sofi84
21.05.07, 14:48
wtedy nie przypuszczałam, że za parę lat go w nim pochowają.
był faktycznie piękny. Kupiłam wiele krawatów swoim facetom, ale ten który
kupiłam ojcu był z nich najładniejszy i widać było, że tata bardzo się z niego
ucieszył.
To było dawno temu.
Chciałam powiedzieć...
Nie kłóćcie się. Żyjcie w zgodzie z innymi. Cieszcie się każdą chwilą z nimi
spędzoną, bo życie strasznie potrafi zaskoczyć. Mówcie im, że ich kochacie
zawsze kiedy tylko przyjdzie Wam to do głowy!!!! Wierzcie ukochanym ludziom,
nawet jeśli są strasznie upierdliwi, zrzędliwi od paru lat. Szczególnie jeśli
są skazani na Waszą łaskę ponieważ nie wychodzą z domu, ponieważ źle się czują
po kilka nawet kilkanaście lat i każą wokół siebie skakać- a mimo wszystko nie
dbają o swoje zdrowie - uszanujcie to taka jest ich wola a są męczący,
ponieważ to straszne być przez te kilka - kilkanaście lat skazanym na czyjąś
łaskę czy niełaskę a żyć tak to nie jest łatwe. Stąd często nieznośnie
zachowanie takich ludzi. Sami sobie z tym nie radzą i często się boją. Wielu
rzeczy. I nawet jeśli od 2, 3 lat ktoś Wam mówi wciąż to samo a to się nie
dzieje, to nie przestawajcie mu wierzyć. Wciąż narzekał, wciąż kazał wokół
siebie skakać, wciąż palił mimo iż wiedział... od 2 tygodni był jeszcze
bardziej czepliwy ale po tygodniu wszyscy stwierdzili że to kolejny jego etap
"czepliwości" i mało kto już mu wierzył w jego powtarzane od 3 lat, że nie
może oddychać.
Pamiętajcie o tym co napisałam. Może kiedyś ktoś w sytuacji kiedy będą jemu
puszczać nerwy przypomni sobie to co tu napisałam i nie będzie żałował tak jak
ja. Pamiętajcie, że nigdy nic nie wiadomo. Życie tak strasznie zaskakuje...
Byłam jedną z tych które myślały, że mnie to nie dotyczy, że mój ojciec żyje
13 lat bez płuca i jara 1,5 paczki dziennie, poza tym tak potrafił się
wydrzeć, że uszy bolały więc myślałam że jednak złego diabli nie biorą, w
końcu ja mam 23 lata, jestem za młoda żeby stracić ojca który w życiu miał
kupę szczęścia i skoro od 13 lat żyje na kredyt to widocznie go to szczęście
nie opuściło i pewnie nie opuści. Nie udusił się dzięki Bogu. Serce było już
zbyt zmęczone.
Brakuje mi rozmów, jego rad, brakuje mi jak się wydzierał na mnie a to dopiero
2 dni... Raz do mnie dociera, po chwili znowu w to nie wierzę.
Nie popełniajcie tego błędu co ja. Śpieszcie się kochać ludzi.
Starajcie się zrozumieć ich i nie przestawajcie wierzyć w to co mówią. Nie
przyzwyczajajcie się do tego. Niech narzekanie bliskiej Wam osoby nie stanie
się naturalną częścią Waszego dnia!!!!
Odszedł w sobotę.