Jak poradzić sobie z radami teściowej?

07.04.07, 18:23
Mieszkam na jednym podwórzu z teściami. Nasze domy stoją bardzo blisko
siebie. Moi teściowoe to dobrzy ludzie i dużo pomagają mi przy małym. Kiedy
po porodzie byłam w kiepskiej formie psychicznej teściowa była przy mnie i
pomagała. Nie chcę być niewdzięczna, ale prócz ogromnej pomocy muszę znosić
dobre rady mojej teściowej. Wszystko zawsze wie lepiej. Potrafi słowami
sprawić mi przykrość. Gdy mały był przed konsultacją neurologiczną, której
się bałam, powiedziała, że jeśli będzie rehabilitowany, to będzie to moja
wina, bo go źle noszę. Czasem słyszę jak mówi małemu "oj niedobra mama", bo
np. nieprzebrałam go w porę. Dodam, że teściowa ma silny i ostry charakter.
Unosi się gdy zwraca się jej uwagę gotowa się obrazić. Wiem, że mogłabym
zmniejszyć kontakty, ale ona przychodzi wieczorami pomóc przy kąpieli małego,
bo mój mąż pracuje do późna. Synek ma już 7 miesięćy i dawałabym sobie radę
sama, ale nie chcę jej zrobić przykrości i powiedzieć, żeby już nie
przychodziła. Potem słyszę jednak jak przy znajomych wymawia, że powinniśmy z
mężem ją na rękach nosić, bo bez niej nie poradzilibyśmy sobie. Mąż próbował
z nią rozmawiać, ale jeszcze mu się dostało. Może powinnam to znosić i się
nie czepiać? Macie tak u siebie? Jeśli tak, to jak sobie z tym radzicie?
    • mynia0 Re: Jak poradzić sobie z radami teściowej? 07.04.07, 18:31
      ech, temat - rzeka...........

      mam podobną sytuację, tyle, że z własną mamą. niestety, obecnie jestem od niej
      uzależniona - moja druga ciaża była zagrożona, a mama opiekowała się starszą
      córką. tak jest zresztą do tej pory, więc jedyne, co mogłam zrobić to zaciskać
      zęby i sie nie odzywać.

      nie wiem, co Ci poradzić. może spróbuj delikatnie ogrnaiczyć jednak kontakty,
      żeby nie było gadania. i pamietaj, że to Ty jestes matką swojego dziecka, a nie
      teściowa. ja niestety , musiałam kilka razy twardo się postawić i mamie i
      teściowej, na szczęście awantura pomogła i jest lepiej. czasem jest to jedyne
      wyjście.
    • ik_ecc Re: Jak poradzić sobie z radami teściowej? 07.04.07, 18:44
      Nie mam (na szczescie) takiej styuacji, wiec sobie hipotetycznie tak rozwazam -
      moze by pomogla szczera, taka na prawde szczera rozmowa? Mowisz, ze kobieta
      jest do rzeczy, wqwyglada na to, ze wyprowadzka nie wchodzi w gre, ale moze by
      sie dalo z nia pogadac. Bez atakowania, zaczelabym, ze bardzo doceniasz ze ci
      tyle pomaga, ze bez niej nie dalabys sobie rady, ze ze swieca szukac takiej
      babci i tesciowej... ale ze rania cie takie uwagi. Spytaj ja, czy JEJ matka
      badz tesciowa nie robila jej takich uwag i jesli tak, to czy bylo jej z tym
      milo. Powiedz, ze kazda jej rade bierzesz do serca i rozwazasz, ale ze musisz
      sluchac wlasnego instynktu, ze to TY jestes matka tego dziecka. Powiedz, ze
      nigdy nie bedzie tak, zeby dwie osoby robily cos identycznie, zawsze beda
      jakies roznice i ze musicie to OBIE zaakceptowac. Moze omow z nia wieksze
      kwestie sporne - usiadz i szczerze posluchaj jej argumentow na dane rzeczy, bez
      przerywania jej - zeby wiedziala, ze bierzesz ja na powaznie. Potem daj jej
      swoje argumenty za swoim sposobem (nawet jesli jest to argument "bo tak jest mi
      mamo wygodniej"). No i kwestia tego ze "obmawia" cie przed rodzina czy wlasnym
      dzickiem - to jest po prostu nie fair, na to sobie nie zasluzylas. jak ma
      pretensje - niech mowi ci w oczy, a nie reszcie swiata.

