iberka
07.04.07, 19:17
Kilka dni temu był wątek o ubraniach : odświętnych i codziennych; o tym w
czym wychodzimy z dzieći na spacery. Przypomniałam soboe dziś o tym, bo
wyjście do kościoła to dla mnie każdorazowe poczucie ,że jestem na pokazie....
Dziś jak zwykle większość odstrzelona, dzieci nie moga się ruszyć, bo w
garniturkach i koronkowych sukienkach a to tylko sobota ze święconką.
Przez środek kościoła biegała malutka dziewczynka,około 12/15 mcy. Tata za
nią , jeansy, modne sportowe buty koszulka no normalny strój...czysty i
schludny. I nagle pojawiła się gdzieś zza ławek mama.....płaszczyk odcinany
pod piersią długość do pół uda (kremowy), legginsy tak cienkie ,że aż
prześwitywały-do pół łydki (brązowe) i buty na niebotycznych obcasach czarne,
z czerwonymi obcasami, czerwona kokardka, otwarte paluszki. Nie krzyczcie na
mnie ale ta mama wyglądała jakby właśnie wróciła z nocnej zmiany i tak poszła
do kościoła. Strój był zbyt wyzywający.....Czy ja się starzeję? ehhh