Dziecko 'bez kolejk'

07.06.03, 12:53
Drogie mamy!Będąc ostatnio w urzędzie ze swoją 10 mies.córusią podeszłam do
okienka bez kolejki.Dodaję,że kolejka była nieduża, ale nie oto chodzi to
przykład.Pan w okienku oświadczył mi abym stanęła do kolejki a właściwie to
powinnam zostawić dziecko w domu.Przecież dziecko to mały ale człowiek,
którego nie podrzuca sie komuś do opieki.Byłam ogromnie zdziwiona ponieważ
dawniej istniało prawo,że kobiety w ciąży i matki z dziecmi do lat 3
obsługiwani są poza kolejnością.Ustawiłam się ładnie do kolejki i
jednocześnie postanowiłam wyjaśnić sprawę u naczelnika.Niestety po 5
min,córcia znudzona zaczęła tak wrzeszczeć,że pan w okienku zdecydował się
mnie obsłużyć.Nie wyjaśniłam swoich praw i szybko wyszłam z urzędu.Poczułam
się upokorzona całą sytuacją.Przecież nie chodziło o cwaniactwo w ominięciu
kolejki. Może teraz kiedy chcemy byc narodem o wysokiej kulturze już takiego
przywileju nie ma?Uważam,że to prawo w z PRL powinieno obowiązywać nadal.Co o
tym myślicie ?
    • marzenus Re: Dziecko 'bez kolejk' 07.06.03, 13:19
      Ja już dawno przestałam liczyć na przychylność ludzi w tej sprawie.
      Kiedy byłam w ciąży i poszłam na pocztę, jedynie stojąca przede mną w kolejce
      starsza pani wyraziła na głos swoją opinię, że powinnam podejść bez kolejki.
      Było lato, upał a cała reszta kolejki udawała, że nic nie słyszy. Będąc w ciąży
      w aptece kolejki ustąpił mi młodzieniec płci męskiej...
      Z dzieckime - znów na poczcie - kazano mi się ustawić w kolejce. Kiedy w końcu
      dotarłam do okienka, po załatwieniu sprawy urzędzniczka powiedziała mi, że z
      dzieckiem mam prawo do obsługi poza kolejnością. Raz w sklepie, stojąc w
      kolejce, starszy pan zaprosił mnie do kolejki przed siebie. Całe szczęście, że
      reszta osób tam stojących nic nie powiedziała. Moze było im wstyd.
      Wygląda z tego, że nie ma reguły, czy stary, czy młody, czy kobieta, czy
      mężczyzna. Zawsze znajdzie się ktoś, kto zrozumie problemy innych, jak również
      taki, kto już zapomniał, jak to była, gdy sam miał małe dzieci...
      Pozdrawiam
      Marzena
    • mmarusia Re: Dziecko 'bez kolejk' 07.06.03, 18:21
      murlik napisała:

      Uważam,że to prawo w z PRL powinieno obowiązywać nadal.Co o
      > tym myślicie ?

      To nie tyle jest prawo z PRL-u co kultura,a tego brak wielu ludziom.
      Ja mialam kiedys takie zajscie:
      Stalam w kolejce(olbrzymiej)na poczcie.Moja Zuzia miala 3,5roku.Nagle zachcialo
      jej sie siusiu.No i gdzie tu isc skoro na dworze -10st.C,a dziecko w
      kombinezonie!Na dodatek Zuzia miala ciagle infekcje drog moczowych.Spytalam
      pania w okienku czy dziecko moze skorzystac z toalety.Pani odwrocila sie do
      drugiej pani,pousmiechaly sie ,a ja stoje jak glupek z przebierajacym nogami
      dzieckiem.Pytam czy moze czy nie?Pani odpowiedziala,ze nie.Konsternacja po
      prostu.Wybiegalam z dzieckiem przed budynek i mysle szybko.Pan wychodzacy z
      poczty powiedzial,zew cukierni jest toaleta i tam dziecku nie odmowia.I tak
      bylo.Wrocilam za chwile na poczte,podeszlam do okienka i pytam:
      -"czy ma pani dzieci?"
      -???
      -"czy ma pani dzieci??"
      -"tak "-pada odpowiedz
      -"nie zycze pani,aby musiala pani wysadzac dziecko siku na dworze w taki
      mroz.Na szczescie obok jest uprzejma pani w cukierni"
      Powiedzialam to glosno i mysle,ze mlodej paniusi zrobilo sie troche glupio.
      Nawet gdyby nie mogly mnie wpuscic na zaplecze,bo takie maja przepisy np.to
      gdyby pani byla uprzejma to powiedziala by cos wiecej niz "nie",tak mi sie
      wydaje.Dla zainteresowanych to ta poczta znajduje sie w Legnicy przy
      ul.Przybosia.Wyjatkowo niekulturalne i nieuprzejme osoby tam pracuja
      (przynajmniej przy okienkach).
      • rubi21 Re: Dziecko 'bez kolejk' 07.06.03, 18:40
        Tak naprawde to ustawa gwarantuje obsługę kobiet w ciąży i matek z dziećmi do
        lat trzech bez kolejki. Oczywiście z przestrzeganiem ustawy bywa różnie ale jak
        mam problem o po prostu mówię urzednikowi że jest taka ustawa, kiedyś
        powiedziałam nawet ze się wpisze do ksiażki zażaleń że nie znają prawa.
        Pozdrawiam Apa. Ale fakt faktem, ze zawsze ludzie krzywo patrzą a ja czuje się
        nieswojo.
      • zosia888 Re: Dziecko 'bez kolejk' 07.06.03, 18:42
        Przez cala ciaze nie zdarzylo mi sie, zeby ktos mnie przepuscil w kolejce.
        Ale przyznam tez, ze nigdy nie prosilam.
        W jednym z hipermarketow, w ktorym robie zakupy jest kasa dla inwalidow i
        kobiet w ciazy. Czasami tam staje, ale rzadko bo kolejka jest czasami dluzsza
        niz w innych kasach. Bynajmniej nie stoja tam ciezarne czy inwalidzi. Kiedys
        stanelam, myslalam, moze ktos zaproponuje, ale gdzie tam zlustrowali mnie z
        gory na dol i udawali, ze nic nie widza.
        Dodam, ze jestem w 9 miesiacu i brzuszek mam naprawde spory.
        Do pracy dojezdzam 2 autobusami. W trakcie calej ciazy zdarzylo mi sie moze 5-7
        razy, ze ktos mi ustapil miejsca!! Mam podawac dalej przyklady???
        Ok, na koniec jeden z ostatnich dni. Nie mialam z kim zostawic corki (3,5
        roku), a musialam isc do lekarza. Upal 30 stopni, autobus, brzuch bania, w
        jednej rece torebka, u drugiej uwieszona corcia. Powiem Wam, ze nawet mi sie
        nie chcialo prosic o ustapienie miejsca. Chcialo mi sie plakac.
        Reszte pozostawiam bez komentarza.
        • ksia78 Re: Dziecko 'bez kolejk' 08.06.03, 10:20
          A ja w takim hipermarkecie przechodzilam do samej kasy, na poczatek kolejki,
          wyladowywalam swoj towar i jeszcze na bezczelnego prosilam ludzi, zeby
          postawili na koncu moj pusty koszyk smile.Nigdy sie tam nie szczypalam. Bolal
          mnie krzyz, kregoslup, bylam spuchnieta jak balon i do tego jeszcze bede w
          kolejce stala?!
          pozdrawiam i nie dajcie sie!
          kasica
    • fordka1 Re: Dziecko 'bez kolejk' 07.06.03, 21:14
      Na 100% jest taka ustawa!!! Kiedys była juz dyskusja na ten temat na starym
      edziecku i tam nawet ktos podawał "namiary" gdzie to znaleźć (niestety juz nie
      pamietam). Będąc w ciąży wcale nie czekałam az mi ktos zaproponuje abym ominęła
      kolejkę - poprostu stawałam na początku i nikogo nie prosiłam ani sie nie
      tlumaczyłam... było mi bardzo ciężko stać, wiec wykorzystywałam to prawo na
      maxa, a teraz jak widze ciężarną stojącą w kolejce, to zawsze wysyłam ją na
      początek zeby nie stała, bo jeszcze doskonale pamiętam jak to jest.
      fordka1
    • kaakaa Re: Dziecko 'bez kolejk' 07.06.03, 21:51
      Jeśli nic się nie zmieniło to:

      Artykuł 25 ustęp 3 Osoby niepełnosprawne, kobiety z widoczną ciążą, osoby z
      dziećmi do lat trzech lub dzieckiem niepełnosprawnym
      mają prawo do załatwiania swoich spraw poza kolejnością.
      To jest ustawa z dnia 29 listopada 1990 r. o pomocy społecznej (Tekst
      jednolity: Dz. U. 1998 r. Nr 64 poz. 414)
      Znalazłam na forum.
      Pozdrawiam
      • plucha32 Re: Dziecko 'bez kolejk' 07.06.03, 23:35
        samisobie.clan.pl/PRAWO/98_64_414.rtf
        teraz wiem, że mogę bez kolejki,
        a ja pytałam panią w okienku: "czy są takie przepisy?"
        a pani odpowiedziała:"kiedyś były"
        smile)

        Teraz wiem, że są, tylko zdjęli te kartki, pamiętacie, dawniej wisiały wszędzie,
        noo.. chyba, że ta ustawa jest nieaktualna, wszak jest z 1990 roku sad

        Lusia.
    • kiranna Re: Dziecko 'bez kolejk' 07.06.03, 23:40
      Dorzuce moze troche z innej beczki, ale ostatnio lezy mi to na sercu.

      Maly, ale z przyzwoitym przyspieszeniem miejski samochod + kobieta za
      kierownica + naklejka "Baby on board" to dla niektorych kierowcow plachta na
      byka. Glownie dotyczy to mlokosow w sluzbowych samochodach i panow po 50-tce,
      ale zlosliwe albo moze bezmyslne panie tez sie trafiaja.
      Jezdze samochodem od 15 lat, nie naleze do grupy zawalidrog, lubie jazde
      dynamiczna, ale i bezpieczna zarazem. Moj synek ma 4 miesiace i czasem zdarza
      sie, ze musze jechac nieco wolniej (ograniczenie do 50, ja mam 70 na liczniku,
      a i tak jade najwolniej wink czy nagle zjechac na pobocze - to "nagle" to w
      granicach rozsadku, oczywiscie, nie zmuszam nikogo do stawania deba. To co
      ci "pseudokierowcy" wyczyniaja na jezdni przechodzi czasem ludzkie pojecie, a
      przeciez ta naklejka na szybie kierowce jadacego za mna do czegos zobowiazuje.
      Zajezdzaja droge, nie pozwalaja wlaczyc sie do ruchu, nie mowiac o tym, ze
      niektorzy jada mi na zderzaku, a ja sie wtedy modle, zeby nie byc w sytuacji
      wymagajacej gwaltownego hamowania. Pal licho samochod, ale dziecko do konca
      zycia moze byc kaleka przez takiego bezmozgowca.
    • sylwia-wesola1 Re: Dziecko 'bez kolejk' 08.06.03, 09:59
      Hej!

      Cóż, ja też podczas dwóch ciąż miałam więcej tych przykrych sytuacji.
      Raz stojąc w przychodni w kolejce do apteki (już z dużym brzuszkiem) zasłabłam
      i dopiero wtedy mnie zauważono!
      Kiedyś jedna ekspedientka w sklepie powiedziała, że takie przepisy to
      obowiązują w państwowych urzedach a nie w prywatnych sklepach.
      A raz jeden sprzedawca, widząc że stoję pod koniec dużej kolejki, ominął
      wszystkich i powiedział do mnie: a pani co podać? No cudnie sie wtedy
      poczułam, a reszta głupie miny porobiła smile
      Może musimy walczyć o te swoje prawa, dopraszać się, wymagać, egzekwować, bo
      inaczej to nikt za nas tego nie zrobi.

      Pozdrawiam - Sylwia.
    • wieczna-gosia Re: Dziecko 'bez kolejk' 08.06.03, 14:28
      Polecam noszenie ustawy w torebce. Ale mi prawde mowiac nie jest potrzebna. Ja
      wchodzac na poczte, przede wszytkim wybieram nie te dni w ktore placi 3/4
      osiedla na wykonanie wszelkich planowych rzeczy. Natomist te niespodziewane
      krotko trwaja. Wiec wchodze usmiech na twarz: "przepraszam panstwa dziecko mi
      zqraz zacznie plakac. Czy ja moge bez kolejki- to tylko ?list polecony/
      znaczek/ jeden rachunek. Czy ktos ma cos przeciw?" Na palach jednej reki
      zdarzylo mi sie ze pani (na ogol ta pierwsza w kolejce) powiedziala NIE. Ale
      juz nastepna osobna zgadzala sie z reguly i juz.
      Kolejna sytuacja- jade autobusem, sama. Ciazy nie widac. Czytam ksiazke. W
      pewnym momencie podnosze wzrok- dziewczyna w ciazy nade mna mina jak 3
      nieszczescia ledwo na nogach stoi- no jasne ze ustapie- ale czemu nie
      poprosila???? Czyzby wyszla z zalozenia ze jestem jedna z tych nieczulych
      pasazerow co demonstracyjnie gapia sie w okno. Ja tam walilam do najmlodszego
      siedzacego faceta wzglednie- bardziej skuteczne- do pary. Wtedy facet musowo
      ustepuje wink) "Przepraszam jestem w ciazy slabo sie czuje czy ustapi mi pan
      miejsca" NIDGY nie zdarzylo sie ze facet odmowil wink))
      Dziewczyny! Przestanmy sie tych ciazy wstydziec i plakac ze nie ustepuja! Nie
      traktujmy tego jako oczywistosc ze ktos nam musi ustapic, ale dajmy mu szanse
      wyswiadczyc nam przysluge. Ja osobiscie w ciazy 3wole na stojaka, chyba ze
      upal taki- wtedy mdleje. Zupelnie mi nie przeszkadza ze ktos sie na bacznosc
      nie zerwal, bo wiem ze jakby co- poprosze. Nie lecimy do panienki z okienka
      tylko pytamy sie kolejki- w koncu jej wszystko jedno, ludziom nie. jesli
      powiemy ze maluch zmeczony zaraz sie rozedrze a my naprawde z jednym
      rachuneczkiem- nie wierze ze ludzie nie puszcza a wiem co mowie bom z warszawy
      a tu podobno najwieksze chamy mieszkaja wink))
      A inna sprawa- mama z kupa dziaciow w godzinach szczytu supermarketu mnie tez
      wnerwia. jak sobie pomysle ze jej wozek zajmie z 10 minut- to tez mi sie nie
      chce puszczac. Jak widze mame w zaawansowanej ciazy ze sterta rachunkow, ktore
      przy sprawnosci pani na poczcie zajma 20 minut- tez sie patrze wilkiem.
      Rachunku nie trzeba zaplacic murem 15 o 18- za wplate 17 nic nie zrobia wink)
      Banki sa, zlecenia stale- naprawde- badzmy dumne z naszej ciazy i naszych
      maluchow ale badzmy tez realistkami. W tej kolejce stoja tez mamy spieszace
      sie do dzieci, z siatami. W autobusie siedza osoby zmeczone, ktore z checia
      NIE ustapia i sobie posiedza, ale jak sie poprosi to ustapia chociaz z
      trudem wink))
      • plucha32 Re: Dziecko 'bez kolejk' 08.06.03, 17:08
        "Polecam noszenie ustawy w torebce. "

        właśnie sobie wydrukowałam...smile))

        Lusia
      • asia.t Re: Dziecko 'bez kolejk' 09.06.03, 16:17
        Taka daaaawna opowieść z czasów, gdy byłam podwójną pękatą ciężarówką...
        pisałam o tym na starym edziecku... Pchają się na mnie, brzuch mi cisną, ja na
        to na pół autobusu "proszę się na mnie nie kłaść, jestem w ciąży" (bliźniaczego
        brzuszka nijak nie zauważył pan siedzący obok). Dopiero jakieś kobietki
        zwróciły mu uwagę. Siadam. Potem po prostu mówiłam: może mi pan ustąpić, źle
        się czuję. wink

        Tylko w aptece raz usłyszałam, że jak się źle czuję, mąż może robić zakupy, on
        w ciąży nie jest... sad Teraz byłam tam z dziećmi, po 15 minutach im się
        znudziło. Nie pcham się bez kolejki, bo znam te babiszony obsługujące... wrrr.
        Za mną 5 osób, przede mną też tyle. Osoby za mną: ależ pani powinna iść bez
        kolejki, proszę podejść! Osoby przede mną zamieniają się w głuche i ślepe pnie.
        Dzieci ryczą, ja się nie ruszam, a co mi tam, ja się do ich ryków
        przyzwyczaiłam. smile)))

        Na poczcie maluchy zawsze uruchamiają syrenę i jestem obsługiwana ekspresowo.
        CHyba że pójdę na pocztę na Mokotowie - przed chwilą obsłużyłam jedną z
        dzieckiem, niech pani czeka! o trudno. Czekam. Dzieci ryczą. Głos za mną - jak
        ja byłam w ciąży, zawsze stałam! Ja na to - to pani problem, nie mój. wink WIem,
        arogancko. ALe zauważyłyście może, że to kobiety nigdy nie chcą przepuścić
        ciężarnej lub kobiety z dzieckiem??? Kobieta kobiecie wilkiem...
    • murlik Re: Dziecko 'bez kolejk' do wiecznej gosi 08.06.03, 21:33
      Przytoczone przez ciebie cytaty jak może postępować kobieta w ciąży są zbyt
      sielankowe.Zapytaj kobiety ile razy uciekano celowo wzrokiem aby nie zauważyć
      jej brzucha.To smutna prawda o naszej rzeczywistości.Jak wiesz inne hormony
      pracują w organizmie kobiety podczas ciąży.Ja spotkałam sie z
      nietolerancją.Stałam w przychodni z corką do okulisty.Nad drzwiami wisiała
      wywieszka,że kobiety w ciąży i....Zapytałam pielęgniarke czy mogę wejść bez
      kolejki bo w 7 mies na upale jest mi żle.W odpowiedzi usłyszałam,że jeżeli
      wszyscy się zgodzą to tak.Niestety wszyscy "stoją długo".Usiadłam a łzy
      napłynęły mi do oczu .Dzisiaj wiem,że napewno wykrzyczałabym,że mi sie należy a
      wtedy czułam sie bardzo słaba, bezbronna.Dziś wiem,że to wina hormonów.Czy
      spotkałaś się ze wzrokiem ludzi gdy chcesz być obsłużona bez koleji?Ja staram
      sie nie patrzeć.
      • odalie Re: Dziecko 'bez kolejk' do wiecznej gosi 08.06.03, 21:52
        Hej!

        Ja ciążę mam już za sobą, a i pociechę w wieku ponad te ustawowe trzy lata. W
        ciąży najgorszy był początek i że tak powiem, środek, w tramwajach. Tłok,
        duchota, często smród i ja w zagrożonej ciąży, której wcale po mnie (nie
        liczącblado-zielonej twarzyczki smile ) nie widać. Gdy jechałam z facetem, bywało
        że on prosił w moim imieniu ("przepraszam, moja żona jest w ciąży...") o
        ustąpienie osobę zajmującą miejsce z nalepką ("krzyżykiem" czy "mamą z
        dzieckiem"). Sama też tak raz zrobiłam, doprowadzona do ostateczności na
        wszelki wypadek wyjęłam kartę ciąży...

        Jak brzuszek się pojawił (co w moim wypadku i pod ciuchami zimowymi nastąpiło
        późno) po prostu w tramwajach startowałam do osoby, która - na oko -
        bezzasadnie zajmowała miejsce dla uprawnionych i grzecznie mówiłam
        właśnie: "przepraszam, to miejsce dla osób uprawnionych". Oczywiście
        startowałam tylko do ludzi, którzy na oko nie odgryźliby mi się czy nawet nie
        odmachnęli. Dresiarzy czy samiczki dresów oraz klimaksiary (nie chodzi mi o
        starsze panie ale o klimaksiary właśnie tongue_out )omijałam szerokim łukiem, trudno.
        Takaż była i procedura gdy jeździłam z dzieckiem.

        Najbardziej groteskowe zdarzenie, które przyznam się szczerze pamiętam
        niejasno, miało miejsce w banku (chodziło o potwierdzenie czegoś tam moim
        podpisem, musiałam się stawić we własnej osobie; żadne tam rachunki płatne
        ostatniego dnia). Usiadłam sobie na takiej długiej, pokrytej skóropodobnym
        tworzywem ławie, uprzednio zająwszy miejsce w długaśnej kolejce do okienka.
        Brzuszek był już na tyle duży (chyba ostatni miesiąc), że nawet widoczny. I z
        tego co pamiętam, dosiadła się jakaś baba w podeszłym wieku. Miejsce dla siebie
        miała, nie o to poszło. Ona po prostu zaczęła atakować mnie, że niby jaka ja
        jestem wydelikacona, że usiadłam!!! Że powinnam stać bo miejsca na ławie sa dla
        starszych jak ona!!! Nie dawała mi spokoju kilka minut, dopóki nie podeszłam do
        okienka. (Tak przynajmniej to pamiętam - jestem pewna baby, jej odzywek i
        tematu odzywek, reszta tonie w mrokach niepamięci. Chyba się jej nie
        odpyskowałam, chociaż musiałam być wtedy zmęczona i zła i jeszcze "hormonalna")

        A co do kolejek pod gabinetami lekarskimi: temat dla socjologa! Czy
        zauważyłyście, że zawsze, np prawie zawsze, jak się człowiek pyta "kto
        ostatni?" to jakoś nikt się nie wyrywa z odpowiedzią?!
        • umargos Re: Dziecko 'bez kolejk' do wiecznej gosi 09.06.03, 01:24
          Hejhej! A to i ja się dorzucę. Przepraszam..przydługie. Przez całą ciążę nie
          domagałam się specjalnie przywilejów. Stałam grzecznie w kolejkach, jeżdziłam
          komunikacją na stojąco jeżeli miejsc nie było, choć czasem miałam szczerze
          dość. I tylko zastanawiałam się co będzie jak zemdleję albo (co było duuużo
          bardziej prawdopodobne) zwymiotuję na kogoś kto sobie spokojnie siedzi i ani
          myśli wstać (taaa....ten wlepiony w okno wzrok). Fakt, ciążę niespecjalnie było
          widać, ale nie żeby wcale. Tylko dwa razy poczułam się jak człowiek. Raz kiedy
          miła pani pomogła mi znależć wygodne miejsce stojące (!!), żebym miała się
          czego trzymać i żeby nikt mnie nie potrącał, i raz kiedy młoda dziewczyna
          ustąpiła mi miejsca..tyle że akurat miałam wysiadać więc nie skorzystałam. Poza
          tym...kabaret...tyle że ponury. Kilka prób wypchania mnie lub raczej wepchania
          się przede mną w kolejce. Albo jeszcze gorzej...siódmy miesiąc ciąży...zakupy
          przedświąteczne (przed Bożym Narodzeniem) dziki tłum przed stoiskiem z
          rybami..mój małżonek który ryb nie jada i nie znosi zapachu sobie poszedł...a
          ja postawiłam wózek z boku i delikatnie przepycham się w tym tłumie żeby
          doczytać na niezbyt wielkiej kartce, w której kolejce powinnam stanąć jeżeli
          nie zamierzam kupić karpia tylko coś innego. Wzrok u mnie kiepski więc wysilam
          te oczka...wysilam..i nagle co czuję??? łupłupłup! ktoś we mnie wjeżdża
          wózkiem...z premedytacją, całkiem specjalnie..choć nie wiem dlaczego? odwracam
          się wkurzona i choć zwykle jestem spokojna...z mordą na faceta: "Co pan robi??"
          a On? "tu jest kolejka!". A ja na to (odwróciłam się bokiem żeby przypadkiem
          nie przegapił brzuszka) mówię ale ja nie stoję w tej kolejce tylko usiłuję
          przeczytać tamtą kartkę, a pan co? zapomniał języka mówionego?? nie umie pan
          nic powiedzieć?". Fakt zamilkł, zbladł, sczerwieniał i powiedział przepraszam.
          Scena druga...dziewiąty miesiąc ciąży...końcówka (dalej mało widać, ale
          zawsze)..Tramwaj. Wsiadam...tłok...nic to...może się przerzedzi. No i
          przerzedziło się. Zajęłam miejsce, nota bene dla inwalidy. W tym momencie zrywa
          się jakiś dziadek siedzący na miejscu dla kobiet z dzieckiem (mniemam że dla
          tych w ciąży również :o))) I wrzeszczy na cały tramwaj, mówiąc oczywiście do
          mnie na ty, że mam natychmiast wstawać, bo on ma prawo zająć to miejsce..i jak
          ja w ogóle śmiem siadać na takim miejscu (sic!). Wkurzyłam się i mówię, żeby
          usiadł gdzie siedział i nie zawracał mi głowy, bo ja nie zamierzam wstawać
          (hmm..gdyby podszedł i powiedział, przepraszam panią czy możemy zamienić się na
          miejsca wstałabym bez słowa, albo powiedziała oczywiście, proszę bardzo...).A
          dziadyga dalej wrzeszczy...że on mnie wyrzuci z tramwaju i jaka ta młodzież
          dzisiaj (hehe..młodzież.3 dychy minęły a on mnie od młodzieży wyzywa). Na to
          wyciągnęłam telefon..przygotowałam numer i zapytałam czy ma zamiar wyrzucić
          kobietę w 9 miesiącu ciąży?. Gdyby tylko mnie dotknął wezwałabym policję i
          skończyłoby się to chyba sprawą sądową dla dziadka, bo calutki tramwaj słyszał,
          myślę że ktos by zaświadczył. Ale na szczęście dla niego odpuścił. Scena
          trzecia..też tramwaj. Na 3 dni przed porodem (choć wtedy jeszcze tego nie
          wiedziałam). Znowu tłok, ale cudem chyba usiadłam (nawet na miejscu
          uprzywilejowanym). Następny przystanek...tramwaj jeszcze bardziej
          zatłoczony...wsiada starsza pani ewidentnie z tych które powinny jechać na
          siedząco. I zwraca się do mnie, czy mogę jej ustapić miejsca. Odmówiłam. Pyta
          czy jestem chora..mówię, że nie ale jestem w 9 miesiącu ciąży. Zgodziła się że
          w takim razie powinnam siedzieć. Niby scena się skończyła, ale nikt z
          siedzących w pobliżu i słyszących naszą rozmowę nie wstał (wzrok w szybę...).
          Na szczęście przystanek później wysiadałam i pani zajęła moje miejsce.
          Z tego wszystkiego wynika jedno, że generalnie jako społeczeństwo jesteśmy
          narodem chamów. Bolesne to, ale prawdziwe. Sama wyleczyłam się z jednej wady.
          Nie podrywam się ochoczo ze swojego miejsca na widok starszego pana lub
          starszej pani, którzy nie mają problemów motorycznych, a wsiadają i prezentują
          postawę roszczeniową (tylko z racji wieku). Mam tylko jeden problem...nie wiem
          dlaczego non stop ktoś startuje z tą swoją chęcią siadania do mnie a pomija
          młodzież???? ;o)))))
          Pozdrawiam
          Ula
      • wieczna-gosia Re: Dziecko 'bez kolejk' do wiecznej gosi 09.06.03, 08:42
        Piszesz o naszej rzeczywistosci- ja uwazam ze u nas MIMO WSZYSTKO czlowiek ma
        szanse na wolne miejsce najwieksza w calej Europie.
        A co do wzroku- staram sie nie byc empatyczna i zupelnie mnie nie obchodzi jak
        sie ktos patrzy- i jakos zawsze patrze rozmowcy w oczy i no nie wiem... jakas
        inna jestem chyba.... na poczcie mnie przepuszczaja. Miejsca mi ustepuja. Nie
        przepraszam ze zyje i ze jestem w ciazy tylko biore co moje- nie siadam w
        ciazy z definicji, bo nalezy siadac. Siadam jak mi slabo. A jak mi slabo to
        prosze o miejsce i juz.
        Co do lekarzy- dopoki w naszym pieknym kraju nie bedzie tak, ze do lekarza sie
        mozna zapisac bez klopotow, i mozna wpasc z naglym wyadkiem i czekac na wizyte
        15 minut a nie godzine, i to w okresie bez infekcji, to kobieta w ciazy pewnie
        bez kolejki wejdzie. w obecnej chwili- niestety- kazdy ze stojacych w kolejce
        i tak pewnie swoje sie wyklocil i wystal. To jakby lwa o litosc prosic wink))))
    • kasiaiola Re: Dziecko 'bez kolejk' 08.06.03, 23:48
      Oj to i ja napisze coś od siebie. Ciążę mam już za sobą a przy sobie 8-
      miesięcznego szkraba. W ciąży jakoś nigdy nikt mi nie ustępował choćbym nie
      wiem jak źle wyglądała. No ale ja upierdliwa nie jestem. Musiałam zupełnie źle
      się czuć żeby poprosić o ustąpienie miejsca lub przepuszczenie w kolejce.
      Zresztą teraz jak idę z małą to jest to samo. Próba wejścia do metra w
      godzinach popołudniowego szczytu, dodam że na końcu wagonu czyli w miejscu
      dla mnie przeznaczonym, graniczy z cudem. Ja się nauczyłam i po prostu
      wjeżdzam głośno mówiąc "przepraszam". Jak ktoś się nie odsunie to jadę po
      nogach.
      Ale przyznam że nie to jest najgorsze. Wiele kobiet, zwłaszca starszych, ale
      nie tylko, patrzyła i patrzy na mnie wzrokiem mówiącym "ty to lepiej siedź w
      domu i z brzuchem/bachorem nie pchaj się między ludzi". To jest naprawdę
      przykre że wiele osób uważa że jak jesteś w ciąży albo masz małe dziecko to
      nie masz prawa do wychodzenia z domu bo tylko miejsce zawalsz, przeszkadzasz a
      jeszcze trzeba ci ustępować. I chyba to bolało i nadal boli najbardziej...
      W każdym razie pamiętam jak moja Olcia miała jakieś 2 mce. Była z moją mamą w
      domu a my byliśmy w markecie po telewizor. Stoimy do kasy jakoś tak byliśmy
      może 5-6 w kolejności, a kolejka posuwa się bardzo powoli. Za nami kolejne 6-7
      osób i młoda dziewczyna z dzieckiem w wózku, na oko 2-3 mce. Panie z tyłu
      mówią żeby poszła na początek, ale na początku sami faceci i ani słowa. Ona
      zaczerwieniła się i mówi że nie dziękuje. No to powiedziałam jej głośno, tak
      żeby ci przede mną słyszeli, że może stanąć przed nami bo ja sama młoda mama
      jestem i znam ten ból. Myślicie że któryś facet ruszył dupę?? Ani trochę.
      Radośnie załatwiali swoje i gówno ich obnchodziło że kobiecie dziecko się
      budzi i za chwilę zacznie płakać.
      No i tyle. Przepraszam za słownictwo ale to jest wkurzające.
      Pozdrawiam
      • plucha32 Re: Dziecko 'bez kolejk' 09.06.03, 00:09
        bo faceci, to takie osobniki, którym trzeba powiedzieć o co chodzi (kawę na
        ławę), teraz to już o tym wiem, ale przedtem nie wiedziałam...smile))

        Lusia
        • sojanka Re: Dziecko 'bez kolejk' 09.06.03, 09:00
          Należę do osób, które ustepują miejsca w tramwaju starszym i kobietom w ciąży.
          Sama też jestem mamą, a tym samym byłam też kobietą w ciąży, ale... uważam, że
          oczekiwania typu "bo mi się należy" są mocno nie na miejscu.

          Ja ze swoim dzieckiem jak trzeba stoję w kolejce na poczcie, albo w markecie.
          Przecież nie mogę oczekiwać, że tylko dlatego, ze ja chciałam mieć dziecko
          nagle cała kolejka zdecyduje się na kilkuminutowe opóźnienie, bo ja tak chcę.
          Każdy ma swoje życie - być może pani z nr 1 w kolejce ma za chwile ważny
          służbowy lunch, pan z nr 2 biegnie do chorej matki, pani z nr 3 cierpi na
          chorobę kości...
          Dlaczego każdy z nich ma mnie przepuszczać? Tylko dlatego, że mam małe
          dziecko??? Przepraszam to jest moje dziecko, a nie tych państwa.

          Jestem dziennikarką i na codzień w swojej pracy zauważam jedno - Polacy maja
          wyjątkowo roszczeniowy sposób życia. ciągle im się coś należy.
          • odalie Re: Dziecko 'bez kolejk' 09.06.03, 12:19
            Jak nam przypomniały koleżanki, nadal obowiązuje ustawa regulująca kolejki,
            owszem korzystna dla matek z dziećmi w ciąży. Może już pomińmy fakt, że nasze
            dzieci będą pracowały na nas i także w pewnym sensie na te osoby obecnie w sile
            wieku, które za kilka-kilkanaście lat będą emerytami (nawet jeśli system
            emerytalny się zmienił, to coś takiego jak gospodarka kraju, produkt narodowy
            itp. nadal chyba się nie zmiania), więc wypadałoby jakoś promować posiadanie
            choćby tego jednego potomka na kilka par - inaczej przyrost będziemy mieli
            baaardzo ujemny. Ale to pomijam. Ad rem - ustawa nadal jest. Tak samo nalepki w
            tramwajach czy autobusach. I oznakowany przedział w pociągach.

            Zastanów się Sojanko, czy naprawdę postawą roszczeniową jest przypomnieć
            nieuprawnionej osobie, że zajmuje nie przysługującej jej według ustawy czy
            regulacji ZKM/PKP miejsce?

            Owszem, ustąpienie miejsca nieoznakowanego to tylko grzeczność. I wyraz kultury
            osobistej. Ale zejście z oznakowanego miejsca, gdy się nie jest uprawnionym, to
            tylko - może według Ciebie aż? - zastosowanie się do przepisów.

          • umasumak Re: Dziecko 'bez kolejk' - do Sojanki 09.06.03, 12:41
            Witaj! Czy uważasz że starzejące się społeczeństwo to też tylko i wyłącznie
            nasz problem? Czy nie jest to problem nas wszystkich? Nie chodzi mi o to, że z
            powodu niżu demograficznego usprawiedliwione jest manifestowanie przez kobety w
            ciązy ( czy też posiadające dzieci ) postawy roszczeniowej, ale o zachowanie
            pewnych norm... Jestem w dziewiątym miesiącu ciązy, staram się unikać kolejek,
            jeżdżenia środkami komunikacji miejskiej, lecz nie zawsze jest to możliwe. Nie
            przeganiam staruszek z miejsc, jeżeli gorzej się czuję to proszę o ustąpienie
            młodsze osoby, ale... niestety to co zauważyłam nie napawa optymizmem...
            prędzej wstanie ktoś kto sam nie jest w najlepszej kondycji fizycznej, niż np
            osiłek, który własnie wraca z siłowni i jest baaaardzo zmęczony...
          • skarolina Re: Dziecko 'bez kolejk' 09.06.03, 15:03
            sojanka napisała:

            > Należę do osób, które ustepują miejsca w tramwaju starszym i kobietom w
            ciąży.
            > Sama też jestem mamą, a tym samym byłam też kobietą w ciąży, ale... uważam,
            że
            > oczekiwania typu "bo mi się należy" są mocno nie na miejscu.
            > Dlaczego każdy z nich ma mnie przepuszczać? Tylko dlatego, że mam małe
            > dziecko??? Przepraszam to jest moje dziecko, a nie tych państwa.
            >
            > Jestem dziennikarką i na codzień w swojej pracy zauważam jedno - Polacy maja
            > wyjątkowo roszczeniowy sposób życia. ciągle im się coś należy.

            Sojanka, święte słowa. Dodaj jeszcze, że ciągle im się coś należy, ale nie
            poproszą o to, tylko będą stać i się żalić, że ktoś inny tego "należenia" nie
            dostrzega.
            A rzeczywiście, może ja mało światowa jestem, ale ustępowania miejsca to ja
            nigdzie na świecie nie widziałam w takiej skali jak w Polsce.
            Sama ustępuję miejsca kobietom w ciąży i starszym ludziom (ale takim, po
            których widać, że tego potrzebują, a nie tym wpadającym pędem do tramwaju i
            galopem lecącym do wolnego miejsca), ale już matek z 3-4 letnimi dziećmi
            rozglądających się na wszystkie strony i miną wyrażających oburzenie nie
            zauważam.
            Nie rozumiem także matek z wózkami, które skwapliwie korzystają z ustąpionego
            im miejsca, bo niby właściwie co im takiego dolega, że muszą siadać - stojący
            wózek??
            Niejednokrotnie na forum był poruszany ten problem i mogę się pokusić o
            stwierdzenie, że emamy dzielą się na te, które po prostu sobie radzą w trudnej
            sytuacji (zdecydowana mniejszość) i na te, co ciągle utyskują, że nikt się nie
            domyślił, że trzeba im pomóc/ustąpić miejsca.
            Wielokrotnie poruszany był tu już temat poczty i urzędów. Na każdej poczcie,
            na tablicy informacyjnej wisi ogłoszenie, kto może być obsłużony bez kolejki.
            Więc wystarczy tylko zlokalizować to ogłoszenie i podchodzić do okienka a
            wszystkich protestujących odesłać do rzeczonego ogłoszenia.
            Ale znakomita większość ludzi woli stanąć w kolejce z cierpiętniczą miną a
            potem narzekać na chamstwo innych.
            A w ogóle, to wszystkimi kończynami podpisuję się pod każdym słowem Wiecznej
            Gosi.
            pozdrawiam,
            skarolina
            • wieczna-gosia Re: Dziecko 'bez kolejk' 09.06.03, 15:31
              Moment moment....
              o czym rozmawiamy- o kolejkach czy o autobusach?
              Bo jesli chodzi o autobusy to ja sie zgadzam z aniasi- ze mama w ciazy pan z
              laska i dziecko- po prostu sie wywracaja. mamie z 3-4 latkiem miejsca ustapie.
              Sama wole wozic swoja chmare dzieci na siedzeniu a sama stac (chociaz to
              podobno niepedagogicznie).
              Ale w kwestii kolejek stoje na stanowisku takim. jesli czlowiek MUSI- to musi.
              Zacznamy od zdecydowanej prosby, jak nie pomaga ustawa z torebki, ewentualnie
              wskazanie napisu na poczcie (wbrew pozorom sa nadal tylko schowane w masie
              innych informacji). Ale dzieci sa rozne. jesli pomieszczenie jest
              klimatyzowane, krzeselka sa, dziecko spacyfikowane dlugopisem i przekazem
              pienieznym- to czemu nie poczekac.? Jesli sa na poczcie numerki a maszyna mowi
              ze przed nami jeszcze 20 osob- czemu nie polazic na zewnatrz? Natomiast jesli
              trzeba bo...... to nalezy po prostu o tym powiedziec. Przepraszam, musze. To
              moje prawo. Bez zastanawiania sie jak ktos sie spojrzal. moze zazdrosci ze w
              ciazy nie jest albo malucha nie ma wink))) To sie asertywnosc nazywa wink)
              • skarolina Re: Dziecko 'bez kolejk' 09.06.03, 16:11
                wieczna-gosia napisała:


                > trzeba bo...... to nalezy po prostu o tym powiedziec. Przepraszam, musze. To
                > moje prawo. Bez zastanawiania sie jak ktos sie spojrzal. moze zazdrosci ze w
                > ciazy nie jest albo malucha nie ma wink))) To sie asertywnosc nazywa wink)

                No właśnie Gosiu o tym smile). Niezależnie czy na poczcie, czy w autobusie
                TRZEBA POWIEDZIEĆ. A nie czekać z cierpiętniczą miną. Mogą być niedomyślni,
                niewychowani, niedowidzący albo zamyśleni, różnie bywa.
                A w kwestii dziecka w autobusie - gromady rzeczywiście nie utrzymasz, bo Ci
                rąk zabraknie, ale pojedynczy 3-4-latek, odpowiednio asekurowany przez
                rodzica, spokojnie może sobie postać i nic mu się od tego nie stanie.
                pozdrawiam,
                skarolina
                • odalie Re: Dziecko 'bez kolejk' 09.06.03, 17:52
                  Zgadzam się że, co widać zresztą w moich postach, zawsze trzeba poprosić
                  wprost.

                  Tak samo nie przepadam za starszymi osobami, które zamiast poprosić o miejsce
                  wzdychają i jęczą, często dość dosłownie smile

                  Gdy moje dziecko miało mniej niż trzy lata po prostu prosiłam nieuprawnione
                  osoby o ustąpienie oznaczonego miejsca (w tramwaju). Mieszkam w Gdańsku, gdzie
                  odległości na niektórych trasach tramawajowych (takich, które naprawdę musiałam
                  pokonać z dzieckiem, bo zasadniczo starałam się i staram unikać masowej
                  komunikacji jak się tylko da, ale na dalekie dystanse - zwłaszcza przy naszych
                  cenach taksówek - już się nie dawało) znacznie przekraczają możliwości
                  trzyletniego dziecka, kolebiącego się na nóżkach i poszturchiwanego przez
                  wsiadających i wysiadających pasażerów - ciekawe, kto mi powie, że trzylatek
                  może się tak telepać 40 czy 50 minut?

                  Teraz gdy córeczka ma sporo ponad cztery, logiczne jest że już nie siadam na
                  miejscu dla matek z dziećmi. Nawet nie proszę. Uczę córeczkę, że wyłącznie od
                  dobrej woli i kultury osobistej zależy, czy ktoś ustąpi nam miejsca czy nie i
                  że nie ma co zawczasu oczekiwać wolnego czy "ustąpionego" miejsca. Wbrew
                  pozorom często nam ustępują.

                  No ale dziewczyny, nie przesadzajmy... Czy naprawdę dobrze wychowany, sprawny
                  człowiek, nawet inna mama, nie powinnien poczuć się i ustąpić miejsca mamie
                  owszem z cztero- czy nawet pięciolatkiem, ale obładowanej torbami czy
                  niepotrzebnymi (bo nagle pocieplało) okryciami, wepchniętej w tłok?

                  Wyobraźcie sobie, że ja nawet objuczona zakupami nie wzdycham i nie rzucam
                  spojrzeń, staram się postawić siaty na podłodze i przytrzymać między nogami,
                  córeczkę jakoś asekuruję, chociaż na zakrętach lata w te i wewte... niech
                  sięuczy, jakie jest życie... ale bez przesady, nie mogę sobie w głębi duszy
                  skometować poziomu kultury tych pań i panów oraz młodzieży, którzy udają, że
                  nas wtedy nie widzą? Może jestem niedzisiejsza... teraz to tylko wyścig
                  szczurów...
                  • skarolina Re: Dziecko 'bez kolejk' 09.06.03, 18:50
                    Żeby nie było niejasności - miałam na myśli mamę z torebką i jednym dzieckiem.
                    Jasne, że zajęte ręce wykluczają asekurację dziecka, a nawet wolne obie ręce
                    nie wystarczą, żeby asekurować dwójkę i jednocześnie samej sobie krzywdy nie
                    zrobić.
                    • umasumak Re: Dziecko 'bez kolejk' 09.06.03, 20:04
                      To ja też jeszcze coś dopiszę... Otóż nie ma mowy o asekuracji w momencie
                      kolizji, czy też gwałtownego hamowania. Można mieć obie ręce wolne, a nie
                      uchronimy trzy - czterolatka, który nie potrafi w takich sytuacjach sam ustać
                      na nóżkach. To dlatego są miejsca dla matek z dziećmi (również tych trzy -
                      czteroletnich) i jest to kwestia bezpieczeństwa, a nie naszych poglądów na to
                      czy kilkulatek może stać w tramwaju czy nie. Pozdrawiam.
                      • gruszka_edziecko Re: Dziecko 'bez kolejk' 09.06.03, 22:39
                        umasumak napisała:

                        > To ja też jeszcze coś dopiszę... Otóż nie ma mowy o asekuracji w momencie
                        > kolizji, czy też gwałtownego hamowania. Można mieć obie ręce wolne, a nie
                        > uchronimy trzy - czterolatka, który nie potrafi w takich sytuacjach sam
                        ustać
                        > na nóżkach. To dlatego są miejsca dla matek z dziećmi (również tych trzy -
                        > czteroletnich) i jest to kwestia bezpieczeństwa, a nie naszych poglądów na to
                        > czy kilkulatek może stać w tramwaju czy nie. Pozdrawiam.

                        Niestety; jest to prawda.sad Widziałam kiedyś mrożącą krew scenkę, gdy przy
                        gwałtownym hamowaniu autobusu ok 5-letni maluch poleciał jak pocisk i wylądował
                        głową na słupku. Jego mama nie była w stanie go uchronić, przecież sama musiała
                        się też trzymać. Wtedy skończyło się szczęśliwie na dużym guzie i wielu łzach.
                        Ale od tamtej pory nie waham się skorzystać z miejsca, jeśli ktoś nam ustąpi. O
                        ile oczywiście nie jest to trzęsąca się starsza pani, która ma jeszcze mniej
                        sił niż moje dziecko. wink
                    • odalie Re: Dziecko 'bez kolejk' 09.06.03, 21:53
                      Poniżej Umasumak napisała, że także dzieciom powyżej lat trzech należy się
                      miejsce na kolanach opiekuna, ze względu na bezpieczeństwo - hmm, chyba znowu
                      zacznę zganiać studentki i licealistów z oznakowanych siedzeń. Myślałam po
                      prostu, że nas to już nie obejmuje.

                      Z tym ustępowaniem... może wyjaśnię. Nadal podtrzymam swoje prywatne zdanie:
                      dobrze wychowany dżentelmen czy młoda dama ustąpią miejsca mamie z dzieckiem, a
                      choćby mama tylko i torebkę miała. A tak, dla zasady. Zresztą w świetle postów
                      o bezpieczeństwie - dużo w tym sensu. Oczywiście sytaucje bywają rozmaite,
                      typu - na oko młody i zdrowy typ, a tak naprawdę schorowany człowiek, tyle że
                      po nim nie widać (dlatego też tak bardzo nie lubię wymuszania grzeczności
                      sapaniem i westchnieniami - jak trzeba, to prosić, jak odmówi, trudno).

                      Mój znajomy, radykalny prawicowiec-konserwatysta, twierdzi, że on nie będzie
                      ustępował i nie ustępuje miejsca nikomu, nawet kobietom z widoczną ciążą czy
                      naprawdę trzęsącym się staruszkom bo zapłacił za przejazd, więc należy mu się
                      miejsce, a że akurat udało mi się zająć - poza tym, skoro on wraca z pracy,
                      jest bardziej do wygody uprawniony niż niepracująca matka w ciąży czy emerytka-
                      babcia. Bardzo lubię tego skądinąd fajnego typa, ale hmm... jakby to
                      powiedzieć, akurat takie podejście do tematu mi nie leży. No po prostu.
                      • umasumak Re: Dziecko 'bez kolejk' 09.06.03, 22:08
                        Uprzywilejowane miejsce w tramwaju jest dla mam (tatusiów) z dziećmi do lat
                        czterech.
                        • odalie Re: Dziecko 'bez kolejk' 09.06.03, 22:10
                          Ech, moja ma 4 i trzy miesiące...
                          • umasumak Re: Dziecko 'bez kolejk' 09.06.03, 23:28
                            Szczegół wink) Odalie...
                            • odalie Re: Dziecko 'bez kolejk' 09.06.03, 23:41
                              Mój drobny (118 cm) szczegół i tak wygląda na sześć lat...
                      • libra.alicja Re: Dziecko 'bez kolejk' 09.06.03, 23:37
                        odalie napisała:
                        > Oczywiście sytaucje bywają rozmaite,
                        > typu - na oko młody i zdrowy typ, a tak naprawdę schorowany człowiek, tyle że
                        > po nim nie widać (dlatego też tak bardzo nie lubię wymuszania grzeczności
                        > sapaniem i westchnieniami - jak trzeba, to prosić, jak odmówi, trudno).

                        Właśnie, czasem trzeba się liczyć z odmową i nie znaczy to, że mamy do
                        czynienia z chamem.
                        Byłam swiadkiem sytuacji, gdy mój wujek siedział w tramwaju (40-letni wówczas
                        mężczyzna na pierwszy rzut oka zdrowy, w rzeczywistości inwalida po poważnym
                        wypadku samochodowym, poza niepełnosprawnością, której nie widać, gdy siedzi,
                        ma problemy z mówieniem i strasznie chrypi) i podchodzi do niego starsza od
                        niego kobieta i żąda (nie prosi) ustapienia miejsca, wujek odmawia tłumacząc,
                        ze jest niepełnosprawny, na to kobieta słysząc jego głos krzyczy, ze nie dość,
                        że cham, to jeszcze pijany.
                        • odalie Re: Dziecko 'bez kolejk' 09.06.03, 23:55
                          Sama wiem, jak to jest, że nikt nie wie, a ja czuję się gorzej niż źle. Mojej
                          zagrożonej ciąży nie było nawet widać, a ja czułam się źle a nawet jeszcze
                          gorzej, bo dochodził niepokój: "a co będzie, jak mi zaszkodzi?". Parę razy była
                          też świadkiem podobnym zdarzeń, raz np. gdy wstała młoda dziewczyna dosłownie
                          zepchnięta z miejsca, okazało się, że jest niepełnosprawna ruchowo w znacznym
                          stopniu. Stąd ta prosta zasada - jak trzeba to prosić, i to tylko o oznaczone
                          miejsca.

                          Człowiek naturę ma ułomną i czasem, gdy w tłoku (czy bardziej - przy pustym
                          tramwaju, ale z zajętymi miejscami) nikt nie ustępuje, myślę sobie a ten to
                          taki owaki... bo przecież chyba niemożliwym jest, aby naraz w jednym wozie
                          znalazło się trzydziestu (czy ile jest miejsc) ludzi, którzy tylko pozornie są
                          zdrowi, no i sądząc po niektórych postać tutaj smile)))) wręcz nawołujących do
                          nieustępowania mamom (bo każdy jest za _siebie_ odpowiedzialny, chciałaś
                          dziecka to się martw, nie moje) jakaś zła tendencja jednak w narodzie jest...
          • plucha32 Re: Dziecko 'bez kolejk' 09.06.03, 20:30
            sojanka napisała:

            > Należę do osób, które ustepują miejsca w tramwaju starszym i kobietom w
            ciąży.
            > Sama też jestem mamą, a tym samym byłam też kobietą w ciąży, ale... uważam,
            że
            > oczekiwania typu "bo mi się należy" są mocno nie na miejscu.
            >
            > Ja ze swoim dzieckiem jak trzeba stoję w kolejce na poczcie, albo w markecie.
            > Przecież nie mogę oczekiwać, że tylko dlatego, ze ja chciałam mieć dziecko
            > nagle cała kolejka zdecyduje się na kilkuminutowe opóźnienie, bo ja tak chcę.


            Myślę, że tu właśnie należy rozgraniczyć (jak to zauważyła któraś mama):
            co innego tramwaj, gdzie chodzi o bezpieczeństwo, a kolejka, gdzie można stać
            w 9-tym miesiącu, choć...przecież również chodzi o bezpieczeństwo (NO, chyba,
            że super kondycja!).
            Nie chodzi tu o wygodę (nigdy tak nie myślałam). Jak dobrze się czują ciężarne,
            to w kolejce stoją na pewno! Chodzi o przypadki "niemocy" albo o ruchliwość
            dziecka lub jego krzyki
            (pani na poczcie będzie setki razy zwracać uwagę, że dziecko krzyczy, bo to jej
            przeszkadza, więc...matka z dzieckiem do 3 lat myk bez kolejki i po sprawie,
            nie ma krzyku i nikt się krzykiem dziecka nie zmęczył)

            Lusia
          • kasiaiola Re: Dziecko 'bez kolejk' 17.06.03, 17:58
            sojanka napisała:

            > Należę do osób, które ustepują miejsca w tramwaju starszym i kobietom w
            ciąży.
            > Sama też jestem mamą, a tym samym byłam też kobietą w ciąży, ale... uważam,
            że
            > oczekiwania typu "bo mi się należy" są mocno nie na miejscu.
            >
            > Ja ze swoim dzieckiem jak trzeba stoję w kolejce na poczcie, albo w
            markecie.
            > Przecież nie mogę oczekiwać, że tylko dlatego, ze ja chciałam mieć dziecko
            > nagle cała kolejka zdecyduje się na kilkuminutowe opóźnienie, bo ja tak
            chcę.
            > Każdy ma swoje życie - być może pani z nr 1 w kolejce ma za chwile ważny
            > służbowy lunch, pan z nr 2 biegnie do chorej matki, pani z nr 3 cierpi na
            > chorobę kości...
            > Dlaczego każdy z nich ma mnie przepuszczać? Tylko dlatego, że mam małe
            > dziecko??? Przepraszam to jest moje dziecko, a nie tych państwa.
            >
            > Jestem dziennikarką i na codzień w swojej pracy zauważam jedno - Polacy maja
            > wyjątkowo roszczeniowy sposób życia. ciągle im się coś należy.


            Ok. Dziecko jest moje, chciałam to mam. Ja też jak mi dziecko śpi w wózku to
            cierpliwie czekam. Problem jest jak nie śpi bo wtedy chce wyleżź z wózka a
            chodzić jeszcze nie potrafi więc ląduje u mnie na ręku. Trzymanie na ręku 9
            miesięcznego dziecka przez pól godziny czy dłużej przy braku wolnych miejsc
            siedzących jest ciut męczące. Ale niech ci będzie... Chciałam to mam.
            Nie mam postawy roszczeniowej ale skoro chcę wejść do wagonu metra w miejscu
            dla mnie wyznaczonym i mówię przepraszam to mam do jasnej cholery prawo
            wymagać trochę szacunku. No chyba że się mylę to mnie oświeć... Nie wszystkie
            dzieci chcą grzeczniutko siedzieć w wozeczku więc czasem trzeba je na ręcę
            wziąć i co wtedy? Mam na kolanach się prosić o miejce? Wierz mi nie robię tego
            ani nie robię oburzinej miny... Nawet jak słyszę idiotyczne komentarze.
            A poza tym mam jeszcze jedno pytanko do ciebie. Cow edług ciebie mam zrobić
            jak jakaś wydmuchana paniusia całą siłą swojego cielska opiera mi się na wózku
            a na zwrócona uwagę pieni się... Miałam takie scysje kilka razy. Wkurza mnie
            to bo w koncu ktoś mi wózek uszkodz. I nie ważne że kosztował 600 zł. Dla mnie
            to spory wydatek a na kolejny mnie nie stać. Czy w tej sytuacji też nie mogę
            się niczego "domagać"?
            No ale może ja jakaś niedouczona jestem
            Pozdrawiam
            • sojanka Re: Dziecko 'bez kolejk' 17.06.03, 19:39
              Czym innym jest obrona swojego wózka, a czym innym dąsanie się, że kotś nie
              ustapił miejsca w publicznym tramwaju...

              Jeżeli babsko opiera się o wozek, że grozi to uszkodzeniem - zwrócić uwage
              należy, a jeśli nie działa przesunąć się z wózkiem z dala od babska...
    • majah76 Re: Dziecko 'bez kolejk' 09.06.03, 01:31
      To ja zacznę wreszcie stosować sie do tej ustawy smile)))))
      Wiedziałam kiedyś, że jest jakies prawo, ale nigdy nie miałam czasu, pamięci
      czy chęci, by sprawdzac. I tak przez calą ciążę i początki z malym dzeckiem
      miałam wątpliwości - nalezy mi sie , czy to tylko uprzejmosć ze strony ludzi...
      A z uprzejmością krucho było...

      Ola ma już 2,2 lata, "uczę" ją cierpliwości, tego, że trzeba postać w kolejce,
      ale niestety gdy kolejka to min 10 osób, to niewykonalne z humorzastym,
      wrzaskliwym dwulatkiem. Teraz jestem pewna, ze ustawa mi to gwarantuje (zaraz
      ją sprawdzę i wydrukuję może...bo ludzie nie znają raczej) i zacznę ludzi
      zaskakiwać. Do tej pory Ola darła się, a ja usiłowałam jakoś "dotrwać do kasy".
      Nikt NIGDY (!!!) mnie nie przepuścił.Ludzie tylko kręcili głowami... Ja
      wolałabym nie zabierać Oli na zakupy do hipermarketu, ale tam jest mi wygodniej
      (bo wszystko) i taniej trochę, a Oli nie mam z kim zostawiać sad (sama ją
      wychowuję). Cóż ludzie czasem nie myslą, tylko osądzają i zamiast przepuścić po
      prostu, to narzekają, że dziecko przeszkadza. Te kolejki to jedyne sytuacje,
      gdzie uśmiech nie zdaje egzaminu.

      Majka, mam Oli (2,2L)
    • domali Re: Dziecko 'bez kolejk' 09.06.03, 08:59
      Co do komunikacji miejskiej to i ja mam niemiłe doświadczenia... Potwierdzam
      to, co napisała Kasiaiola o wsiadaniu do metra ( my się stosujemy do zasady, że
      tył ostatniego wagonu jest dla wózków, szkoda, że tylko my...), jeśli nie ma
      wolnych miejsc, proszę o ustapienie mi miejsca dla matki z dzieckiem. Ale
      kiedyś musiałam mojego męża trzymać smile))),żeby nie pobił pewnej klimaktery (
      świetne określenie!!!!!), bo przy wsiadaniu do autobusu stwierdziła, że z
      wózkiem powinniśmy wsiadać jako ostatni... Pomysłowa kobieta! Oj, daleko nam do
      cywilizacji, daleko... Dominika
      • majah76 Re: Dziecko 'bez kolejk'-do Dominiki! 09.06.03, 13:06
        Cześć!smile))
        A mi właśnie tak ludzie często przed wózek wskakują do autobusu (moze myslą że
        faktycznie powinnam na koncu wink)?). Przecież zdają sobie sprawę, że nie dam
        rady się z nimi przepychać. Ale mówię tylko z uśmiechem "Ależ przepraszam, ja
        muszę tu wejść z wózkiem (chodzi o te wnękę przy wejściu w "niskich"
        autobusach), bo potem ludzie muszą przecież wysiadać w jakiś sensowny sposób, a
        nie przeskakiwać przez moje dziecko..." i to na ogól wystarcza. Hi hi hi!
        Ostatnimi czasy mam dobry humor często, nie wiem co się dzieje.

        Natomiast przy tradycyjnych "wysokich" autobusach zawsze znajdzie się ktoś
        (jakiś miły pan, a nawet pani) kto mi pomoże wnieść wózek... Ale nawet wtedy
        pozostali ludzie potrafią bezczelnie pchać się przed nas... Ech... Ciekawe czy
        w innych krajach też tak jest fajnie, jak u nas...

        Majka
        • joanah2o Re: Dziecko 'bez kolejk' 09.06.03, 13:36
          Może to tylko przypadek, ale...
          W Barcelonie w metrze, mimmo że były wyraźnie oznakowane miejsca dla
          starrzych/niepełnosprawnych/ciężarnych/z dzieckiem, nikt nie robił mi miejsca
          a jak źle się czułam czy mdlałam, to interesowali się tylko starsi (zwykle o
          lasce, ludzie).

          Ostatnie 2 miesiące ciąży spędziłam w Krakowie, jeździłam autobusem w
          okolicach miasteczka studenckiego i zawsze mi ustepowano miejsce (choc wcale
          tego nie potrzebowałam). Ustępowali studenci(mężczyźni). Nawet jeden raz
          usiadłam tylko dlatego,ze ustepujący był lekko nietrzeźwy i się bałam jego
          zachowania, ale do końca wspólnej jazdy zagadywał o dziecko itp i próbował
          wręczyc mi puszke piwa dla męża (nie wzięłam smile )

          Nie dziwię się, ze osoby które chcą usiąśc "atakują" młode dziewczyny (lub
          osoby tak wyglądające) bo takie nie zeklną, nie uderzą. No cóż, ktos kto
          wygląda niegroźnie, jest chyba skazany na stanie w kolejce, autobusie.

          J.


    • madziarek_edziecko Re: Dziecko 'bez kolejk' 09.06.03, 09:10
      To ja też coś dopiszę.
      W zeszłym roku kiedy synek miał chyba 4 miesiące byłam w Urzędzie Skarobym po
      zaświadczenie odnośnie zarobków do ustalenia zas.rodzinnego.
      Oczywiście, jak to w urzędach - kolejka była nieziemska.
      Dzieciątko miałam w nosidełku na piersiach. Nie miałam go z kim w domu akurat
      wtedy zostawić, wiec wzięłam ze sobą.
      Stanęłam na samym końcu, przerażona myślą stania w takim ogonku. Jakiś miły pan
      powiedzial, abym poszła do przodu,niektórzy ludzie na to odwrócili sie nic nie
      mówiąc, jedni przytaknęli miłemu panu.
      Poszłam wiec do przodu, stanęłam przy biurku urzędniczki, a jeden facet z
      kolejki powiedział bardzo oburzony : "no tak, przychodzą specjalnie z
      dzieciakami, zeby bez kolejki wejść".
      Nie odezwałam sie na to, nie musze sie przecież tłumaczyć z tego, dlaczego
      przyszłam do urzedu z dzieckiem.
      Pozdrawiam
      Madzia
      • aniaasi Re: Dziecko 'bez kolejki' 09.06.03, 13:34
        Ja z innej strony - kobiety w ciąży i osoby z dzieckiem, jak i dziecko samo w
        sobie mają zupełnie inną bezwładność, sprawność i reakcje w sytuacjach np.
        ostrego hamowania, skrętu pojazdu, szarpnięcia (czy to autobus, metro czy
        tramwaj).
        Przepis o specjalnych miejscach dla tych osób (tak jak i dla osób w wieku
        sędziwym, inwalidów, itp.) wynika nie z chęci zapewnienia im wygody (w każdym
        razie nie w pierwszej kolejności), ale ze względów bezpieczeństwa zarówno
        rzeczonych osób, jak i współpodróżników. To nie czcza pisanina feministek lub
        zahukanych hormonami brzuchatych bab smile - to regulacja prawna uzasadniona
        bezpieczeństwem.
        A.
        • libra.alicja Re: Dziecko 'bez kolejki' 09.06.03, 16:42
          Zgadzam się z aniaasi. Własnie dlatego kobieta w ciąży powinna siedzieć w
          autobusie. Ktoś może powiedzieć, że miała siłę latać całe popołudnie po
          sklepach, a w tramwaju nie może 10 minut postać. Otóz moze postać, ale w razie
          gwałtownego hamowania inni będą co najwyżej pooibijani, a skutki dla ciężarnej
          i jej dziecka mogą być poważne. Chodzi o bezpieczeństwo.
        • agacz2905 Re: Dziecko 'bez kolejki' 09.06.03, 17:27
          dorzucę i ja swoje trzy grosze. Jakieś półtora miesiąca temu wracałam jak
          zwykle miejskim autobusem z pracy do domu. Pech chciał, że na tym autobusie
          wymusił pierwszeństwo jakiś dupek w czerwonym fiacie bodajże uno. Hamowanie
          autobusu było tak ostre, ze normalnie siedząc (na szczęście nie było tłoku i
          wszyscy siedzieli) spadłam na podłogę. Skończyło się na szczęście tylko na
          siniakach i skurczach brzucha (pewnie z tzw. nerwów). Na własnej skórze więc
          doświadczyłam, jak niebezpieczne może być hamowanie autobusu....Poza tym:
          obecnie jestem w drugiej ciąży. Nigdy nikt nie ustąpił mi miejsca gdziekolwiek
          z tytułu bycia w ciąży. Serio. Choć uważam, że MI SIĘ NALEŻY. Pozdrawiam.
          Agnieszka
    • ania_rosa Re: Dziecko 'bez kolejk' 09.06.03, 20:04
      hej
      zasadniczo przytakuje Gosi_wiecznie.
      Poza tym proponuję skończyc (to takie narodowe wezwanie wink ) z matryrologią
      kobiet w ciązy i matek małych dzieci.
      W autobusie czy tramwaju egzekwujemy przeznaczone do tego celu miejsca (to do
      ciezarówek) nie z powodu własnego widzimisię ale z powodu bezpieczeństwa.
      raz miałam taka sytuację: pewien męzczyzna ustąpił mi miejsca ( w siódmym
      miesiącu byłam) a ja na to z miną zmęczonej i dzielnej matki POlki, że nie, że
      postoję... Facet wtedy na mnie huknął, że postać to sobie mogę, ale gdyby
      autobus gwałtownie zahamował i upadłabym na brzuch to nie zgrywałabym takiej
      twardzielki. Zatkało mnie i usiadłam, a potem przemyślałam sprawę i facet miał
      100% racji. Kobieta w ciąży POWINNA siedzieć w pojazdach komunikacji miejskiej.
      Chyba że jest na tyle beztroska lub matko-polko-ojczyźniana jak ja byłam (korzę
      się w tym miejscu w i biję w piersiwink) ) żeby nie przejmować się konsekwencjami
      w razie upadku.
      Trochę asertywności miłe panie. Nie płakac potem w męzowskie rękawy, ze pani
      miejsca nie ustąpiła, tylko uprzejmie (w razie czego twardo) egzekwować w
      trosce o bezpieczeństwo płodu i swoje własne.
      Co do kolejek to się nie wypowiadam, bo mam założone zlecenia na konciewink
      Inna sprawa, że w ciązy jakoś mniej bojowe jesteśmy a bardziej spolegliwe. No
      ale nad tym da się zapanować, czego Wam i sobie życzę
      Rosa
      ps. to nie pierwszy taki wątek na edziecku i zawsze mnie zastanawia, dlaczego
      wolimy się tutaj wyżalić, niż wziąc sprawę we własne ręce w naszym realnym
      zyciu? W koncu czasy bluszczy się skończyły, podobnie jak i czasy heroicznych
      młodzianów hyżo zrywających się z tramwajowych miejscwink
    • olaart Re: Dziecko 'bez kolejk' 09.06.03, 21:45
      Opowiem wam co zrobila moja znajoma stojac w kolejce w Urzedzie Skarbowym.
      Została tam wezwana do wyjaśnienia pewnej sprawy, nie miała z kim zostawić
      bardzo żywego dwulatka więc wzięła go ze sobą. Koleżanka, jako osoba z natury
      pogodna, uprzejma a przy tym i asertywna poprosiła grzecznie osoby czekające
      przed nią do pokoju o przepuszczenie w kolejce (tych osób było kilka) -
      podobno spotkala sie z odmową i to także ze strony urzędniczek, próbowała
      tłumaczyć, że dla dwulatka to będzie trudne usiedzieć tyle czasu grzecznie i
      bez wrzasków - znou zgryźliwe komentarze. Zgodnie z przewidywaniami, po 10
      minutach mały zaczął szaleć, koleżanka wyjęła z torby discmana i spokojnie
      założyła na uszy słuchawki, mały krzyczał przez 40 miniut bo tyle musiała
      spędzić w tej kolejce.
      • sojanka Re: Dziecko 'bez kolejk' 09.06.03, 22:53
        Twój post mnie zwyczajnie wkurzył. Przychodzi mi tylko na myśl jedno
        okreslenie: głupia ci...a. Zamanifestowała tylko swoje chamstwo i brak kultury.
        Dlaczego niby ludzie w kolejce mieli słuchać niegrzecznego dziecka, gdy mamusia
        sobie nałożyła na uszy sluchawki???
        To już chyba nieudolność wychowawcza, że nie umiała zająć dziecka przez pół
        godzinki? No i czego to niby uczy tego maluszka? Że można wejść ludziom na
        głowę, jeśli nie chcą nam ustapić??? Słowo daję jestem spokojną osobą, ale
        Twoja koleżanka usłyszała by ode mnie kilka ostrych słów!!!

        Dziewczyny, na boga, dlaczego wydaje wam się, że wystarczy urodzić dziecko,
        żeby cały świat zaczął się kręcić wokół was???
        Ja kiedy wychodzę na pocztę do sklepu czy gdziekolwiek indziej staram się nie
        zabierać swojego rocznego dziecka, albo zabrać mu tyle zabawek i picia żeby nie
        zakłocał porządku. Nie oczekujcie też ode mnie, że ustapie Wam gdziekolwiek
        miejsca (tj. w kolejce) skoro ja też zwyczajnie spiesze się do domu do dziecka
        i szkoda mi tracić cennych minut!!!
        • kasia1024 Re: Dziecko 'bez kolejk' 09.06.03, 23:33
          masz racje !!!!!!!!!!!!!!!!
        • umasumak Re: Dziecko 'bez kolejk' 09.06.03, 23:41

          > Ja kiedy wychodzę na pocztę do sklepu czy gdziekolwiek indziej staram się nie
          > zabierać swojego rocznego dziecka, albo zabrać mu tyle zabawek i picia żeby
          nie
          >
          > zakłocał porządku. Nie oczekujcie też ode mnie, że ustapie Wam gdziekolwiek
          > miejsca (tj. w kolejce) skoro ja też zwyczajnie spiesze się do domu do
          dziecka
          > i szkoda mi tracić cennych minut!!!

          Jest tylko jeden drobny szczegół... otóż nie wszystkie z dziewczyny mają z kim
          zostawić dziecko, a podejrzewam że Ty swoje pozostawiasz pod czyjąś opieką.
          Chyba że się mylę?
        • dru.ga Re: Dziecko 'bez kolejk' 09.06.03, 23:45
          A mnie nachodzi smutna refleksja,że nikt tak nie dokuczy kobiecie jak....druga
          kobieta.Czy niektóre z Was nie przyjmują do wiadomości argumentu pod
          tytułem"burza hormonalna".Ja jestem osobą stanowczą i potrafię walczyć o swoje
          prawa ale w momencie kiedy przytrafiła mi się ta sytuacja byłam w totalnej
          depresji spowodowanej nieprzespanymi nocami/karmiłam piersią/ i tym,że całymi
          dniami byłam sama z dzieckiem,które płakało po 3 godziny codziennie /kolka/.
          Poszłam do ratusza zapytać się czy już mogę odebrać dowód osobisty.Widząc
          kolejkę,wzięłam/z wózka/ dziecko/wtedy 4-miesięczne/ na ręce,podeszłam do
          drzwi i stojącym tam paniom wytłumaczyłam po co wchodzę.Zdecydowanie
          otworzyłam drzwi a za mną posypał się wyzwiska, jedna "pani" przez drugą
          wrzeszczały,że one się spieszą i im też nikt nigdy nie ustępował miejsca,
          więc na pewno nie puszczą mnie bez kolejki i dosłownie mnie wyszarpały z tego
          pokoju.Płakałam chyba przez godzinę,głównie dlatego,że czułam się strasznie
          upokorzona i wściekła,że nie potrafiłam wtedy odpyskowac tym paniom i
          wywalczyć swoje prawa.
          Dziewczyny ja myślę,że większość z nas doznała już "życzliwości" ze strony
          innych i czasami poprostu boi się reakcji ludzi.Sama ostatnio namawiałam w
          hipermarkecie mamę maluszka,żeby podeszła do kasy bez kolejki ale za nic nie
          chciała mimo,że dziecko płakało- a ludzie..cóż,udawali,że nic nie widzą, nic
          nie słyszą.Może niech każda zacznie od swojego "podwórka" - wychowajmy dzieci
          na osoby wrażliwe - to żadna fatyga zapytać się stojącą kobietę w ciązy, czy
          ma ochotę usiąść albo czy przepuścić ją w kolejce.Być może ma zły dzień i woli
          się nie odzywać,żeby nie ściągnąć na siebie burzy i strumienia ludzkiego jadu.
          • odalie Re: Dziecko 'bez kolejk' 10.06.03, 00:05
            Twój bardzo zresztą mądry i słuszny post wywołał we mnie wspomnienia...

            Gdy wymieniałam dowód, panie w urzędzie twierdziły, że nie ma mowy, nie
            załatwię tego w kilka dni, będę musiała przyjeżdżać po nowy za o ile pamietam,
            miesiąc. A ja nie mogłabym przyjechać za miesiąc, bo byłam prawie w ósmym
            miesiącu ciąży, a podróż to banalne 400 km... Potrzebowałam bardzo nowego
            dowodu, zależało mi na komplecie dokumentów przed porodem, a z tego, co
            wiedziałam, ustawy nie mówią, że każdy musi czekać akurat miesiąc. Baby w
            okienku doprowadziły mnie do ostateczności... na szczęście był ze mną mój
            ojciec - własnie, sama jednak bym się chyba tylko rozkleiła. Z jego pomocą
            wywalczyłam sobie drogę do naczelniczki wydziału (czy jakoś tak) i
            przedstawiłam tej pani świadectwa lekarskie, wytłumaczyłam sytuację. Pani
            okazała się bardzo miła i rzeczowa! I wiecie co? Miałam dowód na trzeci dzień.
            A miny bab w okienku (do którego po rozmowie z kierowniczką i już po jej
            wewnętrzym telefonie musiałam podejść, aby złożyć papiery) były takie urocze
            inaczej!
        • wieczna-gosia Re: Dziecko 'bez kolejk' 10.06.03, 07:31
          sojanka, mam wrazenie ze przesuwasz sie niebezpiecznie w kierunku drugiego
          bieguna wink))))
          Po co te deklaracje o nieprzepuszczeniu w kolejce?? Ja tam sie zarzekac nie
          bede, jak ktos prosi glosno i wyraznie to przepuszczam (chociazby dlatego ze
          takie jest prawo) majac nadzieje ze ciezarna tego 15 nie przyszla zaplacic
          wszystkich rachunkow i wyjasnic 3 sprawy. wink
          Metode "na niegrzeczne dziecko" tez stosuje wink) Nie jestem ektremalistka i nie
          zakladam walkmana ale tez nie przejmuje sie zbytnio poziomem halasu
          wytwazanego przez dzieci wink))
          A co do wrazliwosci i hormonow- no dajcie spokoj... Jeli jakas mam
        • olaart Re: Dziecko 'bez kolejk' 10.06.03, 22:52
          Teraz chciałam dodać swój komentarz do opowiedzianej przeze mnie historii.

          Sojanko a mnie Twój post po prostu zasmucił. Ja też zareagowałam mieszanymi
          uczuciami gdy koleżanka opowiedziała mi co się jej przydarzyło, uważam, że nie
          było to... hmm...zbyt kulturalne z jej strony lecz rozmuiem, że do tego
          uczynku została sprowokowana całym ciągiem zdarzeń. Łatwo się kogoś ocenia
          zupełnie go nie znając i nie znając pobudek, którymi się kierował.

          Zacznę od tego, że koleżanka dostała wezwanie do Urzędu Skarbowego, miała się
          stawic dnia tego i tego, w godzinach takich i takich, z odpowiednimi
          dokumentami. Na wezwaniu był numer telefonu, ona wiedziała, że nie będzie
          miała w tym czasie z kim zostawić dziecka i zadzwoniła z prośbą o zmianę
          terminu, tłumacząc grzecznie, że dziecko itd. lecz pani urzędniczka
          odpowiedziała tak samo jak Ty:

          dlaczego wydaje wam się, że wystarczy urodzić dziecko,
          > żeby cały świat zaczął się kręcić wokół was???

          I nakazała kategorycznie stawić się w tym terminie. Nie rozmuniem tej
          bezzasadnej niechęci do młodej matki.

          > Ja kiedy wychodzę na pocztę do sklepu czy gdziekolwiek indziej staram się
          nie zabierać swojego rocznego dziecka, albo zabrać mu tyle zabawek i picia
          żeby nie zakłocał porządku. Nie oczekujcie też ode mnie, że ustapie Wam
          gdziekolwiek miejsca (tj. w kolejce) skoro ja też zwyczajnie spiesze się do
          domu do dziecka i szkoda mi tracić cennych minut!!!

          Ludzie są różni, dzieci są różne, jedne potrafią grzecznie się bawić inne nie.
          Dziecko mojej koleżanki jest niestety z tych "koszmarnych dwulatków", które
          niczym nie można zająć, podejrzewam, że jest nadpobudliwe (ale to tylko moje
          zdanie). To takie dziecko, które gdy tylko na chwilę spuścisz je z oczu już
          rozbija wazonik, wyrzuca zawartośc twojej torebki, ściąga obrus itp. a
          wszystko to w jedej chwili i przeraźliwie ryczy gdy coś jest nie po jego
          myśli. Ja nie wiem czy to dziecko jest takie przez "nieudolność wychowawczą"
          mojej koleżanki czy tez nie, faktem jest, że zmuszone do sterczenia przed
          pokojem Pani Urzędniczki przez jakieś 40 minut wrzeszczało przeraźliwie cbo po
          prostu chciało stamtąd sobie póść a to oczywiście było niemożliwe.

          Możliwe, że w koleżance, potraktowanej nieżyczliwe przez cały szereg osób, coś
          pękło i kazało jej zachowac się w taki a nie inny sposób.
          Dziwię się dlaczego jesteśmy skłonni tak negatywnie osądzać innych ludzi. Ty
          Sojanko widząc tą dziewczynę powiedziałabyś bez zastanowienia "Co za
          głupia ...." nie jej znając przecież. Smutne to, że np. widząc człowieka
          leżącego na ulicy mówimy: e, to pewnie pijak. Owszem, bardzo prawdopodobne
          jest to pijak ale może to być człowiek chory na serce, albo na cukrzycę
          potrzebujący naszej pomocy sad

          pozdrowienia


    • ania_rosa Re: Dziecko 'bez kolejk' 10.06.03, 00:09
      a ja się zgodzę i nie zgodzę z poprzedniczkami.
      Po pierwsze Sojanko- nie oczekuję, że ustąpisz mi miejsca w kolejce. Postawa
      nieuzasadnionych roszczeń jest takim samym grzechem przeciwko kulturze, co brak
      uprzejmości i empatii wobec innych ludzi.
      Naturalnie można napisać, ze każdy z nas gdzies się spieszy albo też że skoro
      wykupuje bilet autobusowy, to ma święte prawo do wolnego miejsca.
      Jednak przepisy nakazujące specjalne ulgi dla matek w ciązy i matek małych
      dzieci istnieją, a to oznacza że jednak masz obowiązek ustąpić miejsca w
      kolejce kobiecie w zaawansowanej ciązy (chyba że urzędnicy wykażą się podobną
      bezdusznością). Co do miejsc w komunikacji miejskiej to ustąpienie ich osobom
      chorym, starszym czy będącym w ciazy zalicza się już wyłącznie do dziedziny
      dobrego wychowania i kindersztuby.
      Nie wydaje mi się, ażeby założenie discmana na uszy było przejawem kultury.
      Prędzej owa mama powinna powołac się na prawo umożliwiające jej obsługe poza
      kolejką. Jednakowoż rozumiem też to, ze ekstremalne sytuacje prowadzą czasem do
      użycia ekstremalnych środków.
      Jakkolwiek by nie było używanie okreslen typu "głupia c..pa" zupełnie nie
      przekonuje mnie do czyichś- być moze częsciowo słusznych- racji.
      I jeszcze jedno: natrętnie propagowane ostatnimi czasy postawy zdrowego egozimu
      mnie mierżą. Od zdrowego egoizmu niedaleka droga do forsowania swoich racji bez
      oglądania się na inne osoby. Dla Ciebie -być może- ciężarna kobieta lub matka
      malucha zachowują się egoistycznie wymagając szczególnych względów. POnieważ
      jednak są w tym wspierane przez prawo, będe bronić prawa (nawet martwego). I w
      tym przypadku egoizmem staje się dla mnie ignorowanie ich zmęczenia, zabiegania
      i prawa do bycia wyczerpaną.
      Co nie zmienia faktu, ze sprawy urzędowe- o czym pisała GWM- powinno się
      załatwiać poza szczytem wykazując tym samym swój szacunek dla przeciętnych
      obywateli nie korzystających z podobnych przywilejów.
      pozdrawiam
      Rosa
      • plucha32 Re: Dziecko 'bez kolejk' 10.06.03, 08:40
        Założyła walkmena, bo nie chcieli jej przepuścić, mimo, że poprosiła o
        przepuszczenie i uprzedziła o tym, że jej dwuletnie dziecko nie wytrzyma tak
        długo.
        Zapewne o przepisach nie wiedziała, bo któż o nich wie, skoro wszędzie te
        wywieszki są pozdejmowane (nie wiadomo dlaczego??).
        Nie dziwię się, że założyła tego walkmena (desperacja),
        to było 40 minut, ruchliwy dwulatek nie wytrzyma tak długo (zabawki tu NIE
        POMOGĄ!)

        Lusia
      • asia.t Re: Dziecko 'bez kolejk' 10.06.03, 09:01
        ja tylko chciałam coś dodać a propos załatwiania spraw z dziećmi po godzinach
        tzw. szczytu... wiem, że sie posypią gromy, że się znowu czepiam. Ale czy
        zwróciłyście uwagę, iż na pocztach i w bankach wieczorem i w sobotę najwięcej
        jest osób starszych, które prawdopodobnie już NIE pracują i mogą załatwiać
        takie sprawy właśnie w południe? Ja pracuję, nie mam z kim zostawić dzieci w
        domu - staram się jak mogę, czasem jednak muszę odebrać przesyłkę osobiście... :
        ( I nie zawsze chcą mnie przepuścić, mimo że kartka wisi na poczcie OGROMNA. Po
        prostu jesteśmy dla siebie nieżyczliwi... ja jednak staram się domagać
        przestrzegania Ustawy. smile Czasami. Czasem stoję i grzecznie czekam, wszystko
        należy od nastroju...
      • dorrit Ech, ty sojanko... 11.06.03, 13:50
        ...miej w nosie obowiazujaca ustawe, ty dziennikarko od siedmiu zakichanych
        bolesci. Znioslas dobrze ciaze? twoje szczescie, obok mnie ciezarna stojac
        zemdlala w metrze, ja "tylko" zaslablam. Umiesz zajac jedno dziecko? Nie zycze
        ci nastepnych (no chyba, ze apatycznej niemowy). To wlasnie ty uwazasz, ze
        swiatek kreci sie kolo ciebie, bo JA nie ustapie, JA mam prawo do swojego
        miejsca (ja tez, a jesli w ciazy lub inwalida, to niestety, mam pierwszenstwo,
        ale jak mi nie dasz go wyegzekwowac, no to ciagle TY jestes gora! brawo,
        sojanka, to akurat prawo silniejszego, tez obowiazujace???)
        Milych przejazdzek i kolejek. Nie spotkamy sie, szkoda, ale byloby wesolo!
        • sojanka Re: Ech, ty sojanko... 11.06.03, 21:15
          Hm... poczytaj dokładnie moje posty. Ja włąsnie należę do usób, ktore ustepują
          w tramwaju miejsca starszym i kobietą w ciąży. Ale nie dlatego, że im się
          należy, ale dlatego, że tak uważam za słuszne.

          Gdyby ktoś zaczął coś ode mnie w ten sposób egzekwować, a nie zwyczajnie
          prosić, pewnie nic by nie wskurał. Ja po prostu nie nawidzę postawy
          rozczeniowej, której niestety w Polsce jest coraz więcej.

