Emerytury? Dla kobiet niepracujących zawodowo? wrr

24.05.07, 12:18
Właśnie wysłuchałam w radiu kobiet "siedzących w domu" domagających się
emerytur. Jakim prawem pytam? Jak wracam z pracy to też muszę sie domem
zająć. I dzieckiem tak samo. Tak samo mój mąż. Jak im mężowie nie pomagają to
niech ci męzowie sami żonom emeryturki płacą a nie z moich podatków do
jasnej... Się zdenerwowałam no uncertain
    • intuicja77 Re: Emerytury? Dla kobiet niepracujących zawodowo 24.05.07, 12:44
      Zgadzam się z Tobą. To ,że pracuje i jestem w domu o 16 nie znaczy ,że mam
      mniej prania , prasowania , sprzatania , gotowania niż mamy które siedzą w domu
      cały dzień / choć słowo "siedzą" jest tutaj mało odpowiednie , wiem /
      • kotbehemot6 Re: Emerytury? Dla kobiet niepracujących zawodowo 24.05.07, 12:51
        oj....A ja się nie zgadzam bo, chciałabym żeby kobiety miały wybór swojej drogi życiowej -czy mają ochotę speniać się zawodowo czy też wolą zająć się domem. Skoro jednak wybierają drugi model,sa uzależnione od męża i jego pracy-kobieta nie ma prawa do emeryturu itd...a co w sytuacji gdy mężowi żona sie "odwidzi"? Stworzenie odrębnego poiedzmy funduszu czy ubezpieczenia dla kobiet pracujących w domu wcale nie jest głupim rozwiązaniem
        • magdaaa73 Re: Emerytury? Dla kobiet niepracujących zawodowo 24.05.07, 12:57
          A kobieta pracująca zawodowo nie zajmuje się domem?? To poproszę dwie emerytury-
          za pracę i za zajmowanie się domem.Bez przesady - to ,że chce zostać w domu to
          jej wybór wiążący się z brakiem emerytury, a jak mężowi się "odwidzi"
          znaczyu,że źle się domem zajmowała albo wolał pracującąsmile)Zawsze może o alimeny
          wystąpić.Nie ma to jak dostawac kase za nic...
          • marghe_72 Re: Emerytury? Dla kobiet niepracujących zawodowo 24.05.07, 12:59
            magdaaa73 napisała:

            .Nie ma to jak dostawac kase za nic...

            Smutne jest to, ze takie słowa padają z ust kobiety..
            • magdaaa73 Re: Emerytury? Dla kobiet niepracujących zawodowo 24.05.07, 13:09
              Smutne to jest rozczulać się nad sobą.Też siedziałam w domu i wiem jak dużo
              czasu zajmuje gotowanie pranie sprzątanie zabawa z dzieckiem spacery itd.Nie
              jest to harówka - dla mnie wychowawczy był reklaksem w przeciwieństwie do
              obecnej sytuacji,gdzie oprócz pracy robię to samo.
              • marghe_72 Re: Emerytury? Dla kobiet niepracujących zawodowo 24.05.07, 13:38
                magdaaa73 napisała:

                > Smutne to jest rozczulać się nad sobą.Też siedziałam w domu i wiem jak dużo
                > czasu zajmuje gotowanie pranie sprzątanie zabawa z dzieckiem spacery itd.Nie
                > jest to harówka - dla mnie wychowawczy był reklaksem w przeciwieństwie do
                > obecnej sytuacji,gdzie oprócz pracy robię to samo.


                a. nikt się nie rozczula
                b. nie mierz wszystkich swoją miarką
              • fugitive Re: Emerytury? Dla kobiet niepracujących zawodowo 24.05.07, 13:42
                Zawsze wkurza mnie stwierdzenie, że matka pracująca robi dokładnie to samo co
                niepracująca plus jeszcze praca, jak to oprócz pracy robisz to samo? nie moja
                doroga nie to samo, jakieś 9 h dziennie ktoś zajmuje sie twoim dzieckiem, a nie
                ty się nim zajmujesz, ktoś podaje mu obiad, ktoś- opiekunka, babcia? , jeśli
                jest w przedszkolu to nawet ktoś inny gotuje mu ten obiad, ktoś chodzi z nim do
                toalety, zmienia mu ubranko gdy się poleje, idzie z nim na spacer, tego nie
                robisz ty a robi to matka niepracująca. I to piszę matak pracująca, która długo
                była niepracującą. Moje doświadczenia są takie, że owszem pracę czysto domowe
                cierpią na tym, że mnie w domu niem i kiedys robiłam to do południa a teraz
                wieczorem albow w weekend ( albo wcale), ale i tak jestem bez porównania mniej
                zmęczona niż byłamkiedyś będąć cały dzień w domu
                • moofka Re: Emerytury? Dla kobiet niepracujących zawodowo 24.05.07, 13:49
                  fugitive napisała:

                  > Zawsze wkurza mnie stwierdzenie, że matka pracująca robi dokładnie to samo co
                  > niepracująca plus jeszcze praca, jak to oprócz pracy robisz to samo? nie moja
                  > doroga nie to samo, jakieś 9 h dziennie ktoś zajmuje sie twoim dzieckiem, a
                  nie
                  >
                  > ty się nim zajmujesz, ktoś podaje mu obiad, ktoś- opiekunka, babcia? , jeśli
                  > jest w przedszkolu to nawet ktoś inny gotuje mu ten obiad, ktoś chodzi z nim
                  do
                  >
                  > toalety, zmienia mu ubranko gdy się poleje, idzie z nim na spacer, tego nie
                  > robisz ty a robi to matka niepracująca.
                  ---------------------------
                  robi to sama dla wlasnych dzieci
                  matka pracujaca najczesciej musio angazowac opieke za ktora sama placi
                  paradoksalnie obliczajac "oplacalnosc" pojscia do pracy liczy sie dochod matki
                  minus opieka
                  a nie calego domu minus opieka, prawda?
                  wychodzi na to, ze matka pracujaca pracuje - raz za dorazna opieke nad wlasnym
                  dzieckiem
                  oraz za emeryture matki ktora sama swoim dzieciom nos wyciera
                  jest tu gdzies spoleczna sprawiedliwosc?

                  a co wobec tego z niepracujacymi matkami, ktore dodatkowo posylaja dzieci do
                  panstwowych zlobkow czy przedszkoli?

                  nie pracuja, skladke placa inni, nos wycieraja obcy, a ona?


                  I to piszę matak pracująca, która długo
                  >
                  > była niepracującą. Moje doświadczenia są takie, że owszem pracę czysto domowe
                  > cierpią na tym, że mnie w domu niem i kiedys robiłam to do południa a teraz
                  > wieczorem albow w weekend ( albo wcale), ale i tak jestem bez porównania
                  mniej
                  > zmęczona niż byłamkiedyś będąć cały dzień w domu
                  • fugitive Re: Emerytury? Dla kobiet niepracujących zawodowo 24.05.07, 13:52
                    sorry moja wypowiedź to taki nieco off topic, nie wypowiadam się w kwestiach
                    emeryturalnych , chodzi mi o stwierdzenie " ja pracuję a dodatkowo robie to
                    samo co matka niepracująca" które uważam za fałszywe i z gruntu niesprawiedliwe
                    • marghe_72 Re: Emerytury? Dla kobiet niepracujących zawodowo 24.05.07, 13:55
                      fugitive napisała:

                      > sorry moja wypowiedź to taki nieco off topic, nie wypowiadam się w kwestiach
                      > emeryturalnych , chodzi mi o stwierdzenie " ja pracuję a dodatkowo robie to
                      > samo co matka niepracująca" które uważam za fałszywe i z gruntu
                      niesprawiedliwe

                      też nie wypowiadam się a' propos emerytur ino owego "NIC nie robią"
                    • chipsi Re: Emerytury? Dla kobiet niepracujących zawodowo 24.05.07, 14:13
                      fugitive napisała:
                      chodzi mi o stwierdzenie " ja pracuję a dodatkowo robie to
                      > samo co matka niepracująca" które uważam za fałszywe i z gruntu
                      niesprawiedliwe

                      Ty jestes niesprawiedliwa. Zanim wyjdę do pracy przygotowuję jedzenie dla
                      dziecka, ubranka itd. Za czas, w którym ktoś się dzieckiem opiekuje płacę
                      zarobionymi przez siebie samą pieniedzmi. Zarobionymi pracą prawda? Natomiast
                      jak wracam do domu tak samo sprzątam, piorę, gotuję, opiekuje się małą, tyle że
                      mam na to mniej czasu niż Ty. Czego wg. Ciebie robie mniej? Już odpowiadam:
                      mniej spię, mniej oglądam TV i mniej (nad czym ubolewam) mam czasu dla córki.
                      To może jakieś "odszkodowania" od państwa za brak czasu poproszę smile
                      • fugitive Re: Emerytury? Dla kobiet niepracujących zawodowo 24.05.07, 14:41
                        nie ode mnie, bo gdybyś opanowała emocje to doczytałabyś, że ja też pracuję
                        zawodowo i dodam, że normalnie 8 h. Natomiast dziwi mnie że nie wiesz czego
                        robisz mniej - oczywiście mniej o te 8-9 h zajmujesz się dzieckiem , kiedy w
                        tym czasie matka niepracująca zajmuje sie dzieckiem za Ciebie robi to inna
                        osoba, babcia, opiekunka, przedszkole, żlobek, ale nie Ty, więc oczywistym (
                        dla mnie) jest, że nie robisz, Ty i ja też, tego samego co matka niepracująca i
                        jeszcze dodatkowo masz pracę, w czasie kiedy ty pracujesz ona zajmuje sie
                        dzieckiem i już
                        • chipsi Re: Emerytury? Dla kobiet niepracujących zawodowo 25.05.07, 10:25
                          fugitive napisała:

                          > nie ode mnie, bo gdybyś opanowała emocje to doczytałabyś, że ja też pracuję
                          > zawodowo i dodam, że normalnie 8 h.

                          Nie pisz mi proszę, najgrzeczniej jak mogę, o opanowaniu emocji bo nie rzekłam
                          Ci nic takiego byś ze mnie mogła wariatke robić.

                          Po za tym "od Ciebie" też, bo sama pisałas że nie zawsze pracowałaś. Dzieckiem
                          opiekuję się tak samo przez te 8\9 godzin gdy pracuję bo zapewniam mu opiekę za
                          którą też się płaci. Nie wmawiaj mi też że dzieckiem opiekowac się trzeba 24h
                          przez 18 lat.
                          • fugitive Re: Emerytury? Dla kobiet niepracujących zawodowo 25.05.07, 13:19
                            jak ktoś nie może opanować emocji to dla Ciebie zaraz wariat? hmmm , no więc
                            wszyscy jesteśmy wariatami, bo nie znam nikogo na tym bożym świecie kto zawsze
                            i wszędzie miał swoje emocje opanowane. A już Twoje posty dobitnie świadczą o
                            tym, żeś kobieta mocno emocjonalnasmile
                            Owszem nie zawsze pracowałam, a Ty co zawsze, drugiego dnia po porodzie w
                            firmie się zjawiłaś ?
                            A gdzie moja droga ja Ci wmawiam, że dzieckiem opiekować trzeba się 24 h przez
                            18 lat? proszę o cytat mojej wypowiedzi
                            I jeszczę raz radzę opanuj emocje to tylko forum
                            z siostrzanym uściskiemsmile)))
                            • chipsi Re: Emerytury? Dla kobiet niepracujących zawodowo 25.05.07, 14:06
                              Tylko nie sciskaj za mocno smile Ja po prostu jestem cięta na to jak ktos mnie
                              prubuje uspokoić ;P Wariatki tak mają smile
                              Byłam na maciezyńskim a potem siedziałam w domu jakis czas, bo chciałam i do
                              głowy mi nie przyszło że ktos miałby mi za to płacić.
                              Co do opieki 24h/18lat, to odnosiło się to do stwierdzenia że jak pracuje to
                              się dzieckiem nie musze zajmować. Jak ktos nie pracuje a ma dziecko nastoletnie
                              to w tym czasie co ktoś pracuje ma wolne. Zostają obowiązki, które osobnik
                              pracujący tak samo musi wykonać, tyle że po pracy.
                              Dodam dla jasności, jestem jak najbardziej ZA za jakąś mądra formą ochrony
                              matki wychowujacej MAŁE dziecko.
                • magdaaa73 Re: Emerytury? Dla kobiet niepracujących zawodowo 24.05.07, 14:11
                  "jak to oprócz pracy robisz to samo? nie moja
                  doroga nie to samo, jakieś 9 h dziennie ktoś zajmuje sie twoim dzieckiem, a nie
                  ty się nim zajmujesz, ktoś podaje mu obiad, ktoś- opiekunka, babcia? , jeśli
                  jest w przedszkolu to nawet ktoś inny gotuje mu ten obiad, ktoś chodzi z nim do
                  toalety, zmienia mu ubranko gdy się poleje, idzie z nim na spacer, tego nie"
                  przecież całe życie do tej toalety z mamą nie chodzi!!!potem idzie do
                  przedszkola szkoły a mama dalej nie pracuje.Przemęczona biedna kobieta mająca
                  np 15-letnie dzieci.Nigdzie nie było napisane ,że to matki małych dzieci-te
                  zazwyczaj są na wychowawczym,a Ty potraktowałaś temat jakby tylko o małe dzieci
                  chodziło.Poza tym dla mnie każda chwila z dzieckiem to przyjemność, po której
                  rzadko bywałam zmęczona(niezależnie czy nie pracowałam czy pracowałam)
                  • fugitive Re: Emerytury? Dla kobiet niepracujących zawodowo 24.05.07, 14:44
                    magdaaa73 napisała:

                    > .Poza tym dla mnie każda chwila z dzieckiem to przyjemność, po której
                    > rzadko bywałam zmęczona(niezależnie czy nie pracowałam czy pracowałam)

                    jeśli to prawda to jesteś na prawdę wyjątkowa i zazdroszczę Ci , a tak na
                    marginesie ile masz dzieci?
        • ma.pi Re: Emerytury? Dla kobiet niepracujących zawodowo 24.05.07, 14:04
          kotbehemot6 napisała:

          > oj....A ja się nie zgadzam bo, chciałabym żeby kobiety miały wybór swojej
          drogi
          > życiowej -czy mają ochotę speniać się zawodowo czy też wolą zająć się domem.
          S
          > koro jednak wybierają drugi model,sa uzależnione od męża i jego pracy-kobieta
          n
          > ie ma prawa do emeryturu itd...a co w sytuacji gdy mężowi żona sie "odwidzi"?
          S
          > tworzenie odrębnego poiedzmy funduszu czy ubezpieczenia dla kobiet
          pracujących
          > w domu wcale nie jest głupim rozwiązaniem


          Jezeli malzenstwo sie decyduje, ze zona zostaje w domu i nie pracuje zawodowa,
          to maz powinien placic ze swoich zarobow skladke emerytalna zony. Bo to jest
          decyzja tylko tej pary, a nie calego spoleczenstwa.

          No i powinno byc uprawnienie, fececi tez powinni miec taki wybor :o)

          Pozdr.
        • czarny.kot997 Re: Emerytury? Dla kobiet niepracujących zawodowo 24.05.07, 17:13
          "skoro jednak wybierają drugi model,sa uzależnione od męża i jego pracy-kobieta
          nie ma prawa do emeryturu itd...a co w sytuacji gdy mężowi żona
          sie "odwidzi"? "

          no to niech im maz na emeryture placi, w koncu to jemu w domu pod nos wszystko
          podstawiaja-nie ma nic za darmo
          • hipopotamama Re: Emerytury? Dla kobiet niepracujących zawodowo 25.05.07, 12:04
            Zanim zaczniecie się kłucić może zorientujcie się w temacie bo projekt polega
            właśnie na tym, że składka na "niepracującą" żonę będzie odprowadzana z
            ubezpieczenia "pracującego" męża.
            Pozdrawiam.
    • coronella Re: Emerytury? Dla kobiet niepracujących zawodowo 24.05.07, 12:59
      jasne! do gazu z nimi! na stosie spalić! jakie one bezczelne, prawda? Nie dość, że domagają się przedszkoli dla dzieci, to jeszcze chca pieniądze od państwa wyłudzać! co za bezczelność!!


      Luuuuudzie.... i pomyślec, ze to piszą kobiety- matki, a dziwić sie nietolerancji na ulicy.
      • chipsi Re: Emerytury? Dla kobiet niepracujących zawodowo 24.05.07, 13:10
        Własnie dlatego że jestem kobietą i matką, to mimo że też wolałabym spędzać
        więcej czasu z dzieckiem poszłam do pracy by mieć jakąś przyszłość dla siebie i
        dziecka właśnie. Tak, to bezczelność żądać pieniędzy za cos co rodzice
        pracujący zawodowo też przeciez wykonują. Co tu ma do rzeczy tolerancja na
        ulicy? Nie mam nic do kobiet niepracujących. Ich wybór. Tak się dogadały z
        mężami ale nie ze mną więc dlaczego mam im płacić? Ponawiam pytanie, za co?
        Czekam na odp. Coronello.
      • moofka Re: Emerytury? Dla kobiet niepracujących zawodowo 24.05.07, 13:14
        coronella napisała:

        > jasne! do gazu z nimi! na stosie spalić! jakie one bezczelne, prawda? Nie
        dość,
        > że domagają się przedszkoli dla dzieci, to jeszcze chca pieniądze od państwa w
        > yłudzać! co za bezczelność!!
        >
        >
        > Luuuuudzie.... i pomyślec, ze to piszą kobiety- matki, a dziwić sie
        nietoleranc
        > ji na ulicy.


        jak najbardziej kobiety i matki
        skoro ja kobieta i matka moge pracowac i odprowadzac skladki i podatki
        dlaczego mam sponsorowac dodatkowo emeryture i duposiedzenie innej kobiety i
        matki
        jestem gorsza, czy ona niepełnosprytna?
        to nie mi gotuje obiady i pierze skarpetki - ja robie to samo dla swojego domu
        po pracy, wiec dlaczego?
        niech placi ojciec i maz czyli ten, ktory z jej domosiedzenia korzysta

      • cocollino1 Re: Emerytury? Dla kobiet niepracujących zawodowo 24.05.07, 15:28
        jasne! do gazu z nimi! na stosie spalić! jakie one bezczelne, prawda? Nie dość,
        > że domagają się przedszkoli dla dzieci, to jeszcze chca pieniądze od państwa w
        > yłudzać! co za bezczelność!!
        >
        >
        Nie ma co ironizowac. Najlatwiej nie pracowac, poslac dziecko do przedszkola i
        dostawac kase od panstwa. Nie do gazu, tylko do pracy, jak sie chce miec kase.
    • agao_72 Re: Emerytury? Dla kobiet niepracujących zawodowo 24.05.07, 13:06
      średnio mi się ten pomysł podoba, bo uznacza to zmniejszenie pieniędzy
      przeznaczonych na inne dziedziny np. edukacja. ale, gdy mąż/ partner pani
      pracującej w domuzdecyduje się na opłacanie większych składek, zapewniając
      emeryturę swojej partnerce, to czemu nie.

      wolę z mojej emerytury sponsorować moje wnuki/ wnuki brata (wprost), a nie
      panią, która nie pracowała zawodowo.

      trudno - tak mam.
    • zazazi Re: Emerytury? Dla kobiet niepracujących zawodowo 24.05.07, 13:07
      Ja muszę sobie wypracować emeryturę, kosztem czasu jaki mogłabym spędzić z moim
      dzieckiem, kosztem tego, ze musze 1/3 pensji opłacać opiekunkę, że czas w
      którym mogłabym sie wyspać poświęcam na gotowanie obiadu na drug dzień,
      prasowanie i inne takie. Pracy też rzucić nie mogę, bo rodzina nie miałaby co
      do ust włożyć.
      A panie które siedzą w domu z dziećmi? Komfortowa sytuacja. Jeśli siedzą w domu
      to zapewne sytacja finansowa pozwala na to i jeszcze będzie extra emerytura. No
      nie... zagotowałam sie nieco.
      • blou1 Re: Emerytury? Dla kobiet niepracujących zawodowo 24.05.07, 13:24
        Ale się kobiety poirytowaływink))))
        Ja "siedzę" sobie w domu, mam luzik, dwójkę dzieci z dwuletnią różnicą wieku,
        pełen relax!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
        A poważnie, najcięższy był pierwszy rok półtora bez pomocy (wiem nie na temat).
        No więc wykorzystuję urlop bezpłatny i uważam że kobietom domowym nie należy
        się emerytura itp. Inna rzecz to wychowawczy, moim zdaniem powinien być płatny
        w wymiarze choć 80% pensji, matka wychowuje sobie spokojnie dziecko do
        trzeciego roku życia, potem dzidzia idzie do przedszkola a mama wraca do pracy.
        (Tylko kiedy ja tę pracę znajdę???)
    • weronikarb Re: Emerytury? Dla kobiet niepracujących zawodowo 24.05.07, 13:18
      Mnie tez sie ten pomysl wogole nie podoba.
      Chyba, ze dostane podwojna emeryture lub z mezem na pol.
      Niech mamy siedzacej w domu maz placi skladki dodatkowo to wtedy jak
      najbardziej, bo to on na tym korzysta.
      Moj gdyby chcial aby moc przyjsc z pracy i usiasc i nic nie robic to musialby
      zaplacic sprzataczce, kucharce i opiekunce - bo musi mi pomagac
    • bea.bea Re: Emerytury? Dla kobiet niepracujących zawodowo 24.05.07, 13:21
      zgadzam sie...smile
      na naszym rynku finansowym , czy ubezpieczeniowym jest dośc propozycji
      prywatnych ubezpieczeń, by sobie godziwa emeryture zapewnić samemu....
      w końcu osoby pracujace aby ta marniasta emeryture otrzymać składki płacic
      muszą...wiec cóz za problem jest by niepracujacej kobiecie mąz wykupił i opłacał
      takowy produkt.....
      niejedna panna zamiast 100 na paznokcie miesiecznie wydawać..;P...mogłaby sobie
      na polise płacic...a na starość jak znalazł....

      za jednym jednak optowac bede ..by niepracujaca matka dostep do ubezpieczenia
      zdrowotnego miała...niezaleznie od ubezpieczenia rodzinnego.....marna to opieka
      , ale jest...
      • moofka Re: Emerytury? Dla kobiet niepracujących zawodowo 24.05.07, 13:23
        zdrowotne ma
        albo jako bezrobotna, albo jako czlonek rodziny na wspolnej legitymacji
    • nisar Zwracam uwagę, 24.05.07, 13:22
      iż okres urlopu macierzyńskiego oraz urlopu wychowawczego ( w sumie prawie trzy
      i pół roku) jest w całości wliczany do stażu pracy, od którego zależy nabycie
      prawa do emerytury. Trudno więc twierdzić, że matkom które chcą pozostać z
      dzieckiem w domu rzuca się kłody pod nogi.
      Natomiast jeśli kobieta chce być w domu do pełnoletności dziecka - gdzie trudno
      mówić o takiej nie tylko konieczności ale wręcz przydatności dla dziecka - to
      jest to już jej decyzja, pociągająca za sobą konkretne konsekwencje. I trzeba
      się z nimi po prostu liczyć a nie wyciągać rękę do państwa. Bo w zasadzie
      naprawdę nie rozumiem - niby dlaczego? Czy kobiecie bezdzietnej i niepracującej
      z wyboru (ma takie możliwości np. odziedziczyła jakieś środki i nie musi
      pracować) także będzie się należała emerytura? Bo w zasadzie jaka jest różnica
      pomiędzy kobietą niepracującą mającą piętnastoletnie dziecko, a bezdzietną?

      Wrrrrrrrrrrrrrr
      • bea.bea Re: Zwracam uwagę, 24.05.07, 13:26
        niekoniecznie......kobiety prowadzace działalność gospodarcza niestety nie maja
        prawa do urlopu wychowawczego...i te trzy lata musza niestety odpracować...sad...
        nie zmiena to jednak faktu, ze sie z toba zgadzam..smile
      • akinoss Re: Zwracam uwagę, 24.05.07, 15:55
        Urlop wychowawczy jest okresem bezskładkowym (tak jak np. okres pobierania
        zasiłku chorobowego), a to oznacza,że nie jest wliczany do "stażu pracy" jak
        napisałaś. W efekcie te trzy lata mogą zostać zaliczone do okresów
        warunkujących przyznanie emerytury tylko wówczas gdy nie stanowią więcej niż
        1/3 okresów składkowych. Tak więc jeżeli młoda dziewczyna urodzi dziecko nie
        mając długiego stażu pracy, doodatkowo będzie miała np. zagrożoną ciążę i
        będzie parę miesięcy na zwolnieniu to gdyby nie daj Boże ciężko się
        rozchorowała nie będzie miała nawet prawa do renty z tytułu niezdolności do
        pracy a co dopiero do emerytury. To tak na marginesie wątku smile
    • g0sik Re: Emerytury? Dla kobiet niepracujących zawodowo 24.05.07, 13:24
      Ja jestem za pod warunkiem, że te emerytury będą finansowali mężowie i dzieci
      Pań domowych. Skoro siedzenie w domu to taaaaka ciężka praca to siłą rzeczy
      mężowie tych Pań mają mniej obowiązków i niech sami płacą na starość żonie
      która podstawiała im obiadki pod nos i prała brudne gacie...Wszak to na ich
      rzecz ta ciężka praca - niech płaci ten kto czerpie z tego korzyści...
    • przeciwcialo Re: Emerytury? Dla kobiet niepracujących zawodowo 24.05.07, 13:26
      Myslę ze zabezpieczenie interesów kobiet prowadzacych dom powinno istnieć.
      tak jest w innych krajach- zona prowadzi dom, wychowuje dzieci a mąz robi
      karierę. jak mu sie zona odwidzi to połowa majatku jej sie nalezy i połowa
      emerytury bo żeby mąz mógł pracowac niepracowac musiała zona. Czasem faceci
      wykonuja prace taka że jesli zona poszłaby do pracy na 8 godzin to obcy ludzie
      musieliby im dzieci wychowywać.
      • moofka Re: Emerytury? Dla kobiet niepracujących zawodowo 24.05.07, 13:28
        polowa majątku i tak sie nalezy
        przedwczesnie zmarlemu meza skladki z drugiego filaru rowniez zona dziedziczyc
        moze
        wiec interesy zony niezaleznie od jej zajecia i tak sa chronione
        • milka_milka off topic 24.05.07, 14:25
          Nie do końca. Źródło może budzić u niektórych wątpliwości, ale dane o przepisach
          dziedziczenia są rzetelne.

          goscniedzielny.wiara.pl/?grupa=6&art=1176984755&dzi=1104786574
      • weronikarb Re: Emerytury? Dla kobiet niepracujących zawodowo 24.05.07, 13:30
        przeciwcialo napisała:

        > Myslę ze zabezpieczenie interesów kobiet prowadzacych dom powinno istnieć.
        > tak jest w innych krajach- zona prowadzi dom, wychowuje dzieci a mąz robi
        > karierę. jak mu sie zona odwidzi to połowa majatku jej sie nalezy i połowa
        > emerytury bo żeby mąz mógł pracowac niepracowac musiała zona. Czasem faceci
        > wykonuja prace taka że jesli zona poszłaby do pracy na 8 godzin to obcy
        ludzie
        > musieliby im dzieci wychowywać.

        No a mało tutaj mam zatrudnia nianie lub posyla dziecko do żłobka/przedszkola??
      • bea.bea Re: Emerytury? Dla kobiet niepracujących zawodowo 24.05.07, 13:36
        o zabeapieczenie własnych interesów, powinna równiez zadbac kobieta....
        bo w innych krajach polisy ubezpieczeniowe to norma ( bosz...pisze jak agent..;P)
        i nie dziwi, ze kobieta dazy by polisa męza opiewała na niezła sumke bo jak on
        wykituje to zabezpieczenie ma.....i w dróga strone tez to działa....

        pamietam takie agenckie powiedzenie....a w zasadzie pyanie...
        czy ubezpieczyłabys maszynke do robienia pieniedzy....no tak...
        a męza nie chcesz ubezpieczyć ...dziwne..smile))

        jak urodziłam dziecko to mąz druga polise kupić musiał...smile
    • agao_72 Re: Emerytury? Dla kobiet niepracujących zawodowo 24.05.07, 13:29
      i jeszcze jedno - bardzo proszę o niewysuwanie argumentu, że one się poświęcają
      dla dzieci i rodziny. ja też się poświęcam wink np. jak czekam, aż mi się chleb
      upiecze, np. do północy, żeby "mężuś" (nie cierpię tego słowa) miał świeże
      pieczywo na śniadnie. wcześniejsze pieczenie chleba nie wchodzi w rachubę, bo
      idziemy rodzinnie (po pracy) na rowery.

      moja córa chodzi do żłobka i błogosławię ten żłobek, mam fajnie rozwinięte
      społecznie dziecko, czasami zakatarzone, ale b. otwarte.
      • jasmeen Re: Emerytury? Dla kobiet niepracujących zawodowo 24.05.07, 13:53
        Ejże - a czy Panie Pracujące Poza Domem nie powinny mieć umowy z Partnerem, że
        skoro one pracują i Partner pracuje, to w domu też dzielimy się obowiązkami
        fify/fifty? I wtedy opowiadanie o tym, że "pracuję zawodowo więc mam dwa etaty"
        traci sens. To, że Panie Pracujące zawodowo nie zapewniły sobie należytej
        pomocy Partnerów, nie jest winą Pań Pracujących w Domu. Ja uważam, że właśnie
        objęcie świadczeniami emerytalnymi Pań Pracujących w Domu jest jak najbardziej
        konieczne. To daje wybór - tak jak któraś z moich Przedmówczyń zauważyła.
        Także nie widzę tu zasadności argumentu "bo ja, wróciwszy do pracy, haruję na
        dwóch etatach". A że przyszła ZUSowska emerytura będzie ghłodowa(lub żadna, jak
        się system posypie), to już inna bajka.
        • ma.pi Re: Emerytury? Dla kobiet niepracujących zawodowo 24.05.07, 14:11
          jasmeen napisała:

          > Ejże - a czy Panie Pracujące Poza Domem nie powinny mieć umowy z Partnerem,
          że
          > skoro one pracują i Partner pracuje, to w domu też dzielimy się obowiązkami
          > fify/fifty? I wtedy opowiadanie o tym, że "pracuję zawodowo więc mam dwa
          etaty"
          >
          > traci sens. To, że Panie Pracujące zawodowo nie zapewniły sobie należytej
          > pomocy Partnerów, nie jest winą Pań Pracujących w Domu. Ja uważam, że właśnie
          > objęcie świadczeniami emerytalnymi Pań Pracujących w Domu jest jak
          najbardziej
          > konieczne. To daje wybór - tak jak któraś z moich Przedmówczyń zauważyła.
          > Także nie widzę tu zasadności argumentu "bo ja, wróciwszy do pracy, haruję na
          > dwóch etatach". A że przyszła ZUSowska emerytura będzie ghłodowa(lub żadna,
          jak
          >
          > się system posypie), to już inna bajka.

          Z grubej rury pojechals .....

          A panie pracujace zawodowo, za przeproszeniem g.... obchodzi, ze panie
          zostajace w domu nie potrafia uzgodnic z partnerem, ze on bierze polowe ich
          domowych obowiazkow, a one wracaja do pracy, aby miez w przyszlosci emeryture.

          Pozdr.
    • addria Re: Emerytury? Dla kobiet niepracujących zawodowo 24.05.07, 13:43
      No nie wiem. Rozumiem, że można pomyśleć nad jakimś zabezpieczeniem emerytury
      takich kobiet, ale żeby od razu sponsorować z budżetu państwa jej całość, to
      nie bardzo mi się to widzi.
      Jak ktoś słusznie zauważył, jeśli ktoś decyduje się na "siedzenie" w domu (i
      mówię tu o "siedzeniu" powyżej tych umownych 3 lat), to zwykle jest tak, że
      może sobie na to pozwolić, bo mąż zarobi na utrzymanie całej rodziny. Niestety
      życie nie jest tak łaskawe dla wszystkich i spora część kobiet idzie do pracy,
      zostawiając dziecko często dużo młodsze niż 3 letnie, bo mężowskie zarobki to
      na potrzeby rodziny zbyt mało. Taka kobieta zwyczajnie MUSI współłożyć na
      rodzinę. A skoro kogoś stać na bycie x lat w domu, to zazwyczaj stać go będzie
      również na opłacanie składek emerytalnych. Dlatego, IMHO, raczej nie tędy
      droga.
    • moofka poza tym 24.05.07, 13:43
      aktywnosc zawodowa kobiety to jakies 20-30 lat
      na emeryture pracuje sie przez caly ten okres
      jak zauwazyla nisar - okresy urlopu macierzysnkiego sa skladkowe
      nie jestem pewna, czy wychowawczego tez, ale zdecydowanie byc powinien
      jezeli matka starszych dzieci siedzi w domu w blogim przeswiadczeniu, ze robi
      to dla dzieci niech sama odprowadza sobie skladke
      przez tak dlugi czas mozna i dzieci odchowac i na swoja emeryture jakos tam
      zarobic nie obciazajac tym i tak juz wyjatkowo molestowanego skladkami i
      podatkami podatnika
      • andaba Re: poza tym 24.05.07, 14:03
        Mam wrażenie, że wychowawczy jest bezskładkowy. Nawet pewność...
        Ale nie bójcie się i nie denerwujcie, kobiety pracujące, nie ma obawy, żeby to przeszło.
        • nisar Andaba! 24.05.07, 14:11
          To masz złą pewność - na urlopie wychowawczym budżet państwa odprowadza składki
          na ubezpieczenia społeczne - niewielkie, ale jednak.
          Poza tym jak pisałam wyżej, okres tego urlopu jest wliczany do stażu więc nie
          rozumiem o co chodzi?
          • kasia7911 Hmmmm 24.05.07, 14:43
            Powiem tak: kobiety siedzące w domu nie będą miały emerytury od państwa a panie
            pracujące na pełnym etacie będą miały GŁODOWE. Najlepiej samemu oszczędzać a nie
            łudzić się że cosik z tych naszych składek będzieuncertain ZUS padnie i to jest pewne
            pytanie tylko kiedy?
          • g0sik Re: Andaba! 24.05.07, 14:43
            Jak to o co chodzi? O to żeby siedzieć na doopie i udawać, że 10-20 letni
            dzieciak potrzebuje osobistej opieki a potem znaleźć jelenia który zapewni
            dochód na starość....Ok ale niech tym jeleniem będzie osobisty małżonek....
          • andaba Re: Andaba! 24.05.07, 15:18
            To dalczego ja mam takie wyciągi - odprowadzona składka 0,00?
          • iwles Nisar 25.05.07, 13:13
            Zarówno urlop macierzyński, jak i wychowawczy, a nawet zwolnienie lekarskie w
            ciąży - są okresem BEZSKŁADKOWYM na ubezpieczenia emerytalno-rentowe.

            To, co jest potrącane i odprowadzane do ZUS-u to składki na ubezpieczenia
            chorobowe/zdrowotne/wypadkowe.
    • isma Re: Emerytury? Dla kobiet niepracujących zawodowo 24.05.07, 14:39
      No ale generalnie system finansowanych z budzetu ubezpieczen spolecnzych to nie
      ejst specjalnie sprawiedliwy i roznym grupom spolecznym daje niezasluzone
      prezenty. Ja juz nie mowie o rencie po mezu, ale np. o emeryturach z KRUS...

      Szczerze mowiac, z dwojga zlego wolalabym finansowac niepracujaca matke
      dzieciom, niz rolnika, ktory moze wszak byc "rolnikiem" tylko na potrzeby
      korzystnych skladek...
    • malwisienia Re: Emerytury? Dla kobiet niepracujących zawodowo 24.05.07, 14:44
      jeżeli jakaś kobieta decyduje się na pozostanie w domu z dziećmi to jej wybór i
      niech na to zapracuje ona lub jej partner a nie reszta społeczeństwa zrobi zrzutę;
      w takim razie ja wybieram spędzanie życia gdzieś na Karaibach z kolorowym
      drinkiem w ręku niech mi państwo zasponsoruje!
    • miacasa Kołtun, kołtunkę, kołtunem pogania 24.05.07, 14:44
      Włoś na głowie dęba staje, jak się dobrze wczytać w ten jad zapiekły ca Wam na
      języki spływa drogie "podatniczki". Jeśli wydaje Wam się, że z Waszych podatków,
      z Waszych składek itp nędznych ochłapów miałyby być wypłacane przyszłe,
      podkreślam, przyszłe emerytury Pań zajmujących się wychowaniem dzieci, to Wasza
      wiedza na temat systemu emerytalno-rentowego jest tak samo ograniczona jak Wasz
      światopogląd. Wstydu nie macie, by się z własnym kołtuństwem tak obnosić. Ten
      nędzny ryczaut, jaki jest odprowadzany od Waszych pensyjek, nie wystarczy nawet
      na Wasze emerytury więc po co szaty rozdzierać? Część z Was drogie "podatniczki"
      to nawet chlubnie córki urodziła i może w głębi serca dałybyście tym córkom
      prawo do godnej emerytury gdyby tak były upszjme same swoje dzieci wychowywać i
      nie zawracały Wam głowy opieką nad wnuczętami. Ale żeby takie samo prawo dać
      Swoim siostrom, sąsiadkom czy, "uchowaj Boże", obcym kobietom? A co to, to nie.
      Bo Polak może mieć w życiu źle i ciężko ale jak drugi ma gorzej to już ujdzie.
      Po co ma się społeczeństwo rozwijać, po co Państwo ma zabegać o poprawę sytuacji
      matek i ich dzieci? A może taki system wytrąciłby szanownym "podatniczkom"
      argumenty by nie zajmować się opieką nad własnym dzieckiem? Może to oto właśnie
      chodzi. W tej jałowj dyskusji zapominacie o jednym: o prawie dziecka do matki.
      Pozdrawiam wszystkie "podatniczki", by własny jad Was nie zatuł.
      • malwisienia Re: Kołtun, kołtunkę, kołtunem pogania 24.05.07, 14:49
        wprowadźmy zatem OBOWIĄZEK osobitej opieki matki nad dzieckiem do któregoś tam
        roku życia i przymusowe zapładnianie, w końcu czytając wypowiedzi miacasa można
        wywnioskować, że kobieta to głownie macica ze szczątkami mózgu
        • miacasa Re: Kołtun, kołtunkę, kołtunem pogania 24.05.07, 15:06
          czyając tak błyskotliwą ripostę, faktycznie tak można domniemywaćsmile
      • agao_72 Re: Kołtun, kołtunkę, kołtunem pogania 24.05.07, 14:50
        kubeczek z zimną wodą????
        jakoś jak mam ochotę na charytatywę to się w to bawię, a nie chcę żeby z
        moich "ochłapków", ani z "ochłapków" mojej córki (w przyszłości) bawił się w
        charytwatywę beze mnie - wydając taki przepis.

        ps. nie zarabiam pensyjki, tylko całkiem przyzwoitą pensję. i wolę sobie kupić
        kolejną torebusię, książki, wyjechać na weekend bez uprzedniego planowania niż
        dorzucać się do emerytury innych pań "pracujących w domu".
        jestem złą kobietą/ egoistką i to w sobie kocham. aaaa i żal mi mojej córki, i
        współczuję swojemu mężowi. sąsiadom i kotom swym też. i panu Heniowi.
        • miacasa Re: Kołtun, kołtunkę, kołtunem pogania 24.05.07, 14:53
          pozostaje mi zatem przyłączyć się do wyrazów współczucia
      • myelegans CZegos nie rozumiem.... 24.05.07, 14:51
        Czy nie mozna "siedzac w domu" i wychowujac dziecko placic sobie na fundusz
        emerytalny? Chyba nie ma takiego zakazu. Wiec te ktore mysla, ze im sie nalezy,
        beda mialy, a te, ktorym nie zalezy, nie beda. Proste.....



        Kurna, jak ja lubie te roszczeniowe "bo mnie sie nalezy", bo wychodzi, ze
        nalezy sie kazdej grupie zawodowej, kazdej plci w kazdym wieku.. No ludzie.....
        Zadbajcie o wlasna przyszlosc, a nie... "sie nalezy"
        • przeciwcialo Re: CZegos nie rozumiem.... 24.05.07, 14:55
          A ja od innej strony.
          jak juz człowiek doczeka emerytury i nie daj boże za szybko umrze to z tych
          nagromadzonych w OFE składek nic sie dzieciom nie dostanie. Bandyctwo ze nie
          mozna dysponowac tymi pieniedzmi.
          • e_r_i_n Re: CZegos nie rozumiem.... 24.05.07, 19:11
            Oczywiscie, ze ze skladek zgromadzonych w OFE sie dostanie. Po cos sie w koncu
            wpisuje osoby uposazone. Jest to najnormalniej w swiecie dziedziczone.
            • ib_k Re: CZegos nie rozumiem.... 24.05.07, 19:57
              #e_r_i_n napisała:

              > Oczywiscie, ze ze skladek zgromadzonych w OFE sie dostanie. Po cos sie w koncu
              > wpisuje osoby uposazone. Jest to najnormalniej w swiecie dziedziczone.
              Ale dziedziczy się na konto emerytalne, nie dostaną "żywej gotówki"
              • e_r_i_n Re: CZegos nie rozumiem.... 24.05.07, 20:07
                ib_k napisała:

                > Ale dziedziczy się na konto emerytalne, nie dostaną "żywej gotówki"

                Dotyczy to tylko połowy składek, jeśli uposażony jest w 100% współmałżonek.
                Wtedy ta połowa jest przelewana na jego konto emerytalne. Reszta jest wypłacana
                gotówką. Tak samo dzieje sie, jesli uposazone jest dziecko - ono dostaje gotowke
                do reki.
                • milka_milka Re: CZegos nie rozumiem.... 24.05.07, 22:02
                  A nieprawda. Poczytaj sobie. Pisałam już, że źródło może być dla niektórych
                  dyskusyjne, ale przepisy opisano rzetelnie. Akurat II filar to jedno wielkie
                  oszustwo.
                  goscniedzielny.wiara.pl/?grupa=6&art=1176984755&dzi=1104786574
                  • e_r_i_n Re: CZegos nie rozumiem.... 24.05.07, 22:06
                    Ten artykuł dotyczy PROPOZYCJI Ludwisia Dorna. Stan faktyczny w tej chwili jest
                    inny. I miejmy nadzieje, nie zmieni sie w kierunku proponowanym przez kamaszowca.
                    • milka_milka Re: CZegos nie rozumiem.... 24.05.07, 22:28
                      Cytat z w.wym. artykułu: "Warto dziś sięgnąć do materiałów edukacyjnych, które
                      rozprowadzano w 1999 roku, kiedy reforma emerytalna wchodziła w życie. „Do tej
                      pory obowiązywał system repartycyjny, tzn. osoby aktywne zawodowo opłacały
                      składki, z których wypłacano bieżące świadczenia. Teraz, w II filarze,
                      wprowadzamy system kapitałowy. Każdy pracownik będzie gromadził pieniądze na
                      indywidualnym koncie w funduszu emerytalnym, który potem będzie wypłacał
                      świadczenie” – czytamy. „Ważną innowacją jest dziedziczenie oszczędności. Jeśli
                      oszczędzający umrze, spadkobiercy otrzymają zgromadzone przez niego pieniądze” –
                      podkreślali twórcy reformy. Zapomnieli dodać, że dziedziczenie ma obowiązywać
                      tylko do chwili przejścia na emeryturę. Jeśli umrzesz dzień wcześniej, rodzina
                      dostanie twoje pieniądze, jeśli dzień później – zobaczy figę. Polacy
                      przyzwyczaili się już do tego, że oszczędzają pieniądze w różnych funduszach. Są
                      to ich pieniądze i mogą nimi dysponować. Chyba nikt się nie spodziewał, że w tym
                      wypadku ktoś ograniczy ich prawo własności."
      • moofka Re: Kołtun, kołtunkę, kołtunem pogania 24.05.07, 14:52
        Odpowiadasz na :
        miacasa napisała:

        > Włoś na głowie dęba staje, jak się dobrze wczytać w ten jad zapiekły ca Wam na
        > języki spływa drogie "podatniczki". Jeśli wydaje Wam się, że z Waszych
        podatków
        > ,
        > z Waszych składek itp nędznych ochłapów miałyby być wypłacane przyszłe,
        > podkreślam, przyszłe emerytury Pań zajmujących się wychowaniem dzieci, to
        Wasza
        > wiedza na temat systemu emerytalno-rentowego jest tak samo ograniczona jak
        Wasz
        > światopogląd. Wstydu nie macie, by się z własnym kołtuństwem tak obnosić. Ten
        > nędzny ryczaut, jaki jest odprowadzany od Waszych pensyjek, nie wystarczy
        nawet
        > na Wasze emerytury więc po co szaty rozdzierać?

