ciag dalszy oparzenia w przedszkolu

02.06.07, 08:23
Opisywałam kilka dni temu wydarzenie,ktore miało w zerówce przedszkolnej u
mojej córeczki w srode.Wychowawczyni przy wyzszym stoliku nalewała sobie
wrzatek do szklanki,by zrobic herbate,moja corka siedziala tuz obok przy
nizszym stoliku odwrocona plecami,Pani nie trafila i polala wrzatek na plecy
mojej corki.Oparzenia Ola ma drugiego stopnia około 20cm na 8 cm i kilka
malutkich pojedynczych.Nie wezwano pogotowia(teraz przyznaja ze to byl blad)
ani nie powiadomiono Rodzicow(co do Rodzicow mowia ze to byl krotki czas od
wypadku i ze byli pewni ze zaraz odbierzemy corke).Udzielono pomocy w ten
sposob ze zdjeto jej ubranie ,polewano woda i przykladano mokry recznik.
Jako ,ze maz jest lekarzem udzielil Oli po odebraniu jej natychmiastowej
pomocy ,bylismy tez w szpitalu gdzie rowniez otrzymalismy pomoc
medyczna.Teraz Ola ma antybiotyki doustne na rane rozne masci ,zmieniane sa
jej opatrunki co kilka godzin co wiaze sie z duza bolesnoscia poniewaz za
kazdym razem lana jest woda utleniona na rane,nakladane sa mascie.Podajemy
jej tez doustne srodki przeciwbolowe.
Skorzystalismy z Państwa cennych rad.
Zlozylismy w skarge w Kuratorium i u Burmistrza,ktoremu podlega przedszkole
(nieostroznosc i bezmyslnosc Pani,nie wezwanie pogotowia ,brak powiadomienia
Rodzicow).
Pani dyrektor dzwonila codziennie i pytala o stan zdrowia corki.
Wczoraj Pani dyrektor prosila Nas by przyszlismy i zalatwilismy sprawy
formalne.
Przedstawila Nam sprawozdanie z wypadku,ktore zaniosla do Burmistrza.
Bardzo prosila wraz z nauczycielka ,ktora oparzyla moja corke o wycofanie
skargi z Kuratorium,poniewaz ucierpi na tym placowka i inne osoby tam
pracujace rzuci to czarny cien na nia.Plakaly.Przepraszaly.Nauczycielka
opowiadala ze ma wnuki w wieku dzieci,ze maz jej zginal 16 lat temu w wypadku.
Mowily ze czajniki w salach zostaly wycofane i jest zakaz wnoszenia cokolwiek
goracego.Przyznawaly sie do swojej winy i ze takie wydarzenie nie powinno
miec miejsca.
Ja rowniez plakalam mowiac o tym,jak cierpi teraz moja corka,jak bezmyslnie
Pani postapila i ze moja corka najprawdopodobniej bedzie miala blizny na cale
zycie.A dla nich liczy sie dobre imie przedszkola.
Nauczycielka zapytala co moze zrobic dla Oli.Zapadlo milczenie.
Dyrektorka prosila znow o wycofanie skargi,mowila ze i tak zostaniemy
powiadomieni w jaki sposob nauczycielka zostanie ukarana i o konsekwencjach .
Powiedzielismy ze zastanowimy sie nad wycofaniem skargi.
W poniedzialek w przedszkolu mamy spotkanie z inspektorem BHP itd w zwiazku z
wypadkiem.
Nie wiem co robic,nie jestem osoba msciwa,nie chce niszczyc komus zycia(panie
zapewnialy ze przezyly to bardzo),ale Pani ktora miala czuwac nad
bezpieczenstwem mojej coreczki,starac sie by nic sobie nie zrobila ,chronic
ja przed niebezpieczenstwami,sama ja skrzywdzila.Czy gdyby ona szla i ktos
wylalby jej przez przypadek wrzatek na plecy.Wystarczylaby jej skrucha tej
osoby.?
Najbardziej zal mi coreczki.
Nie wiem co robic,jaka podjac decyzje wycofac skarge,co byscie Panstwo
zrobili na moim miejscu?
    • magi104 Re: ciag dalszy oparzenia w przedszkolu 02.06.07, 08:30
      Krótko:
      nie wycofałabym...
      • bacha1979 Re: ciag dalszy oparzenia w przedszkolu 05.06.07, 10:24
        Wycofalabym tą skargę.
    • dlania Re: ciag dalszy oparzenia w przedszkolu 02.06.07, 08:32
      Ufff...
      Biedna maleńka! Spotkało ja coś tak złego i bolesnego od osób, które miały sie
      nią opiekować.
      Nie wiem, co bym zrobiła w Twojej sytuacji. Być może wycołałabym skargę, gdybym
      miała pewnośc, że te czajniki za rok, dwa, po chichutku nie wrócą na sale.
    • demarta wieczorynko 02.06.07, 08:45
      niepotrzebnie pozwalasz sobie na wątpliwości. ja wiem, ze główną przyczyną były
      łzy ich dwóch naraz, ale.......

      po pierwsze z ich strony to był szantaż emocjonalny i nic więcej. fakt, ze pani
      wylała wrzątek, a jej mąż zmarł 16 lat temu to tylko i wyłącznie próba wywarcia
      na tobie wpływu. a łzy to środek zwiększający doznania w tej sytuacji. uzmysłów
      to sobie i nie pozwól na powodzenie tak bezczelnego szantażu z ich strony. one
      zmierzają do celu nie zwracajac uwagi na nikogo i na nic. a tylko od ciebie
      zależy czy im na to pozwolisz, czy nie. i pamiętaj, ze najbardziej poszkodowaną
      w tym wszystkim i tak jest twoja córka, nie one.

      a druga rzecz, która mnie trapi...... załóżmy, ze wycofujesz skargę, dajesz się
      wkręcić w nieszczęście pań, nie chcesz "rujnować im życia" (choć to nieprawda,
      to tylko ich zwrot - sposób na ciebie). i za rok, dwa dowiadujesz się o
      kolejnym jakze nieszczęśliwym i przypadkowym wypadku w tymże przedszkolu, z
      udziałem chociażby tej samej pani. nie będzie ci wtedy żal tego dziecka? nie
      zjedzą cię wyrzuty sumienia, że wycofałaś skargę, bo dałaś się zmanipulować
      paniom, a zapłaciła za to nie tylko twoja córka, ale i kolejne dziecko? wtedy i
      ty powinnaś mieć to dziecko na sumieniu.

