"Ciche" miesiące

01.05.07, 17:33
Co zrobić z mężem który o wszystko się obraża i milczy miesiącami?
Jesteśmy małżeństwem od 5 lat i przez te wszystkie lata jak zsumować
rozmawialiśmy i byliśmy małżeństwem jakieś pół roku. Od roku jestem niemal
zdecydowana na rozwód, ale nie mam dokąd się przenieść. Mamy 4-letniego synka,
który też cierpi z powodu napiętej atmosfery-ma początek choroby wrzodowej.
Wiem, że to brzmi nieprawdopodobnie, wrzody u 4-latka, ale to prawda.
Wykluczono alergię i inne przyczyny, gastrolog stwierdził, że to od stresu.
Mąż nie odzywa się też do syna z pierwszego małżeństwa (przestał się z nim
kontaktować bez powodu), do swoich rodziców, do najlepszego przyjaciela
(zerwał z nim kontakty z powodu drobiazgu). Być może tak jak jego matka ma
depresję, ale żadna siła nie nakłoni go do leczenia. Czuję się jak w pułapce.
Musiałam się gdzieś wyżalić, bo jestem na skraju wytrzymałości psychicznej.
Zwykle mogę się wyżalić najlepszej przyjaciółce, na krótką metę to pomaga, ale
teraz urodziła dziecko i nie chcę jej psuć tych pierwszych dni z dzieckiem.
    • czarny.kot997 Re: "Ciche" miesiące 01.05.07, 17:37
      a dlaczego to ty masz sie wyprowadzic? to on niszczy atmosfere i zdrowie
      dziecku. Z doswiadczenia wiem, ze lepiej nie miec zadnego ojca niz takiego,
      ktory ci z zycia zrobi horror, szczegolnie jesli sie jest malym dzieckiem,
      ktore nade wszystko potrzebuje poczucia bezpieczenstwa...Mysl o dziecku, bo
      twoj maz sobie poradzi-jest dorosly, a twoje dziecko ma w tym wypadku tylko
      ciebie.
    • syriana Re: "Ciche" miesiące 01.05.07, 17:41
      taki typ

      jeśli masz jeszcze jakąś motywację, proponuję terapię małżeńską ze specjalistą,
      który być może uświadomi Twemu mężowi jego zachowanie i wpływ na Was

      a jeśli motywacji Ci już brak i jesteś, jak piszesz na skraju wytrzymałości, to
      kończ ten związek jak najszybciej

      mąż nie zmieni się sam, nie licz na to
      myśl o sobie i dziecku przede wszystkim, całe życie przed Tobą, z takim mrukiem
      chcesz je spędzić?
    • noname2002 Re: "Ciche" miesiące 01.05.07, 17:45
      On też nie ma się dokąd wyprowadzić. W sumie to jego mieszkanie, chociaż nie
      własnościowe. Też uważam, że to niedobrze dla dziecka, zwłaszcza, że zaczął na
      niego też się obrażać (na 4-latka!). To mi do końca otworzyło oczy, bo bardzo
      długo obwiniałam siebie, w czym utwierdzały mnie teściowa i moja mama. Chodziło
      o to, że bardzo przytyłam po urodzeniu dziecka, właśnie z powodu napiętej
      atmosfery. Zajadam stres niestety. Pomogły mi właśnie przyjaciółki, przestałam
      myśleć, że to moja wina, w końcu pierwsze małżeństwo rozwalił w taki sam sposób.
      • syriana Re: "Ciche" miesiące 01.05.07, 17:55
        szkoda dziecka, nie funduj mu takiego dzieciństwa i bagażu na przyszłość
        • kinga25b Re: "Ciche" miesiące 01.05.07, 18:04
          Faceta nie jest tak łatwo zmienić, właściwie jest to nie możliwe. Albo ma
          jakieś problemy w pracy, albo mu się faktycznie coś poprzestawiało pod sufitem.
          Nie powinien tak reagować na rodzinę. Dom to nie miejsce na takie fiku
          miku...jak mam ochotę to się odzywam, a jak nie to strzelam focha!
          Takie zachowanie jest bardzo egoistyczne
          A poza tym skoro nie potrzebuje rozmowy i kontaktów z Wami, to niech może sobie
          żyje sam!
          • sebaga Re: "Ciche" miesiące 01.05.07, 18:07
            A pytałaś męża po co zakładał rodzinę skoro nie chce z Wami rozmawiać?
        • sebaga Re: "Ciche" miesiące 01.05.07, 18:04
          Otóż to, dziecko najwięcej straci na tym chorym układzie. Musisz to przerwać.
    • brak.polskich.liter Re: "Ciche" miesiące 01.05.07, 18:31
      Facet nadaje sie do odstrzalu, a nie do malzenstwa. Kopnij go czym predzej,
      szkoda Twojego zycia i dziecinstwa Twojego synka. Po co wlasciwie z nim jestes?

