Co sądzicie o takim mężu?

01.06.07, 09:37
Jesteśmy małżeństwem z niewielkim stażem (2 letnim) mamy więc też małe
dziecko. Od dłuższego czasu absolutnie nie możemy dojść do porozumienia. Ja
osoba wybuchowa wyrzucam od razu wszystko z siebie , ale też szybko mi
przechodzi, tyle tylko że wówczas chciałabym na gorąco rozstryzgnąć dany
problem. Natomiast mąż jest osobą zamkniętą w sobie, małomówną , nie
potrafiącą rozmawiać na trudne tematy, zwyczajnie się zacina i wogóle nic nie
mówi. Główny problem podczas kłótni zawsze był o jego późne wracanie do domu
z dzieckiem (odbiera od teściów). Zresztą kiedyś opisywałam ten problem.
Ostatecznie odpuściłam to sobie, choć wiem że conajmniej 40 min mógłby być
wcześniej. Ktoś powie pewnie z was co to 40min tyle tylko przedkładając to na
przygotowanie obiadu , wspólny posiłek, zabawa z dzieckiem to naprawdę każda
minuta jest ważna. No ale mąż lubi sobie posiedzieć u teściów, napić się
herbatki etc. No ale jak mówię wkońcu po roku mniejszych lub większych spięć
odpuściłam to sobie. Zresztą nawet wówczas próbowałam dojść do jakiegoś
kompromisu ale tak jakby grochem o ścianę. No ale nic, stanęło na tym że
wymagam tylko żeby jak wie że nie będzie o 19.00 dał mi znać żebym nie
śpieszyła się z obiadem, bo po co ma być wszystko zimne, Niestety nawet takie
wymagania są dla niego za duże. Jakiś czas temu 1-wszy raz od x czasu wysłał
mi sms że będzie o 19.30 no cóż przyjechał o 20.30 a na moje zapytanie
dlaczego tak późno odpowiedź: a czy to coś zmienia i tyle. Także tym razem
wkurzyłam się i stwierdziłam póki ze mną nie porozmawia jak dojrzały człowiek
pierwsza nie wyciągnę ręki. W sobotę były imieny jego matki. Oczywiście
standardowo mieliśmy iść. Tymczasem cały dzień nie odezwał się na którą
godzinę mamy się szykować. Ok. godziny 18.00 poszedł się kąpać, prasować i
nawet nic nie powiedział że mam się szykować. Wkońcu ja się zapytałam co
robi, odpowiedział durnie: prasuję , a ty się nie szykujesz? No cholera jasna
a czy nie powinien powiedzieć mi tego wcześniej, na moje takie pytanie
uzyskałam odpowiedź: a ty niie mogłaś się zapytać? Nie wkurzyłybyście się?
Ostatecznie nie poszłam na te imieniny tłumacząc się tym że z racji tego że
nie raczył mi nic wcześniej powiedzieć,a na 19.00 czy później (muszę się
usyzkować) nie będę jechać bo dziecko nie spało cały dzień i o 20.00 będzie
nieznośne. Kolejna akcja. Mamy osobne konta bankowe. Mąż robi opłaty, płaci
rachunki, cotygodniowe zakupy. Ja warzywa, mięso , zabawki dla dziecka,
ubranka. Moja pensja jest znacznie mniejsza. Jeszcze przed naszym ślubem mąż
kupił mieszkanie, ale teraz dopiero mieliśmy podpisywać akt notarialny.
Tymczasem dzisiaj wypalił że skoro chcę być w akcie to mam zapłacić połowę
kasy. Powaliło mnie to. Tymbardziej że wie, że opróćz zwykłych wydatków muszę
finansować leczenie matki, za chwilę mamy z rodzeństwem załatwiać pomnik
(ojciec zmarł mi w styczniu) więc mam masę wydatków. Mało tego ja mam
finasnować jeszcze wakacje, bo uważa że skoro on płaci wszystko to ja ze
swojej pensji resztę tylko z czego? Powiedziałam mu zresztą już kolejny raz
że mam tego dość że chcę rozwodu, na co on proszę bardzo. Pomóżcie proszę czy
próbować to ratować, przy czym nie mam szans na jakieś ustępstwa z jego
strony, dyskusje na temat naszych problemów etc, czy poprostu oszczędzić
sobie kolejnych awantur. Dodam że dla syna mąż jest idealnym ojcem.
    • aanniittaa Re: Co sądzicie o takim mężu? 01.06.07, 09:43
      Ciekawa jestem, po jakim czasie wzięliście ślub. Z Twojego postu wynika, że
      nie znałaś męża wcześniej zbyt długo i raczej nie pasujecie do siebie. To tylko
      taka pobieżna ocena.
    • ann3011 Re: Co sądzicie o takim mężu? 01.06.07, 09:45
      Witaj,
      widzę, że nie masz łatwo. Niestety wygląda na to, że mąż najchętniej
      zamieszkałby z rodzicami (te strasznie - jak dla mnie - późne powroty) i
      pewnie jeszcze z Waszym synkiem (jest idealnym ojcem). Wygląda na to ,że on się
      z Toba po prostu nie liczy. Wnioski nasuwają sie same...
    • kicia031 Re: Co sądzicie o takim mężu? 01.06.07, 09:48
      Pamietam twoja historie i bardzo ci wspolczuje.
      Probowaliscie terapii malzenskiej? Wiem, ze wiekszosc facetow sie na taka
      terapie nie zgadza, ale sadze, ze warto zawalczyc.
      Rownolegle mozesz pojsc do adwokata i dowiedziec sie, na co mozesz liczyc w
      przypadku rozwodu.
      bedziesz wiedziala, na czym stoisz.
    • g0sik Re: Co sądzicie o takim mężu? 01.06.07, 09:52
      Prostym rozwiązaniem zbyt późnych powrotów dziecka i męża do domu jest
      zatrudnienie opiekunki lub oddanie dziecka do żłobka / przedszkola.

      Reszta jest bardziej skomplikowana. Skoro mąż kupił mieszkanie przed ślubem, a
      Ty jako rozwiązanie problemów proponujesz rozwód, to trudno się dziwić, że nie
      pali się do współwłasności...
    • olunia75 Re: Co sądzicie o takim mężu? 01.06.07, 10:11
      Po pierwsze, spokojnie. Nie Ty pierwsza i ostatnia przechodzisz "kryzys".
      Pamiętasz, że u mnie kiedyś doszło do "rękoczynów"....
      Po drugie, do facetów trzeba mówić wprost-niestety. Wiem to z własnego
      doświadczenia, ponieważ u mnie też dochodzi do kłótni ciągle o to samo: o
      konieczność ciągłego przypominania i mówienia:zrób to, zrób tamto, zrób tak,
      srak, czy inaczej...


      Myślę, że niebawem wspólnie coś wymyślimy(...)

      Buziaczki, dla ciebie, małego, dla "M" niekoniecznie.

      ola
    • miacasa Re: Co sądzicie o takim mężu? 01.06.07, 10:25
      Agnieszko,jeśli w domu jest dużo napięć to niestety synek często ucieka do
      mamusi, to dobry pomysł by zmienić rodzaj opieki nad dzieckiem a może mogłabyś
      Ty czasami odbierać małego albo razem. Niestety o nieobecnych źle się mówi, bądź
      więc obecna przynajmniej do czasu gdy sobie nie poukładacie wszystkiego. Dziecko
      burzy równowagę w związku i trzeba ją od nowa odzyskać na nowych zasadach, wam
      chyba nie udało się pomyślnie przejść tego etapu, nie strasz męża rozwodem nigdy
      więcej, bo to do niczego dobrego nie prowadzi i nie tworzy amosfery porozumienia
      (gdyby on tak do ciebie powiedział?), każde małżeństwo przechodzi takie okresy.
      Mój mąż miał wypadek samchodowy, o mało nie zginął, wtedy zdałam sobie sprawę
      czym byłaby dla mnie jego utrata, koszmar.....wiele drobiazgów przestało się
      liczyć, obydwoje przeszliśmy przez to przyspieszone dojrzewanie do bycia rodziną.
    • lenka30a Re: Co sądzicie o takim mężu? 01.06.07, 10:27
      jak dla mnie to nie jesteści zbyt dobraną parą
      nie potraficie ze sobą rozmawiać
      a ta sytuacja z imieninami to w ogóle jakaś porażka
      Ty czekałaś aż on Ci powie, o której idziecie, a on, że Ty się o to
      zapytasz/zainteresujesz
      dziecinada
      • mamaemmy Re: Co sądzicie o takim mężu? 01.06.07, 10:36
        lenka30a napisała:

        > jak dla mnie to nie jesteści zbyt dobraną parą
        > nie potraficie ze sobą rozmawiać
        > a ta sytuacja z imieninami to w ogóle jakaś porażka
        > Ty czekałaś aż on Ci powie, o której idziecie, a on, że Ty się o to
        > zapytasz/zainteresujesz
        > dziecinada


        no znawczynią stosunków miedzyludzkich to Ty nie jesteś raczejwink wysuwajac taka
        diagnozętongue_outP
        Wg mnie oni po prostu muszą się "dogadać",dotrzec ze sobą.wiele związków
        przezywa w pierwszych latach małżeństwa takie problemy,a potem jest juz
        okej.Wiem co mówię.I nie dlatego,ze sa niedobrani,tylko dlatego,ze myslą w inny
        sposób-sa dwiema różnymi osobami,wychowanymi w innych warunkach ,w innej
        rodzinie,ona z Marsa,ona z Wenus tongue_outP
        Polecam zresztą te ksiązkę "Męzczyzni są z Marsa,kobiety z Wenus" i to i dla
        Ciebie i dla Twojego meża(to do autorki wątku)

        pozdrawiam smile
        • lenka30a Re: Co sądzicie o takim mężu? 01.06.07, 10:40
          dziękju, znawczynio związków małżeńskich, rozbawiłas mniesmile
        • syriana Re: Co sądzicie o takim mężu? 01.06.07, 11:00
          no Mamoemmy,

          "Mężczyźni są z Marsa, a kobiety z Wenus" ciężko chyba uznać za poważny poradnik
          mogący uratować związek, w którym ludzie mają problemy na podstawowym poziomie
          komunikacji

          to małżeństwo mnie również wydaje się kiepsko dobrane
          największy problem widzę w zbytniej zależności emocjonalnej męża od teściów,
          którzy dla faceta są chyba "główną" rodziną (a żona niech sobie tam siedzi
          wieczorem w domu i czeka na jaśnie pana)

          do tego ten mrukliwy charakter i niesnaski finansowe, kiepsko wróżą małżeństwu w
          dłuższej perspektywie
      • agnes0101 Re: Co sądzicie o takim mężu? 01.06.07, 10:42
        Zgadzam się że to dziecinada i poprostu brak porozumienia. Nie mniej jednak
        naprwdę 1000 razy próbowałam tłumaczyć mężowi jak ważna jest rozmowa i
        wyjaśnianie wszysktich pretensji na bieżąo. Niestety mój mąż uważa że nie warto
        rozmwać, że jakoś się ułoży, tyle tylko że za 5 min robi dokładnie to samo.
        Podam przykład. Wybieraliśmy się na weekend majowy. Dzień wcześniej mimo że
        szereg rzeczy trzeba przygotować godzina 19.30 męża nie ma , więc tradycyjnie
        dzownię gdzie jest - odpowiedź - już wychodzę (od teściów). Spokojnie mówię
        tylko i widzisz znowu nie zadzwoniłeś a ja czekam z obiadem. Absolutnie nie
        krzyczałam, nie miałam pretenji. Przyjechali słowem się nie odezwałam z żadnym
        wyrzutem. Po czym następnego dnia (dzień przed wyjazdem) bignę do domu robię
        obiad (mamy jeszcze jechać na zakupy)i co? Znowu - godz. po19.00 ich nie ma, a
        standardowo powinni już być, zważywszy że tyle rzeczy jeszcze trzeba zrobić. Co
        robię- dzwonię i gdzie jest? Coś kupuje dla ojca bo go poprosił, więc nawet nie
        jest w drodze do domu. Wrócili po 21.00 Nie miałabym oczywiście pretensji gdyby
        tylko mnie poinformował że ojciec go o coś poprosił etc. Także jak ja mam z nim
        rozmawiać? Jeszcze jedno - wracając do tych imien jego matki. Czego ja mam się
        spodziewać, skoro cały dzień słowem się do mnie nie odzywa? Może wogóle nie
        chciał ze mną jechać. Mało tego był to akurat Dzień Matki. Wg mnie każdy
        dorosły, dojrzały mężczyzna , w taki dzień zapomina o ansas partnerskich i
        kupuje dziecku kwiatka dla dziecka by dał mamie. A co robi mój kochany mąż -
        oczywiście nic.
        • lenka30a Re: Co sądzicie o takim mężu? 01.06.07, 10:44
          nie wiem co Ci poradzić, nie jestem znawczyniątongue_out
          na pewno rozmowę poważną z mężemwink
          A może być tak raz nie zrobiła tego obiadu, albo podaj mu zimny, niech wie, że
          czekałaś na niego kupę czasu?smile
          jak tego nie zmienicie, to pozostanie Ci przyzwyczaić się do jego wad, albo
          odejść.Pozdrawiamsmile
        • sabciasal Re: Co sądzicie o takim mężu? 01.06.07, 10:54

          dziewczyno, przeciez ty uczysz swojego meza, ze faktycznie nic sie nie dzieje,
          jeśli znowu sie spózni i nie zadzwoni.
          po prostu codziennie grzecznie stawiasz ten obiad i najwyzej zrobisz awanturę.
          awantury jak widac po twoim meżu spływają. przeciez on nie jest winien tylko
          ty, bo sie denerwujesz. A obiad dostanie zawsze.
          Po prostu ustal, o której wraca. Spóźni sie - zjada sam, zimne albo podgrzewa
          SAM. a ty zajmujesz sie dzieckiem, bo chyba mało czasu z nim spedzasz, nie?
          to też mnie dziwi, że w twoich postach nie ma pretensji o tak późne przywozenie
          dziecka, a tylko piszesz o obiadach. uczynilas z tego oręż na męża, a on
          wygrywa niestety.
          Istnieje oczywiscie niebezpieczenstwo, ze po piątym zimnym obiadku mąż bedzie
          zjadał kolacje z mamusią. Dlatego ja zrezygnowałabym z pomocy teściów i
          zatrudniła opiekunkę. Mąż w domu, dziecko w domu i będziecie mogli zajac sie
          rozwiazywaniem następnych problemów.
        • syriana Re: Co sądzicie o takim mężu? 01.06.07, 11:08
          no ale ja odnoszę wrażenie, że dla Ciebie najważniejszym problemem w związku z
          tymi niewysłanymi esemesami od teściów, jest zimny obiad

          czemu przejmujesz się tym, że facet nie dostanie ciepłego, prosto z garnka
          jedzenia, a mniejsze (jak odbieram) dla Ciebie ma znaczenie, że on przesiaduje u
          rodziców dzień w dzień, zamiast w maksymalny sposób starać się poświęcić czas
          własnej rodzinie..?

          z mojej perspektywy to, że nagle zaczął by Cię zawiadamiać o której się w domu
          dokładnie pojawi, nic nie zmienia

          odpuść sobie ten obiad, niech sam odgrzewa albo je zimny
          skup się na dziecku, a jeśli chcesz zmienić związek, to wybierzcie się na terapię

          bo na razie to on w ogóle pewnie nie kuma o co Ty się czepiasz
    • tinki1 Re: Co sądzicie o takim mężu? 01.06.07, 10:36
      Bardzo Ci współczuję. Ja po dwóch latach małżeństwa miałam ogromny
      kryzys...rozwód z mojej strony bardzo poważnie byl brany pod uwage.
      A teraz bedziemy obchodzic 5 rocznice i choc czasami nie ejst idealnie ale sie
      poprawilo.
      Dla mnie powalajacy jest fakt z kasą! Siądzcie , pogadajcie powaznie, jezeli
      sie jeszcze kochacie...wychowywanie dziecka bez ojca jest krzywdzace ale szkoda
      jednoczesnie gdy rodzice sie nie kochaja i sa na sile dla dziecka (dobry
      przyklad w serialu pogoda na piatek w poniedz. 21.30 na TVP2...maz sie meczyl a
      dzieci to widzialy, czuly!)
      zycze powodzenia! pomyslcie oboje co by bylo gdyby zabraklo jednego z was...?
      czy byloby wam lzej, lepiej...? jesli tak, to mozecie sie spokojnie rozejsc a
      jesli nie, porbujcie.trzymam kciuki!
    • jponikowska Re: Co sądzicie o takim mężu? 01.06.07, 10:49
      nie masz lekko. Ale mój mąż też jest trochę podobny - znaczy w sensie tej
      małomówności i zamykania się w sobie, a nauczyłam się, że tylko na spokojnie i z
      szacunkiem można z nim rozmawiać.
      Jesli jednak chodzi o własność mieszkania (akt notarialny) to chyba nie mozesz
      go winić, że chce być jedynym właścicielem, skoro sam za nie jeszcze przed
      ślubem zapłacił. Nawet w świetle prawa, nie wygrasz tego mieszkania - to co
      malzonek nabył przed slubem jest jego wyłączną własnością.
    • mathiola Re: Co sądzicie o takim mężu? 01.06.07, 10:56
      No ale mąż lubi sobie posiedzieć u teściów, napić się
      > herbatki etc. No

      Ja też lubię napić się herbatki u mojej mamy i nie wyobrażam sobie że ktoś
      mógłby mi tego zakazywać.

      No ale nic, stanęło na tym że
      > wymagam tylko żeby jak wie że nie będzie o 19.00 dał mi znać żebym nie
      > śpieszyła się z obiadem, bo po co ma być wszystko zimne, Niestety nawet takie
      > wymagania są dla niego za duże. Jakiś czas temu 1-wszy raz od x czasu wysłał
      > mi sms że będzie o 19.30 no cóż przyjechał o 20.30 a na moje zapytanie
      > dlaczego tak późno odpowiedź: a czy to coś zmienia i tyle.

      Niepunktualność i bezrefleksyjność takiego zachowania wkurza mnie
      niemiłosiernie.
      Wkońcu ja się zapytałam co
      > robi, odpowiedział durnie: prasuję , a ty się nie szykujesz? No cholera jasna
      > a czy nie powinien powiedzieć mi tego wcześniej, na moje takie pytanie
      > uzyskałam odpowiedź: a ty niie mogłaś się zapytać?

      Od rana wiedziałaś, że idziecie na imieniny a wieczorem zdziwiłaś się, dlaczego
      twój mąż się szykuje?? Dobre.
      No właśnie - a nie mogłaś zapytać na którą idziecie???

      > Tymczasem dzisiaj wypalił że skoro chcę być w akcie to mam zapłacić połowę
      > kasy. Powaliło mnie to. Tymbardziej że wie, że opróćz zwykłych wydatków muszę
      > finansować leczenie matki, za chwilę mamy z rodzeństwem załatwiać pomnik
      > (ojciec zmarł mi w styczniu) więc mam masę wydatków. Mało tego ja mam
      > finasnować jeszcze wakacje, bo uważa że skoro on płaci wszystko to ja ze
      > swojej pensji resztę tylko z czego? Powiedziałam mu zresztą już kolejny raz
      > że mam tego dość że chcę rozwodu, na co on proszę bardzo.

      Wy chyba nie jesteście bliskimi sobie osobami, co? Żyjecie dwoma różnymi
      życiami. Ty masz swoją chorą mamę i pomnik ojca, a on ma swoich rodziców, u
      których przesiaduje tobie na złość. Do tego oddzielne konta i oddzielne
      finansowanie wspólnych spraw rodzinnych. Moim zdaniem żyjecie sobie obok siebie
      i w dodatku robicie sobie nawzajem na złość.
      Na pytanie ratować małżeństwo czy odejść, zawsze odpowiadam, że ratować, ale do
      tego trzeba przestać zachowywać się jak dzieci (przykład z imieninami
      teściowej), zacząć szczerze ze sobą rozmawiać (u was kompletnie brak chęci w
      tej dziedzinie) i uczciwie się względem siebie zachowywać, bez głupich ściem i
      awantur o byle gó... Takie jest moje zdanie.
      • mathiola Re: Co sądzicie o takim mężu? 01.06.07, 11:00
        doczytałam resztę i dopisuję - twój mąż chyba kompletnie nie liczy się z tobą.
        Pytanie czy ty mu dajesz powód do takiego zachowania (a on robi ci na złość)
        czy on po prostu taki jest.
        Niedopasowani jesteście i tyle.
        • mikita10 Re: Co sądzicie o takim mężu? 01.06.07, 11:18
          A kiedy ostatnio podeszłaś do męża, przytuliłaś się do niego? Powiedziałaś, że
          go kochasz?
          Bo mam wrażenie, że jest tak, że rano szybko do pracy, wieczorem gonitwa i tak
          naprawdę nie macie czasu dla siebie. Może nie robisz mu awantur, ale mina,
          zachowanie, też wiele znaczą.

          Wiem, że trudno się przełamać, ale tak daleko nie zajdziecie, nigdy nie wygrasz
          z rodzicami, którzy mu "podchlebiają", a w domu czeka naburmuszona żona. Mnie
          też długo czasu zajęło przestawienie się na inne podejście do męża, ale dzięki
          temu dziś potrafimy ze sobą rozmawiać.
    • ninel Re: Co sądzicie o takim mężu? 01.06.07, 11:03
      Mieszkam z moim narzeczonym juz półtora roku, i to ja mam mieszkanie, na które
      zarobiłam ja i moi rodzice. Planuję kupno następnego, większego. I ani ja, ani
      mój narzeczony nie planujemy umieścic go w akcie notarialnym, bo wiemy, że
      byłoby to w jakiś sposób nieuczciwe. Czułabym się wykorzystywana. A i tak jakby
      mi się cos stało, on je po mnie odziedziczy. Nie wiem, może moje
      postępowanie/myślenie wynika z faktu bycia kobietą. Może z tego, ze nie
      jesteśmy małżeństwem. Moze z tego, ze jest to mój kolejny poważny związek w
      zyciu (ale pierwszy kiedy z kims mieszkam). Wydatkami w zyciu dzielimy się
      jakoś na oko, ale żadne z nas nie narzeka i nie liczymy sobie, co kto na co
      wydał.
      • ann3011 Re: Co sądzicie o takim mężu? 01.06.07, 11:41
        nie rozumiem - w jaki sposób on by Cię wykorzystywał z tym mieszkaniem, ani w
        jaki sposób on ma je odziedziczyć jakby co (skoro nie będzie go w akcie) - to
        chyba rodzice je dostaną , skoro na nie pracowali?
        • ninel Re: Co sądzicie o takim mężu? 01.06.07, 11:49
          o tyle móglby wykorzystywac, ze sam nie ma majatku. gdyby ie mieszkał ze mna -
          musiałby wrócic do rodziców albo wynajac kawalerkę. kiedys popełnił parę błedów
          finansowo - zyciowych, wiec spłaca długi. połowa jego naprawde dobrej pensji
          jest zabierana przez komornika - nie ma w ogóle oszczędności. ja przy nim
          jestem krezus - ale to nie trudne w tym układzie. i generalnie źle się z tym
          czuję.

          jest coś takiego jak testament.
          • ann3011 Re: Co sądzicie o takim mężu? 01.06.07, 11:54
            ok - teraz kumam
    • bri Re: Co sądzicie o takim mężu? 01.06.07, 11:19
      Widać, że oboje macie wobec siebie wiele pretensji. Moim zdaniem trochę za
      bardzo starasz się kontrolować zachowanie męża i nie dziwię się, że jego to
      irytuje. Nie rozumiem po jaką cholerę w ogóle gotujesz te obiady skoro on
      prawie nigdy nie wraca do domu na czas? Może po to, żeby mieć powód do
      zrobienia mu awantury o późniejszy powrót?

      Proponuję olać obiadki a zaoszczędzony czas poświęcić na własne przyjemności.
      Pod żadnym pozorem nie dzwonić do męża, o której wróci. Nawet jeśli nie robisz
      awantury założę się, że on się krzywi już jak odbiera telefon od Ciebie. Moim
      zdaniem macie bardzo niezdrowy układ finansowy. Jesteście małżeństwem,
      powinniście połączyć Wasze finanse. Zaproponuj mężowi założenie wspólnego
      konta, na które będą spływać obie Wasze pensje. Niech rachunki nadal płaci maż.
      Ty uprzedzaj go tylko o jakiś większych wydatkach (np. ten pomnik). Niech on
      planuje wakacje znając Wasze wspólne zasoby finansowe. Nie komentuj sposobu w
      jaki on zarządza Waszymi finansami, niech czuje się za to w 100% odpowiedzialny.

      Pamiętaj - nie masz wpływu na zachowanie męża. Możesz tylko sama zacząć inaczej
      się zachowywać a to często pociąga za sobą zmiany w zachowaniu otoczenia. Nie
      masz jak go zmusić do rozmowy. On może się przed Toba otworzyć, jeśli poczuje
      się bezpiecznie. Przy tym poziomie pretensji, jakie do niego żywisz tak się nie
      stanie, nie masz na co liczyć. Nie miej też złudzeń, że w rozmowie mąż przyzna
      Ci rację - nawet jeśli zacznie z Tobą szczerze rozmawiać będziesz musiała
      prawdopodobnie wysłuchać paru niemiłych opinii na swój temat. I będziesz
      musiała to przyjąć na klatę i zastanowić się nad sobą a nie potraktować jako
      powód do kolejnej kłótni.

      Warto to wszystko zrobić oczywiście tylko pod warunkiem, że kochasz męża i
      zależy Ci na małżeństwie.
      • agnes0101 Re: Co sądzicie o takim mężu? 01.06.07, 12:25
        Z tym obiadem to oczywiście tylko przykład, bo wiadomo że to nie jest główny
        problem. Nie mniej jednak uważam że ważne jest by rodzina, jeśli tylko ma taką
        możliwość, jadała posiłki wspólnie, bo to także scala, jest wtedy czas na
        rozmowę, pogadanie na temat mijającego dnia. O dziecku nie pisałam , bo to
        nasuwa się samo z siebie, zresztą o tym problemie kiedyś już pisałam. A swoją
        drogą nigdy nie podgrzewam mu obiadu czy podaję jak przyjdzie później.
        Oczywiście początkowo tak robiłam ale jak zaczął przeginać odpuściłam to sobie,
        bo i po co? Przeszecie o rozmowie. Pisałam już że tyle razy o to prosiłam , ale
        dla niego nie ma tematu i tyle
        • bri Re: Co sądzicie o takim mężu? 01.06.07, 12:30
          No to co jest Twoim zdaniem głównym problemem?
        • malila Re: Co sądzicie o takim mężu? 01.06.07, 12:41
          To jest właśnie przyczyna, dla której rodzice nie powinni być zbyt dobrzy dla
          dziecka - mam na myśli Twojego męża. Bo gdzie mu będzie tak dobrze, jak u
          mamusi i tatusia. Nie wiem, czy jakakolwiek rozmowa ma sens, jeśli jemu jest z
          nimi lepiej niż z Tobą. No bo chyba lepiej, jeśli mu się do domu nie spieszy. O
          ile odpada opcja, że przy rodzicach trzyma go poczucie winy czy wdzięczności.
          Pytałaś go, czy mu zależy na Waszym związku? Próbowałaś pokazać mu jak wygląda
          nieprzestrzeganie reguł z tej drugiej strony? Może dobrze by było, żeby mąż
          zapominający uprzedzić, ze wróci później, nie zastał Cię w domu?
          • bri Re: Co sądzicie o takim mężu? 01.06.07, 12:49
            O tak, pokazywanie "kto tu rządzi" na pewno spowoduje, że mąż zapała do niej
            miłością i nagle zechce spełniać wszystkie jej życzenia. Na Ciebie by to
            podziałało?
            • malila Re: Co sądzicie o takim mężu? 01.06.07, 13:10
              bri napisała:

              > O tak, pokazywanie "kto tu rządzi" na pewno spowoduje, że mąż zapała do niej
              > miłością i nagle zechce spełniać wszystkie jej życzenia. Na Ciebie by to
              > podziałało?

              Przede wszystkim to nie chodzi o pokazywanie "kto tu rządzi", tylko o to, żeby
              mąż poczuł, czym jest jego zachowanie. Bo on może tego nie rozumieć i traktować
              prośby żony jako fanaberię. Gdybym ja nie rozumiała próśb mojego męża, to tak:
              na mnie by to podziałało. (Tak jak podziałało na mnie dopiero osobiste
              doświadczenie w kwestii wracania do domu o późnej porze bez uprzedniego
              zawiadomienia, chociaż moja mama latami próbowała mi to bezskutecznie
              wyjaśnić.) Chyba żebym każdą decyzję męża, która mi się nie podoba traktowała w
              kategorii rywalizacji o to "kto tu rządzi". Wtedy rzeczywiście nie byłoby szans
              na porozumienie. Ale w takiej sytuacji w ogóle nie widzę porozumienia.
              • bri Re: Co sądzicie o takim mężu? 01.06.07, 13:23
                Nie widzę nic złego w tym, żeby Agnes sobie wyszła wieczorem z domu jeśli czuję
                potrzebę - ale wychodzenie "na złość" mężowi; żeby mu udowodnić, że może być
                gorsza niż on to głupota.

                Agnes może sobie ustalać różne swoje reguły np. "zadzwoń jeśli nie wrócisz
                przed 19:30". Ja czułabym się jak gó..arz gdybym musiała męża codziennie
                precyzyjnie informować, o której będę w domu. Agnes po prostu chce kontrolować
                ile czasu mąż spędza u rodziców i w tym wypadku wykorzystuje do tego dziecko i
                stygnące obiadki.

                Zresztą jak sama pisze - akurat to jest najmniejszy problem.
                • malila Re: Co sądzicie o takim mężu? 01.06.07, 13:38
                  bri napisała:

                  > wychodzenie "na złość" mężowi; żeby mu udowodnić, że może być
                  > gorsza niż on to głupota.

                  Nie wiem, dlaczego przypisujesz celowemu wyjściu tak niskie pobudkiwink Nie
                  chodzi o udowadnianie tego, kto jest gorszy, albo kto komu bardziej dokopie.
                  Jeśli do faceta nie docierają prośby żony, to znaczy, że on albo ma je gdzieś,
                  albo ich nie rozumie. Jeśli ich nie rozumie, a żona wyczerpała wszelkie
                  możliwości werbalne, to pozostaje tylko próba wyjaśnienia, o co chodzi, przez
                  doświadczenie osobiste. Która to próba będzie oczywiście nieskuteczna, jeśli
                  mąż będzie uważał, że jeśli on się spóźnia - to nie ma sprawy, ale jeśli ona
                  się spóźnia, tzn. że robi mu na złość.

                  > Agnes może sobie ustalać różne swoje reguły np. "zadzwoń jeśli nie wrócisz
                  > przed 19:30". Ja czułabym się jak gó..arz gdybym musiała męża codziennie
                  > precyzyjnie informować, o której będę w domu. Agnes po prostu chce
                  kontrolować
                  > ile czasu mąż spędza u rodziców i w tym wypadku wykorzystuje do tego dziecko
                  i
                  > stygnące obiadki.

                  ZTCP nie chodzi o to, ile czasu mąż spędza u swoich rodziców, tylko to, ile
                  tego czasu może Agnes spędzić ze swoim dzieckiem. I z mężem.
                  • bri Re: Co sądzicie o takim mężu? 01.06.07, 13:46
                    Jesli ona mu te prośby powtórzyła milion razy to na pewno dotarło i można
                    założyć, że z jakiś powodów nie chce ich spełnić. Nie nazwałabym tego, co robi
                    jej mąż spóźnieniem. Nie jest dzieckiem i nie ma obowiązku stawiać się w domu
                    na określoną godzinę. Nie sądzę, żeby dla niego miało to być problemem, jeśli
                    jej nie będzie w domu jak on przyjdzie. Przypuszczam, że na obecnym etapie ich
                    związku facet odetchnie z ulgą, że czeka go spokojny wieczór.

                    Z tego co pamiętam z dyskusji z zeszłego roku Anges kończy pracę wcześniej niż
                    mąż i mogłaby sama dziecko odbierać ale nie chce bo nie ma samochodu. Gdyby je
                    odbierała sama, mąż nie musiałby jeździć do rodziców codziennie i byłaby
                    szansa, że wracałby do domu wcześniej.

                    • malila Re: Co sądzicie o takim mężu? 01.06.07, 14:09
                      bri napisała:
                      > Nie nazwałabym tego, co robi
                      > jej mąż spóźnieniem. Nie jest dzieckiem i nie ma obowiązku stawiać się w domu
                      > na określoną godzinę.

                      Ba, on nie ma nawet obowiązku wracać do domu w ogóle. Tylko czy taki układ
                      można nazwać związkiem. Ok, jakiegoś rodzaju związkiem - na pewnowink Dla mnie
                      jednak uczciwy związek dwojga ludzi zakłada, że się z tą osobą spędza więcej
                      czasu niż z rodzicami. Tutaj wygląda na to, ze jest odwrotnie.

                      > Z tego co pamiętam z dyskusji z zeszłego roku Anges kończy pracę wcześniej
                      niż
                      > mąż i mogłaby sama dziecko odbierać ale nie chce bo nie ma samochodu. Gdyby
                      je
                      > odbierała sama, mąż nie musiałby jeździć do rodziców codziennie i byłaby
                      > szansa, że wracałby do domu wcześniej.

                      Mąż się chyba zobowiązał w ramach umowy. No ale już mieszka tam, gdzie chciał,
                      to po co ma się teraz starać.
                      • bri Re: Co sądzicie o takim mężu? 01.06.07, 14:26
                        Malila - pewnie jej mąż zachowuje się czasem jak dzieciak. Niestety z tego co
                        Agnes pisze nie wynika, żeby ona była cokolwiek dojrzalsza. Ponieważ to ona się
                        zwraca z pytaniem czy związek ratować to ja jej radzę ratować. Ale zmienić może
                        tylko swoje zachowanie. Męża do niczego nie zmusi i na początek powinna się
                        pozbyć tego złudzenia.
        • sabciasal Re: Co sądzicie o takim mężu? 01.06.07, 13:47
          agnes, ja mam podobnego meża - też nie dotrzymuje słowa, nie rozumie ze to
          frustruje. dlatego tak wciągnął mnie ten wątek.
          poszukałam wczesniejszych postów do których się odwoływałas i nie rozumiem.
          Jakies pół roku temu zaczełas sama odbierac syna od teściów. Nawet pisałaś o
          pomocy teściów w doprowadzaniu na dworzec i ewentualnym wynajeciu opiekunki do
          przewozenia. Oczywiście było to pójcie na reke męzowi, który osiągnął to co
          chciał - mieszka w wybranym miejscu, dzieckiem opiekują się te osoby, które on
          wybrał i ty dziecko przywozisz bez jego pomocy. Co się więc stało, że sytuacja
          wróciła do stanu początkowego?
          Ja cię doskonale rozumiem, że się wściekasz. Mąż cię ewidentnie olewa,
          niestety. Moze w taki sposób chce cie ukarac, ustawić w pozycji oczekiwqanej.
          Wie, że będziesz zła i zdenerwowana. Ale trzyma cię w szachu - tylko on wie,
          kiedy wróci. A ty jesteś podporządkowana.
          Wobec tego dlaczego na boga znowu zaczał odbierac syna?!
    • g0sik Re: Co sądzicie o takim mężu? 01.06.07, 12:38
      Ciekawa jestem o której ten nieszczęśnik kończy pracę i ile czasu zajmuje mu
      dojazd do teściów. Coś mi się wydaje, że oczekujesz od niego, że na wejściu
      powie im do widzenia i biegiem będzie wracał do domu.
      Nie możesz zająć się sobą? Musisz tak wisieć na facecie? Zatrudnij opiekunkę i
      masz przynajmniej jeden problem z głowy…

    • lola211 Re: Co sądzicie o takim mężu? 01.06.07, 13:04
      MoZe sama odbieraj dziecko i problem zostanie rozwiazany.
      • bri Re: Co sądzicie o takim mężu? 01.06.07, 13:09
        Ależ późne powroty to tylko przykład. Prawdziwy problem leży gdzie indziej -
        tak napisała Autorka. Ale już nie chce napisać, gdzie leży ten prawdziwy
        problem. wink
        • pinkap Re: Co sądzicie o takim mężu? 01.06.07, 13:31
          Nie zazdroszcze sytuacji. Trzymaj sie.
    • mijaczek Re: Co sądzicie o takim mężu? 01.06.07, 13:44
      skoro zarzadalas rozwodu to chyba wiesz, czego chcesz...no chyba, ze slowa
      rzucasz na wiatr... to wtedy robisz z siebie idiotke.
      • wieczna-gosia egzaktli mijaczek :) 01.06.07, 13:58
        ty sobie wyobrazasz ze uzylas grozby a maz mysli taaa jaaasne......
        • agnes0101 Re: egzaktli mijaczek :) 01.06.07, 14:37
          No cóż widzę że wątek się rozwija i to czasami na całkiem boczne tory. Co do
          przywożenia dziecka osobiście. Owczem był taki okres, gdy jeździłam, tyle tylko
          że później pokasowali mi pociągi i niestety nie miałam możliwości, gdyż jadąc
          autobusem byłabym tak samo jak mąż, nawet wychodząc wcześniej, bo poprostu mam
          dalej do pracy. A poza tym nie chcę ich za często absorbować bo to wkońcu
          starsi ludzie, a poza tym nie zawsze jest pogada i chcę im oszczędzić
          przyprowadzania dziecka w upale czy w deszczu. Mało tego dzisiaj i owszem
          powiedziałam że pojadę po dziecko, chociażby ze względu na Dzień dziecka.
          Zadzowniłam więc do teściów by się w tej kwestii umówić. Niestety odebrał teść
          (strasznie stanowczy i pyskaty człowiek). Mówię mu że zastanawiam się czy
          podjechać do nich czy mi go przyprowadzą na dworzec bo jest dzień dziecka i
          chciałabym z nim gdziej jeszcze pojechać. To on mi wypalił: ja nigdzie nie będę
          przyprowadzał dziecka, co wy sobie myślicie, nie jesteśmy służącymi etc. No
          przepraszam bardzo, przy poprzednim konflikcie i ustaleniach o przyprowadzaniu
          dziecka zgodzili się bez problemu i słowa nie było o wykorzystywaniu. A teraz
          również ode mnie wymaga bym po pracy przyjeżdżała po dziecko, szła do nich,
          siedziała tam przy herbatce i czekała na męża lub wracała sama z dzieckiem,
          czyli w efekcie byłabym o tej samej porze co mąż. A ja chcę popostu byśmy
          tworzyli rodzinę a nie przesiadywali u teściów. Nie mam nic przeciwko nim,
          wręcz przeciwnie uważam że są ok zwłaszcza teściowa, nie mniej jednak w
          tygodniu nie mam czasu na pogaduchy. W weekend proszę bardzo możemy my pojechać
          do nich lub oni do nas czy spotkać się na działce , tyle razy to mówiłam ale
          lepiej marudzić. Któraś z was zarzuciła że chcę poprostu kontrolować męża -
          bzdura. Nie wymagam by przyjeżdżał na czas z zegarkiem w ręku, mówiłam mu że
          jeśli tak bardzo mu zależy na siedzieniu u rodziców, proszę bardzo tylko niec
          wyznaczy sobie powiedzmy 2 x w tygodniu takie nasiadówki, zostanie dłużej ale
          nie codziennie, no bo kiedy my mamy tworzyć tą rodzicę, iść z dzieckiem na
          spacer, pobawić się z nim, czy zwyczajnie porozmawiać?
          • miacasa Re: egzaktli mijaczek :) 01.06.07, 14:43
            Agnieszko, nie uda Ci się tymi metodami, Twojemu mężowi odpowiada dotychczasowy
            układ, gdzieś się zgubiliście Wy - jako para, cały czas widać tu Was - rodziców.
            Opłać te wspólne wakacje, jedźcie daaaaaaleko od teściów i poszukajcie siebie.
          • lenka30a Re: egzaktli mijaczek :) 01.06.07, 14:44
            a nie możesz zatrudnić niani???
          • bri Re: egzaktli mijaczek :) 01.06.07, 14:46
            Nie wymagam by przyjeżdżał na czas z zegarkiem w ręku, mówiłam mu że
            > jeśli tak bardzo mu zależy na siedzieniu u rodziców, proszę bardzo tylko niec
            > wyznaczy sobie powiedzmy 2 x w tygodniu takie nasiadówki, zostanie dłużej ale
            > nie codziennie, no bo kiedy my mamy tworzyć tą rodzicę, iść z dzieckiem na
            > spacer, pobawić się z nim, czy zwyczajnie porozmawiać?

            Nie wymagasz ale jednak wymagasz bo dzwonisz jak się nie stawi na czas. Nie
            kontrolujesz ale jednak ma sobie wyznaczyć najwyżej dwa dni w tygodniu.
            • sabciasal Re: egzaktli mijaczek :) 01.06.07, 15:01

              Nie wymagasz ale jednak wymagasz bo dzwonisz jak się nie stawi na czas. Nie
              > kontrolujesz ale jednak ma sobie wyznaczyć najwyżej dwa dni w tygodniu.

              bri, to ja już nie rozumiem
              to co wg ciebie ta kobieta ma zrobic?
              nic nie wymagać, brac na siebie zawalone przez meza obowiazki i podporzadkowac
              sie?
              dała ciała, że nie upewniła sie co do prawdziwych zamiarów teściów przed kupnem
              mieszkania. ale to młoda meżatka, może wierzyla męzowi ze naprawde rozmawiał, a
              przynajmnie chciała wierzyc
              a teraz co? zeby widywac sie z dzieckiem w ciagu tygodnia ma wziac na siebie
              zobowiazania mężą (bo jak pisze inne rozwiazania typu samochod, niania
              odpadaja).
              mąż ułożył sobie zycie tak jak chciał - mieszkanie, opieka nad dzieckiem, czas
              powrotu do domu. A ona ma nie kontrolować, nie dzwonic, nie narzekac tylko
              sama wszystko robić? i jeszcze byc w tym wszystkim zadowoloną?
              • bri Re: egzaktli mijaczek :) 01.06.07, 15:15
                Jakie obowiązki zawalił jej mąż? Co masz na myśli mówiąc, że ma "sama wszystko
                robić"?

                Moim zdaniem Agnes powinna też sobie tak życie ułożyć, żeby była zadowolona.
                Niestety musi to zrobić własnymi rękami a nie rozkazując mężowi.

                Nie wierzę, że nie ma możliwości innego rozwiązania opieki na dzieckiem albo
                przynajmniej odbierania dziecka od teściów. Jeśli Agnes twierdzi, że nie ma -
                to niech się pogodzi z istniejącą sytuacją.
                • sabciasal Re: egzaktli mijaczek :) 01.06.07, 15:40
                  bri napisała:

                  > Jakie obowiązki zawalił jej mąż? Co masz na myśli mówiąc, że ma "sama
                  wszystko robić"? Moim zdaniem Agnes powinna też sobie tak życie ułożyć, żeby
                  była zadowolona. Niestety musi to zrobić własnymi rękami a nie rozkazując
                  mężowi. > Nie wierzę, że nie ma możliwości innego rozwiązania opieki na
                  dzieckiem albo przynajmniej odbierania dziecka od teściów.
                  Jeśli Agnes twierdzi, że nie ma - to niech się pogodzi z istniejącą sytuacją.

                  rozumiem. pogodzic sie i milczeć.
                  co do obowiązków: opierając sie na postach agnes - inaczej ustalali kwestie
                  dowozenia dziecka. Dla mnie to zawalenie obowiazków przez jej meża. On
                  faktycznie ułożył sobie wszystko tak, jak chciał. Chociaż troche kosztem żony.

                  • wieczna-gosia Re: egzaktli mijaczek :) 01.06.07, 15:54
                    nie- nie pogodzic sie i milczec. tylko zamiast wytykac mezowi czas spedzany u
                    rodzicow- moze zaczac rozmawiac od drugiej strony- sprowokowac go by refleksja
                    "jestesmy rodzina i potrzebujemy czasu razem" byla jego refleksja. I wtedy nie
                    ona bedzie mu dzwonic, tylko on sam bedzie czul ze juz pora zwijac zagle.

                    moze faktycznie zamiast straszyc mitycznym rozwodem- od podstaw wyjasnic powody
                    problemu- JA spedzam za malo czasu z dziecmi i z toba i to JA tego potrzebuje.
                    Zaryzykowalabym prawdopodobnie jezdzenie po dzieci- bo w autobusie tez
                    spedzalabym z nimi czas. Albo wziela studentke czy inna dziewczyne siedzaca na
                    wychowawczym, zeby mnie nie zarznelo finansowo do odbierania dzieci. I nie
                    przestawala nawijac, prezentujac postawe "bo ja" a nie "bo ty"- to taka sztuczka
                    psychologiczna smile bardzo skuteczna i do dzieci i do doroslych smile

                    uwazam ze powinnas rozmawiac z mezem zupelnie go nie akatujac. Gdyz tak sobie
                    poscielislas ze maz bardzo wygodnie sie rozlozyl. nie sadze by u mamusi bylo mu
                    tak rewelacyjnie- mysle ze ma ochote po pracy sie polenic a mamusia pod nosek
                    poda. I wnusiami sie zajmie i mu do domu nie spieszno. Jesli mamusia go nie
                    wykopuje- to ja bym olala mysli o tym ze starzy ludzie potrzebuja odpoczac- jak
                    potrzebowac beda to syna pogonia. Zamij sie swoim komfortem w tym wszystkim, mow
                    czego tobie potrzeba (np kontaktu z dziecmi) i mysle ze sie dogadacie.



                    A co do lektur- szczerze polecam ksiazki z serii "Jak mowic .... jak
                    sluchac...". Sa o dzieciach ale zasady w nich opisywane, szczegolnie
                    konstruktywnego prowadzenia sporow sa swietnie, pczywiscie po przepuszczeniu
                    przez osobisty filtr (powiedzenie "wiedze ze jestes wsciekly" w moim mezu
                    wywoluje wybuch smiechu, co posrednio prowadzi do celu czyli rozladownia
                    napiecia ale chyba nie o to chodzilo autorkim). I mezowie na ogol sa
                    inteligentniejsi niz dwulatek dzieki czemu nauka trwa krocej smile
                  • bri Re: egzaktli mijaczek :) 01.06.07, 16:10
                    Sabciu, mąż kupił mieszkanie, załatwił opiekę dla dziecka w dodatku bezpłatną,
                    odwozi je i przywozi do domu. W dodatku Agnes nie ma możliwości załatwić innej
                    opieki (nie wiem z jakiego powodu, koszty??) więc było to zdaje się jedyne
                    wyjście.

                    "Kosztem żony" odnosi sie jedynie do pory przywożenia dziecka, która jej nie
                    odpowiada. Co Agnes robi, żeby spędzać z dzieckiem więcej czasu i "tworzyć
                    rodzinę" - robi mężowi wyrzuty jak posiedzi u rodziców 40 minut dłużej. Proszę
                    Cię! wink
                • lola211 Re: egzaktli mijaczek :) 01.06.07, 15:47
                  > Moim zdaniem Agnes powinna też sobie tak życie ułożyć, żeby była zadowolona.

                  A wiesz ile to wysilku wymaga? Znacznie wiecej niz gledzenie ustawiczne mezowi
                  o ktorej ma sie meldowac.

                  Widocznie facet ma powod, ze mu sie do domu nie spieszy- moze zona powinna
                  jednak rachunek sumienia zrobic?
                  • jasminum30 Re: egzaktli mijaczek :) 01.06.07, 15:51
                    Żona, owszem , powinna zrobić rachunek sumienia, bo na pewno nie zaszkodzi, a
                    mąz może powinien wreszcie dorosnąć.
                    • wieczna-gosia Re: egzaktli mijaczek :) 01.06.07, 15:59
                      > Żona, owszem , powinna zrobić rachunek sumienia, bo na pewno nie zaszkodzi, a
                      > mąz może powinien wreszcie dorosnąć.

                      powinien, to prawda. oboje maja tutaj co nieco do wykonania. Ale ze ona akurat
                      tu pisze a nie on, to bedziemy jej pokazywac co moze zrobic ona. A moze, moze. A
                      maz dorosnie, tylko trzeba mu troche szklarni zwinac bo na razie zahuolubiony na
                      maksa.
                      I jeszcze hoce z kasa wyczynia. generalnie tutaj bym wiekszego dymu narobila i w
                      ogole uwazam ze jak kasa sie staje elementem wladzy to nalezy to zwalczac ogniem
                      i Mieciem smile
                    • bri Re: egzaktli mijaczek :) 01.06.07, 16:01
                      Tylko jak to zrobić, żeby on dorósł? Znasz jakiś sposób? W tym właśnie rzecz,
                      że nie ma go jak do tego zmusić. Agnes może ewentualnie sama dorosnąć i wziąć
                      odpowiedzialność za swoje życie.
                      • miacasa Re: egzaktli mijaczek :) 01.06.07, 16:06
                        coś w tym jest, w kńcu to jej życie, dziecko, mąż
                        a chwilami wydaje się, że tak bezwiednie wszystko w łapki mężą i teściów oddała
                      • wieczna-gosia Re: egzaktli mijaczek :) 01.06.07, 16:12
                        Agnes może ewentualnie sama dorosnąć i wziąć
                        > odpowiedzialność za swoje życie.

                        mam taka cyniczna obserwacje, ze mezczyzni nadspodziewanie czesto postawieni
                        przed alternatywa "albo jestes duzym chlopcem albo spadaj do mamusi misiu",
                        zaczynaja ladnie wspolpracowac, przestaja sie rozczulac. i nie wymaga to ze
                        strony kobiety zadnych zabiegow poza zajeciem sie soba. Przetestowalam to takze
                        na sobie- mamusia mojego misia naprawde przerazona a on dyga z dziecmi przed 7.
                        Kiedy mialam jakiekolwiek skropu;y czy on sobie da rade- on soie nie dawal rady
                        OCZYWISCIE. Odkad przestalam sobie zawracac glowe czy on sobie poradzi- on sobie
                        radzi a do kolegow strzela teksty w stylu "no jak to nie zalatwiles?? moja zona
                        wraca po 20 z pracy i ja wszystko zalatwiam a ty nie zalatwiles??" hehe smile

                        Uwazam ze dorosniecie Agnes wyjdzie im obojgu na zdrowie i stawiam na to ze
                        misio jak sie skapnie ze nie ma innego wyjscia- to dorosnie az bedzie sie
                        kuuurzyc smile bo wbrew pozorom zapewnie na rozwodzie to mu najmniej zalezy smile
                        • jasminum30 Re: egzaktli mijaczek :) 01.06.07, 16:27
                          Szkoda mi dziewczyny, bo to zawsze przykre jak nam się coś w związku psuje, a
                          dobrej woli nie widać, ale muszę przyznać Ci rację. Też to przerabiałam na
                          sobie, postawiłam na proaktywność i udało się, a było naprawdę źle.

    • anngal Re: Co sądzicie o takim mężu? 01.06.07, 16:57
      Cześć, nie czytałam wszystkich postów więc mogę kogoś powtarzać, ale
      postanowiłam napisać, bo opowieść Agnes jest wypisz wymaluj z mojego małżeństwa,
      tylko że my jesteśmy już 14 lat po ślubie. Dlatego też i emocje opadły i
      człowiek zmądrzał, dokonał przewartościowania w swoim życiu i teraz jest
      dobrze, tak jak byśmy dopiero teraz się,,dotarli", a przecież przed ślubem
      znaliśmy się 8 lat! I nie była to pobieżna znajomość. Uważam, że dopiero
      wspólne życie, dzieci, problemy pokazują, czy potrafimy razem żyć. Wasze
      kłótnie wg mnie wynikają z różnicy charakterów a nie z braku dobrej woli. Twój
      mąż pojmuje świat inaczej i nigdy nie będzie myślał Twoimi kategoriami i
      odwrotnie. Trzeba sobie odpuścić, nie doszukiwać się złych zamiarów, robienia
      na złość, tylko zaakceptować, że ON TAKI JEST. Wiem, jak mnie wkurzały takie
      słowa, ale z perspektywy czasu widzę, że innego wyjścia nie ma, jeśli chcecie
      razem być. A zastanów się, czy nie to właśnie pociągało Cię w Twoim mężu, że
      był taki spokojny, małomówny, zawsze mogłaś się wygadać a on wysłuchał, nie
      wymądrzał się. Taka strategia, jaką obrałaś spowoduje, że staniecie się sobie
      obcy. Musicie rozmawiać, do znudzenia, ale spokojnie
Pełna wersja