Wakacje pod namiotami - powspominajmy ;-)

15.05.07, 09:56
serwisy.gazeta.pl/turystyka/1,50354,4106623.html?nltxx=878528&nltdt=2007-05-15-01-06

Do wspomnień natchnął mnie artykuł powyżej. Pamiętacie dziewczyny, wakacje
pod namiotami? To były wakacje! Najlepsze wczasy w najbardziej trendy
kurorcie wymiękają. Rozgrzany od słońca (lub smagany deszczem) namiot, luz,
pierwsze miłości, wieczorne kąpiele w jeziorze, ogniska, alkohol wink.....
Jadło się zupki z torebki, chleb z parykarzem, ewentualnie jakieś zapiekanki
a i tak człowiek był szczęśliwy. Prysznic to był luksus, najczęściej kąpało
się po prostu w jeziorze.
Pamiętam moje pierwsze takie wakacje. Pogoda była beznadziejna. Spaliśmy w
piątkę (mieszane towarzystwo) w namiocie "trójce" - w nocy było bardzo
wesoło wink Myliśmy się pod pompą w chlewie gospodarzy. Jak była woda wink
Ukradli nam podczas jakiejś wycieczki "do miasta" wspólne pieniądze i przez 2
tygodnie jedliśmy właśnie ten paprykarz i zupki, paliliśmy "Popularne" (kto
je jeszcze pamięta?), bo nie było nas stać na lepsze, a palili wtedy wszyscy.
Tylko na piwo zawsze była kasa wink
Krztusząc się ze śmiechu wywoływaliśmy duchy w namiocie ("Duchu, jeśli
jesteś, niech latarka zamiga") i zaczytywaliśmy się w książce przygodowej o
Indianach (była tylko jedna - robiliśmy zapisy). Rezultat - nadaliśmy
sobie "indiańskie" imiona, no i była woda ognista wink

To były najlepsze wakacje mojego życia...
    • dagmama Re: Wakacje pod namiotami - powspominajmy ;-) 15.05.07, 10:25
      Uwielbiamsmile
      I te komary! Lato bez komarów w ogóle się nie liczy.

      Co do wspomnień: najpierw z rodzicami i młodszym bratem, oczywiście nie na
      camping, tylko na dziko. Mycie w jeziorze, łowienie ryb, zbieranie jagód...
      Potem z mężem już na campingach. To były wycieczki objazdowe po wybrzeżu, dwa
      dni w Darłówku, dwa dni w Łebie...
      Synek jeszcze nie namiotowy, ale będziesmile
    • dlania Re: Wakacje pod namiotami - powspominajmy ;-) 15.05.07, 10:31
      Było super... Dawno temu...wink
      Szkoda bylo czasu na sen, więc gadalismy do 5 rano, a budzilismy sie o 8.
      Zero wymagań higienicznych: kapiel w rzece, siusiu w rozlatujacej sie sławojce.
      No i te hektolitry piwa, eh! Dzisiaj po 1 chce mi sie spać, a po dwóch mam kacawink
      2 lata temu próbowaliosmy sie z mężem i znajomymi sie odmołodzić. WysłALISMY
      dzieci do babć (po sztuce na każdą)i dalej do Wetliny (co prawda juz nie stopem,
      tylko własnych gruchotem). Było fajnie, choc cięzko było znaleźć "swoje"
      towarzystwo, tzn. nie na amfie i nie w hip-hopowych gaciach. tYLKO żE PO DWóCH
      DNIACH ZADZWONIłA JEDNA BABCIA, żE WYMIEKA i trzeba było wracać;-((((((
      W tym roku nie powtórzymy wyjazdu, bo ja mam nowa pracę, gdzie urlopu jeszcze mi
      nie dadzą, a wszyscy ewentualni towarzysze i towarzyszki wyprawy zaciążeni lub
      świeżo dzieciaci.
    • chipsi Re: Wakacje pod namiotami - powspominajmy ;-) 15.05.07, 10:31
      O rany, ani nie przypominaj bo mi żal. Najzajefajniejsze wakacje były pod
      namiotem. A ci faceci... eh... A ta wieeelka wanna... Jezioro oczywiscie miałam
      na myśli. Nigdzie tak piwo nie smakuje jak przy ognisku koło własnego namiotu.
      Oj mogłabym tak cały dzień pisać.
    • monia145 Re: Wakacje pod namiotami - powspominajmy ;-) 15.05.07, 10:32
      Nienawidziłam namiotowania od zawszesmileP
      Najgorsze wakacje jakie sobie przypominam to właśnie takie z namiotem.
      Nie mój styl po prostu.

      Natomiast kiedyś mój brat wybrał się z kolegami pod namiot. Po pierwszej nocy,
      kiedy to nieprzytomni od wspomagaczy spali w najlepsze, zostali okradzeni ze
      wszystkiego- łącznie ze skarpetkami i zapasem jedzenia. Bez pieniędzy,
      jedzenia, telefonów wracali do domu autostopemwinkP
      Przygoda wakacyjna na całegosmile
      • lola211 Re: Wakacje pod namiotami - powspominajmy ;-) 15.05.07, 12:42
        No ja tez pod namiot sie nie pisze, za wygodnicka jestemsmile.

        Moja cora latem jedzie na oboz harcerski, tylko w taki sposob ma szanse na
        wakacje w takich klimatachsmile.
    • jusytka Re: Wakacje pod namiotami - powspominajmy ;-) 15.05.07, 11:05
      Masz racje - fajnie było - namioty jeszcze są w piwnicy, ale mój ślubny o takim
      biwaku nie chce nawet słyszeć, zbyt wygodny sie na starość zrobił wink
    • magda762 Re: Wakacje pod namiotami - powspominajmy ;-) 15.05.07, 11:49
      Najfajniejsze wakacje. Było super - ogniska, gitary, piwko, chłopaki...

      Miło się wspominasmile
    • wieczna-gosia Re: Wakacje pod namiotami - powspominajmy ;-) 15.05.07, 12:06
      Nadal barzo lubie jezdzic pod namioty. W ogole odpoczywam zmagajac sie z
      problemami typu "gdzie jest nasz szlak" "jak z dwoch puszek i rzeczy w lesie
      ugotowac cos wartosciowego, pozywnego i zjadliwego", "jak rozbic namiot w ulewe
      (szybko)". Kocham ten luz ten brud i te ogniska i wode ognista. Ostroznie mysle
      by tak za dwa lata wziac plecaki i zamiast w schronisku- pojsc na wedrowke z
      namiotami i epigazem smile na razie praktykuje to drugie smile)

      Pamietam jak na obozie wedrownym okradziono kwatermistrza- przez 2 tygodnie
      przejadalismy kieszonkowe (dzeki wam rodzice), wyjadalismy jagody z Parku
      Narodowego, pomagalismy przy pracach polowych. Wszyscy przezyli, ale sucharow
      beskodzkich nienawidze do tej pory. Rowniez Whiskas nie jest rzacza, ktorej ym
      chciala jeszcze kiedys sprobowac smile)
      Kiedys pojechalismy ze znajomymi pod namiot- pilnowalo nas dwoch ojcow ( w tym
      szef mojej mamy) ktorzy albo wozili konskie zgnile lby na jezioro, gdzyz
      planowali polowac na wegorze, albo polowali na te wegorze w nocy, albo cale noce
      pili- skutek byl taki ze przez 2 tygodnie 11- 12 letnie dzieciaki chodzilismy
      sobie samopas smile) a jakie zupy gotowalismy.....
      • dlania Re: Wakacje pod namiotami - powspominajmy ;-) 15.05.07, 12:24
        He, he, z tym Whiskasem to rzeczywiście hard corewink
        Na na etapie samodzielnych wypadów pod namiot byłam na szczęście wegetarianką.
        Poza tym było tyle innych przyjemności, że często zapominałam jeśc i w efekcie
        wracałAM DO DOMU 2-3 kg chudsza.

        Wczesniej jeździłam ze szkoły na nadmorskie obozy wędrowne. Boże, jak sobie
        przypomnę, ile te starodawne, płócienne namioty, grube spiwory i dmuchane
        materace ważyły!!! To akurat dla 10-latki nie było fajne.
    • mathiola Re: Wakacje pod namiotami - powspominajmy ;-) 15.05.07, 12:19
      Eh smile
      Raz miałam materac który trzeba było w nocy dopompowywać inaczej budziłam się
      rano na twardej zimnej ziemi smile
      Raz obudziliśmy się z namiotem na głowach, nie wiem dlaczego bo nikt się nie
      chciał przyznac, ale na wszelki wypadek wzięliśmy odwet na sąsiadach i
      następnego ranka to oni obudzili się z namiotem na głowach smile I ten alkohol,
      jak to jest że kasy wtedy nie było, a na alkohol zawsze była? smile Pluskanie w
      jeziorze, wycieczki na ostatnich nogach po nieznanych miejscach, brud, komary i
      słońce... Jednego razu wracając z Mazur, nikt nie zabrał picia do pociągu.
      Mieliśmy jeden jogurt i bochenek chleba, gorąc taki, że słów brak, a wszystkim
      języki prawie wyszły na wierzch. Weszła do przedziału zakonnica z dziewczynką i
      raczyły się przy nas sokami, owocami, a my śpiewaliśmy: nie ma nie ma wody na
      pustyni.... Nie podzieliły się świnie z nami. Jak wysiedliśmy, wypiłam jednym
      tchem półtora litra napoju, słowo daję smile))
      To wszystko naprawdę było moim udziałem?? Jakby powrót do innego życia...
    • volta2 Re: Wakacje pod namiotami - powspominajmy ;-) 15.05.07, 13:45
      Ja bywałam pod namiotem, i zawsze byłam przeszczęśliwa na tych wypadach. Teraz
      czekamy aż smyki podrosną, i zakupimy namiot (oglądaliśmy już w zeszłym roku na
      wystawie namiotów), by szlajać się po campingach południa - taniej niż kwatera
      nad bałtykiem a jakie przygody mogą być naszym udziałem!

      Oceniam, że już w tym roku moglibyśmy spać pod namiotem, ale kwestia kuchni
      przeważyła. Ale poznałam ciekawą mamę, która już ma za sobą wakacje we francji
      pod namiotem z dziećmi w moich wieku, i wszysko się udało.

      Dodam, że moje wypady pod namiot nie były alkoholowe, owszem piwo jakieś tak,
      ale żeby było chlanie to nie.
      • tigra8 Re: Wakacje pod namiotami - powspominajmy ;-) 15.05.07, 21:50
        Ja pod namiotem miałam miałam kilka swoich pierwszych razów:
        pierwsza "marycha", pierwszy kac i pierwszy ....
        A burza w namiocie - rewelacja.
        Uwielbiam te klimaty ale mój mąż za bardzo wygodnicki.
        • renia1807 Re: Wakacje pod namiotami - powspominajmy ;-) 15.05.07, 22:56
          byłam tylko raz i powiedziałam nigdy więcej
          po dwóch dniach chciałam z tamtąd uciekać tzn. z nad morza
          bo wymiękłam ze względu na burzę i sztorm
          o mało co nie srałam w gacie
          wiem, jestem tchórzem, ale jak jest burza to ja muszę być pod dachem, w budynku
          co ma dwzwi i okna
          towarzystwo mnie jednak nie puściło, a jak jak głupia co dzień chodziłam do
          jedego baru gdzie był telewizor aby usłyszeć prognozę pogody
          koszmar
          • renia1807 Re: Wakacje pod namiotami - powspominajmy ;-) 15.05.07, 23:10
            a jak byłam na Mazurach na obozie harcerskim, to miałyśmy w namiocie mrowisko z
            którym musiałyśmy żyć przez cały miesiąc. brrrr
Inne wątki na temat:
Pełna wersja