Publiczne stosowanie sposobów Super Niani

22.05.07, 22:06
Dzisiaj byłam światkiem małego incydentu w niedużym supermarkecie. Zakupy
robiła matka z około 3 letnią córką. W pewnym momencie, gdy czegoś tam
zabroniła dziewczynce, mała urządziła straszną histerie. Typowy bunt 3 latka.
Płakała dość długo 10-15 minut i dość przeraźliwie. Marka pewnie za radami
tych wszystkich programów o wychowywaniu dzieci w TV postanowiła przeczekać
histerie córki. I pewnie dziecko w końcu by się uspokoiło, bo naprawdę nic mu
się nie działo, gdyby nie klienci sklepu, którzy wręcz rzucili się na tą
kobietę. Byłam normalnie w szoku, zaczęli na nią krzyczeć, żeby uspokoiła
dziecko, że przez nią dziecko dostanie nerwicy itp. Matka pod tym atakiem w
końcu się ugięła i wyszła z dziewczynką. Jeszcze jak wychodziłam ze sklepu
zauważyłam kółeczko zebranych pań koło 50- siatki, które zażarcie dyskutowały
jak to dobrze zrobiły ze zareagowały, a w domu to nie wiadomo, co się dzieje
(zaznaczam ze dziecku nic się nie działo). Wiem ze sklep to miejsce publiczne
i nie każdy życzy sobie słuchać płaczu cudzego dziecka, ale reakcja otoczenia
była MOCNO przesadzona, mało by nie zlinczowali tą biedną kobietę.
    • zgloska Re: Publiczne stosowanie sposobów Super Niani 22.05.07, 22:21
      Ha ha ha
      mnie też linczują jak młody się wydziera a ja nic, Na pytanie co się w domu
      dzieje odpowiadam bardzo grzecznie i spokojnie " nic złego, siedzi cichutko
      przywiązany do kaloryfera".
      Chociaż są takie sytuacje w których to ja się zaczynam głośniej wydzierać od młodego
    • elza78 Re: Publiczne stosowanie sposobów Super Niani 22.05.07, 22:32
      a jak tluka dzieciaka za sciana az zatluka to stare prukwy nic nie slysza...
      rece opadaja normalnie
      • karmazynowa_dama Re: Publiczne stosowanie sposobów Super Niani 22.05.07, 22:55
        jak tłuką za ścianą a potem przyjezdza tvn to mówią "a na zewnątrz to taka
        przykładna rodzina była...";o)
        • monikamamaeryka Re: Publiczne stosowanie sposobów Super Niani 24.05.07, 11:09
          Najważniejsze żeby samemu nie podnosić głosu tylko mówić spokojnym, stanowczym
          tonem. Naprawdę nie jest to tresura a skutkuje na mojego smyka dwulatka.
    • czarny.kot997 Re: Publiczne stosowanie sposobów Super Niani 22.05.07, 23:25
      kiedys, kiedy nie mialam dzieci, widzac tak scene, pewnie jak wiekszosc
      niedzieciatych myslalam: "jezu, co za niewychowany bachor" (oczywiscie nie
      wiedzialam NIC o buncie 2-3 latkow. teraz widzac taka scene, mysle :"oj, biedna
      mama/tata" smile-jak to sie czlowiekowi poglady zmieniaja smile))
    • wobbler Re: Publiczne stosowanie sposobów Super Niani 22.05.07, 23:35
      A jak napisze,ze nie ma bezstresowego wychowania,to od razu jest wrzask...
      • myelegans Re: Publiczne stosowanie sposobów Super Niani 22.05.07, 23:41
        Czyli wobbler takie spokojne przeczekanie histerii to jest w koncu stresowe czy
        bezstresowe? Bo dla mnie to stres jak cholera, ale konsekwentnie przeczekiwalam
        i przeczekuje dzieki temu moj moj 2.5-latek juz scen w sklepach prawie nie
        urzadza, a jak urzadza to krotkie i dlatego, ze ma powod np. jest zmeczony i o
        krotkie spiecie wtedy latwo. Na szczescie tu gdzie mieszkam na takie sceny
        patrzy sie ze wspolczuciem na matke pt. "ja tez to przechodzilam". Kiedys jak
        stalam nad wrzeszczacym synem w sklepie, to taka mila starsza pani powiedziala
        mi "niech sie pani nie martwi to mija, taki wiek ;0)" Jade latem do POlski to
        przetestuje, ale ani mi w glowie uginac sie pod naporem.
        • samaela Re: Publiczne stosowanie sposobów Super Niani 23.05.07, 08:04
          Ja tam pozwalam swoim maluchom sie wykrzyczeć (18-mies bliźniaki), jeśli mają
          taka potrzebę. Mówię im, że jak już im przejdzie to niech do mnie przyjdą.
          Odchodzę sobie na bok i spokojnie czekam. Zeszyliśmy w ten sposób do jakiś
          15-30s ataku złości. A na wszelkie oburzenie osób postronnych reaguję zawsze tak
          samo- histerycznym śmiechem, którego nie mogę opanować. Nie wiem dlaczego, ale
          jest to silniejsze ode mnie. Im bardziej sie ktoś oburza, tym mocniej się
          śmieję, wiec żadna dyskusja z taka osoba nie wchodzi w grę. Pewnie nie dość, że
          myślą iż krzywdzę dzieci, to jeszcze że jestem psychicznie chorasmile A co tam,
          nich mają o czym mówić.
          • superslaw Re: Ja miałam podobny przypadek.. 23.05.07, 08:14
            Corka miała około 2 lat kiedy poszłam na pocztę po wychowawczy , obok poczty
            plac zabaw mała chciała biegać za dzieciakami, było już pozno na poczcie kolejka
            no to mówie idziemy, idziemy, tłumacze i nic...w koncu wsadziłam do wozka
            przypięłam pasami a tu ryk, wyrywanie.taki ze głowa puchnie..spokojnie wjechałam
            na pocztę i stoję w kolejce dość długiej..no i oczywiście komentarze...ale zeby
            któras wredna stara mnie przepusciła ze z dzieckiem i w ogóle..to nie żadna....
            • siasiuszek Re: Ja miałam podobny przypadek.. 23.05.07, 08:28
              Żeby to były tylko komentarze, to pół biedy. Co niektórzy normalnie darli się
              na tą biedną kobietę żeby natychmiast uspokoiła dziecko.
    • moofka Re: Publiczne stosowanie sposobów Super Niani 23.05.07, 08:38
      raz tak mialam w markecie
      polazlam na zakupy po pracy a mlody w ryk ze mu sie ten sklep nie podoba
      olalam
      i wozilam takie wyjace nieszczescie miedzy polkami, zeby jak najszybciej kupic
      co mi potrzeba
      w koncu nie bedzie mi szczeniak wybieral, gdzie mam zakupy robic ;P
      podeszla starsza pani, ze tak sie dzieci nie wychowuje i ze ona ma chore serce
      i nie moze sluchac i niech ja sobie w domu robie co chce ale tu to niech
      uspokoje itd
      potem do dziecka ze ona mu kupi co on chce jak mama nie chce surprised
      tylko ze wzgledu na jej chore serce poszlam dalej bez slowa, bo slowa straszne
      mi sie cisnely ;P
      a mlodemu zapowiedzialam ze jak bedzie sie dalej darl to osobiscie przekaze go
      nastepnej wspolczujacej babulence
      • sir.vimes Re: Publiczne stosowanie sposobów Super Niani 23.05.07, 08:53
        Ciekawe czy do kłócącej się pary też by podeszła i obiecała, ze kupi to, czego
        współmałżonek zasponsorować nie chce byleby się kłócić przestali... Może warto
        to przetestować?
        • aliennis Re: Publiczne stosowanie sposobów Super Niani 23.05.07, 09:45
          na mnie stare baby też sie gapia ,kiedy mała dostaje "buntu dwulatka" i co
          zastanawiajace zawsze w hipermarkecie.. a ja nie reaguję ,nie uspokajam.Biore
          na rece i albo trzymam za ręke i czekam na koniec histerii ,który w końcu
          ustępuję...
    • net79 Re: Publiczne stosowanie sposobów Super Niani 23.05.07, 09:49
      ja na takie uwagi mówię o dziecku : przeżyje..., i sobie idą, choc mi sie
      żadkoc os takiego zdaża, zawsze można malca wynieśc i dokończyćproces
      wychowawczy na zewnątrz.
    • trust2no1 Re: Publiczne stosowanie sposobów Super Niani 23.05.07, 09:52
      No i czemu się tak dziwisz? Stare baby są od tego, żeby "mieć za złe", co byś
      nie robiła. Jedyny sposób to ostentacyjnie olać.
      Przypomnę tylko, że dwie najłatwiejsze rzeczy na świecie to cudze pieniądze
      liczyć i cudze dzieci wychowywać smile
    • melka_x Re: Publiczne stosowanie sposobów Super Niani 23.05.07, 09:53
      Głupie babsztyle i tyle.
      Rozumiem, że jakby matka kupiła dziecku batonik czy zabawkę, lub dała mu klapa
      to byłoby ok?

      I od kiedy ignorowanie histerii jest wychowaniem bezstresowym? Wychowanie
      bezstresowe to ustępowanie usiłującemu coś wymusić wyciem dziecku.
    • soemi Re: Publiczne stosowanie sposobów Super Niani 23.05.07, 10:02
      Nikt nie ma prawa włączać się w tego typu sytaucje (poza ewidentnymi
      przypadkami wyrzywania się na dziecku czy bicia), a tymbardziej stare
      niereformowalne baby-które zapewne biły swoje dzieci sznurem od żelazka, bo
      tylko na tyle je stać.
      ...Wiem ze sklep to miejsce publiczne
      > i nie każdy życzy sobie słuchać płaczu cudzego dziecka,... To niech siedzi w
      domu, a jak sama napisałaś sklep to miejsce publiczne więc musimy akceptować
      różne niedogodności. Przychylam się, że otoczenie zareagowało niepoprawnie.
    • mynia0 Re: Publiczne stosowanie sposobów Super Niani 23.05.07, 10:11
      ja także ignoruję histerię mojej 3-latki. mam nadzieję, że to niedługo
      przejdzie. a komentarzami nie przejmuje się ani trochę. zawsze jestem koło
      dziecka i czekam, az atak przejdzie. nie szarpię, nie wrzeszczę, nie robię nic
      złego.

      przyznaję, że zanim urodziłam dziecko, także byłam zbulwersowana, jak matka
      może dopuszczać do takiego zachowania. dzisiaj wiem, że to niestety norma.
    • monia145 Re: Publiczne stosowanie sposobów Super Niani 23.05.07, 10:14
      Ale ja czegos nie rozumiem.....
      Czy wyjście z dzieckiem w takiej chwili ze sklepu i przeczekanie histerii np.
      na świezym powietrzu, jest "ugięciem się"? Mnie zawsze sie wydawało, że porażka
      byłaby wtedy gdyby rodzic kupił,/dał te rzecz o którą walczy dziecko, a nie
      wtedy, gdy zmieniamy miejsce pobytu, ale nie dajemy dziecku rzeczy której chce
      w danym momencie. Kiedys sama, raz jednen, bo na szczęście mój syn nie stosował
      zbyt często takich metod, wyprowadziłam płaczące dziecko ze sklepu i
      przeczekałam histerię poza sklepem...czyzbym popełniła błąd? Nie sadzę....

      Piszecie, że należy akceptować pewne sytuacje, bo sklep to miejsce
      publiczne..no świetnie, tylko restauracja, kawiarnia to tez miejsce publiczne,
      rozumiem, że jesteście w stanie akceptować bez żadnej niemiłej mysli
      wrzeszczące dziecko przez 20 minut? Czy w takiej chwili nie powinno sie właśnie
      wyjśc z dzieckiem, aby przeczekać histerię i jednocześnie innym dać żyć?

      Widziałam osoby tak postępujące, widziałam matki wysiadające z tramwaju, aby na
      przystanku postać z dzieckiem, aż sie uspokoi..uważam, że zrobiły słusznie.
      • kura17 Re: Publiczne stosowanie sposobów Super Niani 23.05.07, 10:24
        no wlasnie, mam podobne przemyslenia do Moni. nie nalezy ulec "zadaniom", ale
        sposob, w jaki sie to zrobi jest juz mniej wazny (wg mnie). przeciez istnieja
        inne, rownie dobre metody, nie tylko "przeczekanie". zwlaszcza w miejscach
        publicznych.
        moje dziecko histerie (na razie... wink rzadko uzadza, ale jesli sie to zdarza, to
        przeczekiwanie WCALE nie pomaga - moze wyc przez godzine i dluzej, bo sam sie
        nakreca, zaczyna sie dusic wlasnym placzem, zanosi sie... no katastrofa...
        zrezygnowalismy z tej metody (tzn NIC nie robic) bardzo szybko. u nas sprawdza
        sie swietnie odwracanie uwagi - dziala szybko, bezbolesnie i jest... "przyjazne
        dla srodowiska" wink wystarczy minuta-dwie i juz (o ile szybko znajdzie sie rzecz,
        ktora odwroci uwage, a za kazdym razem jest to cos innego). juz samo wyjscie z
        miejsca, gdzie ma miejsce atak jest rozproszeniem uwagi i dziala czasem cuda.
        potem mozna spokojnie wrocic i juz.
        radze poprobowac innych metod, czesto sa po prostu lepsze/szybsze, a dziecko i
        tak sie uczy, ze rodzic mu w pewnych sprawach ulegac nie bedzie.
      • moofka Re: Publiczne stosowanie sposobów Super Niani 23.05.07, 10:24
        monia145 napisała:

        > Ale ja czegos nie rozumiem.....
        > Czy wyjście z dzieckiem w takiej chwili ze sklepu i przeczekanie histerii np.
        > na świezym powietrzu, jest "ugięciem się"? Mnie zawsze sie wydawało, że
        porażka
        >
        > byłaby wtedy gdyby rodzic kupił,/dał te rzecz o którą walczy dziecko, a nie
        > wtedy, gdy zmieniamy miejsce pobytu, ale nie dajemy dziecku rzeczy której
        chce
        > w danym momencie. Kiedys sama, raz jednen, bo na szczęście mój syn nie
        stosował
        >
        > zbyt często takich metod, wyprowadziłam płaczące dziecko ze sklepu i
        > przeczekałam histerię poza sklepem...czyzbym popełniła błąd? Nie sadzę....
        >
        > Piszecie, że należy akceptować pewne sytuacje, bo sklep to miejsce
        > publiczne..no świetnie, tylko restauracja, kawiarnia to tez miejsce
        publiczne,
        > rozumiem, że jesteście w stanie akceptować bez żadnej niemiłej mysli
        > wrzeszczące dziecko przez 20 minut? Czy w takiej chwili nie powinno sie
        właśnie
        >
        > wyjśc z dzieckiem, aby przeczekać histerię i jednocześnie innym dać żyć?


        tak i nie tak
        zalezy
        kawiarnia restauracja szpital czytelnia kosciol tak
        stamtad jak najbardziej wyprowadzilabym rozwrzeszczanego potworka
        ze sklepu, poczty nie
        co robila tam matka z dzieckiem - pewnie stała w kolejce
        jak towarzystwo takie wrazliwe przepusciloby matke z dzieckiem zeby szybciej
        zalatwila sprawe
        bo wyjscie z dzieckiem oznaczaloby jeszcze raz po uspokojeniu te sama czynnosc
        od nowa
        od nowa marsz miedzy poleczkami, od nowa stanie w kolejce
        a mi na przyklad szkoda cennego czasu
        z tramwaju tym bardziej bym nie wysiadla, no soryy
        zeby jeszcze raz stac i czekac - dziecko tez moze byc zmeczone
        i najpewniej jest, skoro wlasnie histerie urzadzilo
        zadowolone wypoczete nie bedzie sie bez sensu mazac
        >
        > Widziałam osoby tak postępujące, widziałam matki wysiadające z tramwaju, aby
        na
        >
        > przystanku postać z dzieckiem, aż sie uspokoi..uważam, że zrobiły słusznie.
        • kura17 Re: Publiczne stosowanie sposobów Super Niani 23.05.07, 10:33
          nie trzeba wychodzic. mozna sprobowac odwrocic uwage (na przyklad). nie mowie,
          ze zawsze sie sprawdzi, ale u nas dziala idealnie smile tez doszlismy do tego
          metoda prob i bledow. czasem wystarczy zaproponowac wyjscie z wozka, albo
          posadzenie na kolana, albo zaspiewanie razem ulubionej piosenki. czasem trudniej
          znalesc odpowiedni "odwracacz", ale nie zawadzi sprobowac, prawda? no chyba, ze
          dziecko szybko reaguje na ignorowanie. ja bym (chyba) nie wytrzymala 20 minut w
          sklepie z wyjacym dzieckiem nie probujac jakis innych metod (tylko ignorujac).
          ale ja NIE potepiam tego, po prostu zwracam uwage, ze mozna sprobowac czegos
          innego smile
          • moofka Re: Publiczne stosowanie sposobów Super Niani 23.05.07, 10:38
            kura17 napisała:

            > nie trzeba wychodzic. mozna sprobowac odwrocic uwage (na przyklad). nie mowie,
            > ze zawsze sie sprawdzi, ale u nas dziala idealnie smile tez doszlismy do tego
            > metoda prob i bledow. czasem wystarczy zaproponowac wyjscie z wozka, albo
            > posadzenie na kolana, albo zaspiewanie razem ulubionej piosenki. czasem
            trudnie
            > j
            > znalesc odpowiedni "odwracacz", ale nie zawadzi sprobowac, prawda? no chyba,
            ze
            > dziecko szybko reaguje na ignorowanie. ja bym (chyba) nie wytrzymala 20 minut
            w
            > sklepie z wyjacym dzieckiem nie probujac jakis innych metod (tylko ignorujac).
            > ale ja NIE potepiam tego, po prostu zwracam uwage, ze mozna sprobowac czegos
            > innego smile


            zabawna jestes
            myslisz, ze wszystkie piszace tu matki na to nie wpadly tylko tylko jedna
            eureka tongue_out
            mowimy tu o dzieciecej histerii - czytaj stanie kiedy ryczy juz bez powodu i z
            kazdego powodu
            dziecko, ktorego niezadowolenie dalo sie zagadac pieskiem albo zalepic lizakiem
            nie rozhustalo sie do warzasku i histerii
            a o tym zdaje sie ten watek


            • kura17 Re: Publiczne stosowanie sposobów Super Niani 23.05.07, 10:41
              oczywiscie jestem zabawna
              dzieci nie mam
              nigdy nie spotkala mnie nakrecajaca sie histeria
              Wy jestescie madre a ja glupia
              spadam
        • monia145 Re: Publiczne stosowanie sposobów Super Niani 23.05.07, 10:33
          Moofko- mnie właśnie chodziło o to magiczne "publiczne miejsce", co przez to
          rozumieć...no i masz słuszność, empatyczne i przyjazne rodzicielstwu
          społeczeństwo zapewne ustapiłoby matce miejsca w kolejce, coby szybciej
          zakończyć, niezbyt przecież miłą sytuację, dla wszystkich zainteresowanychwinkP

          Ja z tramwaju bym wysiadła...no chyba, żeby na zewnatrz było -10, ale to juz
          inna historiawinkP
          • moofka Re: Publiczne stosowanie sposobów Super Niani 23.05.07, 10:41
            monia145 napisała:

            >> Ja z tramwaju bym wysiadła...no chyba, żeby na zewnatrz było -10, ale to juz
            > inna historiawinkP

            chyba ze minus 10 chyba ze plus 25 chyba ze bardzo sie spieszysz a dziecko chce
            kupe a ciebie boli glowa
            chyba ze nie masz przy sobie kasy na nastepny bilet
            nie widze powodu zeby przepraszac za dziecka istnienie
            przeklinajace dresy i przygluche wrzeszczace babcie nie wysiadaja z tramwaju w
            obawie zeby komus nie przeszkadzac
            nikomu nic sie od tego nie stanie jak trzy przystanki pojedzie nawet z
            niezadowolonym dwulatkiem
            • monia145 Re: Publiczne stosowanie sposobów Super Niani 23.05.07, 11:10
              moofka napisała:

              > monia145 napisała:
              >
              > >> Ja z tramwaju bym wysiadła...no chyba, żeby na zewnatrz było -10, al
              > e to juz
              > > inna historiawinkP
              >
              > chyba ze minus 10 chyba ze plus 25 chyba ze bardzo sie spieszysz a dziecko
              chce
              >
              > kupe a ciebie boli glowa
              > chyba ze nie masz przy sobie kasy na nastepny bilet
              > nie widze powodu zeby przepraszac za dziecka istnienie
              > przeklinajace dresy i przygluche wrzeszczace babcie nie wysiadaja z tramwaju
              w
              > obawie zeby komus nie przeszkadzac



              Właśnie dlatego, że ośmielam sytuować się na nieco wyższym poziomie kultury
              osobistej niż przeklinający dres- liczę się ze społeczeństwem i jego
              wrażliwością na histeryczne krzyki. Bo tym tramwajem jadą nie tylko dresy i
              starsze babcie- zmęczeni ludzie po pracy również... Zaraz usłyszę, że jestem
              nie z tego świata i grzeszę naiwnością, bo ze mną nikt by się nie liczył...no
              może i tak, ale swojego podejścia już nie zmienięwinkP

              A przygłucha babcia to inna sprawa- skąd ona ma wiedzieć, że za głosno mówi,
              skoro jest przygłucha?winkP


              > nikomu nic sie od tego nie stanie jak trzy przystanki pojedzie nawet z
              > niezadowolonym dwulatkiem
              • moofka Re: Publiczne stosowanie sposobów Super Niani 23.05.07, 11:21
                a ja bym chyba nie chciala urzadzac wersalu w miejskiej komunikacji kosztem
                mojego czasu, mojego dziecka i dodatkowych pieniedzy ;P
                teoretyzuje, bo jesli mam histerie to co najwyzej na tylnym siedzeniu smile
                ale tak sobie mysle, i pamietam upierdliwosc jazdy tramwajami w zatloczonym
                miescie (bez dziecka to bylo upierdliwe wiec coz dopiero z nim)
                zrobilabym wszytko zeby jak najszybciej dostac sie do domu i polozyc potwora
                spac
                aaaaaaaalbo przynajmniej zamknac w pokoju ;P
                • iwoniaw To ja mam standardy jak Moofka :-) 23.05.07, 11:37
                  Z restauracji, kina, kościoła, czytelni, nawet sklepu, do którego dopiero
                  weszłam - wyprowadziłabym wyjca na zewnątrz i niech się tam uspokoi. Ale z
                  kolejki do kasy gdy mam wózek zakupów/ na poczcie/ z tramwaju/ z przychodni bym
                  nie wyszła. Przede wszystkim dlatego, że rzeczywiście dziecko nakręcone na
                  histerię jest już najczęściej b. zmęczone/ znudzone i mogę go zabrać z miejsc,
                  do których mam czas/ siłę/ możliwość robić kolejne podejście albo całkiem z tego
                  zrezygnować. W innych wypadkach mogę tylko (jeśli próba uspokojenia się nie
                  powiedzie, ktoś tu pisał, że można odwracać uwagę czy coś - chyba oczywiste, że
                  najpierw się próbuje tłumaczenia/odwracania uwagi) ignorować licząc na jak
                  najszybsze załatwienie sprawy i możliwość oddalenia się.

                  A ludzie, którzy są pierwsi do rzucania nieproszeni swych światłych tekstów pod
                  adresem matki/ ryczącego dziecka, są najczęściej ostatni do przepuszczenia tejże
                  matki z wyjcem w kolejce czy do reagowania w sytuacji, gdy dziecku naprawdę
                  dzieje się krzywda (np. matka wkurzona to dziecko szarpie czy go bije w tymże
                  miejscu publicznym - to już jakoś mniej działa na ich wrażliwe receptory...)
    • iza9919 Re: Publiczne stosowanie sposobów Super Niani 23.05.07, 10:36
      Mój 21 miesięczny synek też czasami na takie napady histerii. Jakieś 2 tygodnie
      temu wracałam z nim z dworu do domu, bo zaczynało padać i urządził mi scenę
      przed blokiem. Dwa razy spokojnie do niego powiedziałam żeby się uspokoił, a
      Remigiuszka nakręcało to do jeszcze głośniejszych krzyków i kładzenia się na
      ziemi. Więc posadziłam go na ziemi i ideszłam kilka kroków nic się już nie
      odzywając. Po ok. 2 minutach uspokoił się i sam do mnie przyszedł i poszliśmy
      do domu. A na parterze w oknie już sąsiad z sąsiadką patrzą jakby niewiadomo co
      się temu dziecku stało i do dziś jak koło mnie przechodzą to tak dziwqacznie na
      mnie patrzą., ale ja mam to w nosie , niech se myślą co
      chcą .
      • kura17 Re: Publiczne stosowanie sposobów Super Niani 23.05.07, 10:39
        2 minuty to trwalo, a one sie zbulwersowaly??? hehe, to niski prog maja smile
    • hexella Re: Publiczne stosowanie sposobów Super Niani 23.05.07, 12:18
      Ciekawe, że w sytuacji kiedy kilku wyrostków glanuje z upodobanie osiedlową
      ławkę, rzucając przy tym obficie inwektywą, nie znajdzie się żadna starsza
      pani, która zwróci uwagę.
      Lepiej przemknąć obok, udając że się nie widzi, a potem rozładować frustrację
      na matce z drącym się dzieciakiem...
      • myelegans Re: Publiczne stosowanie sposobów Super Niani 24.05.07, 04:55
        MOj najwiekszego tantrum dostal na wysokosci 10000 metrow, gdzies na srodku
        Altantyku. Wrzeszczal pol godziny, w srodku lunchu. Przyszla nawet stewardesa, z
        zapytaniem, czy w czyms moze pomoc. Linie niemieckie, duzo Niemcow, usmiechali
        sie nawet ze zrozumieniem.
        Drugi szal dostal w czolnie na srodku jeziora, bo lilie wodne chcial rwac. Darl
        sie pol godziny, dopoki nie przybilismy do przystani, byl juz wtedy taki
        wsciekly, ze siedzial na trawniku i wpychal trawe do buzi. Przeczekalismy i
        stanowilismy atrakcje wszystkich wodniakow na przystani

        W sytuacjach kiedy mozna przeczekac na miejscu zdarzenia, przeczekuje, w
        otchlaniach supermarketu, kiedy musialabym go wynosic kopiacego i wijacego sie
        km do parkingu, przeczekuje na miejscu zdarzenia. W restauracji, muzeum,
        miejscach, gdzie krzyk jest bardziej zauwazalny i irytujacy wychodze.
    • lilith_abl Re: Publiczne stosowanie sposobów Super Niani 24.05.07, 08:37
      Jak młode miały 3 latka, to pechowo moment buntu i histerii zaczął się właśnie w autobusie (nie pozwoliłam jednej z cór stać na sidzeniu bez trzymanki). Dziecko darło mi się całą drogę, czyli pół godziny dobre, ja myślałam, że osiwieję, pasażerowie mnie zlinczują, a kierowca wysadzi...i kurcze nic takiego się nie stało, miałam fuksa, bo jacyś uświadomieni ludzie jechali i tylko słyszałam opinie, że mam się nie denerwować i przeczekać, i że mi współczują smile. Ale to tylko wyjątek, reguła jest niestety taka, że zwykle mi się dostawało z moje metody wychowawcze( zwłaszcza od pań po 50-tce, a właściwie tylko od nich)
      • ledzeppelin3 Re: Publiczne stosowanie sposobów Super Niani 24.05.07, 09:22
        Moja Mańka,lat 2,8, ma rzadko napady histerii, ale jak już się
        zdarzy...Ludziska w ten mig rzucają się do "pomocy". A więc ZAWSZE jakiś
        usłużny starszy pan złowróżbnie nachyla się nad dzieciakiem: "Bo przyjdzie
        superniania!" Pani około sześdziesiątki z pieskiem: "Bo zabierze cię karetka
        pogotowia!" Podpity pan budowlaniec, nabywca czteropaku, wiek ok. 40-
        stki: :"Trzeba klapa w dupsko przylać"! Ekspedientka wskazuje moją młodszą
        córkę, siedzącą znudzoną w wózku: "Patrz, jaka siostrzyczka grzeczna" Itd,
        itp... Moje próby wychowywania dzieci w miejscu publicznym tak właśnie się
        kończą. Fakt, że Mańka od razu się uspokaja, szczególnie że boi się
        supernianitongue_outP
    • elag3 Re: Publiczne stosowanie sposobów Super Niani 24.05.07, 11:26
      Ja od nowości przeczekuję płacz i zdarzało się że kobiety chciały mi lulać
      małego w banku w kolejce zamiast przepuścić a babskom w markecie po prostu
      powiedzaiałabym że to nie jest płacz tylko próba wymuszenia.
    • moofka sprawdzone sposoby ;) 24.05.07, 11:37
      macie jakies na tych wszystkich gdaczacych "zyczliwych" ktorzy z.a.w.s.z.e
      wiedza lepiej o co dziecku chodzi? ;D
      mi zawsze najlepsze riposty do glowy po fakcie przychodza
      dobrze byloby byc przygotowanym tongue_out
      • hexella Re: sprawdzone sposoby ;) 24.05.07, 11:42
        moofka napisała:

        > macie jakies na tych wszystkich gdaczacych "zyczliwych" ktorzy z.a.w.s.z.e
        > wiedza lepiej o co dziecku chodzi? ;D
        > mi zawsze najlepsze riposty do glowy po fakcie przychodza
        > dobrze byloby byc przygotowanym tongue_out


        spieprzaj dziadu...!?smile
        • moofka Re: sprawdzone sposoby ;) 24.05.07, 11:46
          dobre smile
          chcialabym zobaczyc mine pouczacza
          tym bardziej jak to baba bedzie big_grinDDD
          • hexella Re: sprawdzone sposoby ;) 24.05.07, 11:50
            Co do podmiotu można dokonać odpowiedniej modyfikacjismile i przy odrobinie
            inwencji nie stracic na mocywink))
    • dziewczyna.szefa Re: Publiczne stosowanie sposobów Super Niani 24.05.07, 11:56
      Poprostu nalezy wspolczuc spoleczenstwa w jakim przyszlo nam wdrazac rady
      SuperNiani. Za 50 lat powinno byc lepiej.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja