomagają niż
                    instytucje zewnętrzne, o głębokim ubóstwie mowy nie ma. Drugi brat - czwórka -
                    no ci to przynajmniej są zadłużeni, bo spłacają hipotekę za dom i kredyty na
                    dwa samochody. To najlepiej znane mi przykłady, bo z własnego podwórka. Jak
                    mawiał pewien taksówkarz - ja wiem, że 95% społeczeństwa popiera naszą władzę
                    ludową, tylko czemu ja ciągle te 5% wożę?
                  • janka007 Re: Żaden stereotyp 10.04.07, 21:31
                    triss_merigold6 napisała:

                    > Spójrz na dane GUS o dochodach na członka rodziny. Znakomita większość rodzin
                    z
                    >
                    > czwórką i więcej dzieci żyje w sferze głębokiego ubóstwa.

                    A jeszcze popatrz sobie, jaki jest w ogóle odsetek rodzin z 4 i więcej dzieci.
                    Minimalny.
                    • mkolaczynska Re: Żaden stereotyp 10.04.07, 22:15
                      janka007 napisała:

                      > triss_merigold6 napisała:
                      >
                      > > Spójrz na dane GUS o dochodach na członka rodziny. Znakomita większość ro
                      > dzin
                      > z
                      > >
                      > > czwórką i więcej dzieci żyje w sferze głębokiego ubóstwa.
                      >
                      > A jeszcze popatrz sobie, jaki jest w ogóle odsetek rodzin z 4 i więcej
                      dzieci.
                      > Minimalny.
                      no właśnie i większość z nich ledwo co jest w stanie przeżyć z miesiąca na
                      miesiac coś ci to mówi?
                      >
                      • triss_merigold6 Re: Żaden stereotyp 10.04.07, 22:28
                        Właściwie to nie są w stanie przeżyć. Powyżej trójki dzieci prawdopodobieństwo
                        trafienie do strefy ubóstwa wzrasta i to potężnie. Opieka da, dobrzy ludzie
                        dadzą, szkoła fundnie darmowe obiady i podręczniki, Caritas kolonie, gmina
                        mieszkanie...
                        Szkoda, że mnie tak nie dają.
                        • andaba Re: Żaden stereotyp 10.04.07, 22:31
                          triss_merigold6 napisała:

                          Opieka da, dobrzy ludzie
                          > dadzą, szkoła fundnie darmowe obiady i podręczniki, Caritas kolonie, gmina
                          > mieszkanie...
                          > Szkoda, że mnie tak nie dają.

                          Zrób sobie jeszcze z szóstke, jak ci żal.
                          Ostatecznie możesz zaadoptować, jak się boisz o figurę.
                          A najlepiej zgłoś się jako rodzina zastępcza - to już czysty pieniądz jest.
                          • triss_merigold6 Re: Żaden stereotyp 10.04.07, 22:40
                            Nie mam zaufania do cudzego DNA.wink
                            Tak serio to irytuje mnie bezmyślny rozród. Rozumiem niezbędną pomoc ale jak
                            rodzina z trójką dzieci wisząca na opiece robi sobie kolejną trójkę to jest
                            chamskie naciągactwo i bezmyślność. Jedyne czego dzieci nauczą to pasożytnictwa.
                            • andaba Re: Żaden stereotyp 10.04.07, 22:48
                              A jeżeli nie "wisi na opiece"?
                              To może sobie tę trójkę czy nie?
                              • mkolaczynska Re: Żaden stereotyp 10.04.07, 22:52
                                andaba napisała:

                                > A jeżeli nie "wisi na opiece"?
                                > To może sobie tę trójkę czy nie?
                                jak dla mnie moze i więcej byle jej czasu na te dzieci starczyło, bo mają
                                święte prawo do spędzania czasu z rodzicami i to nie podczas gotowania domowego
                                obiadku kapieli młodszego rodzeństwa chyba ze dziecko taką zabawe chetnie
                                podejmujei nie z konieczności ale z wyboru.
                                Moje zdanie
                              • triss_merigold6 Re: Żaden stereotyp 10.04.07, 22:53
                                IMO jak ktoś nie wisi na opiece to może mieć dowolną liczbę dzieci, to prywatna
                                sprawa. Korzystanie z "opieki" to żaden wstyd o ile jest doraźne, o ile to
                                skutek jakiegoś chwilowego życiowego niefartu.
                                Jesli udogodnienia i ulgi dla dzieciatych to dla wszystkich - tych z jednym
                                dwójką i dziesiątką dzieci - tak jak w cywilizowanych krajach UE.
                                • andaba Re: Żaden stereotyp 10.04.07, 22:58
                                  triss_merigold6 napisała:

                                  > IMO jak ktoś nie wisi na opiece to może mieć dowolną liczbę dzieci

                                  Ufff... Odetchnęłam z ulgą. Już sie zastanawiałam które w Wiśle utopić.
                                  • triss_merigold6 Re: Żaden stereotyp 10.04.07, 23:02
                                    Po co ta ironia? Nie o liczbę dzieci chodzi tylko o podejście i postawy mniej
                                    lub bardziej roszczeniowe.
                        • mkolaczynska Re: Żaden stereotyp 10.04.07, 22:31
                          no i przy jakis tamśrednich karajowych czy też jednej nawet dośc wysokiej
                          pensji jest oczywiste że tak to bedzie wyglądało.
                      • janka007 Re: Żaden stereotyp 11.04.07, 23:52
                        mkolaczynska napisała:

                        > > A jeszcze popatrz sobie, jaki jest w ogóle odsetek rodzin z 4 i więcej
                        > dzieci.
                        > > Minimalny.
                        > no właśnie i większość z nich ledwo co jest w stanie przeżyć z miesiąca na
                        > miesiac coś ci to mówi?

                        Nic mi to nie mówi, a jeśli tobie to coś mówi to jesteś wróżką. Jest to zbyt
                        mały odsetek, zeby wyciągać jakiekolwiek sensowne wnioski statystyczne.
                        • mkolaczynska Re: Żaden stereotyp 12.04.07, 07:33
                          janka007 napisała:


                          > Nic mi to nie mówi, a jeśli tobie to coś mówi to jesteś wróżką. Jest to zbyt
                          > mały odsetek, zeby wyciągać jakiekolwiek sensowne wnioski statystyczne.
                          >
                          janka jeśli powiedzmy 1 promil ludzi z dziećmi to ludzie mający 5 lub więcej
                          dzieic i z tego jednego promila 60%(ja bym tam dodała 20% na rodzine ambasadora
                          bo nie pokrywają kosztów utrzymania własnych dzieci samodzielnie, ale niech
                          tam) kiepsko sobie radzi w życiu, to można wysunąć tylko jeden wniosek smile
    • maadzik3 Re: wielodzietni 10.04.07, 14:30
      Czytałam artykuł. Generalnie to indywidualny wybór pary. Wkurzyło mnie tylko
      jedno zdanie któregoś faceta: "najgorzej to zostawić dziecko jedynakiem". Jestem
      jedynaczką, moje dziecię pewnie też będzie. I to mój wybór!!! Nie mówię że
      lepszy. Po prostu taki. Mam do niego prawo, dlaczego więc oni uważają się za
      uprawnionych do oceniania mojego wyboru skoro ja staram się cudze szanowac?
      • zuzanna56 Re: wielodzietni 10.04.07, 14:34
        maadzik, ja też mogłabym poczuć się obrażona bo mam dwoje a ktoś z artykułu
        stwierdził że dopiero przy trójce człowiek normalnieje.
        Ja też szanuję wybory innych.
        Też mi się nie podoba gdy ktos przekonuje usilnie do swojego modelu życia.
        Ale nie ma się co stresować...szkoda nerwów ale podyskutowac można.
    • rita75 Re: wielodzietni 10.04.07, 14:39
      jak moze wygladac cialo kobiety
      > po 11 porodach?

      deczko wyeksplatowane
      • triss_merigold6 Re: wielodzietni 10.04.07, 14:54
        Zużyte. Nie wierzę w bajki o rewelacyjnym stanie podwozia bo 10 porodach.
        Zresztą na forum dla wielodzietnych parę rzeczy o problemach zdrowtnych po
        kolejnej ciąży można przeczytać.wink
        • rita75 Re: wielodzietni 10.04.07, 14:58
          te kobiety chyba niestare jeszcze, nawet sadzac po zalaczonych do artykulu
          zdjeciach, sa dosc zniszczone
          • zuzanna56 Re: wielodzietni 10.04.07, 15:02
            Chyba nie wszystkie. Pani będąca w ciąży z 11 dzieckiem ma 35 lat i moim
            zdaniem wygląda super.
            • ciocia_luta Re: wielodzietni 10.04.07, 15:10
              masz jej jakies dodatkowe zdjecia, bo na tej w WO to raczej niewiele pani widać
              i trudno ocenić czy jest laska czy kaszalot wink
            • rita75 Re: wielodzietni 10.04.07, 15:13
              w sumie niewiele jej widac...
              • triss_merigold6 Re: wielodzietni 10.04.07, 15:16
                Brutalnie napiszę, że dla mnie to mocno obrzydliwe tak nie kontrolować własnej
                płodności. 11 razy ciąża, poród, połóg, karmienie... nawet rasowe suki w
                hodowlach nie mają 11 miotów, chyba, że hodowca chce szybko zbić kasę.
                • rita75 Re: wielodzietni 10.04.07, 15:22
                  nawet rasowe suki w
                  > hodowlach nie mają 11 miotów, chyba, że hodowca chce szybko zbić kasę.

