Chodzą po domach, proszą o jedzenie. Dajecie?

24.05.07, 23:28
W moim mieście spotkałam się z kilkoma takimi przypadkami. Ktoś puka do drzwi,
niekoniecznie jest to starsza emerytka lub jakiś menel ale czasem normalnie
wyglądająca kobieta z dzieckiem. Prosi o pieniądze lub o cokolwiek do
zjedzenia. Dajecie wtedy, czy zamykacie drzwi? Tak z ciekawości pytamsmile
    • ammam Re: Chodzą po domach, proszą o jedzenie. Dajecie? 24.05.07, 23:30
      Jedzenie tak zawsze mam jakąć paczkę makaronu, cukru albo mąki którą mogę
      odstąpić, pieniądze nigdy na prochy i wino niech sobie zarobią.
    • yenna_m tak (n/t) 24.05.07, 23:35

    • gabrysia_s Re: Chodzą po domach, proszą o jedzenie. Dajecie? 24.05.07, 23:37
      Zależy, ale przyszedł kiedyś facet około 30-35 lat, akurat byłam w domu przed
      południem co nie zdarza mi się często i prosił o pieniądze lub coś do jedzenia.
      Zaproponowałm, żeby umył mi samochód, który stoi na podwórku, tylko z zewnąrz,
      dam mu 20 zł. Bardzo szybko "zmył", ale się...
      Więc niestety żebranie to zawód dla niektórych, nie wszystkim chce się
      popracować na te pieniążki.
      • dorcia72 Re: Chodzą po domach, proszą o jedzenie. Dajecie? 25.05.07, 00:37
        Jedzenie daję, no chyba że w lodówce jest tylko światło, to chociaż chleb dam
        a pieniędzy nie daję, nie będę sponsorować nie wiadomo komu piwa czy fajek uncertain

        Ola i Kuba
    • janka007 Re: Chodzą po domach, proszą o jedzenie. Dajecie? 25.05.07, 02:22
      Raz dałam i znalazłam później to jedzenie w śmietniku. Paczka makaronu się nie
      spodobała z sosem do spaghetti. A my byśmy zjedli bo akurat się nam nie
      przelewało. Od tego czasu nie daję więcej, chyba że jakiś szczególny impuls
      mnie najdzie (raz się to zdarzyło od tamtego czasu).
      • dlania Re: Chodzą po domach, proszą o jedzenie. Dajecie? 25.05.07, 08:04
        Ja też raz dałam gościowi kanapki, które akurat miałam przygotowane do pracy.
        Żebyście wiedziały, jak on na nie popaqtrzył.... (były z serem topionym i
        pomidorem)/. Myslałam, że sie ze wstydu zapadnę pod ziebie, że osmiueliłam sie
        mu cos takiego zaproponować. Pominawszy juz to, że cały dzień w pracy głodna
        siedziałam...
        Inny gostek przez 1,5 roku dzwonił do domofonu, żeby mu do butów dołozyć, bo mu
        ukradli. Jak go w końcu zapytałam, jaki ma numer tego buta, to mu kupimy - od
        razu uciekł i więcej nie zadzwonił.
        Więc pomagam - ale tylko osobom z polecenia lub znajomym: np. ciuszki po
        dzieciach od niedawna oddaje sąsiadce koleżanki, która nie wybrzydza, że
        niefirmowe. Sąsiadce, od której kupuję jajka, ser itd., płace zawsze 1,5 tyle,
        ile ona chce (w sumie to i tak nieduże pieniadze, a u niech bieda aż piszczy).
    • rita75 tak nt. 25.05.07, 06:43
      • madziaaaa nie otwieram drzwi nieznajomym, ale 25.05.07, 08:20
        jak ktoś mnie poprosi na ulicy o coś do jedzenia, to kupię. Pieniedzy nie daję.
      • sqs5 Re: tak nt. 25.05.07, 08:22
        do mnie przyszedł pan z noworodkiem chciał na mleko tłumaczył ze mama zmarła
        przy porodzie dzidzuś płakał a pan wyciągną butle z wodą i poił dziecko
        twierdził ze nie ma na mleko tak mnie to poruszyło że oddałam mu ostatnie 20 zł
        chciałam żeby podskoczył do apteki kupił mleko i nakarmimy dzidzusia ale on
        stwierdził że śpieszy się bo zostawił dwulatka samego w domu obszedł sąsiadów
        każdy mu coś dał jakie było moje zdziwienie gdy wyjrzałam przez okno a biedny
        pan wrzucił niemowle do dobrej marki samochodu i odjechałz piskiem opon z tego
        co wiem niezle sie obłowił a ja musiałam mleko i chleb wziąć na krechę
        przyznacie że dobra aranżacja
        • syriana nie 25.05.07, 08:30
          pieniędzy nie daję nikomu nigdy
          o jedzenie nie zdarzyło mi się być poproszoną
          • gofer73 Re: nie 25.05.07, 08:52
            pieniędzy nie daję nigdy, jedzenia też już nie po tym jak dziecko któremu dałam
            wyrzucilo wszystko do kosza na śmieci za rogiem.
            Za to wpłacam pieniądze na fundację, lub biorę udział w zorganizowanych
            zbiórkach żywności i ubrań.
    • ewcia1980 Re: Chodzą po domach, proszą o jedzenie. Dajecie? 25.05.07, 11:11
      gdy ktos mnie prosi o jedzeni, nie wazne czy dziecko, kobieta, zdabany
      mezczyzna czy wygladajacy na menela - zawsze dam.

      pieniedzy nie daje.

      raz do mojej mamy przyszedł mezczyzna z pytanie czy moze jakos zarobic.
      mieszkamy w domku jednorodzinnym wiec mama zaproponowała zeby pozamiatał
      chodniki przed domem i powycinal chwast jak chce zarobic.
      dostał miotłe, łopate itp.
      zamiatał moze z 5 minut po czym rzucil narzedzia i powiedzial, ze sie rozmyslił
      i zamiatac nie bedzie.
      tak własnie chciało mu sie pracowac smile))
      po prostu chciał dostac kase a nie zarobic.

      pozdrawiam
      Ewelina
      • bacha1979 Re: Chodzą po domach, proszą o jedzenie. Dajecie? 25.05.07, 11:15
        Jedzenia nie odmówię NIGDY.

        Mój mąż zresztą też.
        Nawet jak na mieście ktos mnie zaczepia i prosi o parę groszy, proponuję mu
        kupno czegoś do jedzenia. A reakcje są jak wiadomo różne.
    • mathiola Re: Chodzą po domach, proszą o jedzenie. Dajecie? 25.05.07, 11:16
      dajemy ale nie kasę. Zresztą raz się zdarzyło.
    • przeciwcialo Re: Chodzą po domach, proszą o jedzenie. Dajecie? 25.05.07, 12:00
      Nie. Proboszcz trabi z ambony żeby nie dawać tylko odsyłac do parafii bo jest
      tam punkt wydawania zywności i ubrań dla potrzebujacych.
    • haga78 Re: Chodzą po domach, proszą o jedzenie. Dajecie? 25.05.07, 12:07
      Pieniedzy nigdy nie dawalam
      a jedzenie tak.

      Ale zawsze prosilam o poczekanie za drzwiami.
    • noovaa Re: Chodzą po domach, proszą o jedzenie. Dajecie? 25.05.07, 12:10
      Ja zawsze mam w domu mielonki, pasztety czy konserwy rybne (tak na wypadek
      chwilowego braku), wiec daje. Pieniędzy nie dam nigdy bo wiecie co się dzieje z
      99% rozdanej kasy smile.

      Kiedyś nawet zdarzyło mi sie kupic hamburgera na dworcu dla jakiegoś bezdomnego.
      • joasiiik25 Re: Chodzą po domach, proszą o jedzenie. Dajecie? 26.05.07, 21:40
        daje
        • annie_laurie_starr Re: Chodzą po domach, proszą o jedzenie. Dajecie? 26.05.07, 21:48
          Kiedys mialam inwazje zebrzacych - bylo to jakies dwie zimy temu. Dawalam,
          dawalam i szlag mnie trafial. W koncu raz zadzwonil dzwonej i juz mialam
          opieprzyc, ze takie nachodzenie itd....i okazalo sie, ze to byli kolednicy
          misyjni z przedstawieniem na temat braku wody w Afryce. Oczywiscie dalam
          pieniadze, a potem sie poryczalam o ten brak wody i o to, ze wyszlam do nich z
          zamiarem opieprzenia i ich - a tutaj taka niespodzianka.

