alfa36
09.06.07, 00:42
i musze to z siebie wyrzucić. Zastanawiam się, jak dlugo jeszcze wytrzymam z moim małżem i czy przypadkiem moj rozwód nie bedzie pierwszym w rodzinie. Wiecie, niby nic sie nie dzieje... jakis drobne zlosliwości, bzdurne pretensje o bałagan....nawet chcialam ten temat poruszyc, ale swięty spokoj mamy jak dzieci spią a wtedy... małż glowę do poduszki i też spi. Gdzie ten facet, dla ktorego postawiłam na swoim, wbrew rodzinie, wbrew życzliwym... Jutro już nie porusze tematu, bo nie chce mi sie... przecież on chyba też widzi, ze cos nie tak... Moze jemu też sie nie chce? No, ale czy w takim razie mi musi sie chcieć ? Tak naprawde to szkoda mi tylko dziecka...