Boję się rozwodu...

16.05.07, 12:16
Znalazłam się w takiej sytuacji, że mąż chce ode mnie odejść. Powód - łożko,
brak zgrania potrzeb i jego przekonanie że mu się należy - czyli zawsze kiedy
chce to powinien dostać bez wzgledu na to czy chce czy nie. a ja mam bardzo
małe potrzeby. ale mniejsza o to. pomijajac moj strach przed zostaniem samej,
w sytuacji rozwodu zostalabym sama z dzieckiem. Strasznie mnie to przeraża a
do tego koszmarna jest wizja tego jak pogorszy się życie mojej córki... teraz
jeździmy na wycieczki cała rodzina, chodzimy na pizze, do znajomych itd. jak
on odejdzie to chyba bede siedziala z corka caly czas w domu, nie jezdze
samochodem a do tego mam nerwice lękową.. jestem załamana, napiszcie coś na
pocieszenie, please
    • joanna266 Re: Boję się rozwodu... 16.05.07, 12:18
      podstawowe pytanie: czy ty wogole kochasz męża????
      • lilia06 Re: Boję się rozwodu... 16.05.07, 12:24
        Kocham ale po swojemu.. chce miec przyjaciela, opiekuna, kogos kto by zawsze
        stał obok. Grunt ze jemu to nie odpowiada, on widzi w zwiazku głownie seks i
        różne formy bliskości, ktore sprowadzaja sie do tego ze nawet jak sie przytula
        to mnie maca a jak sie całuje to sie napala i musi być seks. mowi ze nie bedzie
        robil podchodow jak w podstawowce i zachowywal sie jak na pierwszej randce. dla
        niego to normalnosc. nie, moze jestem dziwna. no i strasznie boje sie zostac
        sama, nie wyobrazam sobie tegosad... jestem z nim w zwiazku od prawie 8 lat a
        teraz jest jeszcze dziecko za ktore trzeba byc odpowiedzialnym i zapewnic mu
        jak najlepsze warunki rozwoju. plakac mi sie chce z tego calego stresu a jestem
        w pracysad
        • mathiola Re: Boję się rozwodu... 16.05.07, 12:28
          No ale dziwisz się facetowi?? Każdy mąż chciałby mieć w żonie przyjaciela, ale
          też każdy musi pobzykać, przecież normalny człowiek ma potrzeby seksualne!
          Ale rozwodzić się z tego powodu, rozbijać rodzinę... Spróbujcie może najpierw
          skorzystac z jakiejść formy pomocy, terapia, psycholog, seksuolog... No
          przecież rozwód to ostateczność, zrujnujecie dziecku jego świat bo się w łóżku
          dogadać nie możecie?
          • rita75 Re: Boję się rozwodu... 16.05.07, 12:37
            > Ale rozwodzić się z tego powodu, rozbijać rodzinę...

            wbrew powszechnej opinii- nieudany seks jest to bardzo powazny problem,
            rzutujacy na inne dziedziny. ludzie sie z tego powodu rozwadza lub zdradzaja-
            twoj maz wybral uczciwosc i chwala mu za to.
            • lilia06 Re: Boję się rozwodu... 16.05.07, 12:40
              rita75 napisała:

              > > Ale rozwodzić się z tego powodu, rozbijać rodzinę...
              >
              > wbrew powszechnej opinii- nieudany seks jest to bardzo powazny problem,
              > rzutujacy na inne dziedziny. ludzie sie z tego powodu rozwadza lub zdradzaja-

              > twoj maz wybral uczciwosc i chwala mu za to.



              ok, dla mnie on w tej chwili jest bezkształtną bryłą myślącą fiutem i tyle. tak
              jakby całe życie opierało się na seksie. a mozg juz niepotrzebny. wiem ze moze
              glupio pisze ale wpadlam w histerie przez ta sytuacje
              • rita75 Re: Boję się rozwodu... 16.05.07, 12:50
                > ok, dla mnie on w tej chwili jest bezkształtną bryłą myślącą fiutem