      Mysle, ze jesli kobieta do rzeczy i zalatwisz to na prawde delikatnie - bez
      atakowana, a tylko mowiac jej jak Ty to widzisz, to moze sie duzo poprawic.
      • gosikc Re: Jak poradzić sobie z radami teściowej? 07.04.07, 19:00
        Był taki dzień, że spokojnie razem piłyśmy sobie herbatę. Właśnie wtedy
        próbowałam delikatnie z nią porozmawiać. Powiedziałam, że bardzo doceniam jej
        rady. Jest mądrą kobietą i świetnie wychowała dwóch synów. Mój mąż jest
        najlepszym człowiekiem na świecie. Wiem, że jest to zasługa jej wychowania.
        Pokiwała głową i powiedziała, że to nie po złości lecz dla naszego dobra.
        Odpowiedziałam, że ja to wiem, ale to nie zmienia faktu, że czasem przesadza w
        swoich komentarzach. No i okazało się, że zrozumiała na krótko. Następnego dnia
        znów z czymś wyskoczyła. Gdy maluszek wsadza paluszki do buzi, ona mu je
        zabiera. Powiedziałam, żeby tego nie robiła, bo znajoma fizykoterapeutka
        twierdzi, że to nic złego, a wręcz przeciwnie. Maluchy w ten sposób przesuwają
        sobie punkt odruchu wymiotnego czy coś w tym stylu. Ale co tam i tak mu zabiera
        i tak. Teraz wsadza małego do chodzika. Niepodoba mi się to, nie chcę tego.
        Mówię jej, by tego nie robiła. Pokiwa głową, a gdy wróciłam do domu z zakupów,
        patrzę mały w chodziku. Daje mu słodką herbatę mimo moich protestów. A ja nie
        chcę, żeby mały pił coś z cukrem, ma 7 miesięcy.
        • ik_ecc Re: Jak poradzić sobie z radami teściowej? 07.04.07, 19:13
          No to nie wiem co poradzic. sad Tez trzy rzeczy ktore wymienilas wkurzylyby mnie
          tez, nie wiem ktora najbardziej, chyba ten cukier. Wyrzuc chociaz ten chodzik
          moze...

          A maz, maz co na to?
    • gosika78 Re: Jak poradzić sobie z radami teściowej? 07.04.07, 18:50
      Jeśli chodzi o teksty typu "niedobra mama" to dla mnie jest manipulacja uczuciami dziecka, które co prawda jeszcze tego nie rozumie, ale jeśli nie ukrócisz tego w porę, to teściowa będzie tak mówiła i przy starszym.
      Jeśli chodzi o inne dobre rady (te nieszkodliwe a tylko działające na nerwy) to nauczyłam się ich wysłuchiwać, potakiwać a i tak robiłam swoje. Niech sobie gada kobieta na zdrowie smile
    • magdulichaa Re: Jak poradzić sobie z radami teściowej? 07.04.07, 19:31
      cześc, sprawa nie jest prosta, jak wiadomo teściowe i ich stosunki z synowymi
      to temat rzeka, moja też nie jest święta, wręcz odwrotnie, właściwie do dziś
      nie potrafię sobie z nia "poradzić" pomagała mi przez pierwszy miesiąc
      faktycznie przychodziła pomagać kapać Mała, ale po miesiącu bardzo grzecznie i
      delikatnie powiedziałam jej , że widzę że jest już zmęczona tym przychodzeniem,
      że wspaniale nauczyła mnie kąpać Małą itd, na szczęście to poskutkowało, co
      prawda spokój miałam tylko przez jakiś czas, bo teraz znowu jest katstrofa ale
      to inna historia, w każdym razie spróbuj może być bardziej stanowcza wobec
      niej, moja też miała "hopla" na punkcie chodzika, ale w tym wypadku
      zdecydowanie powiedziałam NIE, nie pozwól na to, by to ona kierowała tym jak
      masz zajmować się swoim dzieckiem, aha i bardzo ważne pytanie, co z Twoim
      maluszkiem pisałaś o rehabilitacji i wizycie u neurologa, napisz coś na ten
      temat, pozdrawiam
      Tak na marginesie, moja mała ma teraz 2 lata,synek 5 miesięcy, a z jej ust nie
      słyszę żadnej pochwały zwłaszcza dla małej wręcz odwrotnie, sama krytyka,
      docinki, wiem, że mała jest tylko "pośrednikiem", bo ona chce mi udowodnić, że
      nie potrafię wychować dobrze dziecka, kurcze miało być o tobie, a mnie wzięło
      na gadanie
      • karawana123 Re: Jak poradzić sobie z radami teściowej? 07.04.07, 19:39
        Ja jestem odporna i na każdą "dobrą" radę mówię stanowcze "NIE". Na przyklad
        jeśli ktoś posadzi malą to zabieram mu ją i mówię "Dziadzius nie rozmumie, że
        niunia jeszzce nie siedzi to wiecej mu jej nie damy itp." Staraj się być
        konsekwentna. Jeśli jednego dnia powiesz tak, a drugiego nie to nikt nie będzie
        respektować Twojego zdania. A ten chodzik wyrzuć lub daj komuś w prezencie, a
        jeśli nie chcesz to dobrze schowaj
        • gosikc Re: Jak poradzić sobie z radami teściowej? 07.04.07, 22:04
          Filipek dostał 7 punktów przy porodzie. Obniżono punktację za nieprawidłowe
          napięcie mięśni. Dlatego obawiałam się pierwszej wizyty u neurologa, bo bałam
          się, że malutki będzie musiał być rehabilitowany. To było gdy miał 2,5 m-ca. Od
          tego czasu był jeszcze jeden raz na kontroli i wszystko jest w porządku.
          Neurolog wydała bardzo dobrą opinię. Jeśli mowa o chodziku, to nie mogę go
          wyrzucić, bądź schować, bo nie jest mój. Teściowa wygrzebała go po swoich
          starszych wnukach. Jak wspomniałam, mój mąż ma brata i to jego dzieci. W sumie
          teściowa ma troje wnucząt, w tym mojego Filipka. Wszystkich traktuje jednakowo.
          Jest naprawdę bardzo kochającą babcią. Zawsze w żartach mówi, że to są jej
          dzieci i, że zabierze je do siebie. I tu kolejny problem. Julia - wnuczka mojej
          teściowej ma 7 lat. Matka mojego męża uwielbia patrzeć jak się Julka bawi z
          moim Filipkiem. Mnie się to nie podoba. Uwielbiam Julię, ale jest zbyt mała by
          brać mojego synka na ręce, nawet pod kontrolą. Zwróciłam teściowej uwagę, ale
          usłyszałam, że "przecież stoję obok i pilnuję". Mała bez przerwy całuje mojego
          Filipka. Często ma wtedy buzię po czekoladzie. Wiem, że kocha swojego
          ciotecznego braciszka, ale bez przesady. Liże go po policzkach i ma zabawę, że
          mały się świeci. Łskocze go pod żeberkami itp. Kurde, może jestem
          przewrażliwiona, ale on jest jeszcze maleńki i sam się nie obroni. Nie pozwalam
          na to gdy jestem z nimi, ale czasem jestem zmuszona zostawić małego z teściami :
          (
    • brunette23 przykro to mówić ale niestety sama zawiniłaś... 07.04.07, 22:31
      pozwalając od początku na zbyt dużą ingerencję... gdy czytam o takich problemach
      przekonuję się jak słuszna jest moja postawa że dziecko ma rodziców którzy
      powinni się nim zajmować, w kiepskiej formie fizycznej, psychicznej, nieważne,
      początkowo lepiej lub gorzej (chyba że miałaś jakąś głęboką depresję ale mam
      nadzieję że nie)... a teraz się zastanawiasz czy powinnaś być dozgonnie
      wdzięczna czy możesz być niewdzięczna... 2-tygodniowe dziecko kąpałam sama bez
      obecności kogokolwiek w domu, ubierałam sama, przewijałam sama, nosiłam sama,
      usypiałam sama, itd... krótko ucinałam wszystkie komentarze na temat
      przebierania, karmienia, noszenia czapki i inne bzdety które ktoś mi próbował
      życzliwie przekazywać, robiłam swoje nikogo nie słuchając i szybko przestali się
      wymądrzać... chyba że rady były mądre, ludzi którzy wiedziałam że takich mogą
      udzielić pytałam w razie potrzeby, raczej bardzo rzadko żeby się nie
      rozpędzili... wink a gdybym usłyszała "oj niedobra mama" teściowa czy nie teściowa
      wyleciałaby z hukiem za drzwi, radzę szybko odciąć tę "pępowinę", a niech się
      obraża jak nie ma rozumu... pozdrawiamy! smile
      • gosikc Re: przykro to mówić ale niestety sama zawiniłaś. 07.04.07, 22:45
        Tak, po porodzie było ze mną bardzo źle. Leżałam zwinięta w kłębek i ryczałam.
        Dziś nie mogę w to uwierzyć, ale tak właśnie było. W ciąży przytyłam 8.5 kg, a
        gdy mały miał 3 tygodnie ważyłam już o 16 kg mniej niż przed ciążą. Ciżęko
        uwierzyć, ale tak było. I wtedy właśnie pomagała mi teściowa. Zawsze będę jej
        za to wdzięczna. Każdy medal me dwie strony.
        • brunette23 ... 07.04.07, 22:57
          to wiele wyjaśnia, nie chciałabym przeżyć tego co Ty, to musiało być straszne...
          ale stanęłaś na nogi... jesteś mamą i nikt w najmniejszym stopniu nie ma prawa
          Ci tego odbierać, wdzięczność ok ale nie kosztem uczenia się odpowiedzialnego
          rodzicielstwa i kształtowania prawidłowych relacji z dzieckiem Twoich i reszty
          rodziny, żadna babcia nie może mącić dziecku w głowie robiąc za plecami mamy coś
          czego ona by nie zrobiła, 7-miesięczniak, roczniak, dwulatek i starsze, one
          rozumieją naprawdę bardzo dużo...
    • brunette23 Re: Jak poradzić sobie z radami teściowej? 07.04.07, 22:50
      gosikc napisała:

      >prócz ogromnej pomocy muszę znosić
      > dobre rady mojej teściowej.

      kluczowe słowa Twojego postu... widzisz, wydaje mi się, że im ta pomoc bardziej
      ogromna tym więcej dobrych rad, to taki system naczyń połączonych, jak dla mnie
      nie do przyjęcia i mogący mieć tylko złe skutki, no bo jak długo tak można?
      teściowa tego nie zrozumie z wielu powodów, bo taka jest że wszystko wie
      najlepiej, bo pozwoliłaś jej się wtrącać i wykorzystywać swoją "ogromną wiedzę",
      bo ją do takiej sytuacji przyzwyczailaś, itd... pewnie to dobra kobieta i pewnie
      dobrze chce ale Tobie to chyba nie pasuje więc raczej nie masz co czekać na cud...
      • mynia0 Re: Jak poradzić sobie z radami teściowej? 08.04.07, 15:35
        o ile zniosłabym jeszcze te gadki / pewnie też do jakiegoś momentu / to chodzik
        i ten cukier absolutnie odpada. ja zrobiłam teściwoej awanturę karczemną, bo
        dała mojej 3-mies. córce czekoladę prosto do buzi. to samo było poźniej, jak
        zobaczyłam, że daje dziecku cukier z cukierniczki, tym razem tez była awantura,
        ale zrobił ją mój mąż. i mamy wreszcie spokój, ale dziecka babci nie
        powierzamy. przychodzi, bawi się z małą, owszem - ale nie zostaje sama, bo ja
        nigdy nie wiem, co babci mądrego strzeli do głowy.

