lilith_abl
20.05.07, 17:07
Wyjście na plac zabaw pod moim blokiem to udręka, zwykle go mijam szerokim łukiem i idę na inny, ale czasami nie da się "pokonać" dzieci, poza tym, nie chcę ich izolować. Jestem u siebie "nowa", tzn mieszkam niecałe 4 lata, ale w stosunku do sąsiadów to pikuś, poza tym, pracuję, więc nie bywam tam za często. Nie chodzę do kościoła i nie jestem wierząca, ślub z mężem wzięliśmy dopiero, gdy dzieci miały 4 latka

, całkiem niedawno. Pod nami mieszka pani od zawsze sama, której przeszkadza wszystko, co jest tylko związane z dziećmi, od spłuczki w nocy począwszy. Ponieważ pani mieszka tam od lat, robi nam i naszym dzieciom "cudowną" opinię, ja, nie chcąc uczestniczyć w plotach, trzymam się z daleka, ale "mamuśki" z placu zabaw już dawno na ich podstawie wyrobiły sobie o nas i o naszych dzieciach opinię, od czasu do czasu dochodzą do mnie rewelacje (np. kiedyś znajoma spytała się, czy jak usypiam jedno dziecko, to drugie wystawiam na klatkę schodową :-]]]- mam bliźniaki), i tak na okrągło...Napisałam tego posta, nie dlatego, że szukam jakiegoś rozwiązania, bo właściwie to mam gdzieś taką dulszczyznę, ale czasami nie wyrabiam i ciężko mi utrzymać fason. Liczę, że są mamy, które mają podobne doświadczenia