          A co do mojego dziennikarstwa, to chyba nie tobie je oceniać... Bo wiesz o nim
          tyle co nic...
          • dorrit Re: Ech, ty sojanko... 12.06.03, 11:16
            OK, nie doczytalam, ze jestes z tych, co ustepuja. Chodzi mi o prosta zasade:
            dopoki obowiazuje prawo mowiace o pierwszenstwie dla niektorych kategorii osob,
            to po co pytania typu "dlaczego maja mi ustepowac? dlatego, ze mam male
            dziecko?" lub stwierdzenia, ze Polakom "ciagle sie cos nalezy"; akurat w tym
            przypadku niektorym z nich sie nalezy i bedzie nalezec, dopoki przepisy sie nie
            zmienia.
            pzdr

            PS w moim przypadku - mieszkam we Wloszech - matkom z dzieckiem nic sie nie
            nalezy i do glowy mi nie przyszlo, ze powinno. Ale kobiecie w ciazy tak -
            wszedzie bez kolejki, nawet jak ludzie szmeraja, to nie ma przepros. Tzw. pani
            z okienka nieraz sama takie wylapuje.
    • adasari Re: spuścizna prlu 10.06.03, 09:52
      Czytałam, czy może słyszałam,wypowiedź jakiegoś cudzoziemca o Polsce.
      Powiedział mniej więcej coś takiego:
      w Polsce charakterystyczne są kolejki.To,że ludzie tak bardzo pilnują
      kolejności.Każdy kto podchodzi ustala ,kto ostatni,reszta mu odpowiada,cała
      celebra.U niego,jest to naturalne,i nikt nie przykłada takiej wagi do kolejek.
      A jak ktoś wejdzie poza koeljnoścuą,bo się śpieszy (ale nawet jak nie w ciąży i
      nie z dzieckiem,tylko mówi,że się spieszy)to reszta go wpuszcza i się
      uśmiecha.Reszta mu wierzy.Bo ma zaufanie i cwaniactwa jakby mniej.
      Czy doczekam takich czasów?

      Już nie chodzę z dzieckiem do urzędów,bo mogę je zostawić,ale to co przeżyłam w
      czasie kilku zaledwie przypadkach,to była trauma.Koszmar.I przyczyna,że
      zaczęłam patrzeć na własnych rodaków z niechęcią niestety.Jeżeli nie ma
      szacunku dla kobiety w ciąży to niżej upaśc nie można.Niestety,zauważyłam brak
      szacunku w przeważającej części u kobiet.sad((
      O komunikacji miejskiej nie wspomnę.Brak wyobraźni.I to też u kobiet,bo się nie
      oszukujmy, głównie to one siedzą.I jak już usiądą, to tracą wzrok.
      • odalie A jak to jest u Brytyjczyków? 10.06.03, 11:58
        Dziewczyny mieszkające w Wielkiej Brytanii, powiedzcie mi - jak to jest z
        kolejkami u Was?

        Co podręcznik do nauki angielskiego, to trafia się (w rozdziałach o obyczajach,
        zwyczajach i kulturze) informacja, że Brytyjczycy uwielbiają kolejki!!! że
        wprost celebrują stanie w kolejkach, pilnowanie kolejności itd.. Naprawdę
        często się z tym spotykam, w wydawnictwach oczywiście brytyjskich, i nie wiem,
        jak to rozumieć, to znaczy domyślam się, że w innych kulturach kolejność w
        kolejce jest bardzo mało ważna i raczej umowna, a na Wyspach...?
        • wieczna-gosia Re: A jak to jest u Brytyjczyków? 10.06.03, 13:14
          no wlasnie odalie- mi tam nikt nigdy w Londynie miejsca nie ustapil wink) Moze
          na turystke wygladam wink) Z ta spuscizna PRLu to bym nie przesadzala- glowna
          sposcizna nie sa kolejki, tylko ich predkosc- kolejki w Anglii rozladowywane
          byly w mgnieniu oka- w Polsce sa dlugie i stoi sie po przyslowiowy ocet. A
          kolejki w urzedach to juz w ogole kpina- niedoinformowane panie kazda sprawe
          zalatwiaja dluzej niz ustawa przewiduje, obsmyczajac przy okazji.
          • adasari Re: A jak to jest u Brytyjczyków? 10.06.03, 17:33
            Uważam za spuściznę to sztywne,nie wychodzące poza ramy wyobraźni ludzkiej,
            uparte trzymanie się zasad "kolejkowych".Tak nas po prostu kiedyś ustawili w
            tej kolejce i tak zostaliśmy-upodleni,zagonieni,walczący o swoje.Nie widzimy
            innych.Bo nam ...zabraknie 20 dkg mięsa.
            Przyzwyczajenie,które może powoli będzie zanikać.Chociaż.....sad((
            • sugar_mama_danielcia Re: A jak to jest u Brytyjczyków? 11.06.03, 19:25
              Kolejki kolejkami, chaos chaosem. Dwa światy na tej wyspie. Ja mieszkanka
              Londynu spotykam się raczej z ciągłymi przepychankami - kto silniejszy ten
              lepszy. Prawo dżungli. Pamiętam będąc w 9 miesiącu ciąży spieszyłam się do
              szpitala na wyznaczoną godzinę 9 rano na test na poziom cukru. Godzina
              szczytu - makabra. Pociąg wtoczył się na peron załadowany, to już trzeci do
              którego nie udało mi się dopchać (o nie nie - o siedzeniu nie było mowy, bo tu
              się rzadko ustępuje miejsca ciężarnej). A do tego jeszcze ogłosili strajk i
              transport na tym ucierpiał. No coż zdecydowałam się pchać jak inni. Nagle z
              ostatniego wagonu w tylnim wejsciu ukazał się motorniczy. No więc proszę by
              mnie wpuścił tym swoim wejściem, bo ze względu na widoczny (bardzo widoczny
              stan) nie mogę się pchać, a mam wyznaczoną wizytę w szpitalu. A na to
              ten 'angielski gentelmen' odparł - jak się nie możesz pchać to poczekaj sobie
              na kolejny pociąg....sad

              No i chyba bez komentarza.


              Pozdrawiam,
              Sugar - już bez wielkiego brzucha i sprawna na tyle by się pchać w godzinie
              szczytu do pociągu
              • ewunia_uk Re: A jak to jest u Brytyjczyków? 17.06.03, 17:22
                Hihi my na polnocy dlatego wlasnie tak nienawidzimy tych z Londynu!

                Ja co prawda komunikacja miejska jezdze od wielkiego swieta, a w ciazy to chyba
                w ogole mi sie nie zdarzylo, ale potwierdzam, ze w kolejkach nie przepuszczaja
                ciezarnych. Fakt, ze w tych kolejkach sie dlugo nie stoi (przynajmniej u nas
                na prowincji).
    • marta_i3 Re: Dziecko 'bez kolejk' 10.06.03, 11:10
      A ja myślę, że ustępowanie lub nie miejsca, egzekwowanie swojego prawa do tego
      czy przepuszczanie poza kolejnością jest kwestią kultury osobistej, dobrych
      chęci i wyczucia sytuacji. I to z obu stron. Nikt nie lubi postawy
      roszczeniowej na dodatek głośno manifestowanej w i tak już naładowanej
      wybuchowo atmosferze zatłoczonego autobusu, sklepu czy banku. Spróbujmy się
      wzajemnie zrozumieć. Nam ciężarnym czy dzieciatym jest ciężko ale i tym
      stłoczonym też. Pamiętajmy, że raz jesteśmy uprzywilejowani ale za jakiś czas
      może się sytuacja odwrócić - będzie nam się spieszyć do dziecka, będziemy źle
      się czuć a tu ktoś żąda od nas przepuszczenia. Można uprzejmie poprosić o to co
      nam się (teoretycznie prawnie) należy. Ale nie żądajmy, że wszyscy będą koło
      nas skakać. Unikajmy załatwiania spraw w największym tłoku, zabierania dzieci
      do urzędów. Doskonale wiem, że to nie zawsze jest możliwe. I właśnie w tych
      sytuacjach można skorzystać z przywilejów. Ale np na zatłoczonej poczcie można
      poszukać miejsca do siedzenia i tam czekać na swoją kolej. Dziecku do kolejki
      mozna zabrać książeczkę, chrupki, picie, można ten czas sporzytkować na
      rozmowę, jakieś gry słowne. Tylko trzeba chcieć. Wiem, wiem napdaniecie na
      mnie, że nie rozumiem, że nie wiem co to znaczy. A właśnie, ze wiem, mam troje
      dzieci czyli trzy ciąże przeszłam. I jak potrzebowałam to prosiłam o
      przepuszczenie. Grzecznie i z uśmiechem. Nigdy mi nie odmówiono. Ostatnio
      prosiłam o ustąpienie miejsca w autobusie mojemu 7 letniemu synowi, który dzień
      wcześniej złamał rękę i jechaliśmy na kontrolę do chirurga. Bałam się, ze w
      razie hamowania nie utrzyma równowagi, na dodatek ręka go bolała.
      Dużo już było przykładów jak to nikt nie ustąpił miejsca ciężarnej. Ja dam
      inny - zatłoczony autobus podjeżdża na przystanek, ja przez szybę widzę jak
      mama z może dwuletnią dziewczynką siedzą sobie, tyle że mama zajmuje jedno
      miejsce a dziewczynka drugie. Troszkę dobrej woli i można w takim tłoku wziąć
      dziecko na kolana.
      Marta
      • wieczna-gosia Re: Dziecko 'bez kolejk' 10.06.03, 13:08
        Marta chyba w innej Polsce mieszkamy wink)))
        Ty masz troje dzieci, ja czworo, i zawsze nas puszczaja wink)))
        I prosimy wink))))
        Po prostu czytam te wypowiedzi i zastanawiam sie czy ja jakas szczesciara
        jestem? Po urzedach za malo jezdze??

        AsiuT, zgadzam sie z toba- strasze panie uwielbiaja sitac w banku kolo 17 oraz
        jezdzic na bazar porannym szczytem autobusowym (z tymi wozkami na zakupy...).
        W tym momencie cala kolejka robi sie uprzywilejowana (czyli starcy, inwalidzi
        i kobiety w ciazy) i nie ma komu przepuszczac ( a te dwie sztuki w srednim
        wieku sie buntuja wink)))
        • marta_i3 Re: Dziecko 'bez kolejk' 10.06.03, 14:08
          Gosiu, z tego co wiem, to nawet w jednym mieście mieszkamy smile. A jeżeli
          śmiejesz się z tego, że jestem tak naiwna i liczę na wzajemne zrozumienie i
          dobrą wolę to pewnie masz troszkę racji hi hi. Mój mąż też mi to powtarza ale
          jak na razie trochę dobrego mnie ze strony ludzi spotkało. I kilka osób mi
          miejsca ustąpiło.
          Marta
    • natunia1 Re: Dziecko 'bez kolejk' 10.06.03, 12:07
      Czasy kryzysu, moja mama stoi z moją starszą siostrą 4 letnią i ze mną 2 letnią
      w kolejce. Mówiła, że jej słabo, nikt nie zareagował. Nie zdążyła wyjść z
      kolejki bo zemdlała. Jakieś grube babsko zaczęło ją trzaskać po twarzy żeby nie
      udawała.
      Na to ja wytarabaniłam się ze spacerówki i zatopiłam swoje nieliczne (ale
      ostre) zęby w udzie baby. Tak się darła że ludzie od razu zwrócili uwagę i
      pomogli mamie.
    • meme1 Re: Dziecko 'bez kolejk' 10.06.03, 12:14
      znam ten bol.w ciazy to samo bylo.teaz nic lepiej.stoimy a syn wrzeszczy. ania
      mama 8 mie.synka
      • sojanka Re: Dziecko 'bez kolejk' 10.06.03, 16:07
        Żebyście sobie nie myślały, że taka okropna jestem to powiem tylko, że dzisiaj
        ustąpiłam miejsca w tramwaju kobiecie w ciążysmile A jadąc drugi raz starszej
        panismile A zaraz idę na pocztęsmile))

        Tak dla rozładowania atmosfery to opowiem Wam historyjkę. Pare tygodni temu
        jadąc do pracy ustąpiłam miejsca starszemu panu. Mężczyzna trząsł się i ledwie
        stał. Ale na moją propozycję :proszę usiąść zareagował agresywnie: proszę mnien
        ie obrażać, ja nie jestem stary... Głupio mi było ja szlagsmile A inne osiłki co
        to nie wstaja patrzyły z politowaniem na samarytankęsmile))

        • plucha32 Re: Dziecko 'bez kolejk' 11.06.03, 18:08
          sojanka napisała:

          > Żebyście sobie nie myślały, że taka okropna jestem to powiem tylko, że
          dzisiaj
          > ustąpiłam miejsca w tramwaju kobiecie w ciążysmile A jadąc drugi raz starszej
          > panismile

          Zrobiłaś to specjalnie,
          bo chciałaś się pochwalić na forum...smile) wink)


          > jadąc do pracy ustąpiłam miejsca starszemu panu. Mężczyzna trząsł się i
          ledwie
          > stał. Ale na moją propozycję :proszę usiąść zareagował agresywnie: proszę
          mnien
          >
          > ie obrażać, ja nie jestem stary... Głupio mi było ja szlagsmile A inne osiłki co
          > to nie wstaja patrzyły z politowaniem na samarytankęsmile))

          Nie rozumiem dlaczego Ci było głupio, bądź z siebie dumna, że jednak, mimo
          wszystko, umiesz wink) ustępować miejsca!

          Lusia
          • sojanka Re: Dziecko 'bez kolejk' 11.06.03, 21:17
            wink A dzisiaj wracałam z pracy o dziwnej porze (ok. 18.00 i trawaj był puściutki:
            ( zastaawiałam się czy sobie nie postać całej drogi, żeby mieć czym się
            pochwalić na forumsmile)) Ale uległam i usiadłam. smile)) Tak ze dziś się nie
            chwalęsmile))
    • rugatek Re: Dziecko 'bez kolejk' 10.06.03, 17:46
      Tak sobie czytam te posty i chcę napisać o jeszcze jednej sprawie, a mianowicie
      o kolejkach w toalecie. Zawsze miałam problemy z pęcherzem, ale teraz w 9
      miesiącu jest to jeden wielki koszmar. Wiem że puby albo knajpy to nie szalety
      publiczne, ale taam wystarczy poprosić i nikt problemu nie robi. Gorzej jest w
      tzw miejscach publicznych. Rozumiem ,ze wszyscy stojący w ubikacji przyszli w
      wiadomym celu, ale zdarza sie że naprawde nie moge wytrzymać i prosze o
      ustapienie. Kilka razy spotkały mnie dość wredne komentarze, że albo w domu
      siedzieć, albo z pieluchą latać. no cóż należe do tej kulturalnej większości,
      która nie załatwia potrzeb fizjologicznych na skwerku, a znalezienie toalety
      czasem jest dośc trudne, więc jest problem. Zdarzyło mi sie korzystać z meskiej
      toalety. Mąz pilnował, a panowie okazali sie bardziej wrażliwi, niż panie.
      Jeśli chodzi o tramwaje to mam wyprobowany sposób, gdy chcę usiąsć pytam czy
      ktoś mógłby mi ustąpic i zawsze ktoś sie znajdzie, a nie mam wyrzutów, że kogos
      wygoniłam, a jak nie to stoję i nie robie problemu.
      Gatek
      • iwi-26 Re: Dziecko 'bez kolejk' 13.06.03, 21:24
        jestem w 8 miesiącu ciąży i właśnie dzisiaj w piątek 13 wypadła mi rejestracja
        w urzędzie pracy - mieszkam w sosnowcu. aby tam dotrzeć musze jechać jakieś 14
        przystanków tramwajem. w jedną stronę nie ma problemu , bo wsiadam na zajezdni
        i miejsca w wiekszosci wszystkie wolne, ale droga powrotna to już jest
        ściskawka. gdy już dotarłam do urzedu kolejka przy windzie, straszny upał ale
        wolę schody- 3 piętro osiągnęłam szybciutko. i tutaj własnie gdy juz miałam
        sobie usiąść celem dokonania kilku podpisów zdziwienie moje było wielkie bo o
        mało nie usiadłam komuś na kolanach: młody chłopak a okularkach widać
        strasznie zabiegany uprzedził mnie i sobie usiadł. spox, poczekam...
        wyszedł wcześniej, ja za nim, jeszcze tylko 1 piętro pare podpisów i kasa na
        parterze i do domu. jakież było moje zdziwienie gdy w momencie ustawiania sie
        do kolejki przede mną wcisnął sie owy "znajomy" traktując mnie jak powietrze.
        byłam druga- poczekam. no teraz tylko do kasy schody pokonuje szybciutko i
        znowu kolejka rozglądam sie i czekam... za mną już ładna kolejka aż tu nagle
        wpada ON. och jaka była moja radośc chociaż raz mi sie udało!!!
        ja biegam po schodkach a on cierpliwie czeka na windę haha!!!
        jaka byłąm szczęsliwa widząć go na samym końcu dłuuuugiej kolejki.
        w całym urzędzie nikt mi nie zaproponował abym podeszła bez kolejki ale spox,
        za to w tramwaju zawsze mi ustepują miejsca i nawet pytają czy aby dobrze sie
        czuję.
        powrót do domu : z roztargnienia wsiadam w nie ten tramwaj co potrzeba, ale w
        miarę wcześnie sie orientuje. jeszcze tylko zakupy na miejscowym ryneczku...
        no właśnie może nie o tym mowa ale zaskoczenie totalne za kg czereśni i kg
        truskawek zapłacilam 2 zł aż sama pytałam dwa razy czy aby sie nie
        przesłyszałąm w odpowiedzi usłyszałam: "niech idzie na zdrowie "
        i tak oto minął mi piątek 13 w kolejkach, tramwaju no i na super zakupach.
    • cetebe Re: Dziecko 'bez kolejk' 12.06.03, 22:42
      mam na ten temat bezbłędna opinię! nie ma ludzi życzliwych dla kobiet zarówno w
      widocznej ciąży jak i z dzieckiem czy to na ręku czy też maleńskim z dzieckiem
      sama jestem tego przykłądem. Będąc w 8 m-cu ciąży po oddaniu służbowego
      samochodu wracałam autobusem miejskim 40min z przychodni do domu cała
      opuchnięta nie było wolnego miejsca ! gdy się takowe zwolniło ja zaczęłam iść
      żeby sobiw usiąć pani na siedzeniu położyła 2 siatki usiadła sama a ja stała
      nad jej głową z brzuchem!!! o zgrozo
      dziś w sklepie z moim 6tyg. Guciem stałam wkolejce ale wóżek się nie mieścił na
      wprost więc stałam trochę z boku nagle przede mną wchodzi paniusi mówię
      więc "przepraszam ja tutaj stałam" a ona na to że dziecko jej zajęło kolejkę
      choć stałam jak wół ja prez 10 min i nie było dziecka więc mówię spokojnie nie
      ja tu stałam wcześniej o ona z łaską to proszę stać !
      mało tego jakaś wredna gościówa starsza pani mówi ale macie Panie problemy,
      więc ponieważ byłam wkurzona to mówię że z dlaczego się wtrąca przecoeż nie
      rozmawiam z nią? a ona ale ma Pani języczek więc jej powiedziałam że jako
      kobieta z dzieckiem mam prawo bez kolejki to raz a poza tym nie uważam że do
      niej mówiłam i ona nie powinna się odzywać
      Przykro mi się robi w takich sytuacjach i uważam że ludzie uważają że ja
      powinnam się wstydzić będąc czy to w ciąży czy z małym dzieckiem a jeszcze gdy
      tak jak ja przez opuchliznę nie nosząc obrączki...
      i takich przykładów można mnożyć b.dużo
      na płaczące dziecko w wózku i prośbę o przepuszcze w kolejce pani odpowiada tam
      wcześniej jest kasa do 10 arykułów dodam że tam była dłuższa kolejka na drugim
      końcu sklepu a ja miałam mleko i chleb !!
      coż zycie!
      • marchewa3 Re: Dziecko 'bez kolejk' 13.06.03, 14:35
        Najbardziej przykre jest to, ze najwredniejsze sa kobiety. Im starsza tym
        wredniejsza. Wczoraj wracalam z mezem z zakupow. Stalam pod carrefourem na
        przystanku, bolaly mnie wiazadla, mialam spuchniete nogi i bylo mi slabo. Obok
        stala laweczka na ktorej siedziala baba ok. 60-65 lat i jakas mloda kobieta.
        Obok bylo wolne miejsce ale ja nie moglam usiasc bo ta stara @!%!?/!!!! palila
        papierosa. Najgorsze bylo to ze patrzyla prosto na mnie i na moj brzuch i dalej
        palila. ja wiem, ze trzeba bylo zwrocic uwage itp ale ja bylam jak
        sparalizowana - nie mialam sily. Dzis jechalam do pracy i mialam wyjatkowo zly
        nastroj - chyba tym wczorajszym przezyciem. Wsiadlam do autobusu i oczywiscie
        nikt (prawie same siedzace baby) nie ustapil mi miejsca. Gdy po dwoch
        przystanakach jakas pani wstala to odrazu jakas mloda nastka poleciala na to
        siedzenie. Cos we mnie peklo - nie moge w to uwierzyc ale ja w nia machnelam
        parasolka (!!!) Kobieta sie odsunela i nie oberwala. Ja mialam te kilka sekund
        by wtrabanic sie na miejsce. Przysiegam, ze jestem w szoku. Nawet sie nie
        zastanawialam nad tym co robie- poprostu machnelam i tyle. nastolatka tez byla
        w szoku bo nawet nic nie powiedziala. Szok - co sie ze mnie robi.
        • wieczna-gosia Re: Dziecko 'bez kolejk' 13.06.03, 15:32
          marchewa3 napisała:

          > Najbardziej przykre jest to, ze najwredniejsze sa kobiety.

          Cos we mnie peklo - nie moge w to uwierzyc ale ja w nia machnelam
          > parasolka (!!!) Kobieta sie odsunela i nie oberwala. Ja mialam te kilka
          sekund
          > by wtrabanic sie na miejsce.


          zestawienie poczatku i konca twojego posta potwierdza twoje spostrzezenia...

          Sluchajcie moze dla odmiany zamiast przerzucac sie opowiesciami o tym jak
          wredne sa te ludzie w stosunku do matek in spe i in action wink poprzerzucamy
          sie jak wredne potrafia byc matki w stosunku do ludzi.
          Ja juz mam dwa typy.
          1. zakladanie walkmana
          2. machanie parasolka.

          Moje drogie chamstwo z ktorejkolwiek strony nie wystapi i jakiekolwiek sa jego
          przyczyny jest chamstwem. Niestety. Mozemy sie znizyc poziomem do chama w
          autobusie czy na poczcie. Albo nie. Ja tam wole postac albo wysiasc- takie mam
          zasady.
          • marchewa3 Re: Dziecko 'bez kolejk' 13.06.03, 16:57
            Droga wieczna malgosiu.
            czy ty troszke nie przesadzasz. Przeciez napisalam wyraznie ze sama bylam w
            szoku. Nie pochwalam tego co zrobilam. Bylo to zachowanie "mechaniczne" po tym,
            jak kilka spraw runelo mi na glowe. Nie musisz sie az tak goraczkowac. Jesli
            chodzi o wredne baby to polecam ci wejsc na forum "kobieta" gdzie trwa
            dyskusja - prowadzona przez glownie kobiety o karmiacych krowach i golych
            wymionach. Ta pani co wczoraj siedziala na przystanku i palila przy mnie peta
            jest tez moim zdaniem wredna baba. Przepraszam Wieczna Gosiu jesli cie
            obrazilam. Wiecej luzu.
            • marchewa3 Re: Dziecko 'bez kolejk' 13.06.03, 17:00
              Jeszcze jedno bo zapomnialam.
              Moim zdaniem forum jest miejscem gdzie kobieta moze napisac o tym co sie jej
              przytrafilo. Jak cos sie mocno przezywa to fajnie jest pogadac z kims kto cie
              wyslucha. Przeciez moim hobby nie jest ganianie po autobusach i bicie
              nastolatek. Litosci. Jesli nie interesuje cie to co napisalam, to przeciez
              mozesz mie normalnie olac no nie?
            • wieczna-gosia Re: Dziecko 'bez kolejk' 13.06.03, 19:15
              marchewo,
              luzu mam duzo i nie goraczkuje sie ani troche, wrecz przeciwnie wink) posta
              wysylalam z godzine wink))
              Nie uwazam wcale ze baba nie byla chamska. Byla. Tylko co z tego? Czy to
              usprawiedliwia nasze chamskie zachowanie? Mloda po machniaciu parasolka mogla
              ci bluznac. Nie zrobila tego. Punkt dla niej.
              Nie potrzebuje ponadto wcale zagladac na kobiete. Po co? By sie dowiedziec ze
              miedzy innymi dzieki temu ze tu sie logowac trzeba chmastwo jeszcze nie
              wlazlo? Jak sie tekst o nagich wymionach pojawi to go wywale wink) A jesli ci na
              kobiecie tego nie robia to tym gorzej dla nich wink)
              Wiesz mysle ze w tym watku chodzi o cos innego. Kobiety w ciazy cierpia.
              Milcza. Nie walcza o swoje. A kiedy wentyl im pusci schodza do poziomu tych
              chamskich. A po co milczec i cierpiec?
              Moje obserwacje krajow osciennych pokazuja raczej ze u nas z kultura jest
              lepiej niz gorzej. Gorzej jest z tzw pierwszym kontaktem. Tam jak ktos nie wie
              co zrobic to powie "haj" a u nas spojrzy wilkiem. Ale tam ci powie "haj" i w
              dusze nie ustapi wink) poczytaj sugar. Mnie tez nikt nigdy nie ustapil tam. A yu-
              i owszem. Jak poprosze- puszcza.
              Nie czytaj marchewo miedzy wierszami. Kazdy ma prawo sie wypowiedziec. No wiec
              to zrobilam. Ale nawet mi puls nie podskoczyl. Serio wink)
              • opieniek1 Re: Dziecko 'bez kolejk' 13.06.03, 20:55
                jest jak jest - kobietom w ciąży i matkom z dziećmi nie ustępuje się u nas
                miejsca. Nie raz mdlałam w autobusie i ... zero reakcji. Ciążę miałam
                nieciekawą a mój lekarz przyjmował na drugim końcu miasta w godzinach 16-18. I
                co miałam robić? Jechałam i cierpiałam. Teraz, kiedy mam już dziecko (ponad 3-
                letnie) wyluzowałam i się nie przejmuję. Po prostu, kiedy autobus jest
                zatłoczony i nie ma szans na miejsce siedzące siadam z nim na schodach. Wolę
                mieć brudny tyłek niż kalekie dziecko. Ostatnio wybraliśmy się w sobotę do
                Powsina autobusem ( mamy warszawskie wiedzą ze graniczy to z cudem). Autobus
                pełen emerytów, więc usiedliśmy na schodach przy 1 drzwiach. W połowie drogi
                wsiadła dresiara opalona na heban i krzyczy na cały głos: To skandal, ktoś
                powinien ustąpić pani miejsca. A ja na to : A kto? Ta pani z laską czy ta bez
                ręki? Przez całą drogę ubolewała że nie ma we mnie sojuszniczki.
                Ułatwiajmy sobie nawzajem życie, nie szkodząc innym. Pozdrawiam dzieciate i
                ciążówki
              • marchewa3 Re: Dziecko 'bez kolejk' 16.06.03, 10:57
                Spoko Wieczna Malgosiu. Z e-mailami jest taki problem, ze trudno w nich
                wyczytac emocje. Te same wyrazy czytane inaczej co innego wyrazanja i dlatego
                te nieporozumienia. wink Powtarzam jeszcze raz - ja sama nie pochwalalam mojego
                zachowania. Bylam potem w szoku przez caly dzien i dlatego to opisalam na tym
                forum. Poprostu chcialam sie "wylac". Ten temat wydal mi sie najbardziej
                odpowiedni i dlatego to opisalam tutaj.
                Pozdrawiam, Peace and love.
Pełna wersja