mazoka
19.04.07, 09:20
Dziewczyny ja wiem że, niejedna z was tu obecna ma meżą za granicą ale dla
mnie to cholernie nowa trudna sprawa.
Jeszcze nic nie jest pewne na 100% ale były juz dwie poważne rozmowy, i nie
mogę sobie poradzic z myslą ze ma go nie byc. Jestesmy szczesliwm małzenstwem
, mamy dziecko, w planach kolejne, i nagle szystkie plany mozna zmienic tak po
prostu;/ bo jest okazja, pewna praca,kuzyn juz tam pojechal i sobie chwali,
jestem zla na kuzyna bo gdyby nie on to by mi tam meza nie sciągał.
Mąż chce jechać dla kasy tylko i wyłacznie, bo tu niczego mnie moemy się
dorobić- smutna prawda

ale jakos nie moge sobie poradzic z mysla ze mam byc
sama. Bo zawsze bylismy razem, z dzieckiem mam fantastyczny kontakt, nie mam
serca na to wszystsko. Boje sie samotnosci. Niby jest rodzina znajomi ale
każdy ma swoje zycie. Ja tu jeszcze koncze studia na ktorych mi bardzo zalezy.
Nie wiem jak sie na to wszytsko zapatrywac. pewne rzeczy mnie przerastają .
Do tego ta swiadomosc ze rozstania znie służ a związkowi - kurcze po prostu
się boję
Musiałam to z siebie wyrzucic, te obawy.
Jesli jestescie w podobnej sytuacji lub byliscie prosze napiszcie jak sobie
radzicie.
Juz czasem jestem zla ze tym swiatem rządzi pieniadz, i marne perspektywy w
naszym kraju.