                  otoz to...szczegolnie zona prezesa kghm wyglada delikatnie mowiac szokujaco
                  przy jej pozycji- cale zycie rodzic, rodzic, rodzic- zdjecie rodzinne-
                  zadowolona glowa rodziny- pan i wladca, kupa dzieci i gdzies na uboczu- ona-
                  inkubator na dwoch nogach.
                  • marina2 Re: wielodzietni 10.04.07, 15:33
                    No, i dyskusja zeszła na poziom magla
                    • triss_merigold6 Re: wielodzietni 10.04.07, 15:34
                      Czemu? Skoro to takie naturalne? Ciąża, rodzenie, połogi, karmienie... podobno
                      tak samo naturalne u ludzi jak i u innych ssaków.wink
                    • zuzanna56 Re: wielodzietni 10.04.07, 15:35
                      Fakt. Może pora przestać.
                • melka_x Re: wielodzietni 10.04.07, 16:49
                  > Brutalnie napiszę, że dla mnie to mocno obrzydliwe tak nie kontrolować
                  > własnej płodności. 11 razy ciąża, poród, połóg, karmienie... nawet rasowe
                  > suki w hodowlach nie mają 11 miotów, chyba, że hodowca chce szybko zbić kasę.

                  Nieśmiało zwracam uwagę, że suki żyją zdecydowanie krócej niż kobiety i mają
                  zdecydowanie krótszy okres płodności. Nawet jak się weźmie pod uwagę, że i
                  ciąża u suki trwa krócej, to i tak 11 miotów a 11 dzieci nie da się porównać.

                  Poza tym niektóre z tych rodzin planowały tyle dzieci (ja wiem, że to tak
                  trudno sobie wyobrazić tak inny model od naszego), trudno więc mówić o
                  niekontrolowaniu własnej płodności.
                • aetas Re: wielodzietni 11.04.07, 23:18
                  triss_merigold6 napisała:

                  > Brutalnie napiszę, że dla mnie to mocno obrzydliwe tak nie kontrolować
                  własnej
                  > płodności. 11 razy ciąża, poród, połóg, karmienie... nawet rasowe suki w
                  > hodowlach nie mają 11 miotów, chyba, że hodowca chce szybko zbić kasę.


                  w bardziej obrzydliwy i pozbawiony szacunku sposób nie mogłaś tego napisać,
                  chociaż pewnie się mylę, nigdy nie jest tak źle, żeby nie mogło być gorzej...
              • zuzanna56 Re: wielodzietni 10.04.07, 15:28
                Tak, niewiele widać. Ale jak dla mnie wygląda naprawdę ładnie.
                • mkolaczynska Re: wielodzietni 10.04.07, 15:32
                  zuzanna56 napisała:

                  > Tak, niewiele widać. Ale jak dla mnie wygląda naprawdę ładnie.
                  noo prawie jak anorektyczka z tą bladą twarzą i wychudzonym ciałem a tego
                  właśnie tak całkiem nie widać.
                  • triss_merigold6 Re: wielodzietni 10.04.07, 15:33
                    Może nigdy nie była specjalnie urodziwa to i po dzieciach nie ma z czego tracić
                    na wyglądzie.P
                  • zuzanna56 Re: wielodzietni 10.04.07, 15:33
                    O rany, nie czepiajcie się. Jak dla mnie ona naprawdę fajnie wygląda.
                    Szczególnie w porównaniu do innych matek z artykułu.
                    • mkolaczynska Re: wielodzietni 10.04.07, 15:37
                      zuzanna56 napisała:

                      > O rany, nie czepiajcie się. Jak dla mnie ona naprawdę fajnie wygląda.
                      > Szczególnie w porównaniu do innych matek z artykułu.
                      no tak tyle że nie widzisz jej płaskiej klatki piersiowej jej cienkich ud
                      tylko jej wychudzoną twarz przykrytą białym pudrem????? No wygląda jakby miała
                      solidną anemie, ale fakt może taka uroda-delikatnej anemiczki????
                      • zuzanna56 Re: wielodzietni 10.04.07, 15:39
                        Może słabo widzę. Mam wadę wzroku a ostatnio nie noszę okularów.
                        • mamamonika Re: wielodzietni 10.04.07, 15:40
                          Za to wszystkie małodzietne kobiety to superlaski. Dajcie juz spokój.
                          • mkolaczynska Re: wielodzietni 10.04.07, 15:43
                            mamamonika napisała:

