kontakt dziecka z Dziadkami

23.05.03, 11:20
Postanowilam wiec sie troche pozalic tutaj na forum choc wiem ze wiekszosc z
Was ma klopot z przeciwnego bieguna.
Moja mama mieszka 20 km ode mnie. Nie ma samochodu i pracuje od rana do
nocy.Nawet w soboty. Widujemy sie wiec bardzo rzadko.
Tesciowie maja wlasny sklep, pracuje dwie ulice dalej, maja samochod,
pracownika i widujemy sie rownie czesto co z moja mama.(Z tesciem nawet
rzadziej). Czasem czuje sie jak w cyrku na przedstawieniu. Przyjezdzaja,
zasiadaja za stolem i przygladaja sie jak malpce z wielkim zdziwieniem, ze
dziecko robi postepy, ze juz wstaje a ostatnio lezalo w lozeczku i
przekrecalo tylko glowke.Zawsze zapraszam ich do siebie, sugeruje spacer z
Ewelinka ale jakos nie daje to skutku.
Mieszkam na czwartym pietrze bez windy i potrzebuje pomocy. Jedynie moja 76-
letnia babcia to rozumie i przyjezdza do mnie jak czesto tylko moze.
Troche mi przykro, ze dziecko nikogo wiecej nie zna blizej procz mnie no i
taty(pracuje od rana do wieczora).
Nie oczekuje, ze dziadkowie beda przyjezdzali do mnie codziennie bo i tego
bym nie chciala, ale raz w tygodniu mogliby zajrzec do dziecka.
Pozdrawiam TrAnik
    • kini_franio Re: kontakt dziecka z Dziadkami 23.05.03, 14:24
      U mnie jest o wiele lepiej, moi rodzice sa przecudownymi dziadkami, doskonale
      znaja swojego 5 miesiecznego wnuka, odwiedzaja nas czesto i bardzo mi
      pomagaja.Pewnie jest im łatweij bo sa w sytuacji która obecnie im to umożliwia
      i korzystaja z niej, pomimo iż nie mieszkamy blisko siebie. Druga strona;
      rodzice meża to juz zupełnia inna historia, swojego drugieg dziadka moj synek
      nie poznał w ogóle,a teściowa po prostu nie ma kontaktu z małym, mimio ze
      blisko mieszka zaglada rzadko i tłumaczenie sie praca na nic sie zdaje. Jest
      wygodna i nie chce jeej sie dodatkowo zajmowac wnukiem, jesli juz jest to
      faktycznie przypomina to jakies przedstwienie i dziwienie sie " o on już
      siada!"itp. Ostatnio jest troszke lepiej po moich sugestiach, ale pewnie wiesz
      ze trudno jest zazwyczaj dogadac sie z tesciowa, to nie jest jednak rodzona
      mama. Próbuje tłumaczyć ze czas tak szybko umyka, ze to sa jedyne
      niepowtarzalne chwile i momenty żeby widzieć jak ten mały człowieczek sie
      rozwija, to swietny czas na utrwalenie sie kontaktu emocjonalnego itd. Efekty
      tego ze Mały częściej przebywa z moimi rodzicami (a wierz mi ja ich naprawde
      nie wyróżniam)sa juz widoczne świetnie sie z nimi czuje, cieszy sie na ich
      widok i chetnie z nimi zostaje - oni poprostu odczytuja dkoskonale jego
      potrzeby, wiedza kidy jest zmeczony, głodny czy znudzony. Reaguja szybko i
      znaja swojego wnuka. Mam nadzieje ze twoi teściowie nie beda zdziwieni, za
      jakiś czas że dla swojego wnuka sa zupełnie obcymi osobami....Nie wiem czy
      pomogłam, ale mnie przez jakis czas dreczył ten sam problem! Szczerze
      współczuje że nie specjalnie garną sie do pomocy, nie uważam że pomoc NALEŻY
      sie, ale milo jeśłi ktoś ją zaproponuje, zwłaszcza jak jest sie młodą,
      zmeczoną mamą...
      Pozdrawiam i moze spróbuj porozmaiwać z teściami!
      kini
    • odalie Re: kontakt dziecka z Dziadkami 23.05.03, 20:37
      To ja też dorzucę kamyczek.

      Moi rodzice mieszkają bardzo daleko od nas (drugi koniec Polski), są w
      podeszłym wieku, schorowani, nie mają samochodu. Odwiedzają nas jak tylko mogą,
      pomagają nam gdy musimy z mężem wyjechać w sprawach służbowych (nie mielibyśmy
      z kim zostawić dziecka), ja kilka razy do roku jeżdżę do nich, ostatnio nasza
      córeczka była u nich sama trzy tygodnie, gdy my musieliśmy jeździć tam i z
      powrotem na kolejne konferencje. Córeczka ma z nimi doskonały kontakt, bardzo
      ich kocha, tylko często mówi nam, jaka to szkoda, że oni tak daleko sad.

      Rodzina męża też w innym mieście. Odwiedzamy teściwą (aktywną zawodowo, zajęta
      rodziną) i jej męża, ale to już... coś innego. Ale nie jest jeszcze aż tak źle,
      jak było z teściem. Było, bo już od ponad pół roku nie mamy z nim żadnego
      kontaktu, stosunki dyplomatyczne zerwane i tyle.

      Teść spotykał się z dzieckiem podczas oficjalnych obiadków u teściowej (byłej
      żony). Przychodził, jadł obiad i rozmawiał z mężem teściowej o pogodzie i
      cenach samochodów... a na dziecko nie zwracał wcale uwagi. Nie brał na kolana,
      nie rozmawiał z nią, nigdy nie dał jej nawet symbolicznego podarunku, nie
      powiedział nic miłego, nie pochwalił. W ogóle nie zauważał. No, chyba że nam
      zwracał uwagę na jakieś jej wady, faktyczne albo przesadzone.

      Czasami spotykał się z nami u swojej mamy, swoją drogą bardzo serdecznej
      starszej pani. Ale i tam nigdy nie traktował naszej córeczki jak dziadek...



    • libra.alicja Re: kontakt dziecka z Dziadkami 23.05.03, 23:00
      Może dziadkowie obawiają się, że ich zaprzężesz do pomocy, może spróbuj
      najpierw zapraszać ich tylko towarzysko, pójść na wspólny spacer. Jak się będą
      pewnie czuć z dzieckiem, to z czasem zostaną z nim i odciążą Cię trochę. Chyba,
      że wogóle nie zależy im na wnuku, albo nie lubią małych dzieci - ale to by było
      przykre także dla dziecka.
    • gruszka_edziecko Re: kontakt dziecka z Dziadkami 24.05.03, 19:35
      Trochę może pod prąd... Mnie się wydaje, że nie można nikogo "namówić" do
      miłości. Dziadków nikt nie pytał, czy chcą zostac dziadkami-może wcale nie są
      na to gotowi? Większość dziadków dostaje oczywiście kręćka na punkcie wnuków.
      Ale nie każdy chyba musi.
      Moja teściowa widziała moją córkę 3 razy! A Marysia ma już dobrze ponad 4 lata.
      Nie kupuje jej prezentów, nie interesuje się nią zupełnie. Kiedy mąż jest u
      niej z wizytą, nawet o nią nie pyta. Mieszka stosunkowo niedaleko, nie pracuje,
      nie ma prawie żadnych znajomych. Ale nie chce, nie zależy jej. I cóż uważam, że
      to jej sprawa. Jeśli w jej sercu nie ma miejsca dla wnuczki, to trudno-jej
      strata. Nie mam o to większych pretensji- w końcu nie pytaliśmy jej o zdanie w
      sprawie posiadania dziecka.
      • odalie Re: kontakt dziecka z Dziadkami 25.05.03, 09:51
        To ja pod prąd przeciwprądu smile .

        Czy naprawdę dziadkowie nie mają obowiązku kochać wnuków? Racja, żadnego
        obowiązku na to nie ma (tak jak w ogóle na każdą inną miłość). A jednak,
        jednak... Rodzice kochają swoje dzieci. Przynajmniej taki jest ideał. A wnuki
        są dziećmi dzieci, potomstwem własnych kochanych maluszków, które dorosły,
        usamodzielniły się, a teraz mają swoje pociechy. Najczęściej przypominają
        własne dzieci zachowaniem czy wyglądem - czy to nie jest "powtórka" z młodego
        macierzyństwa i ojcostwa, okazja by przypomnieć sobie dawne wzruszenia? Wnuki
        (wszystkich rodzajów, także te adoptowane) są dla dzieci najukochańszymi
        istotkami, dlaczego nie dzielić się takim szczęściem?

        Skoro bardzo kocha się dzieci, dlaczego nie kochać wnuków? No, właśnie - czyżby
        w tym leżał problem? W rozluźnieniu więzi między rodzicami a dziećmi, w
        niemożliwości okazywania uczuć...

        I druga rzecz. Obowiązku kochania wnuków nie ma. To nie ma też obowiązku
        kochania teściów czy dziadków... Czy naprawdę dziadkowie separujący się od
        wnucząt, okazujący pogardę czy chociaż obojętność synowej/zięciowi/dzieciom
        oczekują wsparcia i serdecznej opieki na starość?

        • gruszka_edziecko Re: kontakt dziecka z Dziadkami 26.05.03, 18:43
          Pewnie, że wspaniale byłoby gdyby wszyscy dziadkowie byli bez pamięci zakochani
          we wnukach. Ale myślę, że jednak bycie dziadkiem/babcią bywa trudniejsze od
          rodzicielstwa. Pojawienie się wnuka często stanowi zaskoczenie, poza tym
          dziadkowie nie opiekują się dzieckiem cały czas, nie wychowują go. Dostają do
          kochania takie "gotowe" dziecko kształtowane głównie przez rodziców. Oczywiście
          wnuk jest po części przedłużeniem rodu, ale jednocześnie potomkiem nie zawsze
          akceptowanego partnera ich dziecka. Wnukiem muszą się dzielić z drugimi
          dziadkami, a w jego wychowaniu zawsze będą grać drugie skrzypce za rodzicami.
          Dla niektórych stanie się babcią czy dziadkiem to bolesna świadomość starzenia
          się, zmiany pokoleniowej. Myślę, że dlatego dziadkowie nie zawsze są gotowi do
          tej miłości. I cóż; mają prawo. Oni podejmowali decyzję o posiadaniu swoich
          dzieci, ta o wnukach była poza nimi. Często pojawienie się wnuka, oznacza, że
          czegoś się od nich oczekuje. Że zajmą się dzieckiem, pomogą młodym rodzicom. Że
          babica zajmie się dzieckiem, kiedy rodzice zechcą wyjść wieczorem. Podczas gdy
          oni mają ochotę żyć własnym życiem i wcale nie marzą o pielęgnowaniu
          rozwrzeszczanego niemowlęcia.
          A na pocieszenie dodam, że nienaciskani dziadkowie potrafią "dorosnąć" do
          swojej roli. Jedna z moich babć nijak nie mogła się pogodzić z tym, że została
          babcią. Odwiedzała mnie, kupowała prezenty, czasem się nawet mną zajmowała. Ale
          robiła to wszystko raczej z poczucia obowiązku niż własnej potrzeby. Po kilku
          latach zaczęło się to zmieniać. A teraz jest najwspanialszą babcią dla mnie i
          ukochaną prababcią dla mojej córki.
          • odalie Re: kontakt dziecka z Dziadkami 26.05.03, 21:41
            Zgadzam się, nie można oczekiwać od dziadków bezwarunkowej miłości do wnuków,
            bo to jest sytuacja idealna, a rzadko kiedy życie realizuje ideały w stu
            procentach.

            Zgadzam się także, że pojawienie się wnuka stanowi dla wielu dziadków
            zaskoczenie, chociaż uważam jednocześnie, że świadome rodzicielstwo powinno
            przygotować rodziców na to, iż dzieci odejdą z domu, usamodzielnią się,
            dokonają niezaleźnych wyborów, w tym wyboru partnera - i oczywiście, że będa
            miały (lub nie, bo zdecydują inaczej, i to też ich prawo) własne dzieci.
            Obawiam się, że jednak dominujący model wychowania zakłada bardzo przedmiotowe
            traktowanie potomstwa, że zbyt wielu rodziców chce poprzez dzieci realizowac
            swoje niespełnione plany czy ambicje (to zresztą temat na osobny wątek).

            Pisząc moje posty miałam na uwadze sytuację, którą znam bezpośrednio, która
            dotyka mnie i męża, oraz naszą córeczkę. My niczego od dziadków nie wymagamy
            ani nie wymagaliśmy na siłę. Mieszkamy w innych miastach, daleko od siebie,
            więc o żadnym podrzucaniu w piątek wieczorem, czy nawet gdybyśmy musieli wyjśc
            do urzędu czy lekarza,nie było mowy (o wspólnych wyjściach mnie i męża zresztą
            także nadal mowy nie ma) w sposób oczywisty.

            Akurat w naszym przypadku - mniejsza o szczegóły, o których by długo, poza tym
            może jednak nie na forum - widzimy, jak postawy naszych rodziców wobec nas
            powtarzają się w stosunku dziadków do naszej wnuczki.
            • gruszka_edziecko Re: kontakt dziecka z Dziadkami 27.05.03, 17:04

              Odalie,
              W żadnym razie nie odbieraj mojego postu jako zarzutu, że Ty (albo ktokolwiek
              inny z wypowiadających się w tym wątku) masz postawę roszczeniową wobec
              dziadków. smile
              Ja mam takie skrzywienie, że zawsze staram się spojrzeć na sytuację oczami
              drugiej strony, nawet jeśli (a właściwie tym bardziej) jestem do niej
              negatywnie nastawiona. Dlatego analizuję sytuację z takiej perspektywy.
              Sama cieszyłabym się, gdyby moja córeczka miała drugą babcię, choć w połowie
              tak kochającą jak ta pierwsza. Niestety tak nie jest. Staram się zrozumieć
              poczynania tesciowej, choć przyznaję, że w sercu tkwi pewna zadra. Ale uznaję
              jej prawo do takich decyzji, jakie podjęła. Nie ma potrzeby bycia babcią,
              trudno. A żeby było śmieszniej, zanim urodziła się Masia, stosunki między nami
              były naprawdę niezłe.
              Chciałam tylko zwrócić uwagę, że za postępowaniem dziadków czasem idą inne
              motywy niż złośliwość, brak uczuć. Bywa, że po prostu zabraknie porozumienia.
              Na dowód pewna historia;
              Pewna znajoma (stosunkowo "świeża" babcia) spotkała mojego tatę z wnuczką na
              spacerze. Popatrzyła na niego z zadrością i pożaliła się, że jej do wnuka nikt
              nie dopuszcza, nikt jej nie chce. Że jest niepotrzebna, tylko zawadza, a synowa
              korzysta wyłącznie z pomocy swojej matki. Tymczasem okazało się, że synowa z
              kolei miała zal do teściowej, że ta nie ofiaruje się z żadną pomocą i nie
              interesuje się jedynym wnukiem! Dopiero po szczerej rozmowie między nimi,
              okazało się, jak sytuacja wygląda naprawdę.
              Pozdrawiam serdecznie,
      • odalie Re: kontakt dziecka z Dziadkami 25.05.03, 10:09
        I jeszcze a propos tego, że:

        > w końcu nie pytaliśmy jej o zdanie w
        > sprawie posiadania dziecka.

        No tak, tak samo my jako dzieci nie pytaliśmy się swoich rodziców, czy chcemy
        przyjść na świat. To oni podjęli ryzyko, świadomie albo nie, ale to oni nas
        powołali do życia i mieli trochę czasu, aby to zaakceptować.

        Posiadanie wnuków jest logiczną i naturalną konsekwencją posiadania dzieci. Gdy
        się ma dzieci, można spodziewać się ewentualnych wnuków.
        • plucha32 Re: kontakt dziecka z Dziadkami 25.05.03, 11:19
          Traniku, "na pocieszenie" smile)
          nigdy moja teściowa nie całuje moich dzieci na przywitanie, pożegnanie...
          Wręcz ma pretensje do dziecka: "nie przywitasz się z babcią?", ale nawet się
          nie schyli
          smile))
          Uśmieszek tu dałam, bo to mi już teraz nie przeszkadza, nie będę ich pouczać,
          mówię tylko dyplomatycznie: "no to niech mama się schyli, bo dziecko takie małe
          to musiałoby podskoczyć", fajne, nie? albo to:
          jak dzwoni najpierw pyta o męża, czy zdrowy, a ja wtedy na to: robię pauzę,
          czyli ciszę, a potem odpowiadam po kolei imiona dzieci, że zdrowe,
          jeśli ponowi znów zapytanie o męża, to odpowiem, ale...czasem nie ponawia już
          pytania.
          Na początku nie mogłam się z tym pogodzić, że pyta się o dorosłego (jest mi
          przykro), ale
          jeśli taka jest to trudno, nie zmieni się (wiek..?!?),
          a TO JA muszę się nauczyć "z tym" żyć (z tym jej podejściem do życia, bo pewnie
          chodzi tu o całość podejścia, a nie tylko do wnuków).
          Lusia
          • tranik Re: kontakt dziecka z Dziadkami 26.05.03, 11:17
            Oj kochane dziewczyny, a ja myslalam ze tylko u mnie jest
            taki problem. Dzieki za wsparcie.
            Szykuje sie do rozmowy z tesciowa.

            A tak jeszcze zapytam, czy wasze tesciowe tez maja tendencje porownywania
            Waszych dzieci do swojego domowego pupilka(kotka badz pieska)?
            Troche sie czepiam, ale mojej sie to udalo kilka razy.
            Jak po USG, ktore wlasciwie mialo wykluczyc pewien problem jaki zaistnial w
            ciazy dowiedziala sie ze bedzie dziewczynka to mina jej zrzedla, a na koniec
            okazala swoje zadowolenie mowiac "no ja to bede babcia ale ojciec(tesc)kim
            bedzie?". Jak ja mam jezdzic do niej na Dzien Matki?

            Pozdrawiam.....TrAnik
            • odalie Re: kontakt dziecka z Dziadkami 26.05.03, 21:54
              Traniku, olej to smile))))

              Jeśli ta teściowa robi to, żeby Tobie dopiec (a najwyraźniej jesteś
              tym "trudnym do zaakceptowania partnerem" i właśnie w ten sposób teściwoa daje
              Ci to odczuć) to ją olej. Daj jej odczuć, że Ci to... nie przeszkadza, że to
              jest poza Tobą. Przy okazji dasz jej czas, aby przywykła, przywyczaiła się.
              Faktycznie niektórym tego trzeba.

              Było tak: gdy nasza córeczka miała 10 dni, przyjechali do nas moi rodzice.
              Możecie mi zarzucić, że idealizują własną mamę, ale ja od razu wyczułam, jak
              ona kocha tę naszą kruszynę. W kolejny weekend przyjechała teściowa. I najpierw
              długo i gorąco zachwycała się... kocykiem, fakt że ładnym. I miałam wrażenie -
              no dobra, może mylne, bo nie znając jej, nie umiałam odczytać jej emocji - że
              traktuje maleńką jak laleczkę. Ale z upływem miesięcy i lat i ja się
              przywyczaiłam do stylu bycia teściwej, i ona bardziej się zaangażowała
              uczuciowo. Ale fakt jest faktem: nasza młoda kocha mocno dziadków z mojej
              strony, teściową lubi (a uwielbia jej córeczkę, swoją ciocię), zaś dziadka-
              teścia po prostu nie kojarzy jako dziadka, jest dla niej - tak jak chce - obcą
              osobą.

              No i dobrze. Nic na siłę. To strata tych, którzy nas nie chcą, a nie nas.

              Powodzenia!
    • marghe_72 Re: kontakt dziecka z Dziadkami 27.05.03, 23:38
      A czy prosiłas Ich o pomoc? Czy czekasz aż sami sie domyslą?
      Moze należą do osób, którym jasno i wyrażnie trzeba określić swoje potrzeby.
      Porozmawiaj z Nimi szczerze i zobaczysz jaka będzie reakcja.
      Marghe
Pełna wersja