Kiedyś kupilam ojcu krawat, stał się jego ulubiony

21.05.07, 14:48
wtedy nie przypuszczałam, że za parę lat go w nim pochowają.
był faktycznie piękny. Kupiłam wiele krawatów swoim facetom, ale ten który
kupiłam ojcu był z nich najładniejszy i widać było, że tata bardzo się z niego
ucieszył.
To było dawno temu.
Chciałam powiedzieć...
Nie kłóćcie się. Żyjcie w zgodzie z innymi. Cieszcie się każdą chwilą z nimi
spędzoną, bo życie strasznie potrafi zaskoczyć. Mówcie im, że ich kochacie
zawsze kiedy tylko przyjdzie Wam to do głowy!!!! Wierzcie ukochanym ludziom,
nawet jeśli są strasznie upierdliwi, zrzędliwi od paru lat. Szczególnie jeśli
są skazani na Waszą łaskę ponieważ nie wychodzą z domu, ponieważ źle się czują
po kilka nawet kilkanaście lat i każą wokół siebie skakać- a mimo wszystko nie
dbają o swoje zdrowie - uszanujcie to taka jest ich wola a są męczący,
ponieważ to straszne być przez te kilka - kilkanaście lat skazanym na czyjąś
łaskę czy niełaskę a żyć tak to nie jest łatwe. Stąd często nieznośnie
zachowanie takich ludzi. Sami sobie z tym nie radzą i często się boją. Wielu
rzeczy. I nawet jeśli od 2, 3 lat ktoś Wam mówi wciąż to samo a to się nie
dzieje, to nie przestawajcie mu wierzyć. Wciąż narzekał, wciąż kazał wokół
siebie skakać, wciąż palił mimo iż wiedział... od 2 tygodni był jeszcze
bardziej czepliwy ale po tygodniu wszyscy stwierdzili że to kolejny jego etap
"czepliwości" i mało kto już mu wierzył w jego powtarzane od 3 lat, że nie
może oddychać.
Pamiętajcie o tym co napisałam. Może kiedyś ktoś w sytuacji kiedy będą jemu
puszczać nerwy przypomni sobie to co tu napisałam i nie będzie żałował tak jak
ja. Pamiętajcie, że nigdy nic nie wiadomo. Życie tak strasznie zaskakuje...
Byłam jedną z tych które myślały, że mnie to nie dotyczy, że mój ojciec żyje
13 lat bez płuca i jara 1,5 paczki dziennie, poza tym tak potrafił się
wydrzeć, że uszy bolały więc myślałam że jednak złego diabli nie biorą, w
końcu ja mam 23 lata, jestem za młoda żeby stracić ojca który w życiu miał
kupę szczęścia i skoro od 13 lat żyje na kredyt to widocznie go to szczęście
nie opuściło i pewnie nie opuści. Nie udusił się dzięki Bogu. Serce było już
zbyt zmęczone.

Brakuje mi rozmów, jego rad, brakuje mi jak się wydzierał na mnie a to dopiero
2 dni... Raz do mnie dociera, po chwili znowu w to nie wierzę.
Nie popełniajcie tego błędu co ja. Śpieszcie się kochać ludzi.
Starajcie się zrozumieć ich i nie przestawajcie wierzyć w to co mówią. Nie
przyzwyczajajcie się do tego. Niech narzekanie bliskiej Wam osoby nie stanie
się naturalną częścią Waszego dnia!!!!

Odszedł w sobotę.
    • iwciab Re: Kiedyś kupilam ojcu krawat, stał się jego ulu 21.05.07, 14:57
      Podpisuję się pod tym obydwiema rękami. Ja miałam podobną sytuację niespełna 2
      lata temu, pozdrawiam Iwciab
    • soemi Re: Kiedyś kupilam ojcu krawat, stał się jego ulu 21.05.07, 15:16
      Sofi, pięknie napisałaś, masz rację. Choć wiemy, że ludzie odchodzą nie
      zapewniamy im miłości i cierpliwości. Oni nie zawsze mają złe intencje podług
      nas. Poprostu tacy są.
      Ściskam Cię smile
    • ojejkuniu Re: Kiedyś kupilam ojcu krawat, stał się jego ulu 21.05.07, 20:03
      sofi trzymaj się.
      ściskam.
    • moofka Re: Kiedyś kupilam ojcu krawat, stał się jego ulu 21.05.07, 21:28
      sofi, to takie smutne co Cie spotkalo
      mysle, ze ojciec bylby przeszczesliwy ze potrafisz tak o nim pisac i ze byl dla
      Ciebie tak wazny
      wierze ze i teraz ten krawat to najcenniejszy skarb dla niego
      Trzymaj sie, ściskam
      • mamaemmy (*)(*)(*) 21.05.07, 22:13
        sad
        popłakałam się
    • koralik12 Re: Kiedyś kupilam ojcu krawat, stał się jego ulu 22.05.07, 11:28
      przykro mi sofi...
    • lilissa Re: Kiedyś kupilam ojcu krawat, stał się jego ulu 22.05.07, 11:34
      hm
      • eva123 Re: Kiedyś kupilam ojcu krawat, stał się jego ulu 22.05.07, 11:58
        przykro mi... sad
        zaraz dzwonie do mamy bo wczoraj jakos bez sensu sie z nia posprzeczalam sad(((
    • bacha1979 Re: Kiedyś kupilam ojcu krawat, stał się jego ulu 22.05.07, 12:17
      Wyrazy współczucia.
      PS.Pięknie to napisałas...
    • sofi84 Re: Kiedyś kupilam ojcu krawat, stał się jego ulu 25.05.07, 13:42
      pamiętajcie
    • eichhorn5 Re: Kiedyś kupilam ojcu krawat, stał się jego ulu 25.05.07, 14:10
      Sofi, współczuje Ci bardzo.

      Ja również podpisuję się obiema rękoma pod tym, co napisałaś.

      U mnie sytuacja była taka, że akurat mi przypadła opieka nad babcią. Babcia
      mówiła ciutkę kiepsko, tj. miała problemy po wylewie. Powolutku jakoś chodziła,
      trochę przy sobie zrobiła, ale ja musiałam ją umyć, założyć pieluchę na noc,
      nad ranem ją wyrzucić. Wyszłam za mąż, jedna ciąża, druga. A moja rodzinka
      uznała, że skoro mam mieszkanie po babci, to moim obowiązkiem jest zaopiekować
      się babcią. Jasne, nie wypieram się. Ale niemalże nikt do babci nie
      przyjeżdżał, nie posiedział z Nią, nie pomógł mi choć odrobinę. I tak oto w
      pewnym momencie byłam już tak zmęczona, ze stawałam się dla niej nieprzyjemna,
      że krzyczałam, złościłam się na nią, bo np. znów gdzieś się zsikała.
      Babcia odeszła, gdy byłam z drugim dzieckiem w ciąży. Na jesieni to będzie już
      9 lat.

      A ja wciąż o Niej myślę, śni mi się ciągle, nie mogę poradzić sobie z moimi
      wyrzutami sumienia, że nie okazywałam jej więcej miłości, przywiązania, ciepła.
      Że krzywo jej włosy ścinałam, bo wydawało mi się to bez znaczenia, że nie umiem
      tego robić, bo przecież i tak babcia siedziała w domu. Może ta niemożność
      nawiązania bliższego kontaktu wynikała z tego, że babcia miała kłopot z
      wyrażaniem myśli, choć umysłowo była jak najbardziej w porządku.

      A ostatnio śniła mi się w nowej fryzurze, w ciemnych, kręconych włosach...

      Bądźcie dobre dla tych starszych ludzi, szanujcie ich i dawajcie do
      zrozumienia, że są Wam potrzebni....
    • mathiola Re: Kiedyś kupilam ojcu krawat, stał się jego ulu 25.05.07, 20:52
      eeehhh.... gdyby można było cofać czas... dużo bym zmieniła.
    • mamba1234 Re: Kiedyś kupilam ojcu krawat, stał się jego ulu 25.05.07, 21:14
      Gdyby nie takie zdarzenia, być może nie bylibyśmy lepszymi ludźmi? Ja stałam się lepsza, chociaż przeszłość boli. Nie popłakałam się... płacze wszystko we mnie! Ech, czy ktoś to rozumie...
      Ja rozumiem Ciebie. Trzymaj się! Pewnie jeszcze bardzo długo będę pamiętała to, co napisałaś.
    • maja234 Re: Kiedyś kupilam ojcu krawat, stał się jego ulu 25.05.07, 22:37
      witaj,
      wyrazy współczucia
      mój tata zmarł 5 lat temu - rak trzustki. Zachorował w lutym, we wrzyśniu go
      chowaliśmy. Żyłam do ostatniej minuty nadzieją, że on z tego wyjdzie. A do dnia
      dzisiejszego mam ogromne wyrzuty sumienia, że się z nim nie pożegnałam. Wtedy
      byłam lekko podziębiona i bałam się, że tata po chemii wycienczony nie załapie
      czegoś ode mnie. Nie pojechałam I nie moge sobie wybaczyć. Ciężko jest mi bez
      rozmów z nim - zawsze lepiej sie z nim dogadywałam, niż z mamą.
      Minęło pięć lat, a nie ma dnia żebym o nim nie pomyslała. Do tej pory nie mogę
      oglądać wspólnych zdjęć.
      Doskonale wiem, co czujesz, czas leci dalej, ale nic nie jest już takie jak
      wtedy - nie takie święta, nie takie imprezy rodzinne,
      Mam córkę 2 letnią i często jej mówię, że byłaby oczkiem dziadka - mój tata
      uwielbiał dzieci. szkoda tylko, że jej nie doczekał.

      Trzymaj się.
    • aanna6 Re: Kiedyś kupilam ojcu krawat, stał się jego ulu 25.05.07, 22:47
      moja mama udusila sie 10 miesiecy po wykryciu raka caly czas hemia i
      garsonka ktura moja babcia a jej tesciowa kupila jej na 25 rocznice slubu
      stala sie jej ubraniem na zawsze mama zmarla 25-04-2006 jutro minie rok
      miesiac i dzien
Pełna wersja