mlecyk1
27.05.07, 00:34
Tak, smutno mi, bo nie ma moich dzieciaczków przy mnie. A mój facet pojechał
sobie na szkolenie, chociaż wcale nie musiał. Byłam cały dzień sama,
włóczyłam się po sklepach i myślałam. Jest chory na zapalenie płuc i czuje
się dośc dobrze, ale chyba nie powinien był jechać. Jego tłumaczenie to że
nie chce słuchać poźniej, że go znów nie było. Troche dziwne, jak dla mnie,
zwolnienie ma do środy włącznie. Wieczorem przywiózł mi różę, ale jakoś wcale
mnie ona nie ucieszyła...
Taaakie sobie przemyślenia...
Pozdrawiam serdecznie