                on ma po prostu potrzeby seksualne, potzrby, ktorych ot tak sobie nie mozna
                zahamowac, chyba, ze farmakologicznie. On, widzac twoje podejscie, proponujac
                ci rozwod, postapil uczciwie, chociaz mogl postapic tak, jak wiekszosc nie
                znajdujacych w malzenstwie spelnienia, czyli znalezc kogos na boku- tak bys
                woalala?
          • net79 Re: Boję się rozwodu... 16.05.07, 13:02
            No bez przesady, autorka nie napisała,że sexu wogóle nie ma. Jak bym miala byc
            włóżku na kazde skinienie mojego faceta, żeby tylko nie odszedł, to bym
            straciła do siebie szacunek i napewno znienawidziała partnera, sa poważniejsze
            problemy, gdzie w tym odpowiedzialność ojca za to, że poczoł dziecko...
            • rita75 Re: Boję się rozwodu... 16.05.07, 13:03
              sa poważniejsze
              > problemy, gdzie w tym odpowiedzialność ojca za to, że poczoł dziecko...
              >


              z ojcostwa chyba nie chce sie wypisac?
              • net79 Re: Boję się rozwodu... 16.05.07, 13:13
                Nie, ale może warto najpierw popracowac nad problemem, a nie stawiac sprawy na
                ostrzu noża, niewątpliwie też kosztem dziecka. Może on autorki nie zadowala na
                tyle ( bo to, że ma potrzewby nie czyni z niego Ogiera, a raczej ogra), żeby
                pchałą się na kazde skinienie. jak facet potrafi rozpalic kobietę, a nie tylko
                wymaga nastawienia dupska, to nie wierzę, żeby kobiecie sie nie chciało robic
                czegoś co doprowadza ją do ekstazy. Można się wysilić,żeby rozłożyć problem na
                czynniki pierwsze i pracować we dwoje, a nie rozwodzić się bo ma tak i już.
                • rita75 Re: Boję się rozwodu... 16.05.07, 13:20
                  > Nie, ale może warto najpierw popracowac nad problemem, a nie stawiac sprawy
                  na
                  > ostrzu noża, niewątpliwie też kosztem dziecka.

                  on niewatpliwie swojego libido nie zmieni, nie bedzie zyl w celibacie- nie
                  dziwie mu sie, poza tym ojcem byc nie przestanie


                  Może on autorki nie zadowala na
                  > tyle ( bo to, że ma potrzewby nie czyni z niego Ogiera, a raczej ogra), żeby
                  > pchałą się na kazde skinienie. jak facet potrafi rozpalic kobietę,

                  trudno rozpalic kogos, kto nie ma potrzeb
                  Ona po prostu nie lubi seksu- nie chodzi o to, ze z nim, tylko tak w ogole.



                  • net79 Re: Boję się rozwodu... 16.05.07, 13:22
                    może z nikim innym nie uprawiała i nie wie, że może być fajnie, bo on majstruje
                    nie tak jak trzeba, a ona już sie na tyle zacięła, że ciary ją przechodzą. Nie
                    z kazdym facetem jest tak samo, jest mnóstwo marnych amatorów sexu.
                  • net79 Re: Boję się rozwodu... 16.05.07, 13:24
                    Sexuolog dla obojga, niech on popracuje nad techniką i podejściem mniej
                    roszczeniowym, a ona nad lękami i podejściem do mężą, bo już jest ono nieco
                    spaczone. Jewśli oczywiście jeszcze oboje chcecie to ratować. Dla Pani sexuolog
                    + stała opieka psychologa, może farmakologia troszke tu pomoże, ale nie może
                    być tak ,że tylko pani podda sie terapii pod opieką sexuologa.
            • mathiola napisała też 16.05.07, 13:33
              że ma bardzo małe potrzeby. Czy - uruchamiając wyobraźnię - raz w miesiącu pod
              kołderką po misjonarsku. On widzi ta sferę życia inaczej i jest konflikt.
              Ja nie bronię faceta, nikogo nie bronie bo nie znam tak naprawdę sytuacji, to
              tylko chaotyczna i krótka relacja jednej strony. Ale ona zarzuca mu, że jest
              chodzącym fiutem, bo przytulając ją od razu ją obmacuje. Tak jakby pisała o
              sąsiedzie, a nie o własnym mężu, z którym oprócz szacunku i przyjaźni powinna
              chyba łączyć jakaś więź seksualna.
              I wiem że o łóżko rozbijają się małżeństwa. Bo to wbrew pozorom jest całkiem
              poważny konflikt, różnicę zdań można jakoś przegadać, różnica temperamentów
              jest dla związku zabijająca.
              Ale wiem też jak wygląda życie dzieci w rozbitych rodzinach i dlatego jestem
              przede wszystkim za rozwiązywaniem polubownym wszelkich konfliktów, a jeśli już
              wszystkie sposoby zawiodą, ostatecznością jest rozwód. Ale ostatecznością.
        • bri Re: Boję się rozwodu... 16.05.07, 12:29
          Spróbujcie jakiejś wspólnej terapii. Jak często ulegasz jego namowom? Seks z
          nim sprawia Ci przyjemność?
          • lilia06 Re: Boję się rozwodu... 16.05.07, 12:38
            chyba żartujesz... dzieki niemu nienawidze seksu do tego stopnia ze jak widze
            go na nawet filmie to mi sie słabo robi. a w łożku najchetniej wsadziłabym
            deske zeby się od niego oddzielic. kiedys tak nie bylosad bylismy razem i bylo
            fajnie, seks rzadko kiedy, moze nie umiem wyjsc za etap pierwszej randki?... i
            ten przymus, to ze musze mu sie podporzadkowac w lozku mnie dobija od samego
            poczatku tego malzenstwa... wlasnie ten brak wolnosci, a on ma na tym punkcie
            fioła - zrozumiałe bo wie jaki tworze dystans ale cały czas mi prawi
            złosliwości.. nie, szkoda gadac, relacje miedzy nami sa bardzo złe i wydaje mi
            sie ze poszlismy w zupelnie rozne strony. kiedys mnie wspieral, pomagal mi,
            pocieszal gdy mialam ataki paniki a teraz wrecz te ataki wywołujesad
            • bri Re: Boję się rozwodu... 16.05.07, 12:41
              Jak to dzięki niemu nienawidzisz seksu? Jeśli w ogóle się Wam zbliżenia nie
              zdarzają to nie dziwię się, że on myśli o rozstaniu. Też bym tego nie
              wytrzymała.

              Co masz na myśli pisząc o konieczności podporzadkowania się mu w seksie i braku
              wolności?
              • lilia06 Re: Boję się rozwodu... 16.05.07, 12:46
                seks jest dla mnie bolesny i tyle. mam jakis uraz na tym punkcie. i w zaden
                sposob sie nie usprawiedliwiam - wiem ze nie zaspakajam jego potrzeb i on ma
                pewnie racje ze normalny czlowiek normalnie uprawia seks. widocznie nie jestem
                normalna ale nie chce zeby zycie bylo dla mnie takie ciezkiesad

                a mowiac o tym podporzadkowaniu mialam na mysli to co napisalam na poczatku -
                ze on uwaza ze seks mu sie nalezy, ze jak on ma ochote to ja musze to robic i
                tyle. wk... mnie takie podejscie. jakby sie moje potrzeby w ogole nie liczyly.
                tak to wyglada w malzenstwie? moze taksad w takim razie to najgorsza instytucja
                jaka kiedykolwiek wymyslono.
                • bri Re: Boję się rozwodu... 16.05.07, 12:51
                  Lila skoro w ogóle się nie kochacie to niestety on ma wrażenie, że to jego
                  potrzeby w ogóle się nie liczą. Jeśli seks jest dla Ciebie bolesny to powinnaś
                  się leczyć bo to normalne nie jest.

                  Generalnie sprawiasz wrażenie osoby z zupełnie nie uzasadnionymi pretensjami do
                  świata i skoro uważasz, że małżeństwo do najgorsza instytucja jaką kiedykolwiek
                  wymyślono - to powinnaś być przeszczęśliwa, że wkrótce czeka Cię koniec tej
                  męczarni.
                • brak.polskich.liter Re: Boję się rozwodu... 16.05.07, 12:52
                  A jak dlugo znaliscie sie przed slubem? Bo wyglada na to, ze jestescie po prostu
                  straszliwie niedobrani pod katem potrzeb seksualnych. Chociaz... jesli nawet
                  przed slubem seks byl rzadki, to nie wiem, czego sie gosciu spodziewal?
                  Mozliwe tez, ze facet jest po prostu kiepski w te klocki. Podejscie "a bo mi sie
                  nalezy" tez jest wkurzajace i pewnie uskrzydlajaco nie dziala.
                  Czy poza tym, ze w lozku jest kicha, to reszta jest ok? Jesli tak, to radzilabym
                  porozmawiac z mezem - bez wzajemnego oskarzania sie (chociaz ciezko) i wybrac do
                  seksuologa.
                  • lilia06 Re: Boję się rozwodu... 16.05.07, 12:55
                    brak.polskich.liter napisała:

                    > A jak dlugo znaliscie sie przed slubem? Bo wyglada na to, ze jestescie po
                    prost
                    > u
                    > straszliwie niedobrani pod katem potrzeb seksualnych. Chociaz... jesli nawet
                    > przed slubem seks byl rzadki, to nie wiem, czego sie gosciu spodziewal?
                    > Mozliwe tez, ze facet jest po prostu kiepski w te klocki. Podejscie "a bo mi
                    si
                    > e
                    > nalezy" tez jest wkurzajace i pewnie uskrzydlajaco nie dziala.
                    > Czy poza tym, ze w lozku jest kicha, to reszta jest ok? Jesli tak, to
                    radzilaby
                    > m
                    > porozmawiac z mezem - bez wzajemnego oskarzania sie (chociaz ciezko) i wybrac
                    d
                    > o
                    > seksuologa.



