e-lilly
28.05.03, 07:39
Po wątku "Nie dostałam kwiatka na Dzień Matki" naszło mnie parę refleksji.
Nic nowego nie wymyśliłam, od zawsze wiadomo, że facecie dzielą się na tych,
którzy kwiatki daja przy okazji i bez i na tych, którzy owych kwiatków nie
wręczają, albo bardzo rzadko, najczęsniej zmuszeni dyskretnie.
Mój mąż nalezy do tych drugich - czyli raczej niechętnie mi wrecza kolorowe
bukiety, nie obsypuje płatkami róż w łóżu małżeńskim, nie zbiera romantycznie
kaczeńców. Nawet, co pewnie niektóre z Was obruszy, nie robi mi prezentów
niespodzianek na urodziny czy Boże Narodzenie.
I może ja jakas dziwna jestem, mało romantyczna, za to pragmatyczna (wolę
sobie sama prezent kupic hahaha), ale mi wcale ale to wcale nie przeszkadza
ten drobny feler mojego ukochanego. I nie ukrywam, nieraz dziwię sie Waszemu
oburzeniu (bo żal jestem w stanie zroumieć, jeszcze tyle empatii mi
zostało

), że maż zapomniał o rocznicy ślub czy nie kupił róz na
urodziny...
Te typy z reguły tak mają. Tak jak my pamiętamy każdy detal i szczegół z
naszego życia, tak oni widza jak owady - w plamach kolorowych, z zamazynymi
konturami na dodatek. Przynajmniej większość... Bo chlubne wyjątki pewno się
to tu to tam zdarzają.
Dlatego ja już dawno machnęłam na to ręką, nie stresuję się niepotrzebnie,
nie ubolewam, że na urodziny mąż składa mi tylko życzenia i szpcze "to sobie
kup cos ekstra

))
Sto razy bardziej doceniam to, że umyje mi okna, zatankuje samochód, weźmie
Młodego na spacer. W sobotę pójdzie rano po chleb. .... Można by mnożyć...
Ktos w tej walce na pamięć musi ustąpić - ja sobie podarowałam i jest mi z
tym dobrze

)))