zgloska
23.05.07, 22:11
Postaram się streścić o co mi chodzi

Dokładnie na przeciwko mnie mieszka starsza kobieta (ma 70 lat i jest panną).
Od pewnego czasu nie domaga (leży, nie jest w stanie nic zrobić). Dzięki jeden
z sąsiadek przychodzi opiekunka z PCK i tu właśnie zaczynają się schody...
A mianowicie:
Wracam o 24 do domu i słyszę "Ty staro idiotko, Ty gruba krowo, śmierdzisz,
nie ma już żarcia", zatukłam się kluczami od mieszkania i od razu inna śpiewka
"już kochana robie herbatkę, zaraz dziubku dostaniesz leki"
Inny dzień popołudniu "patrz co zrobiłaś zasikałaś cały dywan, ty stara
po..pierdo... ku.." nie minęło 10 minut dzwonek do drzwi "Ja najmocniej
przepraszam, ale pani J się przewróciła, nie dam rady sama jej podnieść. Czy
jest może pani mąż, może pomoże tą bidulkę przenieść"
Niestety ta sytuacja jest na okrągło, ciągle słychać krzyki, wyzwiska.
Kolejna sprawa
Opiekunka miała przychodzić na kilka godzin dziennie, aktualnie mieszka już u
pani J, przewiozła swoje meble, odbiera emeryturę, a nawet psa kupiła. Każdy
kto zna panią J wie, że nie cierpi psów.
Poprzednio opiekowała się starszą panią kilka bloków dalej, teraz już tam nie
chodzi- została oskarżona o kradzież pieniędzy, ale sprawa nie miała
formalnego postępowania.
Kilka razy sąsiedzi dzwonili do PCK aby sprawę zgłosić, ponieważ 96%
mieszkańców bloku, to ludzie starsi (230 mieszkań i tylko 3 rodziny z
dzieckiem), robili to anonimowo, nie przyniosło to jednak żadnych rezultatów.
A ponieważ ja jestem młoda, mam komputer zostałam "wydelegowana", to napisania
skargi, pod którą większość mieszkańców się podpisze.
Z opiekunką nie rozmawiam już od dawna, a dokładniej od momentu kiedy
kompletnie pijana wmawiała mi, że 10 minut wcześniej widziała moja dziecko,
jak biega nago po klatce...
Dochodzę do wniosku, że jak usłyszę krzyki to będę dzwonić na policje, niech
się dzieje co chce.
Pozostaje jednak sprawa skargi, niby wiele che napisać, ale nie mam pomysłu
jak to obrać w słowa.
Za wszystkie rady wielki dzięki.