nataliak9
02.06.07, 10:31
jestem teraz na macierzyńskim, potem biorę urlop a od września wychowawczy,
aż córeczka skończy rok. problem w tym, że w ogóle mi się nie chce iść do
pracy.nie jestem żadnym leniem. pracując nie brałam zadnych zwolnień, nie
wychodziłam z pracy na zakupy itp, był czas, że pracowałam po 12 godz.(w
poprzedniej pracy)po prostu bardziej podoba mi się siedzenie z dzieckiem w
domu, co moim zdaniem w ogóle nie jest nudne. problem polega na tym, że po
prostu czuje wewnętrznie, że ogólnie społecznie kobieta siedząca w domu to
trochę taki ,,nikt", teraz jest taka presja na rozwój zawodowy. skończyłam
studia, potem podyplomowe, jakies kursy językowe itp a nie jestem w stanie
wyobrazić sobie jak można porządnie godzić rolę matki i pracownicy na cały
etat. boję się, że rodzina za parę lat będzie mnie lekceważyć, nie będę miała
swoich pieniedzy a jak tu np. powiedzię mężowi: kochanie daj mi parę groszy,
bo sa twoje imieniny i chciałam ci kupić prezent? boję się też, ze za pare
lat trudno mi będzie znależć pracę, bo wiecie w ogóle nie mam ochoty wracać
do aktualnej, niedobrze mi się robi na myśl o tej durnej firmie.na koniec
dodam, że w mojej rodzinie wszystkie kobiety oprócz teściowej pracują, a w
opinii mojego męża i tescia, takie siedzenie w domu teściowej przestało
służyć. czy może któraś z was ma podobne odczucia, a może wręcz przeciwnie?
pozdrawiam