chipsi
29.05.07, 11:11
Mowa o kuzynie mojego męża. Zapraszali nas (on i jego odzice) przez cały
zeszły tydzien. Przed samym wyjazdem dzwonie do niego ze bedziemy około 16.00
a kuzyn ze on idzie na 17.00 do kościoła (ciekawe bo on z tych
niechodzących). Pytam go o rodziców i tu sie okazuje że oni "tez gdzies
jadą". Troche mnie zatkało wiec odparłam ze w takim razie nie przyjedziemy.
Za pół godziny dostałam smsa ze on jednak bedzie w domu. Rodzinka męża
oczywiscie sie obraziła na nas ze nie przyjechaliśmy, tylko kurde po kija i
do kogo mielismy jechac? Po co nas zapraszali?