      dziewczyno, nie działasz tu w imie korzysci własnej. ty działasz społecznie, w
      imię dobra dla przedszkolaków, spokoju ich rodziców oraz dla czystego sumienia
      twojego i twojego męża. no bo któż inny ma teraz zadbać o dzieciaki, skoro
      panie niedomagają w swojej roli?
    • lola211 Re: ciag dalszy oparzenia w przedszkolu 02.06.07, 08:46
      Wycofalabym te skarge.
      Ta osoba poniosla juz konsekwencje, bardzo zaluje tego co sie stalo, podjeto
      kroki w celu wyeliminowania takich wypadkow w przyszlosci.
      Dla mnie najwazniejsa bylaby postawa tej nauczycielki
      - jesli jest taka jak piszesz, to wiedziona ludzkim odruchem skarge bym
      wycofała.
    • fergie1975 Re: ciag dalszy oparzenia w przedszkolu 02.06.07, 08:47
      jak już sie powiedziało A trzeba powiedziec B, ciekawe ile wczesniej razy
      oparzyła dzieci lub inaczej je skrzywdziła i płaczem wymusiła milczenie.
      • lola211 Re: ciag dalszy oparzenia w przedszkolu 02.06.07, 14:39
        A skad taki wniosek? Dokonujesz naduzycia.
        • fergie1975 Re: ciag dalszy oparzenia w przedszkolu 02.06.07, 17:04
          z opisu wynika ze przedszkolance ewidentnie brak wyobraźni, niestety..
    • denea Re: ciag dalszy oparzenia w przedszkolu 02.06.07, 08:47
      Czytałam tamten wątek o poparzeniu sad(( Szkoda mi bardzo dziewczynki.
      Może troszkę pocieszająca będzie historia o synku mojej koleżanki, jego babcia
      robiła sobie herbatę a dwulatek wpadł na nią i też go polała wrzątkiem, ale
      większy obszar - buzia, za uchem, brzuszek i pół plecków. Zgroza, no naprawdę.
      Jednak goi się pięknie i nie będzie miał żadnych blizn (o ile nie będzie
      wytawiał tych miejsc na słońce) mimo że na pierwszą pomoc czekał ponad godzinę.
      Mam więc nadzieję że i u Twojej córci pięknie się zagoi. Pozdrawiam ją
      serdecznie.
      Co do tematu - chyba bym wycofała. Jeśli panie rzeczywiście zrozumiały swoją
      głupotę i nie popełnią więcej takiej nieostrożności (a mam wrażenie że już mają
      nauczkę) to pewnie bym odpuściła.
      Ale to Twoje dziecko i jego ból, Ty byłaś na rozmowie i wiesz jak wyglądała...
      • mama_frania Re: ciag dalszy oparzenia w przedszkolu 02.06.07, 08:54
        Ja bym nie wycofała skargi. Dla mnie w takiej sytuacji zwykłe przepraszam to za
        mało. Za cos takiego powinny dostać porządną nauczkę- myślę, że jesli się
        wycofasz to niewiele z tego zrozumieją na przyszłośc.
        • trawa_cytrynowa Re: ciag dalszy oparzenia w przedszkolu 02.06.07, 09:07
          Nie masz racji, dla tej Pani to juz kara i wierz mi zapamięta to na całe życie.
          • mama_frania Niestety nie sądzę.... 02.06.07, 09:22
            Niestety spotkałam się z przypadkami kiedy coś podbnego wcale nie było nauczką.
            Jedynme co ewentualnie by zapamiętały to że płaczem i graniem na emocjach można
            wszystko załatwić. Gdyby chodziło o moje dziecko i jego cierpienie na pewno bym
            nie odpuściła, bo ktoś się rozpłakał i ma cięzkie życie.
        • wieczorynka2 jeszcze kilka slow od autorki 02.06.07, 09:13
          Sama jestem rozbita psychicznie.Czy skrucha byla szczera tych Pan.?Pewnie
          tak ,zalowały ze to sie wydarzyło,bały sie o swoje miejsca
          pracy,konsekwencje.Uderzylo mnie jedno zdanie.Wspomnialam im,ze moj synek
          pierwszoklasista zachorowal wczoraj na ospe i tez niepokoje sie jak Ola
          oparzenie i ospe zniesie,a nauczycielka zapytala ni stad ni zowąd (moim
          zdaniem)mojego meza,czy miesieczne dzieci tez choruja na ospe,bo ma zapewne
          takiego wnuczka.Jakos nie na miejscu to zabrzmialo,porada lekarska w sytuacji
          gdy mowimy o bolu mojej corki,cierpieniu.Uwazam ze nie troszcza sie te Panie o
          moje dziecko,tylko o siebie,choc zapewne jest im przykro ,ze to sie wydarzylo.
          Nie wiem czy te Panie sobie zdaja sprawe,ze moglam zlozyc sprawe do
          prokuratury,doniesienie o przestepstwie,a zlozylismy "tylko"skarge do
          kuratorium.
          Jest wiele aspektow sprawy.Jak wspominalam kilka dni temu mam tez mlodsza
          coreczke,ktora ma niespelna rok.Pewnie bedzie musiala chodzic kiedys do innego
          przedszkola.Ja z zawodu jestem logopeda ,miasteczko jest male,praca z
          ukladow,pewnie gdy nie wycofam skargi pracy juz w ogole nie dostane.
          No i jak Ole potraktuja w zerowce jesli wroci ,wprawdzie to juz
          krotko ,kilkanascie dni do konca roku szkolnego.Z drugiej strony Ola lubila
          chodzicdo przedszkola.Chcialaby tam wrocic,ale pyta mi sie dlaczego wlasnie ona
          zostala oparzona i czy to zle ze siedziala przy stoliku.
          Przepraszam,ze tak wszystko opisuje,ale nie potrafie i ja sobie poradzic z ta
          sytuacja, pisanie jakos porzadkuje moje mysli.
          • shady27 nie wycofuj skargi 02.06.07, 09:16
            a swoja droga ciekawe ilu mamusiom jeszcze zagraja na sumieniu. Co cie obchodzi, ze maz pani zmarl 16 ;lat temu, zadbaj o corke i interesy innych dzieci. Ta pani w koncu zapomni o tym co sie stalo, a Twoja corka nie.
            • demarta Re: nie wycofuj skargi 02.06.07, 09:21
              dokładnie. i powtarzam nie chodzi tu o zemstę ani o odegranie się na paniach.
              tu chodzi poprostu o dobro innych dzieci. w takich instytucjach nie może
              pracować każdy. a napewno nie tylko dlatego, ze jest bezrobocie i ktoś bedzie
              miał problem ze znalezieniem następnej pracy. nic kosztem dzieci. a decyzja
              należy do ciebie. twoja rezygnacja byłaby dla mnie przymykaniem oczu na coś, co
              nie powinno mieć miejsca.
            • wieczorynka2 i jeszcze kilka 02.06.07, 09:25
              W dokumentacji dla burmistrza bylo napisane ze w Pania wbieglo dziecko i woda
              zostala wylana na moja corke(nie napisana ze siedzaca przy stoliku).Bylo jakby
              zasugerowane ze byc moze to moja corka narazila sie na to
              niebezpieczestwo,wbiegla(?).Poza tym bylo napisane:brak swiadkow wypadku.Jak
              rozumiem dzieci przebywajace w sali to nie sa swiadkowie.A drugiej Pani nie
              bylo w tym momencie.Zdarzenie mialo miejsce kolo 14.15.zwykle odbieramy Ole
              przed 15sta.
              • dlania Re: i jeszcze kilka 02.06.07, 09:29
                Czyli próba wykręcenia sie od wszelkiej odpowiedzialności.
                Nie wycofuj tej skargi.

                fotoforum.gazeta.pl/5,2,dlania.html
              • mama_frania Re: i jeszcze kilka 02.06.07, 09:33
                W świetle tego co piszesz to absolutnie nie wycofuj. Widać, że zdarzenie nic ich
                nie nauczyło, próbują zacierać ślady i zrzucac odpowiedzialnośc na Twoje
                dziecko, a skrucha była tylko na pokaz bys wycofała skargę. Uważam, że tacy
                ludzie powinni być bezwzględnie ukarani, bo przecież odpowiadaja za
                bezpieczeństwo dzieci- tu nie powinno się tolerować żadnej nieodpowiedzialności.
                • dlania Re: i jeszcze kilka 02.06.07, 09:37
                  Co do Twoich obaw: nie wiem, czy rzeczywiście może sie spotkać w pracy "zemsta"
                  - jesli pani dyrektor ma duże chody... Ale z drugiej strony nie robisz nic złego
                  i może nie będa chcieli z Toba zadzieraćwink
                  Na dzieciach raczej nie będa sie wyżywać - z moich doświadczeń wynika, że po
                  takich sytuacjach panie stają sie wręcz nadopiekuńcze i nadmiłe. Nie pozwól
                  tylko, żeby wmówiono Twojej córce, że była w tym jakas jej wina - i tak juz
                  sobie dziewczyna nie radzi z ta sytuacją.
                  Trzymam kciuki za całośc!
                • agamama123 Re: i jeszcze kilka 02.06.07, 18:01
                  Ciekawe jak to dziecko wbiegło i oparzenia ma tylko na plecach?
              • drie Re: i jeszcze kilka 02.06.07, 09:36
                jesli wycofasz skarge, czajniki zlikwidowane beda tylko w tym przedszkolu.
                jesli zajmie sie tym kuratorium, jest szansa, ze inne przedszkola bada
                sprawdzone pod tym katem. jesli sprawe sie naglosni - nie tylko w waszej
                miescowosci. uwazam, ze same pozytywy. szczegolnie, gdy do burmistrza poszlo
                podkrecone sprawozdanie z wypadku. tobie w oczy - placz, a za plecami -
                wybielanie sie. spytaj ich jak to z tym jest? dlaczego nie moga napisac prawdy
                i wtedy prosic o wycofanie.

                trzymam kciuki za mala i duzo sily- wam/rodzicom.
              • joanna35 Re: i jeszcze kilka 02.06.07, 09:39
                Z poczatku byłam za wycofanie, ale w świetle Twojego ostatniego postu nie
                wycofałabym, a gdyby ktoś miał o to do mnie pretensje to pisamo dla burmistrza
                byłoby doskonałym dowodem na mataczenie obu pań. Czy środowisko nauczycieli,
                pedagogów jest pamiętliwe i mściwe?
                • agnieszkas72 Re: i jeszcze kilka 02.06.07, 09:48
                  Nie wycofuj skargi.W takich sprawach dobro dzieci przebywających pod opieką
                  przedszkoli jest na pierwszym miejscu.Manipulowanie faktami wkurzyłoby mnie
                  niesamowicie.Bardzo się dziwię,że taka sytuacja w ogóle mogła się wydarzyc-12
                  lat temu zaczynałam pracę w szkole życia i bardzo podkreślanym punktem
                  regulaminu dla nauczycieli był zakaz wnoszenia na salę,gdzie są dzieci gorących
                  napojów,nie wspominając już o przyrządzaniu ich...Myslałam,że w przedszkolach
                  tez obowiązuje coś takiego.Niestety,pani powinna ponieść konsekwencje swojej
                  bezmyślnosci.
              • acorns Re: i jeszcze kilka 02.06.07, 11:05
                Jak panie coś kręcą to znaczy że robi im się gorąco koło dupy. Ja bym na Twoim
                miejscu zaproponował polubowne załatwienie sprawy - np. 3 tysiące wzamian za
                wycofanie oficjalnej skargi. Niby na pokrycie kosztów leczenia. Ola jest już
                oparzona i to się nie wróci. A tak to kasę będziesz miała i panie poniosą
                konsekwencje nieprzestrzegania zasad BHP, a jednocześnie nikt pracy nie straci
                i nikt nikomu nie bedzie mącił w papierach.
                • rita75 Re: i jeszcze kilka 02.06.07, 11:52
                  3 tysiące wzamian za
                  > wycofanie oficjalnej skargi

                  szantaż? jakiez to niskie....
              • mama5plus Re: i jeszcze kilka 02.06.07, 17:28
                wieczorynka2 napisała:

                > W dokumentacji dla burmistrza bylo napisane ze w Pania wbieglo dziecko i woda
                > zostala wylana na moja corke(nie napisana ze siedzaca przy stoliku).Bylo
                jakby
                > zasugerowane ze byc moze to moja corka narazila sie na to
                > niebezpieczestwo,wbiegla(?).Poza tym bylo napisane:brak swiadkow wypadku.

                Nie wycofuj absolutnie!!
                Wiem, ze wypadki sie zdarzaja, nawet w domu niestety. Moja najstarsza corka
                gdy miala nieco ponad rok uwiesila sie na blacie szafki ktory sie odkleil uncertain/
                A uwiesila sie bo tam przestawilam swoja herbate - mialo byc w bezpieczne,
                niedostepne dla niej miejsce sad
                Na naszych oczach.
                Poparzenia byly dotkliwe (caly policzek, ucho, glowa, plecy). Na szczescie nie
                pozostal najmniejszy slad, ale ja caly czas mam wyrzuty sumienia i pamietam jej
                krzyk i bol pozniej i zastanawiam sie czy i jak to wplynelo na jej psychike.
                Jednak to moje dziecko.
                Nie wiem czy pani przedszkolance zalezy na czyms innym niz za przeproszeniem
                wlasne cztery litery i reputacja placowki.confused
                Nie sadze, oceniajac po zacytowanych przez Ciebie komentarzach i powyzszym
                przeklamaniu w raporcie. uncertain//
                Brak pogotowia przy takim oparzeniu, brak odpowiedniej pomocy i kontaktu z
                rodzicami.. toz one sa niepowazne.uncertain
                I wypadek byl niejako spowodowany egoizmem pani i zlamaniem przepisow BHP.
              • sarna73 Re: i jeszcze kilka 05.06.07, 08:25
                zartujesz? i ty sie wahasz czy skarge wycofac? ewidentnie Panie chcialy
                zatuszowac swoją winę ! nawet sie przyznac nie potrafiły !!! jak mozna zaufac
                takiej osobie po raz drugi ?
    • gosika78 Re: ciag dalszy oparzenia w przedszkolu 02.06.07, 09:53
      Nie wycofałabym skargi.
    • mawo84 Re: ciag dalszy oparzenia w przedszkolu 02.06.07, 10:09
      nie wycofuj, nie daj się zagadać tym paniom..
      • mynia0 Re: ciag dalszy oparzenia w przedszkolu 02.06.07, 10:53
        ja jestem nauczycielką / co prawda nie w przedszkolu, ale w gimn. i liceum/. i
        powim Ci szczerze, że czasem mam wrażenie, że dbam o cudze dzieci z większa
        uwagą niż o swoje własne - właśnie dlatego, że ktoś mi je powierza pod opiekę i
        jestem za nie odpowiedzialna. w mojej szkole jest od dawna zakaz uzywania
        czajników, nie wolno nam nawet pić herbaty nigdzie ingdziej, niż w pokoju
        nauczycielskim. mimo, że pracujemy już nie z malutkimi dziećmi, a z dorastająca
        i dorosłą młodzieżą, staramy się przeciwdziałać jakimkolwiek zgrożeniom.

        powiem krótko - zdrowie i ból mojego dziecka sa wazniejsze niż łzy pani.
        uważam, że wykazałą się ona całkowitą bezmyślnością i powinna ponieść
        konsekwencje. nie wycofałabym tej skargi. kobieta jest ewidentnie winna i
        tyle. to nie był taki sobie zwyczajny wypadek - typu takiego - dziecko biegło,
        upadło i stłukło sobie kolano. to się zawsze może zdarzyć, nawet najbardziej
        uwaznej przedszkolance czy rodzicowi. ale w tym przypadku uważam, że
        zaniedbanie i głupota są ewidentne.
    • galela Re: ciag dalszy oparzenia w przedszkolu 02.06.07, 10:51
      Ja bym wycofała tę skargę. Pani na pewno żałuje, czuje się okropnie. I nie
      dziwię się, że stara sięsprawie ukręcic łeb. Przecież chodzi o jej pracę ot o
      czy będzie miała za co żyć. W sytuacjach takich jak ta trudno o altruizm
      chociaz na pewno szkoda jej twojej córeczki,. Ja bym wycofała skargę.
      • dlania Re: ciag dalszy oparzenia w przedszkolu 02.06.07, 10:59
        A dlaczego uważasz, że chodzi o jej prcę? Myslisz, że kurator od razu każe ja
        zwolnić. Watpie. To nie jest takie proste. Dostanie upomnienie czy naganę i
        tyle. A dyrektorka przespaceruje sie na dywanik
      • kulawa.stonka Re: ciag dalszy oparzenia w przedszkolu 02.06.07, 11:13
        Decyzja i tak należy do Was.
        Ja osobiście ma mieszane odczucia. Z jednej strony pani w przedszkolu na pewno
        się przestraszyła i miejmy nadzieję więcej nie taka bezmyślna. Pewnie żałuje że
        doszło do oparzenia.
        Z drugiej strony w razie nie wycofania skargo, pomyślałabym na przeniesieniem
        córki do innego przedszkola - wydaje mi się, że po powrocie córki na zajęcia
        inne panie mogłyby się "mścić" w jakiś sposób na dziecku, za to że rodzice nie
        wycofali skargi...

        Kiedyś moi rodzice mieszkali w maleńkiej kawalerce. Ja miałam 2 lata. Mama
        robiła pranie w wielkiej miednicy. Nalała do niej wrzątku i odeszła na moment.
        Ja wylałam na siebie tą wodę... Miałam poparzone całe plecy i głowę z tyłu.
        Musiano mnie ogolić na łyso...Teraz mam 28 lat i tylko malutką bliznę na lewym
        ramieniu. Na szczęście z czasem blizna się zmniejszyła, ale latem, jak byłam
        mała dzieci prawie z obrzydzeniem pytały co mam na ramieniu...Skóra była
        pomarszczona i twarda w tym miejscu...

        Moja mama pewnie też żałuje - że minuta nieobecności przy wrzątku, a tyle
        cierpienia.
    • mamaemmy Re: ciag dalszy oparzenia w przedszkolu 02.06.07, 11:02
      Ja bym sie pewnie złamała,jeśli pani była lubiana panią przez moja córke,przez
      dzieci.
      Męża pytałam,on by skargi nie wycofal,choć z nas,to ja jestem bardziej
      wojownicza i mściwa.

      Tak,czy tak-jej los,los jej pracy jest w Twoich rękach...
      Myslę,ze po takiej jezdzie ona juz nigdy nie zrobi czegoś podobnego,a przeciez o
      to chodzi.
      Co da to,ze wyleci z pracy?
      • wieczorynka2 od Mamy Oli 02.06.07, 11:21
        Mnie boli to ,ze teraz Panie probuja sie wybielac,przedstawiaja inna sytuacje w
        pismie do Burmistrza,falszuja..,sugeruja jakoby moja corka byla nieostrozna i
        wbiegla pod wrzatek.Gdyby wezwaly pogotowie(a nie wezwaly,bo baly sie zapewne
        rozglosu)moja corka byc moze mialaby mniejsze obrazenia.
        Tutaj ktos zaproponowal polubowne zalatwienie sprawy,nie wiem czy to jest
        zgodne z prawem ,czy Panie nie wysapia potem przeciwko Nam ze chcielismy
        wyludzic pieniadze.Prawda jest to,ze faktu ze Ola jest oparzona juz sie nie
        zmieni.
        • mamaemmy Re: od Mamy Oli 02.06.07, 11:25
          no to faktycznie niefajnie..
          Choć w sumie ludzkie..zeby się teraz wybielić.

          a wczesniej-jaka była ta pani,czy Oleńka lubiła ją,nie skarżyła się?
          • drie Re: od Mamy Oli 02.06.07, 11:31
            moim zdaniem - gdyby zal tych pan byl szczery. gdyby wziely naprawde
            odpowiedzialnosc za to co sie stalo, a lzy nie byly tylko lzami strachu o
            wlasna dupe - napisalyby w sprawozdaniu do burmistrza jak bylo. wtedy
            uwierzylabym w ich szczery zal i zastanowilabym sie nad wycofaniem.

            wybielanie sie jest cecha osob slabych i moim zdaniem - takie osoby ucza sie
            tylko tego, ze znowu im sie udalo. tam zakrecily, tam poplakaly i wszystko
            wrocilo do normy.
          • kulawa.stonka Re: od Mamy Oli 02.06.07, 11:32
            Nie doczytałam...

            Skoro kłamią w piśmie do burmistrza i zmieniają fakty, robiąc z Waszego dziecka
            fajtłapę- nie wycofałabym skargi i jeszcze chciałabym żeby wytłumaczyły przy
            mnie i burmistrzu dlaczego kłamią...
            • syriana Re: od Mamy Oli 02.06.07, 11:41
              nie wycofuj tym bardziej skoro tak sytuacja się teraz przedstawia

              przecież każdy wypadek powodowany jest przez ludzi, którzy mają jakieś problemy,
              kiepską sytuację rodzinną itp..
              więc akurat wdowieństwo pani nauczycielki nie jest dla mnie żadnym argumentem

              wina jest ewidentna, złamano podstawowe zasady i już
        • acorns Re: od Mamy Oli 02.06.07, 11:41
          > Tutaj ktos zaproponowal polubowne zalatwienie sprawy,nie wiem czy to jest
          > zgodne z prawem

          Jeżeli nie jest to przestępstwo scigane z urzędu, tylko z oskarżenia
          prywatnego, to można tak załatwić. W przypadku przestępstw ściganych z urzędu
          niezgłoszenie przestępstwa organom ścigania jest równiez ścigane. W przypadku
          Oli nie jest to przestępstwo ścigane z urzędu.

          Art. 160 KK:
          § 1. Kto naraża człowieka na bezpośrednie niebezpieczeństwo utraty życia albo
          ciężkiego uszczerbku na zdrowiu, podlega karze pozbawienia wolności do lat 3.
          § 2. Jeżeli na sprawcy ciąży obowiązek opieki nad osobą narażoną na
          niebezpieczeństwo, podlega karze pozbawienia wolności od 3 miesięcy do lat 5.
          § 3. Jeżeli sprawca czynu określonego w § 1 lub 2 działa nieumyślnie,
          podlega grzywnie, karze ograniczenia wolności albo pozbawienia wolności do roku.
          § 4. Nie podlega karze za przestępstwo określone w § 1-3 sprawca, który
          dobrowolnie uchylił grożące niebezpieczeństwo.
          § 5. Ściganie przestępstwa określonego w § 3 następuje na wniosek
          pokrzywdzonego.

          > czy Panie nie wysapia potem przeciwko Nam ze chcielismy wyludzic pieniadze

          Wtedy zawsze pozostaje Ci zgłoszenie sprawy do prokuratury. Paragraf znasz.
          Wystąpienie przeciwko Tobie byłoby w tej sytuacji nierozsądne. I tak
          przedszkolanka zostałaby ukarana co najmniej grzywną a jeszcze do tego miałaby
          wyrok, co przekreśliłoby jej karierę pedagogiczną.
        • mynia0 Re: od Mamy Oli 02.06.07, 11:42
          no własnie - mnie to wybielanie bardzo sie nie podoba. trudno jest powiedzieć -
          przepraszam, zawaliłam sprawę - ale to jest koniecznie. nie po kilku dniach,
          ale natychmiast.

          niezrozumiałe jest dla mnie to, że panie nie wezwały ani pogotowia, ani
          rodziców. takie sprawy załatwia sie bez namysłu i od razu!!!
        • sebaga Re: od Mamy Oli 02.06.07, 12:41
          nie wycofuj. Dla dobra innych dzieci.
      • zuzia412 Re: ciag dalszy oparzenia w przedszkolu 04.06.07, 09:20
        mamaemmy napisała:

        > Tak,czy tak-jej los,los jej pracy jest w Twoich rękach...

        Los pracy tej pani był w JEJ własnych rękach i zawaliła sprawę. Nie przesuwaj
        odpowiedzialności na wieczorynkę.

    • oskar721 Re: ciag dalszy oparzenia w przedszkolu 02.06.07, 11:36
      wycofalabym
      • ppaula2 nie wycofuj!!!! 02.06.07, 11:43
        Ja bym nie wycofała!!!!
        • mesia2508 Re: nie wycofuj!!!! 02.06.07, 12:02
          jestem pewna, że przedszkolanka żałuje tego co zrobiła. Zastanawiam się czy żal
          jej bardziej Twojej córki, czy swojej "kariery". Ja za swoje błędy płacę i nie
          podoba mi się kiedy innym się "udaje". Moim zdaniem powinna ponieść karę, po
          prosu karę!! Inaczej za rok, może dwa, będzie śmiać się z całej sytuacji,
          cieszyć, że jej się upoekło. No zamyśli się pewnie nad cierpieniem Oli i
          pocieszy tym, że na pewno wszystko się wygoi.
          Wyobraź sobie taką sytuację wśród dorosłych. Gdyby Ciebie oblano wrzątkiem i
          nie udzielono sensownej pomocy patrząc na cierpienie - wybaczyłabyś, tak po
          prostu, dlatego, że sprawcy jest przykro.
          • galela Re: nie wycofuj!!!! 02.06.07, 14:36
            No trochę przesadzasz. Przecież pani nie patrzyła biernie, udzieliła pierwszej
            pomocy.
    • sir.vimes Czemu nie do prokuratury? 02.06.07, 13:12
      Przeczytałam twoje posty i zastanawiam się czemu tylko do kuratorium?

      • guderianka Re: Czemu nie do prokuratury? 02.06.07, 13:19
        abosolutnie nie wycofałabym skargi. Dobre imię placówki ? phii..śmiechu warte.
        Na dobre imię trzeba sobie zasłuzyc. Pani przyznaje że czajnika nie można
        wnosic- ale wniosła? Zero ostrożności !
        Nie jesteś mściwa-jesteś matką a twoje dziecko cierpi. Twojej małej to nie
        pomoże-ale może zwolnienie tej pani i ukaranie sprawi że innemu dziecku nic sie
        nie stanie
        Wdowa od 16lat??Nie fair- granie na twoich emocjach i uczuciach, ciosy poniżej
        pasa. ..

        zdrówka dla córki!!
        • k1234561 Re: Czemu nie do prokuratury? 05.06.07, 11:18
          W całej rozciągłości zgadzam się z Guderianką!!NIE WYCOFUJ SKARGI!!!!!
          Jak wycofasz wszystko rozejdzie się po kościach i za jakiś czas,jak emocje
          opadną być może,oby nie,dowiesz się o kolejnym podobnym zdarzeniu.Dlatego nie
          wycofuj skargi.

          Pozdrowienia dla Ciebie i córeczki!!

          Anika
    • pink75 Re: ciag dalszy oparzenia w przedszkolu 02.06.07, 13:22
      Nie wycofałabym skargi.
      Co więcej, zawiadomiłabym prokuraturę (sprawa karna dla nauczycielki).
      Następnie wniosłabym pozew cywilny przeciwko przedszkolu (tak, przedszkolu, bo
      to przedszkole odpowiada za to co robią jego pracownicy) o pokrycie kosztów
      leczenia, odszkodowanie i zadośćuczynienie.
      • sir.vimes To najlepsze wyjście - sprawa karna 02.06.07, 13:31
        W momencie gdyby ktoś do tego stopnia zaniedbał swoje obowiązki i ucierpiałoby
        na tym moje dziecko - na pewno nie wykpiłby sie od odpowiedzialności łzami.

        W ogóle dziwię sie , że można rozważać wycofanie skargi, bo pani się popłakała.
        • acorns Re: To najlepsze wyjście - sprawa karna 02.06.07, 13:45
          Co tam sprawa karna - zebrać ekipę, wpaść z maczetami i powyzabijać wszystkich
          zaczynając od ciecia, na dyrektorce kończąc. Spalić przedszkole i buldożerami
          zrównać z ziemią, żeby kamień na kamieniu nie pozostał. Wystarczyłaby Ci taka
          kara czy jeszcze za mało? Bo wiesz, mam kumpla, którego dziadek był w UPA i
          mógłby podpowiedzieć parę tortur.
          • sir.vimes Re: To najlepsze wyjście - sprawa karna 02.06.07, 14:01
            Rozumiem, że gdy ktoś krzywdzi twoje dziecko wystarcza ci kilka łez by zapomnieć
            o sprawie?
            Ale już łezki prawdopodobnych następnych pokrzywdzonych dzieciaków nie wzruszają
            cię? Ciekawe.
            Bo fakty są takie , że nieuważna kobieta olała rozsądek i podstawy BHP,
            skrzywdziła dziecko, nie UDZIELIŁA MU ODPOWIEDNIEJ POMOCY (okrucieństwo po
            prostu, podobne do uciekania z miejsca wypadku np.) I próbuje wykpić sie od
            odpowiedzialności.
            Poza tym - nikt nie będzie przedszkolanki torturował. Natomiast zrobiła rzecz
            niesłychaną i karygodną - i na dodatek próbowała się z tego wyłgać (kłamliwy
            protokół - próba zrzucenia winy na dziecko, rzeczywiście świetny dowód skruchy).
            To nie jest osoba, która powinna pracować z dziećmi - niezależnie od tego ile ma
            wnuków i ilu mężów pochowała.
          • malila Re: To najlepsze wyjście - sprawa karna 02.06.07, 19:09
            acorns napisał:

            > Co tam sprawa karna - zebrać ekipę, wpaść z maczetami i powyzabijać
            wszystkich
            > zaczynając od ciecia, na dyrektorce kończąc. Spalić przedszkole i buldożerami
            > zrównać z ziemią, żeby kamień na kamieniu nie pozostał.

            A nie masz też wrażenia, że jesteś śledzony?wink Rozkręciłeś tę swoją wizję
            mściwej matki tak jakby uzasadnione i zgodne z prawem wytoczenie komuś sprawy
            było co najmniej nietaktem. Przedszkolanka nie popełniła błędu, tylko dopuściła
            się świadomego przewinienia, w wyniku którego zostało dotkliwie poparzone
            dziecko. Mało tego: martwiąc się bardziej o swoją reputację niż o zdrowie
            dziecka, nie wezwała pomocy lekarskiej. To tak jakby potrącić kogoś na drodze i
            próbować nastawiać mu samodzielnie kręgosłup zamiast wezwać pogotowie. Jeśli
            więc chodzi o skargę do kuratorium, sprawa wydaje mi się oczywista: nie
            wycofywać. Gdyby kobieta wezwała pomoc i nie fałszowała swojego zeznania, można
            by się zastanawiać, czy darowanie jej winy nie wpłynęłoby na nią pozytywnie i
            czy nie byłoby dla niej nauczką do końca życia. Jednak jej reakcja świadczy
            raczej o tym, że nie tylko będzie ona chciała jak najszybciej zapomnieć o całej
            sprawie, ale bardzo możliwe, że zacznie dziewczynkę darzyć niechęcią i obarczać
            ją winą za całe zdarzenie, a siebie uzna za ofiarę.
            • dyzurna nie wycofuj 02.06.07, 22:16

          • bri Re: To najlepsze wyjście - sprawa karna 05.06.07, 07:48
            Acorns, jak Ci ktoś dziecko potrąci samochodem prowadząc po pijanemu i nie
            wezwie pogotowia tylko sam mu będzie złamaną rączkę nastawiał to też wybaczysz,
            żeby nie być mściwym? Zastanów się, co piszesz.
            • acorns Re: To najlepsze wyjście - sprawa karna 05.06.07, 10:53
              Kilka lat temu znajomy zaproponował mi interes. Miał kawałek ziemi w dobrym
              miejscu, odpowiedni budynek, nawet mały basen w ogrodzie tam miał. Wyprowadzał
              się do żony i chciał żebym zainwestował i otworzył tam przedszkole. Chciał
              tylko i wyłącznie żeby jego żona i szwagierka miały tam zagwarantowaną pracę bo
              skończyły pedagogikę. Trochę się biłem z myślami, bo przedszkole tam to dobry
              biznes, ale ostatecznie się nie zgodziłem i polecilem mu innych moich
              znajomych, ale oni też się nie zgodzili. Wszyscy z tego samego powodu co ja.
              Ogólne z dziećmi problemów nie ma. Problemy są tylko z rodzicami a zwłaszcza z
              mamusiami. Wszystko takie zajadłe jak widać na tym forum. Zdarzył się wypadek,
              to od razu zlinczowałyby tę przedszkolankę. I skarga do kuratorium i do
              burmistrza i na policję i do prokuratury i w ogóle wszelkie możliwe
              konsekwencje. Po co to? Co to da? Stało się i się już nie odstanie. Ale
              oczywiście wszystkie mamuśki są idealne i nigdy nie popełniają żadnego błędu.
              Ciekawe co powiedzą jak dziecko poparzy się w domu co się czasami zdarza?
              Ciekawe czy same zgłoszą się do pokuratury donieść na swoją własną
              nieodpowiedzialność? Ale oczywiście łatwo wymagać nieomylności od kogoś. Ja się
              bardzo cieszę że się nie zgodziłem na to przedszkole jak pomyślę że miałyby do
              niego chodzić dzieci takich mamuś co się tu pienią i wrzeszczą "NIE
              WYCOFYWAĆ!!!". Młoda też miała wypadek. Zdarzył się podczas jednej z pierwszych
              lekcji jazdy konnej. Instruktor byl nawalony jak stodoła, lekcję prowadziła
              jego trzynastoletnia córka rownież po jakimś piwku bo czuć było, wsadziła Młodą
              na klacz która nawet 3 lat nie miała i dopiero była zajeżdżana, Młoda bez
              toczka, bo gorąco było i zdjęła na co prowadząca lekcję pozwoliła. No i klacz
              postanowiła zrzucić Młodą, Młoda przewinęła się przez jej szyję, a klacz
              nadepnęła jej na plecy około 3 cm od kręgosłupa. Młoda przez cztery dni nie
              mogła usiąść i ledwo chodziła. Albo musiała stać albo leżeć. Opieka jak nad
              osobą sparaliżowaną normalnie. I ja jakoś potrafiłem się dogadać z ludźmi a nie
              latać po prokuratorach, sądach, lekarzach. Młodej nic nie jest, a klacz wraz z
              drogim siodłem i ogłowiem przeszła na moją własność jako zadośćuczynienie. I
              wszyscy zadowoleni a najbardziej instruktor bo mógłby mieć spore kłopoty przez
              to. Czyli jak się chce to się dogadać można. Mama Oli też mogła się dogadać,
              tym bardziej że ma też drugą córkę która będzie do przedszkola chodzić. Mogła
              zażyczyć sobie żeby Ola miała do końca przedszkole za darmo i druga córka też
              za darmo w ramach zadośćuczynienia i to wszystko. Ale jak ktoś woli się ganiać
              po sądach, komisariatach, zeznawać, kombinować na zasadzie a to było tak, a
              tamto inaczej, a to Ola wbiega na panią a to Ola siedziała a pani ją oblała, to
              już jego problem. W małej miejscowości i w dodatku bez układów takim
              postępowaniem można sobie co najwyżej zaszkodzić.
              • sir.vimes Re: To najlepsze wyjście - sprawa karna 05.06.07, 11:09
                Nie "zdarzył sie wypadek" tylko wstrętna osoba nie udzieliła dziecku
                odpowiedniej pomocy.
                Ale rozumiem , ze dla ciebie nie byłoby to żadnym problemem gdyby ktoś
                potraktował tak twoją córkę. Wziąłbyś trzy tysiączki w łapkę i nie krzywdowałbyś
                sobie? No i fajnie, żyj po swojemu - w swoim świecie, w którym okrucieństwo i
                egoistyczne łgarstwo by ochronić tyłek to coś, co zdarza sie każdemu.
                • acorns Re: To najlepsze wyjście - sprawa karna 05.06.07, 11:18
                  > Nie "zdarzył sie wypadek" tylko wstrętna osoba nie udzieliła dziecku
                  > odpowiedniej pomocy.

                  Przecież zdjęli jej ciuchy i okłady zimne robili. Tak trzeba. Powinni jeszcze
                  Panthenolem zapsikać ale pewnie nie mieli w apteczce. Zimny okład sprawia że
                  nie odczuwa się pieczenia. Oparzony byłem to wiem.

                  > Wziąłbyś trzy tysiączki w łapkę i nie krzywdowałbyś sobie?

                  Ja tak dla przykładu napisałem o 3 tysiącach. A co miałbym z tego że pani
                  straci pracę i zapłaci grzywnę? Jak ma płacić to lepiej niech płaci mnie to ja
                  coś z tego bedę miał a jednocześnie dla pani bedize to również korzystniejsze
                  bo nie będzie miała wyroku skazującego. Proste. Ale widać nie dla wszystkich.

                  > w którym okrucieństwo i egoistyczne łgarstwo by ochronić tyłek to coś, co
                  > zdarza sie każdemu

                  Chronienie własnego tyłka to jest naturalny odruch człowieka. Czy mam potępiać
                  kogoś za bycie człowiekiem?
                  • sir.vimes Re: To najlepsze wyjście - sprawa karna 05.06.07, 12:05
                    Wiesz co - twoje uwago typu "oparzony byłem to wiem"" skłaniają mnie do
                    refleksji, że nie ma opcji byś miał naprawdę dziecko. A już ci wierzyłam... Weź
                    no, nie zgrywaj, za przeproszeniem , błazna. Oparzone małe dziecko MUSI obejrzeć
                    lekarz. Rozbieranie dziecka i "domowe metody" mogą dodatkowo zaszkodzić. Chodzi
                    o dziecko a nie starego chłopa z gruba skórą.
                    • acorns Re: To najlepsze wyjście - sprawa karna 05.06.07, 12:55
                      > Wiesz co - twoje uwago typu "oparzony byłem to wiem"" skłaniają mnie do
                      > refleksji, że nie ma opcji byś miał naprawdę dziecko

                      Miałem 9 lat jak byłem oparzony. O rurę wydechową w ciągniku. Lekarz mnie nie
                      oglądał i nic mi nie było. Oparzoną łapę chłodziłem w beczce z deszczówką,
                      skóra mi zlazła, matka mi to jakąś taką pianką białą psikała potem. Chyba
                      Panthenolem. Poza tym nie jestem przewrażliwioną mamuśką płaczącą razem z
                      dzieckiem jak go osa upier. więc może dlatego jestem niewiarygodny. No ale
                      trudno. Taki już jestem i nie zamierzam się zmieniać i panikować z powodu
                      lekkiego oparzenia. Poważnie poparzona to była ta dziewczynka co piżama się na
                      niej zajarała i miała poparzoną twarz, plecy i jej tą Integrę wszczepiali. Było
                      o niej w gazecie sporo artykułów. Tak więc trzeba podchodzić z rozsądkiem do
                      tematu a nie jak baba kierować się emocjami. Znajdź mi dziecko które nigdy nie
                      uległo jakiemuś miej lub bardziej groźnemu wypadkowi. To się po prostu zdarza i
                      zdarzać się będzie.

                      > Rozbieranie dziecka i "domowe metody" mogą dodatkowo zaszkodzić. Chodzi
                      > o dziecko a nie starego chłopa z gruba skórą.

                      Domowe metody stosowała na mnie matka i jakoś mnie nie skrzywdziła.
                      • sir.vimes Kiciuś , polał cię ktoś wrzątkiem? 06.06.07, 08:28
                        Bo ja takie zdarzenie widziałam i twoje opowieści o rurach wydechowych mnie po
                        prostu nie interesują - niewiele mają wspólnego. W takiej sytuacji jak opisana
                        , w przypadku małego dziecka - natychmiast wzywa się lekarza.

                        Dziwny to kraj domorosłych medyków - jak widać pierwszy lepszy biznesmenem jest
                        EKSPERTEM i od dermatologii i od pediatrii. Może gabinet otwórz, Acorns?
                        • acorns Re: Kiciuś , polał cię ktoś wrzątkiem? 06.06.07, 10:18
                          Ja nie jestem żadnym ekspertem nauk medycznych. Poparzenie nie było na tyle
                          rozległe żeby od razu niezbędna była interwencja medyczna. Kontakt ciała z
                          wrzątkiem nie trwał długo. Przypuszczam że około 2 sekund, bo Ola
                          prawdopodobnie natychmiast zerwała się z miejsca jednocześnie wyginając ciało
                          do przodu. Taki odruch. Jak ją obłożyli tymi zimnymi okładami to tam już nic
                          więcej się nie działo. Skóra to zawsze zejdzie. Albo razem z ubraniem albo
                          dopiero potem, ale zejdzie. Tak więc Ola miała pomoc i tragedii nie było. Nie
                          ma co panikować.
                          • sir.vimes Hmm... 06.06.07, 14:36
                            > Ja nie jestem żadnym ekspertem nauk medycznych. Poparzenie nie było na tyle
                            > rozległe żeby od razu niezbędna była interwencja medyczna.Kontakt ciała z
                            > wrzątkiem nie trwał długo. Przypuszczam że około 2 sekund, bo Ola
                            > prawdopodobnie natychmiast zerwała się z miejsca jednocześnie wyginając ciało
                            > do przodu. Taki odruch.

                            No to jesteś ekspertem czy nie?


                            "Tak więc Ola miała pomoc i tragedii nie było."

                            TRAGEDII (nagłego zgonu itp) nie było - była niezwykle przykra, koszmarna wręcz
                            sytuacja, bardzo bolesna i traumatyczna (opieram się na przekazie autorki
                            wątku) dla dziecka - i ŻADNEJ pomocy. Samowola przy oparzeniach u małych dzieci
                            jest wprawdzie rozpowszechniona ale to przedszkolanek nie usprawiedliwia. Z
                            lekarzem można skonsultować się natychmiast, telefonicznie i od razu postępować
                            wg. jego zaleceń. Dla choćby średnio rozgarniętej osoby nie stanowi to żadnego
                            kłopotu.
                • arsz Re: To najlepsze wyjście - sprawa karna 07.06.07, 12:04
                  Teraz to trochę przesadziłaś. Pomoc była udzielona.
                  Co do wezwania pogotowia, możliwe że trzeba było nie wiem.
                  Wiem tylko, że moje dziecko ostatnio się poparzyło i ocena samego oparzenia była bardzo trudna. Na początku wydawało się, że jest takie sobie oparzenie (chłodziliśmy cały czas skórę), w ciągu 5-10 minut okazało się że lekarz jest niezbędny, a na drugi dzień jechaliśmy do szpitala. Po dwóch dniach mowa była o przeszczepie.
                  Sama ocena oparzenia nie zawsze jest taka prosta. Nie wiem, może z płynami jest inaczej. U nas w każdym razie na początku myślałam, że wystarczy dobrze schłodzić i leczyć w domu. Okazało się że jest zupełnie inaczej.
                  • dyzurna acorns 07.06.07, 12:27
                    czy jakby klacz nadepnela na sam kregoslup twojej corce i zrobila z niej
                    inwalide na cale zycie rozumiem ze dwie klacze by zalatwilyby te sprawe?
                    zalosny jestes czlowieku!
                    • acorns Re: acorns 08.06.07, 12:09
                      > czy jakby klacz nadepnela na sam kregoslup twojej corce i zrobila z niej
                      > inwalide na cale zycie rozumiem ze dwie klacze by zalatwilyby te sprawe?

                      Zanim kogoś zaczepisz, przeanalizuj dwie sytuacje:
                      a) Młoda po kilku dniach jest sprawna
                      b) Młoda zostaje kaleką

                      W sytuacji b dochodzą koszty rehabilitacji i oczekiwałbym od sprawcy wypadku
                      ich pokrycia, a o jakimkolwiek zadośćuczynieniu trudno tu mówić. Co tu da że
                      facet pójdzie siedzieć? Jak miałbym się na nim mścić to wolałbym osobiście
                      połamać mu gnaty, przynajmniej miałbym jakąś satysfakcję. Tak samo jakby ktoś
                      Młodą zgwałcił to co to dla mnie za satysfakcja, że go wsadzą na parę lat i
                      jescze to całe zawracanie dupy, śledztwo, zeznania, ciąganie się po sądach. A
                      jakbym mu związał ręce i wsadził nieokorowany kij w dupsko i podpalił to wtedy
                      możnaby mówić o karze adekwatnej do winy smile I niech sobie dalej chodzi po
                      wolności z usmażonymi jajkami smile
                      • malila Taa... 08.06.07, 17:21
                        acorns napisał:
                        > Jak miałbym się na nim mścić to wolałbym osobiście
                        > połamać mu gnaty, przynajmniej miałbym jakąś satysfakcję. Tak samo jakby ktoś
                        > Młodą zgwałcił to co to dla mnie za satysfakcja, że go wsadzą na parę lat i
                        > jescze to całe zawracanie dupy, śledztwo, zeznania, ciąganie się po sądach. A
                        > jakbym mu związał ręce i wsadził nieokorowany kij w dupsko i podpalił to
                        wtedy
                        > możnaby mówić o karze adekwatnej do winy smile I niech sobie dalej chodzi po
                        > wolności z usmażonymi jajkami smile

                        Czy to nie Ty usiłowałeś wykpić skłonność do mściwości pisząc coś o spaleniu
                        przedszkola i wycięciu w pień jego załogi?;-P
                        • acorns Re: Taa... 08.06.07, 18:36
                          > Czy to nie Ty usiłowałeś wykpić skłonność do mściwości pisząc coś o spaleniu
                          > przedszkola i wycięciu w pień jego załogi?;-P

                          Z tym kijem w dupę to taka ironia była na temat sensowności wsadzania do
                          pierdla sprawcy wypadkusmile No bo co to za satysfakcja że jeszcze przez parę lat
                          mam go utrzymywać jako podatnik?
                          • sir.vimes Czyli nic nie robić 08.06.07, 19:08
                            uważasz, że nie należy ani wsadzać do pierdla ani mścić się na własna rękę.

                            Z tego co piszesz wynika, że co by twojemu dziecku nie zrobiono - zawsze sprawca
                            będzie mógł się "wykupić" (taką klaczką czy owakąsmile). Czyli dziecinę jeno na
                            pieniążki przeliczasz ????
                            • acorns Re: Czyli nic nie robić 08.06.07, 19:56
                              To nie tak. Sprawca wypadku będzie za niego odpowiadał ale przede mną a nie
                              przed organami represji reżimu państwego. Córka jest moja a nie państwowa, więc
                              dla mnie państwo nie jest stroną w konflikcie. A to jak się ze sprawcą
                              dogadamy, czy będę się mścił, czy odpuszczę czy cokolwiek innego to już jest
                              temat otwarty. Nie chce mi się teraz gdybać a jakby zgwałcvił, zabił, okulawił
                              itd. Groźny wypadek ale bez poważniejszych konsekwencji został załatwiony
                              klaczą maści srokatej, siodłem i ogłowiem. Właściciel z jednej strony bardzi
                              się cieszył że tylko na tym się skończyło, a z drugiej strony to miała być jego
                              najlepsza klacz hodowlana, bo jest bardzo ładnie umaszczona i zbudowana więc
                              dostał tzw. qrwicy. Tak czy inaczej ta sprawa została załatwiona polubownie.
                              Nad innymi będę się zastanawiał jak już się dana rzecz stanie. Oby się nigdy
                              nie stało czego i wszystkim życzę.
                              • sir.vimes Re: Czyli nic nie robić 08.06.07, 20:20
                                Oczywiście, lepiej by żadnemu dziecku na świecie nie działa się żadna krzywda.

                                Ale odrobinę mnie zszokowało takie postawienie sprawy - że ani w te ani we wte,
                                ani prawnie, ani bezprawnie nic byś w takim przypadku nie robił. Między innymi
                                dlatego, że podejrzewam, iż raczej byś coś z tym zrobił ; tylko tu, na forum,
                                doradzasz "mściwym mamuśkom" by sobie odpuściły wszelkie "robienie czegoś" w
                                sprawie krzywdy własnych dzieci.
                  • sir.vimes Re: To najlepsze wyjście - sprawa karna 07.06.07, 18:27
                    No i właśnie dlatego, że trudno ocenić - wzywa sie specjalistę. I DZWONI.
                    TELEFONEM.
              • ib_k Re: To najlepsze wyjście - sprawa karna 05.06.07, 14:56
                acorns napisał:
                >a klacz wraz z
                > drogim siodłem i ogłowiem przeszła na moją własność jako zadośćuczynienie.
                Tanio sprzedałeś córkę i własne sumienie! Nie jesteś dobrym handlowcem, ucz się jeszcze
              • bri Re: To najlepsze wyjście - sprawa karna 05.06.07, 16:44
                Super, fantastycznie się z nimi dogadałeś.

                Następne dziecko w ich rękach może będzie miało uszkodzony kręgosłup i nie
                będzie mogło chodzić do końca życia. Ale kto by się tam przejmował.

                Czy Twoja córka kontynuuje lekcje u pijanej parki?
                • acorns Re: To najlepsze wyjście - sprawa karna 06.06.07, 11:32
                  Pijany instruktor poniósł karę. Jego córka była nieletnia więc za nic nie
                  odpowiada. Kara niekoniecznie musi być wymierzona przez sąd. Zapłaciłby grzywnę
                  i dostał jakieś zawiasy, ewentualnie stracił uprawnienia instruktora. Jego
                  zawiasy mi do szcęścia niepotrzebne, papier instruktora to tylko papier taki
                  sam jak prawo jazdy o niczym tak naprawdę nie świadczący a najmniej o
                  umiejętnościach, a dodatkowe zasilanie budźetu państwa dzięki bólowi mojej
                  córki nie jest mi na rękę. Nie mam ochoty sponsorować limuzyn dla
                  pierdzistołków ani podgrzewanych chodników w pałacu prezydenckim. A tak to
                  instruktor poniósł dość dotkliwą karę. Pijaństwo kosztowalo go utratę pięknej
                  umaszczonej srokatej klaczy idealnej do westernu, siodła Stubbena i ogłowia.
                  Wszystko razem warte około 15 tysięcy, obecnie sama klacz jest warta około 14
                  tysięcy, ale i tak jej nie sprzedam nawet i za 100 tysięcy. Ona ze mną zostaje
                  do końca życia. I dała mi już dwa źrebaki, trzeci w drodze. Tak więc pan
                  instruktor dostał po kieszeni i wie czym się może skończyć taka
                  nieodpowiedzialność. Jeszcze jego córka prawdopodobnie piła piwo, więc
                  doszedłby mu jeszcze jeden paragraf jakby wykazało że jest pod wpływem
                  alkoholu. Myślę że dobrze sobie zapamiętał tę lekcję i nie popełni więcej
                  takiego błędu. Wypadku żadnego od tamtej pory nie było, a to już czwarty rok
                  leci. Gdyby był skazany przez sąd, ja nic bym nie zyskał, a Młodej by się nie
                  polepszyło jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki. I nadal mam korzyści z
                  takiego załatwienia sprawy. Facet teraz załatwił mi po swoich układach klacz
                  haflingerkę z niezłym papierem za 3000 zł. Potrzebowałem jej na prezent
                  komunijny dla takiej znajomej dziewczynki. Normalnie musiałbym z 8 tysięcy
                  wyłożyć plus transport. Co prawda własny, ale samochód na wodę nie jeździ.
                  Jedyny problem to chyba Twoje normy moralne, ale w tej sprawie nie mają one
                  żadnego znaczenia. Ja nie ufam reżimowi państwowemu, więc swoich praw wolę
                  dochodzić sam.
                  Młoda nie kontynuowała lekcji u nich. Jakoś ani oni nie mieli ochoty ani ona.
                  Rozstaliśmy się w pokoju.
              • zuzia412 Re: To najlepsze wyjście - sprawa karna 06.06.07, 08:46
                acorns napisał:

                Młoda też miała wypadek. Zdarzył się podczas jednej z pierwszych
                >
                > lekcji jazdy konnej. Instruktor byl nawalony jak stodoła, lekcję prowadziła
                > jego trzynastoletnia córka rownież po jakimś piwku bo czuć było, wsadziła
                Młodą
                >
                > na klacz która nawet 3 lat nie miała i dopiero była zajeżdżana,


                I co ty chcesz nam tu powiedzieć? Że jesteś nieodpowiedzianym głupkiem żeby
                pozwolić na to by pijany pseudoinstruktor i jego nieco mniej pijana nieletnia
                córka prowadzili zajęcia z dziećmi! No chyba że chodziło ci o konia, bo jak
                widać zamknęli ci nim usta. Zadośćuczynienie! Niedobrze mi się robi.
                • acorns Re: To najlepsze wyjście - sprawa karna 06.06.07, 10:01
                  > żeby pozwolić na to by pijany pseudoinstruktor i jego nieco mniej pijana
                  > nieletnia córka prowadzili zajęcia z dziećmi!

                  Gdybym ja to widział to bym nie pozwolił. Zawiozłem wtedy Młodą, ona wysiadła,
                  a ja musiałem jechać dalej. Jak przyjechałem za jakieś pół godziny to akurat
                  złapałem uciekającą kobyłę z lonżą. Odprowadziłem ją na ujeżdżalnię i dopiero
                  zobaczyłem że to Młoda na niej jeździła i dowiedziałem się od tej dziewczyny co
                  i jak się stało. Pojechałem z Młodą do lekarza żeby ją prześwietlili, zbadali
                  czy nic tam nie jest uszkodzone, ale i tak wiedziałem że nic skoro mogła wstać
                  i ruszać nogami. Dopóki chodziła to też było ok. Dopiero w nocy już nie mogła
                  się podnieść na siusiu jak to się zastało wszystko. Zresztą przewidziałem to bo
                  też się nie raz i nie dwa potłukłem.

                  > Zadośćuczynienie! Niedobrze mi się robi.

                  A po co mam angażować aparat restrykcji reżimu państwowego jak można się
                  dogadać jak ludzie cywilizowani? Facet poprzedniego dnia miał imprezę na której
                  pochlał i rano miał kaca którego zaczął leczyć i tak leczył, że po południu już
                  nie był w stanie prowadzić lekcji. Młoda też nie jest bez winy bo nie powinna
                  namawiać córki instruktora żeby dała jej usiąść na tę klacz ani zdejmować
                  toczka. Córka instruktora nie powinna się zgodzić wiedząc że klacz dopiero jest
                  w trakcie zajeżdżania a to że nie bryka to nie dlatego że jest spokojna tylko
                  że jeszcze nie do końca łapie równowagę pod jeźdźcem i nie chce się wypier. No
                  i była "mieszanka wybuchowa" w postaci początkującego jeźdźca, młodego nie
                  zajeżdżonego konia i nieletniej instruktorki bez odpowiedniej wiedzy i
                  wyobraźni. Zdarzył się wypadek, otrzymaliśmy zadośćuczynienie i jest w porządku.
    • ominika Mamo Oli! 02.06.07, 13:44
      Nie wycofuj tej skargi. Nie wolno Ci. Jesteś to winna i swojemu dziecku i
      bezpieczeństwu innych maluchów. Teksty o zmarnowanych zyciu Pani przedszkolanki
      sa graniem na Twoich emocjach. To nie fair, bo Twoje emocje i tak już zostały
      mocno wyorzystane, kiedy patrzysz na ból córeczki.
      Podobna sytuacje przerabiałam z moją córką czas jakiś temu. Moja dziewczynka
      jest niespełnosprawna i nie zawsze jest w stanie o siebie zadbać. Ba - w ogóle
      nie jest w stanie, z racji swojego niewidzenia. Dziecko przebywa w szkole z
      internatem i jest pod stała opieką dorosłych. Tak nam się wydawało -
      odpowiedzialnych dorosłych. Ale czas jakiś temu, kiedy Mała przyjechała do domu
      na weeknd znalazłam na jej główce goły plac skóry, taki co najmniej 2.5x2.5 cm.
      Przestraszyłam się, że to może łysienie plackowate więc bioegiem do dermatologa.
      Ten mnie uspokoił, że nie łysienie ale i przeraził włosy zostały wyrwane. A w
      internacie nikt słowem nic niepowiedział. Zaczęłam dochodzić, bo wydawało mi
      sie, że niemozliwe jest przeoczenie faktu, że jedno dziecko drugiemu wyrwie kłąb
      włosów. Przeciez to bolesne, więc musiał byc płacz, no i poza tym, to nie
      pojedynczy włos, którego można na dywanie nie zauwazyć. No i zaczeło się -
      najpierw rozmowy z nauczycielka, potem z opieką internatową. Nikt nic nie wie,
      nikt nic nie widział. Wściekłam się - sprawa trafiła do dyrekcji osrodka. I
      troche to trwało, ale doszliśmy, kto i kiedy nie dopilnował dzieci i na co je
      naraził. I powiem szczerze, ze miałam głeboko w nosie fakt, że moge komuś
      zaszkodzic - najwazniejsze było dla mnie to, zeby sytuacja niedopilnowania się
      nie powtórzyła, bo z racji specyfiki przypadłości (upośledzone i ociemniałe)
      tych dzieci - mogłoby się to skonczyć tragicznie. I dziś jest tak, że nic złego
      się nie wydarzyło, a kiedy zdarzy się Malej jakiś siniak przypadkowy - to wiemy
      o tym od razu. Dorosli ludzie, opiekunowie muszą sobie w pełni zdawac sprawę, że
      nie tylko rzucaja okiem na dzieci, ale staja się w pewnym stopniu gwarantami ich
      bezpieczeństwa. Jesli nie potrafia tego zrobić, lub rażąco narażaja
      bezpieczeństwo dzieci - to nie ma dla nich miejsca. Szkoda tylko, że czasem musi
      dojść do dramatu, zeby ktos sie nad tym zastanowił.
      Pozdrawiam i zycze zdrowia dla córeczki, zeby bolało z kazda chwila coraz mniej...
    • black_currant Re: ciag dalszy oparzenia w przedszkolu 02.06.07, 13:58
      Nie wycofałabym skargi.

      Mogłabym to rozważyć, gdyby po wypadku natychmiast zostało wezwane pogotowie, a
      panie skontaktowałyby się ze mną i moim mężem.

      A pani dyrektor spytałabym, czy jej zdaniem przedszkole, które nie zapewnia
      dziecku niezbędnej pomocy po wypadku, bo boi się o utratę swojego dobrego
      imienia naprawdę na to dobre imię zasługuje.
      Bo domyślam się, że właśnie dlatego nie wezwano pogotowia - wtedy nie dało by
      się zatuszować sprawy.

      Jeśli faktycznie szkoda Ci pani przedszkolanki, to nie wnoś cywilnego oskarżenia
      przeciwko niej. Ale kuratorium zawiadomić trzeba. Bóg jeden raczy wiedzieć, w
      jakiej sytuacji panie przedszkolanki nie wezwą pomocy medycznej następnym razem sad

      Mam nadzieję, że Twoja córeczka szybko wróci do zdrowia, a po wypadku nie będzie
      śladu.
      A tak przy okazji - Twój mąż jest lekarzem. Jaka jest jego opinia? Czy gdyby
      fachowa pomoc została udzielona wcześniej, to stan córeczki byłby teraz mniej
      poważny?

      Inna sprawa, że zupełnie nie rozumiem jak można było pozwolic na trzymanie
      wrzątku w sali, gdzie bawią się dzieci.
      • e_r_i_n Re: ciag dalszy oparzenia w przedszkolu 02.06.07, 14:40
        black_currant napisała:

        > Mogłabym to rozważyć, gdyby po wypadku natychmiast zostało wezwane pogotowie,
        > a panie skontaktowałyby się ze mną i moim mężem.

        Zgadzam się. Jedno to samo oparzenie, drugie brak odpowiedniej reakcji na te
        sytuację. Nie wyobrazam sobie nie powiadomienia rodzica o czymś tak poważnym,
        jak poparzenie dużej powierzchni ciała. Też nie wycofałabym skargi.
    • vibe-b Re: ciag dalszy oparzenia w przedszkolu 02.06.07, 13:59
      Jesli wycofasz skarge to tym samym pryznasz, ze nic sie nie stalo. Tak jakby
      zdarzenia nie bylo, a to nieprawda. Dziwi mnie, ze taki rodzaj skargi jest w
      ogole mozliwy do wycofania. Przecieztu sie nie rozchodzi o to ze ktos sie na
      Twoja corke krzywo popatrzyl, tylko o to, ze baba stwarza realne zagrozenie dla
      swoich podopiecznych i to nie jest li tylko TWOJA sprawa.
    • nulka83 Re: ciag dalszy oparzenia w przedszkolu 02.06.07, 14:03
      Moim zdaniem nie powinnaś wycofywać skargi, twoje dziecko ucierpiało i cierpi
      nadal a panie martwia sie teraz o swoje miejsce pracy, moim zdaniem powinnas
      tez złozyc skarge do prokuratury. Ale decyzje musicie podjac sami. pozdrawiam
      • ivonnka Re: ciag dalszy oparzenia w przedszkolu 02.06.07, 14:33
        nie wycofuj!!!!!

        dla mnie lzy mojego dziecka bylyby wystarczajacym powodem aby zlozyc skarge nie
        tylko w kuratorium ale tez w prokuraturze.
        zycze szybkiego powortou do zdrowia dla dzielnej malej Olenki
      • asinek68 Re: ciag dalszy oparzenia w przedszkolu 02.06.07, 14:34
        nie wycofuj skargii !!!!
        Jeśli to zrobisz Panie obronią swoje dupska a tylko im o to chodzi a Ty
        będziesz dalej bezsilnie patrzeć jak Twoja córeczka cierpi przez ich głupotę.
        Pomyśl czy dobrze będziesz się z tym czuła ? Kto ma miękkie serce to musi mieć
        twardą dupę. Nie chodzi o zemstę ale o ukaranie winnych. Samo "przepraszam" tu
        nie wystarczy - za poważna sprawa. A co do Twoich obaw, że będziesz potem miała
        kłopoty to się nie martw, ludzie niestety częściej liczą się z tym kto nie da
        sobie w kaszę dmuchać niż z tym co siedzi jak mysz pod miotłą. Może nie jeden
        będzie się potem bał z Tobą "zadrzeć" smile
      • wieczorynka2 od Mamy Oli 02.06.07, 14:53
        Sprobuje odpowiedziec na Państwa pytania.Dziękuję za wszystkie głosy.Pani
        pracuje od niedawna(od 3 miesiecy),wczesniej miala przerwe,nie wiem jak długą a
        jeszcze
        ,wczesniej byla dyrektorka tego przedszkola o ile dobrze zrozumialam.Sadze ze
        jest znajoma Burmistrza,poniewaz nie proszono mnie o wycofanie pisma do niego i
        zostala przyjeta powiedzmy "po wyborach".
        Córka lubiła ją.Bardziej lubiła inne Panie(ale tez znała je dłuzej bo dwa lata).
        Pogotowie od przedszkola znajduje sie około 3 minut samochodem.Tak,ze byc moze
        byłaby szansa na mniejsze obrazenia(bardziej fachowa pomoc,sprzet,zawiezienie
        do szpitala itd.)
        Co do wycofywania pisma do kuratorium,znajoma mi zasugerowala ze byc moze samo
        kuratorium tutaj na miejscu podpowiedziało to tym Paniom,poniewaz tutaj jest
        oddzial tylko a siedziba w Krakowie .I na wyzszym stopniu byc moze nie maja
        znajomosci,i tego sie obawiaja.Pewnie na razie nie zostało posłane dalej.
        Co do zgłoszenia sprawy do prokuratury ,nie wiem ile mam na to czasu,coreczka
        pewnie musialaby byc przesłuchiwana(dodatkowy stres),rozprawy..a czy sad tutaj
        na miejscu bedzie sprawiedliwy,czy nie skonczy sie to atakiem na moja
        Rodzine,np sugerowaniem zaniedbywania dziecka,molestowania itd.
        Jestesmy zwyczajna Rodzina,bez układów,bez znajomosci,maz pochodzi z odległego
        województwa.Wszystko było dobrze,zylismy sobie spokojnie dopóki Oli nie stała
        sie krzywda.
        • e_r_i_n Re: od Mamy Oli 02.06.07, 15:09
          W takim układzie tym bardziej bym skargi nie wycofała, co więcej, może bym się
          pofatygowała do Krakowa do kuratorium, żeby uniknąć ukręcenia sprawie łba. Pani
          może czuć się o tyle bezpieczne, ze ma jakies 'plecy'. A to z kolei może
          sprawić, że nie wyciągnie nauczki z tej sytuacji.
          Ja tylko powtórzę - mnie osobiście w całej tej sprawie zszokował fakt
          nieodpowiedniej reakcji po wypadku. Bo o ile samo wylanie wody to mógł być efekt
          niefrasobliwości, o tyle niepowiadomienie rodziców i pogotowia było przemyslanym
          działaniem. I to przede wszystkim zasługuje na karę.
          • be_em nie wycofywać!! 04.06.07, 08:45
            e_r_i_n napisała:

            Ja tylko powtórzę - mnie osobiście w całej tej sprawie zszokował fakt
            nieodpowiedniej reakcji po wypadku. Bo o ile samo wylanie wody to mógł być efekt
            niefrasobliwości, o tyle niepowiadomienie rodziców i pogotowia było przemyslanym
            działaniem. I to przede wszystkim zasługuje na karę.

            I dokładnie myślę tak samo jak erinsmile
    • mathiola Re: ciag dalszy oparzenia w przedszkolu 02.06.07, 14:59
      wycofałabym skargę. Nauczke dostały, drugi raz głęboko się zastanowią zanim
      powtórzą takie zachowanie.
      Trzeba być człowiekiem mimo wszystko.
      • daemia_10 Re: ciag dalszy oparzenia w przedszkolu 02.06.07, 15:04
        ja bym nie wycofała; być może gdyby pani i dyrektorka zachowały się inaczej, to
        tak, ale one nauczki nie dostały i ewidentnie liczą na to, że jej nie dostaną;
        a zachowanie pani, pytającej o ospę swojego wnuka matki poparzonej przez nią
        dziewczynki wskazuje właśnie, że jest totalnie bezmyślna i nijakiej nauki z tego
        nie wyciągnie najprawdopodobniej, jeżeli jej się odpuści
        ja na miejscu mamy Oli nie wycofałabym tej skargi, żeby mieć czyste sumienie w
        stosunki do swojego dziecka, a nie do tych pań, które najwyraźniej cała ta
        sprawa obeszła tylko o tyle, o ile zagraża ich posadkom
      • ominika Re: ciag dalszy oparzenia w przedszkolu 02.06.07, 15:23
        Nauczka to może wystarczyć dziecku za włożenie łapek tam gdzie nie trzeba,
        dorosli powinni ponosic odpowiedzialność za to co robią i za to czegi nie
        zrobili a powinni też. Jeśli tej pani brakuje po pierwsze - wyobraźni a po
        drugie - odwagi, zeby ponieść konsekwencje i jesli dla owych pań najwazniejsza
        jest opinia przedszkola, to przepraszam - ale chyba im się coś pomieszało...
    • fajka7 Re: ciag dalszy oparzenia w przedszkolu 02.06.07, 15:43
      Nie wycofalabym. Skarga do kuratorium to i tak minimum konsekwencji, ktore
      moglas wyciagnac. Przeciez na dziecko nie spadla lalka z gornej polki
      rozcinajac lekko skore i robiac siniaka, tylko zostalo poparzona wrzatkiem.
      Pani moze sie czegos nauczy, moze nie- jej sprawa, ale odpowiedzialnosc powinna
      poniesc chociaz w tym minimalnym wymiarze jakim bedzie jakas nagana czy co.
    • ziazia17 Re: ciag dalszy oparzenia w przedszkolu 02.06.07, 17:02
      Nie wycofuj skargi! A gdyby wychowawczyni nie poparzyla plecow tylko np. twarz i
      oszpecila Twoje dziecko do konca zycia- tez mialabys dylemat? Nie wierze w
      szczerosc lez, sprawozdanie do burmistrza jest tego dowodem. Tez pracuje w malym
      miasteczku (15 000 mieszkancow), tez jestem poza ukladami, nigdy na Twoim
      miejscu nie wycofalabym skargi, malo tego, tak jak napisala ktoras z dziewczat:
      zlozylabym doniesienie do prokuratury i zalozyla sprawe z powodztwa cywilnego.
      Nie darowalabym lez dziecka spowodowanych bezmyslnoscia pani. Zdrowka Malej
      zycze, trzymajcie sie i podejmij madra decyzje.
    • lucerka Re: ciag dalszy oparzenia w przedszkolu 02.06.07, 17:11
      Ja bym skargi nie wycofywala. Zdarzyl sie wypadek i trzeba poniesc jego
      konsekwencje. Twoja corka przeciez juz poniosla a panie probuja szantazowac Cie
      emocjonalnie i sztucznie wybielac sytuacje. Oparzenie to nie byle co. Nie daj
      sie tym paniom manipulowac.
      W przedszkolo-zlobku mojego dziecka WSZYSTKO jest zabezpieczone i zrobione pod
      dzieci. Nie ma mowy o wrzatku poza pomieszczeniem kuchennym.
    • agamama123 Re: ciag dalszy oparzenia w przedszkolu 02.06.07, 17:54
      Nie wycofałabym skargi z dość prostej przyczyny - za jakis czas do tego
      przedszkola ma iśc twoje kolejne dziecko - jestes pewna, że te czajniki znikna
      na stałe???? A jesli, ni daj Boże, któraś pani znów będzie miała ochotę na
      herbatę???
      Łzy są tylko szantarzem emocjonalnym i nie jestem w stanie połączyć śmierci męża
      tej pani z poparzeniem twojej córki.
    • mustardseed Re: ciag dalszy oparzenia w przedszkolu 02.06.07, 18:16
      Nie wycofałabym.
      Temu przypadkowi wręcz potrzebny jest rozgłos, żeby panie z sąsiedniej placówki
      nie pomyślały o robieniu herbaty przy dzieciach.
      Nie wycofuj. Dla dobra innych dzieci.
      • korneliap Re: ciag dalszy oparzenia w przedszkolu 02.06.07, 18:59
        nie wycofalabym Musisz myślec o innych dzieciach.

        Moja córka od IX idzie do przedszkola i zaczyna mnie to przerażać.
        Nie wiedziłam ze istniej taki przepis ze nie mogą tam miec czajników.
        I wiecie co sprawdze to w przedszkolu do którego pójdzie moja córka.

        Czy pamiętacie ze ostatnio chyba z miesiac temu była podobna sytuacja ze
        nauczycielka szła z bardzo gorącą zupą i wylała zupę na dziecko.

        I jeszcze zrobię jedną rzecz po przeczytaniu historii wieczorynki. Napisze
        maila do kuratorium w moim miescie o zwrócenie na coś takiego uwagi Niech albo
        sprawdza swoje przedszkola albo chociaz pisemnie przypomną o zakazie uzywania
        czajnikow w salach gdzie sa dzieci.
    • jowita771 Re: ciag dalszy oparzenia w przedszkolu 02.06.07, 22:39
      ja bym nie wycofała. zwłaszcza, że próbowano kłamać. i dopilnowałabym, żeby
      dzięki układom pań pismo nie zaginęło w lokalnym oddziale kuratorium.
      • miedzymorze Re: ciag dalszy oparzenia w przedszkolu 02.06.07, 23:45
        Nie daj się nabrac na ten cyrk i nie wycofuj. Szantaż łzami i wdowieństwem jest żenujący. Napisz sprostowanie, że Twoja córka nie biegła, tylko siedziała przy stoliku.

        pozdr,
        mi
Inne wątki na temat:
Pełna wersja