        reasumując - w kwestii wychowania albo jedzenia jestem bezkompromisowa - to
        moje dziecko i to ja decyduję, kiedy i co ma jeść i czy ma chodzić w chodziku
        czy nie. jeśli nie chcesz chodzika - zrób z nim coś, złam kółko - cokolwiek.
        myślę, że jesteś w tym potrzasku troche na własne życzenie i trzeba coś z tym
        zrobić. nie można mieć ciastka i zjeść ciaska , niestety sad pamietaj o tym,
        że jeśli teraz pozwolisz na zbyt wiele, będzie tylko gorzej!!!! i koniecznie
        włącz do sprawy męża, bo sama nic nie zdziałasz.
    • ann1411 Re: Jak poradzić sobie z radami teściowej? 08.04.07, 20:08
      Witaj!chciałam rozpocząć dziś taki sam wątek/lub troszkę podobny. Ja mieszkam z
      teściową. I też tak jak u Ciebie, na początku trochę mi pomagała. "Dobre rady"
      zwłaszcza w połogu, strasznie mnie wkurzały - aż wreszcie jej powiedziałam, że
      nie chcę więcej słyszeć powtarzanych do znudzenia tekstów (większość to jakieś
      pieprzone zabobony były, lub rady sprzed 30 lat). To pomogło, chociaż do dziś
      jej się zdarza, że coś palnie, ale ja już psychicznie jestem w dobrej kondycji,
      i albo ją olewam, albo pytam bardzo wrednie i arogancko np. po co mama to robi?
      albo mówi? jestem bardzo wtedy wredna, ale tylko to działa. czasem mam ochotę
      jej dać do poczytania, poradniki typu zywienie niemowlat.wciska mi ze juz
      zółtko mogę dać (mały ma 6m-cy) chleb itd. tez jest dobra osoba, i podoba mi
      sie jak wychowala syna(mojego meza) ale tez mam dosc.
      nie jestes sama : ))) ona do mnie codziennie przychodzi np o 6.30 !!!!!!niby mi
      pomoc - bo ona posiedzi z małym a ja moge sie ubrać i wyjsc z psem, tyle ze bez
      jej "pomocy" tez sobie daje swietnie rade. najgorzej jest gdy mały ryczy, a ja
      np. chce dac mu sie wypłakac, albo chciałam wprowadzic zasypianie samemu w
      łozeczku. dosłownie czułam jej oddech na karku, była co chwila i ciagle o
      przepuklinie gadała. koszmar!!!!tez tak jak poprzedniczki, nie zostawiam jej
      małego bo sie boje co jej strzeli do łba. np. kiedys chciała go uspic
      przykrywajac go na glowe kocem, miał wtedy jakies 3m-ce!!!!albo nakryc te czesc
      łozeczka gdzie jest głowka dziecka przewijakiem zeby bylo ciemno. jest wiecej
      takich kwiatkow, czasami mam ochote uciec, tyle ze nie mam gdzie.
      dzis np. wlazla do nas, i mi jakis fatalny wielkanocny obrusik przyniosla
      rozlozyla na stole i ustawila po swojemu kwiatka na nim. po prostu sie
      wku..lam (sorry za okreslenie) takie panoszenie sie mnie dobija!!!!jak ja mam
      sie czuc "jak u siebie"....
      jedyna metoda to albo sie odizolowac (wyprowadzka), albo w Twoim przypadku,
      konsekwentne mówienie NIE, DZIĘKUJĘ DAM SOBIE RADĘ ITP. a już te dawanie
      dziecka swojego do potrzymania tej dziewczynce. co to jest? to Twoje bejbi ja
      bym po prostu je zabrała. badz bardziej asertywna, wiem ze to trudne, ale
      lepiej nie bedzie, jesli nie postawisz na swoim, im dziecko starsze tym wiecej
      bedzie kumac. tego zreszta sie obawiam u siebie najbardziej. typu: ja czekolady
      nie dam, a babcia na dole da itd. szkoda gadac. ciekawe jakimi my bedzeimy
      tesciowymi???
      pozdrawiam i przepraszam za długosc komentarza, ale potrzebowalam tego
      ania
      • gosikc Re: Jak poradzić sobie z radami teściowej? 08.04.07, 22:54
        Doskonale zdaję sobie sprawę, że dużo w tym wszystkim mojej winy, uwierzcie
        proszę. Powinnam być bardziej stanowcza i konsekwentna. Ale jakoś tak mam, że
        zawsze boję się wygarnąć coś teściowej. Niby mam już na końcu języka, żeby jej
        powiedzieć do słuchu, ale jakoś się nie składa. Ta kobieta ma coś takiego w
        sobie. No ale w końcu stało się. Dziś się ściełyśmy. Szkoda, że przy
        świątecznym stole sad Filipek niedawno zaczął dostawać żółtko. Dostał ogromnej
        wysypki, więc byłam przekonana, że to od tegoż właśnie żółtka. Żeby się upewnić
        odstawiłam je na jakiś czas. Dziś patrzę jak teściowa pakuje mu do buzi i mówi,
        że musi bo to ze święconki. Powiedziałam, żeby tego nie robiła, a ona swoje.
        Nie wytrzymałam i powiedziałam jej, że jest bardzo nieodpowiedzialna i że
        Filipek nie będzie więcej zostawał z babcią, bo się obawiam o jego zdrowie. Mąż
        oczywiście mnie poparł. Niestety atmosfera przy stole bardzo się zagęściła, ale
        cóż... trudno sad
        • magdulichaa Re: Jak poradzić sobie z radami teściowej? 08.04.07, 23:27
          słuchaj nie przejmuj się, do spięcia kiedys musialo dojść, ty i tak wykazałaś
          się ogromnym taktem, u mnie wyglądało by to duuuuużo gorzej, ty i tak w pewnym
          sensie masz dobrze, mój mąż w takich "stresowych" sytuacjach z reguły nie
          zabiera głosu, więc pozostaje sama sobie i z teściową a czasem na dokładkę
          dochodzi teść, wszystko malo czasem mój maż potrafi mi w domu powiedzieć"ale
          wyskoczyłaś na moja mamę, az mi było wstyd....!!!!!!" masz pojęcie???? ale mój
          maz to tez inna historia, tak, że w takich sytuacjach trzeba być naprawdę
          stanowczym, wiem, że trudno, ale i tak podziwiam cię, ze potrafisz byc taka
          opanowana w stosunku do teściowej, moja na mnie dziła jak plachta na byka,
          trzymaj się i pozdrawiam (sama jestem ciekawa, co jutro bedzie u mnie, bo
          idziemy na obiadek)
          • lila1974 Re: Jak poradzić sobie z radami teściowej? 09.04.07, 09:24
            Szczerze mówiąc, to z tego co piszesz wynika, że mężowi rzeczywiście czasami
            może być wstyd za Ciebie.
            I doceń, że mówi Ci to w domu a nie przy rodzicach.

            Nawet jeśli uważasz, że teściowie robią coś nie tak, to nie masz prawa
            wyjeżdżać na nich z krzykiem. Masz prawo powiedzieć, że coś Ci się nie podoba,
            ale zachowaj spokój, bo awanturowanie się tylko źle o Tobie świadczy.
            • magdulichaa Re: Jak poradzić sobie z radami teściowej? 10.04.07, 10:21
              Ale ja na nich nie krzyczę!!! Bez przesady, to że napisałam, ze byłoby duuużo
              gorzej miałam na myśli, że wymiana słów miałaby ostry charakter, A mój mąż
              każdy podniesony głos to krzyk, mniejsza z tym, ale to, że mam doceniać, że
              mówi mi to w domu a nie przy rodzicach......no nie z tym to już chyba
              zdecydowanie przesadziłaś!!! nie wyobrażam sobie nawet takiej sytuacji!!!
          • mamab26 Re: Jak poradzić sobie z radami teściowej? 10.04.07, 01:24
            magdulichaa napisała:

            > słuchaj nie przejmuj się, do spięcia kiedys musialo dojść, ty i tak wykazałaś
            > się ogromnym taktem, u mnie wyglądało by to duuuuużo gorzej, ty i tak w
            pewnym
            > sensie masz dobrze, mój mąż w takich "stresowych" sytuacjach z reguły nie
            > zabiera głosu, więc pozostaje sama sobie i z teściową a czasem na dokładkę
            > dochodzi teść, wszystko malo czasem mój maż potrafi mi w domu powiedzieć"ale
            > wyskoczyłaś na moja mamę, az mi było wstyd....!!!!!!" masz pojęcie???? ale
            mój
            > maz to tez inna historia, tak, że w takich sytuacjach trzeba być naprawdę
            > stanowczym, wiem, że trudno, ale i tak podziwiam cię, ze potrafisz byc taka
            > opanowana w stosunku do teściowej, moja na mnie dziła jak plachta na byka,
            > trzymaj się i pozdrawiam (sama jestem ciekawa, co jutro bedzie u mnie, bo
            > idziemy na obiadek)

            aha-taka podła ,wstrętna ,ale na obiadek się idzie...

            Po co?Zdenerwować się?
            Ja bym sobie darowała...
            • magdulichaa obiadek u teściowej 10.04.07, 08:48
              a wyobraź sobie, że idę tak dla poprawy sytuacji, nie chodziłam do nich przez
              ponad pół roku i w końcu stwierdziłam, że to ja będę tą która wyciągnie rękę w
              jej strone, a poza tym robię to dla dzieci, bo chociaż babcia "wredna", ale to
              ich babcia i nasze konflikty nie mogą mieć wpływu na ich stosunki, zrozumiałas
              mi o co chodzi? czy trzeba ci to wyoślić???
              • mamab26 Re: obiadek u teściowej 10.04.07, 12:12
                Ależ niepotrzebnie się unosisz tongue_out
                Tylko weź pod uwagę ,że wyciągając rękę ,możesz w nią zostać ukąszona...
                Co do dzieci ,to niech tatuś prowadza je do babci.
                Gdyby mnie ktoś tak nieustannie wkurzał ,to nie byłoby siły ,aby mnie do tej
                osoby zaciągnąć.
                Ale ja to zawzięta jestem big_grin
                • mama-paula Re: obiadek u teściowej 11.04.07, 11:04
                  Mamab26, super to napisałaś z tym ukąszeniem!
                  Ja tez mam okropne kontakty i z tesciowa i tesciem(kiedyś pisalam kto czytal
                  ten wiewink
                  Wyrządzili mi wiele przykrosci i nic sobie z tego nie robią. Tez w swieta BN
                  wyciagnelam do nich rękę i miałam nadzieje ze mnie przeproszą bo Wigilia. Oj,
                  ja naiwna...
                  Zostalam potraktowana jak powietrze...
                  Juz nigdy nie wejde dwa razy do tej samej rzeki
        • mruwa9 ja jak zwykle brutalnie 09.04.07, 08:44
          ale tesciowa chyba ma racje, ze bez niej sobie nie poradzicie. jesli jest
          inaczej- udowodnij to, niekoniecznie przed tesciowa, ale sobie samej. Babcia
          musi przychodzic kapac 7-miesieczne dziecko?? Dla mnie niepojete. Nie chodzi o
          to, zeby wyruszac na wojne z tesciowa, ale np. wyjechac na kilka dni bez babci,
          a z dzieckiem, wyslac tesciowa gdziekolwiek na kilka dni, zajac sie domem i
          dzieckiem w taki sposob, zeby poczuc, ze panujecie nad wszystkim bez pomocy
          tesciowej. Ze umiecie sami nakarmic, wykapac i zabawic dziecko, w miedzyczasie
          ugotowac obiad, posprzatac dom, zrobic zakupy itd. Pracujesz? Moze zatrudnic
          nianie, ktora bedzie szanowala wasze zasady´odnosnie pielegnacji i opieki nad
          dzieckiem. nie parcujesz - pomoc tesciowej tym bardziej jest dla mnie
          niezrozumiala. Nie widze innego wyjscia, trzeba przeciac pepowine, a jesli nie
          potrafisz tego zrobic, albo nie chcesz- trudno, bedziesz kolejnym dzieckiem
          swojej tesciowej.
        • lila1974 Re: Jak poradzić sobie z radami teściowej? 09.04.07, 09:07
          Najważiejsze, ze maż stanął po Twojej stronie.

          Masz teraz okazję, by ponownie pogadać z teściową. Myślę, że w sytuacji, jak
          Twoja, podeszłąbym do teściowej i powiedziała:

          "Mamo, może nie potrzebnie się uniosłam i za to przepraszam, jednoczesnie
          jednak proszę byś nauczyła się szanować moje zdanie i sposób wychowania synka.
          Nie robię mu krzywdy, jestem dobrą matką, a odnoszę wrażenie, że bezustannie
          mnie krytykujesz. Nie jest to miłe i proszę przestań, bo nie chcę być wredną
          synową, ale jeśli nadal będziesz podkopywała moje macierzyńskie starania i
          zalecenia, to będę zmuszona ograniczyć Twoje kontakty z wnukiem. A robić tego
          nie chcę, bo wiem, że kochasz małego. Czy jesteś w stanie uszanować, że nie
          pozwalam dziecku podawać cukru? Nie chcę, by mały jeździł w chodziku? Czy to na
          prawdę takie trudne do zaakceptowania?"

          A jeśli zdarzy się jej jeszcze częstowanie Cię cierpkimi uwagami (bezpośrednio,
          czy do dziecka), to wówczas zwyczajnie powiedz "mamo, znowu to robisz - prosze
          przestań, bo nie jestem taka zła, jak sugerujesz".
          • syriana Re: Jak poradzić sobie z radami teściowej? 09.04.07, 10:06
            nic nowego chyba nie napiszę

            ze względu na bliskość domów, zawsze będziecie mieli teściów na wyciągnięcie
            ręki i chyba nigdy nie będziecie zupełnie samodzielnie wychowywać dziecko

            myślę, że rada Lili, choć brutalna i wymagająca od Ciebie dużej asertywności,
            jest najlepsza - reaguj i zwracaj uwagę wtedy gdy się dzieje coś czego nie
            akceptujesz

            teściowa się pewnie poczuje mocno urażona, może na pewien czas strzeli focha i
            przestanie przychodzić, ale na dłuższą metę to pomoże i uzdrowi relacje między Wami

            dziecko musi dostawać jasny komunikat kto rządzi w domu, a kto tylko pomaga
            jak będzie większy, takie manipulacje teściowej będą bardziej widoczne i będą
            miały gorsze skutki niż teraz