        ojoj ojoj
        ale wszystkich wlosow nie wyrwij sobie na te okolicznosc
        kazdy kto nie chce sponsorowac domowej mamusi jest koltun jadem zapiekly?
        cifne tongue_out
        • agao_72 Re: Kołtun, kołtunkę, kołtunem pogania 24.05.07, 15:00
          wiesz, ona mnie natchnęła. zrobię sobie dredy. nie dość, że mam przyzwoitą
          pensję, to jeszcze luźną atmosferę w pracy - to sobie dredy zrobię i nikt się
          nie będzie czepiać.
          i będę mieć własne rude kołtuny poganiające się.
          o!
        • miacasa Re: Kołtun, kołtunkę, kołtunem pogania 24.05.07, 15:03
          Włosów nie wyrwę, bo po chemii same wyszły i na nowe muszę poczekać,
          a jad niestety sączy się z większości klawiatur, to, że Twój udział w dyskusji
          przyjął formę rzeczowej argumentacji nie zmienia niestety tego faktu. Uważam, że
          temat wart jest głebokiej analizy zważywszy na sytuację demograficzną Polski,
          wysoka emerytura nie wystarczy, dzieci rodzi się zbyt mało by zapewnić
          zastępowalność pokoleń, o opiece geriatrycznej nie wspomnę.
          • moofka Re: Kołtun, kołtunkę, kołtunem pogania 24.05.07, 15:10
            sponsorowanie emerytur jednym matkom przez drugie pracujace to nie jest sposob
            na podniesienie dzietnosci w polsce
            chcemy rodzic dzieci i chcemy normalnie funkcjonowac w spoleczenstwie a nie
            jako ktos na kogo trzeba lozyc
            zakladajac ze jestesmy mlode i zdrowe
            to nie jest wybor dziecko - albo praca - i w rezultacie emerytura
            nalezy stworzyc taki system, ktory pozwoli matce bez obaw zajac sie dzieckiem w
            najwczesniejszych latach jego zycia, co z kolei nie oznacza rezygnacji z planow
            zawodowych na 30 lat
            a potem bez problemu znalezc prace ktora z wychowaniem dziecka pogodzi i sama
            sobie na te emeryture zarobi
            wtedy dzieci rodzic sie beda
            nie bede rodzila kolejnoych dzieci mamiona obietnica emerytury za 30 lat na
            koszt panstwa
            tylko wtedy, kiedy nie bede sie martwila o to, czy bede miala je za co
            wyksztalcic
            • agao_72 Re: Kołtun, kołtunkę, kołtunem pogania 24.05.07, 15:12
              moofka napisała:

              > sponsorowanie emerytur jednym matkom przez drugie pracujace to nie jest
              sposob
              > na podniesienie dzietnosci w polsce
              > chcemy rodzic dzieci i chcemy normalnie funkcjonowac w spoleczenstwie a nie
              > jako ktos na kogo trzeba lozyc
              > zakladajac ze jestesmy mlode i zdrowe
              > to nie jest wybor dziecko - albo praca - i w rezultacie emerytura
              > nalezy stworzyc taki system, ktory pozwoli matce bez obaw zajac sie dzieckiem
              w
              >
              > najwczesniejszych latach jego zycia, co z kolei nie oznacza rezygnacji z
              planow
              >
              > zawodowych na 30 lat
              > a potem bez problemu znalezc prace ktora z wychowaniem dziecka pogodzi i sama
              > sobie na te emeryture zarobi
              > wtedy dzieci rodzic sie beda
              > nie bede rodzila kolejnoych dzieci mamiona obietnica emerytury za 30 lat na
              > koszt panstwa
              > tylko wtedy, kiedy nie bede sie martwila o to, czy bede miala je za co
              > wyksztalcic

              podpisuję się wszystkimi kończynami smile
              • addria Re: Kołtun, kołtunkę, kołtunem pogania 24.05.07, 15:13
                Dobrze napisane. Popieram w całej rozciągłości smile
              • miacasa I o taką, mądrą dyskuję chodzi 24.05.07, 15:25
                Moofko, właśnie na taką mądrą argumentację w tej dyskusji miałam nadzieję.
                Taką, która przerwie puste pokrzykiwania i wykrzesze sedno sprawy. Dlatego
                pozwoliłam sobie na drobną prowokację. W moich rozważaniach pojawia się jednak
                częściej system podatkowy niż emerytalno-rentowy. Jestem politologiem i mam
                świadomość jakię zagrożenia niesie rozdawnictwo, jednak jaestem głeboko
                przekonana, że założenie "młodości i zdrowia" jest mało stabilne. Sytuacja
                zdrowotna nie jest constans, to raczej dynamiczne zjawisko. Uważam, że konieczn
                są zmiany legislacyjne w ustawodawstwie emerytalno-rentowym ale przede wszystkim
                podatkowym.
                • chipsi Re: I o taką, mądrą dyskuję chodzi 24.05.07, 15:31
                  Miacaso, muf do mje jerzcze ;P
                  Tak mądrze prawisz a my tu takie przyziemne sprawy poruszamy no.
          • monia145 Re: Kołtun, kołtunkę, kołtunem pogania 24.05.07, 15:13
            Doprawdy przypuszczasz, że perspektywa emerytury z tytułu wychowywania dziecka
            w domu, stanie sie kołem napędowym dla przyrostu naturalnego w Polsce?
            Nie żartuj.....czy kobiety pracują zawodowo tylko dlatego, aby mieć pieniądze
            na starość? Ja nie mam zamiaru rozmnozyc się z powodu jakichś enigmatycznych
            pieniędzy, które może dostanę, amoże i nie, jak sie ekipa rządząca
            zmieni...Dlaczego nasz rząd wszystko co robi, rzekomo na rzecz kobiet i
            rodziny, sprowadza do" dostaniesz pieniądze, ale siedz w domu i ródz dzieci",
            dlaczego tak usilnie wypycha się nas z rynku pracy, kusząc jednocześnie
            pieniędzmi?
          • chipsi Ponawiam pytanie: Za co miały by być te emerytury? 24.05.07, 15:14
            Dalej nie wiem no. Wytłumaczy mi ktoś?
            Miacasa sama sobie przeczysz. Jesli z moich "nędznych" podatków byłyby
            opłacane takie emeryturki dla "mam domowych" to dla mnie i moich dzieci było by
            jeszcze mniej pieniedzy prawda? I kto by na te emerytury zarabiał jakby
            wszystkie baby w domu siedziały i pilnowały czy 13-latek dobrze sie podtarł?
            • agao_72 Re: Ponawiam pytanie: Za co miały by być te emery 24.05.07, 15:23
              z pieniążków naszych (brrr nie znoszę słowa pieniążki) np. zostałoby obcięte
              dofinansowanie do nauki itp.
              z drugiej strony - jak i tak sponsorujemy młodych emerytów w górnictwie i w
              służbach mundurowych to czemu nie mamy domowe. te przynajmniej nie przechlają
              jak to się u panów zdarza...
              eee - bez sensu
              • chipsi Re: Ponawiam pytanie: Za co miały by być te emery 24.05.07, 15:27
                Tamci cos tam pracowali (temat na osobną dyskusję) i podatek jakis tam
                odprowadzali. A ja pytam co takiego robią niezwykłego panie niepracujace
                zawodowo że sie im "nalezy" emerytura, pomijając to ze z kasy ludzi pracujących?
                • agao_72 Re: Ponawiam pytanie: Za co miały by być te emery 24.05.07, 15:29
                  no to samo co my popołudniami i w weekendy. smile
                  one się poświęcają dla "dzidziów"


                  tj. ja nie wiem, czy jeżdżą na rowerze i fotografują.
                • babka71 Re: Ponawiam pytanie: Za co miały by być te emery 24.05.07, 19:36
                  Co robią: odpowiadam
                  1. Seks z mężem nie raz na rok, ale co dwa ,trzy dni... he he!!!!
                  2.Wyglądają jak kobiety, a nie jak zapuszczone baby z nadwagą i kompleksami..
                  3. W dupie mają zakompleksione pracujące panie, które uważają, że tym drugim
                  nie pracującym , się nie należy kuźwa emerytura za 30 lat.., za to samo co
                  każda kobieta codziennie musi robić..? , czyli zapieprzać na dwóch etatach?
                  Jeden w domu, a drugi w pracy za biurkiem??
                  Tylko, ta za biurkiem to maska.., wymaluje się rano, napisze trzy pisma i czeka
                  jak się kuźwa wyrwać do domu....!
                  A te Panie zawodowe inaczej w domu pierdzą w stołek i tak jak Ty piszą na
                  forum!!!!!!!!!!!
                  • e_r_i_n Re: Ponawiam pytanie: Za co miały by być te emery 24.05.07, 19:46
                    A się nalezy emerytura? Czy tam jakieś lata PRACY się pod uwagę bierze? I jakieś
                    składki?
                    Jak nie, to pierdzielę, w sumie bez tych moich trzech pism świat się nie zawali wink.
                  • chipsi Babka i kto tu ma kompleksy? 25.05.07, 10:32
                    Normalnie sie tak nie zachowuję ale za te "zapuszczone baby z nadwaga i
                    komleksami" bym ci w pysk dała. Moze by dotarło że w stołek nie pierdze, nie
                    kombinuje jak sie wyrwać z domu i nie opinkalam się w pracy ani w domu. Zresztą
                    czego ja się dziwię stworzeniu tak ograniczonemu umysłowo i fizycznie jak Ty...
              • bunny.tsukino Mam dość pisania o górniczych emeryturach 24.05.07, 15:33
                Krótko i węzłowato: górnictwo było kurą znoszącą złote jaja w latach 60, 70',
                początek 8o. Za pieniądze za eksportowany polski węgiel inni jeździli na wczasy
                z zwp, złote piaski Bułgarii, budowano bloki, finansowano szkoły itp. Większość
                górników pracujących wtedy obecnie ma zszargane zdrowie, pylicę,
                niedosłuch,średnia długość życia górnika jest znacznie niżej wartości przyjętej
                za średnią.
                Emerytury górnicze to spłacanie obecnie długów zaciągniętych kiedyś przez
                inszych rodziców, dziadków względem nich.

                W ogóle system emerytalny polega na spłacaniu ludzi kiedyś pracujących przez
                tych młodszych.
      • vernalis1 miacasa chciałabyc zarabiac takie "ochłapy" jakie 24.05.07, 15:22
        ja musze do US i ZUS oddawac ...
        • patsik kochajmy ZUS 24.05.07, 17:04
          skoro już zostało ustalone, że pani pracująca w domu i pani pracująca poza
          domem powinny (teoretycznie) wykonywać tą samą ilość pracy (pani "zawodowej"
          pomaga w obowiązkach domowych mąż/ opiekunka/ żłobek/ babcia, pani "domowa"
          radzi sobie z nimi sama), to dlaczego nie miałoby im się po tyle samo odkładać
          na "państwową" emeryturę (głodową lub nie)? A drugi filar swoją drogą, jak ktoś
          w święty ZUS nie wierzy, to niech sobie sam opłaca, co uważa za stosowne, czy
          pracuje w domu, poza domem, ma męża, kota, chomika, czy utrzymują go teściowie.
          Ale jeśli już Państwo bogate rozdawnictwo prowadzi, to każdemu po równo!
          • fergie1975 Re: kochajmy ZUS 24.05.07, 22:46
            40 lat było "po równo" i nikomu nic z tego nie przyszło ....
      • czarny.kot997 Re: Kołtun, kołtunkę, kołtunem pogania 24.05.07, 17:28
        miacasa napisała:
        "o prawie dziecka do matki."
        A do ojca dziecko nie ma prawa?, a ja naiwna myslalam , ze najlepiej jak
        dziecko ma oboje rodzicow. Tak cudownie sie wypowiadasz o opiece matki nad
        dziecmi, taaa tylko jak pracujacego meza szlag trafi (choroba, wypadek, smierc
        itp) to wyzyjecie z tej jego renciny, czy moze pojdziesz po zasilek do
        socjalnego?
        • miacasa Re: Kołtun, kołtunkę, kołtunem pogania 24.05.07, 17:44
          Między innymi stąd wzięła się dyskusja nad prawem do emerytury kobiet, które
          lwią część tzw.wieku produkcyjnego przeznaczyły na wychowanie dzieci. Obecny
          system emerytalny wzorowany jest na systemie chilijskim, który właśnie w Chile
          przestaje się sprawdzać. Polskę czeka za 20-40lat poważny problem związany ze
          starzejącym się społeczeństwem, a wątpię by imigranci mogli tu wiele zmienić na
          lepsze.
    • fajka7 Re: Emerytury? Dla kobiet niepracujących zawodowo 24.05.07, 17:06
      E tam, burza w szklance wody. Emerytura to swiadczenie nalezne za prace
      zarobkowa i w dodatku wymaga odporowadzania odpowiednich skladek. Na te skladki
      pracownik musi sam zarobic. Panie w domu pracuja w domu, a pracodawca jest maz
      i to on winien te koszty ponosic. Istnieje taka opcja jak zatrudnienie przez
      osobe fizyczna, wiec przeciwskazan nie ma. Moze tez taka pani zalozyc
      firme "Przedsiebiorstwo Uslugowe Gospocha Eksport-Import" i podpisac umowe na
      uslugi z mezem, ktory bedzie jej na konto firmowe przesylal pieniadz, a ona
      sobie wszystko, co trzeba oplaci, emeryture tez.
      Nie widze problemu zatem, bo rozwiazania juz sa gotowe, tylko siegac i
      czerpac smile
      Natomiast jak wiadomo bez skladek emerytury nie ma, wiec paniom domowym sie cos
      pomylilo najwyrazniej, pewnie im chodzi o zapomoge albo jakis zasilek- no to
      niech walcza, skoro sie nalezy wink
      • asia_i_p Re: Emerytury? Dla kobiet niepracujących zawodowo 25.05.07, 23:05
        Wiesz co, nie wiem, czy może. Na przykład z rodzajem szoku dowiedziałam się, że
        mój mąż prowadząc własną firmę nie mógłby mnie normalnie zatrudnić, z np.
        najniższą krajową, tylko musiałby jako współcośtam z przynajmniej średnią. Tak
        że nie myśl zdroworozsądkowo, bo w przypadku ZUS, US i tym podobnych to się nie
        sprawdza.
    • kotbehemot6 W sumie smutne 24.05.07, 18:48
      Zena forum w sumie kobiecym gro głosów jest antykobiece. Drogie Panie dlaczego dyskredytujecie pracę kobiet w domu, przecież większośc z was albo jej nie wykonuje jak należy albo zatrudniacie do tego inne kobiet przeważnie na czarno-niańki, gosposie....Dlaczego nie dacie kobiecie , która ma taką potrzebę możłiwości realizowania się w domu?? Hmm pzemawia czasem hipokryzja bo ilez to razy czytałam na tym forum właśnie,że znowu do pracy a tak chciałaby w domu z dziećmi tylko te finanse..ech...I jescze czy któraś wzięła pod uwagę przymusowe bycie Kobietą w domu pracującą- czy tez zakładacie,ze passa zawodowa bedzie trwać do wieku emerytalnego. Moze weżmiecie pod uwagę,ze zdarzają się sytuacje i to wcale nierzedkie, kiedy kobieta powiedzmy koło 40 nie moze znaleźc pracy
      • mamotek Re: W sumie smutne 24.05.07, 18:59
        I smutne i straszne zarazem, są jeszcze kobiety pielęgnujące swoje nieuleczalnie
        chore dzieci, zajmujące się obłożnie chorymi rodzicami, krewnymi ... wykonują
        ogromną pracę na rzecz innych, same jednak zostaną pozbawione dochodów na
        starość. Rynek pracy nie jest w stanie "wchłonąć" nas na elastycznych zasadach.
        Konieczne są systemowe rozwiązania w tym zakresie. "Łaska Pańska na pstrym koniu
        jeździ"...
      • moofka Re: W sumie smutne 24.05.07, 19:24
        kotbehemot6 napisała:

        > Zena forum w sumie kobiecym gro głosów jest antykobiece. Drogie Panie dlaczego
        > dyskredytujecie pracę kobiet w domu, przecież większośc z was albo jej nie wyko
        > nuje jak należy albo zatrudniacie do tego inne kobiet przeważnie na czarno-niań
        > ki, gosposie....

        a to tez bardzo ciekawy temat wink
        jezeli pracująca mama nie wywiazuje sie ze swoich obowiazkow odpowiednio to ją
        wywalają i szlag trafia i pensje i skladki
        co jezeli mama domowa jest do bani mamą syf ma w chacie dzieci brudne i przed
        telewizorem cały bozy dzien
        wtedy jakosc jej "uslug" za ktore spoleczenstwo placi skladki nie podlega
        weryfikacji?
        a jesli faktycznie do prac domowych dodatkowo zatrudni pomoc - w koncu jej
        swiete prawo - to skladka sie nalezy czy nie? tongue_out
        czy twoje oburzenie wynika z prostego zalozenia ze mama w pracy to zla mama, a
        ta w domu to dobra? ;D




        Dlaczego nie dacie kobiecie , która ma taką potrzebę możłiwości
        > realizowania się w domu??

        kazdy daje
        ale dlaczego znowu kurde na koszt
        na nasz koszt realizuja sie na wiejskiej
        na lewych rencinach
        na bezrobociu
        i na mundurowych emeryturach w kwiecie wieku
        dokladac na ledwo dyszacego podatnika jeszcze?
        bo ktos sie chce realizowac?
        przeciez moze
        nikt przymusowo do roboty nie zagoni


        Hmm pzemawia czasem hipokryzja bo ilez to razy czyta
        > łam na tym forum właśnie,że znowu do pracy a tak chciałaby w domu z dziećmi tyl
        > ko te finanse..ech...I jescze czy któraś wzięła pod uwagę przymusowe bycie Kobi
        > etą w domu pracującą- czy tez zakładacie,ze passa zawodowa bedzie trwać do wiek
        > u emerytalnego. Moze weżmiecie pod uwagę,ze zdarzają się sytuacje i to wcale ni
        > erzedkie, kiedy kobieta powiedzmy koło 40 nie moze znaleźc pracy

        zdarza sie ze i silny chlop nie moze i mloda dziewczyna - moze wiec chodzi o
        wspomaganie bezrobocia w ogóle?
        no i wlasnie dlaczego ta 40?
        40 ktora nie moze znalezc pracy a ma nastoletnie dzieci ma miec sponsorowane
        skladki jako matka sprawująca opieke?
        no wlasnie gdyby pomysl przeszedl, do jakiego wieku dzieci powinno obowiazywac
        oplacanie skladek przez postronne osoby?
        • kotbehemot6 Re: W sumie smutne 24.05.07, 19:35
          czy twoje oburzenie wynika z prostego zalozenia ze mama w pracy to zla mama, a
          ta w domu to dobra? ;D
          nie. chodzi o możłiwość podjęcia wybory drogi życiowej bez oglądania się na finanse.
          Zresztą mama w pracy jest mamą nieobecną przez lwią częśc dnia i wszystkie prace wykonują za nią inne panie czy to w żłobku czy przedzszkolu czy to nienie. Dlaczegóż więc mamie któa chce się własnym dzieckiem zająć, w domu nie zapewnić spokojnej emerytury??

          A tak już skoro tak ściśle przepisów się trzymamy, to zwracam uwagę,ze mam "odomowiona" ma 24 godzinny dzień pracy -więc stawki za noce,święta....


          40 ktora nie moze znalezc pracy a ma nastoletnie dzieci ma miec sponsorowane
          > skladki jako matka sprawująca opieke?
          > no wlasnie gdyby pomysl przeszedl, do jakiego wieku dzieci powinno obowiazywac
          > oplacanie skladek przez postronne osoby?

          Błąd -nie chodzi tylko o kobietę z dzieckiem ale o kobietę-samą.
          • moofka Re: W sumie smutne 24.05.07, 19:41
            > A tak już skoro tak ściśle przepisów się trzymamy, to zwracam uwagę,ze mam "odo
            > mowiona" ma 24 godzinny dzień pracy -więc stawki za noce,święta....

            zakladamy ze nie spi nie oglada m jak milosc nie chodzi do fryzjera i nie czyta
            ksiazek?
            czyli ja po pracy mam dalej liczone nadgodziny i nocki czy nie?



            >
            > Błąd -nie chodzi tylko o kobietę z dzieckiem ale o kobietę-samą.

            czyli za co ta emerytura ostatecznie?
            za fakt bycia niepracującym? niepracującą kobietą?
            czy w ogóle bycia kobietą
            a jesli zdrowy chlop chce sie realizowac w domu to tez mu placimy za 24 godziny
            nocek i swiat?
            • kotbehemot6 Re: W sumie smutne 24.05.07, 19:47
              Kurcze ,wiesz, siedziałam z dzieckiem w domu i uwierz telewizor nieczęsto był włączony, znacznie częściej oglądałam jak dziecka na śiwecie nie było.Ach i prawdę mówiąc faktycznie nie spałam przez dwa lata tzn, nie przespałam jednej nocy ciurkiem..ale nie o to chodzi.


              Chodzi o wybór-niech każdy robi to co chce, mało kobiety, dla mnie nawet facet moze poświęcić sie pracy domowej, tylko niechaj będą wprowadzone takie uregulowania prawne , aby strona zawodowo niepracująca nie została na lodzie, gdy pracującej coś innego sie spodoba. czy ja wiem,może obowiązek ubezpieczenia niepracującego małżónka???? Skoro podejmują takie rozwiązanie to wiążą się z tym pewne obowiązki.
              • moofka Re: W sumie smutne 24.05.07, 19:52
                kotbehemot6 napisała:

                > Kurcze ,wiesz, siedziałam z dzieckiem w domu i uwierz telewizor nieczęsto był w
                > łączony, znacznie częściej oglądałam jak dziecka na śiwecie nie było.Ach i praw
                > dę mówiąc faktycznie nie spałam przez dwa lata tzn, nie przespałam jednej nocy
                > ciurkiem..ale nie o to chodzi.


                czy z tej raci kobieta ktora po macierzynskim wraca do pracy i pewnie tez
                niejedna nocke zarwie ma sie dokladac do twojej emerytury

                prosze o minimum logiki przy tych postulatach
                bo dyskusja ociera sie o absurdy


                >
                >
                > Chodzi o wybór-niech każdy robi to co chce, mało kobiety, dla mnie nawet facet
                > moze poświęcić sie pracy domowej, tylko niechaj będą wprowadzone takie uregulow
                > ania prawne , aby strona zawodowo niepracująca nie została na lodzie, gdy pracu
                > jącej coś innego sie spodoba. czy ja wiem,może obowiązek ubezpieczenia niepracu
                > jącego małżónka???? Skoro podejmują takie rozwiązanie to wiążą się z tym pewne
                > obowiązki.

                obowiazek ubezpieczenia, moze tak
                albo odprowadzanie skladek przez wspolmalzonka, ale nie innych podatnikow w tym
                pracujace matki
                bo robia przy dzieciach to wszystko co i niepracujace dodatkowo umieja zarobic
                pieniadze
                dzieci im wilk szary nie chowa
                a pod opieka sa na moje oko jakies 8 do 9 godzin dziennie
                w tygodniu jakies 40
                rodzice na etacie TEZ wychowuja dzieci
                • kotbehemot6 Re: W sumie smutne 24.05.07, 19:54
                  bowiazek ubezpieczenia, moze tak
                  > albo odprowadzanie skladek przez wspolmalzonka, ale nie innych podatnikow w tym
                  > pracujace matki

                  I bardzo dobrze, tylko niech takie uregulowania będą.
              • e_r_i_n Re: W sumie smutne 24.05.07, 19:55
                kotbehemot6 napisała:

                > tylko niechaj będą wprowadzone takie uregulowania prawne , aby strona zawodowo
                > niepracująca nie została na lodzie

                A po co w ogole regulować prawnie to, co od lat jest dostepne - kwestia podjecia
                decyzji. Polisy, fundusze inwestycyjne, dobrowolne ubezpieczenia w ZUSie - do
                wyboru, do koloru. A ze Polacy sami z siebie nie mysla o takich rzeczach, tylko
                czekaja, az im sie nakarze, to juz inna sprawa.
          • e_r_i_n Re: W sumie smutne 24.05.07, 19:45
            kotbehemot6 napisała:

            > Dlaczegóż więc mamie któa chce się własnym dzieckiem zająć, w domu nie
            > zapewnić spokojnej emerytury??

