Do tych,co JUZ nie pala.

02.06.07, 19:05
Hej-wiem,ze trzeba miec silna wole itd...by rzucic.
Nie mam silnej woli-jesli chodzi o fajki.
Pytanie zatem mam do tych,co juz nie pala:
Co bylo Wasza motywacja by rzucic palenie?
Jak sie czulyscie zaraz po podjeciu decyzji i realizowaniu planu-
-Zycie bez papierosa?


    • loganmylove Re: Do tych,co JUZ nie pala. 02.06.07, 19:10
      Ciążasmile Decyzja sama się podjęła bo myśl o paleniu wywoływała mdłoścismile Już
      minęło parę lat i praktycznie wcale mnie nie ciągnie-z tym że ja nigdy nie
      wpadłam w nałóg,mogłam palić sporo a potem wcale kilka dni,nigdy nie czułam
      głodu nikotynowego.
    • miacasa Re: Do tych,co JUZ nie pala. 02.06.07, 19:15
      nie palę od 5 lat, zdecydowałam się na dzieci, to był powód dla którego rzuciłam
      i wytrwałam
      palić lubiłam bardzo (9lat) i nadal wzdycham do papierosa, nie wracam bo nie warto,
      czuję się lepiej, rano nie mam popierosowego "kaca", nie szkodzę dymem dzieciom,
      nie śmierdzę, może wolniej się starzeję a może nie, nie wydaję rocznie 2400pln
      na papierosy
      niestety "ucierpiały" moje kontakty ze znajomymi (nie odprawiamy wspónie rytuału
      "chodź na fajka") ale da się żyć
    • mamooschka Re: Do tych,co JUZ nie pala. 02.06.07, 19:16
      Poczytaj TU:
      forum.gazeta.pl/forum/71,1.html?f=45398
      Chociaż ostatnio trochę forum zamarło.
      A jeśli przymierzasz się do rzucenia to trzymam kciuki smile
      • kasik787 Re: Do tych,co JUZ nie pala. 02.06.07, 19:25
        Dzieki za linka.
        Tak.Znowu sie przymierzam do rzucenia.
        Prawie wszyscy moi znajomi rzucili faje i dlatego
        tak czesto rozmyslam nad tym faktem,ze moze skoro innym
        sie udalo,to i moze i mnie sie uda?
        Kilka razy probowalam rzucic,ale marnie probowalam
        w takim razie,skoro sie poddalam.
        Po jak dlugim czasie przechodzi wkurzenie ogolne?
        Ja przy kazdej probie chodzilam wkurzona.

        Zaraz poszperam i na tym forum,ktore podala mamooshka.
        Pozdr.Kaska.
        • mamooschka Re: Do tych,co JUZ nie pala. 02.06.07, 19:32
          kasik787 napisała:

          >
          > Po jak dlugim czasie przechodzi wkurzenie ogolne?
          > Ja przy kazdej probie chodzilam wkurzona.
          >
          U mnie po miesiącu niepalenia wygrało właśnie wkurzenie (delikatnie nazywając).
          Nie wiem kiedy mija, każdy ma inaczej.
    • mathiola Re: Do tych,co JUZ nie pala. 02.06.07, 19:19
      ciaza i okres karmienia byl motywacja, a potem to juz tylko musialam sobie
      przypominac ze palacze smierdza, kaszla, starzeja sie, wydaja pieniadze i
      marnuja zdrowie smile) juz nie chce palic, a jeszcze niedawno mnie korcilo i
      popalac zaczelam - maz mnie wybronil bo sam rzucil zebym nie wracala
      • guderianka Re: Do tych,co JUZ nie pala. 02.06.07, 19:22
        mój m nie cierpi palaczy
        po drugie-planowana ciąża

        rzuciłam z dnia na dzień-bez problemu- nie mialam żadnego ssania, bóli,
        myślenia o papierosach, schudlam a nie przytyłam. było to proste-mimo że
        wczesniej rzucałam wielokrotnie i nie dawalam rady wytrwac. do tego trzeba
        dojrzec. aha-nie wierze w fizyczne uzależnienie od nikotyny. uzależnia sie
        tylko nasza głowa.
        • semijo Re: Do tych,co JUZ nie pala. 02.06.07, 19:39
          Ja rzucilam z kilku powodów: po pierwsze kasa. Szkoda mi bylo tyle przepuszczać
          z dymem. P drugie psychiczne poczucie że śmierdzę. W pewnym momencie zaczęlam
          się tym przejmować. Jak zapalilam wstydzilam sie z ludzmi rozmawiać i takie
          tam. Po trzecie zdrowie - nie lubię sobie mieć nic do zarzucenia. Paląc
          świadomie sobie szkodzilam.
          Nie palę już prawie 3 lata. Jest dobrze choc nie powiem ze calkiem jestem
          wyzwolona. Mialam straszne uzależnienie pdychiczne. Dwa tygodnie po odstawieniu
          bylam do niczego, dwa pierwsze dni przeplakalam tak mi siadla psycha. Wszystko
          stracilo swój sens. Kawa nie smakowala jak wcześniej, nie chcialo mi się gadac
          z nikim bez papieroska, który tak super dopelnial pogaduszki. Eh...reasumując
          myslę że warto a wręcz należy. Dla siebie i dla otoczenia. Pozdrawiam
    • falka79 Re: Do tych,co JUZ nie pala. 02.06.07, 19:41
      zaszłam w ciąże , odrzuciło mnie momentalnie i do nałogu juz nie wróciłam

      ale z tą ciążą to żaden sposób wink
      • joanna515 Re: Do tych,co JUZ nie pala. 02.06.07, 19:49
        to była mądrość wink
    • morgen_stern Re: Do tych,co JUZ nie pala. 02.06.07, 19:51
      Paliłam prawie 10 lat. Próbowałam rzucac kilka razy, bezskutecznie. W końcu
      pewnego dnia przekroczyłam punkt krytyczny. Śmierdzące mieszkanie. Śmierdząca
      ja. Brzydka cera. Kondycja. To, że jestem od tego tak uzależniona, że MUSZĘ
      zapalić, że biegnę w nocy do monopolowego po papierosy po to tylko, żeby
      zapalić jednego i pójść spać. I to mnie chyba najbardziej dobijało.
      W końcu się wkurzyłam i rzuciłam z dnia na dzień. A nie było łatwo, bo
      pracowałam wtedy w miejscu, gdzie palili niemal wszyscy, a praca była
      stresująca.
      Pomogła mi koleżanka z pracy, która również niedawno rzuciła palenie i bardzo
      mnie wspierała. Pamiętam, jak po pierwszym tygodniu przyniosła mi batonika "w
      nagrodę". Taki drobiazg, ale to było wspaniałe. Naprawdę we mnie wierzyła. Jak
      mogłam ją zawieść?

      Reasumując tę przydługą opowieść wink
      Według mnie dwie najważniejsze rzeczy to:
      - Naprawdę silna chęć rzucenia palenia. Nie, że "a spróbuję, może się uda".
      Bardzo pomaga np. lista z plusami i minusami. Co zyskam, a co stracę rzucając
      palenie?
      - wsparcie choć jednej osoby, świadomość, że komuś zależy, żeby nam się udało.

      Nie palę już od sześciu lat.
      Powodzenia!
    • mijaczek Re: Do tych,co JUZ nie pala. 02.06.07, 20:00
      zaszlam w ciaze. rzucilam bez "zajakniecia".
      • maadzias1 Re: Do tych,co JUZ nie pala. 03.06.07, 01:08
        Ja tak samo jak Mijaczek. Do nałogu nie wróciłam i bardzo się z tego cieszę.
        • mamaemmy Re: Do tych,co JUZ nie pala. 03.06.07, 01:15
          Ja paliłam od 16 roku zycia....10 lat.
          Bardzo duzo,bo uwielbiałam papierosysmile
          Potem moja córka,wczesniak,zaczęła tracić wzrok (retinopatia bardzo
          zaawansowana)i miała 20/80 szans ze bedzie widziec...te 80 było za tym,że bedzie
          slepauncertain
          Obiecałam Bogu,że jeśli choroba się cofnie,jesli ona będzie widziec,rzuce
          palenie.I stał się cud,bo wszystko cofnęło się w kilkanacie dni..az lekarka
          usiadła wtedy z wrażenia i kilka razy czytała karte..była w szoku,i ona i
          pielegniarka...oj długo by opisywać..smile
          Od tej pory nie palę.
          I do nałogu nie wrócę.

          Minusy niepalenia sa takie,ze z nudów podjadałamuncertain
          Plusów-tysiacesmile
          • mamaemmy Re: Do tych,co JUZ nie pala. 03.06.07, 01:16
            ach,oczywiscie w ciazy nie paliłam i gdy odciagałam mleko,tez nie.smile)
            • mongolia4 Re: Do tych,co JUZ nie pala. 03.06.07, 03:48
              Nie pale juz 9 lat tyle ile niezyje moj ojciec,ktory palil jak smok sad(Zawl
              serca sad(
    • agata00123 wszystkim zycze... 03.06.07, 10:37
      takiego rzucenia jak moje, gdy zaszlam w ciaze to totalnie odrzucilo mnie od fajek, pomimo ze wczesniej palilam prawie paczke dziennie, od tamtej pory zero. jak zapalilam to odrazu do kibelka.. wiec odpuscilam, a teraz karmie wiec tez nie pale.
      • haga78 Re: wszystkim zycze... 03.06.07, 10:48
        Najpierw ciaza
        pozniej kiedy juz nie karmilam, popalalam z sasiadka na dworze.
        Ostatecznie przestalam kiedy sie przeprowadzilam ( W Niemczech papierosy sa
        drogie), czyli ze skapstwa smilesmilesmile

        Ale za to nie jest mi zal kiedy sobie cos kupuje.
    • elza78 Re: Do tych,co JUZ nie pala. 03.06.07, 13:45
      nie mialam zadnej kmotywacji, bardzo lubilam palic sobie do porannej kawy
      wychodzic na papieroska w pracy, palic do piwka na imprezie, co tu duzo mowic
      palenie jest fajne smile ale jak nadarzyla sie okazja niepalic przez ponad tydzien
      to rzucilam i niepalenie tez jest fajne okazuje sie smile
      mozna by uznac ze motywacja byla kasa przeznaczana na papierochy i ciaza ktora
      mialam w planie...
    • buggi21 Re: Do tych,co JUZ nie pala. 03.06.07, 14:49
      tez nie mialam silnej woli,ale gdy zaszlam w ciaze rzucilam bez zastanowwienia
    • hexella Re: Do tych,co JUZ nie pala. 03.06.07, 17:56
      U mnie standard, czyli rzuciłam kiedy dowiedziałam sie o ciąży.
      Wcześniej podejmowałam kilka prób i miałam okresy dłuższego nie palenia.

      Rzuciłam z dnia na dzień, bez problemu. Po urodzeniu dziecka wypaliłam jeszcze
      kilka fajek, ale do ciągu nie wróciłam.
      Teraz czasem przy jakimś barowym spotkaniu wypalam fajeczkę, czy dwie i to wsio.
    • kawka74 Re: Do tych,co JUZ nie pala. 03.06.07, 18:11
      zachorowałam na ciężką anginę ropną, kiedy mowy nie było o paleniu
      a potem jakoś samo poszło
    • weronikarb Re: Do tych,co JUZ nie pala. 04.06.07, 09:28
      przede wszystkim kasa - zal byloprzepalac.
      Palilam 15 lat najmniej 1 paczka dziennie.
      Postanowilam rzucic ze wspomagaczem -plastry.
      Zuzylam ich 6 i pol roku nie pale.
      Powiem jedno na poczatku to byl luzik, teraz dopiero walcze - ostatnio nawet po
      nocach mi sie snia smile

      Nie wroce do papierosow, choc moim zdaniem ja nie widze roznicy czy palilam czy
      nie.
      Kasy i tak niema, rozlazi sie na cos innego. Zdrowie mam takie jak mialam, cere
      gorsza niz gdy palilam.

      Takze teraz w sumie nei pale, dla satysfakcji pokazania mezowi silnej woli (on
      nada pali)
    • szapobacha Re: Do tych,co JUZ nie pala. 04.06.07, 13:59
      Paliłam kilka lat, rzuciłam na początku pierwszej ciąży. Na szczęście tak
      natura wymyśliła, że rzygać mi się chciało na widok fajki. Później
      karmienie,druga ciaża, karmienie i tak parę ładnych lat zleciało. Motywacja
      była silna, rzucenie drastyczne praktycznie z dnia na dzień, a teraz już nie
      chcę sie ładowac po raz drugi w nałóg, choć czasem mam ochotę na fajeczkę.
      • asiorzynka Re: Do tych,co JUZ nie pala. 04.06.07, 14:59
        Paliłam 10lat.Na pół roku przed rzueniem, zaczęła we mnie dojżewać myśl do tego
        czynu.Nie mogłam znieść,że moje dłonie,włosy i ciuchy śmierdzą dymem.Wstyd było
        mi palić na ulicy.I codzień sobie powtarzałam, ze rzucę!I w końcu dobra wola
        zwyciężyła.Zastąpiłam fajki owocami.Masą owoców!A potem codzień było juz
        łatwiej.Powtarzałam sobie ,ze już więcej nie wezme do ust tego świństwa.Ale
        wzięłam za jakieś 2 miesiące po awanturze.I myślałąm,ze zwymiotuję po dwóch
        dymach.Smoła, syf i nie wiem co jeszcze.Bleee,ohyda!A teraz juz nawet nie
        pamietam,ze paliłam a dym papierosowy wywołuje u mnie wstręt.Dodam ,ze nie pale
        już 1.5 roku.
        I życzę wytrwałości i samozaparcia!Dasz radę!
    • jj09 Re: Do tych,co JUZ nie pala. 04.06.07, 15:54
      paliłam przeszło 10 lat.
      Nie palę od 1999 roku.
      Byłam w szpitalu, wystraszyłam się raka.
      • jagoda.li Re: Do tych,co JUZ nie pala. 04.06.07, 23:41
        ja rzuciłam będąc w ciąży i tak już zostało uwielbiałam palic i zawsze mnie
        dziwiło jak tu spotkać się z kimś przy kawce i nie palić albo iść rano do
        autobusu i nie zajarac a teraz mogę się spokojnie bez tego obejść chociaz jak
        ktos pali dobre papierosy lubię ich zapach.Teraz bym się wstydziła zapalić przy
        moim synku (8 lat)bo nie mam uzasadnienia że palenie jest dobre a co miałabym
        na swoje usprawiedliwienie?nie ma argumentów za więc nawet nie myslę o fajkach
        w ten sposób że kiedyś zapalę .cieszę się że tak łatwo mi poszło.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja