czy ona ma prawo to robić...?

25.04.07, 10:56
Zacznę od tego, że 2 i pół roku temu dokonałam aborcji. Sporo mioch postów
jest na forum Aborcja oraz na założonym przeze mnie, a niedawno przekazanym
koleżance forum ukrytym. To dla zainteresowanych. Nie piszę tego po to,
byście rozważały, czy źle zrobiłam, osądzały mnie czy oceniały, chcociaz
oczywiście jeżeli ktoś ma ochotę w jakiś sposób wyrazić swoją opinię to ma do
tego pełne prawo - od tego jest forum.
Moje pytanie w temacie dotyczy tego, czy pewnej osobie, udzielającej się
zresztą od czasu do czasu na tym (nie tylko) forum, która ze mna pracuje i
zna sprawę, ponieważ niedługo po tym, gdy zaczełam pisać "rozpoznała" mnie,
wolno po prostu w jej - moim zdaniem fałszywym poczuciu jakies wyimaginowanej
troski o mnie - rozpowiadać mojej sprawie na prawo i lewo. Konkretnie -
poinformowała juz o tym 3 osoby w pracy, z naszego najbliższego otoczenia.
Jedna z tych osób gdy się o tym dowiedziała zmieniła w sposób zasadniczy swój
stosunek do mnie, ale jak pisałam wcześniej - każdemu wolno miec swoje zdanie
na ten kontrowersyjny temat - jak również taki czy inny stosunek do osoby
tajiej jak ja. Chciałabym tylko wiedzieć, jak oceniacie zachowanie
mojej "koleżanki"?
    • twarz2 Re: czy ona ma prawo to robić...? 25.04.07, 10:59
      A powiedziałaś jej żeby nie mówiła?

      • gryzelda71 Re: czy ona ma prawo to robić...? 25.04.07, 11:03
        Bez względu,czy prosiła o zachowanie tajemnicy,czy nie,kolezanka nie ma prawa informowac innych.
        • twarz2 Re: czy ona ma prawo to robić...? 25.04.07, 12:48
          gryzelda71 napisała:

          > Bez względu,czy prosiła o zachowanie tajemnicy,czy nie,kolezanka nie ma prawa i
          > nformowac innych.