                    Przed slubem znalismy sie 6 lat... ale seks byl zawsze problemem. tylko ze
                    wtedy on akceptowal pewne rzeczy a teraz juz nie. a dlaczego sie pobralismy? bo
                    zaszlam w ciaze. poza seksem reszta jest ok - nawet mi powiedzial ze do 19
                    jestem dobra zona. a potem porazka.
                    • brak.polskich.liter Re: Boję się rozwodu... 16.05.07, 13:00
                      No, to w takim razie seksuolog i terapia jak nic.

                      Swoja droga - kiszenia sie przez 6 lat w zwiazku z powaznym, nierozwiazanym
                      problemem w tle, nie rozumiem. On musi Cie bardzo kochac, skoro tyle wytrzymal.
                • rita75 Re: Boję się rozwodu... 16.05.07, 12:59
                  on uwaza ze seks mu sie nalezy, ze jak on ma ochote to ja musze to robic i
                  > tyle. wk... mnie takie podejscie. jakby sie moje potrzeby w ogole nie
                  liczyly.


                  ma racje - seks mu sie nalezy
            • rita75 Re: Boję się rozwodu... 16.05.07, 12:47
              to moze zaproponuj mezowi, zeby poszukal kochanki, jezeli nie widzisz w sobie
              problemu? jezeli jestes na tyle tolerancyjna, to bedzie i wilk syty i owca cala-
              ty bedziesz miala brata/przyjaciela/ opiekuna, a on oprocz ciebie- osobę,
              ktora zaspokoi go seksualnie.
              Mysle, ze problem pozwoli ci zrozumiec to forum
              forum.gazeta.pl/forum/71,1.html?f=15128
            • triss_merigold6 Re: Boję się rozwodu... 16.05.07, 12:47
              Generalnie pana rozumiem. Ile czasu można zabiegać, żeby drugiej stronie się
              chciało? Jak wiedziałaś, że masz małe potrzeby a facet duże to było się nie
              pakować w małżeństwo z tym konkretnym osobnikiem.
              Jeśli chcesz, żeby pan wrócił to musisz zmienić podejście do seksu. Jak nie
              masz zamiaru to przyjmij na klatę, że wam nie wyszło i nie jęcz.
              • rita75 Re: Boję się rozwodu... 16.05.07, 12:53
                > Jeśli chcesz, żeby pan wrócił to musisz zmienić podejście do seksu. Jak nie
                > masz zamiaru to przyjmij na klatę, że wam nie wyszło i nie jęcz.

                wlasnie...
                ten problem widze od drugiej strony- mam duze potzreby, na szczescie maz umie i
                chce im sprostac...ale gdybym musiala zebrac o seks- to by byla tragedia
                • lilia06 Re: Boję się rozwodu... 16.05.07, 12:56
                  rita75 napisała:

                  > > Jeśli chcesz, żeby pan wrócił to musisz zmienić podejście do seksu. Jak n
                  > ie
                  > > masz zamiaru to przyjmij na klatę, że wam nie wyszło i nie jęcz.
                  >
                  > wlasnie...
                  > ten problem widze od drugiej strony- mam duze potzreby, na szczescie maz umie
                  i
                  >
                  > chce im sprostac...ale gdybym musiala zebrac o seks- to by byla tragedia



                  ja tego w ogole nie rozumiem... serio, nie wiem jak mozna tak myslec i w ogole
                  lubic seksuncertain
                  • brak.polskich.liter Re: Boję się rozwodu... 16.05.07, 13:02
                    Ty nie rozumiesz, jak mozna lubic seks, a ja nie rozumiem, po gwint wychodzic za
                    maz za kogos, kto seksu potrzebuje i lubi, jesli samemu sie seksu nie lubi.
                    Qrde, bylo wybrac sobie faceta, ktory, podobnie jak Ty, ma niskie libido. Sa
                    tacy panowie, serio...
                • brak.polskich.liter Re: Boję się rozwodu... 16.05.07, 12:57
                  Ja tez faceta rozumiem. Przerabialam kiedys podobna sytuacje z tej drugiej
                  strony i nikomu nie zycze. Na szczescie nie mielismy dzieci.
                  Skonczylo sie niefajnie, czyli do przewidzenia. Panu wyrosly rogi, a niedlugo
                  pozniej zwiazek zdechl.
                  • triss_merigold6 Re: Boję się rozwodu... 16.05.07, 13:00
                    Cóż... rogów wówczas należy się spodziewać i nie być zdziwionym.D
                    • brak.polskich.liter O, to to n/t 16.05.07, 13:03
    • syriana Re: Boję się rozwodu... 16.05.07, 12:18
      na pocieszenie Ci napiszę, byś pomyślała o terapii małżeńskiej, wspólnej wizycie
      u seksuologa, itp.

      rozwód to ostateczność, spróbuj jej uniknąć
      • kotbehemot6 Re: Boję się rozwodu... 16.05.07, 13:07
        zgodzę się z Syrianą-potrzebujesz terapii.Skoro problemy z sexem trapiły Cię od dawna a nie jest to chilowa niedyspozycja to potzrebujesz pomocy-chyba,ze jest Ci z tym dobrze ale z tego co piszesz nie jest. Moze wyjdź na przeciw mężowi i podejmnijcie terapię -moze na początek wizyta u suxuologa???
        Wybacz ale małe potrzeby a odczuwanie bólu i niechęc do sexu do dwie rózne sprawy -przy niewielkim temperamncie też można mieć przyjemność .Sex to nie kara za grzechy tylko wyraz bliskośći dwojga ludzi i do tego przyjemny-nie rezygnuj z tego.Prawdę powiedziawszy mało który facet poprzestaje na pocałunku...namiętny pocałunek ma naturalną konsekwencją,
    • brak.polskich.liter Re: Boję się rozwodu... 16.05.07, 12:44
      Coz, rozwod w perspektywie to przykra sprawa, ale chyba nie sadzilas, ze
      wspolmalzonkowi mozna fundowac celibat bez wiekszych konsekwencji?
      Nie dziwie sie facetowi.
      • triss_merigold6 Re: Boję się rozwodu... 16.05.07, 13:04
        Ano. Albo pani łyknęłaby stałą kochankę bez gadania żeby mąż tam swoje potrzeby
        zaspakajał albo rozwód. Tertium non datur. Też się panu nie dziwię. Długo facet
        wytrzymał.
    • lola211 Re: Boję się rozwodu... 16.05.07, 13:08
      Lilia, na moje oko to jednak powinnas sprobowac skorzystac z pomocy seksuologa.
      Nie obwiniaj sie.E-mamy ciebie nie rozumieja, bo nie byly widac w takiej
      sytuacji.
      Facet coz- tak wlasnie jest ze wiekszosc mysli fiutem i jak nie wsadzi
      regularnie to jest nieszczesliwy.Trudno wymagac, by walczyl niewiadomo jak
      długo z instynktem.trudno z kolei od ciebie wymagac, bys spelniala role
      dmuchanej lalki, a tak pewnie sie czujesz.
      zatem- specjalista
      • triss_merigold6 Re: Boję się rozwodu... 16.05.07, 13:12
        Specjalista ma sens tylko w przypadku jeśli obie strony chcą coś zmienić.
        Specjalista po to, żeby mężowi wytłumaczył, że pani nie daje, bo nie lubi i ona
        ma się pogodzić to deko pomyłka.
        Ja byłam z tej drugiej strony, libido mam konkretne i brak regularnego,
        rzetelnego bzykania robi ze mnie zołzę.

        Dla niej teraz pewnie nawet raz na dwa tygodnie to byłoby za dużo więc o czym
        mowa? Niech da facetowi spokój, wystarczająco mu nerwy zszarpała przez kilka
        lat.
        • kotbehemot6 Re: Boję się rozwodu... 16.05.07, 13:16
          Ale pani nie lubi z jakiegoś powodu-ból itd...moze dałoby sie odkryć dotąd nieznane horyzony za pomocą sexuologa-szkoda małżeństwa...ale fakt czekać na sex bo się drugiek stronie niechce, nie moze to brrrrr....
          • triss_merigold6 Re: Boję się rozwodu... 16.05.07, 13:20
            Ta pani klarownie napisała, że nigdy nie była fanką tego sportu. Ból sie pewnie
            pojawił jako konsekwencja niechęci do seksu.
            Swoją drogą to pana potraktowała jak reproduktora - zapłodnił a teraz jako
            szczęśliwa rodzina chodźmy razem na spacerki, jedzmy obiady a o łóżku zapomnij.
          • rita75 Re: Boję się rozwodu... 16.05.07, 13:25
            > Ale pani nie lubi z jakiegoś powodu-ból


            są rozne techniki, moze sprobuje fellatio?
            • brak.polskich.liter Re: Boję się rozwodu... 16.05.07, 13:29
              Tu nie o techniki chodzi. Wiadomo, ze gdyby dziewczyna chciala, to sprobowalaby
              fellatio, czy czegokolwiek innego - albo po prostu leczyla przyczyne bolu. Mam
              wrazenie, ze maz byl potrzebny po to, zeby miec dziecko i "fajna rodzinke", a
              reszta nieistotna. Przykre.
              • rita75 Re: Boję się rozwodu... 16.05.07, 13:32
                > Tu nie o techniki chodzi.

                przeca wiem, ten bol to tylko wymowka, by nielubianego seksu nie uprawiac
      • bri Re: Boję się rozwodu... 16.05.07, 13:18
        Żeby iść do seksuologa musi jednak swoją "winę" zobaczyć. Oczywiście problemów
        psychicznych, z jakimi się boryka, świadomie sobie na głowę nie ściągnęła, ale
        musi świadomie uznać je za problem, żeby skorzystać z fachowej pomocy.
      • malila Re: Boję się rozwodu... 16.05.07, 18:43
        lola211 napisała:

        > Trudno wymagac, by walczyl niewiadomo jak
        > długo z instynktem.trudno z kolei od ciebie wymagac, bys spelniala role
        > dmuchanej lalki, a tak pewnie sie czujesz.
        > zatem- specjalista

        Się przychylam. Tu nie ma co robić z kobiety wyrachowanej niuni, która złapała
        męża na dziecko i wygodnie się ustawiła, bo obie strony są w kiepskiej
        sytuacji. Seksuolog nie jest od tego, żeby powiedzieć panu, że ma się ze swoimi
        potrzebami wstrzymywać, tylko żeby go ewentualnie wprowadzić w arkana ars
        amandi, jeśli do tej pory jego gra wstępna polegała na zdjęciu spodni i
        wytłumaczeniu, żeby od czasu do czasu żonę pogłaskał i przytulił bez dalszego
        ciągu. Lilii z kolei pomoże się rozluźnić i czerpać przyjemność z seksu. Może
        się okazać, że kiedy żona zacznie przejawiać od czasu do czasu inicjatywę, mąż
        poczuje się usatysfakcjonowany seksem nieco rzadszym niż codzienny.
    • lilia06 Re: Boję się rozwodu... 16.05.07, 13:15
      Dzięki za odpowiedzi, nie wszystkie były miłe ale fakt ze duzo osob napisalo mi
      zeby isc do seksuologa dał mi jakas nadzieje - ze jednak mozna cos uratowac.
      jestesmy naprawde fajna rodzina, w trojke i szkoda by bylo gdyby dziecko
      stracilo ojca i cale zycie jakie ma do tej pory bo nie ma sie co oszukiwac -
      rozwod odwrocilby wszystko do gory nogami.
      • triss_merigold6 Re: Boję się rozwodu... 16.05.07, 13:18
        Może i jesteście fajną rodziną ale na pewno nie jesteście fajną parą w sensie
        mężczyzna - kobieta.
        Dziecko po rozwodzie wcale nie musi stracić ojca, chyba, że zechcesz się mścić
        i będziesz ojca izolować.
        Jak masz nerwicę lękową to lecz a nie kwękaj, że po rozwodzie to nigdzie z domu
        nie wyjdziesz.
        I nawet nie próbuj faceta szantażować tym, żeby został dla dziecka, taki numer
        nie przejdzie.
      • brak.polskich.liter Re: Boję się rozwodu... 16.05.07, 13:22
        Wizyta u seksuologa ma sens, pod warunkiem, ze oboje bedziecie chcieli naprawic
        to, co jest ewidentnie w Waszym zwiazku spie...one.
        W Twoich postach uderzylo mnie jedno: bardziej masz na uwadze to, zeby dziecko
        mialo ojca (swoja droga dziwne, bo dziecko ojca i tak juz ma i bedzie mialo,
        wsio rybka, czy bedziecie razem, czy sie rozstaniecie), niz kryzys w SWOIM
        zwiazku i ewentualna strate partnera. Nie jest troche tak, ze maz jest Ci
        potrzebny glownie jako ojciec dla dziecka i podpora
        zyciowa/opiekun/obronca/skala, na ktorej mozna sie zaczepic? Jesli tak, to nie
        dziwie sie, ze w tej sytuacji on czuje sie wykorzystywany i traktowany
        instrumentalnie. Ja bym sie czula.
        • triss_merigold6 Re: Boję się rozwodu... 16.05.07, 13:26
          Do rozrodu, współutrzymywania domu i organizacji czasu wolnego. Cudnie. Nie
          widzę tu miejsca dla normalnego chłopa.
      • syriana Re: Boję się rozwodu... 16.05.07, 13:28
        pomyśl jeszcze, że nawet jak rozwód już będzie, to zostaniesz dalej z problemem
        niechęci do seksu - a z takim bagażem żadnego związku długoterminowego sobie nie
        ułożysz

        więc tak czy siak terapia Cię czeka
        • triss_merigold6 Re: Boję się rozwodu... 16.05.07, 13:29
          No, następnemu panu wciśnie kit, że mąż brutal był i się domagał i trafi się
          kolejnemu gościowi taki zonk.wink
          • syriana Re: Boję się rozwodu... 16.05.07, 13:32
            nie brutal, tylko "bryła myśląca fiutem" wink
        • brak.polskich.liter Re: Boję się rozwodu... 16.05.07, 13:33
          Wariant B - mozna poszukac pana kompatybilnego, tj. z libido na poziomie Rowu
          Marianskiego, nawiedzonego religijnie, wzglednie z silna i nieleczona nerwica
          seksualna. Wtedy bedzie OK tongue_out
          • syriana Re: Boję się rozwodu... 16.05.07, 13:35
            noo,
            tylko tak głupio na pierwszej randce prosto z mostu kawę na ławę wykładać, a
            sprawdzić jakoś to trzeba wink
            • brak.polskich.liter Re: Boję się rozwodu... 16.05.07, 13:44
              Prosty test - jesli facet bedzie nalegal na kolacje polaczona ze sniadamiem na
              pierwszej, drugiej,.... setnej randce, az do trzysta dwudziestej wlacznie - nie
              brac.
              Najlepiej, zeby byl fanatycznym religijnie impotentem.
          • oxygen100 Re: Boję się rozwodu... 16.05.07, 13:44
            ja bym nie byla taka optymistka w kwestii tej terapii sexuologicznej. Sexuolog
            nie zrobi przeszczepu mozgu a to o ile wiem tam mieszcza sie osrodki
            odpowiedzialne za libido. Moze mozna to troche podrasowac zebys np. byla na sex
            obojetna a nie go nie lubila czy nienawidzila ale na dluzsza mete to nie zagra.
            Moze warto rozwazyc obcje inna pani tylko do bzykania?
            • rita75 Re: Boję się rozwodu... 16.05.07, 13:46
              > Moze warto rozwazyc obcje inna pani tylko do bzykania?

              np. wygospodarowac w budzecie kwote po tytulem "salon masazu"
              • oxygen100 Re: Boję się rozwodu... 16.05.07, 13:50
                to bylo zlosliwetongue_out przynajmniej takie bylo moje zalozenietongue_outtongue_out
                ale moze i taksmile albo nauczyc sie przymykac oko jak maz wypachniony bedzie
                znikal na ale wieczory. Tylko co pozniej? jak corka zacznie kumac ze tatus
                wypasa konika na zielenszych pastwiskach?

                Moze brutalne ciecie jest lepsze niz dlugodystansowe męczenie buły w
                nierokujacym zwiazku?
                • rita75 Re: Boję się rozwodu... 16.05.07, 13:54
                  > Moze brutalne ciecie jest lepsze niz dlugodystansowe męczenie buły w
                  > nierokujacym zwiazku?

                  nie moze, tylko trzeba tak zrobic- zycie jest zbyt krotkie, by miotac sie w
                  takim zwiazku
                  • oxygen100 Re: Boję się rozwodu... 16.05.07, 13:58
                    gdyby sprawy dotyczyly innej sfery np. komunikacji terapia moze i przynioslaby
                    jakies efekt ale w przypadku sexu to jakos cienko to widze. No chyba zeby na
                    bzykac sie na haju:p ale to tez wyniszczyc moze
                    • bri Re: Boję się rozwodu... 16.05.07, 14:02
                      Autorka wątku pisze, że ma nie tylko takie problemy z psychiką (nerwica lękowa).
                      • oxygen100 Re: Boję się rozwodu... 16.05.07, 14:09
                        czyzby bala sie ze maz znowu bedzie mial wzwod i zechce wykonywac te smieszne
                        ruchy przy jej udziale?tongue_out
                        • bri Re: Boję się rozwodu... 16.05.07, 14:11
                          Nie wiem, ale takie coś to nic śmiesznego niestety sad
                        • rita75 Re: Boję się rozwodu... 16.05.07, 14:12
                          oj chyba tak...seksualna panszczyzna
                          • oxygen100 Re: Boję się rozwodu... 16.05.07, 14:16
                            ale tak to jest. Laska uwiklala zyciowo ogiera a inne musza sie meczyc z
                            domatorami w cieplych kapciuszkach przed TV. Wez kobieto pusc go wolno.
                            Odetchniecie oboje. za jakis czas
                    • rita75 Re: Boję się rozwodu... 16.05.07, 14:07
                      poped seksualny to jeden z najsilniejszych ludzkich instynktow- co seksuolog
                      powie panu- bierz pan brom? wolne zarty, druga strona moglaby wspierac sie
                      farmakologicznie, ale do niczego dobrego na dluzsza mete to by nie
                      doprowadzilo... rozmawiac mozna z seksulogiem wlasnie jak napisalas- na temat
                      komunikacji w seksie- gdy partnerzy maja zachomowania, nie mowia o swoich
                      potrzebach seksualnych, co za tym idzie sa one niezaspokojone...ale musimy
                      najpierw miec potrzeby- a w tym przypadku, o jakim traktuje ten watek- jedna
                      osoba tych potzreb ewidentnie nie ma.
                      • rita75 zahamowania nt 16.05.07, 14:08
                • bri Re: Boję się rozwodu... 16.05.07, 13:54
                  Sorry, ale gdyby mi mój partner odmawiający mi stale seksu zaproponował, żebym
                  sobie do seksu znalazła kogoś innego to bez względu na wszystko wzięłabym z nim
                  rozwód. Może faceci myślą inaczej, ale takie podwójne życie nie jest dla nikogo
                  chyba wygodne. Zresztą facet w końcu spotka kobietę w której się zakocha, seks
                  będzie fajny - po co miałby wracać do żony, która uważa go za nachalnego
                  zboczeńca? Tak więc takie rozwiązanie może się sprawdzić jedynie na krótką
                  metę - no chyba, że małżeństwo trzyma się z powodu jakiś spraw majątkowych albo
                  silnego poczucia winy jednej ze stron (np. z powodu kalectwa jednej strony, jej
                  prób samobójczych, itp.).
                  • agmar3 Re: Boję się rozwodu... 16.05.07, 14:14
                    Nie bój się rozwodu, bo może przynieść wiele plusów: popracujesz nad sobą,
                    oswoisz się sama ze sobą i nie będziesz się wiecznie bać, skupisz się na sobie,
                    nauczyć się być sama ze sobą a nie zasłaniać się mężem. Daj sobie czas na
                    zorganizowanie siebie. Odnoszę wrażenie, że oceniasz siebie przez pryzmat męża.
                    Może to moment na rozprawnienie się z własnymi słabościami. Nie wiem jak jest
                    naprawdę, ale seks to ważna sfera i on nie może brać pod uwagę tylko Twoich
                    potrzeb i vice versa.
                    Nie ma tego złego...
                    Głowa do góry.
                    • ledzeppelin3 Re: Boję się rozwodu... 16.05.07, 16:52
                      Rozwód w tym przypadku chyba przyniesie więcej pożytku, niż szkody. Chyab zanim
                      wdepnie się w uwiązanie drugiego człowieka przy sobie, powinno się najpierw
                      rozpracować swoje demony, prawda?
                      • oxygen100 Re: Boję się rozwodu... 16.05.07, 17:06
                        ... teraz jeździmy na wycieczki cała rodzina, chodzimy na pizze, do znajomych
                        itd. jak on odejdzie to chyba bede siedziala z corka caly czas w domu,

                        no tak, nie to boli ze maz o rozbujanym temperamencie opusci alkowe, ale to ze
                        wyschnie takze źródełko i skancza sie uciechy rozmaite
    • sheer.chance Re: Boję się rozwodu... 16.05.07, 18:14
      Wiesz co, sprobuj najpierw zrobic cos ze swoja nerwica lekowa. Sa leki, ktore
      brane codziennie lagodza objawy. Moze sie okazac, ze po takiej terapii
      seksuolog nie bedzie potrzebny? Pozdrawiam
Inne wątki na temat:
Pełna wersja