siasiuszek
22.05.07, 22:06
Dzisiaj byłam światkiem małego incydentu w niedużym supermarkecie. Zakupy
robiła matka z około 3 letnią córką. W pewnym momencie, gdy czegoś tam
zabroniła dziewczynce, mała urządziła straszną histerie. Typowy bunt 3 latka.
Płakała dość długo 10-15 minut i dość przeraźliwie. Marka pewnie za radami
tych wszystkich programów o wychowywaniu dzieci w TV postanowiła przeczekać
histerie córki. I pewnie dziecko w końcu by się uspokoiło, bo naprawdę nic mu
się nie działo, gdyby nie klienci sklepu, którzy wręcz rzucili się na tą
kobietę. Byłam normalnie w szoku, zaczęli na nią krzyczeć, żeby uspokoiła
dziecko, że przez nią dziecko dostanie nerwicy itp. Matka pod tym atakiem w
końcu się ugięła i wyszła z dziewczynką. Jeszcze jak wychodziłam ze sklepu
zauważyłam kółeczko zebranych pań koło 50- siatki, które zażarcie dyskutowały
jak to dobrze zrobiły ze zareagowały, a w domu to nie wiadomo, co się dzieje
(zaznaczam ze dziecku nic się nie działo). Wiem ze sklep to miejsce publiczne
i nie każdy życzy sobie słuchać płaczu cudzego dziecka, ale reakcja otoczenia
była MOCNO przesadzona, mało by nie zlinczowali tą biedną kobietę.