wakacje z tesciowa?!

03.06.03, 08:28
ech...zaczelam robic plany urlopowe. Umowilam sie z przyjaciolka, ze
pojedziemy razem (ja z dzieckiem i mezem oraz ona i jej maz). Mielismy jechac
na Mazury, chociaz co roku jezdzimy nad morze. Tym razem jednak mialy to byc
krotkie wakacje, wiec postanowilysmy nie tracic czasu na dojazd. Moj maz na
to przystal. Z reszta jest tak zapracowany, ze bylo mu wszystko jedno. Jego
brat dowiedzial sie o naszych planach i zapytal, czy moglby sie z nami zabrac
(ze swoja zona i dzieckiem). Moj maz oczywiscie nie odmowil, a mnie nie bylo
przy tej rozmowie. Brat jednak zaproponowal, zebysmy pojechali wszyscy nad
morze, bo on tam zalatwi bardzo tanie kwatery. Moj maz, bez konsultacji ze
mna, znowu na to przystal. Sprawy potoczyly sie potem jeszcze szybciej, bo
postanowila jechac z nami moja tesciowa, ofiarujac swoja pomoc w opiece nad
dziecmi...Dla chlopakow byl to swietny pomysl, wiec z radoscia przystali na
jej propozycje. JESTEM ZALAMANA!!! Po pierwsze, moj maz nie skonsultowal ze
mna decyzji (twierdzil, ze nie mial pojecia, ze mi to moze nie pasowac! i ze
przeciez co roku jezdzimy nad morze!). Po drugie: umowilam sie z przyjaciolka
i nie wiem, czy znajac sklad bedzie chciala z nami jechac. Po trzecie, brat
lubi bardzo imprezowac wiec wciagnie do tego mojego meza, a mnie na miejscu
na pewno trafi szlag! Po czwarte: tesciowa. Bede czula sie skrepowana, bede
miala wrazenie, ze caly czas mi patrzy na rece, bede musiala liczyc sie z
kazdym slowem i zachowaniem ,a to przeciez wakacje! Nie wiem co mam robicsad
Dzis juz sie z mezem poklocilam, ze nie liczy sie ze mna i nie wzial mojego
zdania pod uwage. Powiedzialam oczywiscie, zeby sam sobie z nimi jechal. Ale
jak nie pojedziemy z nimi, to oczywiscie uznaja mnie za wyrodna synowa i
wredna bratowa. A jak pojade to pewnie bede miala zmarnowany urlop, bede
musiala uzerac sie facetami, bo jak sie spotykaja, to zawsze pija, bede sie
pewnie wkurzac na tesciowa (choc to dobra kobieta) i pewnie wszystko bedzie
nie tak. A ja chcialam sobie spedzic spokojny urlop w spokojnym gronie....Co
ja mam robic????
    • natunia1 Re: wakacje z tesciowa?! 03.06.03, 08:42
      Może cię to pocieszy, ja nawet w podróż poślubną jechałam z teściami.
      Pojechaliśmy za granicę, spaliśmy w namiotach, a ja nabawiłam się od tego
      zapalenia pęcherza bo cały czas lało, tak było romantycznie.
      Może pojedź na te wakacje ale ostatni raz tak zorganizowane na przyszłość niech
      mąż się z Tobą konsultuje.
    • ewis Re: wakacje z tesciowa?! 03.06.03, 08:56

      A może po prostu powiedz teściowej, że mąż zgadzając się na wyjazd nad morze
      zapomniał, że juz wcześniej byliscie umówieni na wyjazd ze znajomymi na
      Mazury. Powiedz, że wyjazd z koleżanką jest już załatwiony i ustalony i nie
      możesz teraz zrezygnować. "Może w przyszłym roku...."

      pozdrawiam,
      kasia, mama ewiorka (ur. 22.10.2001)
      • liwia1 Re: wakacje z tesciowa?! NIE!NIE! 04.06.03, 12:17
        witam
        Ja bym konkretnie odmówiła i powiedziała mężowi, ze chcesz jechać z wczesniej
        uzgodnionym składzie. to są takze Twoje wakacje i nie musisz byc męczennicą.
        jesli twój mąz z bratem maja spedzic urlop pijac a nie inaczej spedzic czas to
        nie musisz sie na to zgodzic. wakacje to luz a nie meczarnia. tesciowa masz
        chyba na codzien, więc zmiana klimatu i otoczenia (takze ludzi) dobrze zrobi
        wszystkim. Ja na sama myśl spedzania wakaji z tesciami, czy rodzicami wpadłabym
        w depresje. zreszta wakacje to dobry okres aby pobyc z dziecmi, bawic sie z
        nimi, a nie podrzucać tesciowej.
        Pozdrawiam i zycze wyboru, który nie bedzie tylko kompromisem z Twojej strony.
        Beata

        każdy człowiek ma prawo do przyjemnosci.
    • anja_mama-kuby Re: wakacje z tesciowa?! 03.06.03, 09:10
      Może cię to pocieszy, może nie: ja również wybieram się z mężem, dzieckiem i
      teściową na urlop! (na Mazury na dodatek, Sejny) W zeszłym roku też byliśmy w
      tym składzie i było nawet fajnie.
      Podejdź do tego w inny sposób: cały rok jesteś z dzieckiem sama, a tu na
      wakacjach może cię ktoś odciążyć, będziesz mogła pójść z mężem gdzieś bez
      dziecka, nawet dłużej posiedzieć i pobalować z innymi...
      Moja teściowa nie wyobraża sobie, że na wakacjach można nie gotować obiadu,
      więc w zeszłym roku gotowała zupki (przede wszystkim dla Kuby) i obiady dla
      wszystkich (ja czasem też). Śniadania i kolacje robiłyśmy wspólnie i szybciej
      szło, zmywałyśmy na zmiany. Naprawdę nie jest tak źle.
      W tym roku mam troche inną sytuację: wróciłam do pracy na 1/2 etatu, teściowa
      siedzi z Kubą przez ten czas (jest na emeryturze). Fakt, że teraz stosunki
      między nami są gorsze (obcy człowiek w domu, który wszystko robi po swojemu, a
      to, co ty robisz, jest be). Ale wybieramy się na urlop na 3 tyg., nie wyobrażam
      sobie, że powiem jej: no to my jedziemy w lipcu i sierpniu na urlop, a ty sobie
      jakoś zorganizuj go sama! Zwłaszcza, że tak naprawdę nie ma z kim pojechać: z
      mężem trochę nudno, z drugim synem - niemożliwe, bo jej nie wezmą. Pocieszam
      się, że nie będzie tak tragicznie, dookoła są grzybne lasy, są jagody, jakieś
      fajne miejsca, więc będzie miała co robić i nie będzie nam na głowie cały czas
      siedzieć.
      Naprawdę, zmień podejście, to od razu ci się polepszy humor! (dzieci pod opiekę
      Babci, a wy z przyjaciółką - na plażę opalać się, albo do sklepów połazić!!!).
      A z tym piciem męża - nie przesadzaj, jeśli nie jest nałogowcem, to co, że się
      trochę napije?! mój mąż, jak trochę wypije, to się robi bardzo towarzyski i ja
      go takiego lubię!
      Pozdrowionka smile))
      • agusiakraj Re: wakacje z tesciowa?! 03.06.03, 10:23
        Wlasnie sobie zdalam sprawe(sorki ze odchodze od tematu) jakie to zycie jest
        okropne.Najpierw jestes w ciazy,potem rodzisz cudownego syna i poswiecasz mu
        caly swoj czas,opieke,milosc,jestes na kazde zawolanie,karmisz na zadanie
        itd.a za pare lat on i jego nowa zona powiedza ze jest piatym kolem u wozu i
        na pewno zmarnuje mu wakacje,bedzie sie wtracac i w ogole jest okropna.Mam
        nadzieje ze nigdy sie nie dowiem jakie to musi byc okropne uczucie poczuc od
        ukochanego dziecka ze nie chce Cie na wakacjach.Ciekawa jestem jak moj synus
        by sie teraz poczul gdybym mu powiedziala ze jade z tatusiem nad morze a on ma
        zostac z babcia na przyklad bo bedzie nam przeszkadzal.
        Mysle ze powinas dobrze ta sytuacje przemyslec,ja pisze to z wlasnego punktu
        widzenia.Ja mam wspaniala tesciowa i na pewno by mi na wakacjach nie
        przeszkadzala-niby w czym???
        Czy przeszkadzaniem mozna nazwac to ze zajelaby sie Michalkiem zebym ja mogla
        odpoczac lub wybrac sie na plaze poopalac,albo ze ugotowalaby nam cos dobrego
        na obiad itp.Nie wiem jaka jest Twoja tesciowa,moze naprawde by Wam
        przeszkadzala,moze sie wtraca,poucza Cie i w ogole jest miedzy Wami tak
        sobie,ale pamietaj ze to Matka Twojego meza i nigdy nie uwierze ze go nie
        kocha,poswiecila mu cale swoje zycie i nie mozesz pozwolic by mial jakiej
        wyrzuty sumienia i musial wybierac miedzy wami.
        Jestem pewna ze wakacje beda wspaniale i spedzicie milo czas.
        Pozdrawiam Was-Agnieszka mama Michalka(18.02.2002r.)
        • umasumak Re: wakacje z tesciowa?! 03.06.03, 10:39
          agusiakraj napisała:

          > Wlasnie sobie zdalam sprawe(sorki ze odchodze od tematu) jakie to zycie jest
          > okropne.Najpierw jestes w ciazy,potem rodzisz cudownego syna i poswiecasz mu
          > caly swoj czas,opieke,milosc,jestes na kazde zawolanie,karmisz na zadanie
          > itd.a za pare lat on i jego nowa zona powiedza ze jest piatym kolem u wozu i
          > na pewno zmarnuje mu wakacje,bedzie sie wtracac i w ogole jest okropna.Mam
          > nadzieje ze nigdy sie nie dowiem jakie to musi byc okropne uczucie poczuc od
          > ukochanego dziecka ze nie chce Cie na wakacjach.Ciekawa jestem jak moj synus
          > by sie teraz poczul gdybym mu powiedziala ze jade z tatusiem nad morze a on
          ma
          > zostac z babcia na przyklad bo bedzie nam przeszkadzal.
          > Mysle ze powinas dobrze ta sytuacje przemyslec,ja pisze to z wlasnego punktu
          > widzenia.Ja mam wspaniala tesciowa i na pewno by mi na wakacjach nie
          > przeszkadzala-niby w czym???
          > Czy przeszkadzaniem mozna nazwac to ze zajelaby sie Michalkiem zebym ja mogla
          > odpoczac lub wybrac sie na plaze poopalac,albo ze ugotowalaby nam cos dobrego
          > na obiad itp.Nie wiem jaka jest Twoja tesciowa,moze naprawde by Wam
          > przeszkadzala,moze sie wtraca,poucza Cie i w ogole jest miedzy Wami tak
          > sobie,ale pamietaj ze to Matka Twojego meza i nigdy nie uwierze ze go nie
          > kocha,poswiecila mu cale swoje zycie i nie mozesz pozwolic by mial jakiej
          > wyrzuty sumienia i musial wybierac miedzy wami.
          > Jestem pewna ze wakacje beda wspaniale i spedzicie milo czas.
          > Pozdrawiam Was-Agnieszka mama Michalka(18.02.2002r.)

          Agnieszko!

          Ale ja myślę, że tu nie chodzi o teściową. Problem jest w tym, że dziewczyna
          ustaliła jakieś plany ze znajomymi i mężem, a potem po za jej plecami te plany
          uległy zmianie. I mam wrażenie że nie teściowa jest tu obwiniana.
        • goska_mama_kasi_i_gabrysi Re: wakacje z tesciowa?! 03.06.03, 22:59
          agusiakraj napisała:

          > Wlasnie sobie zdalam sprawe(sorki ze odchodze od tematu) jakie to zycie jest
          > okropne.Najpierw jestes w ciazy,potem rodzisz cudownego syna i poswiecasz mu
          > caly swoj czas,opieke,milosc,jestes na kazde zawolanie,karmisz na zadanie
          > itd.a za pare lat on i jego nowa zona powiedza ze jest piatym kolem u wozu i
          > na pewno zmarnuje mu wakacje,bedzie sie wtracac i w ogole jest okropna.
          Ale dzieci nigdy nie oddają rodzicom tego co od nich dostały. Dzieci oddają to
          swoim dzieciom. NAsze dzieci też będą wstawać w nocy, dawać miłość, czas i
          opiekę. Nie możemy ich szantażować "Ja się tak poświęciłam, a Ty mnie nawet na
          wakacje nie weźmiesz?" wink.

          > Mam nadzieje ze nigdy sie nie dowiem jakie to musi byc okropne uczucie poczuc
          > od ukochanego dziecka ze nie chce Cie na wakacjach.
          Na jednych wakacjach świat się nie kończy wink. Może przez cały rok Twój syn i
          synowa będą pracować i mało ze sobą przebywać. Sami we trójkę, ich rodzina. I
          wakacje będą właśnie takim czasem, że będą chcieli pobyć tylko ze sobą, żeby
          się nacieszyć, odpocząć. A potem będą już co niedzielę zapraszać babcię wink.
          Na taką sytuację (wyjazdu wakacyjnego) można spojrzeć z dwóch stron:
          - (frustrująca) oni mnie nie chcą
          - (pocieszająca) jak oni się kochają, jakie moje dziecko jest szczęśliwe.
          A chyba o to chodzi, żeby tak wychować dzieci, żeby właśnie były szczęśliwe.

          > Ciekawa jestem jak moj synus
          > by sie teraz poczul gdybym mu powiedziala ze jade z tatusiem nad morze a on
          ma
          > zostac z babcia na przyklad bo bedzie nam przeszkadzal.
          To jest całkiem insza inszość. To jest Twoje dziecko i Twoim OBOWIĄZKIEM jest
          się nim zajmować, tak jak obowiązkiem Twoich dzieci będzie zajmowanie się
          Twoimi wnukami, a nie zabieranie Cię na wakacje wink.

          > Mysle ze powinas dobrze ta sytuacje przemyslec,ja pisze to z wlasnego punktu
          > widzenia.Ja mam wspaniala tesciowa i na pewno by mi na wakacjach nie
          > przeszkadzala-niby w czym???
          A gdyby Twoja Teściowa nie była wspaniała? A gdyby na każdym kroku Cię
          pouczała, budziła o 5.30 na śniadanie lub grzyby (a Ty akurat chciałabyś spać
          dopóki śpi Twoje dziecko), organizowałaby Ci każdą chwilę czasu, a jeśli byś
          się nie podporządkowała to zrzędziłaby bez końca (a czemu dziecku
          ubierasz/nieubierasz czapeczki, a czemu dajesz/niedajesz słodyczy, a czemu
          chodzisz przy dziecku w stroju kąpielowym /to nie jest mój wymysł, ani tym
          bardziej mojej teściowej, żeby nie było, ale jest to autentyk/, zrzędzeniem
          zmuszała do jedzenia kolacji o 18?

          > Czy przeszkadzaniem mozna nazwac to ze zajelaby sie Michalkiem zebym ja mogla
          > odpoczac lub wybrac sie na plaze poopalac,albo ze ugotowalaby nam cos dobrego
          > na obiad itp.
          A gdyby nie interesowała się Michałkiem, tylko Tobą i Twoim mężem? Czekała aż
          ugotujesz i posprzątasz? I jeszcze sama ustalała menu wink.

          > ale pamietaj ze to Matka Twojego meza i nigdy nie uwierze ze go nie
          > kocha,
          Z miłości można zrobić wile złego, niestety. Można rozbić małżeństwo swojego
          dziecka ("Synku, ta kobieta nie jest ciebie warta").

          > poswiecila mu cale swoje zycie i nie mozesz pozwolic by mial jakiej
          > wyrzuty sumienia i musial wybierac miedzy wami.
          Na kursie przedmałżeńskim podawano "hierarchię ważności osób" (o ile tak można
          powiedzieć):
          Bóg;
          ja;
          mąż;
          dzieci;
          rodzice/teściowie.
          Mąż i żona jest jednością, nie mąż i mama wink.

          Dzieci wychowujemy dla świata, nie dla siebie.

          To chyba tyle refleksji jakie mnie naszły po przeczytaniu Twojego postu,
          Agnieszko. Nie bierz tego postu do siebie, pisałam tak ogólnie smile.

          Pozdrawiam serdecznie smile

          PS1 Przykłady, które podawałam są (poza jednym) są wyssane z palca. Wszelkie
          podobieństwo (... ) jest przypadkowe. smilewink
          PS2 I nie twierdzę, że bycie rodzicem dorosłych dzieci jest łatwe i że ja sobie
          świetnie poradzę. W każdym bądź razie teorię mam opanowaną wink.
    • olaija Re: wakacje z tesciowa?! 03.06.03, 09:35
      A tak koniecznie musisz być dobrą synową i bratową? Bycie wredną i wyrodną
      nie boli tak bardzo - i szybko się nią być przestaje przy takich drobiazgach,
      jeśli się tym nie przejmuje czyli nie rozdmuchuje sprawy.A pewnie mniej boli
      niż kaszana na urlopie za ciężką forsę.A tak poważnie- jeśli wiesz że będzie
      ciężko i że napewno nie chcesz takiego układu to zrób wszystko żeby nie
      fundować sobie takiego urlopu.Powiedz że Wy jednak nie wybieracie się nad
      morze, że jesteście umówieni ze znajomymi.Nie przejmuj się zanadto kwaśną miną,
      trudno, czasem lepiej jej nie zauważyć.I tyle- chyba że zmienisz punkt widzenia
      i zauwazysz że najlepiej to jechać z teściową, a co gorsza z bratem- a niech
      sobie chłopaki pohulają, co tam!Choć mnie by chyba trafiło.
    • umasumak Re: wakacje z tesciowa?! 03.06.03, 09:52
      Nie zgadzam się z opiniami, że powinnaś ulegać presji rodziny. Spokojnie
      wytłumacz teściowej że jesteś już umówiona z koleżanką. Męzowi powiedz że
      przecież uzgadnialiście wcześniej pomysł wyjazdu na mazury i że nie powinien
      tego zmieniać za Twoimi placami. Na drugi raz będzie będzie się liczył z Tobą.
      Moje zdanie jest takie: jeśli teraz ulegniesz i pojedziesz nad morze, to Twój
      małżonek uzna że zawsze będziesz się zgadzała na zmiany w planach bez Twojej
      wiedzy. To już nie jest kwestia jednych wakacji - to jest kwestia jak będziesz
      traktowana całe życie. Pozdrawiam Cię i życzę miłego wypoczynku bez względu
      jaką decyzję podejmiesz smile)
    • eremka.zlote.dziecko Re: wakacje z tesciowa?! 03.06.03, 10:40
      Tylko spokojnie! przede wszystkim, co na to Twoja kolezanka? Rozumiem, ze
      pierwotne plany braly pod uwage wspolny wyjazd na Mazury twojej rodziny i jej.
      Teraz, malo ze nastepuje zmiana skladu wycieczki wink to jeszcze zmienia sie
      miejsce. Czy tak daleko idace zmiany nie przeszkadzaja Twojej kolezance?
      Sytuacja jest niezreczna - z jednej strony rodzina, z drugiej kolezanka. Ale ja
      to interpretuje w taki sposob, ze wczesniejsze zobowiazania masz wobec niej -
      bo to chyba z nia ustalalas wstepny plan gry. To po pierwsze.
      Po drugie smile)) uwazam, ze jesli nie chcesz jechac z rodzina meza i masz
      podstawy sadzic, ze te wakacje przyniosa Ci wiecej stresu niz odpoczynku, to
      nie musisz wcale sie na to godzic. Naprawde nie masz obowiazku sie poswiecac,
      masz prawo spedzac wakacje w sposob, jaki Ci najlepiej odpowiada.
      pozdrawiam
      • kochamcie Re: wakacje z tesciowa?! 03.06.03, 10:49
        Moja przyjaciolka powiedziala, ze porozmawia ze swoim mezem, ale pewnie pojada
        z nami. Chce z nami spedzic wakacje i powiedziala, ze reszta towarzystwa
        przeciez nie bedzie jej przeszkadzac. Ale rozmawialam tez z moim mezem...i juz
        nie rozmawiamy ze soba. On w ogole nie widzi swojego bledu, ze mnie nie zapytal
        o zdanie. Ja moze bylabym sklonna pojechac z nimi wszystkimi, ale on mnie nawet
        o to nie poprosil a przeciez wiedzial, ze mam swoje plany! Stwierdzil na
        koniec, zebym sobie pojechala sama z moja przyjaciolka a on w ogole nie bedzie
        bral urlopu. A poza tym wolalabym chyba jechac z tesciowa, niz z jego bratem,
        ktory najlepiej w kazdy wieczor wypijalby hektolitry piwa. I jeszcze jedno -
        mieszkac w malutkim pokoju z dzieckiem i tesciowa? Klaustrofobii sie nabawiesad
        zero intymnosci!
        • mamaadama4 Re: wakacje z tesciowa?! 03.06.03, 12:57
          gdyby mój mąż postawił mnie w takiej sytuacji jak ty zostałas postawiona nie
          pojechałabym z nimi. Musisz jednak sama jeszcze raz przeanalizowac sytuację,
          nawet jeżeli chodzi o względy "lokalowe' na tym wyjeździe. W końcu urlop to
          urlop a nie przymusowe spędzenie czasu w narzuconych warunkach. Tym bardziej,
          że plany miałaś wczesniej a mąż nie ustalał z toba niczego. ale to ja bym tak
          postapiła. wybór zalezy od tego na ile masz samozaparcia.
          bo tak jak napisałaś chodzi głównie o fakt nie liczenia się z twoimi wcześniej
          ustalonymi planami.
          danka
    • ania_rosa Re: wakacje z tesciowa?! 04.06.03, 00:14
      Po pierwsze: nie rozumiem trochę głosów typu :jedź z teściową, będzie fajnie,
      to matka twojego męza. Owszem- jest jego matką, ale co z tego? Z tego nie
      wynikają automatycznie obowiązki zabierania teściowej na wczasy. I
      sugerowanie: "ja bym tak zrobiła, wydziwiasz" wydaje mi się być trochę nie na
      miejscu. Tu nie chodzi o to, co JA bym zrobiła, ale o to jak się z tym czuje
      autorka postu. A nie czuje się dobrze. Pomijając osobę teściowej i uprzejmość
      przyjaciółki problem wydaje się tkwić w mężu i w tym, ze nie uznał za stosowne
      uzgodnić z Tobą zmiany planów.
      Po drugie- jesli te wakacje mają byc krótkie to tym bardziej warto spędzić je
      dobrze i komfortowo. Nie wiem czy sytuacja, w której mąż autorki postu będzie
      spędzać wieczory na piwnych posiadówach z bratem nalezy do wymarzonych. O
      wspólnym pokoju z teściową nie wspominam. I znów: różne są gusta. Jedne panie
      siądą do tego piwa i będa się dobrze bawić, inne będzie trafiac szlag.
      Jesli autorkę postu ten szlag będzie trafiać to niewarta skórka wyprawki. I po
      co to wszystko? Po to, zeby dla świętego spokoju przystac na coś, na co się nie
      ma ochoty? Jestem zdania, ze powinnaś ustalić granice: na to się zgadzam, tego
      nie toleruję. Ja nie toleruję braku konsultacji ze mną. Jeśli mój mąż ze mną
      czegoś nie ustala to się irytuję i wykłócam. Mam naturalnie w jego rodzinie
      opinie jędzy i zrzędy, ale akurat na opinii rodziny męza najmniej mi zależy.
      Liczy się moje samopoczucie i moje małżeństwo. To są priorytety, które warto
      sobie na poczatku ustalić. I zdać sobie sprawę z własnej elastyczności- ja w
      opisanej przez autorkę sytuacji czułabym się fatalnie i raczej odmówiłabym
      wyjazdu: po części z powodów honorowych, a po części dlatego, ze naprawde urlop
      z teściową mnie nieszczególnie bawi. Skoro to wiem i przewiduję to nie muszę
      tego sprawdzać na wakacjach i przy okazji psuć sobie i innym humoru.
      W ogóle doświadczenie mi mówi, że najgorszym rodzajem szczęścia jest szczęście
      fundowane komuś bez pytania go o zgodę. Rzadko kiedy obdarowany cieszy się z
      takiej niespodzianki. Skoro juz Ciebie spotkało to niezwykłe szczęście
      zaplanowania urlopu bez Twojej wiedzy- działaj jakkolwiek bądź. Jednakże
      ustępstwo w "tej jedynej sytuacji" z pewnością spowoduje kolejne sytuacje,
      kiedy niekoniecznie będziesz chciała ustępować. Kiedy raz się powie "tak"
      trudno powiedzieć później "Nie". Co więcej to "Nie" bywa odbierane potem jako
      przejściowa fanaberia ("skoro zazwyczaj się zgadza, to co ją teraz ugryzło?")
      . Dlatego najlepiej od razu wyznaczyć granice.
      pozdrawiam
      Rosa
Pełna wersja