          Ja się z tym zgadzam jak najbardziej, ale znam kilka osób, którym trzeba
          powiedzieć powiedzieć żeby zachowały coś dla siebie, bo same z siebie nie
          potrafią tego dostrzec. Niestety zdarzają się i takie przypadki uncertain
    • net79 Re: czy ona ma prawo to robić...? 25.04.07, 11:02
      No nie ładnie, to świadczy o tym, że nie jest godna zufania. mozna mówić w
      trosce o sprawę osoby bliskiej , ale anonimowo i tak żeby to jej nie dotknęło.
      Trudno, chyba musisz olać to że inni jakoś dziwnie teraz na ciebie patrzą, a
      jej powiedzieć, że nie ładnie zrobiła i jest ci poprostu przykro, a nawet
      jesteś zła. I że jej nie zaufasz więcej, skoro robi takie rzeczy bez
      konsultacji z Tobą. To jest bardzo intymna sprawa i bardzo delikatna,
      gdzybyśchciała, żeby wszyscy w pracy wiedzieli to byś zrobiła wywieszke na
      tablicy ogłoszen, albo w potrzebie serca sama to z siebie wyrzuciła. Kolerzanka
      chyba poprostu zrobiła ci krzywdę...
    • flavia3 Re: czy ona ma prawo to robić...? 25.04.07, 11:02
      Hmmm, no żle się stało, że się dowiedziała, że to Ty...
      Sądzę, że chyba jednak nie powinna była tego przekazywać dalej, to delikatna
      sprawa, jakbyś chciała, żeby koledzy wiedzieli coś takiego o Tobie, to pewnie
      sama byś im o tym powiedziała. Nie wykazała się dziewczyna wyczuciem, zwykła
      plotkara i tyle, wiesz teraz przynajmniej z kim masz do czynienia, marne
      pocieszenie, wiem...
    • justi54 Re: czy ona ma prawo to robić...? 25.04.07, 11:03
      Rozpoznanie bez podawania konkretów jest na forum niemożliwe. Tu wszyscy są
      inni niż w realu. Mogłaś się śmiało wyprzeć, że to nie Ty.
    • cota Re: czy ona ma prawo to robić...? 25.04.07, 11:03
      Sama sobie odpowiedziałas Nie piszę tego po to,
      > byście rozważały, czy źle zrobiłam, osądzały mnie czy oceniały, chcociaz
      > oczywiście jeżeli ktoś ma ochotę w jakiś sposób wyrazić swoją opinię to ma do
      > tego pełne prawo - od tego jest forum" tak samo w zyciu realnym. Jak
      przypuszczam zmieniły stosunek do Ciebie na złe - no niestety aborcja nie jest
      niczym dobrym ....a w necie nikt nie jest anonimowym i jeśli informowałas tu i
      tam o aborcji, którą dokonałaś to nie masz czemu się dziwić. Jest to sprawa
      kontrowersyjna, dla mnie i pewnie wielu złem, więc jest jak jest..
      • cota ... 25.04.07, 11:05
        ...co nie oznacza, iż powinna rozgadywac na prawo i lewo, to sprawa Twojego
        sumienia, zalezy jeszcze co mówiła, w jaki sposób itd.
      • lola211 Re: czy ona ma prawo to robić...? 25.04.07, 12:13
        Trzeba byc mega kołtunem, by oceniac (nie znajac powodow aborcji i calej
        sytuacji)kobiete i jeszcze w dodatku traktowac ja jak tredowata.
        To jej sprawa i nikomu nic do tego.Te "swiete" niech sie zajma swoim zyciem, bo
        z pewnoscia niejedna ciemna plama na ich niby nieskazitelnym wizerunku.
    • agysa Re: czy ona ma prawo to robić...? 25.04.07, 11:05
      Nie ma prawa!!!!A tym bardziej jak sobie tego nie życzysz. Porozmawiaj z Nia na
      ten temat a jak jej nie przemówisz do rozsądku to wyklaruj sytuację mówią, że
      musiałaś to zrobić a ta Koleżanka naśmiewa się z Twojej tragedii i tym sposobem
      to ona bedzie omijana a nie Ty.
    • marta_mamamaciunia Re: czy ona ma prawo to robić...? 25.04.07, 11:08
      Twoje sumienie, Twoja decyzja, Twoja sprawa!!!!
      ta Pani jest jeszcze Twoją koleżanką?? - to kobieta szukająca sensacji, może
      jej pozycja w towarzystwie wzrosła, po takich wiadomościach?/
      dla mnie to podłe i prostackie
      życzę Ci jak najmniej takich koleżanek
      pozdrawiam
      marta
    • anik801 Re: czy ona ma prawo to robić...? 25.04.07, 11:09
      Ale jak Cię rozpoznała?Musiałaś podać na swój temat naprawdę dużo szczegółowych
      informacji.
      • kizdam47 Re: czy ona ma prawo to robić...? 25.04.07, 11:17
        No niestety podałam. I gdy doszło do konfrontacji nie wyparłam się, że to
        ja.Tylko z tego co wiem, ona to na poczatku powiedziała 2 osobom, wybaczyłam
        jej. Niestety znów to zrobiła. W sumie nie mam pewności, czy po prostu dlaej
        tego nie bedzie robić. Wiedziałam od początku, że robię bardzo źle. Szukałam
        jakiejś pomocy po fakcie, dlatego chyba podałam na forum tyle informacji. Nie
        chcę wałkowac tematu i okoliczności aborcji, bo robiłam to już 1000 razy.
        Pytałm tylko, co sądzicie o takim zachowaniu.
        • yenna_m Re: czy ona ma prawo to robić...? 30.04.07, 13:36
          kizdam, ale Wy obie sie nie popisalyscie po prostu.