                            > Za to wszystkie małodzietne kobiety to superlaski. Dajcie juz spokój.
                            ależ nie w tym rzecz laska czy pasztet.
                            My naprawde nie widzimy sylwetki tej kobiety ale patrząc na jej twarz(no bladą)
                            spodziewam sie wychodzonego bladego ciała.
                            No ta kobieta nie wygląda mi na zdrowy pełen sił witalnych okaz.
                          • ciocia_luta Re: wielodzietni 10.04.07, 15:46
                            Kwestia wyglądu w wersji poprawnie politycznej ma byc nieistotna, ale praktyka
                            pokazuje, że ładnym/zadbanym/milym dla oka/nazwa inna/ ludziom jest łatwiej w
                            zyciu ;0
                            Z resztą imo, o wiele istotniejsza jest kwestia stanu zdrowia matek - ich
                            zębow, stawow, kregoslupa, a z tym jest średnio i koreluje m.in. z sytuacją
                            społ-ekonomiczną.
                            • mamamonika Re: wielodzietni 10.04.07, 15:55
                              Ale tu znowu stereotypy się kłaniają. Wiele dzieci = rozczochrane, smętne,
                              odwapnione czupiradło. Jeśli tak wygląda matka dwójki dzieci, szuka się innych
                              przyczyn.
                              Poza tym żona prezesa KGHM raczej nie jest w złej sytuacji ekonomicznej.
                              No, chyba ze mąż kogut jedzenie wydziela.
    • melka_x smutne to 10.04.07, 17:18
      Smutna ta cała dyskusja. Kolejny wątek udowadniający jak strasznie jest dużo
      ludzi, którzy nie ogarniają tego, że można chcieć żyć inaczej, że mój model nie
      jest jedynym słusznym, a ja i moja rodzina nie jesteśmy miarą wszechrzeczy.
      Jak ktoś sobie wymyśli, że fajnie mieć dwójkę, to bezdzietnych musi oskarżyć o
      egoizm, trójka to według niego rozpusta lub efekt pęknietej gumy, a 10tka to
      już właściwie kwalifikuje się do przymusowego leczenia w psychiatryku. Jak ja
      mam jeden wózek (wątek obok), to ci mający kilka to szpanerzy i prostacy. Jak
      ja wysyłam dziecko do szkoły, to ci co decydują się na edukację domową to
      idioci krzywdzący własne dzieci itd itd itd. Bo punktem odniesienia i
      samozwańczą normą jestem ja. I w małych móżdzkach się nie mieści, że można
      chcieć żyć inaczej. A tolerancja to tylko dla moich przekonań, dla cudzego,
      innego życia, to już bez jaj. Jak wiadomo tolerancją się wykazuje biorąc udział
      w manifie z plakatem "szanujmy inność", teoria wystarczy, a praktyką któż by
      sobie głowę zawracał. Porechoczmy jeszcze jak to na pewno wypada i gnije
      podwozie matki 10tki w imię tej tolerancji, szacunku dla inności i otwartości.
      • bez.wyksztalcenia Re: smutne to 10.04.07, 18:01

        No coz, cudze wybory oceniamy z wlasnego punktu widzenia, ale pewne rzeczy sa
        obiektywne. Wiele matek, ktore maja 3,4 dzieci walcza jak lwice w obronie
        rodzin wielodzietnych - a nie odniosly sie do przypadku rodziny z 11 potomkow i
        chora matka. Obiektywnie: matka z padaczka, po wylewie, 11 dziecko w drodze -
        to nie jest cos, co podpada pod haslo "szanujmy innosc". Szacunek dla innosci,
        tolerancja - tak, ale nie podziw dla glupoty.
        • sir.vimes Re: smutne to 10.04.07, 18:18
          Szacunek dla innosci,
          > tolerancja - tak, ale nie podziw dla glupoty.

          Dokładnie.


          Poza tym w tym wątku naprawdę nikt nie krytykował samej idei posiadania większej
          niż 3 ilości dzieci. Tylko poszczególne , konkretne przypadki - np. z reportażu
          w WO.
          • mamaadama4 Re: smutne to 10.04.07, 18:55
            Mnie zszokował tylko jeden z opisanych przypadków - ten gdzie matka była
            włascicwie częściowo niepełnosprawna i oczekiwała chyba 11-tego dziecka.
            Skrajna nieodpowiedzialność.
          • malila Re: smutne to 10.04.07, 18:57
            sir.vimes napisała:
            > Poza tym w tym wątku naprawdę nikt nie krytykował samej idei posiadania
            większe
            > j
            > niż 3 ilości dzieci. Tylko poszczególne , konkretne przypadki - np. z
            reportażu
            > w WO.

            Faktycznie. Określenia "zużyte" czy "obrzydliwe niekontrolowanie własnej
            płodności" to obiektywne stwierdzenia faktów. A nazwanie jednej z kobiet
            inkubatorem na dwóch nogach to jedynie trawestacja wypowiedzi
            miłościwie nam panującego Jarosława Kaczyńskiego na temat samodzielnego
            podejmowania decyzji przez szwagierkę.
            • sir.vimes Re: smutne to 10.04.07, 19:22
              Nie napisałam , ze wszystkie osoby na forum krytykują kulturalnie i kultywują
              piękno i subtelność wypowiedzi tylko , że nikt nie krytykuje IDEI POSIADANIA
              WIĘKSZEJ ILOŚCI DZIECI.

              Dziwi mnie jedno - że W OGÓLE istnieją takie worki - rodzina wielodzietne ,
              rodzina z jedynakiem.
              Chyba tylko rodziny 2+2 i 2+3 nie maja problemu zaszufladkowania. Chociaż może
              tez są zaszufladkowane - jako "najnormalniejsze".
              Dziwi mnie też że np. państwo Bednarkowie z artykułu wesoło i arogancko nie
              tylko trzymają się swej szufladki ale udowadniają, ze jest ona jedyna dobrą i
              słuszną (dopiero po trzecim dziecku ludzie normalnieją, jak twierdzi pan B.)
              Dziwi mnie kilka wypowiedzi na forum w tonie "po prostu nie chce ci się mieć
              więcej dzieci , wszystko jest kwestią dobrej organizacji". Tak jakby grzechem
              było nie chcieć lub wstydem było nie potrafić zorganizować wszystkiego w
              rodzinie 2+10 .

              Co do "inkubatora na dwóch nogach". Nie znalazłam jeszcze tej wypowiedzi - ale
              może jednak nie chodziło o obrażenie tej matki, tylko zwrócenie uwagi na jej
              brak czasu czy coś? Swoją drogą to jeżeli wypowiedź tyczyła się żony astrofizyka
              , tej po wylewie, to w jakiś sposób jest tak właśnie traktowana przez własnego
              męża. No, i chyba sama też odrobinkę tak się traktuje.
              Co do określenia "zużyte" nie jestem w stanie się odnieść bo ludzie to nie
              rzeczy by się "zużywać" i by ich "używać."

              Tak czy inaczej - nie zauważyłam krytyki samej idei posiadania większej ilości
              dzieci - chociaż wiele osób krytycznie podchodzi do idei posiadania ZBYT
              wielkiej ilości dzieci jak na możliwości czasowe i ekonomiczne danej rodziny. I
              trudno się nie zgodzić.



          • andaba Wniosek z dyskusji: 10.04.07, 19:04
            Jak masz jedno-dwoje dzieci możesz wyglądać jak flądra. Taki masz styl. Jak masz piątke, nie mówiąc o dziesiątce, musisz być laską, bo inaczej cię zeżrą.
            • sir.vimes A to dziwny wniosek 10.04.07, 19:26
              Ja się dziwię ocenianiu ludzi po wyglądzie a stanu umysłowo-ekonomicznego
              rodziny po wyglądzie matki. To jakieś trochę dulskie.
              Jak dla mnie - laskami powinny być te, którym zależy. Poza tym - każdemu inna
              laską , trudno w tej materii odnaleźć jedyny słuszny kanon...
              • mkolaczynska Re: A to dziwny wniosek 10.04.07, 19:53
                sir.vimes napisała:

                > Ja się dziwię ocenianiu ludzi po wyglądzie a stanu umysłowo-ekonomicznego
                > rodziny po wyglądzie matki. To jakieś trochę dulskie.
                > Jak dla mnie - laskami powinny być te, którym zależy. Poza tym - każdemu inna
                > laską , trudno w tej materii odnaleźć jedyny słuszny kanon...
                no i trudno też tej dyskusji zarzucić ze tylko wygląd mamuś nas interesuje to
                raczej jednak margines całej dskusji
                • andaba Re: A to dziwny wniosek 10.04.07, 19:58
                  Szeroki margines z tego co zauważyłam.
                  • mkolaczynska Re: A to dziwny wniosek 10.04.07, 19:59
                    z tego co ja zauważyłam to jednak bardzo wąski
                    • gabi683 Glupota... 11.04.07, 06:41
                      Czytajac tewypowiedzi doszłam do wniosku ze :
                      1)Masz jedno dziecko lub dwoje to jestes super
                      2)Masz wiecej niz podstawowy model jestes :patologja,inkubatorem na dwoch
                      nogach,brudasem cuchnącym moczem,twoje dzieci sa nie domyte ,głodne i chodza w
                      uraniu po strszym bracie lub siostrze,kozystasz z opieki i okradasz wsztkich
                      zpodatków istne zeroa do tego jesteś głpia bo zrobias sobie tyle dzieci i czas
                      przestać.
                      To mowia kobiety o kobietach tak zwane supr mamy ,obrazaci kobity za ich zycie
                      bo smiały mieć wiecej dzieci niz dwoje to jest dopiero chore.Wypowiadała sie
                      lekarz na tym forum ,cos okropnego patologiczne wypowiedzi.Niesmak zostanie !
                      • mkolaczynska Re: Glupota... 11.04.07, 07:30
                        gabi683 napisała:

                        .Niesmak zostanie !

