fajnamama1
20.04.07, 16:45
Mam problem z tesciowa,nie dosc powazny ale wykanczajacy mnie
psychicznie.Wszystko zaczelo sie po urodzeniu mojej corki wracam ze szpitala
do domu a tam przemeblowanie tesciowej nie podobalo sie wczesniej to
pozmieniala po swojemu,moj maz slowem sie nie odezwal.Zazwyczaj ja cos zle
robie,za cienko -za grubo ubieram,nie daje pic-daje pic czyli zawsze ma inne
zdanie.Jak mi mowi ze powinnam cos inaczej zrobic a ja jej nie slucham to
zwraca sie do mojego meza z problemem do mojego meza.Widze ja najmniej 2 razy
w tygodniu czasem 7 dni z nia spedzam i nic mi nie da ze powiem ze gdzies
wychodze bo ona i tak wtedy przyjdzie na wizytacje.A najbardziej mnie wkurza
ze moj maz zwierza jej sie ze wszystkiego,kiedy pierdne to ona juz o tym
wie.Czasem nawet jej mowi wiecej niz mi.Czuje sie jakby maz poslubil nie mnie
a swoja mame bo to ona rzadzi u nas w domu.Nie wiem co robic,rozmowy ze
slubnym nic nie daja.podpowiecie?Czasem sama sie nakrecam i mysle co mi powie
jak przyjdzie.Przed kazda wizyta trzese sie z nerwow.Czasem zdaza jej sie
zapytac mnie o zdanie,juz mi nie rozkazuje.Boje sie ze to bedzie mialo wplyw
na nasze zycie rodzinne,przeciez moj maz w razie klotni pojdzie za mama.Szukam
w sobie winy i mnie doluje jeszcze bardziej...