          Od tego czasu staram sie zawsze cos dac. Uwazam, ze jesli ktos idzie zebrac to
          widocznie jest mu gorzej nim mnie i raczej daje. Z wyjatkiem sytuacji gdzie
          siedza studenci na rynku z napisem "zbieramy na piwo".
    • teczowa_rybka Re: Chodzą po domach, proszą o jedzenie. Dajecie? 26.05.07, 21:44
      Tak,jedzenie daję i jak widzę,że ktoś jest bardzo wynędzniały (nie pytajcie o
      cechy charakterystycznewink) daję z 5 zł.Raz mnie facet rozwalił i o mało się
      nie poryczałam kiedy to podszedł do mojego męża ( mąż stał obok auta,a ja
      siedziałam w środku) i poprosił go,żeby podszedł z nim do baru mlecznego i
      kupił mu zupę.Wiecie co?Żal mi tych ludzi.
      • mamutekk Re: Chodzą po domach, proszą o jedzenie. Dajecie? 26.05.07, 22:24
        Mi też jest ich żal. Okropne jest to, że coś w życiu, nieistotne dla mnie co
        doprowadziło do tego, że chodzą i żebrzą. Że muszą się posuwać do takiego
        zachowania. Nawet jest dla mnie ważne to, że być może sami są temu winni. Nie
        potrafię przejść obojętnie obok żebrzącego.
        • mamutekk Re: Chodzą po domach, proszą o jedzenie. Dajecie? 26.05.07, 22:26
          Miało być "Nie jest ważne" zamiast "jest ważne"smile
    • komachi Re: a może pod supermarketem?? 26.05.07, 22:57
      • komachi Re: a może pod supermarketem?? 26.05.07, 23:01
        i za szybko entr wcisnęłam.
        pod supermarketem często pytają, czy mogą odprowadzić wózek. więc dawałam, bo
        co to jest złotówka. do czasu. pewnego razu jestem w drodze ze sklepu do
        samochodu i podchodzi jakiś facet w wiadomym celu. a ja: wózek pełen, w wózku
        dodatkowo mój Smoczek (znudzony zresztą), parking zapchany - nie wiem jak się
        między autami przecisnąć, a ten zamiast jakoś mi pomóc to stoi.... i czeka.
        więc już nie daję.
    • mamamonika Re: Chodzą po domach, proszą o jedzenie. Dajecie? 27.05.07, 08:32
      W poprzednim miejscu zamieszkania chodziły dwie dziewczynki. Dawałam zawsze,
      chociaż miałam wątpliwości.
      Raz mnie prawie na śmierć przestraszyli dwaj menele (byłam w wysokiej ciąży).
      Schodziłam do taksówki (jechałam do lekarza), otworzyłam drzwi - a oni za nimi
      stali i właśnie mieli dzwonić. Ale taka wizyta była tylko jedna. Tamtych tez mi
      się szkoda zrobiło - był wtedy wielki mróz, a oni siedzieli pod kolejnymi
      klatkami i czekali, aż ktoś ich wpuści. Biedni byli naprawdę.
    • volta2 Re: Chodzą po domach, proszą o jedzenie. Dajecie? 27.05.07, 12:10
      A ja tak trochę off topik, dziewczyny gdzie wy mieszkacie?!
      Co to za miejscowości, jakie osiedla?
      No ja się jeszcze nie spotkałam z prośbą o jedzenie/pieniądze we własnym
      domu/korytarzu w bloku.
      No i jeszcze jedno, nie macie wizjera? Jak stoi jakiś podejrzany gość to się
      nie otwiera, bo i po co? wiadomo, że czegoś podejrzanego chce.

      Raz dałam kawałek słonecznika dziecku rumuńskiemu pod kościołem - widać było
      wyraźnie, że się ucieszył i raz dałam babie pod supermarketem paczkę orzeszków
      w czekoladzie milki, bo podeszła mnie genialnie - że to dla dziecka, ale nie
      czuję że zrobiłam dobry uczynek, raczej zrobiłam z siebie frajerkę.
      Generalnie nie daję, jeśli już myślę by coś oddać, to oddaję tzw.
      potrzebującym, szukam ich sama i wiem, że im się przyda, lub wysawiam za
      złotówkę na allegro, nie po to by zarobić, ale po to by nie wyrzucać, a komuś
      się przyda.
      • syriana Re: Chodzą po domach, proszą o jedzenie. Dajecie? 27.05.07, 12:23
        > A ja tak trochę off topik, dziewczyny gdzie wy mieszkacie?!
        > Co to za miejscowości, jakie osiedla?
        > No ja się jeszcze nie spotkałam z prośbą o jedzenie/pieniądze we własnym
        > domu/korytarzu w bloku.
        > No i jeszcze jedno, nie macie wizjera? Jak stoi jakiś podejrzany gość to się
        > nie otwiera, bo i po co? wiadomo, że czegoś podejrzanego chce.

        myślę, że nie ma reguły
        choć pewnie w większych miastach większe nasilenie takich mniej czy bardziej
        wiarygodnych, potrzebujących

        a "podejrzanego gościa" trudno rozpoznać czasami na pierwszy rzut oka przez
        malutki wizjerek

        no i ludzie zwykle mają obciach odmawiać czegokolwiek, zwłaszcza jedzenia czy
        pieniędzy na "biedne dzieci" gdy stoją w otwartych drzwiach własnego, ciepłego
        mieszkania, a rozmówca wzbudza poczucie winy

        a to błąd
    • vivyan Re: Chodzą po domach, proszą o jedzenie. Dajecie? 27.05.07, 12:17
      jedzenie tak, kasy nie.
    • hexella Re: Chodzą po domach, proszą o jedzenie. Dajecie? 27.05.07, 12:20
      do mnie nie pukają.
      nie daje niczego żadnym zbieraczom, ani tym zaczepiającym w knajpach, ani
      napadaczom na parkingach marketowych. Taką mam zasadę i już.
    • triss_merigold6 Re: Chodzą po domach, proszą o jedzenie. Dajecie? 27.05.07, 13:00
      Nie mam okazji, ochrona nie puszcza żebrzących.
    • net79 Re: Chodzą po domach, proszą o jedzenie. Dajecie? 27.05.07, 13:06
      Daję jedzonko, nie odmawiam, chyba, że akurat sma mam przeciąg... ale zawsze
      jakis dżem od tesciowej się znajdzie.
      • esiaesia Re: Chodzą po domach, proszą o jedzenie. Dajecie? 27.05.07, 13:55
        Ja też zawsze daję jedzenie, czasem papierosy jak mam. Pieniędzy raczej nie,
        chociaż zdarza mi się wrzucić jakiś grosik zbieraczom, o ile nie wyglądają na
        pijaków czy narkomanów.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja