domowe finanse na wychowawczym

11.04.07, 11:38
Czy któraś z was jest z dzieckiem w domu? Mój malutki ma półtora roku, a ja na
razie nie wyobrażam sobie go zostawić. Tym bardziej, że mój mąż wyobraża
sobie, że jak ja pójdę do pracy, to dzieckiem zajmie sie teściowa.Nie chce
siedzieć kilka lat w domu, ale dla mnie on jest jeszcze malutki. jest we mnie
coś z matki polki- chociaż to nie jest w modzie, ale skończyłam studia, dbam o
siebie...Najgorsze w tym wszystkim są głupie teksty mojego męża.Bo to on
pracuje, jest zmęczony, a ja siedzę w domu i nic nie robię.Odwalam kawał
roboty- w dodatku niezapłaconej. On ma gospodynie domową, kochankę i opiekunkę
do dziecka(na wypadek wyjścia z kumplami) w jednym.Wieczorami jestem padnięta.
Mój synek jest zadowolony,ja zresztą też.Nie zapomniałam w tym wszystkim o
samej sobie.Mąż twierdzi, że gdybym poszła do pracy- poprawiłaby sie nasza
sytuacja. Tak poważnie, to niczego nam nie brakuje. Jesteśmy porządnie
ubrani,czyści,nie brakuje nam kasy na jedzenie, opłaty. Nie zapożyczamy się
tylko po to, żebym mogła siedzieć w domu, mamy samochód. fakt-czasami musimy
sobie czegoś odmówić, ale są to rzeczy bez których można się obejść. Co wy
na to? macie podobne doświadczenia?
    • lola211 Re: domowe finanse na wychowawczym 11.04.07, 11:42
      Na wychowawczym bylam, potem poszlam na spokojnie do pracy- dziecko mialo mame
      na wylacznosc i to jest najwazniejsze.Moj facet do pracy mnie nie pchal, wrecz
      przeciwnie, wiedzac, ze jest to w interesie córki.Nie daj sie mezowi,
      napracowac sie jeszcze zdazysz.
    • iwoniaw Mam zupełnie inne doświadczenia, bo mój M. jest 11.04.07, 11:47
      normalny. Po pierwsze _razem_ podejmujemy decyzję o tym, kto i w jaki sposób
      opiekuje się dzieckiem. Po drugie tekst o "siedzeniu w domu i nic nie robieniu"
      nie przeszedłby mu przez gardło, bowiem zdaje on sobie sprawę, co to tak
      naprawdę oznacza. Praca zawodowa żony oczywiście przynosi zawsze jakieś dochody
      (większe lub mniejsze), ale generuje i koszty (materialne też, choć nie tylko),
      zatem zastanawiałabym się w takiej sytuacji nad ogólnym bilansem raczej.
      Chociaż nie, w _takiej_ sytuacji (spaczony umysłowo mąż) to bym zasuwała do
      dowolnej pracy, bo ograniczeni funduszy na przysłowiowe waciki jest tylko
      kwestią czasu.
      Acha, no i tekst o kochance jako korzyści męża z małżeństwa jest dla mnie
      dziwny, bo w sumie w tej dziedzinie "korzyści" są chyba obopólne, czyż nie?
    • nisar Re: domowe finanse na wychowawczym 11.04.07, 12:06
      Dla mnie każde rozwiązanie jest dobre, pod warunkiem że akceptowane przez obie
      strony.
      Po drugie - raz piszesz że "nie chcę siedzieć kilka lat w domu" drugi
      raz "malutki ma półtora roku a ja na razie nie wyobrażam sobie go zostawić". To
      znaczy ile to jest kilka?
      Po trzecie - tego typu decyzje podejmuje się w rodzinie wspólnie i niestety nie
      Ty masz tutaj głos decydujący, tylko trzeba wypracować kompromis. A na razie z
      tego co rozumiem mąż daje Ci sygnały że widziałby inaczej Wasze układy, a Ty
      masz tylko o to pretensje. Obojętne jaka jest "prawda obiektywna" i jakie
      rozwiązanie obiektywnie byłoby lepsze, mąż ma prawo oczekiwać, że jego zdanie
      będzie brane pod uwagę.
      Zastanawiałabym się także nad rolą teściowej w tej historii... czy nie jest
      może tak, że ona marzy o zajmowaniu się wnusiem i jednocześnie uważa że synek
      (jej oczywiście) jest biedny i wykorzystywany i namawia męża do pewnych decyzji?

      Reasumując - jeśli nie jesteś jeszcze gotowa do wyjścia z domu na kilka godzin
      do pracy i nie chcesz zostawiać synka z kimkolwiek proponowałabym porozmawiać z
      mężem o tym wykazując plusy tej sytuacji i określając, kiedy Twoim zdaniem
      byłby możliwy powrót do pracy. Intuicyjnie czuję, że konkretne określenie
      terminu, a nie mówienie "jeszcze nie, kiedyś, potem" mogłoby tu pomóc.
      Powodzenia.
      • cappucino3 Re: domowe finanse na wychowawczym 11.04.07, 19:25
        Mój synek ma 13 m-cy, a jestem na wychowawczym. Również uważam że jest za mały
        żebym wróciła w pełni do pracy. Powoli jednak mam ochotę trochę się oderwać od
        tego i znaleźć pracę na część etatu. Wówczas i ja bym była zadowolona i teściowa
        (jest na emeryturze i chętnie się wnusiem zajmie). Jednak nie chciałabym żeby
        teściowa wychowywała mi dziecko przez pierwsze trzy late jego życia, gdy ja bym
        pracowała. Oczywiście bywają takie sytuacje, że matka musi wrócić po
        macierzyńskim do pracy, ale ja mam to szczęście, że nie muszę. Razem podjęliśmy
        decyzję że będę na wychowawczym do oporu. Na moje propozycję o pracy na część
        etatu mówi "jeśli tylko chcesz..."
    • bri Re: domowe finanse na wychowawczym 11.04.07, 12:07
      Nie przedstawiaj mężowi tego typu argumentów bo na każdy argument można znaleźć
      kontrargument. Powiedz mu po prostu, że CHCESZ zostać z synkiem w domu dłużej,
      że będziesz nieszczęśliwa wracając do pracy, kiedy on jest jeszcze taki
      malutki. Jeśli tak czujesz powiedz mu nawet, że nie możesz jeszcze wrócić do
      pracy bo nie będziesz w stanie połączyć roli matki małego dziecka z rolą
      pracownika. Mów mu o swoich uczuciach, bo do tego się to naprawdę sprowadza.
      Jeśli Cię szczerze kocha na pewno zależy mu, żeby Cię uszczęśliwić.

      Jednocześnie nie mów mu, co ma zrobić, żebyś Ty mogła zostać z dzieckiem w
      domu; pozwól żeby sam wymyślił jak to zrobić, żeby Ci to umożliwić.
    • burza4 Re: domowe finanse na wychowawczym 11.04.07, 19:59
      Po pierwsze - praca domowa i wychowywanie dzieci zawsze było niedoceniane.
      Po drugie - trzeba porozmawiać z mężem - ale nie w tonie pretensji "ja się
      zaharowywuję w domu a ty tego nie widzisz", tylko bardziej konstruktywnie.
      Tzn. dlaczego on chciałby twojego powrotu do pracy, co nim kieruje?

      a przede wszystkim - trzeba mu uświadomić jak wyglądałoby wasze życie po twoim
      ewentualnym powrocie do pracy. Czyli że on nadal będzie tak samo zmęczony jak
      teraz, ale za to będzie musiał włączyć się aktywnie w domowe sprawy, bo ty
      będziesz równie zmęczona i część obowiązków spadnie na niego.

      a, i warto go kontrolnie zostawić na cały dzień z dzieckiem, robiąc listę
      rzeczy do zrobienia, żeby poczuł ten wypoczynek na własnej skórze. Tylko
      istnieje obawa, że zwieje do mamusi... może wyczekać takiego dnia, żeby
      tesciowa nie mogła?smile
    • lidia23 Re: domowe finanse na wychowawczym 11.04.07, 20:03
      Ja mam dwójkę dzieci: Konrada 5 lat i Aleksandrę 9 miesięcy. siedzę na
      wychowawczym na córkę (syn chodzi do przedszkola). Owsze nasm się nie
      przelewa..ciągle brakuje, musimy czasem porzyczać, ale ja i mój mąż nie
      wyobrażamy sobie żebym, poszła do pracy..Teraz jest okres wiosenny dzieci ciągle
      chorują i musiałabym być ciągle na l4. Jeśli dajecie sobie radę to idź na
      wychowawczy. Przecież to dobro dziecka najważniejsze a nie wasze? A przecież ,
      tak mówi moja koleżanka: pieniądze to rrecz nabytasmile
    • justaa3 Re: domowe finanse na wychowawczym 17.04.07, 09:28
      witamsmilemnie skończył się macierzyński i też nie wyobrażam sobie zostawić mojego
      małego synka...mąż jest za tym żebym została w domu, ale szef.....
      chyba nie będę mogła już wrócić do pracy po wychowawczym.Skończyłam
      studia,nigdy nie zrobiłam nic dla siebie(jeżeli chodzi o pracę)Mój szef
      wyraźnie powiedział że wracam teraz albo nigdy....
      I szczerze mówiąc ja nie wrócę ,wiem że ciężko znaleźć pracę, ale moja praca
      jest bardzo specyficzna.Czasami muszę pracować 12 godzin,jeżdzić na szkolenia,
      czytać prenumeratę w domu...no i brakowałoby mi czasu na mojego kochanego
      maluszka.Dobrze robisz, jeżeli tak podpowiada ci intuicja Matki Polki.ja nie
      wracam, wychowuję małego synka.A pieniądze....mąż poszedł do dodatkowej
      pracy...pozdrawiam justyna
    • jufalka Re: domowe finanse na wychowawczym 17.04.07, 12:02
      ja jestem, ale nie mam męża

      on
      > pracuje, jest zmęczony, a ja siedzę w domu i nic nie robię

      ale wsółczuję, że Twój takie teksty - oczywiste jest, że robisz dużo i to za
      darmo, a jak on tak gada to chyba nie docenia tego, albo po prostu nie ma
      pojęcia jak jest z dzieckiem, ja w to nie wierzę, że jest bardziej zmęczony niż
      Ty, to chyba jego błędne przekonanie, a nawet jeśli to odwali swoje w robocie i
      ma spokój a Ty 24 na dobę - dziecko, mam porównanie co to odpracować kilka
      godzin i mieć wolne, a co to pracować przy dziecku non stop
      może niech zostanie jakiś czas sam z dzieckiem to zobaczy czy się przy dziecku i
      domu nic nie robi i czy nie zatęskni za pracą jak odpoczynkiem! ach Ci niektórzy
      faceci
Pełna wersja