Dulszczyzna z placu zabaw

20.05.07, 17:07
Wyjście na plac zabaw pod moim blokiem to udręka, zwykle go mijam szerokim łukiem i idę na inny, ale czasami nie da się "pokonać" dzieci, poza tym, nie chcę ich izolować. Jestem u siebie "nowa", tzn mieszkam niecałe 4 lata, ale w stosunku do sąsiadów to pikuś, poza tym, pracuję, więc nie bywam tam za często. Nie chodzę do kościoła i nie jestem wierząca, ślub z mężem wzięliśmy dopiero, gdy dzieci miały 4 latka smile, całkiem niedawno. Pod nami mieszka pani od zawsze sama, której przeszkadza wszystko, co jest tylko związane z dziećmi, od spłuczki w nocy począwszy. Ponieważ pani mieszka tam od lat, robi nam i naszym dzieciom "cudowną" opinię, ja, nie chcąc uczestniczyć w plotach, trzymam się z daleka, ale "mamuśki" z placu zabaw już dawno na ich podstawie wyrobiły sobie o nas i o naszych dzieciach opinię, od czasu do czasu dochodzą do mnie rewelacje (np. kiedyś znajoma spytała się, czy jak usypiam jedno dziecko, to drugie wystawiam na klatkę schodową :-]]]- mam bliźniaki), i tak na okrągło...Napisałam tego posta, nie dlatego, że szukam jakiegoś rozwiązania, bo właściwie to mam gdzieś taką dulszczyznę, ale czasami nie wyrabiam i ciężko mi utrzymać fason. Liczę, że są mamy, które mają podobne doświadczenia
    • syriana Re: Dulszczyzna z placu zabaw 20.05.07, 17:14
      czym Ty się przejmujesz?
      opiniami obcych ludzi, na których zupełnie Ci nie zależy?

      olać, cięte riposty stosować, zadawać równie idiotyczne pytania, pokazywać jak
      bardzo gdzieś masz te opinie i luzz

      skoro oni czekają tylko na to by Ci dopiec, śmiej się im w twarz pokazując jak
      dobrze się bawisz tymi uwagami
      • lilith_abl Re: Dulszczyzna z placu zabaw 20.05.07, 17:24
        Dzięki, zwykle mam to gdzieś, ale czasami wymiękam smile))
        • ibulka Re: Dulszczyzna z placu zabaw 21.05.07, 00:02
          wiem jak bardzo potrafią dopiec sąsiedzi.
    • czarny.kot997 Re: Dulszczyzna z placu zabaw 20.05.07, 17:29
      olej idiotki-jak nie maja nic innego do roboty to ich problem, a Ty rob swoje smile
    • wobbler Re: Dulszczyzna z placu zabaw 20.05.07, 17:46
      Nie mieszkasz w Poznaniu czasem?Jezeli nie,to znaczy,ze sa gorsze miejsca na
      swiecie.Ja 3 lata mialam po prostu PRZESRANE!Az kiedys Malz obronil sasiada
      przed jakimis kibolami,i nagle sie okazalo,ze jestesmy super.Ja to tam z
      sasiadami gadam,ale M.-Poznaniak z dziada pradziada-jest na nich obrazony.I tak
      w kolko...
      • lilith_abl Re: Dulszczyzna z placu zabaw 20.05.07, 18:33
        smile,nie, wylądowałam na Śląsku smile)), ci normalni sąsiedzi są po prostu cicho, mają takie ploty jak ja w nosie, ale wystarczy głośna, pełna hipokryzji mniejszość, żeby kogoś zaszczuć, jak zwykle smile
    • janka007 Re: Dulszczyzna z placu zabaw 20.05.07, 19:33
      Znajdź sobie inna grupę odniesienia, nie musisz utrzymywać z nimi kontaktu smile
    • mbwj88 Re: Dulszczyzna z placu zabaw 20.05.07, 21:20
      sąsiadom mówię dzień dobry i koniec
      4 lata remontowaliśmy mieszkanie w zakresie podstawowym i nie mielismy firan
      nie rozmawiam i nie zbieram opini na nasz temat
      z dzieckiem chodzę na plac zabaw w parku czyli spacer + zabawa
      i to samo mogę ci doradzić
      na głupie pytania głupie odpowiedzi
      i nie słuchaj co gadają bo są lepsze zajęcia niż zwykłe ploty
      • lilith_abl Re: Dulszczyzna z placu zabaw 20.05.07, 21:29
        Ech, odstresowałam się, a myślałam, że izoluję dzieci chodząc z nimi do parku, a nie na nasz plac zabaw...smile,dziękuję
        • soemi Re: Dulszczyzna z placu zabaw 21.05.07, 14:00
          U nas podobnie, jesteśmy 2-letnimi mieszkańcami bloku z lat 50-tych, sąsiedzi
          zamieszkujący w nim od poczatku roszczą sobie prawa do panowania, a my
          jako "nowi" powinniśmy się w 100%procentach podporządkować. Osiedle w 60%
          składa się z bezrobotnych i emerytów to wyobraź sobie jak tam grzmii.
          W naszym małżeństwie jest o tyle ciekawiej, że jest między nami 6 lat różnicy,
          ja wyglądam bardzo młodo a mąż na więcej niż ma i tu ile było podejrzeń, na
          początku to wogóle myśleli, że jestem jego córką smile Jazda na maksa była.
          Odstajemy od tego towarzystwa pod każdym względem. Mam uciechę z tych
          wszystkich plot. Jak oczywiście do mnie dojdą...
        • soemi Re: Dulszczyzna z placu zabaw 21.05.07, 14:00
          I też nie bywam z córką na osiedlowym placu zabaw.
          • trendsetterka Re: Dulszczyzna z placu zabaw 22.05.07, 14:04
            Na naszym osiedlu to samo. Myślałam, ze tylko ja jestem inna. To, że wychodzę z
            dzieckiem do piasku nie oznacza, że chcę pół dnia dyskutować z sąsiadkami -
            mamuśkami o bzdetach. Więc też się "izoluję" Chodzę na inny plac zabaw. nasze
            osiedle jest zamknięte, więc jest to taka grupa ludzi która się gotuje "we
            własnym sosie", a dozorczyni jest przkaźnikiem co ciekawszych plot. Nie mam
            zamiaru w tym uczestniczyć. Jeśli ide więc obok takiej "brygady" na ławkach
            wokół osiedlowej piaskownicy widzę głupie spojrzenia i pewnie jak przejdę to
            mają o czym gadać. Na początku się tym przejmowałam, teraz olewam sprawę.
            Dziecko od września idzie do przedszkola, więc kontaktów z rówieśnikami będzie
            miało pod dostatkiem. A jeśli będzie starsza, niech wybiera przyjaciół, kolegów
            sama. Mnie piaskownicowe znajomości nie interesują.
    • bea58 Re: Dulszczyzna z placu zabaw 22.05.07, 16:30
      Dziewczyny jam miło było mi przeczytać te posty! Już zastanawiałam się co ja
      robię nie tak? Najdziwniejsze było to, ze w pracy mam przyjaciół, w poprzednim
      miejscu zamieszkania mam też duzo znajomych a tu gdzie sie przeprowadziłam
      trafilam na milczące spojrzenia i ddziwne usmiechy. Teraz wiem o co chodzi! Nie
      chodze na podwórko na ploty! ogólnie rzecz biorąc sama unikam podwórkowego
      towarzystwa. Trudno musze nauczyć się żyć dalej smile
    • shady27 Re: Dulszczyzna z placu zabaw 22.05.07, 16:45
      ja przezywalam to samo, do czasu gdy nie wprowadzili sie jacys nowi sasiedzi
      oni maja teraz przesrane

      ogolnie mam ich wszystkich gleboko w tylku, nawet nazwisk sasiadow nie znam
      mimo, ze mieszkam63 tu juz 7 lat.

      Same plociuchy mieszkaja a ja z takimi ludzmi nie zamierzam sie stykac.
    • lila1974 Re: Dulszczyzna z placu zabaw 24.05.07, 07:02
      Na ławeczkę pod moim blokiem również staram się nie wychodzić - po pierwsze
      dlatego, że piaskownica obok jest nieogrodzona i robi za wychodek dla
      zwierzaków i smietnik dla ludzi, a po drugie przez wzgląd na ploty, którymi
      sąsiadki się częstują. I żeby było śmieszniej to nie są to babcie emerytki.

      Przesiadują tam dziewczyny 27-35 letnie, a dupy obrabiają sobie wzajemnie tak
      chętnie, że aż echo po osiedlu niesie. Mało tego. Jedna z tych dziewczyn to
      jakaś szalona pieniaczka. Praktycznie codziennie słyszę jak na kogoś wrzeszczy.
      Już chyba każda mama w moim wieżowcu, która nie pracuje, pilnowała jej synka i
      zawsze kończy się tak samo - wystarczy, że się jej coś nie spodoba, a drze się
      na cały blok i pół osiedla, po czym zmienia niańkę.

      Pewnego dnia, gdy wrócilam z nocki, czyli ok 7:30 JUŻ darła gębę. Uświadomiłam
      sobie, że jest piętro wyżej u sąsiadki, ktora pilnowala wówczas jej syna.
      Ponieważ odstawiały niesamowitą awanturę, polazłam tam w końcu i zapytalam, czy
      przypadkiem nie oszalały. W tym domu była 4 dzieci - jedno tej awanturnicy i
      troje niańki!

      Podobno latają z lubością do dzielnicowego i nadają na siebie ile wlezie.

      Każda z nich z osobna jest nawet sympatyczna, jak się zejdą do kupy to włos się
      jeży na głowie smile

      Wolę zatem zabrac dziewczynki na plac zabaw, który mam dwa bloki dalej, bo tam
      jest normalnie i spokojnie. Albo umawiam się z mamą najlepszej koleżanki mojego
      dziecka (też ode mnie z bloku) i drepczemy po Szczecinie w poszukiwaniu
      przygód smile
      • lilith_abl Re: Dulszczyzna z placu zabaw 24.05.07, 08:23
        Sytuacje, które opisujecie to taki pakiet standardowy chyba smile)), wszystkie są analogiczne do moich, pocieszające to |(bo nie jestem sama), ale i przykre, że ludzie w stadzie "tak mają". A propos, teraz, jak jest ciepło, to co niektórym wystarczy balkon: wczoraj jedna z moich pięciolatek postanowiła przypomnieć sobie jak się buntowała, mając lat 2smile)) i jakieś 5 minut darła się wniebogłosy, bo lalka zgubiła nogę :-]. Potem się uspokoiła, przeprosiła mnie i było ok, gdyby nie głośny komentarz pani pode mną do jednej z mamusiek balkon obok(pani po 50-tce, bezdzietna): takie duże i nie umie ich wychować, co to z tego wyrośnie...zgroza, babę olałam, ale najgorsze, że abstrakcyjne opinie osoby nie mającej pojęcia o wychowywaniu dzieci podziela kobieta, której dzieciaki rzucały w piaskownicy w inne szkłem, a ona nic sobie z tego nie robiła. Mam wrażenie, że te kobiety, czują, że jakimś cudem, gdyby chociaż raz wyraziły swoje zdanie, natychmiastowo zostałyby wykluczone z grupy, a przecież z grupy odpadają tylko osobniki odstające, więc jak to by wyglądało...
Inne wątki na temat:
Pełna wersja