          Poza tym wybacz - jakos trudno mi stawiac na rowni przeprowadzenie aborcji z
          dlugim jezykiem kolezanki.
          Jasne - dlugi jezyk oczywiscie nie jest elegancki. Ale jesli juz dokonujesz
          aborcji (dla niektorych jednak jest to zabicie czlowieka - n ie oceniam
          swiatopogladu nikogo, ale chce Ci naswietlic sprawe podejscia do tego, co sama
          rowniez zrobilas), to na Boga, jesli musisz szukac wsparcia, to robi sie takie
          rzeczy anonimowo - bo wlasnie kazdy potem (a posiadanie netu i korzystanie z
          tak duzego forum jest bardzo powszechne w tym kraju) moze sobie poczytac o
          Tobie, albo rozpoznac.
          No przeciez, na milosc Boską, nalezy sobie zapewnic w necie przy pisaniu takich
          rzeczy anonimowosc - z racji tego, ze kazdy moze takie wyznania przeczytac.

          Niestety - moim zdaniem przede wszystkim pretensje powinnas miec tylko do
          siebie. I jako osoba dorosla niestety, teraz ponosisz konsekwencje wlasnej
          bezmyslnosci i braku wyobrazni.
    • ma_dre Re: czy ona ma prawo to robić...? 25.04.07, 11:13
      a gdzie tu troska o ciebie, bo nie widze!!!

      kolezanka to zwykla swinia, niedyskretna, ktora twoje problemy rzucila gawiedzi
      pod nogi, zeby inni mieli sie czym nasycic przy kawce lub obiadku, zadnej
      troski o ciebie nie wykazala

      gdyby naprawde sie o ciebie zatroszczyla to predzej by sie udlawila niz
      powiedziala bez twojej zgody o tym co cie dreczy, wspieralaby cie moralnie

      masz prawo ja potraktowac bardzo zle, bo na to zasluguje
    • gabi683 To Twoja prywatna sprawa!!!! 25.04.07, 11:13
      Wiesz dla mnie to nie mozna takiej raszpli nazwac kolezanka ,to zwykła
      swinia !!!!

      Szuka sesacji Twoim kosztem !
      Nie potepiam Ciebie bo to Twoja sprawa Twoje zycie .Pozdrawim serdecznie i nie
      daj sie!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
    • jowita771 Re: czy ona ma prawo to robić...? 25.04.07, 11:20
      nie miała prawa nikogo informować, bez względu na wszystko.
      podły człowiek, a nie koleżanka.
      • net79 Re: czy ona ma prawo to robić...? 25.04.07, 11:23
        Skoro tak bardzo się interesowała tematem, i szusowała po forach aborcyjnych to
        sama ma coś na sumieniu i w ten obrzydliwy sposub daje upuś własnym
        frustracjom... dziwne
        • net79 Re: czy ona ma prawo to robić...? 25.04.07, 11:26
          ... i dla mnie nie do przyjęcia. Ja pewnie bym jej wygarnęła, a że z nerwów
          beczę to i łzębym uroniła, niech siępotem gryzie i nie przeprasza, a nie robi
          tak więcej. Choć to i tak nie zmieniłoby mojego stosunku do niej, stosunki na
          poziomie słuzbowym i bez wymuszonego uśmiechu !!! Nie łam się olej ją, babsko
          już ma taki charakter nic na to nie możesz, a burza minie.
          • syriana Re: czy ona ma prawo to robić...? 25.04.07, 12:55
            oczywiście, że nie ma prawa tego robić

            ale powinnaś pamiętać, że internet daje złudne bardzo poczucie anonimowości i
            rozpoznanie kogoś, kto szczerze pisze o swoim życiu na forum, nie jest
            szczególnie trudne

            ludzie są różni, Twojej znajomej brakuje kultury i tyle

            pomyśl nad zmianą nicka
        • yenna_m Re: czy ona ma prawo to robić...? 30.04.07, 13:40
          net, wiesz, masa ludzi szusuje po forum "strata dziecka, chore dziecko" a
          jednak tego dziecka nie ma chorego. Masa ludzi szusuje po forum zwanym
          potocznie bezseksiem - ale tez nie ma problemow w zyciu intymnym.
          Czytanie for internetowych dotykajacych tak trudnych tematow daja cos w rodzaju
          namiastki uczestniczenia w makabrycznym reality. I niestety - z racji
          mozliwosci dotykania ludzkich dramatow masa ludzi czasem wchodzi na takie fora,
          pomimo tego, ze nie maja sami (posrednio czy bezposrednio) nic wspolnego z
          danym tematem.

          Ot taki netowy rodzaj makabrycznego Big Brothera.
    • liwilla1 Re: brak klasy ot co, zachowala sie szmatlawo! 25.04.07, 13:21
      takie informacje czlowiek o przecietnym poziomie kultury osobistej zostawia dla
      siebie. jak dla mnie dno dna.
    • selavi2 Re: czy ona ma prawo to robić...? 25.04.07, 13:21
      Oczywiscie, ze NIE MA PRAWA!
      Nie mowiac o tym, ze nie miala CIe prawa nawet pytac.
      To nie zadna kolezanka tylko glupi, wscibski i wredny babsztyl.
    • makurokurosek Re: czy ona ma prawo to robić...? 25.04.07, 13:44
      uważam, ze każdy ma prawo podjąć taką decyzję jak ty, natomiast nikt poza tobą
      nie ma prawa o tym rozpowiadać, jeżeli czuje że musi się z tym podzielić to
      powinien przedstawić autorkę w takim świetle aby nikt nie mógł jej rozpoznać.
      Dla mnie to najzwyczajniejsze chamstwo
    • gruba-buba Re: czy ona ma prawo to robić...? 25.04.07, 21:18
      Ta koleżanka to zwykła bezmyślna plotkara. Nie myśli o tym czy zrobi komuś
      krzywdę, ale czy wywoła sensację swoimi rewelacyjnymi plotami.
      Jedyne co Ci pozostaje to wyprzeć się tego co ona opowiada i zrobić z
      niej...żądną sensacji plotkarę.
    • kawka74 Re: czy ona ma prawo to robić...? 25.04.07, 21:30
      IMO jest oczywiste, że głupia, excuses le mot, pinda powinna trzymać język za
      zębami.
      Chyba że jest to niewyuczalna kretynka, której trzeba wydawać polecenia
      drukowanymi literami.
    • vharia Re: czy ona ma prawo to robić...? 25.04.07, 21:35
      Jak dla mnie sedno sprawy jest w tym, że temat jest gorący, ludzie się nim niezdrowo emocjonują i próbują coś ugrać. A to lepsze wyniki wyborcze (tu politycy) a to lepsze samopoczucie, jacy to są Moralni, jak Potępiają i dlatego są lepsi (to przeciętni zjadacze chleba).
      Zagadnienie jest osobiste, intymne, zwykle jest skomplikowane i angażowanie w to obcych, niezwiązanych z tematem osób to
      nadużycie
      bezsens
      bezczelność.


