On chce wyjechac - pełnia obaw

19.04.07, 09:20
Dziewczyny ja wiem że, niejedna z was tu obecna ma meżą za granicą ale dla
mnie to cholernie nowa trudna sprawa.
Jeszcze nic nie jest pewne na 100% ale były juz dwie poważne rozmowy, i nie
mogę sobie poradzic z myslą ze ma go nie byc. Jestesmy szczesliwm małzenstwem
, mamy dziecko, w planach kolejne, i nagle szystkie plany mozna zmienic tak po
prostu;/ bo jest okazja, pewna praca,kuzyn juz tam pojechal i sobie chwali,
jestem zla na kuzyna bo gdyby nie on to by mi tam meza nie sciągał.
Mąż chce jechać dla kasy tylko i wyłacznie, bo tu niczego mnie moemy się
dorobić- smutna prawdasad ale jakos nie moge sobie poradzic z mysla ze mam byc
sama. Bo zawsze bylismy razem, z dzieckiem mam fantastyczny kontakt, nie mam
serca na to wszystsko. Boje sie samotnosci. Niby jest rodzina znajomi ale
każdy ma swoje zycie. Ja tu jeszcze koncze studia na ktorych mi bardzo zalezy.
Nie wiem jak sie na to wszytsko zapatrywac. pewne rzeczy mnie przerastają .
Do tego ta swiadomosc ze rozstania znie służ a związkowi - kurcze po prostu
się boję

Musiałam to z siebie wyrzucic, te obawy.
Jesli jestescie w podobnej sytuacji lub byliscie prosze napiszcie jak sobie
radzicie.
Juz czasem jestem zla ze tym swiatem rządzi pieniadz, i marne perspektywy w
naszym kraju.sad
    • lucerka Re: On chce wyjechac - pełnia obaw 19.04.07, 09:32
      A nie chcesz z nim wyjechac?
      • lena99 Re: On chce wyjechac - pełnia obaw 19.04.07, 09:54
        No własnie, pomyśl o wyjeździe razem z mężem. Może nie od razu, ale po kilku
        miesiącach.
        Nie wyobrażam sobie takiego życia na odległośćsad
        • sir.vimes A studia? 19.04.07, 09:56
          Dziewczyna pisze, ze jej na tych studiach zależy. Fajnych studiów bym nie rzucała.
          • lena99 Re: A studia? 19.04.07, 09:59
            Ja też bym studiów nie rzuciła. Ale przecież pisze, że kończy, prawda?
    • noovaa Re: On chce wyjechac - pełnia obaw 19.04.07, 09:43
      Ja myślę że pieniądze to nie wszystko.. Też mamy nieciekawie z pieniędzmi .. ale
      nie za cene rozstania. Skoro dotąd radziliście sobie bez tego to nie uważam by
      było to konieczne...
      • mazoka Re: On chce wyjechac - pełnia obaw 19.04.07, 11:57
        No wlasnie studia koncze dopiero za rok, i nie chce bracdziekanki na ostatni rok.
        Poza tym i tak nie moge z nim odrazu wyjechac bo nie ma takiej mozliwosci narazie.
        Kasy nam starcza na zycie ale zeby odlozyc to ciezko, i mamy tez kilka rzeczy na
        raty co si eregularnie splaca.
        Nie mieszkamy na swoim, tylko u jego rodziny. a jak chyba kazdy marzymy o czyms
        wlasnym.
        I tak własnie jedne argumenty są za drugie przeciw i juz sama się w tym
        pogubiłam. NAdal mam nadzieje ze on jednak nie wyjedzieuncertain
        JUz sama nie wiem co lepsze. On mi mowi ze wie ze jak teraz nie wykorzysta
        okazji i nie pojedzie to bedzie zalowal tego, a ja bede zalowac jak mu pozwole
        jechac. I tak błędne kolo sie toczy

        Help!
        • noovaa Re: On chce wyjechac - pełnia obaw 19.04.07, 12:01
          My też mieszkamy u rodziny i splacamy 2 raty.. i tez kasy jest tylko tyle żeby
          przeżyć ale ja osobiście wole w biedzie ale razem smile
          • maniusza Re: On chce wyjechac - pełnia obaw 19.04.07, 12:28
            ja zdecydowanie też wolę w biedzie ale razem choć to pewnie niepopularny
            pogląd..

            znaczy u nas biedy nie ma tyle tylko że odłożyć nie ma z czego ale na wszystko
            co potrzebne + małe szaleństwa na szczęście jest smile
        • liberkka Re: On chce wyjechac - pełnia obaw 19.04.07, 14:27
          Witam Cie serdecznie, moim skromnym zdaniem albo razem albo wcale, pozdrawiam i
          zycze trafnego wyboru!
          • myelegans Re: On chce wyjechac - pełnia obaw 19.04.07, 14:50
            Nie jestem zwolenniczka wyjazdow i rozlaki rodziny zwlaszcza kiedy sa male
            dzieci. To sie zawsze odbija na dzieciach i na zwiazku, wbrew temu co osoby
            bedace w sytuacji mowia. Wyjechalabym razem albo wcale.
            Moj maz mial propozycje pracy za DUZE pieniadze, ktora wiazalaby sie z
            wyjazdami, kilka dni w tygodniu, czasami tydzien, ale 50% czasu spedzalby w
            podrozach sluzbowych, chociaz widywalibysmy sie w weekendy, stwierdzilismy, ze
            pieniadze nie sa warte rozlaki rodziny, tego, zeby syn stracil z nim doskonaly
            kontakt, tego, ze my stracilibysmy kontakt. Ja potrzebuje zebysmy wszyscy
            codzienne siadali razem do kolacji, i zebysmy mieli czas, zeby na siebie
            pochuchac jak maly idzie spac, zebysmy byli razem jak rodzina.
            Dla mnie rozlaka odpada, za duzo sie traci, pieniadze tego nie kupia i nie
            odkupia.
            Poczekaj az mozecie wszyscy wyjechac.
            Poza tym pomysl, jak jego nie bedzie, to Ty bedziesz miala wiecej obowiazkow.
            Kto Ci pomoze? Czy bedziesz miala osobe, zeby pomagala Ci codziennie? Co w
            razie niespodziewanych komplikacji, choroba dziecka, Twoja sesja itd. Czy po
            jakims czasie nie zaczniesz odczuwac zalu do meza, ze zostawil Cie z tym
            wszystkim? Jak sie to odbije na Tobie, i na Waszym zwiazku? Jak on sie bedzie
            czul nie widzac dziecka, nie widzac jak rosnie, jak sie rozwija, zaczyna mowic
            itd. straca kontakt. Przemysl, bo to decyzja z ktora powinniscie oboje dobrze
            czuc, i powinna byc wspolna, zamiast stawiac Cie przed faktem dokonanym.
            powodzenia
            • verdana Re: On chce wyjechac - pełnia obaw 19.04.07, 14:59
              Dla mnie zachowanie Twojego męża jest trochę przerażające. Mówi, ze jak nie
              skorzysta z okazji, żeby zarobic kasę, to będzie żałował. Rozumiem, ze
              rozstania z małym dzieckiem, tego, ze nie będzie go widział, śledził jego
              rozwoju - nie bedzie żałował. Wybiera pieniadze, nie rodzinę - czyli kasa jet
              dla niego wązniejsza, niż Wy.
              Mam przykre podejrzenia, ze po prostu świetnie zdaje sobie sprawę, ze
              wjezdżając i zostawiajac Cię z małym dzieckiem zyska na tym podwójnie - i
              zarobi wiecej i zostanie odciążony z wszelkich domowych obowiązków. I to ta
              druga motywacja jest zasadnicza. Bo o ile swietnie rozumiem wyjazd, z rozdartym
              sercem, aby zarobic na utrzymanie, skoro nie starcza na jedzenie, to mniej
              wierzę w jednoosobowe wyjazdy tylko po to, zeby się dorobić. Człowiek, ktory
              jest naprawdę głeboko do dziecka przywiazany, nie będzie miał ochoty na
              długotrwałe rozstanie, po ktorym dziecko będzie praktycznie obce.
              • qwe77 Re: On chce wyjechac - pełnia obaw 19.04.07, 16:04
                nie mam męża za granicą le zastanawiamy się też nad wyjazdem. Bierzemy pod
                uwagę taką opcję z jakiej skorzystali nasi znajomi: mąż jedzie sam ja zostaję w
                Polsce bo mam pracę nie rzucam jej na razie bo nigdy nie wiedomo czy mężowi się
                powiedzie więc musimy mieć jakieś zabezpieczenie, po mam nadzieję ze 3-6
                miesiącach mąż się jakoś zadomowi i ja wtedy przyjadę do niego jak będzie już
                pewne że mam tam do czego jechać a nie np. do pokoju gdzie mieszkają 4 osoby.
                Nasi znajomi tak właśnie zrobili teraz mieszkają w Angli oboje pracują dziecko
                chodzi do przedszkola nie mają zamiaru wracać chociaż jechali się tylko
                dorobić.
              • sir.vimes Słomiana wdowa - S.A.M.O.T.N.A matka 19.04.07, 16:09
                Po prostu autorka wątku będzie samotną matką.

                A może mąż już nie uczestniczy w wychowywaniu dziecka i współgospodarzeniu?
                Dziwne, ze w ogóle przyszło mu to do głowy. Co innego gdyby WSPÓLNIE
                zadecydowali , że wyjeżdża na miesiąc, dwa. Albo gdyby mogli wyjechać razem - a
                nie mogą.
                • kokietka.kokietka Mam Męża zagranicą 19.04.07, 17:35
                  Równiez jestesmy młodym małzenstwem i na początku nie zgadzałam sie na zadne
                  wyjazdy zagranicą! Niestety Mąż zaczął coraz gorzej zarabiac i w związku z tym
                  zmuszeni bylismy do podjęcia drastycznego kroku jakim jest wyjazd
                  zagranicą.Pierwszy raz Mąż wyjechał rok temu kiedy nasze młodsze dziecko mialo
                  pól roku(starsza cora ma 5 lat). Bałam sie, ze nie dam sobie rady ale o dziwo,
                  czas pokazał ile mam w sobie siły!Nikt mi nie pomagał.Tesciowa uwielbiała
                  chwalic sie , ze jej syn pracuje w Norwegii ale prosba o jej pomoc przy moich
                  dzieciach zawsze konczyła sie odmową.Mija rok odkąd Mąż pracuje zagranicą i
                  musze przyznac, ze finansowo powodzi nam sie super(stac nas na to zeby w ciągu 2
                  lat kupic dom bez brania zadnego kredytu, nie musze sie martwic o czesne na
                  studia) ale wiem, ze te pieniądze nie oddadzą nam tych straconych chwil, ktore
                  moglibysmy spędzic razem. Na szczeście Mąż zjezdza na urlop co miesiąc lub co
                  dwa i nieprawdą jest , ze nie uczestniczy w zyciu naszych dzieci.Wiem, ze tak
                  wyjazd jest transakcją wymienną:cos za cos ale wiem, ze postąpilismy słusznie
                  poniewaz nie musze sie zastanawiac nad tym jakiej jakosci wybrac wędline, nie
                  musimy sobie niczego odmawiac.Po drodze straciłam wielu znajomych gdyz nadal
                  pokutuje mentalnosc zawistnego Polaka, który nie moze ścierpiec, ze ktos ma
                  lepiej od niegosad(
                  • ren12 Re: Mam Męża zagranicą 19.04.07, 21:37
                    kokietka!a mozesz zdradzic co Twój mąż robi,że tak super zarabia?
                    • kokietka.kokietka Re: Mam Męża zagranicą 19.04.07, 23:38
                      Mój Mąż jest inspektorem ds. kontroli jakości (przemysł ciezki).
                  • sir.vimes IMHO raz na miesiąc to za mało 20.04.07, 08:10
                    Raz na miesiąc widzieć tatę to IMHO odrobinę za mało. Ale jeżeli ty uważasz, że
                    wystarczy - ok.
                    • kokietka.kokietka Re: IMHO raz na miesiąc to za mało 20.04.07, 08:47
                      Nie zgadzam się z Tobą ale oczywiście masz prawo do własnego zdania. Moj Mąż w
                      Polsce pracował kilkanascie godzin dziennie(czasem nawet niedziele) i dzieci
                      równiez Taty nie widziały prawie wcale mimo , ze był w Polsce, bo albo juz spaly
                      albo szykowały sie do spania. Kiedy Mąż przyjezdza na urlop to maksymalnie czas
                      poswieca dzieciom i mozesz mi nie wierzyć ale taka sytuacja jak moja nie jest
                      wyjątkiem.Nie wiem czy swoje zdanie na ów temat czerpiesz z własnego
                      doswiadczenia ale jezeli tak to jest to kwestia tak delikatna, ze nie wiem
                      dlaczego generalizujesz.Pozdrawiam i zycze milutkiego dniasmile)
                      • sir.vimes Dla mnie niedopuszczalna jest sytuacja 20.04.07, 12:36
                        w której ojciec jest w domu gościem.

                        Sporo jest takich rodzin ale nie zmienia to faktu, ze nie jest to sytuacja
                        komfortowa.
                        No, chyba, że ojciec nie chce być istotną osobą w życiu dziecka tylko rodzajem
                        wujka, weekendowym tatą od wyjść do kina.

                        Szkoda, że niestety czasem to jedyna opcja by utrzymać rodzinę.
              • katarzyna.bn Re: On chce wyjechac - pełnia obaw 19.04.07, 22:51
                verdana napisała:

                > Mam przykre podejrzenia, ze po prostu świetnie zdaje sobie sprawę, ze
                > wjezdżając i zostawiajac Cię z małym dzieckiem zyska na tym podwójnie - i
                > zarobi wiecej i zostanie odciążony z wszelkich domowych obowiązków. I to ta
                > druga motywacja jest zasadnicza.

                Nie możesz go tak osądzać. Facet myśli o rodzinie i o jej przyszłości, jemu na
                pewno nie jest lekko podjąć tą decyzje i rozstać się na jakiś czas z rodziną,
                ale chce zapewnić osobny dom dla swojej rodziny i godne życie w nim. Łatwo się
                to pisze, ale jak pomyślę że mój facet chce zrobić to samo, to mi ciarki
                przechodzą. Jego wyjazd za granicę pewny jest na 50%, tym bardziej, że zna język
                i w tamtym kraju (jak twierdzi) czuję się kimś i widzi perspektywy na dalsze życie.
    • adrastea00 Re: On chce wyjechac - pełnia obaw 19.04.07, 17:40
      mój mąż od stycznia jest w anglii i niestety jeśli chcę z nim być cały czas
      będę musiała tam wyjechać ale u nas jest inna sytuacja on jest obcokrajowcem
      poza tym tam nie jest wcale tak żle małżeństwo niestety zmusza do kompromisów
      • mazoka Re: On chce wyjechac - pełnia obaw 19.04.07, 22:11
        Dla wyjasnienia mąż chce wyjechac gora na 2 lat - zebgy zarobic na dom, z tego
        co mowi kuzyn jest to bardzo realne;/ tu gdzie mieszkamy mieszkamy tymaczasowo,
        wiec wczesniej czy pozniej trzeba pomyslec o czyms konkretnym.
        A teraz jest ta nieszczesna okazja - jak tweirdzi mąż.
        Dla mnie najwazniejsza jest rodzina ktora jak uwazam nie tylko ja powinna byc
        razem. Ale brak kasy tez czesto odczuwam. zwłaszcza gdy przychodzi płacic studia
        czy wszelkie nieprzewidziane wydatkiw ciągu miesiąca, my naprawde zyjemy
        skromnie, ale bywaja chwile ze mam tego dosć, stąd we mnie tyle niepewnosci z
        tym wszystkim mam po prostu straszny dylemat.
        Ale narazie bede robic wszystko by go przekonac do tego zeby zostal, a moze za
        rok uda nam sie faktycznie razem wyjechac;/ sama nie wiem
        A mozę zdarzy sie jakis cud, ktory odwiedzie go od mysli o wyjeździe....oby!
        Poki jeszcze nic nie przesądzone bede optymistkasmile
        Dzieki za wsparcie
        • wobbler Re: On chce wyjechac - pełnia obaw 19.04.07, 22:23
          Glos rozsadku przewaza dzis na forum. smile
          Albo kasa-albo rodzina.Jednego i drugiego miec nie bedziesz.(Przynajmniej na
          takiej zasadzie jak wyobraza sobie Twoj maz)
    • louisse13 Re: On chce wyjechac - pełnia obaw 20.04.07, 00:07
      Chce sie podzielic swoimi obserwacjami z tej drugiej strony. Mieszkam z rodzina
      w Anglii juz od dosc dawna i spotykam wielu polakow, ktorzy przyjechali tutaj
      dorobic sie i wrocic do kraju. co to oznacza w praktyce:
      Facet, ktory chce sie tutaj dorobic wynajmuje pokoj lub kawalek pokoju z
      wieloma innymi polakami,w straszliwych warunkach, bo tak jest oszczednie. W
      takim domu mieszka na ogol kilku lub kilkunastu polakow, frustratow, bez
      znajomosci jezyka, wyrwanych ze swojego polskiego srodowiska, strasznie
      teskniacych za rodzina.
      w takich domach panuje na ogol przepotworny syf, ja NIGDY wczesniej nie
      widzialam czegos podobnego. (bylam w takim domu raz i nie powtorze tej
      przyjemnosci juz nigdy) Lejacy sie litrami alkohol, pornole, ciagle imprezy
      (imprezowanie w polskich dyskotekach, w ktorych nie chca pracowac ochroniarze,
      gdyz te dyskoteki maja opinie najbardziej niebezpiecznych i wulgarnych) i latwe
      panienki, zwykle polki, podobnie sfrustrowane i chwytajace sie kazdego zajecia.
      Osoba wyjezdzajaca do Anglii, zaklada, ze to stan przejsciowy, ale konsekwencje
      czesto bywaja okropne, bo po prostu nie da sie tak zyc.
      Tym bardziej, ze pieniadze, ktore moze tu zarobic polak ze srednia znajomoscia
      jezyka naprawde nie sa powalajace, nie mowie tu oczywiscie o ludziach, ktorzy
      normalnie pracuja w swoich zawodach. Boli mnie to, ze polacy maja tutaj opinie
      poldebili, bo to przeciez nie jest prawda o nas, ale albo tacy polcy tutaj w
      wiekszosci przyjezdzaja, albo cos sie takiego z nimi tutaj dzieje. Dodam do tego
      jeszcze wszechogarniajaca walke o kazdego pensa, oni sie ciagle oszukuja, walcza
      o nie dziwi mnie skadinnad przykre powiedzenie, ze jezeli polak w Anglii cie
      nie okradl, to znaczy ze juz ci pomogl.
      Acha i co ciekawe, taki Polak pracujacy w Anglii, zyjacy w koszmarze, kupuje
      sobie od czasu do czasu tani bilet lotniczy i jedzie do Polski a spotykajac sie
      ze znajomymi szasta kasa i opowiada niesamowite historie o kasie i zyciu w
      Anglii, przeciez gdyby ktokolwiek opowiedzial o tym, jak zyje naprawde, nie
      przyjezdzalyby tutaj tysiace polakow, ciagle jeszcze. Moim zdaniem trzeba miec
      bardzo silna osobowosc, zeby taka egzystencje na poziomie zwierzecym przetrwac
      bez urazow psychicznych, chcociaz bylyby nie wiem jak zalewane alkoholem i
      zabijanie 12 godzinna praca bez przerwy. Zdaje sobie sprawe, ze bardzo
      uogolniam, ze zaraz posypia sie gromy i osady, szczegolnie od zon, ktorych
      mezowie wlasnie wyjechali sie dorobic, ale co tam. No ale dodam jeszcze, ze
      przyjezdza tez tutaj pewna grupa wyksztalconych polakow, ale oni raczej nie
      integruja sie z tym polskim srodowiskiem, mieszkaja ze swoimi rodzinami i zyja
      normalnym zyciem, co bardzo cieszy. Calkiem inaczej jest w sytuacji, kiedy
      polacy decyduja sie na osiedlenie tutaj wraz z rodzinami, wtedy naprawde jest
      fajnie bo to normalne zycie. chcialam sie tylko podzielic swoimi
      spostrzezeniami, niewykluczone, ze one nie beda dotyczyc Twojego meza, czego ci
      z calego serca zycze
    • weronikarb Re: On chce wyjechac - pełnia obaw 20.04.07, 08:07
      Mazoka jestem przed identycznym wyborem sad

      Byl moment ze myslalam ze lepiej abym ja pojechala, inaczej finansowo nie
      dalibysmy rady.
      Jednak udalo nam sie wyjscie znalesc i moze maz wyjechac.
      Na 50% wylatuje w maju do Irlandii, ja zostaje tutaj z synkiem i pracuje, aby
      odlozyc wszystko co maz zarobi, zeby jak najszybciej wrocil smile

      Jego bracia i szwagierka tez polecieli (corka 3 lata zostala z tesciami).
      Polecial etz moj brat i to on zalatwia moejmu mezowi, ma spanie (w normalnych
      warunkach) i jedzenie zapewnione, praca to remonty bo jest swietny w tym.

      Jednak z pracy sie nei zwalnia bierze pol roku bezplatnego, aby w razie czego
      miec zapewniona prace.
      I nie chodzi o to ze mu sie tam nie uda, ale czy nam jednak bedzie pasowac taki
      uklad.

      Nie jest to na dlugo, tylko aby postawic do konca dom, wykanczamy sie nerwowo u
      tesciow, a pozatym to tez mieszkanie tymczasowe.

      Lepiej osobno 3 lata i nastepne lata na swoim razem niz dalej siedziec u
      tesciow, znosic ich humory. Przez to bardziej nam sie sypie rodzina niz chyba
      przez rozlake
      • louisse13 Re: On chce wyjechac - pełnia obaw 20.04.07, 10:57
        Z gory przepraszam za wyrazenie opinii, ale zotsawienie 3 letniej corki z
        tesciami, uwazam za bestialstwo. Raczej watpilwe, ze rodzice, ktorzy zdecydowali
        sie opuscic wlasne dziecko dla kasy, zdolaja ten czas nadrobic.
        • maniusza Re: On chce wyjechac - pełnia obaw 20.04.07, 11:06
          jestem podobnego zdania...

          o ile wyjazd jednego rodzica jest dla dziecka ciężki to wyjazd obojga...
          koszmar. mam synka trzylatka i wiem co mówię - to za małe dziecko by mu
          wytłumaczyc ze rodzice NA PEWNO wrócą... wiem jak malutki cieszy się gdy wracam
          po całym dniu - wpiątki studiuję dodatkowo i jestem o 21/00 - mimo że jest
          wtedy z tatą który cudownie się nim zajmuje - potrzebuje nas obojga smile
          • louisse13 Re: On chce wyjechac - pełnia obaw 20.04.07, 12:04
            Zastanawiam sie nad motywacja takich rodzicow. Dlaczego nie mozna opoznic np
            tego "dorobienia sie" o dwa lata, zabrac ze soba dziecko, wyslac je do
            przedszkola lub nawet pracowac na zmiany. To naprawde musi byc jakas ciezka
            patologia, rodzice opuszczonego dziecka wracja po kilku latach, maja wreszcie
            ten wymarzony dom, najlepszy we wsi, a co, zeby wszystkim szczeki opadly, no i w
            swoim odczuciu zapewniaja dzieck tzw "wszystko". siedza w tym swoim domu, ktory
            byl celem ich zycia, bez kontaktu z dzieckiem, no bo przeciez niemozliwe, zeby
            tem kontakt byl i zastanawiaja sie, skad te problemy z dzieckiem. A pozniej te
            listy do redakcji pism kobiecych lub posty na forach w rodzaju: taka
            niewdzieczna, a zapewnilismy jej wszystko, ech, plakac sie chce
            • weronikarb Re: On chce wyjechac - pełnia obaw 20.04.07, 12:35
              pisalam tu juz wiele o szwagierce ktorej nie cierpie.
              Czy zle dla dziecka? Widzac jej coreczke to być może to było najlepsze co sie
              stalo, dziecko wcale nie teskni, dziadki mimo ze nie maja juz tej cierpliwosci
              (tesciowa po 60 tesciu po 70 czesto lezy)to jednak zalezy im na dobru dziecka,
              interesuja sie nia i pokazuja jak ja kochaja.

              Dziewczynka ma matke naprawde taka ze nei zycze najwiekszemu wroogowi.
              Obocnie ona siedzi z mezem w Irlandii i tylko on pracuyje.
              Nie pojechali tam aby zarobic na chleb tylko niby szybciej sie pobudowac.
              On tutaj zle nie zarabial, ona powiedziala jego pracodawczyni (jak ta chciala
              ja zatrudnic) ze ona nie pojdzie do pracy, bo meza zarobi na nia.
              Miesiecznie na swoje tylko potrzeby wydawala 500 (skad wiem? bo ukladala
              ubrania abym widziala co ma nowego)

              Ech moglabym elaborat napisac.

              Jednak sama wiem niewiele lepiej robie bo zgadzam sie na wyjazd meza - ktos
              powie, jednak moj syn ma przy sobie choc matke


              Acha zapomnialam dodac, zadne z nich nie jest zatrudnione tym samym ich corka w
              Polsce nie ma prawa do leczenia na kase chorych i nei ma zadnego ubezpieczenia
              oprocz tego co w przedszkolu
    • dobraemi Re: On chce wyjechac - pełnia obaw 20.04.07, 12:31
      Nie podzielam zdania "w biedzie ale razem" bo z tym zawsze są związane jakieś
      problemy. Ale podzielam żeby być RAZEM. Mam podobną sytuację, jednego
      dzieciaczka i też były plany na drugie ale w sierpniu wyjeżdżam do męża z
      córcią. Najważniejsze być razem, nieważne gdzie. Choć trochę przykro zostawić
      dom, przyjaciół...
      • mazoka Jak milo ze jest nas wiecej 20.04.07, 15:03
        JAk dobrze ze nie jestem sama z tym problemem.
        Ale dla mnie to calkiem nowa sytuacja i ponieką mnnie przerasta.
        Moze ja za bardzo histeryzuje.Sama juz nie wiem.
        Mąż i tak podchodzi do tego \bardziej racjonalnie niz ja, caly czas mnie
        przekonuje ze lepiej jak wyjedzie teraz poki mamy jedno dziecko, juz w wieku
        przedszkolnym, niz mialby mnie zostawic pozniej z dwojka, zresztą twirdzi ze
        gfdyby bylo dwoje to by na pewno nioe wyjechal.

        Czasem mysle ze moze jego wyjazd pozwolilby mi sie bardziej usamodzielnic,uncertain

        Trudno mi to wszystko chwilowo ogarnąc zobaczymy co czas pokaze dalej.
        • angami Re: Jak milo ze jest nas wiecej 21.04.07, 17:13
          O kurcze nie jestem sama
          • angami Re: Jak milo ze jest nas wiecej 21.04.07, 17:24
            O kurcze nie jestem sama.
            Jakby ktoś o mnie pisał. Stanęłam przed podobnym problemem wczoraj, chociaż mój
            mąż, już parę razy o tym wspominał, to wczoraj doszło do takiego spięcia że aż
            mi głupio. Wogóle w moim przypadku, to jeszcze wszystko bardzo świeże i niepewne
            więc może nie ma się czym zbytnio przejmować, ale jednak niepokój mi towarzyszy.
            Od wczoraj jest to dla nas temat - ryzyko- bo ja odrazu tak się wkurzam i
            hiseryzuje, że chwilowo w naszym małżeństwie ciche godziny. Ale w końcu musimy
            to na poważnie przegadać- boję sięuncertain bo jest mi dobrze tak jak jest i nie chcę
            ryzykować rozłąką nawet na krotki czasuncertain i nie wiem co poradzic dziewczynom w
            takiej sytuacji, jedno wiem, trzeba podjąć decyzję wspólnie bo takie emocje jak
            moje wczoraj, to tylko oliwa do ognia. oj było gorącouncertain

            pozdrawiam pa
Pełna wersja