      Nie wierze, ze nie masz dokad sie wyprowadzic. Jesli mieszkanie nie jest jego,
      mozesz wystawic typa za drzwi. Moglabys przeprowadzic maly eksperyment, czy pan
      malzonek po drugiej stronie drzwi z wymienionymi zamkami nadal nie odzywalby
      sie do nikogo tongue_out. A jesli nie, to coz... wynajem, chociazby kawalerki, nie
      wymaga jakichs horrendalnych nakladow finansowych. Jesli to facet jest winien
      rozpadu malzenstwa, mozesz skladac pozew o rozwod z orzekaniem o winie i
      wystapic o alimenty na siebie, nie tylko na dziecko.
    • noname2002 Re: "Ciche" miesiące 01.05.07, 18:58
      Wynajem kawalerki w moim mieście to 1000 zł. Przyjaciółka przy mnie dzwoniła. To
      moja pensja, w dodatku pracuję dorywczo. Powiedzmy, że mam już pracę, na
      początek jak dostanę 1200zł będę szczęściarą. Alimenty-około 300zł na dziecko
      (kuzynka się rozwodzi a jej mąż zarabia tyle co mój i dostała 280zł na dziecko).
      Jak udowodnić, że mąż się nie odzywa albo jaka jest atmosfera? Do obcych jest
      grzeczny, a osoby które pozniechęcał do siebie nie będą zeznawać. Błędne koło.
      Jak pomyślę, że następnych, powiedzmy, 30 lat ma tak wyglądać to mi się żyć
      odechciewa. Wiem, że go nie zmienię, tak samo było z moim tatą, zmienił się po
      zawale, jak mu niewiele życia zostało. Wtedy dotarło do niego co jest ważne.
    • monia145 Re: "Ciche" miesiące 01.05.07, 19:30
      A to nie jest czasami jakaś choroba psychiczna?
      Moim zdaniem facet cierpi na jakieś zaburzenia...nie leczy się?
      Poszukaj, może w tajemnicy przed Tobą chodzi do jakiś lekarzy...
    • noname2002 Re: "Ciche" miesiące 03.05.07, 21:34
      Też go podejrzewam o jakieś zaburzenia psychiczne, ale nigdzie się nie leczy.
      Prawie nie wychodzi z domu, tylko do pracy i czasem do sklepu, więc potajemne
      leczenie raczej odpada. Chciałabym, żeby poszedł do psychologa albo psychiatry,
      ale żadna siła go tam nie zaciągnie. Myślę, że to może depresja, bo jego mama
      na nią choruje.
      • kawka74 Re: "Ciche" miesiące 03.05.07, 21:39
        przypuszczam, że bez pomocy fachowca niczego nie zdziałasz
        pytanie tylko, czy masz ochotę być z facetem, którego zachowania tak negatywnie
        wpływają na Ciebie i na Wasze dziecko i który nie zamierza nic z tym zrobić
        może jest to depresja, ale depresję trzeba leczyć, a nie zostawiać ją sobie jako
        podręczną broń przeciwko najbliższym i przeciw sobie
        • mijaczek Re: "Ciche" miesiące 03.05.07, 21:53
          4-latek z choroba wrzodowa??? Boszsz... ratuj dziecko! nie ma rodziny, ktora
          moglaby ci pomoc? ty go nie zmienisz! jesli facet nie widzi co robie dziecku i
          to mu nie daje do myslenia to juz chyba nic go nie zmieni!
          • 2razy_mama Re: Niech Twój mąż... 03.05.07, 22:06
            szuka pomocy! Mówiłaś mu, że chcesz się rozwieść? A może on tego nie robi
            specjalnie? Może jest chory? Może to dlatego rozwala już drugie małżeństwo?
            Niech idzie do psychiatry!!! Może to lepsze niż rozwód? Namów go - może podejmie
            ten wysiłek? Z tego co piszesz to facet ma też problemy w relacjach z innymi...
            Znam chłopaka, który miał problemy z pracą (wyrzucali go, bo sę kłócił z
            pracodawcami), a w domu albo na wszystkich wrzeszczał, albo nie odzywał się do
            nikogo przez kilka dni - ma schizofrenię (teraz się leczy - jest lepiej).
            Pomyśl o tym co napisałam... Pozdrawiam!
            • olamka1 Taaaaaaaaaaaaaaaaaak... 03.05.07, 22:27
              Tylko wymyśl jeszcze JAK go zmusić do pójścia do psychiatry... . Autorka postu
              pisze, że się nie da sad
              • 2razy_mama Re: Taaaaaaaaaaaaaaaaaak... 03.05.07, 22:37
                Tamtego chłopaka ze schizofrenią przekonała mama...Długo powtarzała, że bardzo
                się martwi, żeby zrobił to dla niej, że boli ją serce gdy patrzy jak on się męczy.
                To trudne, ale może ten pan wystraszy się, że znów rozwód, że zostanie sam?
                A może autorka postu powinna powiedzieć, że go kocha, że jej zależy, że go
                bardzo prosi?
      • adellante1 Re: "Ciche" miesiące 04.05.07, 08:40
        "... w zdrowiu i w chorobie... i ze cię nie opuszczę az do smierci..."
        Życze wszystkim wymadrzającym się i proponującym rozwiązania w stylu "zostaw
        odejdź" porzucenia przez męża w przypadku choroby... Szybko zapominacie co
        przysięgałyście...
        • kawka74 Re: "Ciche" miesiące 04.05.07, 11:16
          w przysiędze małżeńskiej nie ma nic o cierpieniu bliskich na okoliczność faktu,
          że ktoś nie ma ochoty się leczyć
          jest za to coś o miłości, uczciwości i takie tam, co, jak mi się wydaje, jest
          zobowiązaniem dla obu stron
          że nie wspomnę o przysiędze w USC - tam z kolei stoi jak byk o świadomości praw
          i obowiązków wynikających z założenia rodziny
          jeśli ktoś się obraża i milczy całymi tygodniami - przy założeniu, że nie ma
          depresji - to raczej nie wypełnia podjętych zobowiązań
          jeśli ktoś jest chory i uparcie odmawia leczenia, na czym cierpi cała rodzina
          (to samo zresztą dotyczy choroby alkoholowej), to nie pozostaje nic innego, jak
          tylko zasadzić delikwentowi kopa zamiast marnować życie swoje i swojego dziecka
          łatwo być szlachetnym na cudzy koszt, koleżanko
    • duszka77 Re: "Ciche" miesiące 03.05.07, 22:36
      Przesłałam ci wiadomośc, sprawdż poczte.
      • pesteczka5 Re: "Ciche" miesiące 04.05.07, 00:37
        Zwiewaj.
        Nie musisz od razu stawiac kropki nad i - zastanów się nad możlwością czasowej
        separacji.
        Ratowanie męza szlachetna rzecz (chory, nie chory), ale jak na razie to Ty
        jesteś zdołowana i sprowadzona do parteru - ach to polskie piekło kobiet, że to
        Ty jesteś wszystkiemu winna - i dziecko cierpi.
        Najpierw się podreperuj, zadbaj o spokój ducha dla siebie, poczuj się dobrze,
        stwórz spokojne dobre życie dziecku, żeby się odprężyło i zaczęło oddychać.
        Myśl o sobie i dziecku, a mąż - jak wykaże inicjatywę, to się pomyśli co dalej
        (ewentualnie). Zdecydujesz o tym, kiedy odzyskasz dobrą samoocenę i obiektywne
        spojrzenie.
        Zasługujesz na spokój i radość. Twoje dziecko zasługuje na spokój i radość.
        Moim zdaniem szkoda życia na zmienianie człowieka, który sam tego nie chce.
        Pozdrawiam Cię ciepło.
    • cerezanita Re: "Ciche" miesiące 04.05.07, 08:24
      A nie mogłabyś czasowo przenieść się do Rodziców? Porozmawiaj z Nimi bardzo
      szczerze - jak wygląda Twoje małżeństwo, jak się zachowuje mąż, co grozi
      dziecku. Chociaż choroba dziecka powinna ich ruszyć i może Cię w końcu poprą, a
      nie będą czekali, aż piekło domowe wykończy wnuczka?
    • noname2002 Re: "Ciche" miesiące 04.05.07, 13:40
      Mam tylko mamę. Prowadzi firmę i biedna nie jest, ale uważa, że skoro mój mąż
      nie pije, bije i nie zdradza to wszystko w porządku.Ona znosiła zdrady mojego
      ojca i jego alkoholizm dla dobra rodziny (!), więc ja też powinnam znosić to
      wszystko. Ciągle wmawia mi, że to moja wina, że on się nie odzywa!
      • sapalka1 Re: "Ciche" miesiące 04.05.07, 14:03
        Po pierwsze: rozmowa z mężem, przedstawienie faktów tego, że w wyniku atmosfery jaką w domu wprowadził dziecko choruje. POstaw mu ultimatum, idzie do psychiatry, zaczyna pracować nad sobą- albo wynocha z mieszkania.
        Po drugie: separacja (jeśli rozmowa nie przyniesie efektów) wystaw mu rzeczy za drzwi, albo w ostateczności przedstaw matce sytuację: dziecko choruje przez twojego męża. Jak dla mnie argument nie do odrzucenia
        Poza tym, zbieraj na wypadek rozwodu(oczywiscie z orzekaniem o jego winie, jeśli nie podejmie krokół by zmienić sytuację) dowody jego zachowania: wyniki badań dziecka, zaświadczenia, że choroba jest wynikiem stresu, wybierz się z dzieckiem do psychologa, jego opinia będzie bardzo istotna.

        Co do jednej z wypowiedzi związanej z przysięgą"w zdrowiu i chorobie": nikt nie namawia autorki wątku do odejścia"z miejsca" chodzi o to by jej mąż podjął leczenie, jakieś działąnia mające zmienić sytuację w rodzinie. Jeśli tego nie zrobi to dla dobra dziecka powinna od niego odejść. Podstawą jest tu dobro tego malucha. Dziecko jest najważniejsze tutaj. Nie zostałabym w związku nawet z najwspanialszym facetem, jeślimoje dziecko w taki sposób by cierpiało.

        Jedno pytanie do autorki wątku: czy powiedziałąś mężowi, że chooba dziecka wynika z atmosfery w domu, z tego jak on wpływa na nią? Co mąż na to? Jak zareagowała na info, że nieszczy zdrowie fizyczne i psychiczne swego małego dziecka?
        POzdrawiam
      • kawka74 Re: "Ciche" miesiące 04.05.07, 14:06
        w tym wypadku Twoja mama jest ostatnią osobą, której powinnaś się słuchać
        nie powielaj jej modelu małżeństwa, bo, zdaje się, nie był on szczególnie dobry
        jest cała masa kobiet, które uważają, że jeśli nie masz siniaków, to nie masz na
        co narzekać, ale jest także cała masa kobiet, które nie dają sobie wmówić, że
        każda fanaberia i każdy foch ich męża jest li i jedynie ich winą - i
        bezpieczniej należeć do tej drugiej grupy
        powiedz mi, proszę, jeszcze jedną rzecz - w jaki sposób usiłowałaś namówić męża
        na wizytę u specjalisty? jak on argumentował odmowę?
Inne wątki na temat:
Pełna wersja