                        i bardzo dobrze ludzie płodzący dzieci bez opamiętania bez możliwości
                        finansowych czy możliwosci samodzielnego zapewnie nia im bytu no jak to
                        nazwać???????Co to jest
                        I bynajmniej nie mówi się o rodzinach które potrzebują pomocy sporadycznie,
                        którym powineła sie noga i przez kilka miesięcy rok nie dają sobie rady.
                        Kilka rodzin to takie które są wiecznie dofinansowywane przez państwo albo
                        siędzą w nieogrzewanej chcie bez bierzacej wody a na łeb im kapie jak tylko
                        zacznie sie mżaka.
                        Zamiast sami zakasać rękawy cieszą się że babunia wzieła dodatkowe wykłady za
                        granicą zeby wnukom pomóc wink No kto to jest?? Dla mnie mnożący się pasożyt,
                        znacznie gorszy od nie mnożącego sie pasożyta.
                        • michal_powolny1 Re: Glupota... 12.04.07, 00:53
                          Przeczytałaś dokładnie? Teściowa pana Janusza Krupskiego wyjechała zagranicę z
                          wykładami w 1989 roku. Kobieto. To był rok 1989, szansa na dodatkowy zarobek
                          humanisty była wtedy żadna. Większość rodzin młodych naukowców korzystała wtedy
                          z pomocy rodzin. A wyjazd na zgraniczne wykłady był fuchą ustawiająca
                          delikwenta na parę lat. Pamiętasz ten pzelicznik USD i złotówki.
                          • zuzanna56 Re: Glupota... 12.04.07, 11:27
                            Większość rodzin młodych naukowców korzystała wtedy
                            >
                            > z pomocy rodzin.

                            Młodym naukowcem w tym czasie nie byłam ale dokładnie w tym roku zdawałam
                            maturę. Poszłam na studia, potem wyszłam za mąż ale z pomocy rodziców ani
                            nikogo innego nie korzystałam.
                            Tu nie chodzi o czasy, o to że trudno było wtedy zarobić normalne pieniądze.
                            Chodzi o to że to matka ciężko pracowała na swoje dorosłe już dzieci.
                            Akurat to mi się też nie podoba. Nieważne czy dorosłe dzieci mają jedno dziecko
                            czy ośmioro czy też wcale. Uważam że każdy dorosły i zdrowy człowiek powinien
                            liczyć na siebie a nie na rodziców.
                            • michal_powolny1 Re: Glupota... 12.04.07, 12:29
                              Szanowna Pani

                              Wtedy w 1989 rodzina państwa Krupskich do bogatych w dzieci nie należała.
                              Dodatkowo tak się dziwnie składa że wtedy jeszcze całkiem żywa była taka służba
                              co się nazywała Służba Bezpieczeństwa w skrócie SB. Mili panowie (a i panie
                              też) robili wszystko aby "umilić" życie ludziom opozycji w dość specyficzny
                              sposób. W końcu wywożenie do lasu i oblewanie kwasem nie było ot takim sobie
                              żartem. Jednym z narzędzi jakie resort stosował było ograniczanie możliwości
                              pracy zarobkowej. Porównaj sobie dochody ludzi opozycji przed roku 1989 i po
                              nim. Porównaj swoje dochody (rówieśnika) przed 89 i po nim.
                              Rozumiem że po 1989 rodzice już niczego młodym małżonkom nie dają? Mieszkania
                              niet, samochodu niet, ani złotóweczki? Jak młoda rodzina wije nowe gniazdo to
                              także od rodziców nie dostanie niczego? Ot tak od serca. Niczego?
                              Czy Janusz wraz z żoną domagał się czegoklwiek od teściowej? Z tekstu wynika
                              tylko to że kobieta dostała możliwość zarobienia kasy na zachodzie i z niej
                              skorzystała.
                              • mkolaczynska Re: Glupota... 12.04.07, 16:02
                                ale dwójke już zmajstrowali i mieszkali z nimi w domu bez okien????(no może te
                                już zdążyli wstawić) wody i prądu smile Co miała zrobić bacbcią kochając wnuki?
                                Patrzeć jak płodzą nstępne w tej ich rezydencji?
                                No soryy co za odpowiedzialność
                                • michal_powolny1 Re: Glupota... 12.04.07, 16:57
                                  Czy nadal nie rozumiesz. Dla niech wyprowadzka na wieś była ucieczką. Ucieczką
                                  przed funkcjinariuszami w cywilu, ucieczką przed beznadzieją. Razem coś
                                  budowali. Jak widać udało im się. Dzisiaj tak łatwo jest powiedzieć-byli
                                  nieodpowiedzialni. Łatwo bo dzisiaj dzięki własnej pracy możesz być kimś, nie
                                  ma potrzeby ucieczki przed państwem, przed propagandą, nie leją jeszcze pałami
                                  za opowiadanie żartów o władzy, nie ma jeszcze państwowej cenzury. Dzisiaj
                                  rodzina nie jest formą emigracji. Wtedy była.
                                  wiem o czym piszę, jestem z pokolenia 73 którego rodzice i członkowie rodziny
                                  stali po dwóch stronach barykady. Wiem także jak bardzo ważne były fuchy za
                                  granicą. Taki semestr wykładów nwet na bylejakiej uczelni na tak zwanym
                                  zachodzie ustawiał na jakiś czas rodzinę. Wyjeżdżało się po to aby mieć za co
                                  żyć w kraju.
                                  • zuzanna56 Re: Glupota... 12.04.07, 17:17
                                    Szanowny Panie, no więc ja jestem z tego samego pokolenia. Przyjmuję do
                                    wiadomości wyjaśnienie ale nadal upieram się przy tym że odpowiedzialny młody
                                    człowiek powinien liczyć na siebie a nie na mamusię.
                                    Czy teraz rodzice nie pomagają dzieciom? Nie wiem. Ja od ponad 15 lat radzę
                                    sobie bez ich pomocy i bardzo mi z tym dobrze.
                                  • mkolaczynska Re: Glupota... 12.04.07, 18:13

                                    noż człowieku jak można żyć z 2 dzieci i 3 już w drodze w ledwie stojącej
                                    chacie.
                                    Tak rodzice pomogli mi kupić pierwsze mieszkanie/jak pewnie i wielu innym smile
                                    ale dziecko zafundowałam sobie 10 lat później smile.
                                    Nie wyobrażam sobie żeby dopiero teraz kiedy mój syn ma 2 lata kupować porządne
                                    lokum i to z pomocą rodziców. Z chwilą poczęcia dziecka stałam się rodzicem a
                                    nie dzieckiem które rodzice muszą jeszcze wspomagać. Potarzam muszą bo taka
                                    jest materialna konieczność a nie tylko mogą.
                      • sir.vimes Twoje wypowiedzi były najdziwniejsze 11.04.07, 08:30
                        np. te o tetrach i o lekceważenie REALNEGO problemu zapewnienia dzieciom
                        rodzicielskiego czasu, kiedy dzieci jest 11.

                        NIKT tu nie obrażał IDEI POSIADANIA WIELU DZIECI.
                        • melka_x Re: Twoje wypowiedzi były najdziwniejsze 11.04.07, 09:51
                          Owszem wiele osób obrażało. Nie uważam, że wielodzietne rodziny to święte
                          krowy, mnie też wkurzyła jedna z tych rodzin, która ewidetnie była
                          roszczeniowa, też nie podobało mi się wartościujące stwierdzenie, że człowiek
                          normalnieje dopiero po trójce, że jedynactwo to straszna krzywda itd. Ale
                          przecież matki jedynaków też strzelają takie babole, że głowa boliwink. Wątków, w
                          których roszczenia wobec państwa są ogromne, bez względu na liczbę dzieci, nie
                          zliczę, mam przypominać posty, w których niektóre foremki z pełną powagą
                          twierdzą, że podatnicy powinni im refundować koszt opiekunki? A niemal
                          powszechne przekonanie, że żłobki i przedszkola powinny być bezpłatne? A
                          twierdzenia, że prawo powinno zabraniać zwolnienia z pracy matki?
                          A rechot ze 'zużytego podwozia' niczym się nie różni od rechotu lumpów spod
                          budki piwem o tym jak to homo na starość puszczają rozciągnięte zwieracze, ten
                          sam wdzięk, ten sam poziom tolerancji dla inności.
                          • sir.vimes Re: Twoje wypowiedzi były najdziwniejsze 11.04.07, 10:05
                            "A rechot ze 'zużytego podwozia' niczym się nie różni od rechotu lumpów spod
                            budki piwem o tym jak to homo na starość puszczają rozciągnięte zwieracze, ten
                            sam wdzięk, ten sam poziom tolerancji dla inności."

                            Później odniosę się do reszty, ale tu akurat nie zauważyłam rechotu. Raczej
                            pytania , zupełnie normalne, jak wpływa na ciało i zdrowie kobiety kilkanaście
                            porodów.
                            • jol5.po Re: Twoje wypowiedzi były najdziwniejsze 11.04.07, 11:16
                              m.kolaczynska: >i bardzo dobrze ludzie płodzący dzieci bez opamiętania bez
                              możliwości finansowych czy możliwosci samodzielnego zapewnie nia im bytu no jak to
                              nazwać???????Co to jest<

                              na ponad 600 tys ludzi we Wroclawiu jest 1200 rodzin z trójką i wiecej, w tym
                              coś troche ponad 400 z czwórką i wiecej. To wszystko tak naprawde margines.
                              Związków bezdzietnych jest 34 tys. W tym niewielkim procencie ludzi są różni,
                              jak w każdej innej grupie. Ale faktem, że jednak posiadanie dużej rodziny wiąże
                              sie z ogromną pracą. Nie ma siły, czy ktoś ma postawe roszczeniową, czy
                              odwrotnie. Musi sobie dawac rade sam. Bo nawet jak co poniektórzy bedą uważali,
                              ze to za ich podatki zyje taka rodzina, prawda jest, w tym momencie
                              przyznajmniej, taka, ze nic z tych rzeczy. Nawet gdyby te rodziny sobie takie
                              cos zamarzyly, to są to mrzonki, a to co osiągneły zawdzieczają sobie samym.
                              Jednym wiec idzie lepiej innym gorzej. Ale i tak w swoje życie muszą włozyc duzo
                              pracy, relatywnie wiecej niz inni. Taki life i nie chodzi o wartosciowanie, czy
                              to lepiej czy gorzej. Dlatego jest to pewnie tak mało popularny wybor w
                              dzisiejszych czasach.


                              • gabi683 Re: Twoje wypowiedzi były najdziwniejsze 11.04.07, 11:50
                                Tak mozna mowic ze jest margines ale czy w rodzinach 2+1 czy 2+2 nie ma
                                patologii ,brudu, nie domytych dzieci ktore nosza ubrania po sasiadach.Dla
                                Waszej widomosci jest ich cała masa.
                                Sama mam sasiadke ma dwoje dziei tipsy na palcach jezdzi mercedesem opalona na
                                solarium fryz zrobiony a za mieszkanie nie plci .Choc za 1 pokoik i kuchnie ma
                                płacić 120 zł i dlug ma na 6 tys zł i do opieki lata i co ma byc polityka.My
                                mamy troje dzieci placimy 650 zł za samo mieszkanie dzieci chodza do szkły do 1
                                i 6 klasy najmlodsza w domu.Nikt nam grosze nie dal sami ciezko pracujemy aby
                                to wsztko dziecia zpenic ubrani ,buty,ksiazki,zabawki obiady w szkole i tego
                                zaranego 1tys nie wzielismy za urodzenie dziecka najmłodeszego.Chodzimy do
                                prywatnego lekarza i placimy za to wsztko sami.
                                I szlak mnie trfia jak ktos tak do jednego wora wsztkich wklada dla zasady bo
                                tak wygodnie !Na podstwie jednego wywiadu z miotlami ktore uwazaja ze czy sie
                                stoi czy sie lezy i tak im sie nalezy!
                                • sir.vimes Jesteś pierwsza w szufladkowaniu 11.04.07, 12:19

                                  Nikt nie napisał , w mniejszych rodzinach NIE MA patologii i biedy. Ale ,
                                  szczerze, to trochę inaczej oceniam osobę psychicznie społecznie , finansowo
                                  upośledzoną, która miała jedną wpadkę a inaczej takową , która miała wpadek 11.

                                  Są biedne czy niewydolne rodziny z 1-2 dzieci i niewydolne rodziny z 11.

                                  Nikt też nie napisał, ze wszystkie większe rodziny (twoja rodzina nie jest
                                  wielodzietna, masz po prostu 3 dzieci, żaden fenomen czy temat na reportaż) są
                                  niewydolne finansowo i roszczeniowe Z POWODU wielodzietności.

                                  Natomiast ty zakładasz, że jakikolwiek post o tym , że BYWAJĄ niewydolne rodziny
                                  wielodzietne jest atakiem na ideę posiadania większej ilości dzieci. Nie jest
                                  atakiem. Jest stwierdzeniem faktu. Bywają takie rodziny.
                                  • gabi683 Re: Jesteś pierwsza w szufladkowaniu 11.04.07, 12:47
                                    sir.vimes napisała:

                                    >
                                    > Nikt nie napisał , w mniejszych rodzinach NIE MA patologii i biedy. Ale ,
                                    > szczerze, to trochę inaczej oceniam osobę psychicznie społecznie , finansowo
                                    > upośledzoną, która miała jedną wpadkę a inaczej takową , która miała wpadek
                                    11.
                                    Chyba nie czytalas wsztkich postów prawda ?

                                    > Są biedne czy niewydolne rodziny z 1-2 dzieci i niewydolne rodziny z 11.

                                    Tak jezdzace mercedesem z nowym telefonem z tipsami na palcach to jest nie
                                    wydolność .Oraz wiecznie latajace do opieki!Po kase bo ona jest biedna!

                                    > Nikt też nie napisał, ze wszystkie większe rodziny (twoja rodzina nie jest
                                    > wielodzietna, masz po prostu 3 dzieci, żaden fenomen czy temat na reportaż) są
                                    > niewydolne finansowo i roszczeniowe Z POWODU wielodzietności.

                                    Masz poprostu troje dzieci a to co nie zalicza sie do wilodzietnej rodziny
                                    poczytaj troszke sama ustawa o swiadczeniach rodzinnych mowi o tym ze jesli ma
                                    sie wiecej niz dwoje dziei jest sie rodzina WIELODZITNA a nie jak Ty to ładnie
                                    nazwałas.

                                    > Natomiast ty zakładasz, że jakikolwiek post o tym , że BYWAJĄ niewydolne
                                    rodzin
                                    > y
                                    > wielodzietne jest atakiem na ideę posiadania większej ilości dzieci. Nie jest
                                    > atakiem. Jest stwierdzeniem faktu. Bywają takie rodziny.

                                    No to Ja tak samo stwierdzam fakt ze bywaja takie rodziny z mniesza iloscia
                                    dzieci!
                                    • sir.vimes Re: Jesteś pierwsza w szufladkowaniu 11.04.07, 12:57
                                      > Chyba nie czytalas wsztkich postów prawda ?
                                      >

                                      Poproszę link do posta w którym ktokolwiek napisał, że w małych rodzinach nigdy
                                      nie zdarzają się patologie i bieda.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja