wieczorynka2
02.06.07, 08:23
Opisywałam kilka dni temu wydarzenie,ktore miało w zerówce przedszkolnej u
mojej córeczki w srode.Wychowawczyni przy wyzszym stoliku nalewała sobie
wrzatek do szklanki,by zrobic herbate,moja corka siedziala tuz obok przy
nizszym stoliku odwrocona plecami,Pani nie trafila i polala wrzatek na plecy
mojej corki.Oparzenia Ola ma drugiego stopnia około 20cm na 8 cm i kilka
malutkich pojedynczych.Nie wezwano pogotowia(teraz przyznaja ze to byl blad)
ani nie powiadomiono Rodzicow(co do Rodzicow mowia ze to byl krotki czas od
wypadku i ze byli pewni ze zaraz odbierzemy corke).Udzielono pomocy w ten
sposob ze zdjeto jej ubranie ,polewano woda i przykladano mokry recznik.
Jako ,ze maz jest lekarzem udzielil Oli po odebraniu jej natychmiastowej
pomocy ,bylismy tez w szpitalu gdzie rowniez otrzymalismy pomoc
medyczna.Teraz Ola ma antybiotyki doustne na rane rozne masci ,zmieniane sa
jej opatrunki co kilka godzin co wiaze sie z duza bolesnoscia poniewaz za
kazdym razem lana jest woda utleniona na rane,nakladane sa mascie.Podajemy
jej tez doustne srodki przeciwbolowe.
Skorzystalismy z Państwa cennych rad.
Zlozylismy w skarge w Kuratorium i u Burmistrza,ktoremu podlega przedszkole
(nieostroznosc i bezmyslnosc Pani,nie wezwanie pogotowia ,brak powiadomienia
Rodzicow).
Pani dyrektor dzwonila codziennie i pytala o stan zdrowia corki.
Wczoraj Pani dyrektor prosila Nas by przyszlismy i zalatwilismy sprawy
formalne.
Przedstawila Nam sprawozdanie z wypadku,ktore zaniosla do Burmistrza.
Bardzo prosila wraz z nauczycielka ,ktora oparzyla moja corke o wycofanie
skargi z Kuratorium,poniewaz ucierpi na tym placowka i inne osoby tam
pracujace rzuci to czarny cien na nia.Plakaly.Przepraszaly.Nauczycielka
opowiadala ze ma wnuki w wieku dzieci,ze maz jej zginal 16 lat temu w wypadku.
Mowily ze czajniki w salach zostaly wycofane i jest zakaz wnoszenia cokolwiek
goracego.Przyznawaly sie do swojej winy i ze takie wydarzenie nie powinno
miec miejsca.
Ja rowniez plakalam mowiac o tym,jak cierpi teraz moja corka,jak bezmyslnie
Pani postapila i ze moja corka najprawdopodobniej bedzie miala blizny na cale
zycie.A dla nich liczy sie dobre imie przedszkola.
Nauczycielka zapytala co moze zrobic dla Oli.Zapadlo milczenie.
Dyrektorka prosila znow o wycofanie skargi,mowila ze i tak zostaniemy
powiadomieni w jaki sposob nauczycielka zostanie ukarana i o konsekwencjach .
Powiedzielismy ze zastanowimy sie nad wycofaniem skargi.
W poniedzialek w przedszkolu mamy spotkanie z inspektorem BHP itd w zwiazku z
wypadkiem.
Nie wiem co robic,nie jestem osoba msciwa,nie chce niszczyc komus zycia(panie
zapewnialy ze przezyly to bardzo),ale Pani ktora miala czuwac nad
bezpieczenstwem mojej coreczki,starac sie by nic sobie nie zrobila ,chronic
ja przed niebezpieczenstwami,sama ja skrzywdzila.Czy gdyby ona szla i ktos
wylalby jej przez przypadek wrzatek na plecy.Wystarczylaby jej skrucha tej
osoby.?
Najbardziej zal mi coreczki.
Nie wiem co robic,jaka podjac decyzje wycofac skarge,co byscie Panstwo
zrobili na moim miejscu?