            A KTO konkretnie miałby ją zapewnić?
            • moofka Re: W sumie smutne 24.05.07, 19:47
              pani leniwa biurwa, zla matka i gospodyni tongue_outP
              • e_r_i_n Re: W sumie smutne 24.05.07, 19:53
                Aa. No ale do d... tak całkiem nie jest, skoro emeryture sponsoruje. Respect czyli.
                • moofka Re: W sumie smutne 24.05.07, 19:56
                  e_r_i_n napisała:

                  > Aa. No ale do d... tak całkiem nie jest, skoro emeryture sponsoruje. Respect cz
                  > yli.

                  i tam respect
                  kazdy glupi to umie
                  trzeba tylko dupe duza miec
                  siadasz dupa na krzesle odpalasz forum i leci 8 godzin
                  za to pieniadze placa, za duzo i niesprawiedliwie
                  dlatego nic ci nie bedzie jak sie podzielisz z dobra mamą na wlasciwym miejscu
                  • e_r_i_n Re: W sumie smutne 24.05.07, 20:01
                    Nie no, dobrze ze duzo - bo wieksze skladki, wiec jest co dzielic smile.
                    Aaa. To ja chyba jednak przemysle kwestie zmniejszania rozmariow. Skoro pensja
                    jest wprost proporcjonalna do wielkosci dupy wink.
                    • moofka Re: W sumie smutne 24.05.07, 20:06
                      dupa musi byc spora zeby dobrze i mocno siedziala i na tyle letka, zeby ja po
                      napisaniu trzech pism szybciorem do domu wyniesc
                      a no i raz na rok wypiac na ten seks tongue_out
                      • e_r_i_n Re: W sumie smutne 24.05.07, 20:10
                        Ok, widze to. Wlasnie szefa przez gg informuje, ze od dzisiaj pisze trzy pisma.
                        Reszta juz nie nalezy do moich obowiazkow.
                        • moofka Re: W sumie smutne 24.05.07, 20:13
                          przyjal ze zrozumieniem? big_grin
                          • monia145 Re: W sumie smutne 24.05.07, 20:19
                            I dodał " pani się tak przepracowuje, chyba dam pani podwyżkę"winkP
                          • e_r_i_n Re: W sumie smutne 24.05.07, 20:20
                            Jasne. Przeciez to w sumie oczywiste, nie?
                            Ostrzegl tylko, ze mozemy miec problem z plynnascia finansowa, bo pewnym
                            instytucjom trzy pisma moga nie wystarczyc. Ale luz wink.
          • twojasasiadka Re: W sumie smutne 24.05.07, 19:47
            przy małym dziecku jest faktycznie dużo pracy i najlepiej jak mama "posiedzi"
            trochę z dzieckiem w domu.No ale dziecko/dzieci rosną- idą do przedszkola,
            potem do szkoly-i co w takim razie taka mama robi w domu sama? 6 godzin(czy 8)
            gotuje obiad? sprząta itp itd...bez przesady.
            Obowiązki domowe znam i jakoś tam sobie z nimi radzęwink dziecko mam-lat 4-i nie
            wyobrażam sobie siedzenia w domu kiedy dziecko jest w przedszkolu.Czy za coś
            takiego powinna sie należeć emeryturka? ja uważam że nie
            • mamotek Re: W sumie smutne 24.05.07, 20:25
              No może byś drugie dziecko mogła spokojnie urodzić? Tak dla prostej
              zastępowalności pokoleń, bo co Ci po emeryturze jak będzie brakowało
              pielęgniarek w geriatryku?
          • nanuk24 Re: W sumie smutne 24.05.07, 20:07
            Zaraz chwileczke...
            Ja - obca baba - mam ci placic za to, ze Ty posprzatalas w *swoim* mieszkaniu,
            ugotowalas obiad dla *siebie i swojej rodziny*, poskladalas *swoje* pranie,
            wykapalas i nakrmilas *swoje* dziecko? Rany Boskie! Swiat na glowie staje!
            A jaka ja mam korzysc z tego, co robisz we wlasnym kurniku?
            • kotbehemot6 Re: W sumie smutne 24.05.07, 20:12
              Przeczytaj poprzednie wpisy...
            • sara.24 Re: W sumie smutne 24.05.07, 21:40
              nanuk24 napisała:

              > Zaraz chwileczke...
              > Ja - obca baba - mam ci placic za to, ze Ty posprzatalas w *swoim* mieszkaniu,
              > ugotowalas obiad dla *siebie i swojej rodziny*, poskladalas *swoje* pranie,
              > wykapalas i nakrmilas *swoje* dziecko? Rany Boskie! Swiat na glowie staje!
              > A jaka ja mam korzysc z tego, co robisz we wlasnym kurniku?

              Jak najbardziej zgadzam się z tym, że należy docenić pracę kobiet pozostających
              w domu, że powinny zostać zabezpieczone. Tylko nie przez państwo, nie przez
              podatników, a samodzielnie albo przez własnego męża czy partnera. Wspólnie
              podjęli decyzję o pozostaniu kobiety w domu, a więc niech mąż łaskawie część
              swoich dochodów inwestuje w zabezpieczenie przyszłości żony która prowadzi mu
              dom i gotuje 2-daniowe obiadki.

              Gdyby założyć możliwość wejścia w życie przepisów dotyczących emerytur czy
              pensji dla kobiet za pozostawanie w domu, wtedy jedynym sprawiedliwym
              rozwiązaniem byłoby dodatkowe finansowanie kobiet które pracują na 2 "etatach"-
              w pracy i w domu, bo przecież fakt że pracują nie powoduje że znikają wszystkie
              domowe obowiązki.

              Oczywiście wszystkie te założenia mogą się odnosić zarówno do kobiet jak i
              mężczyzn, którzy mimo że to bardzo rzadko spotykane również mogą zdecydować się
              na pozostanie w domu i wspieranie w ten sposób żony robiącej karierę.
              • m_sl Re: W sumie smutne 24.05.07, 21:44
                Sprawa stara jak świat. Te "niepracujące kobiety" wychowują dzieci, które w
                przzyszłości będą płacić emerytury tym obecnie pracującym, bezdzietnym. One
                same emerytury nie dostaną. I gdzie tu sprawiedliwość. A wystarczyłoby, aby
                składka emerytalna składała się ze składek od zarobków, ale także ze składek na
                zus płaconych przez własne dzieci. I to byłoby sprawiedliwe.
                • nanuk24 Re: W sumie smutne 24.05.07, 21:55
                  Te "niepracujące kobiety" wychowują dzieci, które w
                  > przzyszłości będą płacić emerytury tym obecnie pracującym, bezdzietnym.

                  Tak, tak. A dzieci matek pracujacych wychowuje podworkotongue_out
                  • e_r_i_n Re: W sumie smutne 24.05.07, 21:59
                    nanuk24 napisała:

                    > Tak, tak. A dzieci matek pracujacych wychowuje podworkotongue_out

                    I dzieci te nie beda pracowac na emeryture swoich rodzicow.
                    • nanuk24 Re: W sumie smutne 24.05.07, 22:35
                      > I dzieci te nie beda pracowac na emeryture swoich rodzicow.

                      Pewnie ze nie, bo wyrosna z nich bezdomne pijaki i zlodziejetongue_out
                • sara.24 Re: W sumie smutne 25.05.07, 08:19
                  m_sl napisała:
                  > Sprawa stara jak świat. Te "niepracujące kobiety" wychowują dzieci, które w
                  > przzyszłości będą płacić emerytury tym obecnie pracującym, bezdzietnym. One
                  > same emerytury nie dostaną. I gdzie tu sprawiedliwość. A wystarczyłoby, aby
                  > składka emerytalna składała się ze składek od zarobków, ale także ze składek
                  na
                  > zus płaconych przez własne dzieci. I to byłoby sprawiedliwe.

                  Śmieszna jest taka gadka o tym jak to dzieci czyjeś będą fundować komuś innemu
                  emeryturę wink Przecież zus już się chwieje i nie ma szans żeby przetrwał do
                  czasu kiedy dzisiejsi 20-30 latkowie będą emerytami. Jeśli sami w odpowiednim
                  czasie nie pomyślą o swoim zabezpieczeniu finansowym, to nie mają co liczyć na
                  to że utrzymają się z jakichś ochłapów rzuconym przez państwo.
          • fajka7 kotbehemot 24.05.07, 20:53
            chodzi o możłiwość podjęcia wybory drogi życiowej bez oglądania się na finanse.


            Alez to jakies utopijne myslenie przeciez, nic wiecej
            Ja tam nikomu nie zabraniam realizowania sie w domu, ale kazda droga zyciowa
            wlasnie niesie ze soba okreslone konsekwencje finansowe- tak to juz jest w
            swiecie doroslych. Praca we wlasnym domu, ktora wiaze sie z nieplaceniem
            podatkow oraz innych zobowiazan, niesie konsekwencje takie, ze sie nie ma
            emerytury. Kimze w takim razie sa bezrobotni majacy rodziny i gdzie mieszkac-
            czy naleza im sie emerytury za czynnosci wykonywane w domu wokol siebie i
            bliskich?
            Czy w ogole gdzies na swiecie takie rozwiazanie jakkolwiek funkcjonuje??
            Jesli czlowiek dorosly wraz z partnerem nie sa w stanie prowadzic WLASNEGO
            gospodarstwa domowego na SWOJA rzecz, to znaczy, ze sa dysfunkcyjni i wymagaja
            specjalistycznej interwencji, a nie zaplaty, bo jedno z nich zdecydowalo, ze ma
            ochote robic tylko to.
            • kotbehemot6 Re: kotbehemot 24.05.07, 20:59
              WOW - pełen respect. Widze ,ze na forum mamy skrajnych liberałów. W sumie fakt czemu nie. Wnoszę o całkowite zniesienie osłon socjalnych z dopłatami na przedszkola włącznie, bo po jaką cholere mam łóżyć na cudze dziecko,ma dziecko to niech ponosi konsekwencje i płaci. tak jest każdy jest kowalem swego losu ikażdy za siebie odpowida słusznie...zapomogi z MOPR-won-trzeba było wiedziec z kim sie bzyknąć i jaki zawód wybrać. Jak dla mnie nie ma sprawy.Pozdrowienia
              • e_r_i_n Re: kotbehemot 24.05.07, 21:06
                Sie zgadzam. Pomoc tylko dla NAPRAWDE nie mogacych poradzic sobie samodzielnie
                (chorych, niepelnosprawnych itd), dodatkowo KROTKOTRWAŁE zasiłki, po dokładnym
                sprawdzeniu sytuacji materialnej. I dostep do wszelkich uslug uzalezniony od
                tego, na co kogo stac. W zamian - minimalne podatki i skladki ZUSowskie. Dla
                mnie ideał.
                • kotbehemot6 Re: kotbehemot 24.05.07, 21:15
                  a dalczego jedni mają dostac zapomogę a drudzy nie??? a jakie jest dokładnie kryterium" NAPRAWDĘ potrzebujących" osobiście cofnęłabym tez zsiłki dla bezrobotnych-bo jak wyleciał z pracy -znaczy nie nadawał się fujara jedna, i ja mam go utrzymywać, też mi coś.
                  • e_r_i_n Re: kotbehemot 24.05.07, 21:19
                    A nie wiem - zaswiadczenia o zarobkach z ostatnich 3 miesiecy, nie z zeszlego
                    roku? Dokladny wywiad srodowiskowy? Uszczelnienie systemu rozdawnictwa zasilkow.
                    Pewnie da sie wymyslic takie metody, ze zminimalizowac ryzyko oddania kasy w
                    nieuprawnione rece.
                    • kotbehemot6 Re: kotbehemot 24.05.07, 21:23
                      Hmm to straszne ,ale zgadzam się. jak najbardziej system zapomóg powinien byc szczelniejszy, i mówiąc seri znam rodziny żytjące jak pączki w maśle i biorące kasę z MOPR-u a z drugiej widze bidę z nędzą nie mającą co do garnka włożyć...Brak jakichkolwiek osłon socjalnych raczej nie zda egazaminu, ale powinien istniec moze nie rozbudowany i szczelniejszy ale jednak...
                      • fajka7 Re: kotbehemot 24.05.07, 21:26
                        powinien istnie
                        > c moze nie rozbudowany i szczelniejszy ale jednak...

                        Oczywiscie, ze tak i oczywiscie, ze to sie da uszczelnic, ale u nas elektorat
                        nie pozwala i tak to sie w kolko latami kreci az zdechnie.
              • fajka7 Re: kotbehemot 24.05.07, 21:18
                Wnoszę o całkowite zniesienie (wszystkiego)....

                a skad u Ciebie taka skrajna postawa? i wniosek, ze moja jest skrajna? nie
                przypisuj mi prosze rzeczy, ktorych nie powiedzialam
                a tak przy okazji- owszem, jestem przeciwna bezsensownemu rozdawnictwu,
                pokreslam- bezsensownemu, a wiec takiemu, ktore demoralizuje zamiast pomoc
                reszta- jak u erin tuz obok
                pozdrawiam rowniez, niezlosliwie
      • monia145 Re: W sumie smutne 24.05.07, 20:14
        Ja hipokrytką nie jestem- pracuję, bo chcę. Nigdy nie pisałam, że chciałabym
        byc w domu, tylko życie zmusza mnie do tej tragicznej decyzji, czyli do
        podjęcia pracy zawodowej. Wracam do domu i robię to wszystko, co Ty robisz w
        ciągu dnia- nie mam niani, pomocy domowej itp. Nigdy nie miałam.
        Nie mam zamiaru wspomagać finansowo Twojego modelu na życie. I nie chcę, aby
        ktoś mnie do tego zmuszał w imię solidarności jajników, bo to nie w porządku.
        • kotbehemot6 Re: W sumie smutne 24.05.07, 20:20
          hmmm czyżby twoje dziecko było samo w domu kiedy pracujesz, czy tez jednak ktoś se nim zajmuje?????

          Wszystko OK, ale dlaczego małżónkowie nie mogą podjąc decyzji ja zostaję ty pracujesz i obowiązkowo zabezpieczyć niepracująca stronę -wspomniane ubezpieczenia w filarach itd są NIEOBOWIĄZKOWE, a chodzi i obowiązkowe zabezpieczenie jednej strony przez druga gdy podejmą taka decyzję.
          . Nie mówię o kobietach tylko o stronach bo nie widze przeszkód żeby mężczyzna tez prowadził dom jeżłei chce.Zresztą skoro kobietki drogie uważacie,ze pracujecie w domu bo taki wasz psi obowiązek to zrezygnujcie tez z prawa do alimentów bo niby za co?????
          • moofka Re: W sumie smutne 24.05.07, 20:23
            Zresztą skoro kobietki drogie uważacie,ze pracuje
            > cie w domu bo taki wasz psi obowiązek to zrezygnujcie tez z prawa do alimentów
            > bo niby za co?????


            alimenty sa na dziecko nie na dorosle babsko
            dziecko z chwila ukonczenia nauki kiedy ma mozliwosc zarobkowania traci prawo do
            alimentow
            i nikt sie nie zastanawia ze moze by dalej sponsorowac jego wybor, skoro jego
            wyborem bedzie drapanie sie po jajach na bezrobociu
            • kotbehemot6 Re: W sumie smutne 24.05.07, 20:25
              Ale w razie rozwodu małżónek ma obowiązek zapewnić drugiej stronie taki byt jaki miała przed rozwodem...hmmmmm...w kontekście wypowiedzi,ze praca w domu to święty obowiązek kobiety nie widzę sensu.
              • twojasasiadka Re: W sumie smutne 24.05.07, 20:28
                kotbehemot6 napisała:

                > Ale w razie rozwodu małżónek ma obowiązek zapewnić drugiej stronie taki byt
                jak
                > i miała przed rozwodem...hmmmmm...w kontekście wypowiedzi,ze praca w domu to
                św
                > ięty obowiązek kobiety nie widzę sensu.
                ____
                każdy robi to co lubi(przeważnie)wink
                Ty lubisz siedzieć w domu-mąż się na to zgadza-to Wasza sprawa.
                Twoim interesem jest zabezpieczenie samej siebie na wypadek gdybyś się mężowi
                znudziła-powinnaś z nim pogadać żeby już teraz odprowadzał jakieś składki(erin
                to gdzieś tłumaczyła).I wszystko jest ok.
                Wasza wspólna decyzja co do modelu życia-Wasze pieniądze-kompletnie nie
                rozumiem dlaczego chciałabyś żeby państwo płaciło Ci za to,że wybrałaś
                siedzenie w domu?
                • e_r_i_n Re: W sumie smutne 24.05.07, 20:29
                  twojasasiadka napisała:

                  > Wasza wspólna decyzja co do modelu życia-Wasze pieniądze-kompletnie nie
                  > rozumiem dlaczego chciałabyś żeby państwo płaciło Ci za to,że wybrałaś
                  > siedzenie w domu?

                  Albo zeby KAZAŁO to robić. Małe dzieci czy ubezwłasnowolnione stado?
              • moofka Re: W sumie smutne 24.05.07, 20:29
                kotbehemot6 napisała:

                > Ale w razie rozwodu małżónek ma obowiązek zapewnić drugiej stronie taki byt jak
                > i miała przed rozwodem...hmmmmm...w kontekście wypowiedzi,ze praca w domu to św
                > ięty obowiązek kobiety nie widzę sensu.


                a dzie tam
          • e_r_i_n Re: W sumie smutne 24.05.07, 20:24
            kotbehemot6 napisała:

            > Wszystko OK, ale dlaczego małżónkowie nie mogą podjąc decyzji ja zostaję ty
            > pracujesz i obowiązkowo zabezpieczyć niepracująca stronę -wspomniane
            > ubezpieczenia w filarach itd są NIEOBOWIĄZKOWE, a chodzi i obowiązkowe
            > zabezpieczenie jednej strony przez druga gdy podejmą taka decyzję.

            Ale PO CO wprowadzac to jako obowiazek? Jak malzonkowie WSPOLNIE ustalaja taki
            model (maz pracuje, zona nie), to chyba WSPOLNIE tez moga podjac decyzje o
            ubezpieczeniu zony.
            A jak maz KAŻE zonie zostać w domu, to sie trzeba zastanowic nad sensem
            ciagniecia malzenstwa.
            Zakladajac, ze mowimy zazwyczaj o pierwszym przypadku, nie widze najmniejszych
            powodow do zmiany prawa. Mentalnosc trzeba zmienic - czyli wbic do głów, ze sie
            samemu za siebie jest odpowiedzialnym.
            • agao_72 Re: W sumie smutne 24.05.07, 20:30
              e_r_i_n napisała:

              > Mentalnosc trzeba zmienic - czyli wbic do głów, ze sie
              > samemu za siebie jest odpowiedzialnym.
              >

              ot co!

              a babka71 jak zawsze tryska chrześcijańską miłoscią do świata - te dupy
              płaszczone przed monitorem to takie pełne sympatii do świata stwierdzenie.
              echhhh.
            • kotbehemot6 Re: W sumie smutne 24.05.07, 20:30
              Mentalnosc trzeba zmienic - czyli wbic do głów, ze sie
              samemu za siebie jest odpowiedzialnym.

              tiaaaaa..oraz poczucie kobiet reperezentowane na tym forum,ze praca w domu to jej psi obowiązek -tak tak i w domu i w zagrodzie i kapciuszki podać....-same sobie kobiety kopiecie doły pod sobą, tylko nie wypominajcie mężowi,że ciężko pracujecie w domu-przecież tak ma być.Jasne

              Erin--życie nie układa się jak płatki z róż czasami bywa więcej kolców. Bywa tak,że strony wspólnie ustalają ,tylko potem druga się rozmyśła. bywa itak,ze żona jest pod presą mężą-i udzielac rad via klawiatura szalenie łatwo gorzej przekonać. Ni i z całego serca życzę byś nigdy nie straciła pracy, i pracowała w zdrowiu i pomyślności do samiutkiej emerytury, i jeszcze życzę byś oprócz czubka własnego nosa dostrzegła problemy innych.
              • monia145 Re: W sumie smutne 24.05.07, 20:32
                kotbehemot6 napisała:

                > Mentalnosc trzeba zmienic - czyli wbic do głów, ze sie
                > samemu za siebie jest odpowiedzialnym.
                >
                > tiaaaaa..oraz poczucie kobiet reperezentowane na tym forum,ze praca w domu to
                j
                > ej psi obowiązek -tak tak i w domu i w zagrodzie i kapciuszki podać....-same
                so
                > bie kobiety kopiecie doły pod sobą, tylko nie wypominajcie mężowi,że ciężko
                pra
                > cujecie w domu-przecież tak ma być.Jasne
                >

                Czuję, że do mnie pijesz.
                Gdzie ja cos takiego napisałam, że prace domowe to mój i tylko mój obowiązek.?
              • twojasasiadka Re: W sumie smutne 24.05.07, 20:36
                kotbehemot6 napisała:

                > Mentalnosc trzeba zmienic - czyli wbic do głów, ze sie
                > samemu za siebie jest odpowiedzialnym.
                >
                > tiaaaaa..oraz poczucie kobiet reperezentowane na tym forum,ze praca w domu to
                j
                > ej psi obowiązek -tak tak i w domu i w zagrodzie i kapciuszki podać....-same
                so
                > bie kobiety kopiecie doły pod sobą, tylko nie wypominajcie mężowi,że ciężko
                pra
                > cujecie w domu-przecież tak ma być.

                _____
                ale o czym Ty mówisz? Każdy ma jakieś obowiązki w domu-prawda?
                Dzieci odchowane-i dorosła osoba powinna wtedy poszukać innego zajęcia niż
                podcieranie pupy niemowlakowi(bo ta pupa ruszyła już do szkoły).
                Czym tłumaczysz dalsze siedzenie na bezrobociu?...



                Jasne
                >
                > Erin--życie nie układa się jak płatki z róż czasami bywa więcej kolców. Bywa
                ta
                > k,że strony wspólnie ustalają ,tylko potem druga się rozmyśła. bywa itak,ze
                żon
                > a jest pod presą mężą-i udzielac rad via klawiatura szalenie łatwo gorzej
                przek
                > onać. Ni i z całego serca życzę byś nigdy nie straciła pracy, i pracowała w
                zdr
                > owiu i pomyślności do samiutkiej emerytury, i jeszcze życzę byś oprócz czubka
                w
                > łasnego nosa dostrzegła problemy innych.
                ____
                ech...w jakie smutne tony uderzasz...zupełnie niepotrzebniewink
                Każda odpowiedzialna,dorosła osoba sama powinna czuć potrzebę zabezpieczenia
                sobie (i swojej rodzinie) bytu.Siedzisz w domu z dziećmi póki są małe-ale potem
                powinnaś poszukac pracy.
              • e_r_i_n Re: W sumie smutne 24.05.07, 20:39
                kotbehemot6 napisała:

                > tiaaaaa..oraz poczucie kobiet reperezentowane na tym forum,ze praca w domu to
                > jej psi obowiązek

                Wiesz, no ja sie wypowiadam w swoim wlasnym imieniu i sama o swoje prawa walcze.
                I nie czuje sie w domu jak niewolnica mojego meza.
                A ze inne kobiety maja inaczej - no ich sprawa, jakby.


                > Bywa tak,że strony wspólnie ustalają ,tylko potem druga się rozmyśła. bywa
                > itak,ze żona jest pod presą mężą-i udzielac rad via klawiatura szalenie łatwo
                > gorzej przekonać.

                W momencie ustalania sprawy pozostania w domu od razu ustalamy sprawe
                zabezpieczenia zony. Jak sie maz ze swojej dzialki nie wywiazuje, zona wraca do
                pracy. IMO wszystko to kwestia podjecia decyzji i konsekwencji. Nie przemawia do
                mnie argument bycia pod presja meza. Kim on jest, ze daje sie mu prawo bycia
                panem i wladca? Podejrzewam, ze wiekszosc facetow mialo/ma takie zapedy. Moj maz
                tez takie mial. Szybko jednak ustalilismy zasady wspolnego zycia i teraz kazdy
                wie, czego moze oczekiwac od drugiej strony. Bycie z kims, kto nie liczy sie z
                naszym zdaniem czy naszymi potrzebami jest bez sensu. Najgorzej, jesli
                jednoczesnie ten ktos jest jedynym zrodlem kasy. Bledne koło, dlatego zawsze i w
                kazdym watku na temat 'czy pracowac' namawiam do tego, ze nawet jesli nawet
                decyzje bedzie 'nie pracowac', trzeba sie jakos zabezpieczyc. Czyli po prostu
                myslec dalej, niz o najblizszym miesiacu.

                > Ni i z całego serca życzę byś nigdy nie straciła pracy, i pracowała w zdr
                > owiu i pomyślności do samiutkiej emerytury, i jeszcze życzę byś oprócz czubka
                > własnego nosa dostrzegła problemy innych.

                Przepraszam, a gdzie widzeniem czubka wlasnego nosa jest NAMAWIANIE kobiet do
                DBANIA O ICH INTERESY? Ja o swoje dbam pracujac i zapewniajac sobie w razie
                czego kase na 'czarne dni'. Inne kobiety moga konsekwentnie egzekwowac
                zabezpieczenie przez mezow/partnerów. Czyli - niejednokrotnie zmniejac mentalnosc.
                • kotbehemot6 Re: W sumie smutne 24.05.07, 20:45
                  Tak jest ja, ja, mój , mojego ,ich sprawa , ich interesy -i tak dalej i do przodu i szczęść boże
                  • twojasasiadka Re: W sumie smutne 24.05.07, 20:48
                    kotbehemot6 napisała:

                    > Tak jest ja, ja, mój , mojego ,ich sprawa , ich interesy -i tak dalej i do
                    prz
                    > odu i szczęść boże
                    ___
                    alleluja i do przoduwink
                    a najplepiej jeszcze fundować co roku niepracującej matce i dziecku/dzieciom
                    wczasy za granicą-a co? należy się przecież-prawda? ma pracę na etacie to i
                    urlop się należywink
                    • kotbehemot6 Re: W sumie smutne 24.05.07, 20:55
                      A która z was uważa ,ze zajmowanie sie domem i dzieckiem to bułka z masłem??? i skoro tak to dlaczego tak mało z was w domu siedzi-zakłądając,ze to bezczynne siedzenie w domu to można zamiast telewizora ,studiować i rozwijac się intelektualnie.
                      Ech kobiety , każdy facet natychmiast poparł by swojego "Współplemieńca" nawet w niesłusznej sprawie, w Wy -a co ma miec lepiej niż ja ????
                      • moofka Re: W sumie smutne 24.05.07, 21:00
                        nie musze zgadzac sie z kazdym idiotyzmem, ktory wyjdzie spd klawiatury kobiety
                        tylko dlatego, ze tez jestem kobieta
                        tym bardziej, ze jestem, wiem ze moge robic co innego niz tylko zmienianie
                        pieluch i wiem, ze ugotowanie zupy i spacer z dzieckiemto nie jest kamieniolom
                      • monia145 Re: W sumie smutne 24.05.07, 21:02
                        Studia magisterskie kończyłam, jak mały przyszedł na świat( 7 lat temu)
                        Od tamtej chwili prawie bez przerwy studiuję, rozwijam się i samorealizuję.
                        Praca mi w tym nie przeszkadza. A nawet wręcz przeciwnie- jestem typem, który
                        mobilizuje sie wtedy, gdy całe dnie ma wypełnione, niekoniecznie gotowaniem i
                        sprzataniem..prace domowe działaja na mnie rozprężająco..również umysłowowink

                        A tzw.zajmowanie się domem uważam za najnudniejsze zajęcie na świecie.
                        • e_r_i_n Re: W sumie smutne 24.05.07, 21:03
                          Hehe, sie moge podpisac. Po duzym wysilku intelektualnym czesto dopada mnie chec
                          na sprzatanie smile
                      • e_r_i_n Re: W sumie smutne 24.05.07, 21:02
                        Ale ja przepraszam bardzo - o co Ci chodzi?
                        1. Nikt nie pisze, ze bycie w domu to bułka z masłem.
                        2. Tak samo bułką z masłem nie jest łączenie pracy zawodowej z opieką nad
                        dzieckiem i prowadzeniem domu (razem z mezem, lub samodzielnie).
                        3. Ja daję prawo wyboru modelu zycia każdemu czlowieku. Ale jednoczesnie
                        przypominam, że to ta osoba bedzie i _powinna_ ponosic konsekwencje SWOICH
                        decyzji. Tak jak ponosze konsekwencje w postaci widzenia dziecka 4 godzinny
                        dziennie, tak matka pracujaca w domu ponosi konskwencje w postaci albo ryzyka,
                        ze w razie czego zostanie z reka w nocniku, albo zadbac o swoj interes musi sama.
                        Naprawde, zycze kazdemu jak najlepiej. Ale nie widze powodu, zeby jedni drugim
                        mieli cokolwiek sponsorowac.
                        • monia145 Re: W sumie smutne 24.05.07, 21:04
                          e_r_i_n napisała:

                          > Ale ja przepraszam bardzo - o co Ci chodzi?



                          Hm..sie podpiszę pod tym pytaniem, bo też nie do końca wiem, o co autorce
                          chodzi?winkPPPPPPPPP
                          >
                          • kotbehemot6 Re: W sumie smutne 24.05.07, 21:12
                            O co chodzi alez prszę, skoro trzeba wyraźnie to pozwolę sobie w punktach-dla łatwości oczytania
                            1.Istotą jest możliwość podjęcia decyzji zgodnej z przekonaniami i jednoczesne zapewnienie zaplecza finansowego
                            2.płeć jest wtórną sprawą w tej kwestii- są panowie chętnie zajmujący się domem
                            3.skoro strona niepracująca ponosi ciężar prowadzenia domu i wychowania dzieci to strona niepracująca zapewnia byt materialny
                            4.Zdarza się,ze po iluś latach zajmoawania się li tylko domem, jedna ze stron zmienia obiekt zainteresowania-niech druga strona ma zabezpieczenie socjalne
                            5.obecnie istniejące przepisy stwrzaja ramu DOWOLNEGO ubezpieczenia się , w tym wypadku chodzi o obowiązek
                            6. nigdzie nie napisałam,ze mamy obciążac podatników, mówię o obowiązku ciążącym na współmałżonku a sposób jego realizacji jest wtórny
                            • e_r_i_n Re: W sumie smutne 24.05.07, 21:18
                              Czyli co do istoty się zgadzamy, inny mamy poglad na szczegoly (moim zdaniem
                              zbedne jest nakladanie obowiazku ubezpieczenia niepracujacego malzonka). Nie
                              rozumiem zatem Twoich atakow w moją stronę smile.
                              • kotbehemot6 Re: W sumie smutne 24.05.07, 21:21
                                Jeszcze nie widziałaś mniew atakującejsmile))


                                Dla mnie jest niezbędne nałożenie takiego obowiązku z wielu przyczyn,że wymienię tylko częste poczucie braku odpowiedzialności za własne czyny ,a pisac by długo.
                                • e_r_i_n Re: W sumie smutne 24.05.07, 21:23
                                  Ok, rozumiem - chodzi Ci o sytuacje, gdy deklaracje to jedno, faktyczne
                                  dzialania to drugie, tak?
                                  Tylko wiesz, dla mnie rozwiazaniem nie jest zmuszenie malzonka do ubezpieczenia
                                  niepracujacego wspolmalzonka, tylko zmiana zachowan malzonka, w ostatecznosci
                                  zmiana malzonka. Po prostu sytuacja, ktora ma rozwiazac obowiazek, nie jest dla
                                  mnie normalna sytuacją w zdrowym zwiazku.
                                  • kotbehemot6 Re: W sumie smutne 24.05.07, 21:28
                                    Po prostu sytuacja, ktora ma rozwiazac obowiazek, nie jest dla
                                    > mnie normalna sytuacją w zdrowym zwiazku.

                                    To piękne, ale niestety życie jest życiem i to co zagwarantowane prawnie czasem ratuje życie.Głównie chodzi o kobiety, powiedzmy, o niższym statusie , często nie mających wyoru naprawdę takich kobiet jest wiele,
                                    • e_r_i_n Re: W sumie smutne 24.05.07, 21:32
                                      Ok, nie bede dyskutowac. Znowu napisze cos strasznego, bo ze SWOJEGO wink punktu
                                      widzenia - ale ja wiem, ze jak cos mi nie pasuje, to sie staram zmienic to
                                      'cos', a nie naginac rzeczywistosc tak, aby to 'cos' bylo norma. No ale to moje
                                      podejscie do zycia. Ok, zgadzam sie, ze przymus dla niektorych bylby zbawieniem smile.
                                      • kotbehemot6 Re: W sumie smutne 24.05.07, 21:35
                                        I dobrejnocy, ide obejrzeć Jak się nie ubierać9a nóż się czegos dowiem) w ramach wietrzenia mózgu a potem nocka z pracą do napisania, a potem młoda do szkoły, a potem obiad i do napisania i odkurzanie i do napisania i pranie i do napisania i prasownie o do napisania i kolacja... uffffff
                                        • e_r_i_n Re: W sumie smutne 24.05.07, 21:37
                                          No to miłego pisania, gotowania itd smile. Rok temu o tej porze też rzeźbiłam swoją
                                          prace magisterską wink.
                                      • kotbehemot6 Re: W sumie smutne 24.05.07, 21:35
                                        I dobrejnocy, ide obejrzeć Jak się nie ubierać9a nóż się czegos dowiem) w ramach wietrzenia mózgu a potem nocka z pracą do napisania, a potem młoda do szkoły, a potem obiad i do napisania i odkurzanie i do napisania i pranie i do napisania i prasownie o do napisania i kolacja... uffffff
                            • monia145 Re: W sumie smutne 24.05.07, 21:21
                              Nie sil się na ironię, plisss...to po pierwsze.
                              Ja akurat jestem za tym( i wieloktonie to juz tutaj pisałam), aby to
                              współmałżonek poczuwał się do obowiązku zadbania o to, aby niepracująca połówka
                              była zabezpieczona. Jestem nawet gotowa przyznać Ci rację i zgodzić sie na to,
                              aby był to wymóg prawny.
                              Natomiast moje poczucie niezrozumienia Twojego toku myslenia dotyczy wyłacznie
                              tego, że zarzucasz egoizm tym, które nie poczuwają się do "bycia milionem i za
                              miliony nie chca cierpieć katuszy". Każdy jest kowalem swojego
                              kowadełka.....skoro na razie w naszym państwie nie ma wyraźnych uregulowań
                              prawnych, to zainteresowane strony powinny wziąć sprawy w swoje ręce i pomyśleć
                              o swojej przyszłości. Ale to wymaga, jak napisała erin, zmian w sposobie
                              myslenia..trochę bardziej perspektywicznego. Swojej roli w tym nie widzę.
                      • miacasa Re: W sumie smutne 24.05.07, 21:11
                        Wstarczy zapoznać się z poglądem szanownych przedmówczyń na temat posiadania
                        więcej niż 1 dziecka na drugim forum i właściwie jasnym staje się dlaczego z
                        uporem wartym lepszej sprawy walczą o "swoje podatki". Doprawdy, tych składek
                        nie wystarczy nawet na Wasze emerytury sad Jeśli nie zostanie zmodyfikowany cały
                        system emerytalny to do Waszych emerytur będą dopłacały dzieci tych "leniwych
                        mamusiek" i to one będą Wasze tyłki podcierały na oddziałach geriatrycznych,
                        więc módlcie się dziewczęta by dobrze wywiązywały się ze swoich obowiązków.
                        Demencja starcza stała się chorobą cywilizacyjną. Człowiek strzela, Pan Bóg kule
                        nosi...na kogo wypadnie, na tego bęc.
                        • e_r_i_n Re: W sumie smutne 24.05.07, 21:17
                          Nauczono mnie, ze jak sie umie liczyc, liczy sie na siebie, tak wiec nie
                          pozostawiam losow swojej emerytury wirtualnym dzieciom wirtualnych leniwych
                          mamusiek, tylko dbam o swoja przyszlosc sama. Reforma systemu emerytalnego,
                          mimo, ze jeszczem mloda, moze mnie nie objac w wystarczajacym stopniu. Zgadzam
                          sie natomiast, ze reformy takiej potrzeba. Nie tylko w tej dziedzinie zycia.
                          I tak, na te chwile mam jedno dziecko i wiekszej ilosci nie planuje. Lepsze to
                          chyba, niz podejscie 'jakos to bedzie' i 'w koncu ktos cos da'. Prawda?
                          • miacasa Re: W sumie smutne 24.05.07, 22:19
                            Okres wychowywania dzieci, jest w moim przypadku okresem składkowym, pracuję na
                            własny rachunek i dobrze. Ale ile kobiet w Polsce ma taką możliwość? Słowo
                            emeryt pochodzi od łac.emeritius - zasłużony, jesteśmy ludźmi, tworzymy
                            społeczeństwo, jak do tej pory nie udało się żadnemu z rozwiniętych państw
                            zrezygnować z zasady solidaryzmu. Jeśli naprawdę myślicie, że pracujemy nawłasne
                            emerytury, to śmieszne. Jeżeli państwo dofinansowywuje produkcję tytoniu, czy
                            choćby zalesianie gruntów rolnych, to na miły Bóg dlaczego odmówić człowiekowi
                            godnej starości? Jeśli, Twoje dziecko zachoruje na białaczkę i pieniądze z moich
                            składek na fundusz chorobowy "pójdą" na leczenie Twojego dziecka to wiedz, że
                            nigdy Ci tego nie wypomnę. Bo jesteśmy ludźmi.
                            • e_r_i_n Re: W sumie smutne 24.05.07, 22:28
                              miacasa napisała:

                              > Ale ile kobiet w Polsce ma taką możliwość?

                              Bardzo duzo. W koncu sporo jest pracujacych matek, ktore wychowuja dzieci i ten
                              czas jest okresem skladkowym smile.

                              > Jeśli naprawdę myślicie, że pracujemy nawłasne emerytury, to śmieszne.

                              Oczywiscie, ze to, na co sami zapracujemy przy obecnym systemie, to marne
                              grosze. Nie zauwazylam, zebym postawila inna tezę. Ale poza obowiazkowym
                              systemem emerytalnym są rozne formy dodatkowego zabezpieczenia pieniedzy na
                              starosc. I to zabezpieczenie w 100 % zalezy od naszej pracy.

                              > Jeżeli państwo dofinansowywuje produkcję tytoniu, czy choćby zalesianie
                              > gruntów rolnych, to na miły Bóg dlaczego odmówić człowiekowi
                              > godnej starości? Jeśli, Twoje dziecko zachoruje na białaczkę i pieniądze z
                              > moich składek na fundusz chorobowy "pójdą" na leczenie Twojego dziecka to
                              > wiedz, że nigdy Ci tego nie wypomnę. Bo jesteśmy ludźmi.

                              Ja nikomu nie odmawiam prawa do godnej starosci. Tyle tylko, ze jezeli brak
                              prawa do emerytury jest wynikiem DOBROWOLNEJ DECYZJI o NIEPRACOWANIU, nie
                              skutkiem zdarzen losowych, to nie widze powodu, dla ktorego nalezaloby skutkami
                              DOBROWOLNYCH decyzji jednostki obciazac ogół. Szczegolnie, ze pojdejmujac te
                              dobrowolne decyzje mozna samemu zapewnic sobie godna starość.
                        • ma.pi Re: W sumie smutne 24.05.07, 21:57
                          miacasa napisała:

                          > Wstarczy zapoznać się z poglądem szanownych przedmówczyń na temat posiadania
                          > więcej niż 1 dziecka na drugim forum i właściwie jasnym staje się dlaczego z
                          > uporem wartym lepszej sprawy walczą o "swoje podatki". Doprawdy, tych składek
                          > nie wystarczy nawet na Wasze emerytury sad Jeśli nie zostanie zmodyfikowany
                          cały
                          > system emerytalny to do Waszych emerytur będą dopłacały dzieci tych "leniwych
                          > mamusiek" i to one będą Wasze tyłki podcierały na oddziałach geriatrycznych,
                          > więc módlcie się dziewczęta by dobrze wywiązywały się ze swoich obowiązków.
                          > Demencja starcza stała się chorobą cywilizacyjną. Człowiek strzela, Pan Bóg
                          kul
                          > e
                          > nosi...na kogo wypadnie, na tego bęc.



                          Jestem matka 3 dzieci i pracuje zawodowo, takze dzieci "leniwych matek" tylka
                          mi nie beda musialy podcierac.

                          Pozdr.
                          • miacasa Re: W sumie smutne 24.05.07, 22:09
                            Czy zatem nie udało Ci się żadnego z trojga Swoich dzieci wychować na dobrego,
                            współczującego człowieka? Może złe opiekunki zatrudniłaś?
                            • ma.pi Re: W sumie smutne 25.05.07, 15:46
                              miacasa napisała:

                              > Czy zatem nie udało Ci się żadnego z trojga Swoich dzieci wychować na dobrego,
                              > współczującego człowieka? Może złe opiekunki zatrudniłaś?


                              Do mnie piejesz:o), chyba tak bo to ja pisalam, ze mam 3 dzieci. To poczytaj
                              uwaznie, co napisalam.
                              Napisalam, ze dzieci INNYCH kobiet tylka mi podcierac nie beda musialy.

                              Pozdr.
                        • monia145 Re: W sumie smutne 24.05.07, 22:38
                          E tam...przeciez mnie, jako tej co to dała państwu tylko jedno dziecko, a więc
                          nie wyrobiła normy, geriatryk przysługiwał nie będzie..;P
                          zbędna więc troska...
                  • e_r_i_n Re: W sumie smutne 24.05.07, 21:04
                    No ale przepraszam, jaki ja mam wplyw na decyzje innych? Zaden, prawda? Wiec
                    naturalne, ze te decyzje to ICH sprawa, a moje decyzja to MOJA sprawa. Ale w
                    sumie co ja tam wiem. W koncu trzy pisma dziennie tylko pisze, to juz i mozg mi
                    gorzej pracuje wink.
          • monia145 Re: W sumie smutne 24.05.07, 20:29
            Mój syn w tym czasie, kiedy ja jestem w pracy, przebywa w przedszkolu.
            Pytasz dlaczego nie ma obowiązku ubezpieczania współmałżonka? Może powinno sie
            to zmienić..nie wiem....ludzie nie mają motywacji do robienia czegos co jest
            tylko dobrowolne, a nie obowiązkowe, to fakt. Pewne uregulowania w tej sferze
            powinny nastapić, ale jedynie w kwestii, że niepracującego małżonka ubezpiecza
            pracująca strona.
            Ostatniego zdania, szczerze mówiąc nie rozumiem.
            • asiara74 Re: W sumie smutne 24.05.07, 21:05
              Siedziałam z dzieckiem prawie 2 lata w domu, teraz pracuję i ta druga forma
              bardziej mi odpowiada. Siedząc w domu nie przyszłoby mi do głowy że z tytułu
              pracy w domu cokolwiek mi sie należy(chyba że zasponsorowałby mnie małżonek)
              Prawda jest taka, że siedzenie w domu ma sens gdy dziecko ma do 3 lat, póżniej
              jest przedszkole, szkoła itd. W moim otoczeniu jest kilka kobiet, które po
              prostu nie chca pracować - ich wybór ale niech sie licza z tym że będzie to
              miało konsekwencje finansowe. Praca w domu jest ważna ale jak świat stoi nikt za
              nią nie płaci(tak samo jak kobietom pracującym)
      • addria Re: W sumie smutne 24.05.07, 21:01
        No ja bym chciała tak posiedzieć chociaż te trzy lata z każdym dzieckiem, tylko
        te fiananse ech i do pracy trza wracać wink Ale nie widzę w jaki sposób
        te "państwowe" składki emerytalne miałyby mi pomóc "tu" i "teraz" kiedy
        potrzebuję pieniędzy na opłaty, jedzenie, ubranie, itp itp. Mam taką pomoc w
        nosie, bo gdyby mnie było stać na siedzenie, to składki też bym sobie opłaciła.
        Bez bezsensownego obciążania podatników.
        • e_r_i_n Re: W sumie smutne 24.05.07, 21:07
          addria napisała:

          > Mam taką pomoc w nosie, bo gdyby mnie było stać na siedzenie, to składki też
          > bym sobie opłaciła.
          > Bez bezsensownego obciążania podatników.

          Otóż to - clue całej dyskusji smile.
        • kotbehemot6 Re: W sumie smutne 24.05.07, 21:17
          heh nie ma to jak miec wiedzę teoretyczną, w ramach gimanstyki przejdzcie się do ZUs-u, jako mężatki i ubezpieczcie się dobrowolnie.
          • e_r_i_n Re: W sumie smutne 24.05.07, 21:20
            O ubezpieczeniu dobrowolnym co nieco wiem. Z praktyki smile. Poza tym ZUS
            generalnie nie jest szczegolnie dobrym funduszem inwestycyjnym, wiec w razie
            czego nie polecam. Za to niewielkie srodki wystarcza, zeby po 30 latach
            regularnego oszczedzania wyciagnac porządną kasę z funduszy inwestycyjnych na
            przyklad.
            • fajka7 Re: W sumie smutne 24.05.07, 21:25
              No wiec jeszcze do tej kwestii chcialam nawiazac, bo akurat znam 2 malzenstwa,
              w ktorych panie nie pracuja z wyboru, a mezowie wykupili im stosowne polisy juz
              dawno temu, a zatem jak sama widze - da sie te kwestie spokojnie obejsc, czyli
              caly problem to sztuczne bicie piany.
            • kotbehemot6 Re: W sumie smutne 24.05.07, 21:31
              i owszem i jak najbardziej pod jednym małym warunkiem,że pan mąż da, a bywa ,ze nie da i jeszcze rozliczy i da po łbie jak mu wyjdzie,ze się nie zgadza..a tak by musiał i to sam osobiście-nie z doświadczenia własnego ale z obserwacji i doświaczeń cudzych
              • fajka7 Re: W sumie smutne 24.05.07, 21:36
                no i takie rozwiazanie, czyli, ze pan maz ma bulic jest tu przeciez szeroko
                rekomendowane, a jak dla mnie, to moze byc obowiazkowe- kazdy inny pracodawca
                ma taki obowiazek i do sadu go mozna zawlec, gdy sie nie wywiaze, a zatem-
                czemu nie?
    • nig1 Re: Emerytury? Dla kobiet niepracujących zawodowo 24.05.07, 21:18
      ja nie pracuje zawodowo,zajmuje sie dzieckiem niepelnosprawnym czy w takim
      razie nie nalezy mi sie emerytura bo zrezygnowalam z pracy na rzecz opieki nad
      dzieckiem ?
      • fajka7 Re: Emerytury? Dla kobiet niepracujących zawodowo 24.05.07, 21:22
        duza czesc malych dzieci niepelnosprawnych uczeszcza do specjalistycznych
        przedszkoli, a ich rodzice pracuja- sama niepelnosprawnosc dziecka nie zwalnia
        rodzica z pracy automatycznie
        tak czy siak w swietle przepisow nie pracujesz, nie ma swiadczen, nawet w
        takich szczegolnych sytuacjach
        • jktasp Re: Emerytury? Dla kobiet niepracujących zawodowo 24.05.07, 21:50
          Dobija mnie trochę ta "dyskusia". Zauważyłam, że większośc pań pracujących
          pisze w godzinach pracy (też bym tak się poprzemęczała i jeszcze by mi za to
          płacili).Pracuję w domu, czy też siedzę na doopie ewentualnie uprawiam
          duposiedzenie przy 3latku i 14 miesięczniaku, mąż opłaca mi ZUS, który nota
          bene cuda wyczynia, żeby mi się nie żyło zbyt spokjnie.Nie zgodzę się, że 10-
          czy 15 latek nie potrzebuje opieki, fakt, że tyłka mu podcierać nie trzeba, ale
          człowieka trzeba ukształtować, przekazać mu jakieś wartości, choć jeśli sie ich
          nie ma...A to co napisała fajka7, napisać mógł rzeczywiście ktoś o duszy fajki.
          Sorka, ale jak czytam te posty ,(to poza wyjątkami )mam wrażenie, że czytam
          porykiwania stada.Pozdr
          • fajka7 Re: Emerytury? Dla kobiet niepracujących zawodowo 24.05.07, 22:16
            Obawiam sie, ze nie rozumiem, ale czuje, ze to nie mialo byc mile.
            A ja w zasadzie nic nie napisalam- mama chorego dziecka spytala czy dostanie
            emeryture nie mogac pracowac ze wzgledu na opieke na dzieckiem, a ja
            odpowiedzialam, ze o ile wiem, to nie. Stwierdzilam fakt.
            Faktem jest rowniez, ze wiele rodzicow dzieci niepelnosprawnych pracuje, bo
            maja mozliwosc zorganizowania dzieciom opieki np. w przedszkolach- to tez
            neutralny fakt. O co zatem Ci chodzi jesli mozna dopytac?
          • monia145 Re: Emerytury? Dla kobiet niepracujących zawodowo 24.05.07, 22:28
            No to znowu sie nie łapię, bo piszę z domu, więc pod pręgierz sie nie stawię,
            wybaczwinkP
            Co do opieki na 10-15 latekim- no chyba nie chcesz tutaj przekonywać
            wszystkich, że mozna to porównać do opieki nad 2,3 latkiem? Litości....
            Te tysiące nastolatków, których oboje rodziców pracują, tylko cudem chyba
            wyrastaja na normalnych obywateli, prawda? No bo przecież wartości moga
            przekazywać tylko mamusie domowe..te pracujące to czegos podobnego nie
            potrafią, zgnilizna moralna, a fe.....winkP
            • e_r_i_n Re: Emerytury? Dla kobiet niepracujących zawodowo 24.05.07, 22:31
              monia145 napisała:

              > te pracujące to czegos podobnego nie potrafią, zgnilizna moralna, a fe.....winkP

              Toć ba - gruby tyłek i pisanie 3 pism dziennie tongue_out.
              (kurde, no do grubego tyłka sie przyznac musze wink)
        • isma Dzieci mniej pelnosprawne a przedszkole 25.05.07, 10:40
          E, tu to juz przesadzilas. Ja nie mam niepelnosprawnego dziecka, tylko po prstu
          ciezko alergiczne pokarmowo, i w stoleczno-krolewskim miescie Krakowie jest 1
          (slownie: jedno) przedszkole, ktore zapewnia dziecku wyzywienie dostosowane do
          indywidualnych ograniczen dietetycznych. Nadmieniam, ze przynoszenie wlasnych
          posilkow z formalnego punktu widzenia nie jest mozliwe, poniewaz przedszkole
          musi zabezpieczac tzw. probki prokuratorskie itp. itd.

          W zwiazku z tym, ze owo przedszkole jest jedno, moja corka dostala sie do niego
          dopiero jako pieciolatka... A do tego czasu opiekowal sie nia... moj maz wink)).
          W czasie, kiedy ja pisalam te trzy pisma na dzien wink)).

          Nie twierdze, ze pomysl wyplacenia mu za te ponad 4 lata emerytury jest sluszny
          i zbawienny.

          Tym niemniej mysle, ze np., skoro panstwo dofinansowuje przedszkola dla dzieci
          pracujacych rodzicow (bo dofinanowuje - oplaty wplacane przez rodzicow nie
          pokrywaja kosztu pobytu dziecka w rpzedszkolu, pensji personelu, utrzymania i
          remontow budynku itp.), mogloby dofinansowywac rowniez zajmowanie sie dzieckiem
          w domu przez czlonka rodziny lub legalnie zatrudniona nianke.
      • joanna666 Re: Emerytury? Dla kobiet niepracujących zawodowo 24.05.07, 22:23
        Możesz starać się o zasiłek (ze składkami emerytalnymi) dla rodzica, który
        rezygnuje z pracy zawodowej opiekując się niepełnosprawnym członkiem rodziny.
        Jest zależny od dochodów rodziny. Informacje uzyskasz w MOPR (Miejski Ośrodek
        Pomocy Rodzinie), ja szczegółów nie znam (koleżanka korzysta).
        A jeżeli chodzi o "specjalistyczne przedszkola", to niestety najczęściej nie
        pozwalają na podjęcie pracy matce (ona przeważnie jest najbardziej
        zaangażowana). Wszystkowiedzącym forumowiczkom sugeruję popracować jako
        wolontariusz chociażby w takiej placówce. Najczęściej NIE DA SIĘ PRACOWAĆ
        ZAWODOWO mając dziecko niepełnosprawne. Chociażby z powodu częstszych chorób
        infekcyjnych (np. porażenie mózgowe wiąże się z osłabiona odpornością organizmu)
        i konieczności wyjazdów na turnusy rehabilitacyjne.
        • fajka7 Re: Emerytury? Dla kobiet niepracujących zawodowo 24.05.07, 22:27
          Jesli to o wszystkowiedzacych forumowiczkach bylo do mnie, to trafilas kula w
          plot. Moje dziecko do takiego przedszkola uczeszcza i mam staly kontakt z
          rodzicami. Znaczna ich czesc pracuje zawodowo, mam na mysli matki, bo to one sa
          zwykle zajete opieka nad chorymi dziecmi. Nigdzie nie napisalam, ze wszyscy
          rodzice dzieci niepelnosprawnych moga sobie ot tak isc do roboty. Napisalam
          jedynie, ze CZESC z nich moze, dlatego bycie takim rodzicem nie zwalnia z pracy
          z automatu. Jesli chodzi o infekcje oraz wiele innych "atrakcji" jestem rowniez
          na biezaco i to od lat.
          • joanna666 Re: Emerytury? Dla kobiet niepracujących zawodowo 25.05.07, 09:42
            Z moich wieloletnich obserwacji wynika, że pracuje nie więcej niż jakieś 10%
            (optymistycznie) znanych mi matek dzieci niepełnosprawnych, mieszkających w domu
            i uczęszczających do ośrodków opieki dziennej, a nie w ośrodku całodobowym.
            Pewnie 50% reszty jest leniwa, bezmyślna i nie myśli o emeryturzesmile)))).
            Wierzę Ci, ze masz dziecko niepełnosprawne, ale może w Twoim matriksie (inne
            miasto) jest inaczej.
            Aha, miałam staż zawodowy w Warszawie. Tam też większość matek dzieci
            niepełnosprawnych uczęszczających na zajęcia nie pracowała zawodowo. Niektórym
            pomagały babcie (w opiece, nie w rehabilitacji) i te wtedy mogły pracować. W
            jakiej pracy można się utrzymać, gdy dziecko np. od listopada do kwietnia jest
            chore (infekcje) z przerwami powiedzmy tygodniowymi? czekam na praktyczne
            porady, przekażę koleżance z niepełnosprawnym dzieckiem, która bardzo chciałaby
            iść do pracy po kilkunastoletniej przerwie.
            • fajka7 Re: Emerytury? Dla kobiet niepracujących zawodowo 25.05.07, 21:48
              czekam na praktyczne
              > porady,

              Tak sie sklada, ze nie zajmuje sie udzielaniem tego typu porad, a system opieki
              nad dziecmi niesprawnymi uwazam za fatalny, co nie zmienia nadal faktu, ze
              czesc rodzicow tych dzieci pracuje zawodowo- pisze to po raz trzeci, ale nadal
              nie otrzymalam wyjasnienia, co Was tak ruszylo w stwierdzeniu przeze mnie tego
              faktu. Przeciez ja jade z nimi na tym samym wozku i nie jestem ich wrogiem.
              Jakies tabu naruszylam? Ze matka chorego dziecka to juz musi w domu pokutowac
              do smierci?
              Wrecz przeciwnie- o tym tez pisalam zreszta- uwazam, ze w przypadku, gdy
              dziecko wymaga stalej i wieloletniej opieki i zajmuje sie tym rodzic, powinny
              istniec odpowiednie rozwiazania kwestii utrzymania takiego rodzica.
              Niekoniecznie musi sie to nazywac emerytura, ale to juz poziom detali.

              Moje dziecko w czasie infekcji zostaje z niania, podobnie mojej kolezanki,
              ktorej corka ma mpd. Zatem w niektorych przypadkach sie da. Wielu osobom pomaga
              rodzina- tak jak ze zdrowymi dziecmi. Nie kazde dziecko niepelnosprawne oznacza
              szpital w domu i nieprzerwane pasmo infekcji. Przeciez sa dziesiatki rodzajow
              niepelnosprawnosci np. powazna wada sluchu lub wzroku plus np. jakies
              uposledzenie, ktora nie musi sie laczyc ze sztabem specjalistow non stop
              obecnych wokol pacjenta.
              Moj syn akurat ma powazne wady wrodzone, ale jego stan jest od lat stabilny i
              nie choruje czesciej niz zdrowe dzieci.
              Mam tez swoje wieloletnie obserwacje i wynika z nich, ze rowniez w tej grupie
              jest zauwazalny odsetek osob leniwych, wycierajacych sobie chorym dzieckiem
              gebe. Niestety. Nie podam Ci procentow, bo akurat nie lubie takiego strzelania
              danymi w ciemno.
              Ale ten temat juz w ogole nie nalezy do tego watku, wiec nie bede go rozwijac.
              Moze tylko wspomne o szoku, ktory przeszlam na 1szym turnusie- okazalo sie, ze
              otrzymalam zupelnie gratis szczegolowe szkolenie w zakresie wyludzania zasilkow
              i innej pomocy oraz zanizania dochodow- od innych rodzicow. No ale ok, rodzice
              chorych dzieci to tacy sami ludzie jak inni, wiec nie ma powodu, zeby mieli sie
              roznic od sredniej krajowej. Ja im nie zaluje, chore dziecko to realny dramat
              zyciowy i nie kazdy musi umiec sobie z nim radzic.
              Podsumowujac- zycie z chorym dzieckiem nie jest w Polsce latwe, ale jest spora
              czesc rodzin, ktore mimo przeciwnosci sa w stanie w miare normalnie
              funkcjonowac. Mysle, ze jesliby powstaly odpowiednie programy pomocowe byloby
              ich znacznie wiecej oraz jesliby zaszly w naszym spoleczenstwie choc minimalne
              zmiany mentalne vide postawa roszczeniowa pan, ktore prace domowa wybieraja
              jaka swoj sposob na zycie. Ja Twojej kolezance bardzo wspolczuje, bo wiem, co
              to znaczy, chciec pracowac, a nie moc- spedzilam kilka lat w domu, jednak
              przerzucanie sie przykladami i tak nie zmieni faktu, ze czesc rodzicow chorych
              dzieci moze pracowac. W dodatku spora czesc z nich moglaby juz dzis, w obecnych
              warunkach- jestem o tym przekonana.
              • gorgona_1 Re: Emerytury? Dla kobiet niepracujących zawodowo 25.05.07, 22:22
                Całkowicie się zgadzam. "Dziecko niepełnosprawne" to pojęcie bardzo szerokie,
                matki dzieci niepełnosprawnych są różne.

                Matki dzieci niepełnosprawnych powinny pracować dla swojego dobra i dobra całej
                swojej rodziny. Choćby dlatego, że problem sam się nie rozwiąże w momencie
                pójścia dziecka do przedszkola czy szkoły.

                I to nie tylko ze względów materialnych. Może niekoniecznie na etacie,
                niekoniecznie w pełnym wymiarze czasu pracy - stosownie do możliwości. Wydaje
                mi się, że trzeba się tylko zastanawiać jak to zrobić w konkretnej sytuacji. I
                może właśnie o tym rodzice powinni dyskutowac na turnusach rehabilitacyjnych, a
                nie jak piszesz

                okazalo sie, ze
                > otrzymalam zupelnie gratis szczegolowe szkolenie w zakresie wyludzania
                zasilkow
                >
                > i innej pomocy oraz zanizania dochodow

        • fajka7 Re: Emerytury? Dla kobiet niepracujących zawodowo 24.05.07, 22:29
          Aha- a zeby jechac na turnus, biore urlop po prostu.
          • jasminum30 Re: Emerytury? Dla kobiet niepracujących zawodowo 24.05.07, 23:06
            fajka7 napisała:

            > Aha- a zeby jechac na turnus, biore urlop po prostu.
            Ile razy w roku jeździsz na turnus? Urlop w związku z tym płatny czy bezpłatny?
            Ja długi urlop Ci przysługuje?
            • fajka7 Re: Emerytury? Dla kobiet niepracujących zawodowo 24.05.07, 23:14
              Wiesz co- to jest temat na inny watek smile
              Ale powiedzmy, ze mam 26 dni urlopu platnego, a moj maz drugie tyle-
              teoretycznie jest wiec 52 dni samych urlopow do dyspozycji.
              Technicznie mozna zrobic tez taki myk, ze jezdze do osrodka, gdzie moge skrocic
              lekko turnus i zajecia odrobic w trakcie np. z 2 dni, co tez czynie, bo nie
              chce mi sie siedziec 2 pelen tyg i potrzebuje w zwiazku z tym 9 dni roboczych
              na 1 turnus. Tak wiec na upartego mozemy krazyc miedzy domem a turnusami
              regularnie przez okragly rok. No ale po co Ci ta wiedza? Nie wierzysz, ze mam
              dziecko niepelnosprawne? smile)
              • jasminum30 Re: Emerytury? Dla kobiet niepracujących zawodowo 24.05.07, 23:20
                Wiem, ze masz dziecko niepełnosprawne i męża pracującego za granica i sama
                jesteś sobie szefową to chyba wiele ułatwia, prawda?
                • fajka7 Re: Emerytury? Dla kobiet niepracujących zawodowo 24.05.07, 23:31
                  Akurat nieobecny maz pracujacy zagranica jakos wiele nie ulatwia szczerze
                  mowiac smile A koniecznosc bycia w firmie, ktorej nie mozna na dluzej zostawic, bo
                  nie ma komu tez bywa utrudnieniem tak sie sklada, ale radze sobie z pomoca
                  niani, bo zadnej rodziny tu gdzie mieszkamy nie mamy. Tak wiec jest calkiem ok,
                  ale na przyklad wszystko by sie moglo sypnac, gdyby pojawilo sie drugie
                  dziecko, bo moglabym tego nie pociagnac tak sprawnie. Ale kto wie..? smile)
    • nig1 Re: Emerytury? Dla kobiet niepracujących zawodowo 24.05.07, 21:34
      tak zgadzam sie ze majac dziecko niepelnosprawne mozna pracowac.niestety ja nie
      mam mozliwosci isc do pracy,niestety mam dwojke dzieci niepelnosprawnych z tym
      ze tylko jedno jest caly czas ze mna (to sa blizniaki)poniewaz synek jest w
      przedszkolu w Laskach poniewaz jest niewidomy,woze jego w poniedzialek i
      zazwyczaj odbieram w piatek,corka wymaga tez czestych wizyt u lekarza ,ma
      porazenie wodoglowie i padaczke,wiec niestety nie mam mozliwosci by isc
      gdziekolwiek do pracy ,
      • e_r_i_n Re: Emerytury? Dla kobiet niepracujących zawodowo 24.05.07, 21:36
        A gdzie mieszkasz? Oczywiscie jesli to nie tajemnica. W tej chwili jest wiele
        szans zatrudnienia takich osob, jak Ty.
        • nig1 Re: Emerytury? Dla kobiet niepracujących zawodowo 24.05.07, 21:39
          mieszkam w malej wsi w woj. podlaskim.niestety to tez jest wielki minus bo do
          lekarzy specjalistow mam 60 km
      • fajka7 Re: Emerytury? Dla kobiet niepracujących zawodowo 24.05.07, 21:39
        Problem opieki nad dziecmi, a potem doroslymi niepelnosprawnymi oraz wsparcie
        dla ich rodzin to jest zupelnie inna sprawa i jak o tym mysle, to mam wrazenie
        jakiejs gigantycznej przepasci, zeby nie powiedziec otchlani, jesli chodzi o
        choc namiastke systemu, na ktorym mozna by sie ew. oprzec.
    • sara.24 Re: Emerytury? Dla kobiet niepracujących zawodowo 24.05.07, 21:43
      > Właśnie wysłuchałam w radiu kobiet "siedzących w domu" domagających się
      > emerytur. Jakim prawem pytam? Jak wracam z pracy to też muszę sie domem
      > zająć. I dzieckiem tak samo. Tak samo mój mąż. Jak im mężowie nie pomagają to
      > niech ci męzowie sami żonom emeryturki płacą a nie z moich podatków do
      > jasnej... Się zdenerwowałam no uncertain

      Jak najbardziej zgadzam się z tym, że należy docenić pracę kobiet pozostających
      w domu, że powinny zostać zabezpieczone. Tylko nie przez państwo, nie przez
      podatników, a samodzielnie albo przez własnego męża czy partnera. Wspólnie
      podjęli decyzję o pozostaniu kobiety w domu, a więc niech mąż łaskawie część
      swoich dochodów inwestuje w zabezpieczenie przyszłości żony która prowadzi mu
      dom i gotuje 2-daniowe obiadki.

      Gdyby założyć możliwość wejścia w życie przepisów dotyczących emerytur czy
      pensji dla kobiet za pozostawanie w domu, wtedy jedynym sprawiedliwym
      rozwiązaniem byłoby dodatkowe finansowanie kobiet które pracują na 2 "etatach"-
      w pracy i w domu, bo przecież fakt że pracują nie powoduje że znikają wszystkie
      domowe obowiązki.

      Oczywiście wszystkie te założenia mogą się odnosić zarówno do kobiet jak i
      mężczyzn, którzy mimo że to bardzo rzadko spotykane również mogą zdecydować się
      na pozostanie w domu i wspieranie w ten sposób żony robiącej karierę.
    • fergie1975 Re: Emerytury? Dla kobiet niepracujących zawodowo 24.05.07, 21:47
      zrezygnowałam z bycia z dzieckiem i poszlam do pracy zeby miedzy innymi miec
      emeryture.

      Panie ktore zostały w domu żeby wychowywac dzieci i prowadzic dom, chyba
      wiedzialy co robia, nikt ich do tego nie zmuszał. Zrobily to z czysta
      swiadomoscia, tak czy nie?.
      Jezeli taka osoba pisze ze sie jej emerytura nalezy to chyba nie ma wstydu i
      nie rózni sie to niczym od czystego złodziejstwa.

      A jezeli sie mezowi odwidzi, to jeszcze bedzie miala te dzieci, niech sie ONE
      na starość odwdzięczą i ja utrzymuja za to że się tak dla nich poświeciła.
      • nig1 Re: Emerytury? Dla kobiet niepracujących zawodowo 24.05.07, 21:57
        tak zrobilam to z czysta swiadomoscia ze zamiast pracowac zawodowo zajmuje sie
        dziecmi,ale niby kto ma zajac sie moimi dziecmi jak nie ja -matka?czy tylko
        dlatego ze opiekuje sie dziecmi nie nalezy mi sie pozniej emerytura? niestety
        zarobki meza nie pozwalaja nam na oplacanie dodatkowych skladek na mnie.
        • fajka7 Re: Emerytury? Dla kobiet niepracujących zawodowo 24.05.07, 22:23
          nig jesli opiekujesz sie chorymi dziecmi i z tego powodu nie mozesz pracowac-
          nie mozesz obiektywnie, bo dzieciom potrzebna jest stala, wieloletnia opieka,
          cos zupelnie innego i o wiele bardziej obciazajacego niz opieka nad dziecmi
          zdrowymi- powinnas wtedy moim zdaniem, Ty oraz inni tacy rodzice otrzymywac
          konkretna pomoc i wsparcie systemowe. Ale szczerze, nie jestem az tak pewna, ze
          to system emerytalny jako taki powinien obejmowac te kwestie. Raczej jakis
          odrebny fundusz socjalny, a to z kolei zupelnie inny temat, bo zasilek
          pielegnacyjny, na ktory obecnie mozna liczyc, to kpina z chorych dzieci.
        • tigra8 Re: Emerytury? Dla kobiet niepracujących zawodowo 24.05.07, 22:28
          Przepraszam z góry, nie czytałam wszystkich wypowiedzi, mam nadzieję, że nie
          powtórzę czyjejś koncepcji.
          Ja też nie zgadzam się z tym aby emerytury dla kobiet niepracujących zawodowo
          były wypłacane ze składek obecnie pracujących. Uważam natomiast, że powinny
          dostawac emeryturę, a wysokośc jej powinnna w każdym wypadku zależec od liczby
          dzieci, bo to w końcu nie to co teraz się zarabia lecz z ich zarobków będą
          wypłacane emerytury.
          I jeszcze napiszę, szczególnie do tych, które mieszkając w dużym mieście bez
          problemu dostały pracę, że nie każda kobieta siedzi w domu z wyboru, nie każda
          brała macierzyńskie czy wychowawcze, bo nie każdej była dana taka szansa, więc
          może warto zweryfikowac swoje poglądy i nie obrażac kobiet, tylko dlatego, że
          pracują w domu.
          • fergie1975 Re: Emerytury? Dla kobiet niepracujących zawodowo 24.05.07, 22:38
            a mnie sie wydawalo ze moje pokolenie bedzie mialo emerytury z wlasnych
            skladek ....
            Jezeli chodzi o to czy ktos siedzi w domu z wlasnego czy nie wyboru ...
            to obecnego siedzenie w domu nie z wlasnego wyboru nie wynika przeciez z
            obecnej sytuacji tylko jest konsekwencja paru poprzednich lat i decyzji wtedy
            podejmowanych.
            Jezeli ktos nie ma pracy a ma sprawne rece nogi i glowe to jest sam sobie
            winny...
            • tigra8 Re: Emerytury? Dla kobiet niepracujących zawodowo 24.05.07, 22:50
              fergie1975 napisała:


              > Jezeli chodzi o to czy ktos siedzi w domu z wlasnego czy nie wyboru ...
              > to obecnego siedzenie w domu nie z wlasnego wyboru nie wynika przeciez z
              > obecnej sytuacji tylko jest konsekwencja paru poprzednich lat i decyzji wtedy
              > podejmowanych.
              > Jezeli ktos nie ma pracy a ma sprawne rece nogi i glowe to jest sam sobie
              > winny...
              >
              Wiesz Fergie mam wrażenie, że żyjemy w innych światach.
              Mam wyższe studia, kwalifikacje , i cóż gdybym wchodząc na rynek pracy nie była
              obarczona rodziną, to prawdopodobnie dostałabym pracę, nie łapnęłam się na
              program absolwent, a później okazało się, że niestety nie mam znajomości.
              Zresztą takich kobiet jak ja jest więcej i to nie ma nic wspólnego z świadomym
              wyborem drogi życiowej.
              Od kilku lat jestem zarejstrowana w UP, złożyłam w ciągu ubiegłego tylko roku
              15 razy swoje papiery w różnych firmach - nie zostałam zaproszona na ani jedną
              rozmowę kwalifikacyjną, a wiem, że zostały zatrudnione osoby, które nie mają
              żadnych kwalifikacji, natomiast świetne koneksje rodzinne.
              Mam nadzieję, że teraz coś się zmieni ale aż boję się ją miec.
              • e_r_i_n Re: Emerytury? Dla kobiet niepracujących zawodowo 24.05.07, 22:52
                tigra8 napisała:

                > cóż gdybym wchodząc na rynek pracy nie była obarczona rodziną, to
                > prawdopodobnie dostałabym pracę

                Wchodzac na rynek pracy tez mialam rodzine. Dostalam prace, nie skonczywszy
                jeszcze studiow.

                > Od kilku lat jestem zarejstrowana w UP, złożyłam w ciągu ubiegłego tylko roku
                > 15 razy swoje papiery w różnych firmach

                15 CV wysyłałam, owszem. W tygodniu.
                • tigra8 Re: Emerytury? Dla kobiet niepracujących zawodowo 24.05.07, 22:57
                  e_r_i_n napisała:
                  >
                  > 15 CV wysyłałam, owszem. W tygodniu.
                  >
                  Gdzie mieszkasz że się zapytam, bo u mnie tyle było ofert pracy w moim profilu
                  lub podobnym. A i firm też za wiele nie ma, do wszystkich wysłałam swoje
                  papiery. A ostatnio usłyszałam, że za stara jestem, żeby sprzedawac ciuchy w
                  odzieżowym.
              • fergie1975 Re: Emerytury? Dla kobiet niepracujących zawodowo 24.05.07, 23:16
                ja tez mam wyzsze studia i kwalifikacje, ba robilam studia z pelna swiadomoscia
                ze dla ludzi po moim kierunku nie ma raczej pracy w naszym kraju, niestety nie
                mam znajomosci ani koneksji rodzinnych i o dziwo jakims cudem mam prace w
                zawodzie. chyba dzieki cięzkiej pracy, samozaparciu i szczesciu ktoremu
                pomoglam probujac, probujac ... (15 podan to ja złożyłam w miesiac, nie mowiac
                juz ile telefonów wykonałam ) i mialam klopoty i trudnosci zwiazane wlasnie z
                nieposiadaniem rodziny, bo wiadomo ze jak 30 na karku to zaraz dzieci beda i
                nie popracuje dlugo ...
                rzeczywiscie inne światy...
                • tigra8 Re: Emerytury? Dla kobiet niepracujących zawodowo 24.05.07, 23:25
                  W poprzednim wątku pisałam, dlaczego tylko te 15 podań złożyłam w ostatnim
                  roku. Wcześniej też byłam taka zaangażowana w poszukiwanie pracy ale nie
                  mieszkam w Warszawie, ani żadnym mieści gdzie pracę można dostac bez problemu.
                  U nas nie ma tylu miejsc pracy, a i zarobki daleko poniżej średniej krajowej,
                  na opiekunkę do 3 dzieci napewno bym nie zarobiła, a teraz kiedy już najmłodszy
                  chodzi do przedszkola słyszę, że jestem za stara.
                  Ja też się nie poddaję i pracuję ale w wolontariacie, działam, ale to emerytury
                  mi nie zapewni.
                  • fergie1975 Re: Emerytury? Dla kobiet niepracujących zawodowo 24.05.07, 23:28
                    ale to chyba nie znaczy ze emerytura z cudzych skladek Ci sie nalezy?
                    • tigra8 Re: Emerytury? Dla kobiet niepracujących zawodowo 24.05.07, 23:33
                      Przepraszam Cię bardzo, napisałam w wcześniejszym poście, że absolutnie nie
                      chcę z obecnych składek, które i tak są rozprowadzane pomiędzy obecnych
                      emerytów. Chcę, żeby moją emeryturę płaciły dzieci, by jej wysokośc zależała od
                      ilości dzieciwink)).
                      • fergie1975 Re: Emerytury? Dla kobiet niepracujących zawodowo 24.05.07, 23:42
                        a jak dajmy na to ktoś bedzie mial piecioro a czworo mu umrze, to to jedno
                        bedzie placic, i dlaczego tym obarczac wlasne dziecko, ktore zapewne bedzie
                        mialo wlasne dzieci i potrzeby na ktore bedzie chcialo wydawac swoje pieniadze,
                        albo beda to same corki ktore zapragna tak jak Ty realizowac sie w domu, albo
                        komus umra wszystkie dzieci i co wtedy?
                        • tigra8 Re: Emerytury? Dla kobiet niepracujących zawodowo 24.05.07, 23:45
                          Znów mnie nie zrozumiałaś. Nasz cudowny system ubezpieczeń na bieżąco wydaje
                          pieniądze swoich płatników, więc z Twoich składek nie zostanie nic kiedy
                          dojdziesz do wieku emerytalnego, i z czyich składek będzie wypłacana Twoja
                          emerytura?
                          • fergie1975 Re: Emerytury? Dla kobiet niepracujących zawodowo 25.05.07, 00:15
                            Ty mnie nie zrozumialas, ja chce zeby moja emerytura byla z moich skladek i
                            zalezala od ich wielkosci.
                            A moja emerytura po czesci bedzie na pewno z moich skladek tych z II filaru.
                            ZUS i tak bedzie robil przekrety, ale to nie znaczy ze maja emeryture dostawac
                            osoby ktorym sie ona nie nalezy.
                            • tigra8 Re: Emerytury? Dla kobiet niepracujących zawodowo 25.05.07, 00:29
                              Wiesz też bym tak chciała bo w końcu mój mąż zarabia całkiem nieźle ale nasze
                              życzenia niestety pozostają pobożne i raczej nie wierzę,że nasze pokolenie
                              dożyje jakiś istotniejszych zmian.
                              Ale co tam ja się nie przejmuję - w końcu może nie dożyję emerytury bo szlak
                              mnie trafi na to co się w naszym kraju wyrabia z ludźmi. A jeśli zdarzy mi się
                              przeżyc swojego męża to niestety tez nie będę miała z czego życ, może do tego
                              czasu zalegalizują eutanazję.
                              Mie martw się ja Twojej emerytury nie ruszę bo mam swoje plany na przyszłośc i
                              jak mi nikt nie da pracy to sama sobie ją dam, teraz już mogę, ale znam
                              kobiety, które są naprawdę w trudnej sytuacji, nigdy nie pójdą do pracy i są
                              mniej zaradne życiowo, i uważam, że należy im się nie tylko szacunek za to, że
                              wychowują gromadkę dzieci.
                              Przepraszam, że nie będę kontynuowac dalszej dyskusji ale już po północy, a
                              jutro kilo kitu będę na gębę musiała zużyc, żeby wyglądac jak człowiek, muszę
                              wstac o 6.00 a ja tak nie cierpię wstawac - ot leniwa jestem.
                              • fergie1975 Re: Emerytury? Dla kobiet niepracujących zawodowo 25.05.07, 00:33
                                Dobranoc,
                                ale wlasnie nalezy moze zacząć sie przejmować i cos w tym kraju zrobić żeby w
                                ogole jakiekolwiek emerytury były ..

                                A matki z gromadka szanuje ale pieniedzmi nie chce sie dzielic tak jak
                                napisalam wyzej wole je przeznaczyć na wlasne dzieci.
        • fergie1975 Re: Emerytury? Dla kobiet niepracujących zawodowo 24.05.07, 22:34
          Ale co mnie to obchodzi?
          wiec, dlaczego ja swoja ciezka pracą mam za to placic, moze wole odkladac swoje
          pieniadze na konto dla swoich dzieci?
          Rozumiem Twoją sytuację, powinny być dla takich matek godne zasiłki, chociaż z
          drugiej strony kto Ci zabrania pracować w dobrej firmie za kupę kasy, zeby było
          Cie stac na pielegniarki i rehabilitantki i zebys miała własną wypracowana
          emeryturę?
          No dobra, rozumiem , tez wole byc osobiscie przy chorym dziecku, ale kto
          zabrania pracowac w lepszej firmie za lepsza pensje Twojemu mezowi? Dlatego ze
          nie moze wiecej zarabiac ja (i inni) mamy placic??? Dziwi mnie jak ludzie łatwo
          wyciagają rece...
          • nig1 do fergie1975 24.05.07, 23:01
            przepraszam bardzo,ale ja absolutnie nie powiedzialam ze chce otrzymywac
            emeryture z twoich ciezko zarobionych pieniedzy.wyrazilam tylko swoje zdanie na
            ten temat.pomimo ze jest mi ciezko nie wyciagam reki o pomoc do innych
            ludzi ,wiem ze pieniadze nikomu nie przychodza lekko.i ciekawe ktory pracodawca
            by zatrudnil matke ktora non stop jezdzi po szpitalach albo dwa dni tygodnia
            spedza w pociagach by zawiezc i odebrac drugie dziecko??moze mi powiesz jaki ?
            • fergie1975 Re: do fergie1975 24.05.07, 23:20
              nig1 napisała:

              > przepraszam bardzo,ale ja absolutnie nie powiedzialam ze chce otrzymywac
              > emeryture z twoich ciezko zarobionych pieniedzy.wyrazilam tylko swoje zdanie
              na
              >
              > ten temat.

              a co to jest to w takim razie?:

              "ja nie pracuje zawodowo,zajmuje sie dzieckiem niepelnosprawnym czy w takim
              razie nie nalezy mi sie emerytura bo zrezygnowalam z pracy na rzecz opieki nad
              dzieckiem ?" forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=567&w=62993634&a=63024168


              >ciekawe ktory pracodawca
              > by zatrudnil matke ktora non stop jezdzi po szpitalach albo dwa dni tygodnia
              > spedza w pociagach by zawiezc i odebrac drugie dziecko??moze mi powiesz jaki ?

              tak powiem Ci - pracodawca ktorym byłabyś TY.
              • fergie1975 Re: do fergie1975 24.05.07, 23:22
                i nie rozumiem czemu drwisz z moich cieżko zarobionych pieniedzy?? kosztem
                własnie mojego dziecka, pieniedzy do ktorych uwazasz ze masz prawo?

                A Ty mi powiedz co robi Twoj mąż zebys miala emeryture?
                • nig1 Re: do fergie1975 24.05.07, 23:40
                  Zle mnie zrozumialas.mialam na mysli zmiane przepisow dotyczacych wyplacania
                  emerytury dla takich matek(ojcow)ktorzy dla dobra dzieci rezygnuja z pracy na
                  rzecz opieki nad dzieckiem.nie znasz mnie wiec nie oceniaj w ten sposob,myslisz
                  ze nie wolalabym isc do pracy ,myslisz ze takie"siedzenie" w domu jest
                  przyjemne?a moj maz jest super facetem ,niejeden by w takiej sytuacji
                  spier.... .i on pracuje po 12 godzin dziennie by zapewnic dzieciom godne
                  zycie,Nie mow tak bo niewiadomo co Cie w zyciu jeszcze spotka,byc moze jeszcze
                  ktos bedzie pracowal na twoja emeryture.
                  • fergie1975 Re: do fergie1975 24.05.07, 23:47
                    >emerytury dla takich matek(ojcow)ktorzy dla dobra dzieci rezygnuja z pracy na
                    > rzecz opieki nad dzieckiem.nie

                    tak...a ja dla dobra dzieci poszlam do pracy ... nigdy sie nie zrozumiemy

                    Skoro matka zostaje w domu z niepelnosprawnym dzieckiem to powinno to dziecko
                    miec rente a matka zasilek, renta tez jest ze skladek ...
                    Za to ze jest zly system prosze nie obarczaj ludzi ktorzy poszli do pracy a
                    woleli by siedziec w domu, albo poszli do pracy bo taki maja sposob na zycie i
                    siedzenia w domu sobie nie wyobrazaja.

                    I nie musisz mnie straszyc, bo ja sie zabezpieczylam od wszelkich wypadkow i
                    nikt na moja emeryture nie bedzie musial pracowac.
                    • tigra8 Re: do fergie1975 24.05.07, 23:52
                      Wiesz Fergie - świetnie, że taka zaradna jesteś, że stac Cię było na
                      zabezpieczenie się od każdej strony.
                      Nie każdy ma takie możliwości i okoliczności życiowe tak mu sprzyjają, nie
                      oceniaj ludzi swoją miarą bo każdy człowiek jest inny i różnie radzi sobie z
                      życiem.
                      • fergie1975 Re: do fergie1975 24.05.07, 23:57
                        pewnie ze swietnie


                        a to, to zadne wytlumaczenie

                        > Nie każdy ma takie możliwości i okoliczności życiowe tak mu sprzyjają, nie
                        > oceniaj ludzi swoją miarą bo każdy człowiek jest inny i różnie radzi sobie z
                        > życiem.

                        no to niech sobie ludzie radza roznie, ale na wlasny koszt, a nie czyjes
                        emerytury
                    • nig1 Re: do fergie1975 24.05.07, 23:53
                      ja Cie nie strasze,tylko jak juz powiedzialam ,nie wiemy co nas w zyciu jeszcze
                      spotka.
              • gorgona_1 Re: do fergie1975 24.05.07, 23:42
                Napisałyście:
                > >ciekawe ktory pracodawca
                > > by zatrudnil matke ktora non stop jezdzi po szpitalach albo dwa dni tygod
                > nia
                > > spedza w pociagach by zawiezc i odebrac drugie dziecko??moze mi powiesz j
                > aki ?
                >
                > tak powiem Ci - pracodawca ktorym byłabyś TY.
                >
                >
                Fergie, masz absolutna rację. W takiej sytuacji najlepsza jest własna
                działalność gospodarcza, nienormowany czas pracy, elastyczność itd.
                Jedyną moim zdaniem barierą są składki ZUS. Najlepiej byłoby, gdyby płaciło się
                je po prostu od wysokości osiąganego dochodu. Wtedy można by pracować legalnie,
                zacząć od nawet od niewielkiego dochodu.
                Dlaczego można mało zarabiać pracując jako sprzątaczka, nauczycielka czy
                lekarz, a prowadząc własną działalność już nie?
          • gorgona_1 Re: Emerytury? Dla kobiet niepracujących zawodowo 24.05.07, 23:33
            Naprawdę myślisz, że Nig miała wybór:
            - iść do pracy i zarobić na pielęgniarki i rehabilitantki
            lub
            - zostać w domu z chorymi dziećmi?
            Po prostu mogła usiąść na kanapie, przemyśleć sprawę i uznać, że idzie do pracy
            za kwotę wystarczającą na zatrudnienie pielęgniarek i rehabilitantek, żeby
            zapewnić sobie emeryturę?

            A jak nie, to powinna powiedzieć mężowi, żeby zaczął zarabiać wiele więcej. No
            ale pewnie jej się nie chciało smile))

            Jestem przeciwna pensjom i emeryturom dla niepracujących matek.
            Nie ma żadnego powodu, żeby kobiety pracujące składały sie na te świadczenia.
            Powinien jednak powstać system promocji zatrudnienia osób w takiej sytuacji.
            Powinny wreszcie powstać i upowszechnić się elastyczne formy zatrudnienia,
            także telepracy.
            Tylko, ze to nikogo (nie tylko Fergie) nie obchodzi.
            • tigra8 Re: Emerytury? Dla kobiet niepracujących zawodowo 24.05.07, 23:36
              gorgona_1 napisała:


              > Powinien jednak powstać system promocji zatrudnienia osób w takiej sytuacji.
              > Powinny wreszcie powstać i upowszechnić się elastyczne formy zatrudnienia,
              > także telepracy.
              > Tylko, ze to nikogo (nie tylko Fergie) nie obchodzi.

              Otóż to, bardzo rozsądne podejście!
            • fergie1975 Re: Emerytury? Dla kobiet niepracujących zawodowo 24.05.07, 23:55
              Uwazam ze kazdy jest kowalem wlasnego losu, dlaczego jedni moga przewidziec ze
              moga spotkac je lub bliskich nieszczesliwe wypadki i tak pokierowac życiem zeby
              bylo pieknie. Mysle ze kazdy w pewnym momencie ma wybor, potem koleje losu juz
              na to nie pozwalaja, jedni zyja beztrosko a inni analizuja kazde posuniecie z
              planowaniem na rok do przodu. jk ktos cos przegapil to niech placi gapowe.

              I nie chodzi o to ze to nikogo nie obchodzi, bo obchodzi, a najbardziej powinno
              samych zainteresowanych.
              Ale po co ma jeden z drugim myslec i kombinowac jak wystarczy przyklasnać
              pomyslowi: rozdania cudzych pieniedzych ...

              A Nig i sytuacja matek chorych dzieci to zupelnie inna bajka, ale czasami
              czyjas biernosc (nie Nig) i biadolenie mnie wkurza
              • tigra8 Re: Emerytury? Dla kobiet niepracujących zawodowo 25.05.07, 00:04
                Rozumiem, że to biadolenie to do mnie. Nie biadolę, życie potoczyło się nie do
                końca tym torem, który obrałam. Nie uważam się jednak za osobę straconą na
                rynku pracy ale też obawiam się, że niestety nikt nigdy nie doceni mojego
                wkładu w przyszłe emerytury jakim są moje dzieci, jak również tego, że nie
                spędzam czasu przed telewizorem czy z głupią gazetką a udzielam się społecznie
                czego robic bym nie mogła gdybym pracowała. Robię dużo dobrego dla mojej
                okolicy, a za to nikt mi emerytury nie wypłaci.
                Poza pracą i własnym domem nie brakuje mi niczego.
                • fergie1975 Re: Emerytury? Dla kobiet niepracujących zawodowo 25.05.07, 00:19
                  o biadoleniu było ogólnie, nie znam Waszych konkretnych losow zyciowych ale
                  znam inne i po prostu czyjas postawa taka ze ktos siedzi w domu i mu sie nalezy
                  mnie wkurza, a ja poszlam do pracy wiec mnie sie 2 razy wiecej nalezy, tak?

                  Natomiast nigdy nie przyszloby mi do glowy aby postrzegac swoje dziecko jako
                  wklad:
                  ">że niestety nikt nigdy nie doceni mojego wkładu w przyszłe emerytury jakim są
                  moje dzieci"

                  moze czas z tym skonczyc, moze niech nasze dzieci maja wklad tylko i wylacznie
                  we wlasne emerytury ?
              • gorgona_1 Re: Emerytury? Dla kobiet niepracujących zawodowo 25.05.07, 00:04
                Święte słowa!
                Tylko że każdy kuje w czym innymsmile) I naprawde trudno jest kuć w małej
                miejscowości, z dwojgiem niepełnosprawnych dzieci, i nie wszystko można
                przewidzieć, a nawet jak się przewidzi - to nie przeciw wszystkiemu można się
                zabezpieczyć. Ale masz rację - trzeba próbować.
            • e_r_i_n Re: Emerytury? Dla kobiet niepracujących zawodowo 25.05.07, 08:28
              gorgona_1 napisała:

              > Powinny wreszcie powstać i upowszechnić się elastyczne formy zatrudnienia,
              > także telepracy.

              Powstają i się upowszechniają.

              > Tylko, ze to nikogo (nie tylko Fergie) nie obchodzi.

              Zdziwiłabys sie.
              • gorgona_1 Re: Emerytury? Dla kobiet niepracujących zawodowo 25.05.07, 08:36
                Napisz, proszę, coś więcej na ten temat.
                Chętnie bym się zdziwiła, naprawdę. Zawsze fajnie zweryfikować swój
                pesymistyczny obraz swiata smile))
                • e_r_i_n Re: Emerytury? Dla kobiet niepracujących zawodowo 25.05.07, 09:58
                  Napisze, ale nie teraz - teraz te trzy cholerne pisma czekaja wink.
        • miacasa Re: Emerytury? Dla kobiet niepracujących zawodowo 24.05.07, 22:41
          Nig1, zgadzam się z Tobą, że to właśnie rodzice powinni decydować o tym, kto
          będzie się opiekował ich dziećmi. Co więcej, jestem zdania, że fakt iż do tej
          pory nie było stosownych uregulowań w sprawie emerytur dla kobiet wychwujących
          dzieci, nie znaczy, że nie nadszedł czas by coś zmienić. Zobaczcie, jak wiele
          kobiet pisze "też wolałabym siedzieć sobie z dzieckie","wróciłam do pracy
          właśnie z powodu emerytury" etc. Może więc warto poważnie zastanowić się nad
          prawem "niepracujących kobiet" do emerytury.
          • fergie1975 Re: Emerytury? Dla kobiet niepracujących zawodowo 24.05.07, 22:43
            alez oczywiscie "takie" kobiety maja prawo do emerytury, niech tylko sobie same
            oplacają składki.
            • miacasa Re: Emerytury? Dla kobiet niepracujących zawodowo 24.05.07, 23:05
              i znowu te "składki", zobaczycie co z tych naszych "składek" zostanie za 30 lat sad
              • fergie1975 Re: Emerytury? Dla kobiet niepracujących zawodowo 24.05.07, 23:23
                no ja trzeba bedzie te skladki oddawac coraz to komus nowemu to zapewne wielkie
                g...
    • fajka7 Re: Emerytury? Dla kobiet niepracujących zawodowo 25.05.07, 00:46
      A ja tak sie zastanawiam wlasnie - w jakim wieku kobiety pracujace na rzecz
      rodziny mialby przechodzic na owa emeryture? I co robilyby na tej emeryturze?
      No bo jak osoba pracujaca zawodowo idzie na emeryture, to laduje w domu i to
      sie nazywa zasluzony odpoczynek. I w ramach odpoczynku taki czlowiek moze sie
      poswiecic swojemu hobby oraz zajmowaniu domem, no i wnukami. To zajmowanie sie
      domem jest praca czy odpoczynkiem w takim razie?
      Pewnie dolewam oliwy do ognia, ale jak nie rozumiem, to pytam smile
      • fergie1975 Re: Emerytury? Dla kobiet niepracujących zawodowo 25.05.07, 00:53
        oj dolewasz,
        taka osoba na emeryturę szłaby do pracy dla odmiany ...
        a kiedy to już zalezy, w sumie dzieci trzeba dochowac do pełnoletności a nawet
        do 26 lat jak sie takiemu zachce studiowac, no a potem jeszcze mężuś zostanie a
        ten to se może kazać obiadki serwować i do końca zycia,
        a tak naprawde to mysle ze praca w domu jest taka ciężka prawie jak górnika i
        to tak już by można było w wieku 45 lat iść ...
        • fajka7 Re: Emerytury? Dla kobiet niepracujących zawodowo 25.05.07, 01:04
          No wlasnie, a mezczyzni zyja krocej. Mamy tysiace wdow zagospodarowanych przez
          ojca dyrektora. One by juz mogly z tej emerytury korzystac, ale jak policzyc,
          kiedy ktory facet zejdzie? To by sie opylalo wychodzic za duzo starszych od
          siebie.
          A moze tak jak w zawodach mundurowych, bo w sumie czemu nie? Po 15 latach?
          • twojasasiadka Re: Emerytury? Dla kobiet niepracujących zawodowo 25.05.07, 09:24
            kobiety same z siebie robią domowe niewolnice i służące-bo do takich ról się
            sprowadzacie jeśli cale Wasze życie kręci się wokół stołu w kuchni, mopa i
            talerza z zupą dla męża.Waszym panem(i pracodawcą) jest mąż- to z jego łaski i
            niełaski macie kasę, bądź nie macie.
            Dzieci rosną-a Wy dalej zakrywacie się "opieką nad dzieckiem"- ktore już więcej
            przebywa poza domem niż w domu.
            Czas zabrać się za własne życie,a nie oglądać na bokiwink
            • faustine Re: Emerytury? Dla kobiet niepracujących zawodowo 25.05.07, 09:34
              Ja tylko jestem ciekawa jak długi staż pracy mają niektóre moje
              przedmówczynie . Czy rzeczywiście tak długi żeby aż tak się awanturowac o te
              swoje składki?
              • twojasasiadka Re: Emerytury? Dla kobiet niepracujących zawodowo 25.05.07, 09:50
                faustine napisała:

                > Ja tylko jestem ciekawa jak długi staż pracy mają niektóre moje
                > przedmówczynie . Czy rzeczywiście tak długi żeby aż tak się awanturowac o te
                > swoje składki?
                ___
                a co ma do rzeczy staż?smile
                nie widzę związku
              • e_r_i_n Re: Emerytury? Dla kobiet niepracujących zawodowo 25.05.07, 09:58
                Ale chyba nie mowimy o emeryturze dzisiaj, tylko za lat kilkanascie, jesli nie
                kilkadziesiat. A wtedy Twoje przedmowczynie beda mialy odpowiednio kilkanascie,
                jak nie kilkadziesiat lat stazu pracy, a wiec i pokazniejsze skladki. No ale
                znowu mamy tutaj czesto spotykane podejscie pt. tu i teraz. Bez dluzszej
                perspektywy.
                • faustine Re: Emerytury? Dla kobiet niepracujących zawodowo 25.05.07, 10:11
                  Ja tylko pytam czy niektóre panie wniosły juz aż tak dużą kwotę do ZUS-u że są
                  tak kategoryczne w swoich sądach i czują się współodpowiedzialne za
                  finansowanie emerytur gospodyń domowych .
                  A za kilkanaście lat to nie wiadomo kto ile tych składek będzie miał. Dlatego
                  rozważam sytuację "tu i teraz."
                  • twojasasiadka Re: Emerytury? Dla kobiet niepracujących zawodowo 25.05.07, 10:13
                    faustine napisała:

                    > Ja tylko pytam czy niektóre panie wniosły juz aż tak dużą kwotę do ZUS-u że

                    > tak kategoryczne w swoich sądach i czują się współodpowiedzialne za
                    > finansowanie emerytur gospodyń domowych .
                    > A za kilkanaście lat to nie wiadomo kto ile tych składek będzie miał.
                    Dlatego
                    > rozważam sytuację "tu i teraz."
                    ___
                    mała uwagawink
                    ja nie czuję się współodpowiedzialna za finansowanie emeryturkek
                    dorosłych,niepracujących osób!
                    i nie chcę być za takie osoby współodpowiedzialnasmile
                    proste?
                  • moofka Re: Emerytury? Dla kobiet niepracujących zawodowo 25.05.07, 10:15
                    faustine napisała:

                    > Ja tylko pytam czy niektóre panie wniosły juz aż tak dużą kwotę do ZUS-u że

                    > tak kategoryczne w swoich sądach i czują się współodpowiedzialne za
                    > finansowanie emerytur gospodyń domowych .
                    > A za kilkanaście lat to nie wiadomo kto ile tych składek będzie miał. Dlatego
                    > rozważam sytuację "tu i teraz."



                    dlatego tu i teraz - jesli wychowanie dzieci uwazamy za tak ogromne obciazenie -
                    slusznie zreszta
                    i w imie spolecznej sprawiedliwosci
                    osoby, ktory biora na siebie trud wychowania nowego pokolenia, z ktorego pracy
                    w przyszlosci i po rowno beda korzystali wszyscy, powinny miec ulgi, ktorych
                    nie maja bezdzietne
                    niezaleznie od formy zatrudnienia czy zatrudnienia w ogole
                    to tak
                    bo jak dla mnie - matki malego dziecka i osoby aktywnej zawodowo
                    wypelnianie jedynie obowiazkow domowych jest latwiejsze, mniej czasochlonne i
                    mniej pracochlonne niz godzenie ich jeszcze z praca zawodowa lub prowadzeniem
                    wlasnej firmy

                    • sara.24 Re: Emerytury? Dla kobiet niepracujących zawodowo 25.05.07, 10:25
                      > osoby, ktory biora na siebie trud wychowania nowego pokolenia, z ktorego
                      pracy
                      > w przyszlosci i po rowno beda korzystali wszyscy, powinny miec ulgi, ktorych
                      > nie maja bezdzietne
                      > niezaleznie od formy zatrudnienia czy zatrudnienia w ogole
                      > to tak
                      > bo jak dla mnie - matki malego dziecka i osoby aktywnej zawodowo
                      > wypelnianie jedynie obowiazkow domowych jest latwiejsze, mniej czasochlonne i
                      > mniej pracochlonne niz godzenie ich jeszcze z praca zawodowa lub prowadzeniem
                      > wlasnej firmy

                      Również nie widzę powodu dla którego należy nagradzać osoby pozostające latami
                      w domu, z własnej woli (nie wliczając tu przypadków losowych, poważnych chorób
                      itp. ) w formie emerytur finansowanych przez tych którzy podjęli się większego
                      trudu- łaczenia pracy z wychowywaniem dzieci.
                      Tak proste wydaje się do zrozumienia to że trudniej mają rodzice którzy muszą
                      godzić obowiązki zawodowe z opieką na dziećmi niż matka która pozostaje w domu
                      dla wygody własnej rodziny, posiadając już dość duże dzieci.
                  • e_r_i_n Re: Emerytury? Dla kobiet niepracujących zawodowo 25.05.07, 10:16
                    A moze staz pracy nie jest jedyny istotny, zarobki rowniez? Mnie telepie, jak
                    patrze na swoja miesieczna RMUA.
                • sara.24 Re: Emerytury? Dla kobiet niepracujących zawodowo 25.05.07, 10:17
                  > Ale chyba nie mowimy o emeryturze dzisiaj, tylko za lat kilkanascie, jesli
                  nie
                  > kilkadziesiat. A wtedy Twoje przedmowczynie beda mialy odpowiednio
                  kilkanascie,
                  > jak nie kilkadziesiat lat stazu pracy, a wiec i pokazniejsze skladki. No ale
                  > znowu mamy tutaj czesto spotykane podejscie pt. tu i teraz. Bez dluzszej
                  > perspektywy.

                  Dokładnie tak. Przecież tu nie chodzi o to ile czasu ktoś płaci te składki
                  tylko o to że do emerytury zapłaci ich jeszcze bardzo wiele.
                  Jakieś dziwne podejście wykazują niektóre osoby, jakby ktoś kto pracuje niezbyt
                  długo nie miał prawa do określania na co nie życzyłby sobie przeznaczania
                  swoich składek. Nie jest ważne czy jest to aktualnie kwota z jednego czy
                  kilkudziesięciu lat pracy. Jak najbardziej naturalne jest to że z wypracowanych
                  przez siebie pieniędzy nie chce się finansować kogoś kto zdecydował się na
                  najczęściej łatwiejszą wersję życiową niż pracujący i jednocześnie posiadający
                  rodziny.
                  • faustine Re: Emerytury? Dla kobiet niepracujących zawodowo 25.05.07, 10:37
                    Jakieś dziwne podejście wykazują niektóre osoby, jakby ktoś kto pracuje niezbyt
                    długo nie miał prawa do określania na co nie życzyłby sobie przeznaczania
                    swoich składek. Nie jest ważne czy jest to aktualnie kwota z jednego czy
                    kilkudziesięciu lat pracy.

                    A dla mnie jest to ważne w tego typu rozważaniach .
                    Dziwna jest postawa tych co to nie za wiele e wnieśli a mają najwięcej do
                    powiedzenia.
                    • e_r_i_n Re: Emerytury? Dla kobiet niepracujących zawodowo 25.05.07, 10:43
                      faustine napisała:

                      > A dla mnie jest to ważne w tego typu rozważaniach .
                      > Dziwna jest postawa tych co to nie za wiele e wnieśli a mają najwięcej do
                      > powiedzenia.

                      No wiesz, mało maja, to sie dzielic nie chca wink
                    • sara.24 Re: Emerytury? Dla kobiet niepracujących zawodowo 25.05.07, 10:47
                      > A dla mnie jest to ważne w tego typu rozważaniach .
                      > Dziwna jest postawa tych co to nie za wiele e wnieśli a mają najwięcej do
                      > powiedzenia.
                      Czyte teoretyzowanie, bo nie wiesz ile z tu piszących kobiet jaki ma staż pracy
                      i czy te które są najwiekszymi przeciwniczkami finansowania niepracujących
                      akurat nie wypracowały już bardzo wiele.

                      Dla mnie w tych rozważaniach nie jest istotne to ile czasu ktoś na dzień
                      dzisiejszy pracuje, ale jaką ma postawę życiową, czy zamierza pracować, czy
                      jako standardową traktuje sytuację kiedy to ktoś inny ma płacić za jego decyzje
                      i na jego utrzymanie. Każda osoba zarabiająca ma całkowite prawo do wyrażania
                      opinii na temat co z jej wypracowanymi pieniędzmi się robi, czy jest to 100 czy
                      100 000 zł. Natomiast za delikatnie mówiąc z złym guście uważam chęci
                      dysponowania pieniędzmi których samemu się nie zarobiło, kiedy wybiera się
                      wygodę życiową zamiast pracy.
                      • faustine Re: sara 25.05.07, 12:59
                        Piszesz że teoretuzuję . Włączając się do dyskusji zadałam tylko jedno
                        pytanie : jaki jest Wasz staż pracy . Niestety żadna z Was nie chciała sie
                        pochwalic , co poniekąd pozwoliło mi na wyciągnięcie pewnych wniosków . Moich
                        wniosków ,niekoniecznie włściwych ale przecież nie każdy musi się znimi
                        zgadzac smile
                        • e_r_i_n Re: sara 25.05.07, 13:01
                          Sie nie chwale, bo nie uwazam tego za istotne w tym watku. To tak, jakby
                          powiedziec, ze na forum wychowanie moga sie wypowiadac matki dzieci 5+ (a moze
                          7+, a moze 18+?), a na forum zdrowie dziecka tylko mamy dzieci, ktore chorowaly
                          wiecej, niz 10 razy w zyciu.
                        • twojasasiadka faustine 25.05.07, 13:04
                          ... mam rozumieć że piszesz ksiązkę pt"Staż pracy,a prawo do wypowiadania się w
                          dyskusji n/t ewentualnych emerytur dla osób niepracujących"?
                          ps.w życiu nie podam na forum jaki jest mój staż pracy bo wtedy łatwo policzyć
                          ile mam latwink
                          (nie opierdzielałam się po szkole,ani za długo w domu nie przesiadywałam z
                          dzieckiem)
                        • sara.24 Re: sara 25.05.07, 13:41
                          > Piszesz że teoretuzuję . Włączając się do dyskusji zadałam tylko jedno
                          > pytanie : jaki jest Wasz staż pracy .
                          Owszem, zadałaś takie pytanie ale nikt nie ma obowiązku dzielić się na forum
                          szczegółowymi danymi dotyczącymi jego życia zawodowego czy prywatnego.

                          Niestety żadna z Was nie chciała sie
                          > pochwalic , co poniekąd pozwoliło mi na wyciągnięcie pewnych wniosków . Moich
                          > wniosków ,niekoniecznie włściwych ale przecież nie każdy musi się znimi
                          > zgadzac smile
                          Dokładnie tak jak napisałaś- wnioski będą Twoje, niekoniecznie słuszne. Na
                          podstawie tego, że ktoś nie udzielił informacji można wnioskować, że jego staż
                          pracy jest krótki i zgodnie z Twoją logiką nie ma prawa wypowiadać się w tym
                          wątku wink Jednak może być to wniosek błędny ponieważ osoba mogła zwyczajnie nie
                          mieć ochoty odpowiadać na Twoje pytanie.
                          Pytanie zadane przez Ciebie zresztą nie dotyczyło mnie, ponieważ pytałaś o
                          składki przedmówczyń które się awanturują smile
                          • faustine Re: sara 25.05.07, 14:35
                            Nikomu nie odbieram prawa do wypowiadania się na forum . I nie przesadzaj że
                            pytanie o staż jest aż tak osobiste. Tym bardziej iż niektóre panie same się tu
                            chwalą , jakież to ogromne składki odprowadzaja ( ich mężowie również) i na
                            ilu etetach pracują .Ale cóż, widac że według logiki niektórych osób na
                            niewygodne pytania po prostu się nie odpowiada.
                            • sara.24 Re: sara 25.05.07, 15:13
                              I nie przesadzaj że
                              > pytanie o staż jest aż tak osobiste.
                              Nie pisałam, że jest to pytanie nie wiem jak osobiste, tylko że niektóre osoby
                              mogą w ogóle nie mieć ochoty na podawanie w dyskusji danych dotyczących ich
                              samych. I wcale nie musi się to wiązać z żadnymi niecnymi zamiarami wink

                              Tym bardziej iż niektóre panie same się tu
                              > chwalą , jakież to ogromne składki odprowadzaja ( ich mężowie również) i na
                              > ilu etetach pracują .
                              Skoro mają tyle do powiedzenia na wymienione tematy, to może uznają też za
                              stosowne odpowiedzieć na Twoje pytanie.

                              Ale cóż, widac że według logiki niektórych osób na
                              > niewygodne pytania po prostu się nie odpowiada.
                              Nie sądze żeby było aż tak niewygodne żeby ktoś miał obawy przed odpowiedzią na
                              nie. Zwyczajnie nikt nie ma obowiązku odpowiadać i opowiadać o sobie jeśli nie
                              chce.
                            • nchyb Re: sara 25.05.07, 16:00
                              > pytanie o staż jest aż tak osobiste. Tym bardziej iż niektóre panie same się
                              tu
                              >
                              > chwalą , jakież to ogromne składki odprowadzaja ( ich mężowie również) i na
                              > ilu etetach pracują .Ale cóż, widac że według logiki niektórych osób na
                              > niewygodne pytania po prostu się nie odpowiada.

                              ok, do tej pory się nie chwaliłam, ale czasm trzeba, he he... wink
                              staż pracy ok. 20 lat, z tego najwższe stawki od prawie 15 lat i minimum10 at
                              różne składki z kilku etatów i min 5 lat z działalności...
                              czy to daje mi prawo wypowiedzieć sie na temat, czy chciałabym mieć wpływ - na
                              co idą moje składki? Czy może to za mało? Za krótko?...
                        • g0sik Re: sara 25.05.07, 16:19
                          > Włączając się do dyskusji zadałam tylko jedno pytanie : jaki jest Wasz staż
                          > pracy . Niestety żadna z Was nie chciała sie pochwalic.....

                          Ja się pochwalę - 16 lat, nigdy nie byłam na bezrobociu ani nie miałam dnia
                          przerwy w ciągłości pracy. No chyba, ze 3,5 miesiąca macierzyńskiego zaliczymy
                          jako przerwę w pracy....
                          • faustine Re: sara 25.05.07, 20:23
                            Dzięki , jest się czym pochwalic.
                            I to moim zdaniem uzasadnia Wasze zdania w temacie.
              • mkolaczynska Re: Emerytury? Dla kobiet niepracujących zawodowo 26.05.07, 08:44
                Łącznie z umowami zlecenie w czasie studiów 15 lat.
                Starczy żeby sie awanturować?
    • kicia031 Re: Emerytury? Dla kobiet niepracujących zawodowo 25.05.07, 09:45
      Ja pracuje na 2 etatach – w pracy, I w domu. Bardzo chętnie zostałabym z moim
      młodszym synkiem, dopóki nie pojdzie do przedszkola, ale nie mogę sobie na to
      pozwolic, bo:
      - mysle o swojej emeryturze, żeby nie być dla nikogo ciezarem
      - mysle o swojej przyszłości, a przeciez nie chce spędzić reszty zycia pracując
      jako gosposia - bo niestety do tego się to sprowadza, kiedy dzieci staja się
      samodzielne i wracają do domu o tej samej porze kiedy ja wracam z pracy, jak
      nie pozniej
      - nie chce wypasc z rynku pracy
      - nie mogę sobie pozwolic na bycie zalezna od meza, bo maz dziś jest, a jutro
      może odejść, zginac w wypadku albo zostac bezradnym kaleka. I co wtedy miałabym
      do zaoferowania moim dzieciom?

      I nie widzę powodu, dla którego z moich ciezko zapracowanyc skladek miałabym
      utrzymywac panie, które maja polowe tych obowiązków, które mam ja.
    • aneta76 Re: Emerytury? Dla kobiet niepracujących zawodowo 25.05.07, 10:31
      A co z ojcami, ktorzy siedza w domu? moze oni tez zostaja opiekowac sie
      rodzina? Im tez placimy emeryture czy tez tylko matkom?
      Idac dalej do kiedy nalezy sie opiekowac dziecmi zeby dostac za to emeryture?
      do 18-tego roku zycia? no a co potem? 18 lat normalnej pracy nie wystarczy zeby
      dostac emeryture, a nie czarujmy sie osoba niepracujaca zawodowo przez 20 lat
      nie znajdzie pozniej pracy. Czy wiec i tak dostanie emeryture? W takim razie
      fundujemy emeryture wszystkim, ktorzy nie chca pracowac (czasami sa to wzgledy
      ideologiczne- opieka nad dziecmi, a czasami zwykla wygoda...).
      A jak oboje nie pracuja? to co to oznacza? Ze margines spoleczny, czy tez
      przynajmniej jedna z tych osob dostanie emeryture?
      No i jeszcze co jezeli przez 5 lat opiekuje sie dziecmi matka, a nastepne 5
      ojciec. Czy im tez zalicza sie te 5 lat do wieku emerytalnego, czy tez kazde z
      nich musi pracowac 5 lat dluzej...
      Nie jest to taka latwa sprawa z tymi emeryturami...
      • g0sik Re: Emerytury? Dla kobiet niepracujących zawodowo 25.05.07, 10:44
        > Nie jest to taka latwa sprawa z tymi emeryturami...

        E tam...trzeba dać wszystkim którzy nie pracują, bez względu na dorobioną do
        tego ideologię....

        Jedyny problem to wymyślenie takiego systemu który z pustego w próżne przeleje
        i po sprawie...
Pełna wersja