muszę wrócić do pracy-ratunku!!

31.05.07, 10:49
Przez 10 miesiecy siedzialam z synkiem w domu.Jednak muszę wrócić do
pracy.Nie mogę sobie z tym poradzić.Na samą myśl zaczynam ryczeć jak
bóbr.Proszę napiszcie mi jak to było u Was.Jak to zniosłyście?Ja to zniosły
Wasze dzieci.
Boję się że moje dziecko zmieni swój stosunek do mnie.Że będzie mnie mniej
kochać, mniej za mną być, bo pomyśli że je zostawiam.Jest jeszcze tak mały że
nie da mu sie wytłumaczyć że muszę wrócić do pracy ale nie chce.
Teraz synek biegnie za mną jak wychodzę do innego pokoju,jak on da radę cały
dzień beze mnie? Ja też bardzo tesknie.Jak można mieć dobry kontakt z
dzieckiem widząc go tylko 2 godziny wieczorem zanim pójdzie spać.

Kolejny mój problem to kwestia co z dzieckiem.Nie mam zaufania do
teściów.Zreszta znając ich to cały dzień nie będą chcieli pilnować
dziecka.Rozważam albo żeby w ciągu dnia dziecko siedziało kilka godzin z nimi
a na kilka godzin brać nianie.ewentualnie żłobeksad Ale o żłobkach to nic nie
wiem.Ile tam przypada dzieci na opiekunkę.Czy one bawia sie z dziećmi czy
wsadzają do łóżeczka i wyjmują na karmienie.Mój synek jeszcze nie bardzo sam
się bawi.
Boshee!! łapię potwornego doła!! nie wiem jak to wszystko zaplanowac żeby
było jak najlepiej.
Napiszcie jak to było u Was może mnie to trochę podniesie na duchu
    • eszi poradzisz sobie 31.05.07, 10:52
      wróciłam jak mały skończył 7 m-cy.... i wiesz co? To ja przeżywałam całe dnie,
      mały jakby mniej..... właściwie jakby wcale......smile)) nie przejmuj się,
      wszsytko będzie OK, takie to nasze życie podłe - co zrobić - zacisnąć zęby i do
      przodu.. będzie OK. a dziecko - może na troszkę opiekunkę i dziadków
      • brzoska80 Re: eszi 31.05.07, 11:05
        A jak twoje dziecko sie zachowuje w stosunku do Ciebie?zmieniło się coś?
        Jest w żłobku czy opiekuje się nim ktoś inny?


        Chyba źle zrobiłam że nie wróciłam do pracy zaraz po macierzyńskim.Chyba oboje
        byśmy to lepiej znieśli.
        • eszi jest z babcią 31.05.07, 11:15
          ale dla niego to chyba bez różnicy czy to babcia - ważne aby znał tę osobę, a
          jeśli chodzi o moment powrotu - i po macierzyńskim byłoby źle i po wychowawczym
          byłoby źle - każda chwila z maluchem jest ważna i nidgy nie ma dobrego
          momentu.....teraz możesz mieć, tylko myśle sobie, mały problem bo w tym wieku
          dziecki mają jakiś lęk przed rozstaniem - u mnie niestety tak jest..... ale to
          przejdzie.... musimy być wytrwałe...... powodzenia życzę....
    • basiadn Re: muszę wrócić do pracy-ratunku!! 31.05.07, 11:37
      pewnie sobie poradzisz. ja jeszcze jestem na wychowowczym ale moja przyjaciółka
      zostawila dziecko z teściową. super babcia ale po czasie okazalo sie ze to byl
      dozór a nie wychowanie, dzieko bylo pod opieką ale babcia nie bawila sie z nią,
      zajmowala sie domem, gospodarstwem itp. mała nie znala zadnych wierszyków,
      rymowanek, piosenke czy zabaw. wśród rówiesników bardzo sie krępowała gdy one
      coś robily. teraz jest w przedszkolu i rozwiaj sie kilka razy szybciej, jest
      zachwycona. ważne zeby zostawić dziecko pod dobrą opieką w pełni tego słowa
      znaczeniu. moje mamy niestety nie mogły zostac z wnuczką ale byłabym rada gdyby
      tak było.
    • uleczkakuleczka Re: muszę wrócić do pracy-ratunku!! 31.05.07, 13:14
      Ja wróciłam do pracy przed miesiacem - maly mial wtedy 6,5 m-ca. Znosi to
      dobrze, zostaje z babcia i nie ma czasu za mna zatesknic - ale rzeczywiscie
      slyszalam ze dzici od 8 m-ca zycia gorzej znosza pierwsze rozlaki. Moze powinnas
      rozwazyc jakas inna forme powrotu do pracy tzn. stopniowa. Ja wrocilam na polowe
      etatu i stopniowo zwiekszam ilosc godzin i musze przyznac ze tak jest super. Z
      jednej strony ja sie powoli zaklimatyzowalam znow w pracy, maly nie nadaza za
      mna zatesknic (6 godz z babcia w tym ok 2,5 przesypia)i ja nie odczuwam tej
      rozlaki tak drastycznie. Ale jesli musisz wracac to wracaj - przyzwyczaicie sie
      oboje i obojgu to wam wyjdzie na dobre - bo wlasciwie czemu ma byc źle?

      pozdr
      • tolka11 Re: muszę wrócić do pracy-ratunku!! 31.05.07, 14:09
        Przy córze wróciłam jak miała 7 m-cy. Ja z radością poszłam do pracy, ona
        zniosła to super. dzięki temu miałam dla niej więcej cierpliwości. Przy synu
        wróciłam jak miał 8 m-cy. Też bez problemów, mimo, że był wczesniakiem, wiele
        przeszedł i przechodził. Teraz wracam po wakacjach. Cora będzie miała 9 m-cy.
        Będą problemy, ale jakoś to młoda musi przeżyć [ryczy i odmawia jedzenia, gdy
        mnie nie ma]. Kochana to się wszystko jakoś zawsze układa. A dziecko i tak
        będzie cię kochać najbardziej na świecie. Powodzenia.
    • izjaa Re: muszę wrócić do pracy-ratunku!! 31.05.07, 14:15
      Mam roczna corke. Pracuje w domu, ale pracodawca nagle zmienil zdanie i musze
      wrocic do pracy na terenie "zakladu". Nie mam tu rodziny, w zlobku nie ma
      miejsc, nie moge znalezc opiekunki... Obawiam sie, jak corka zniesie powrot do
      pracy...
      NIe pocieszylam Cie - moze tylko tym, ze inni takze maja ten problem...
      Miejmy nadzieje, ze bedzie dobrze...
      • marcelin4 Re: muszę wrócić do pracy-ratunku!! 01.06.07, 15:14
        Wróciłam jak mały miał 5 mcy- przeżywałam strasznie, mały jakby nie zauważył
        mojej nieoceności (jest z babcią). Teraz ma 8 mcy - jakby więcej rozumiał, ale
        nie płacze jak wychodzimy i bardzo się cieszy jak wracam! Było i jest mi cięzko
        go zostawiać, ale praca jest dla mnie ważna- wariowałam na macierzyńskim z
        braku kontaktu z ludzmi- teraz jest super- pamiętaj zadowolona mama to
        szczęśliwy maluch. Dasz radę! A dziecko no i tak tylko Ciebie będzie kochać
        najbardziej na świecie!
    • uczula Re: muszę wrócić do pracy-ratunku!! 01.06.07, 15:30
      ja musialam wrocic gdy moje pierwsze dziecko mialo 9 miesiecy.
      Nie bylo rady.
      Zostala z moja mama, ktorej wtedy ufalam i ktora miala i serce dla wnusi i czas.
      ale.. widzisz tak dziwnie sie zdarzylo, ze moja niusia odmowila babci spania w
      dzien.
      Z dnia na dzien.
      Stala w lozeczku i wyla i nawet ja w weekend nie bylam w stanie jej polozyc w
      dzien.
      Rowniez w nocy nie chciala spac w lozeczku.
      naprawde- dzisiaj mysle, ze wlasnie tak zaeragowala na moje znikniecie.
      W nocy spac dziecko musi - wiec przenioslam ja na wersalke.
      Zmiana miejsca pomogla, potem z pewnym wysilkiem nauczylam tak, ze nakrywalam
      kolderka, ciumkalam w czolo, wychodzilam i zamykalam drzwi.
      I dziecko zasypialo bez placzu.
      Ale lozeczko - musielismy zlozyc.
      Co do takich ukladow wzajemnych - dziecko-matka, no to niusia zawsze byla
      mamina...smile
      i to sie nie zmienilo.
      Ale jednak jak widzisz zaeragowala dosyc gwaltownie.
      Mysle, ze wszystko zalezy od dzieckasmile
      Nam sie w miare udalo wybrnac wtedy z sytuacji, tak by dla dziecka bylo dobrze.
      Czego i tobie zyczebig_grin
      • franiaaa i ja.. za rok:) 01.06.07, 15:59
        Wroce na studia, gdy moje dziecko skonczy rok. Od malenkosci nie bylo i nie ma
        problemu zostawiania go-w tej chwili ma 8 miesiecy, Czesto wyjezdzalam na 2 dni
        w tyg.-na zawody, a pozostale bylam z nim w domu.
        Od pazdziernika-duza zmiana-nie bedzie mnie przez 3 dni w tyg.od 8 rano do 14.
        Nie wiem jak to zniesie-w tym czasie opiekowac sie nim bedzie jego tatus, ktory
        ma rok 'wolny'.
        Nie wyobrazam sobie oddac dziecka opiekunce-nawet rocznego. Kiedy naprawde
        bedziemy potrzebowac pomocy-wowczas dziecko skonczy rowne 2 latka i wtedy ew.
        zastanowimy sie nad jaks dodatkowa pomocą.
        Ciesze sie, ze moje dziecko 'nie czeka' opiekunka, obca osoba, ktora bedzie
        chodzic po moim domu w czasie naszej nieobecnosci i za ktora trzeba-niestety
        placicsad, a my nie pracujemy.
        Czasem mysle ze dziecko na studiach to dobra rzecz..
    • dwardak Re: muszę wrócić do pracy-ratunku!! 02.06.07, 12:27
      Wtedy kiedy Ala miała 1-2mce i ktoś by mi powiedział, że będę płakać przy
      powrocie do pracy - uznałabym go za wariata...
      Jak ja sie nie mogłam doczekać kiedy mi się skończy ten macierzyński... !!!

      Wróciłam do pracy 7 maja...

      Poprzedzające tą datę - trzy tygodnie to tylko mój płacz, szloch i nerwy. Tak
      strasznie nie chciałam jej zostawiać... Mała była i jest na piersi, na widok
      butelki dostawała ( i dostaje) ataku złości... Więc ciągle myślałam o tym, że
      jak tylko mnie nie będzie będzie: płakać, będzie głodna, teściowa nie wie jak
      sie z nią bawić, jak całować....

      Na szczęście pracuję co drugi dzień...

      Pierwszy dzień pracy był koszmarem. Teraz minął miesiąc a ja już z pracy nawet
      nie dzwonię do domu - myślę jednak o małej cały czas....

      Trzymaj się... najgorzej jest na początku....
Pełna wersja