iwonag25
12.05.07, 22:12
Kiedys byłam chorobliwie zazdrosna o mojego meza. Bylam zazdrosna nawet o
jego brzydkie kolezanki z pracy, o kazdy jego wyjazd, w kazdej kobiecie z
ktora rozmawial widzialam potencjalna rywalke. Ale odkad za niego wyszlam i
urodzilam dziecko wszystko sie zmienilo. Nie jestem wogole o niego zazdrosna.
Miesiac temu wyjechal na dwa dni z ludzmi z pracy, spali w jednym pokoju z
kolezankami (widzialam zdjecia, z reszta on mi tez opowiadal) i zero
zazdrosci. W piatek idzie na kawalerski - ciesze sie ze bedzie sie fajnie
bawil. Skad u mnie taka przemiana? Kocham go ponad zycie, jeden dzien bez
niego to dla mnie katorga, nie wyobrazam sobie zycia bez niego, jest dla mnie
oparciem. Ciesze sie z tego, ale z drugiej strony nie rozumiem skad mi sie to
wzielo. Macie moze tez cos takiego?