            a z tego co piszesz, Twoja teściowa nie jest jakąś specjalną heterą, tylko
            zwykłą babcią, z "babciowymi" tzn. właściwymi swojemu wiekowi modelami
            wychowania i zabawiania dzieci
          • pade Re: Jak poradzić sobie z radami teściowej? 09.04.07, 21:02
            a ja uważam, ze uwaga, że babcia jest nieodpowiedzialna była bardzo niegrzeczna
            delikatnie mówiąc
            nie wystarczyło powiedzieć: ja jestem matką, ja decyduję co mój syn może jeść a
            czego nie, a mama MUSI to uszanować?
            nic dziwnego, ze focha strzeliła, też bym się obraziła i byłoby mi bardzo
            przykro gdyby mi ktoś tak powiedział.
            po prostu teściowa jest uparta! przekonana o swoim doskonałym doświadczeniu w
            wychowywaniu, nic w tym dziwnego zresztą, skoro ma dzieci, wnuki
            trzeba tylko pokazać, ze jest się samodzielną, odpowiedzialną matką a potem
            wymagać szacunku dla swoich decyzji
      • mamab26 Re: Jak poradzić sobie z radami teściowej? 10.04.07, 01:35
        rozlozyla na stole i ustawila po swojemu kwiatka na nim. po prostu sie
        wku..lam (sorry za okreslenie) takie panoszenie sie mnie dobija!!!!jak ja mam
        sie czuc "jak u siebie"....

        A jesteś u siebie???
        Ja nigdy nie śmiałabym powiedzieć mieszkając w DOMU TEŚCIÓW ,że jestem u
        siebie...

        > pomoc - bo ona posiedzi z małym a ja moge sie ubrać i wyjsc z psem,

        Nawet nie wiesz ,jak to dużo.Poczekaj jeszcze trochę ,a gwarantuję ,że sama
        polecisz po teściową ,żeby choć pół godziny popilnowała malucha ,bo będziesz
        miała dość
        Chyba ,że twoje dziecko z gatunku tych ,co leżą i rosną tongue_out
        • syriana Re: Jak poradzić sobie z radami teściowej? 10.04.07, 08:49
          > A jesteś u siebie???
          > Ja nigdy nie śmiałabym powiedzieć mieszkając w DOMU TEŚCIÓW ,że jestem u
          > siebie...


          yhmmm..
          autorka wątku mieszka w swoim domu, ale blisko domu teściów
          • mamab26 Re: Jak poradzić sobie z radami teściowej? 10.04.07, 12:08
            To cytat z posta niejakiej ann1411 ,a nie autorki wątku tongue_out
            Chodziło mi głównie o to ,że jak się sprowadzasz do czyjegoś domu ,to z takimi
            sytuacjami poprostu trzeba się liczyć.Takie zycie.
            U siebie to będzie ann1411 ,jak się wyprowadzi z domu teściów
            Dlatego wolałabym się gnieździć w wynajętej kawalerce ,niż korzystać z pokojów
            nielubianej teściowej
    • melka_x Re: Jak poradzić sobie z radami teściowej? 10.04.07, 10:17
      Gosiku nie ma złotej rady. Nie zostaje Ci nic innego jak nudne, powolne, trudne
      wyznaczanie granic, co nie ma nic wspólnego z czepianiem się. Powiedz, że
      chodzik wykluczasz. Wytłumacz dlaczego chodziki nie są polecane, a w niektórych
      krajach ich sprzedaż jest nawet zakazana, może teściowa nie wie. Jak się nie
      przejmie, trudno, powiedz, że zakazujesz. Tak samo ze słodzeniem. Powtarzaj,
      bez agresji, ale zdecydowanie, że to Wy jesteście rodzicami dziecka i to Wy
      decydujecie o tym, co dla Waszego dziecka najlepsze. Pewnie na początku
      teściowa będzie się obrażać i złościć, ale zapewne po jakimś czasie jej
      przejdzie. Machnij ręką, żeby nie zaogniać już sytuacji, tylko na te rzeczy,
      które Twoim zdaniem nie szkodzą dziecku. Jeśli nie da się wyznaczyć granic bez
      zmniejszania intensywności kontaktów, trudno. Tłumacz tylko do znudzenia
      teściowej, że nie chcesz jej ograniczać kontaktów z dzieckiem, ale nie możesz
      na pewne rzeczy pozwolić. Moja teściowa miała kilka miesięcy temu jazdę na
      nocnik. Najpierw tłumaczyłam, że dziecko jest za małe, żeby kontrolować
      zwieracze, nic, jak grochem o ścianę. W końcu powiedziałam, że zdecydowaliśmy,
      że przed 18 miesiącem nie będziemy uczyć dziecka korzystania z nocnika i
      koniec. Powtórzyłam to kilka razy, gdy temat wracał, teściowa trochę się
      nastroszyła, ale w końcu dała spokój (tyle, że teściowa mieszka daleko, więc
      pewnie łatwo mi się mądrzyćwink
      Jeśli teraz nie wyznaczysz granic, za kilka lat okaże się, że to teściowa
      wybierze dla dziecka szkołę, zajęcia pozalekcyjne, kolegów etc.
    • ramka2 Re: Jak poradzić sobie z radami teściowej? 10.04.07, 12:31
      Ja podziękowałabym za pomoc i miałambym głęboko gdzieś jej uczucia tak jak ona
      ma gdzieś Twoje wygadując takie rzeczy i tak się zachowując.
      Poza tym ta Pani ma jakiś problem ze sobą. Tak zawsze zachowują się jednostki
      chorobowe.
    • jusytka posłuchać ... 10.04.07, 12:35
      i robić swoje wink
    • mamapiotra Re: Jak poradzić sobie z radami teściowej? 10.04.07, 15:18
      Mam parę spostrzeżeń... najpierw, za co Ty, Gosiu tak ciągle ludzi przepraszasz? Po którymś poscie zaczęłąm sobie wyobrażać ciebie jako ciągle kłaniającą się i przepraszającą japonkę smile
      po drugie, teściowa ma silny charakter i ty, aby zmienić coś też musisz mieć silny, albo odpowiednio wcześniuej zacząć urabiać grunt pod przemiany. Najważniejsze to od razu wyeliminować chodzik (oddaj jej i nie przyjmuj żadnych sprzeciwów, na sprzciwy mozesz łagodnie powiedzieć,że "jego obecność za bardzo kusi teściową do używania go") i słodkie herbatki. A na koniec nagadaj jak to uważa się że obrażają się dzieci do lat trzech,a starszym to już nie wypada i tylko głupcy się obrażaja (ja tak zrobiłam i zyję spokojnie od tego czasu). jak już teściowa przyswoi te informacje, to zacznij wprowadzać zmiany.
      Ja wykorzystuję słabości mojej do poprawiania naszych relacji. I np. rzucam ogólnie przy niej "tylko idioci robią to lub tamto", bo moja teściowa chce być uważana za mądrą. Ma dobrą pamięć i najczęściej zastosowuje sie do uwag.
      No i ostatnio tylko czekałam na uwagę typu "jak twoja mama jest niedobra" żeby porwać dziecko jej sprzed nosa i nakrzyczeć na nią ze świętym oburzeniem, ze jak może nastawiać moje dziecko przeciwko mnie. ale sytuacja sie nie zdarzyła, bo już kobita sie nauczyła trzymać język za zębami. smile
      życze powodzenia i jako dobra e-mama dam ci radę (złotą) tongue_out trzeba być przy tesciowych BAAAAARDZOOOOO UPARTYM
    • agenciara1 Re: Jak poradzić sobie z radami teściowej? 10.04.07, 16:07
      Witam serdecznie
      Ja bym na Twoim miejscu wyjechała na tydzień lub dwa na jakieś wczasy albo do jakiejś koleżanki, albo do mamy i po powrocie z entuzjazmem opowiedziała tesciowej jak było na owych wczasach. I że mimo obecności bliskiej osoby (mamy, męza lub kolezanki) Ty sama podjęłaś się wyzwania wykąpania małego i świetnie sobie w tym poradziłaś. Gdy teściowa będzie chciała Ci pomóc podziękuj jej i powiedz, ze mały jest już duży i sobie radzicie. No po prostu musi przyjść chwila, kiedy teściowa zrozumie, że jesteś pełnowartościową matką, która potrafi zając się swoją córką. Może nie będzie łatwo, ale musi przyjść dzień, kiedy powiesz: nie.
    • ewulaw1 Re: Jak poradzić sobie z radami teściowej? 11.04.07, 10:54
      Doskonale Cię rozumiem.jestem w bardzo podobnej sytuacji. Moja teściowa mieszka
      w domu obok- za płotem. W dodatku jest doświadczona położną, ale z innej
      epoki.Mój synek ma już półtora roku, wiec moje relacje z nią trochę już się
      zmieniły. Na początku w ramach "pomocy" codziennie spędzała u mnie kilka godzin.
      Pojawiała sie bez pukania w najmniej oczekiwanych momentach.Uwazała, że ona jako
      położna wie wszystko najlepiej. Do tego jest niby idealną gospodynią. zawsze
      mnie strofowała. Potrafiła zabrać mi dziecko z rąk- bo ona je kocha. Zabierała
      je do siebie do domu, na spacer- bez pozwolenia. Nie słuchała nawet mojego
      sprzeciwu. jeszcze do małego mówiła, jak to mama źle robi (źle go karmię, za
      mało jest na dworzu, nabawię go anemii, za bardzo go stroję...)Nie potrafiłam
      sie sprzeciwić, bo teściowa była dla mnie kimś nowym.W końcu postawiłam na
      swoim. Trzeba uczyć się na własnych błędach.Mój synek jest zdrowy, ja jestem z
      nim w domu. Jest zawsze zadowolony i uśmiechnięty. Prawie nie płacze. Po prostu-
      rób swoje, a jej rady wpuszczaj jednym uchem, wypuszczaj drugim. To twoje
      dziecko. Ty jesteś za nie odpowiedzialna i jestem pewna, że jak każda matka
      opiekujesz sie nim najlepiej jak potrafisz
    • jopowa Re: Jak poradzić sobie z radami teściowej? 11.04.07, 11:01
      tesciowa napewno chce dobrze,ale wtracanie sie w zycie dzieci jest niedok]
      \puszcza;lne, ona swoje zycie juz pzrezyla i niech sobie swoje rady schowa pod
      poduszke
Pełna wersja