      Prawie nigdy podawanie dalej wiadomości nie wiąże się z realną szansą na konkretne działania nowopoinformowanego. Zwykle poprostu poubolewają sobie z rozgadywaczem i tak poprawią humory pod szyldem troskliwości. Osoby, które od rozgadywania JAKIEJKOLWIEK sprawy zaczynają "pomaganie" zainteresowanemu oceniam krótko:
      aferzyści.
    • czarna.porzeczka Re: czy ona ma prawo to robić...? 25.04.07, 21:47
      Ciekawa jestem co napisaly inne e-mamy, ale zeby sie nie sugerowac najpierw Ci
      odpisze a potem przeczytam.
      Nie potepiam Ciebie, bo to co zrobilas mialo najprawdopodobniej swoje przyczyny
      i to Twoja sprawa.
      Natomiast to co robi Twoja kolezanka z pracy jest swoistym lanserstwem wlasnej
      osoby, moralnosci i dulszczyzny, kosztem Ciebie. Mowiac wprost mysle ze w
      typowo polski, gratisowy i bezinteresowny sposob jedzie na Tobie i
      Twojej "sprawie" az milo. Bardzo Ci wspolczuje i szczerze mowiac takiej
      kolezance chyba warto byloby powoiedziec co sie mysli o niej do trzeciego
      pokolenia wstecz.
    • oxygen100 Re: czy ona ma prawo to robić...? 25.04.07, 21:51
      glupia ci... pewnie sama ukrywa jakies trupy w szafie. tak sie nie robi. To
      niegodziwe.
    • anna-pia nie, nie ma 25.04.07, 21:52
      to jest publiczne omawianie twoich prywatnych spraw, czyli chamskie wtrącanie
      się do twojego życia

      pomijam tu całkowicie moje poglądy nt. aborcji
    • asia_i_p Re: czy ona ma prawo to robić...? 26.04.07, 08:46
      Co do oceny moralnej czy towarzyskiej jej postępowania to chyba wątpliwości nie
      masz - dno totalne. Jeżeli rzeczywiście jesteś przekonana, że robi to z głupio
      pojętej troski - w co prawdę mówiąc nie wierzę - pogadaj z nią i powiedz jej,
      że ma tego nie robić. Co do tego, czy ma prawo - no chyba niestety ma, forum to
      nie jest jak zwierzenia u psychologa, nie jest objęte tajemnicą, a nie można
      też tego podciągnąć pod oszczerstwo, bo mówi prawdę. No tylko co z tego. Na tej
      samej podstawie ty masz prawo napisać na forum - uważajcie na tę i na tę, bo
      lubi się bawić w śledztwa, ustalanie tożsamości, a potem zarzucać sensacjami.
    • wobbler Re: czy ona ma prawo to robić...? 26.04.07, 09:00
      Glupia swinia parszywa.Jakkolwiek nie jestem zwolenniczka aborcji,to jest to
      wylacznie Twoja sprawa i Twojego nienarodzonego dziecka.A ta hiene szukajaca
      sensacji w zyciu innych pogon jak najdalej od swej osoby!
    • wiolontela Re: czy ona ma prawo to robić...? 27.04.07, 22:37
      Zachowanie kolezanki było nietaktowne. Tylko tyle i az tyle.

      Trzeba miec świadomosć, że umieszczając informacje na swój temat na publicznych
      forach poddaje się je pod osad nie tylko nicków ale i realnych ludzi. Wśród tych
      realnych moze znależc się również ktoś znajomy. Jak sama napisałas, informacje o
      aborcji podawałas w wielu watkach, założyłas nawet specjalne forum. Można wiec
      wnioskować, że nie utrzymujesz, i nie miałas takiego zamiaru, informacji o
      zdarzeniu w tajemnicy. A skoro tak, czy dziwnym jest, że ktoś, kto zna Cię z
      netu, podzielił się tym z kimś innym? Być moze w dobrej wierze? Bo jak sądzę
      posty nt aborcji nie wiały optymizmem.

      Moim zdaniem nietakt dziewczyna popełniła dopiero po Towjej prośbie o dyskrecje.
      Bo jak zrozumiałam takowa padła.
    • mathiola Re: czy ona ma prawo to robić...? 27.04.07, 22:46
      A masz jakieś wątpliwości, czy ma prawo? Nie ma - moralnie przynajmniej. Jest
      głupią plotkarą i tyle.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja