czasami dzidzia wyprowadza mnie z rownowagi..

26.04.07, 09:27
i wtedy zdarzy mi sie nim potrzasnac lub krzyknac lub lekko uderzyc w
pieluche a potem jest placz dziecka i moj i bol wsercu ze znwou poniosly mnie
nerwy,ze stracilam cierplwosc i mam wyrzuty sumienia.ale czasami moje baby
jest nie do wytrzymania placze i placze ciagle chcialby byc na raczkach, nie
chce zasnac-widze ze jest zmeczony i chce go polozyc a on sie awanturuje i
prezy-czasami mam dosc -caly dzien z malym a on chwilami tak daje mi popalic
ze nie wytrzymuje i szarpia mna nerwy.ale mimo wszystko kocham tego mojego
malego terroryste nad zycie!czy to normane??czy czasami tez wam sie cos
takiego zdarza??
    • twarz2 Re: czasami dzidzia wyprowadza mnie z rownowagi.. 26.04.07, 09:49
      A w czym Ci tak bardzo przeszkadza jego płacz? Zostaw w łóżeczku i niech się
      wypłacze. Jak Ci tak szkodzi to kup sobie stopery.
      Dziecko leży w łóżeczko, jest bezpieczne, krzywda mu sie nie dzieje, wiec w czym
      problem??
      Nie widzę żadnego usprawiedliwienia do bicia niemowlaka.
      • twarz2 Re: czasami dzidzia wyprowadza mnie z rownowagi.. 26.04.07, 09:54
        Ja Cię nie osądzam, rozumiem ze możesz być zmęczona, ale pomyśl logicznie:
        ani jemu, ani tobie nie dzieje się krzywda kiedy on płacze. Wiec po co ta
        agresja? Popracuj troszkę nad sobą wink
        p.s. tez mam niemowlaka 3 mies.
        • olkaaaa Re: czasami dzidzia wyprowadza mnie z rownowagi.. 26.04.07, 09:59
          nie naisałaś ile dziecko ma bo jesli niemowlak to przesada aby krzyczeć bo to i
          tak nic nie da nie rozumie jeśli dziecko jest starsze to cie rozumiem mam synka
          2 talka raz dostał klapa za bicie mnie po czym przepłakałam pół nocy ze dałam
          mu w tyłek i stwierdziłam ze nie ma sensu bo sie za bardzo męczę jak mnie z
          róowagi wyprowadza zawsze biore sie za sprzątanie i mi pomaga
        • olesia233 Re: czasami dzidzia wyprowadza mnie z rownowagi.. 03.05.07, 20:43
          kazdemu moze sie to zdarzy zalezy ile ma ta dzidzia bo jesli to jest zbzikowany
          2 owszem a jesli kilku siesieczne malenstwo to potrzeba wiecej cierpliwosci i
          absolutnie metoda ,, jak sie wypłacze to...'' moze spaczyc to dziecko!!!
      • palolinkaa Re: czasami dzidzia wyprowadza mnie z rownowagi.. 26.04.07, 10:33
        twarz2 napisała:
        Nie widzę żadnego usprawiedliwienia do bicia niemowlaka.

        hej hej nie zapedzilas sie??ale kto tu mowil o biciu niemowalaka??to ze
        napislam ze dostal lekkiego klapsa i to w dodatku w pieluche gdzie w sumie nie
        bolalo go to bo mocno tego nie zrobilam tlyko chodzi o sam fakt ze klapsnelam
        nie znaczy od razu ze bije swojego dzidziusia!!!!!!
        ludzie troche wiecej pomyslunku!!
        • lenka30a Re: czasami dzidzia wyprowadza mnie z rownowagi.. 26.04.07, 10:37
          lecz się
        • demarta Re: czasami dzidzia wyprowadza mnie z rownowagi.. 26.04.07, 14:58
          dzidziuś, dzidzia, baby..... a tu klaps! czy klops.... jak zwał tak zwał. nie
          jesteś dziewczynko stabilna emopcjonalnie i to trochę przewalone dla samej
          ciebie, a dla twojego dziecka jeszcze bardziej.

          mam na myśli fakt, ze sposób wypowiadania sie rzuca jakiś obraz autora słów.
          zrozumiałe dla mnie jest nazywanie dziecka małym terrorystą, ale z jednej
          strony szarpanie i klapsy, a z drugiej dzidzia i baby..... coś z gruntu w tobie
          jest nie halo.
          • jufalka Re: czasami dzidzia wyprowadza mnie z rownowagi.. 27.04.07, 16:41
            na podstawie postu raczej nie można stwierdzic czy "nie halo"
    • semida Re: czasami dzidzia wyprowadza mnie z rownowagi.. 26.04.07, 10:42
      Dziewczyny opanujcie się.Autorka postu ma po prostu wyrzuty sumienia że nie
      panuje czasami nad sobą i chciała jakiegoś pocieszenia.Nie mówcie że nigdy Was
      przy Dziecku nerwy nie poniosły.Mnie poniosły,jak była mniejsza to potrząsnęłam
      ją raz czy dwa,później,tak jak autorka wątku,miałam potworne wyruty sumienia i
      już tego nie zrobiłam.Potrzebowałam jednak jakiegoś rozgrzeszenia.Kupmpele mnie
      pocieszyły,wytłumaczyły że to nic nie da,ale nie linczowały mnie.Pomogło.
      • tolka11 Re: czasami dzidzia wyprowadza mnie z rownowagi.. 26.04.07, 10:55
        Ech dziewczyny jak to łatwo ocenić, dowalić. Tylko po co? Przy pierwszym
        dziecku też mi się zdarzyło nią potrząsnąć i z pewną dozą siły fizycznej walnąc
        w pościel. No bo ileż można? Dzieciak w nocy prawie nie śpi, w dzień też
        niewiele. Chodzę pościanach ze zmęczenia i nerwów. Lekarze mówią, że zdrowe, a
        ja przesadzam. I też wtedy miałam straszliwe wyrzuty sumienia, że nie
        zapanowałam nad sobą. To się zdarza. wżna, ze autorka postu wie, że źle
        zrobiła. Koniec kropka. wnioski wyciągnie sama.
        A tak na marginesie - dzieci nie biję, a na rozpuszczone potwory nie
        wyrastają. Kochana, takie błędy i głupoty w macierzyństwie się zdarzają.
      • asiucha28 Re: czasami dzidzia wyprowadza mnie z rownowagi.. 29.04.07, 10:41
        Mi tez sie zdarza...
    • agg.agnieszka Re: czasami dzidzia wyprowadza mnie z rownowagi.. 26.04.07, 10:52
      Mialam takie momenty, ze mialam ochote krzyknac na niemowlaka, dac mu klapsa,
      wsiasc do samochodu i zwyczajnie uciec. Oczywiscie nie otworzylam nawet drzwi
      samochodu. Takie reakcje sie zdazaja. Krzyk-halas -ogolnie wyzwala negatywne
      emocje, irracjonalne zachowania.Jezeli jednak potrawisz sie pochamowac to sie
      nie przejmuj. Chwile slabosci sie zdarzaja,nic zlego nie zrobilas przeciez...
      • dagmama Re: czasami dzidzia wyprowadza mnie z rownowagi.. 26.04.07, 11:09
        Nie wkręcaj się i nie nazywaj dziecka terrorystą. Spróbuj zrozumieć jego
        frustrację.
        Czy Ty myślałaś, że dziecko zawsze jest słodkim maluszkiem uśmiechającym się w
        łóżeczku albo ładnie bawiącym?
        Nie wiem ile dziecko ma lat (chociaż ta pielucha jednak daje pewien obraz), ale
        Ty jesteś albo bardzo młoda, albo niedojrzała.
        Według mnie klapsy, potrząsanie to "coś złego" jednak.
        • palolinkaa Re: do dagmy 26.04.07, 11:13
          nazwanie dziecka przez nas terrorystom w naszym przypadku jest forma nie
          zlosliwa i zla.Lubimy czasami nazywac tak naszego maluszka (oprocz kochanie,
          misiaczku etc) jak wydusza placz i bierze nas na litosc lzami-wtedy smiejemy
          sie to istny maly terrorysta-forma pieszczotlwia w niecodziennej oprawie.i tyle.
        • kinga25b Re: czasami dzidzia wyprowadza mnie z rownowagi.. 26.04.07, 11:51
          Ja mam dwójkę urwisów, jedno ma 2 i pół roku, drugie 5 miesięcy.
          Obydwoje dają mi nieźle w kość.
          Nie mam nikogo do pomocy poza mężem/czasami/
          Najgorzej jest jak zaczynają ryczeć w tym samym czasie... wtedy mam ochotę ich
          rozstrzelać!!!
          Bicie...cóż tylko pogarsza sytuacje
          Potrząśnięcie niemowlakiem nie uciszy go, a jedynie jeszcze bardziej rozżali...
          i nadal będzie sie darł, tylko,że z większym impetem.
          Zgadzam się z dziewczynami, co do wychodzenia na chwilę,żeby ochłonąć
          Wracasz w tedy z nową siłą
          Lepiej przytulić niż dawać klapsa.
      • palolinkaa Re: czasami dzidzia wyprowadza mnie z rownowagi.. 26.04.07, 11:11
        dziekuje tym dziewczynom ktore zrozumialy mnie i wiedza o co tak naparawde mi
        chodzi.jasne ze wiem ze zle zrobilam, jasne ze staram sie nad tym panowac i
        wychodzi mi to!! ale czasami sa takie chwile ze juz nie wytrzymuje i potrzasne
        nim a pozniem mam tak ogromne wyrzuty ze az plakac mi sie chce.napisalam tego
        posta poniewaz chcialam zobaczyc czy nie jestem sama czy moze tak jak jedna z
        was napisala-powinnam sie leczyc-szkoda tylko, ze tak plytko czytasz te posty
        i nie potrafisz w nich dostrzec tego co chce sie naparawde przekazac.dziekuje
        pozostalym.takie wsparcie nawet przez forum jest jak najbardziej potrzebne i
        pomagasmile
        • dagmama Re: czasami dzidzia wyprowadza mnie z rownowagi.. 26.04.07, 11:13
          Nie, napisałaś po to, by ktoś Ci się kazał przestać martwić, bo "nic złego nie
          zrobbiłaś". Tak rozgrzeszona możesz sobie przystąpić do znęcania nad płaczącym
          dzieckiem.

          Smutne, ale sądzę, ze to prawda.
          • palolinkaa Re: do dagmy 26.04.07, 11:16
            widze ze rownie plytko czytasz posty jak inna dziewczyna
            i opamietaj sie bo kto tumowi o znecaniu sie nad dzieckiem???
            a ty idealna dziewczyno-znasz pewna opowiesc z Biblii??kto jest bez winy niech
            pierwszy rzuci kamieniem..widze ze duzo tu takich madralisnkich.
            • lenka30a Re: do dagmy 26.04.07, 11:22
              często Ci się to zdarza???
            • dagmama Re: do dagmy 26.04.07, 11:24
              Jestem niewierząca, ale Biblię znam.
              Mojego syna nigdy nie uderzyłam.
              Nie mam zamiaru litować się nad Twoimi wyrzutami sumienia.
              Klaps w pieluchę czy potrząsanie dzieckiem to dla mnie ohyda.
            • yummy_mummy2 Re: do dagmy 26.04.07, 16:52
              Wg mnie nie ma zadnego wytlumaczenia. Jesli zdecydowalas sie na macierzynstwo
              trzeba bylo sie liczyc z jego nastepstwami. Myslalas ze dostosujesz dziecko do
              siebie? ze bedzie jadlo, spalo i robilo kupcie na twoje zawolanie?? Jak mozna
              potrzasnac dzieckiem, krzyczenie na niego nic ci nie da- dziecko wyczuje twoje
              nastawienie i tym bardziej bedzie plakac. Moze dziecko ma kolke dlatego tak
              placze. Sama jestem mloda matka- bo mam dopiero 21 lat. Moja coreczka bedzie
              miala niedlugo 3 miesiace. Od samego poczatku ma straszliwe kolki, ciagle ja
              musze nosic i kolysac, czesto placze- ale nie wyobrazam sobie zebym mogla na nia
              krzyknac, tym bardziej nia potrzasnac czy dac klapsa!!!dziewczyno wez sie za siebie.
            • sir.vimes Naprawdę nie wszyscy 27.04.07, 15:05
              potrząsają niemowlętami i dają im klapsy.

          • kinga_n1 Re: czasami dzidzia wyprowadza mnie z rownowagi.. 26.04.07, 11:34
            Nie róbcie z siebie takich aniołków,którym nigdy nie puściły nerwy przy
            dziecku...Dziewczyna wcale nie potrzebowała "przyzwolenia" na katowanie tylko
            potwierdzenia że może się tak czuć.!!Wg mnie możesz sie tak czuć-mój 2-latek
            nieraz wywoływał u mnie skrajne emocje,bo nie oszukujmy sie nie jesteśmy
            zaprogramowanymi robocikami na uśmiech , tylko zwykłymi istotami które mają
            prawo stracić cierpliwość.Mój synek daje popalić(też cały czas ja z nim jestem)
            ale nauczyłam sie reagować na jego złość uśmiechem-jak ma zły humor podchodzę i
            pokazuje mu że sie uśmiecham że nie denerwuje sie jego złością i pomagam lub
            tłumacze-to naprawde działa.Wiele razy zaciskałam zęby i starałam sie nie
            pokazywać mu że ja też mam dosyć lub wychodziłam do łazienki na 2 minuty żeby
            ochłonąć ale cały czas ucze sie panować nad emocjami przy Małym.
            Głowa do góry każdy może nieć słabszy dzień.smile)) Pozdrawiam.
            • palolinkaa Re: do kingi 26.04.07, 11:39
              dziekuje.tego bylo mi trezba,jakby nie patrzac tez sie duzo uczymy przy takich
              dzieciach-miedzy innymi cierpliwosci i trzymania nerwow na wodzy mi sie to
              udaje ale sa wlasnie niekiedy takie sytuacje ktorym jestem bezsilna.to
              wszystko.nie jestem jakims tyranem ani matka katujaca swoje dziecko.po prostu
              jestem czlowiekiem ktory miewa niekiedy chwile slabosci jesli chodzi o dziecko
              to wystepuja bardzo rzadko do jasnosci.
              • kinga_n1 Re: do kingi 26.04.07, 11:46
                i właśnie o to chodziło, bo jeślibyś naprawdę biła,katowała to nie pisalabyś o
                tym a Ty jesteś normalną kobietą która ma prawo do różnych nastrojów i nie
                mówimy tu o znęcaniu sie nad dzieckiem.Pozdrawiam i miłego słonecznego dzionka.
    • mathiola Re: czasami dzidzia wyprowadza mnie z rownowagi.. 26.04.07, 11:25
      Rozumiem cię i to bardzo dobrze.
      Jednak nie ma rady, trzeba nauczyc się panować nad sobą, bo to ty jesteś w tej
      paczce dorosła smile
    • iziak80 Re: czasami dzidzia wyprowadza mnie z rownowagi.. 26.04.07, 11:36
      przede wszytskim; jesteś człowiekiem. Rozumiem i też mi sie to zdarza, czasami
      częściej, czasami wcale, zalezy od natężenia pomysłowości Bartka i mojego stanu
      psychicznego

      Do oburzonej terrorystą ; swoje dziecko nazywam gnomem, skunksem, smarkiem, itp
      itd. Możesz mnie pozwać za znęcanie sie nad dzieckiem tongue_out
      • dagmama Re: czasami dzidzia wyprowadza mnie z rownowagi.. 26.04.07, 20:37
        > Do oburzonej terrorystą ; swoje dziecko nazywam gnomem, skunksem, smarkiem,
        itp
        >
        > itd. Możesz mnie pozwać za znęcanie sie nad dzieckiem tongue_out

        To chyba ja byłam oburzona "terrorystą".
        Może wyjaśnię, o co mi chodzi.
        Łatwo nadaje się dzieciom etykietki: terrorysta, uparciuch, niegrzeczny,
        nieznośny. Wyrządza to dzieciom wielka krzywdę. Dorastają w poczuciu, ze takie
        są. A tak naprawdę to tylko tekst, który rzuca matka, kiedy dziecko robi coś
        nie po jej myśli (do czego ma prawo, bo na tym polega rozwój), tyle, ze dla
        dziecka to tak samospełniająca sie przepowiednia.

        Ojoj, szkoda, ze nie czytałaś 'albumu małego dziecka' wypełnianego przez moją
        matkę. W wieku półtora roku byłam uparta, złośliwa, mściwa, bałaganiara,
        egoistka (słowo terrorysta nie bylo wówczas modne) i dorastałam z tymi
        etykietkami.

        Myślę, ze istnieje mozliwość (nie musi), ze autorka wątku jest na najlepszej
        drodze do czegoś takiego. Dlatego napisałam to, co napisałam.

        I jeszcze P.S. gnom i skuns nie mają związku z zachowaniem, są sympatyczne.
        A terrorysta nie.
        • big__mama Re: czasami dzidzia wyprowadza mnie z rownowagi.. 06.05.07, 08:51
          dagmama napisała:

          > To chyba ja byłam oburzona "terrorystą".
          > Może wyjaśnię, o co mi chodzi.
          > Łatwo nadaje się dzieciom etykietki: terrorysta, uparciuch, niegrzeczny,
          > nieznośny. Wyrządza to dzieciom wielka krzywdę. Dorastają w poczuciu, ze
          takie
          > są.

          Paolinka trzymaj dzieciaka bo wysadzi jakieś kolejne WTC

          > Ojoj, szkoda, ze nie czytałaś 'albumu małego dziecka' wypełnianego przez moją
          > matkę. W wieku półtora roku byłam uparta, złośliwa, mściwa, bałaganiara,
          > egoistka (słowo terrorysta nie bylo wówczas modne) i dorastałam z tymi
          > etykietkami.

          Zostało Ci?


          > I jeszcze P.S. gnom i skuns nie mają związku z zachowaniem, są sympatyczne.
          > A terrorysta nie.

          Skunks śmierdzi. Wolę terrorystę.
    • lola211 Re: czasami dzidzia wyprowadza mnie z rownowagi.. 26.04.07, 11:37
      Nie, nie zdarzalo mi sie potrzasac, krzyczec, szarpac czy klapsowac NIEMOWLAKA.
      Mimo ze nerwy czesto wystawione byly na próbe.
      Panuj nad soba kobieto, bo krzywdzisz dziecko.
      • palolinkaa Re: czasami dzidzia wyprowadza mnie z rownowagi.. 26.04.07, 11:44
        dziewczyny wyluzujcie!! przeciez ja nie krzywdze swojego dziecka!!!tym ze go
        potrzasnelam??matko boska az brak mi sil i slow bo potraficie z kochajacej
        matki zrobic tyrana!!
        szukalam slow wsparcia i pocieszenia,wyjasnienia,porady a najezdzacie na
        czlowkieka jakby byl zbrodniarzem!!
        • twarz2 Re: czasami dzidzia wyprowadza mnie z rownowagi.. 26.04.07, 11:48
          Dałam Ci radę - zostaw dziecko niech się wypłacze.
          I przestań atakować osoby, którym się to nie zdarza.


        • lola211 Re: czasami dzidzia wyprowadza mnie z rownowagi.. 26.04.07, 11:53
          >przeciez ja nie krzywdze swojego dziecka!!!
          A jak nazwac to co robisz?

          Maz tez toba potrzasa i daje ci klapsa, jak go zdenerwujesz?
        • nanuk24 Re: czasami dzidzia wyprowadza mnie z rownowagi.. 26.04.07, 17:09
          przeciez ja nie krzywdze swojego dziecka!!!tym ze go
          > potrzasnelam??

          To sobie poczytaj, jakie moga byc skutki potrzasania dzieckiem. W kazdej ksiazce
          poczytasz.
        • ma_dre Re: czasami dzidzia wyprowadza mnie z rownowagi.. 04.05.07, 13:44
          a wiesz chociaz czym grozi potrzasanie niemowlat??? kaleke sobie chcesz
          wyhodowac???
    • hexella Re: czasami dzidzia wyprowadza mnie z rownowagi.. 26.04.07, 11:44
      Kiedy moje małe darło się bez opamiętania i bez zrozumiałej dla mnie przyczyny,
      odkładałam go do łóżeczka i wychodziłam z pokoju puścić spokojnie parę z uszusmile
      Mając do wyboru morderstwo w afekcie, a pozostawienie wrzeszczącego niemowlaka
      samemu sobie, wybierałam to drugie.

      Nie potrząsaj maluchem i w dupsko też nie klep, wyjdź i policz do 10, 20...wink
      • palolinkaa Re: czasami dzidzia wyprowadza mnie z rownowagi.. 26.04.07, 11:45
        jasne ze tak robie i dzialasmilewychodze, uspokoje sie i wracam.
    • selavi2 Nigdy, przenigdy 26.04.07, 14:31
      Nie potrzasaj dzieckiem. Iniewazne czy to niemowle czy starsze dziecko.
      Potrzasanie moze spowodowac mikrourazy mozgu, te z kolei stany padaczkowe,
      uszkodzenia waznych obszarow stymulujacych rozwoj fizyczny i intelektualny.
      Ja rozumiem, ze jest ci ciezko ale trzymaj rece przy sobie!!!!
      Ja cie dziecko wkurzy, to szybko WLOZ je (nie wrzuc) do lozeczka i wyjdz z
      pokoju. Jak masz jeden pokoj to zamknij sie w kiblu albo w kuchni.
      Odizoluj sie i uspokoj, a jak masz ochote to siebie klepnij - najlepiej w czolo.
      No sama nie wiem-poduszke sobie w tym wc, lazience lub kuchni przygotuj i tam
      sie w nia wywrzeszcz.
      A najlepiej sprawdz czy nie masz depresji i doradzam lekarza psychiatre nie
      rodzinnego.
      Rozumiem, ze jestes przemeczona i nie dajesz rady ale NIE WOLNO Ci robic dalej
      tego o czym napisalas.
      Nie czytalam poprzedniczek, wiec pewnie ktoras z dziewczyn doradzila Ci, ze
      jesli mozesz komus "sprzedac" na godzinke, dwie - idz na plotki,do kosmetyczki
      albo na basen.
      pozdrawiam.
      • selavi2 Po przeczytaniu 26.04.07, 14:41
        wpisow poprzedniczek, napisze jeszcze raz dobitnie i wyraznie:
        NIGDY NIE WOLNO POTRZASAC DZIECKIEM ANI RZUCAC GO NA LOZKO.Chocby i w posciel.
        Nie mam tu na mysli jakiegos znecania sie.
        Chodzi mi wlasnie o takie od czasu do czasu "wyjscie z siebie".
        To zagrozenie zycia i zdrowia dziecka.
      • palolinkaa Re: Nigdy, przenigdy 26.04.07, 14:44
        hmmm ogarnelo mnie uczucie konsternacji po przeczytaniu waszych
        opini.dowiedzialam sie ze jestem zla matka bo bije i trzesie nagminnie
        dzieckiem-ciekawe.otoz-chce cos sprostowac-nigdy nie uderzylam swojego dziecka
        a klepniecie od uderzenia jednak sie rozni!!!!!!!! nigdy tez nie trzeslam swoim
        dzieckiem a potrzasniecie od trzesienia tez sie rozni, a to co ujelam w poscie
        zdarzylo mi sie tylko kikla razy i chcialam zobaczyc czy ja jedna taka jestem
        czy jest nas wiecej tym oczywiscie ktorym zdarzy sie popuscic nerwy.dziekuje za
        wszystkie opinie.tak z jednym sie zgodze -nie mam prawa tak wiecej robic bo
        dziecko jest niczemu winne a newry musze jakos sklebic w sobie,albo jak
        napisylascie wyjsc z pokoju wrzasnac sobie,potupac etc. zrozumcie tlyko jedno
        szukalam u was porady jak sobie z tym poradzic-nie chcialam byc pocieszana czy
        odzalowana.chcialam sie po prostu wyzalic bo mi bylo z tym ciezko.dziekuje
        • syriana Re: Nigdy, przenigdy 26.04.07, 14:48
          owszem,
          klapnięcie różni się od bicia

          ale tylko jednym - siłą
          intencje są te same - przywołanie dziecka do porzadku (zupełnie idiotycznie
          rozumiane), poprzez pokazanie mu kto dysponuje większą siłą fizyczną

          śmiesznie to brzmi zresztą "uderzyłam moją DZIDZIĘ"
          • monia145 Re: Nigdy, przenigdy 26.04.07, 18:16
            syriana napisała:
            >
            > śmiesznie to brzmi zresztą "uderzyłam moją DZIDZIĘ"
            >

            Dokładnie...wink
        • nanuk24 Re: Nigdy, przenigdy 26.04.07, 17:19
          Po przeczytaniu Twoich postow w tym watku stwierdzam, ze jednak masz cos z deklem.
          Nie wyobrazam sobie podnoszenie reki na NIEMOWLAKA! W jakim celu to robisz? Zeby
          uspokoic dziecko czy siebie? Dziecka i tak w ten sposob nie uspokoisz, a jak
          chcesz uspokoic siebie - to walnij sie w sciane.
          Wytlumacz mi prosze, czym sie rozni potrzesniecie od trzesienia.
          • kinga25b no i odbył sie sąd .... 26.04.07, 17:41
            Droga palolinko, dzieciecy kacie...
            Przykro mi,że tak oberwałaś po tym, jak poprostu chciałaś się komuś zwierzyć,
            poradzić...
            Ot co, zebrało sie kilka arcy mądrych mam, które krótko mówiąc udzieliły Ci
            krótkiej lekcji wychowania.
            Szturmem na Nią,bo się nad dzieckiem znęca!!!
            Laski, mamuśki WYLUZUJCIE!!!
            Po to dziewczyna poruszyła ten wątek,żeby się w tym wszystkim odnaleźć, a Wy
            odrazu Ją osądzacie!
            Pamiętajcie,że krytykę należy zacząć od siebie.

            A tak swoją drogą, to rozumiem Wasze oburzenie. Tyle jest teraz przypadków
            bicia i znęcania się nad dziećmi. Sama uważam,że jeden klaps jest pretekstem do
            drugiego i kolejnego, a kto wie, jak daleko można się w tym posunąć, jak już
            się zacznie...
            • syriana Re: no i odbył sie sąd .... 26.04.07, 17:49
              > A tak swoją drogą, to rozumiem Wasze oburzenie. Tyle jest teraz przypadków
              > bicia i znęcania się nad dziećmi. Sama uważam,że jeden klaps jest pretekstem do
              >
              > drugiego i kolejnego, a kto wie, jak daleko można się w tym posunąć, jak już
              > się zacznie...

              to czemu bronisz autorkę wątku?
              • kinga25b Re: no i odbył sie sąd .... 26.04.07, 18:18
                nie bronię, szkoda mi dziewczyny,że tak ostro zareagowałyście, ale może dzięki
                waszemu oburzeniu zaprzestanie tego typu praktyk.
                • asia_i_p Re: no i odbył sie sąd .... 26.04.07, 19:40
                  Otóż wydaje mi się, że nie. Czytałam książkę "Jak żyć w rodzinie i przetrwać".
                  Psychoterapeuta pisał tam, że o ile rodzice nie są kompletnie "nierokujący",
                  tak, żeby to kwalifikowało się do odebrania dziecka, znacznie lepszą formą
                  pomocy dziecku jest podbudowanie ich jako rodziców. Że rodzicom mówi
                  się "Staracie się być dobrymi rodzicami, macie dobre intencje, pomożemy wam je
                  zrealizować". Szuka się dobrych stron. Bo w przypadku sfrustrowanej osoby
                  mówienie jej "Jesteś okropny, tak się nie robi, przestań natychmiast, a jeżeli
                  nie przestaniesz, to znaczy, że się nadajesz do zsypu" może narobić tylko
                  szkód. Utwierdza złe zdanie o sobie, które prawdopodobnie leży u źródła
                  problemu tak czy siak.
                  Paulinko, odfiltruj z tych postów ostre oceny twojego zachowania i poszukaj
                  dobrych rad. Wyjście, zostawienie dziecka na chwilę to dobry pomysł, naprawdę.
                  Ja wiem, że nie wychodzisz nie dlatego, że lubisz się wyżywać na dziecku, tylko
                  dlatego, że się naczytałaś, że jeśli je zostawisz samo płaczące, to mu
                  zwichniesz psychikę. Ale sama widzisz, że bycie przy dziecku przez cały czas
                  niekoniecznie się sprawdza, spróbuj dla odmiany czegoś innego, może pomoże.
                  Poczytaj trochę książek o inteligencji emocjonalnej, a zwłaszcza o gniewie.
                  Traktuj złość jako sygnał, że twoje potrzeby są niezaspokojone. Nie mów sobie
                  wtedy - muszę wytrzymac, to się znowu zdarzy, jestem okropna. Mów sobie -
                  biedactwo, jesteś zmęczona, wytrzymaj jeszcze chwilkę, zaraz zawołamy kogoś do
                  pomocy, odpoczniesz sobie. Staraj się znaleźć w sobie jakąś spokojną część
                  świadomości, która będzie mogła mówić do tej rozzłoszczonej siebie jak do
                  rozzłoszczonego dziecka. Naucz się rozpoznawać wczesne fizyczne oznaki gniewu.
                  Oddychaj głęboko, zaplanuj coś przyjemnego. Unikaj myśli zapalników - mogą być
                  nimi zarówno "oskarżenia" pod adresem dziecka, jak i myśli typu "Już nie
                  wytrzymam, to jest nie do zniesienia". Zamiast tego mów: jest ciężko, jest
                  trudno, jestem zmęczona, ale to minie. To nie koniec świata. I koniecznie
                  znajdź kogoś do pomocy, dużo wypoczywaj, uprawiaj hobby, kiedy masz czas. Ten
                  gniew to sygnał, że czegoś ci brak.
                  • koteek1 Re: no i odbył sie sąd .... 15.05.07, 14:39
                    Dziękuję Ci, asia_i_p. Bardzo dobre uwagi.

                    mama 3-miesięcznego Żabka
            • koralik12 Re: no i odbył sie sąd .... 26.04.07, 17:54
              Jak ktoś uważa że to jest złe i niedopuszczalne potrząsać maluchem i nigdy tak
              nie zrobił to dlaczego ma pisać: wyluzuj wszystkim się zdarza. Widocznie nie
              wszystkim. A że to jest złe to chyba nie ma wątpliwości.
              Sama kiedyś uważałam że każdy czasem się wkurzy i wydrze na maluszka albo
              szarpnie. Ale poznałam kilka osób którym to nie zdarza się NIGDY. Np. moja
              siostra i szwagier. Podziwiam ich w tym i sama też uczę się reagować z większą
              wyrozumiałością.
    • monia145 Re: czasami dzidzia wyprowadza mnie z rownowagi.. 26.04.07, 18:12
      Masz prawo czuć złość, być wściekła, mieć nieciekawe myśli...
      Jednak miarą naszej dojrzałości emocjonalnej jest radzenie sobie konstruktywnie
      ze złymi emocjami. Agresja w stosunku do dziecka to zawsze porażka dorosłego
      człowieka- stawia nas na poziomie rozwoju niewiele wyżej od owego dziecka,
      które swoje potrzeby manifestuje krzykiem i płaczem. Inaczej nie potrafi. My
      powinniśmy sie nauczyć walczyć z naszą frustracją, ale nie poprzez agresję.
      Potrząsanie dzieckiem może prowadzić do mikrouszkodzeń mózgu......
      Wyjdz z pokoju, kiedy czujesz, że za chwile eksplodujesz, policz do 10, przytul
      dzieciaka, ale nie bij i nie potrząsaj.
      Tym niczego nie rozwiążesz.
      • daemia_10 Re: czasami dzidzia wyprowadza mnie z rownowagi.. 26.04.07, 19:08
        no więc właśnie, co innego wpadnięcie w szał, a co innego uzewnętrznienie tego i
        wyładowanie emocji na dziecku...
        ja osobiście nie rozumiem stwierdzeń "poniosło mnie, wyszłam z siebie"; uważam,
        że "ponosi nas" wtedy, gdy wiemy, że tak naprawdę możemy sobie na to POZWOLIĆ;
        autorki wątku nie potępiam, wiadomo, każdy ma gorsze chwile, ale radzę jednak
        odpuścić sobie takie "wychodzenia z siebie", bo są one - pomijając już fakt, że
        groźne dla dziecka - niecelowe; faktycznie wyjdź z pokoju, albo walnij w
        poduszkę bądź co innego (japończycy sobie podobno tak radzą ze stresemsmile
    • anuszkak26 Re: czasami dzidzia wyprowadza mnie z rownowagi.. 26.04.07, 18:30
      Najlepiej w takiej chwili gdy czujesz że puszczają Ci nerwy wyjść na chwile z
      pokoju.Dziecku nic sie nie stanie jak chwile popłacze a Ty wrócisz
      spokojniejsza do niego i łatwiej się uspokoi.
      Myśle że niektóre mamy za ostro Cie potraktowały.Puściły Ci nerwy trudno,ale
      postaraj się panować nad sobą smile
    • koza_w_rajtuzach Re: czasami dzidzia wyprowadza mnie z rownowagi.. 26.04.07, 19:30
      > ale mimo wszystko kocham tego mojego
      > malego terroryste nad zycie

      nie gniewaj się, ale ja bym zastanowiła się kto tu tak naprawdę jest
      terrorystą. Twoje dziecko z tego co piszesz zachowuje się normalnie.
      • lucerka Re: czasami dzidzia wyprowadza mnie z rownowagi.. 26.04.07, 19:51
        Czy ty nie dostrzegasz zartobliwego i czulego tonu tego stwierzenia w tymze
        kontekscie??? Koza...ty jestes ztrasznie powazna.
        • koza_w_rajtuzach Re: czasami dzidzia wyprowadza mnie z rownowagi.. 06.05.07, 08:53

          > Czy ty nie dostrzegasz zartobliwego i czulego tonu tego stwierzenia w tymze
          > kontekscie??? Koza...ty jestes ztrasznie powazna.

          Nie jestem poważna. Widzę tu tylko ewidentny brak szacunku do dziecka.
          Ja swoją córkę szanuję już od pierwszych jej dni.
    • palolinkaa Re: czasami dzidzia wyprowadza mnie z rownowagi.. 26.04.07, 21:08
      no coz.
      hmmm...
      moge jedynie powiedziec ze oprocz tego iz wszystkie posty przeczytalam i co
      niektore madre rady wzielam sobie do serca to jeszcze raz informuje ze
      zrobienie ze mnie matki-tyrana znecajacego sie nad wlasnym dzieckiem jest
      chore!!zastanowice sie dziewczyny co wy piszecie!!!bo w ten sposob mnie
      obrazacie i nie wiem czy zdajcecie sobie w gole z tego sprawe!!! i gdyby byla
      tutaj jakas osoba ktora znecalaby sie nad wlasnym czy innym dzieckiem (daj boze
      zeby nie!!) to czy pisalabym o tym na forum???moim zdaniem nie. a ja
      nadzwyczajniej w swiecie chcoialam sie wyzalic i poczytac dobrych rad e-mam.a
      co niektore z was zrobily z tego przeolbrzymi problem kobiety normalnie
      niezrownowazonej psychicznie.
      • mathiola daj spokój 26.04.07, 22:15
        Dobre rady Matek Doskonałych znajdziesz tu zawsze, nie wszystkimi należy się
        przejmować. Czasem wydaje mi się, że to forum składa się z jakichś inych form
        życia, niespotykanych nigdzie na ziemi, takie mają doskonałe poglądy i
        spojrzenie na świat, że aż niewiarygodne smile)
        Wiem, że czasem jest trudno. Moja przyjaciólka, mająca bardzo trudne dziecko,
        zwierzyła mi się ostatnio, że zdarzało jej się rzucić dzieckiem na łóżko...
        Nerwy mogą ponieść. Ale fakt jest faktem - i powtórzę to raz jeszcze - ty
        jesteś dorosła, twoje dziecko nie. Przypominaj sobie to zawsze, kiedy chcesz
        dowalić niemowlakowi. U mnie to skutkuje smile)
    • denea Re: czasami dzidzia wyprowadza mnie z rownowagi.. 26.04.07, 21:18
      Nie przeczytałam wszystkich komentarzy, ale i tak widzę że Ci się dostało.
      No niestety tak bywa, że matka ma czasem chęć rozszarpać dziecko na kawałki.
      Człowiek ma ograniczoną wytrzymałość i tyle. Może i są mamy, które przez kilka
      godzin zajmowania się marudzącym, krzyczącym z jakiegokolwiek powodu dzieckiem
      potrafią zachować uśmiech na ustach i stoicki spokój. Osobiście nie spotkałam,
      ale podobno istnieją.
      Zdarzyło mi się ze dwa razy odłożyć małego do łóżeczka mało delikatnie i też
      męczyły mnie później masakryczne wyrzuty sumienia. Więc rozumiem o czym piszesz.
      Kiedyś w jakiejś książce przeczytałam mniej więcej coś takiego: "Teraz, jak
      jesteś matką dam ci radę, która dla mnie była najcenniejsza. Kiedy poczujesz,
      że nie zniesiesz ani chwili dłużej swojego dziecka, po prostu wyjdź na pięć
      minut i zrób sobie herbaty".
      Zostaw dziecko w bezpiecznym miejscu i wyjdź dopóki nie ochłoniesz.
      Pouczać Cię nie będę, bo sama wiesz, jak bardzo źle zrobiłaś. Zresztą sama
      święta nie jestem sad
      • iziak80 Re: czasami dzidzia wyprowadza mnie z rownowagi.. 26.04.07, 21:35
        jak dobrze, że na świecie są jeszcze normalne matki, które nas, nienormalne, do
        pionu stawiają...
        • denea Re: czasami dzidzia wyprowadza mnie z rownowagi.. 26.04.07, 22:11
          A to było do mnie, przepraszam ? Bo nie rozumiem ?
          Palolinka, jeszcze chciałam dodać, że jeśli myślisz, że wychodząc na chwilę
          robisz dziecku krzywdę to spójrz na to w ten sposób: ono czuje Twoje emocje,
          jak będziesz wściekła wcale się szybciej nie uspokoi. Jak wrócisz po
          ochłonięciu albo wręcz wyładowaniu emocji (polecam np. darcie gazet), wtedy
          jest szansa że i owszem.
          Ja mam problem z krzyczeniem PRZY dziecku, nie na dziecko. Mam taką a nie inną
          sytuację w domu, a wiem, że on to wszystko chłonie. Źle mi z tym jak cholera.
          • myelegans Re: czasami dzidzia wyprowadza mnie z rownowagi.. 26.04.07, 22:21
            - w domu wychodzilam do kuchni, lazienki i krzyczalam do zlewu/umywalki (gdyby
            te umywalki potrafily mowic ;0)
            - w samochodzie przy wrzeszczacym niemowlaku stalam w korku na autotradzie,
            najpierw spiewalam glosno, a pozniej puscilam muzyke klasyczna glosno i....
            uspokoil sie
            - najczesciej odfiltrowalam, potrafie przejsc nad tym do porzadku dziennego,
            doszlam do takiej wprawy, ze potrafilam obiad ugotowac przy wrzeszczacym
            dziecku bez irytacji
            • palolinkaa Re: czasami dzidzia wyprowadza mnie z rownowagi.. 26.04.07, 23:03
              no no jestem zdumiona tym obiadkiem bo ja jakos nie potrafilam nigdy zostawic
              malego placzacego jak cos robilam na obiadek.tak mi jest go zal i nie potrafie
              wytrzymac jego placzu tym bardziej ze nasz kochany "terrorysta" bierze nas na
              litosc lzami. taa a na raczkach jest caly happy i jaki dumny z siebie ze mu sie
              udalo znowu wygracsmile hihi ale jest slodki
              pozdrawiam
          • palolinkaa Re: do deney 26.04.07, 23:06
            dziekuje za dobre radysmile
            na pewno skorzystam przy lada okazji.
            pozdrawiam
          • iziak80 Re: czasami dzidzia wyprowadza mnie z rownowagi.. 27.04.07, 07:43
            nieee to było tak ogólnie...
    • niusianiusia mnie wyprowadza mój dwulatek. 26.04.07, 23:27
      siedzę i znów mam wyrzuty sumienia. Cały dzień hałas,więc kilka razy się na
      niego wydarłam... chyba ostatnio wydzieam się ciagle. Młody jak nie zrzuca
      czegoś, to czymś wali, jak nie gada wkółko zagłuszajac wszystko i wszystkich,
      to wyciąga różne rzeczy z różnych miejsc.... rano jest jako -tako i wytrzymuję,
      w miarę jak robię się bardziej zmęczona, puszczją mi nerwy. Najbardziej kiedy
      budzi mniejsze dziecko hałasem. notorycznie mnie nie słucha. Wiem, ze jest
      mały, ale nerwy mi puszczają...
      rozumiem Cię mimo ze nie rozumiem siebie....
    • selavi2 Tu idealna matka i niania 27.04.07, 13:28
      A tak,tak drogie panie.
      Idealna bylam dopoki 2 moich dzieci nie poszla do gimnazjum- od tego czasu
      wymieklam, zdarza mi sie wrzasnac, medzic, truc, palnac w zakuty leb scierka do
      naczyn tudziez zrobic awanture. Ale...
      Nigdy nie robilam tego przy malutkich dzieciach.Zalamalam sie przy starszych
      nastolatkach i tu dopiero zaczelam zalowac, ze nie ma tego taty w domu.
      Jakby co, to drogie przemeczone mamy i autorko postu-15 lat temu zostalam sama
      z 2 letnia cora i 2-miesiecznym synem, bez samochodu. Nigdy nie trzeslam, nie
      krzyczalam, nie dawalam klapa,nawet raz na pol roku. Jak sie wkurzylam to szlam
      wyryczec sie do kibla, albo na balkon.
      Przy kolejnych maluchach, ktorymi sie opiekuje(obecnie trzecie), rowniez tego
      nie robie, chocby nie wiem jak nieznosne byly.
      I zaobserwowalam jedno - rodzice sami sobie wychowuja malych tyranow i nie
      pomoga tu zadne super-nianie, filmy , ksiazki. Znakomita czesc rodzicow po
      prostu uwaza, ze wszystko robi i wie najlepiej i to dziecko jest niegrzeczne i
      nigdy sie nie przyznaja do tego, ze sa nieswiadomi podstawowych zasad rozwoju i
      funkcjonowania psychologicznego i fizycznego dziecka.
      Nawet jak widza, ze sa sposoby, ktore sprawiaja, ze mozna sie dogadac z
      maluchem bez wiekszych krzykow i placzow, to nie chca z nich korzystac, bo nie
      i juz. Przyklady tego widze codziennie.
      A szkoda, bo naprawde niewiele trudu kosztuje zmiana zachowan- swoich nie
      dziecka. Ja swoje dzieci wychowalam na roznych metodach wyczytanych w
      ksiazkach, probowalam, co nam pasuje i co skutkuje i finito. I chociaz bylam
      sama ze wszystkim-znalazlam czas na czytanie. To naprawde nie jest takie trudne,
      A wtedy literatury na ten temat nie bylo tak duzo jak teraz.
      Jak ktos kiedys madrze powiedzial - chcesz zmienic swiat-zacznij od siebie.
      • jufalka Re: Tu idealna matka i niania 27.04.07, 17:08
        od tego czasu
        > wymieklam, zdarza mi sie wrzasnac, medzic, truc, palnac w zakuty leb scierka do
        >

        oj uważaj! poradzę Ci - nie rób tego - moja matka tak robiła, z tą ścierką też -
        czułam że mnie nie szanuje, relacje psuły się coraz bardziej... rozumiem, że
        dzieci Cię wkurzają, ale powstrzymaj się od tego...
        • selavi2 Re: Tu idealna matka i niania 07.05.07, 13:46
          Wiesz, bardzo bym Ci chciala napisac, ze nigdy nie pacne scierka, ale nie moge.
          Musze miec jakis argument.smile))
          Bo nie dalej jak wczoraj, musialam wlazic na krzeslo, zeby jak rowny rownemu,
          nawrzucac synowi(185cm).
          I juz nawet medzic nie moge, bo slysze:"Oj mamo, zastanow sie, co ty
          wygadujesz!"
          No i jak sie zastanowie to musze przestac.
          I tym sposobem tylko scierka mi zostala...sad((
          A i tak ostatnio juz tylko nia rzucam...;-(((
          Na cale szczescie celnie! smile))))
    • sir.vimes Nie potrząsaj pod żadnym pozorem 27.04.07, 14:54
      Krzyki czy klapy w pieluchy IMHO są okropne a potrząsanie może po prostu
      skończyć się kalectwem twojego dziecka. I wtedy będziesz dopiero miała ból w sercu.

      Kup sobie discmana i zagłuszaj jak już nie możesz wytrzymać.

    • net79 Re: czasami dzidzia wyprowadza mnie z rownowagi.. 27.04.07, 16:46
      Cyba lepiej w takiej sytuacji położyć malucha i wyjść na chwilę na balkon, do
      łazienki, pobeczeć się czy zapalić fajke potem wrócić i polka od nowa, a
      napewnopotrzeba ci troche wypoczynku, bo ten klaps napewno nie poskutkuje,a
      może zaszkodzić. jak tak dużo płacze pomyśl, że może kolka, może coś mu
      poprostu jest,a wtedy trzeba empatii i działania, żeby sytuację polepszyć...
    • jufalka Re: czasami dzidzia wyprowadza mnie z rownowagi.. 27.04.07, 16:49
      rozumiem, że Cię wkurza... mnie też moja wkurza nieraz jak się drze, ale
      powinnaś coś zrobić, żeby nie robić tego więcej, nie potrząsać, nie klapać itp
      np może idź do psychologa, może Ci w tym pomóc
    • agnes123 Re: czasami dzidzia wyprowadza mnie z rownowagi.. 27.04.07, 17:20
      Dzieci lubią czasami wyprowadzać z równowagi - policz wtedy do 10 i będzie
      lżej smile)
      Też to przerabiałam i wciąż przerabiam - choc teraz to już inna bajka (
      bardziej " dorosła " )
      • kinga25b Re: czasami dzidzia wyprowadza mnie z rownowagi.. 27.04.07, 20:58
        To jeszcze raz ja.
        Widzisz Paulinko, ja Ciebie staram się zrozumieć. Twoje zachowanie w stosunku
        do swojej dzidzi jest wyrazem bezradności i niezrozumienia swojego dziecka. Ono
        komunikuje się z Tobą za pomocą płaczu, który Cię tak irytuje i różnych
        nieartykułowanych dźwięków. Jest na takim etapie rozwoju,że nie potrafi inaczej
        wyrazić tego,że jest mu żle, coś je boli, drażni, jest zmęczone itp. Każdy
        płacz jest prośbą o pomoc w zaspokojeniu jakiejś konkretnej potrzeby. Zamiast
        reagować nerwowo, wsłuchaj się, co do Ciebie mówi Twoje dziecko. Obserwowanie
        płaczu przez dłuższą chwilę pozwala zrozumieć jego podłoże i odczytać
        towarzyszące mu komunikaty wyrażone językiem ciała. Zwróć uwagę o jakiej porze
        dnia dziecko płacze, może jest nadmiernie pobudzone, czy wydarzyło się coś w
        jego otoczeniu/nowi ludzie/, co dzieje się w domu, czy coś gotowałaś/dzieci
        drażnią ostre zapachy/, zwróć uwagę na temperaturę w pokoju itp. Wczuj sie w
        potrzeby swojego dziecka. To wymaga czasu i pracy, ale warto i napewno dasz
        sobie radę z dzieckiem i swoimi emocjami.
        Jeśli masz obniżony próg tolerancji na płacz dziecka/jak większość mam/ to tym
        bardziej musisz nad sobą popracować. Rady z walkmanem i zatyczkami do uszu są
        jak najbardziej w porządku. Ale żadne z tych działań nie wyciszy płaczu
        całkowicie, jego subiektywna głośność będzie jednak troche mniejsza.

        Wizyty u psychiatrów i psychologów na tym etapie odradzam, chyba że sama
        czujesz taką potrzebę.

        POLECAM CI KSIĄŻKĘ TRACY HOGG "JĘZYK NIEMOWLĄT".
        Jest doskonała!!!
        Pozdrawiam. Mama Michałka/29.12.2004/ i Aleksandry/10.11.2006/
        • palolinkaa Re: czasami dzidzia wyprowadza mnie z rownowagi.. 27.04.07, 21:30
          Nawet nie wiedzialam ze tyle do myslenia dadza mi wasze posty(nawet te z
          ktorych wynika ze okropna ze mnie matka-te to faktycznie bola bo to nieprawda)
          i wiecie co??zaczelam inaczej myslec-nie wiem moze faktycznie zachowywalam sie
          czasami troche egoistycznie bo brakowalo mi i brakuje mi chwili wytchnienia,
          spokoju ciszy i odprezenia i czasami po prostu tak o tym marze ze nie
          wytrzymuje i nie moge skupic sie na potrzebach wlansego dziecka w sesnie jak
          placze oczywiscie(!!!!) i wtedy ciezko jest mi go zrozumiec??moze cos w tym
          jest.dziekuje KINGO bo to co piszesz jest naprawde madre i mozna z tego
          wyciagnac odpowiednie wnioski.a o ksiazce tez slyszalam i juz nawet zmowilam bo
          mamy sobie ja chwala.
          ciesze sie z jednego-widze ze sie zmieniam.i mysle ze rowniez przez
          te "niedobre" posty ktore byly jak sole trzezwiace i otworzyly mi oczy na swoje
          zachowanie?tez cos w tym musi byc-i wiecie co??maly jakby zrobil sie
          spokojniejszy bo ja jestem wewnetrzie spokojna i juz nie taka spieta jak
          wczesniej i jest jeszcze bardziej weselszy i radosniejszy a ja zaczynam czuc
          sie wysmienicie smile
          dziekuje wszystkim dziewczynom za opine ktore na pewno pomogly COS we mnie
          zmienicsmile
          • net79 Re: czasami dzidzia wyprowadza mnie z rownowagi.. 28.04.07, 10:18
            I tak trzymaj, nasze ciało jest przewodnikiem emocji i przewodzi je na osoby w
            najbliższym otoczeniu, w twoim jest dzidzia i często przejmuje je od ciebie i
            to się tak szybko nie skończy. Mój 5 latek jest świetnym odbiornikiem tego co
            nadaję, co świadczy o tym, że jest bardzo wrażliwym człowiekiem, a takich
            najłatwiej popsuć. Radochy z nowego życia i empatii bliskich.
          • monia145 Re: czasami dzidzia wyprowadza mnie z rownowagi.. 28.04.07, 10:26
            Tylko spokojnie z tą euforią, bo takie wzloty czesto kończa się bolesnym
            upadkiem.
            Ledwie dwa dni temu napisałaś post, z którego ewidentnie wynika, że masz
            poważne kłopoty z własna emocjonalnością, a raptem dzień po, już piszesz o
            swojej wielkiej metamorfozie?
            Poczekaj tydzień, dwa....to będzie bardziej miarodajne. Może miałaś lepszy
            dzień, albo dziecko było mniej marudne i przez to Ty też miałaś lepszy nastrój.
            Zalecam wstrzemięźliwość i cierpliwość....życze sukcesów, ale takich na dłużzzą
            metę...daj sobie czas.
            • palolinkaa Re: do moni 28.04.07, 21:09
              czy ja napisalam ze przechodze wielka metamofroze??nic takiego
              napisalam tylko ze zaczynam rozumiec swoj blad i ciesze sie ze zrozumialam i ze
              sie zmieniam po prsotu dostrzegam to czego wczesniej nie dostrzegalam przez
              wlasny egoizm.
              a poza tym sa tacy ktorym wystarczy ze sie cos raz powie czy doradzi np.ze zle
              robia i co maja poprawic w swoim zachowaniu i one to lapia i zmieniaja sie-taka
              jestem i ja wiec z jednej str rozumiem twoja ironie bo to faktycznie smiesznie
              wyglada ze dwa dni po napisaniu postu pisze ze widze poprawe, lecz z drugiej
              str uwazam ze to u wielu ludzi normalne.jednak masz racje-czas pokaze czy
              rzeczywiscie tak bedzie ale ja juz terazn wiem ze bedzie dobrze bo
              otworzylyscie mi oczy na cos pieknego i waznego czego chyba faktycznie
              wczesniej nie dostrzegalam.zrozumialam jaki popelnialam blad i czuje sie juz
              inaczej-lepiej.dzieki.pa
    • agula_m Re: czasami dzidzia wyprowadza mnie z rownowagi.. 28.04.07, 05:31
      tez czasem zdarzy mi sie krzyknac,a raczej uniesc glos, maluszek musi sie
      uczyc ,ze czegos mu nie wolno (np walic szklana butelka o podloge wyciagnieta z
      zabronionej szafki). Nie obywa sie bez histerii gdy mu sie czegos zabrania i
      tak samo jak ty nazywam go malym terrorysta. Nie rozumiem co w tym takiego
      zlego, nie sa to przeciez wyzwiska,tylko pieszczotliwie cos skierowane do
      malego ( poza tym nie jest kierowane do niego bezposrednio). Na palcach jednej
      reki mnie ponioslo,ale ogolnie mimo zmeczenia i czasem nawalu obowiazkow,bez
      niczyjej pomocy jestem bardzo cierpliwa mama ( az zadziwiajace ile moje
      malenstwo nauczylo mnie cierpliwosci,samo przyszlosmile ). pare razy dalam mu
      klapa i bolalo mnie to bardziej niz jego... jesli chodzi o potrzasanie, nigdy
      nie stosowalam i prosze nie rob tego, mozesz sama malenstwu wyrzadzic krzywde (
      gdy beda starsze beda bardziej wojowac i czesciej bedzie mozna stracic
      cierpliwosc, dlatego wstrzymaj siesmile ) nie wiem w jakim jest wieku,ale maluszki
      nie maja jeszcze tak silnych kregow i mozesz sama z dziecka zrobic inwalide.
      Moze ma kolki jesli sie prezy? albo tak okazuje zmeczenie? albo chce sie
      jeszcze poprzytulac przed snem? owszem mozna zostawic w pokoju,zeby sie
      wyplakal, ale nie zawsze to ludzkie. moze wsluchaj sie bardziej w niego i w
      siebie tez, gdzies lezy przyczyna twojej niecierpliwosci. I co najwazniejsze,
      nie narzucaj sobie zbyt szybkiego tempa, garnki nie zawsze musza byc umyte od
      razu ( ja tak robilam i padalam,teraz sie wyluzowalam). Zycze powodzeniasmilei
      radosci z bycia mama.
    • ewapat1 Re: czasami dzidzia wyprowadza mnie z rownowagi.. 28.04.07, 10:14
      ja przechodzilam to samo gdy moj synek byl malutki, bylam z nim ciagle sama a
      on plakal nie wiadomo czemu. Nie uwazam jednak zebym byla zla matka. Nikt tu
      przeciez nie mowi o maltretowaniu dziecka.Uwazam ze twoje zachowanie jest
      zupelnie normalne nie martw sie niedlugo ci to przejdzie
      • net79 Re: czasami dzidzia wyprowadza mnie z rownowagi.. 28.04.07, 10:23
        No nie do końca jest zupełnie naturalne, ale jest naukowo wytłumaczalne, tak
        samo i to dlaczego nie powinno tak być. Naturalne jest modelacja
        niekontrolowana głosem w ciężkich momentach i to, że mamy ochotę wyjść i dać se
        spokój. Ja po urodzeniu drugiego dziecka z ogromnymi migrenami musiałam przejść
        etap dwójki drącej się, z jednej strony niemowlak ciągle na rękach, z drugiej
        2,5 latek, który chciał więcej uwagi. Wyłam z nimi i wyobrażałam sobie jak
        rozpier...am wszystkie zabawki i książki z półek i robiło mi się lepiej.
        Krzywdy fizycznej nie robiłam. Nie jestem świętoszkowatą mamuśką, nie trzymam
        porządku, wydzieram ryjca, becze po kątach, ale nie biję dzieci, starszym
        zdażyło mi się szrpnąć, ale kontrolowanie, niemowlakiem nigdy. Mogłam chodzić i
        kopać coś co leżało na drodze, ale nie malucha, bo co on za to może, że matka
        nie kuma o co mu chodzi.
        • denea Jeszcze można w kuchni garami pociskać, też działa 28.04.07, 11:19
          Net, a nie boisz się że "darcie ryjca" i kopanie przedmiotów źle wpłynie na
          dziecko ?
          Jak wspominałam, mam problem z podnoszeniem głosu ale nie na małego, bo on i
          tak narazie nic by nie zrozumiał, a na mamę, która ma prawie 70 lat i słyszy
          nie to co powinna. Za to jak się do niej mówi, często nie słyszy i po trzecim
          razie powtarzania tego samego czasem nie zdzierżam sad A mały słucha... Już mam
          w głowie obrazek, jak za kilkadziesiąt lat więzienny psychoanalityk dochodzi do
          wniosku że Maciej NN został przestępcą bo matka krzyczała na babcię staruszkę i
          rzuciła jego kaczuszką sad((
          • net79 Re: Jeszcze można w kuchni garami pociskać, też d 28.04.07, 11:26
            Oczywiśie, że się boję, ale byłabym chyba nadczłowiekiem, albo przynajmiej nie
            sobą, gdybym czasem nie pękła. pewnie jakbym z nerwów dała klapaka, drzeć juz
            bym się nie musiała, bo ciśnienie samo by zeszło. Z synem mam przegadane, ze
            jestem nerwós, że czasem może się śmiac z tego mojego darcia, jak czepiam się o
            pierdoły ( i ten jego smiech świetnie mnie rozładowuje ), a co do kopania, mamy
            świetną książeczke dla dzieci odnośnie radzenia sobie ze złością i tam
            wyżywanie się na przedmiotach jest bardziej wskazane niż na ludziach i młody to
            pojoł. Z córą mam to jeszcze do przerobienia, ale ona jakos radzi sobie z moją
            złością, po za tym wychodzę z założenie, że dzieci muszą mnie znac taką jaką
            jestem i nauczyć się instrukcji obsługi, to działa tez w drugą stronę. Nie
            mówię, że tego mojego rozdartego ryjca sobie nie wyrzucam, ale niestety z moim
            5-cio latkiem po piatym powturzeniu prośby skutkuje tylko uniesienie głosu. jak
            miał 2 lata nie było tego problemu i mama była spokojniejsza.
            • net79 Re: Jeszcze można w kuchni garami pociskać, też d 28.04.07, 11:27
              ło matko, czemu ja się tu tak uwywnętrzniam...
          • net79 Re: Jeszcze można w kuchni garami pociskać, też d 28.04.07, 11:39
            bidulo podziwiam, ciężko jest mieszkac ze starszymi osobami z którymi trzeba
            jak z dziecmi. Myślę, że dzieci przyzwyczajają się do modulacji naszego głosu i
            jeśli tłumaczymy im nasze emocje, to poprostu łatwiejsza droga do poznania
            własnych rodziców i akceptacji swoich nerwów, emocji i odczuć. Mój starszy był
            wypieszczonym maluchem, zero stresu, rodzice na maksa tolerancyjni, czasem
            lekkie kontrolowane uniesienie głosu. Powaga. Jego siosra na odwrót, musiała
            spac w lekkim chasłasie, bo mieliśmy jedn pokój, młody częściej rozrabiał, więc
            częściej unosiłam głos, aż w końcu nerwy mi puściłi i zaczęło się "szkolenie" -
            ona chyba przywykła, bo ona lepiej znosi moje nerwy niż on, bo start miał
            znacznie lżejszy. Jak ona się urodziła ja po cc miałam prezez 8 miesięcy ciągłe
            migreny, oni wyli na zmiany, do wieczora byłam z nimi sama i kopnięcie zabawek
            było znakiem dla Micha że ma juz posprzątać, bo zaraz wybuchnę, wiuęc obywało
            się bez krzyku, ale po czasie każde z nich robiło się coraz bardziej
            wymagające, a michu naginał granice, tak mocno, że dopóki nie sprowadziło się
            go na ziemię, był nie do wytrzymania. Średnio raz na dwa miesiącemusieliśmy
            powtarzać tresurę i wracał do normy. Niezależnie od używanego słownictwa, nie
            wyobrażaj sobie patologicznych sytuacji, taki mam sposub ekspresji słownej.
            • denea Re: Jeszcze można w kuchni garami pociskać, też d 28.04.07, 12:27
              Bardzo Ci dziękuję za uwywnętrzenie !
              Z jednej strony ten wszędzie obecny ideał szemrzącej spokojnym głosem mamusi,
              co to w każdej sytuacji jest spokojna, daje dobry przykład, nie unosi się
              itd... Z drugiej normalne życie, gorsze dni, gorsze samopoczucie. Trudno to
              jakoś wypośrodkować i nie zwariować, kurczę.
              Bardzo mi się podobały Twoje posty, bo były takie życiowe po prostu, a nie jak
              z telenoweli wink)) Masz starsze dzieci, więc mogę trochę skorzystać na Twoim
              doświadczeniu.
              Trochę się nabijałam z tym kopaniem kaczuszki, ale fakt że czuję ciężar
              odpowiedzialności za każdy czyn i każde słowo, bo jak mówią podręczniki,
              wszystko to wpływa na dziecko.
              Może jak mi Młody podrośnie i będzie można mu pewne sprawy wytłumaczyć będzie
              mi łatwiej trochę zluzować smile
              Pozdrawiam !
              • net79 Re: Jeszcze można w kuchni garami pociskać, też d 28.04.07, 12:40
                Polecam książkę na później dla dzieci gdańskiego Wydawnictwa Psychologicznego
                pt. "Smok Lubomił i tajemnice złości" mozna zamówić przez internet. Sama jak ją
                dziecku przeczytałam, to mi zelżyło, a on przytoczył przykład pewnego
                zachowania i cieszyliśmy się że z nami wszystko ok. jets cała seria, zaczeliśmy
                już czytac jakmiał około 3 lat, bo to kumaty chłopak. Nie wszystkie kolezanki
                chcą czytać to swoim dzieciom, bo się boją, tego tupania nogą. Tam w instrukcji
                obsługi złości (to takie podsumowanie opowieści ) jest napisane, że masz prawo
                ze złości coś kopnąc, zamknąc się w pokoju, ale tez to, że ty musisz sam nad
                niązapanowac i nie czynic krzywdy innym.

                AQ na marginesie też się lepiej czuję jak z funfelami tak szczeże gadamy o
                naszych słabościach, nie pouczając się i każda się czegoś od innej uczy.
                • oda100 Re: Jeszcze można w kuchni garami pociskać, też d 29.04.07, 12:39
                  kiedy syn byl niemowlakiem nie wyprowadzal mnie z nerwow; natomiast teraz -
                  prawie dwa lata, dosc czesto - nie chce sie ubrac (a jest jeszcze chlodno) nie
                  chce pieluchy (biegam za nim ze szmata, zanim go dorwe) i nie chce isc spac
                  (choc jest spiacy) itp. Maly potrafi drzec sie w nieboglosy i walic rekami o
                  drzwi bo chce mu nalozyc bluzke!! To jest powod do zaciskania zebow, czasem
                  glosniej krzykne, nigdy nie uderzylam. Czekam pare minut az sie uspokoi, jest
                  mi przykro i czuje sie bezradna. Dobrze ze jednak wiecej jest takich chwil
                  kiedy maly jest usmiechniety grzeczny i mnie przytula, to jakos rekompensuje te
                  wybuchy zlosci.
                  Jednym slowem, jeszcze wiele przed toba, zachowaj duzo sil na potemsmile
    • marghe_72 Re: czasami dzidzia wyprowadza mnie z rownowagi.. 29.04.07, 20:35
      ciekawe jak będziesz sobie radzic jak dziecko da Ci naprawde popalić..
      • monika19782 Re: czasami dzidzia wyprowadza mnie z rownowagi.. 29.04.07, 21:08
        Jeżeli bijesz i potrząsasz bezbronnego niemowlaka to na 100% uderzysz jak
        będzie miał 3, 4 lub 5 lat bo to wtedy właśnie dziecko naprawdę potrafi
        wyprowadzić z równowagi, bijąc dziecko uczysz go że w ten sposób rozwiązuje się
        problemy z innymi ludźmi i nie dziw się że jak go wkurzysz to po prostu ci
        kiedyś odda.
      • asia_i_p Re: czasami dzidzia wyprowadza mnie z rownowagi.. 29.04.07, 21:09
        Całkiem prawdopodobne, że lepiej. Ja mam o wiele więcej cierpliwości do
        półtoraroczniaka niż do niemowlaka - może dlatego, że lepiej wiem, o co chodzi,
        więc mam większe poczucie bezpieczeństwa. U mnie złość i agresja często - choć
        nie zawsze - brały się z lęku o dziecko.
    • klarek Re: czasami dzidzia wyprowadza mnie z rownowagi.. 03.05.07, 12:39
      Interesujące, że można być tak bezgranicznie wyrozumiałym dla swojego dziecka, a
      jadem traktować innych ludzi.

      Do autorki postu:
      Nie martw się. Każdy ma prawo do błędu. I dziecko i matka.
      Każde dziecko, nawet tych "idealnych" mam będzie miało co opowiadać na kozetce u
      psychologa. Nie jest naszą winą, że nie jesteśmy perfekcyjnymi mamami. Każda z
      nas wchodzi w macierzyństwo z innym "wyposażeniem" i każda ma inne dzieci,
      bardziej lub mniej wymagające. Winą jest, jeśli się nie staramy i nie walczymy z
      własnymi słabościami. Z miłości do dziecka. A ty się starasz, dlatego dopinguję
      Ci i życzę wszystkiego dobrego.

    • ma_dre Re: czasami dzidzia wyprowadza mnie z rownowagi.. 04.05.07, 13:41
      "potrzasnac lub krzyknac lub lekko uderzyc" niemowle???
      w jakim wieku jest twoje dziecko???

      przemoc i wagresja wobec istoty calkowicie zdanej na ciebie jest chora,
      popracuj nad soba lub pozwol sobie pomoc jakiemus specjaliscie, bo cos zlego
      sie z toba dzieje, ktos musi ci to uswiadomic
Inne wątki na temat:
Pełna wersja