Nie rozumiem takich rodziców....czy moze ja jestem

09.06.07, 12:06
taka zdziwaczala?
Wczorajsza scenka w sklepie. Wybieralismy z mezem drugie sandalki dla synka,
byly w tej rozmirowce 3 kolory, bialy, ekri i czerwone. Wybralismy czerwone
(to nic ze drugie sandalki ma tez czerwono-pomarnczowewinkJak to maz mowi
pasuje do wozka.
Bylo malzenstwo ok 30 35 lat z 3 letnia cora. Ekspedientka mowi ze sa w
kolorach , pomarancz, czerwony roz, ekri i szary.Dziewczynka krzyczy chce
rozowe lub czerwone. Matka mowi wybij sobie z głowy, zaden róz. Dziewczynka
dalej krzyczy... W koncu matka mowi do meza, no powiedz jej ze rozowy jest
okropny.
Zastanawiam sie dlaczego niektorzy rodzice, ubieraja dzieci szaro buro(a
miala ta mala taka sukienke) Czyz nie piekniej wyglada coreczka jak jest taka
mala slodka ksiezniczka?
Podobna sytuacje mialam w sklepiku osiedlowym, malzenstwo wybieralo ubranko
dla corki, zadne zólte sukienki, rozowe i z falabnami czy motylami nie
wchodzily w gre.
Wogole t byl dziwny sklep, bo moj syn koch akaczki i chcialam mu kupic
pizamke z kaczka. Pytam sie ekspedientki czy takie ma, a ona jakze bym
smiala takie cos zamawiac...
Kupilam w h'm i i ok. A pozniej sie dziwia ze polski producent upada
    • milka_milka Re: Nie rozumiem takich rodziców....czy moze ja j 09.06.07, 12:13
      Słuchaj, a co Cię tak naprawdę obchodzi, jak jest cudze dziecko ubrane? Zimno
      mu, brudne jest - to tak. A że nie wygląda jak mała księżniczka? A może nie
      każdy to lubi? Może nie każdemu się podoba? Moje dziecko generalnie samo sobie
      wybiera ubrania i zestawienia (w granicach rozsądku oczywiście), ale są rzeczy
      których za nic nie kupię i nie pozwolę założyć, bo wg. mnie są szpetne i już.
    • chipsi Re: Nie rozumiem takich rodziców....czy moze ja j 09.06.07, 12:14
      A mnie dla odmiany irytuje że większość ubranek dla małych dzieci jest w
      kolorze różowym lub niebieskim. Chciałabym ubierać córę w różnokolorowe stroje
      a nie tylko na "różową landrynkę".
      Zgadzam się że dzieciaki ubierane na szaro-buro są jakieś takie... szaro-bure...
      Inna sprawa że zamierzam się liczyć z gustem mojej małej i, o ile to będzie w
      miarę przyzwoite, nie będę ingerować co chce założyć na siebie.
      • guderianka Re: Nie rozumiem takich rodziców....czy moze ja j 09.06.07, 12:16
        może mamie nie pasuje różowy do wózka smile

        a serio- rodzicom wydaje się że wiecznie muszą podejmowac decyzje za swe dzieci
        i nie zauwazaja ze dziecko staje sie samodzielnie myślącą i umiejącą dokonywać
        wyboru istotawink
      • czarna_maruda Re: Nie rozumiem takich rodziców....czy moze ja j 09.06.07, 12:19
        Skrajnościom mówię NIE! Nie znoszę falbanek, stylu a'la księżniczka właśnie i
        nie ubieram tak córki. Co nie znaczy, że nie ma różowych ubranek. Co innego
        jednak różowa koszulka a co innego spódnica z falban. Z drugiej strony nie
        lubię podejścia "dziecku wszystko jedno w co ubrane" i ma na sobie przykrótkie
        spodnie w kratkę i sprany podkoszulek w kwiatki. Najważniejsze dla mnie, żeby
        córce było wygodnie w ubranku biegać, jeździć na rowerku i tarzać się w piasku,
        ale wygodnie nie wyklucza ładnie i pod kolor.
    • mathiola Re: Nie rozumiem takich rodziców....czy moze ja j 09.06.07, 12:19
      hmmmm.... no tak - JESTEŚ ZDZIWACZAŁA bo wpierniczasz się w nieswoje sprawy.
      Jak dla mnie możesz swoje dziecko ubierać w fioletowo-zielone tiule i wiązać
      różowymi kokardkami, ale pozwól, że JA moje będe ubierała tak, żebym to JA nie
      wstydziła się z nimi wychodzić do ludzi i żeby mnie po oczach nie biło coś,
      czego nie cierpię. Ok? Tyczy się to tez całej reszty społeczeństwa.
      Inna sprawa to zabranianie dziecku posiadania własnego gustu i upodobań, tego
      nie popieram.
      • czarna_maruda Re: Nie rozumiem takich rodziców....czy moze ja j 09.06.07, 12:21
        mathiola napisała:

        > hmmmm.... no tak - JESTEŚ ZDZIWACZAŁA bo wpierniczasz się w nieswoje sprawy.
        > Jak dla mnie możesz swoje dziecko ubierać w fioletowo-zielone tiule i wiązać
        > różowymi kokardkami, ale pozwól, że JA moje będe ubierała tak, żebym to JA
        nie
        > wstydziła się z nimi wychodzić do ludzi i żeby mnie po oczach nie biło coś,
        > czego nie cierpię. Ok? Tyczy się to tez całej reszty społeczeństwa.
        > Inna sprawa to zabranianie dziecku posiadania własnego gustu i upodobań, tego
        > nie popieram.

        O to,to
      • verdana Re: Nie rozumiem takich rodziców....czy moze ja j 09.06.07, 12:23
        A ja kupowałam dzieciom to, co IM się podobało, nie mnie. W związku z tym moja
        corka była ubrana w czerń i khaki. Miała, owszem, różową sukienkę, którą
        założyła raz - na komunię starszego brata. Do dziś wzdryga się ze wstrętem.
        A gdyby chciała ubrac sie w w róz, to czy to moja sprawa?
        Mój syn własnie zażyczyl sobie czarnej koszuli w trupie czaszki. Czemu nie? Że
        mnie się nie podoba? Ja nie będę tego, na szczęście, nosić.
        • mathiola Re: Nie rozumiem takich rodziców....czy moze ja j 09.06.07, 12:37
          No i fajnie, i wszyscy są szczęśliwi. Moje sa za małe żeby uzewnętrzniać swoje
          gusty, a starszy ma taki gust jak ja, dlatego konfliktów na tym tle u nas nie
          ma - oprócz bluzy w trupie czaszki, którą musiałam mu kupić, chociaż wydawała
          mi się durna smile
          Generalnie chodzi mi o to, że jeśli mam ubierać dzieci na różowo, bo inni
          twierdzą, że dzieci powiny wyglądać jak małe księżniczki, to mnie się coś robi.
          A ja lubię najbardziej moje dzieci ubrane w khaki i czerń, no i co?
        • scher Re: Nie rozumiem takich rodziców....czy moze ja j 11.06.07, 14:45
          verdana napisała:

          > A ja kupowałam dzieciom to, co IM się podobało, nie mnie.

          Też jestem zwolennikiem takiej zasady...

          > Mój syn własnie zażyczyl sobie czarnej koszuli w trupie czaszki. Czemu nie?

          ...ale tu bym się nie zgodził. Rozmawiałbym na temat symboliki takiego ubioru.
          Jakie poglądy, jakie emocje dziecka taki strój ma wyrażać?

          Staram się wychowywać dzieci tak, aby cieszyły się zyciem i ustawiały po jego
          jasnej stronie. Temat śmierci nie może być tematem tabu, ale pragnienie
          afirmowania śmierci wzbudziłaby moje zaniepokojenie - i zastrzeżenia.
      • snieguliczka Re: Nie rozumiem takich rodziców....czy moze ja j 09.06.07, 12:23
        słuchaj może masz racje, mam syna jego ubieram na typowo chłopieca, wiec moze
        nie kumam podejscia ja ma sie corke.
        Tylko kurde szkoda bylo mi tej malej, tak przerazliwe prosila...
        • andaba Re: Nie rozumiem takich rodziców....czy moze ja j 09.06.07, 12:36
          Jesteś pewna, że twój syn chciał mieć czerwone sandałki? Może wolałby różowe?
          Zapytaj go następnym razem.
        • mathiola Re: Nie rozumiem takich rodziców....czy moze ja j 09.06.07, 12:38
          No widzsz, toteż nie o rodzaj stroju tu chodzi tylko o nieuwzględnianie zdania
          dziecka, a to już jest fe. Nieładnie traktować dziecko jak przedmiot bez mózgu.
    • sir.vimes Ja tez nie ubieram córki w pedofilskie falbanki 09.06.07, 12:25
      Pamiętam świetną scenę w "Adrianie Mole'u" jak jego siostrzyczka właśnie takie
      różowe falbaniaste okropieństwo wybrała sobie w sklepie - Adrian określił ten
      styl jako "rozkosz pedofila".
      I rzeczywiście, jakoś ta moda na "słodkie księżniczki" czasem wokół czegoś
      takiego oscyluje. Jeszcze majteczki z koronką powinny wystawać.

      Moja córa miała okres różowy (wściekła fuksja - babcia musiała szyć), miała
      okres szary (babcia musiała szyć) , teraz ma okres czarno- stalowy )(babcia nie
      musi szyć - czarne ciuszki sa w działach chłopięcych, spódniczki ciemne dżinsowe
      da radę znaleźć.)

      A jeszcze jedno - dziecko nie musi wyglądać pięknie. Musi być tak ubrane by
      wygodnie wspiąć sie na drzewo, pokopać piłkę, - pastelowe falbaneczki
      raczejśrednio się nadają.
      • czarna_maruda Re: Ja tez nie ubieram córki w pedofilskie falban 09.06.07, 12:28
        sir.vimes napisała:

        > Pamiętam świetną scenę w "Adrianie Mole'u" jak jego siostrzyczka właśnie takie
        > różowe falbaniaste okropieństwo wybrała sobie w sklepie - Adrian określił ten
        > styl jako "rozkosz pedofila".

        Która to część, bo nie jestem na bieżąco ?
        • sir.vimes Re: Ja tez nie ubieram córki w pedofilskie falban 09.06.07, 12:30
          Tytułu nie pamiętam - jak matka Adriana brała ślub z kochankiem sąsiadem.
      • edycia274 :0 09.06.07, 12:29
        Każdy ubiera swoje dziecko jak chce. ja akurat ubieram w to co mi tata przysyła.
        ale nie zakładam kiecek z falbanami bo mnie drażnią, jak coś zwykła np. różowa
        kiecka z czymś tam ale nie falbanki i nie założe kokard, bo mi się przypomina
        jak sama granatow enosiłam w szkole.
        • dorcia72 a ja.. 11.06.07, 14:14
          ..nie założyłam jeszcze sukienki mojej 10-miesięcznej córce, lata na codzień w
          spodenkach. Różowe też się zdarzają. I co dziwna jestem? Nigdy nie myślałam w
          ten sposób: jak będę miała córeczkę, to będę ja stroić w falbaneczki i
          kokardeczki.

          Nie przeszkadza mi, gdy widzę taką wystrojoną mała dziewczynkę, ale nie dalej
          jak wczoraj widziałam 3-latke w szarej princesce i jakiś taki był to smutny
          widok.
          Synkowi wszystko jedno co założy na grzbiet, czy to będzie biała koszulka z
          kaczką, czy czarna z czaszką.

          Ola i Kuba
      • sir.vimes Co do konkretnych rodziców 09.06.07, 12:29
        Właściwie to dzieciak najlepiej wie co mu się podoba, ale jak rodzice chcą kupić
        np. buty do biegania czy pasujące do konkretnej rzeczy to nie widzę powodu by
        zgadzali się na inne tylko dlatego, ze dziecko "przeraźliwie" chce.

        Może mała chciała różowe sandałki a ma pełną szafę różowych butów?

        Zresztą, przypomina mi to wątek o laleczkach i kucykach z zeszłego tygodnia.
        I postuluję - jak komuś żal obcego dziecka, że czegoś mu rodzice odmówili
        ZASPONSORUJCIE dzieciakowi. A co tam.
    • wieczna-gosia Re: Nie rozumiem takich rodziców....czy moze ja j 09.06.07, 12:40
      > Zastanawiam sie dlaczego niektorzy rodzice, ubieraja dzieci szaro buro(a
      > miala ta mala taka sukienke) Czyz nie piekniej wyglada coreczka jak jest taka
      > mala slodka ksiezniczka?

      dla mnie niepiekniej, ale niestety kazda z moich cor przez etap ksiazniczki
      przechodzila wiec zagryzalam zeby i kupowalam rozowe i blyszczace (bleh...)
      • dlania Jak czasem kupuję dzieciom ubrania na Allegro 09.06.07, 12:52
        to tekst "urocza sukieniusia dla małej księzniczki" od razu mnie odrzuca i nawet
        nie zagladam.
        Jaka, cholerka, znowu księzniczka!? Sporyszu sie najadłaś? Może jeszcze rycerz
        przyjdzie i smoka zaciuka?
        Moja córka ma duzo ubrań zielonych, w róznych odcieniach niebieskiego. Rózu
        niestety nie udało sie uniknąć, bo wiekszośc ubrań dla dziewczynek jest w tym
        kolorze. Sukienek mało, bo niepraktyczne. Falbanek zero.
        Całe szczęście córka nie lubi lalek, barbie, księżniczek, wróżek i podobnych
        stworzeń. Ubrania sie jej podobaja jak maja fajny obrazek (ulubiona koszulka
        jest z mercedesem garbusem), sa łatwe do ubierania i maja duzo kieszeni.
      • zuzanna56 Re: Nie rozumiem takich rodziców....czy moze ja j 09.06.07, 13:10
        Nigdy nie lubiłam koloru różowego. Moja córka do lat trzech nie miała ani
        jednego różowego ubrania. Potem jednal sama zaczęła się dopominać okropnych
        różowych sukienek czy bluzek i po prostu uległam jej. Nie mówię tu o
        falbaniastych sukniach z koronką ani o bluzkach z naklejoną Barbie czy kucykiem
        Pony tylko o zwykłych i gładkich rzeczach w różu. Teraz ma ponad 6 lat i
        uwielbia kolor jasno zielony.
    • elag3 Re: Nie rozumiem takich rodziców....czy moze ja j 09.06.07, 13:11
      Ja też nienawidzę różowego i z własnej woli różowego nic nie kupię - ale puki
      co nie mam córki i tego typu problemów.
      • zuzanna56 Re: Nie rozumiem takich rodziców....czy moze ja j 09.06.07, 13:14
        Ja też nie sądziłam że mnie coś takiego spotka. Mam starszego syna. On nie może
        nawet patrzeć na kolor różowy!
        • wieczna-gosia Re: Nie rozumiem takich rodziców....czy moze ja j 09.06.07, 13:16
          ja kupuje rozowy ale w second handach. Najwyzej na szmaty pojdzie jak dzie
          dzieciom przeje.
          Na razie mam stan ksiazniczek w liczbie dwoch. I dwie nastolaty w czarnym, wiec
          sie wyrownuje smile
    • ania.silenter nie lubię różu 09.06.07, 13:22
      więć moje córki mają mało różowych ubranek (kilka sztuk od babć), ale kiedy
      zaczną się domagać ubranek na "śliczką księżniczkę to zacisnę zębytongue_out i będę je
      tak ubierać.
    • lola211 Re: Nie rozumiem takich rodziców....czy moze ja j 09.06.07, 13:48
      > Zastanawiam sie dlaczego niektorzy rodzice, ubieraja dzieci szaro buro(a
      > miala ta mala taka sukienke) Czyz nie piekniej wyglada coreczka jak jest taka
      > mala slodka ksiezniczka?

      Dlatego, ze ich od slodyczy mdli.
      Mala slodka ksiezniczka jest banalna i ciezko strawna.
      Falbanki, kokardy, bezy sa OKROPNE.
      Moja córa na szczescie nie miala schizy na punkcie sukieneczek, falbaneczek itd.
      Przeszla jedynie etap rózu(ale fasony byly raczej sportowe), bezbolesnie dla
      mnie, bo mnie z kolei nie cierpna zeby od tego kolorku.Roz jest bardzo twarzowy.

      Ostatnim hitem mojej corki sa spodnie moro o dziewczecym kroju.

      Od zarania w szafie dziecka byly ciuszki bordowe, granatowe i czarne- obok
      pasteli.Nawet sposzki takie kupowalam, kiedys to byl nie lada wyczyn, bo w
      wiekszosci sklepow krolowaly ciuszki w pieseczki i misie- koszmarki.

      Natomiast nie podoba mi sie stawianie sprawy na ostrzu noza i nie liczenie sie
      ze zdaniem dziecka.Jesli sie upiera na roz- prosze bardzo, nie ma o co kruszyc
      kopi.
    • jufalka Re: Nie rozumiem takich rodziców....czy moze ja j 09.06.07, 15:47
      Zastanawiam sie dlaczego niektorzy rodzice, ubieraja dzieci szaro buro(a
      > miala ta mala taka sukienke) Czyz nie piekniej wyglada coreczka jak jest taka
      > mala slodka ksiezniczka?
      a ja tu bardziej zwróciłam uwagę nie na to jak rodzice chcą żeby ich dzieci
      chodziły ubrane, tylko że ci rodzice których opisujesz, nie brali wcale pod
      uwagę co chce ich córka, córce podobał się różowy a matka autorytarnir
      stwierdziła, że różowy JEST okropny, co innego gdyby powiedziała że JEJ się nie
      podoba, co o tym myślicie?
      • sir.vimes Re: Nie rozumiem takich rodziców....czy moze ja j 09.06.07, 22:23
        Myślę , że czasem ma się dosyć różowego. Szczególnie jeżeli wybiera 3 letnie
        dziecko, które za tydzień może różowy znienawidzić. Czasem można pozwolić
        rodzicom zdecydować.
    • mijaczek Re: Nie rozumiem takich rodziców....czy moze ja j 09.06.07, 16:37
      ja juz sie kiedys wypowiadalam na ten temat. dziecko nie jest zadnym wieszakiem.
      nie moge wytrzymac jak dziecko ubarane jest jak jakis clown... wszystkie kolory
      teczy, najlepiej na jednym ubraniu...bleeeeh! dla mnie dziecko jest po prostu
      mniejszym czlowiekiem i o ile ubranie dziecka w rozowe, zolte, zielone czy
      niebieskie rzeczy jest OK, to trzeba pamietac, zeby fason nie wygladal tak,
      jakbysmy dzieciaka za pierota chcieli przebrac...
      jedno jest pewne - moje dziecko ani ja czy moj maz nie bedziemy darmowymi
      chodzacymi reklamami boahtera disney'a czy innych...zadne Dory na cala koszulke,
      spodniczki z ksiezniczkami..nie dla mnie... mam kumpele, ktora mowi, ze nudno
      dziecko ubieram, ze malo kolorow... a ja mysle, ze kolorow w sam raz... przed
      urodzeniem emki zapieralam sie, ze nie bede ubierala ja w rozowy..hehe...
      ubieram... bardzo duzo rozowego...ale jako dodatki a nie falbanki, zabociki,
      tiule, etc.
      mam bardzo nowoczesny styl jesli chodzi o moja Emcie... no coz...
      --
    • coronella Re: Nie rozumiem takich rodziców....czy moze ja j 09.06.07, 16:49
      córeczka jako mała slodka księzniczka wygląda okropnie i żałośnie, moim zdaniem. Wolę szaro-byru smutny ciuszek niz odpustowe falbanki.
      • majan2 Re: Nie rozumiem takich rodziców....czy moze ja j 09.06.07, 21:21
        Ale ty zartujesz chyba z takim postem? Ja tez nieznosze rozowych bucikow i
        dzisiaj tlumaczylam sama corce, ze rozowe sandaly ze srebrnym motylem odpadaja,
        chcoc czasem ladne rozowwe sukienki corka nosi, ale zadko. A co cie to obchodzi
        w ogole?
    • mahrtam Re: Nie rozumiem takich rodziców....czy moze ja j 10.06.07, 10:55
      Taki mamy nowy snobizm - "okropnyróżpotwornefalbanki" wink. Moro, khaki, szaro
      buro są ok, ale różowy, falbanki i kwiatki - fuj, obrzydlistwo.
      I prześcigamy się jakie to nasze dzieci na szczęście estetycznie wyrobione,na
      reklamę odporne ( ach gdzieżby tam reklamy, toć broń boże głupich bajek w (o
      zgrozo)telewizji oglądać nie chcą) bo same z siebie tylko czerń, moro, trupie
      czaszki i na drzewa się wspinać, a rózowy tylko jako wysmakowane dodatki.
      Bufonada troszeczkę ? smile
    • kotbehemot6 Re: Nie rozumiem takich rodziców....czy moze ja j 10.06.07, 11:20
      eee tam....po 1 o gustach się dyskutuje, 2. moze młoda ze sklepie miała ubranka do ,których róz nijak nie pasi. 3. w sumie co Cie to obchodzi., kto jak dziecko ubiera.
    • vibe-b Re: Nie rozumiem takich rodziców....czy moze ja j 10.06.07, 11:51
      Tez zauwazylam ten schemat. Rodzice ubieraja dzieci szaro buro, wrecz nawet na
      czarno (o zgrozo), bo uwazaja ze rozowy, czerwony i inne to obciach. Nie
      rozumiem takiej postawy. O ile ja pamietam, jako dziecko marzylam o rozowych
      pastelowych ksiezniczkowych ubraniach, nigdy takich nie mialam, no ale to byly
      inne czasy, prawie nic nie bylo w sklepach. Gdybym miala wowczas
      takie "sliczne" ubrania bylaby przeszczesliwa. To raz. Dwa: porozmawiajcie z
      psychologiem dzieciecym: ten powie ze mozg dziecka potzrebuje kolorow, kolory,
      ich mnogosc i roznorodnosc jest niezbedna. Ubieranie dziecka na czarno-szaro-
      buro to pewnego rodzaju gwalt na jego mozgu sad.
      • coronella Re: Nie rozumiem takich rodziców....czy moze ja j 10.06.07, 12:02
        jaaaasne!!!!!!! bo dziecka ulubionym zajęciem jest oglądanie, w jakich kolorach jest ubrane, i analizownanie tego.
        rety, następna mądra
        najgorzej jak ktoś coś gdzieś usłyszy i dorabia do tego swoja teorię,

        Zapewnij dziecku zabawy kredkami, farbami, klockami- bedzie miało kolory! Moje dzieci po domu chodza albo gołe, albo w czarnych podkoszulkach, na pl zabaw idą ubrane tak, zebym mogła sprać plamy, i bez stresu pozwolić sie dzieciom bawić. I przez to są szczęsliwe i odpowiednio rozwinięte. A nie mówzgowo zgwałcone (co za okreslenie)
        A co z tego, że dziewczynka jest kolorowo i wesoło ubrana, jak obok niej idzie mamusia i co chwile: kochanie nie ubrudz sie, kochanie nie dotykaj tego, kochanie, jestes dziewczynką, musisz dbac o siebie- cytaty zasłyszane na spacerach.
        • vibe-b Re: Nie rozumiem takich rodziców....czy moze ja j 10.06.07, 12:08
          > jaaaasne!!!!!!! bo dziecka ulubionym zajęciem jest oglądanie, w jakich
          kolorach
          > jest ubrane, i analizownanie tego.
          > rety, następna mądra
          > najgorzej jak ktoś coś gdzieś usłyszy i dorabia do tego swoja teorię,
          >


          A moze warto najpierw sprawdzic informacje zanim sie ja stanowczo zaneguje?





          > A co z tego, że dziewczynka jest kolorowo i wesoło ubrana, jak obok niej
          idzie
          > mamusia i co chwile: kochanie nie ubrudz sie, kochanie nie dotykaj tego,
          kochan
          > ie, jestes dziewczynką, musisz dbac o siebie- cytaty zasłyszane na spacerach.
          >




          WW przyklady sa dla mnie jak z innej planety. Moje dziecko - nawet ubrane w
          najdrozsze i najpiekniejsze ubranie - moze sie brudzic do woli, moze sie nawet
          wytarzac w blocie, nie jest mi zal. Problemy ze spraniem plam? Nie wiem jakiego
          proszku uzywasz, moze dosi albo cos w tym stylu, jesli nie mozesz doprac. Mi
          sie jeszcze nie zdarzylo nie doprac ubrania.
          • coronella Re: Nie rozumiem takich rodziców....czy moze ja j 10.06.07, 12:17
            tak, własnie dosi używam, a jak konczy mi sie dosia, to cos w tym stylu kupuje. A dzieci ubrane w najdrozsze i najpiękniejsze ubrania tarzające sie w błocie śmieszą mnie tak samo, jak te falbaniasto- bufiaste. Tzn nie same dzieci, tylko pomysły rodziców.
            A w podsumowaniu: zostawcie w spokoju czyjes dzieci, każdy ubiera jak chce, kupuje co chce, bez względu na to ile obcych mam popuka sie w czoło i zrobi wielkie oczy. Dla jednych jest wazne, jak ich laleczka wygląda, a inni maja w szafie jedną zmiane szarych ubrań za to pełną głowe pomysłów na super zabawy.
            • vibe-b Re: Nie rozumiem takich rodziców....czy moze ja j 10.06.07, 12:23
              >Dla jednych jest wazne, jak ich laleczka wygląda, a inni maja w szafie
              > jedną zmiane szarych ubrań za to pełną głowe pomysłów na super zabawy.



              Ale tobie sie zagadnienia pomylily. NIe rozchodzi sie o to, zeby mamusia
              cieszyla sie ze coreczka wyglada jak ksiezniczka tylko zeby dziecko czulo sie
              szczesliwe majac ubrania w kolorach takich o jakich marzy. O tym pisze autorka
              watku- wroc do poczatku. Dlaczego wiec mam nie sprawic dziecku radosci, jesli
              ma jakis ulubiony kolor? Tylko dlatego ze mi sie ten kolor nie podobaa albo ze
              bedzie ciezko sprac plamu dosia? Nonsens.
              • coronella Re: Nie rozumiem takich rodziców....czy moze ja j 10.06.07, 12:32
                alez nic mi sie nie pomyliło, ja rozumiem, że największą radością małych dzieci jest miec różowe sandałki. Pewnie w pewnym wieku tak jest, i ja też ulegne swojej córce. Nie rozumiem tylko jednego, wtrącania nosa w nie swoje sprawy. I komentowania tego. Ja niedługo jakiejś fobii dostane, i za każdym razem gdy pozwole dzieciom na cos zakazanego, będę sie rozglądac, czy mnie jakas wścibska mama nie widzi. I nie opisze na forum.
                Nie wyczytałas w tych wszystkich odpowiedziach ironii? Chyba nie, skoro nadal to tak serio bierzesz.
                A tak na marginesie- dosia wcale nie jest taka zła, mam ją do prania ścierek, itp rzeczy. Bo wiesz, niektórzy musza trochę pooszczędzać, za komfort bycia z dziećmi w domu. Dlatego też moje dzieci nie tarzają się w błocie w ubraniach zarry, a w zwykłych tanich ciuszkach, kupowanych równiez w lumpeksach.
      • lucerka Re: Nie rozumiem takich rodziców....czy moze ja j 10.06.07, 19:32
        Dziecko ma zapewne kolorowe zabawki i kolorowe otoczenie. Ubrania nie musza byc
        kolorowe. Jest mi ciezko sobie wyobrazic, ze roczne dziecko bedzie mialo traume
        bo nosi brazowe czy szare ubrania.
    • mahrtam Re: Nie rozumiem takich rodziców....czy moze ja j 10.06.07, 13:27
      No i znowu wyszło "kolor różowy a sprawa Polski" wink
      Nie można dorabiać ideologii do koloru ubrań dziecka - jak różowe falbanki,
      to "laleczka", której rodzice nie potrafią zapewnić innej radości jak tej z
      różowych sandałków w motylki, a jak czarne kolory to "gwałt na mózgu".
      Takie są duskusje na temat gustów - to co mi się podoba jest cacy, to co innym -
      be, paskudne i głupie.
      Troszkę o czym innym jest wątek jak dalece mamy prawo narzucać swoje poczucie
      estetyki swojemu dziecku.
      Ja jak zwykle skłaniam sie do złotego środka, albo inaczej "zgniłego
      kompromisu".
      Czyli próbuję zainspirować córkę tym co mi się podoba, ale biorę pod uwagę jej
      odrębność i staram sie spojrzeć na jej wybór jej oczami.
      I nie mówię już tylko o ubrankach, ale o wielu innych sytuacjach codziennego
      życia, czyli po prostu wychowania.
    • asientos Re: Nie rozumiem takich rodziców....czy moze ja j 10.06.07, 13:30
      Spyatałam własnie córkę (3 lata) jaki kolor lubi - taki! bez wskazania
      konkretnego. Sama wybiera ubranka pomarańczowe i zielone do różowych sandałków -
      zęby bolą, ale cóż. Ma też rzeczy różowe trofiejne lub świadomie kupione ale
      falbaniaste kiecki sa zdzierane jako drapiące i niewygodne.
    • mika_p Re: Nie rozumiem takich rodziców....czy moze ja j 10.06.07, 13:42
      NIe przyszło ci zapewne do głowy, że sandałki ma dziecko jedną, dwie pary na
      sezon, bo co roku trzeba kupić nowe, a nie jest to najtanszy szczegł ubrania. I
      że przy urozmaiconej gamie kolorystycznej odzieży różowe sandałki będą pasować
      tylko do niektorych ciuszków, a przy innych jak pięść do nosa. A neutralne
      kolory są - neutralne. Wyobrażasz sobie rożowe sandalki przy pomaranczowej
      bluzce i spódniczce khaki?

      A co do rodzicow w sklepie osiedlowym - nie przyszło ci do głowy, ze dziecko ma
      pół szafy rożowej, żółtej i z motylami i rodzice zwyczajnie chcieli kupić cos
      innego?
      • vibe-b Re: Nie rozumiem takich rodziców....czy moze ja j 10.06.07, 16:17
        mika_p napisała:

        > NIe przyszło ci zapewne do głowy, że sandałki ma dziecko jedną, dwie pary na
        > sezon, bo co roku trzeba kupić nowe, a nie jest to najtanszy szczegł ubrania.
        I
        >
        > że przy urozmaiconej gamie kolorystycznej odzieży różowe sandałki będą
        pasować
        > tylko do niektorych ciuszków, a przy innych jak pięść do nosa. A neutralne
        > kolory są - neutralne. Wyobrażasz sobie rożowe sandalki przy pomaranczowej
        > bluzce i spódniczce khaki?


        No i co z tego? BOszsz, swiat sie zawali? Luz, luz, luz..
        Osobiscie neguje te wybory dziecka ktore sa dla niego szkodliwe (slodycze,
        pozne chodzenie spac itepe), ale CO SIE STANIE jesli ponosi rozowe sandalki do
        khaki spodni/spodniczki? A to sie stanie : moje oczy to pokluj ale dziecko
        bedzi szczesliwe. Naprawde takie karygodne, takie straszne? DZiecko ma byc
        szczesliwe, to jest jego prawo.
        Alem szczesliwa i blogoslawiona ze mieszkam w spolecznosci mniej sztywnej,
        ktora do ubioru, zwlaszcza dzieci, nie przywiazuje takiego monstrualnego
        znaczenia. Dzieciaki chodza poubierane czasami przedziwacznie, zdarzaja sie i
        ksiezniczki rodem z bajki, znaczna czesc chodzi uswiniona jak prosieta
        etcetera. Za to jakie szczesliwe.
        luz baby, luz.
        • iwles Re: Nie rozumiem takich rodziców....czy moze ja j 11.06.07, 15:05
          > No i co z tego? BOszsz, swiat sie zawali? Luz, luz, luz..




          Naprawdę uważasz, że dziecku trzeba we wszystkim ustępować ???????
          • marghe_72 Re: Nie rozumiem takich rodziców....czy moze ja j 11.06.07, 15:07
            iwles napisała:

            > > No i co z tego? BOszsz, swiat sie zawali? Luz, luz, luz..
            >
            >
            >
            >
            > Naprawdę uważasz, że dziecku trzeba we wszystkim ustępować ???????

            A gdzie znalazłas owo "we wszystkim"?
            >
            >
            >
            • iwles Re: Nie rozumiem takich rodziców....czy moze ja j 11.06.07, 15:14
              "Dziewczynka krzyczy chce
              rozowe lub czerwone"


              Krzykiem - wymusza zgodę u rodziców.
      • lucerka Re: Nie rozumiem takich rodziców....czy moze ja j 10.06.07, 19:38
        Mika, przeciez to nic strasznego jesli ubrania nie pasuja do siebie. Ja tez
        czasem zakladam takie, ktore sie gryza a u dziecka przeciez wiadomo, ze gust sie
        dopiero ksztaltuje dlatego rodzice, ktorych dzieci maja cos do powiedzenia w
        sprawie ubioru, nie beda na to zwracali uwagi. A innych to pal licho.
        • mika_p Re: Nie rozumiem takich rodziców....czy moze ja j 10.06.07, 19:57
          No właśnie, gust dziecka dopiero się ksztaltuje. I pomijając wspomniany już
          przez kogoś fakt, ze za 3 tygodnie moze sie radykalnie zmienić, to sam się nie
          ukształtuje.
          Poza tym, o ile można ulec fanaberii przy dziesiątej bluzeczce za kilkanaście
          złotych, to raczej nie widze sensu w uleganiu takiejż fanaberii w przypadku
          czegoś, co dziecko będzie miało jedyne lub góra drugie do wyboru, za to
          kosztuje to coś od kilkudziesięciu złotcyh w górę.
          Innymi słowy, u mnie kolor kiecki może wybrać dwulatka, ale buty i kurtkę
          wybieram ja. Prawo płatnika.

          I jeszcze jedno.
          Ubiór rażąco niedobrany to nie ejst ani opcja "słodka księżniczka" ani "surowo,
          lecz stylowo". Nie widzę żadnego powodu, w imię którego matka miałaby wywalać
          forsę żeby przez całe lato oglądac dziecko albo ubrane tak, że zęby bolą, albo
          w obcej sobie stylistyce. Tylko dlatego, ze trzylatka ma atak histerii w
          sklepie? No sorry, trzylatka to nie ejst partner przy poważnych decyzjach, przy
          duperelach moze wyrażać zdanie.
          • vibe-b Re: Nie rozumiem takich rodziców....czy moze ja j 10.06.07, 20:06
            ". No sorry, trzylatka to nie ejst partner przy poważnych decyzjach,



            Kolor spodniczki czy kurtki to "wazna decyzja"? No wez nie rozsmieszaj mnie
            prosze...pogratulowac skali problemow.
          • lucerka Re: Nie rozumiem takich rodziców....czy moze ja j 10.06.07, 21:37
            mika_p napisała:

            > No właśnie, gust dziecka dopiero się ksztaltuje. I pomijając wspomniany już
            > przez kogoś fakt, ze za 3 tygodnie moze sie radykalnie zmienić, to sam się nie
            > ukształtuje.

            Przey opcja: jedna kurtka na jeden sezon dziecko MUSI poniesc konsekwencje na
            sczescie swojej wlasnej decyzji, nawet jesli gust sie zmieni.

            Jak dla mnie wzane jest zeby rzecz byla praktyczna i tu decyduje ja. Decyzja co
            do koloru jest dla mnie conajmniej banalna i pozostawilabym ja dziecku.
            • mika_p Re: Nie rozumiem takich rodziców....czy moze ja j 11.06.07, 12:16
              Lucerka, ale dlaczego JA mam ponosić konsekwencje fanaberii dziecka i z bólem
              zebów przez całe lato patrzeć na obrzydliwe buciki czy przez calą jesien na
              obrzydliwa kurtkę?

              Vibe, kolor spodniczki to nie jest wazna decyzja, bo spódniczek dziecko ma duzo
              i sa niedrogie. Buty czy kurtka to wydatek większy, w okolicach 10% mojej
              pensji, w dodatku pojedynczy i nie ma dla mnie racjonalnego uzasadnienia
              twierdzenie, że fanaberia trzylatki w sklepie jest ważniejsza niż mój, rodzica,
              całosezonowy dyskomfort estetyczny. Od czasu do czasu moge pocierpieć.

              W kazdym razie, potępianie rodzica za to, ze ubiera małe dziecko zgodnie z
              własnym gustem, a nie zgodnie z gustem autorki wątku, to i tak niesamowirta
              sprawa smile
              • vibe-b Re: Nie rozumiem takich rodziców....czy moze ja j 11.06.07, 13:13
                > Vibe, kolor spodniczki to nie jest wazna decyzja, bo spódniczek dziecko ma
                duzo
                >
                > i sa niedrogie. Buty czy kurtka to wydatek większy, w okolicach 10% mojej
                > pensji, w dodatku pojedynczy i nie ma dla mnie racjonalnego uzasadnienia
                > twierdzenie, że fanaberia trzylatki w sklepie jest ważniejsza niż mój,
                rodzica,
                >
                > całosezonowy dyskomfort estetyczny.



                Totez wlasnie mowie, pogratulowac skali problemow. Jesli kolor kurtki dziecka
                stanowi taki powazny dyskomfort dla kogos, ze nazywa sie to "cierpieniem", to
                ja odpadam smile)



                > W kazdym razie, potępianie rodzica za to, ze ubiera małe dziecko zgodnie z
                > własnym gustem, a nie zgodnie z gustem autorki wątku, to i tak niesamowita
                > sprawa smile


                JA bynajmniej nie potepiam za ubieranie lub nie z wlasnym gustem tylko to
                zacietrzewienie w sporach z dzieckiem o kolory ubran. Chryste Panie, zycie jest
                i tak skomplikowane , warto sobie ujmowac zgryzot i konfliktow na punkcie tak
                banalnych nieistotnych niewaznych zupelnie spraw.

                ps. obok tego nurtu "a ty dziecko masz nosic takie kolory jakie sie rodzicom
                podobaja" jest tez drugi "a ty dziecko bedziesz miec tak urzadzony pokoj jak
                sie rodzicom podoba, Boze bron corko zamarzyc o rozowych scianach i rozowych
                mebelkach bo to przeciez kicz. Pokoj bedzie granatowy albo ciemnozielony, ucz
                sie dobrego smaku od najmlodszych lat"

                smile)))
              • hipopotamama Re: Nie rozumiem takich rodziców....czy moze ja j 11.06.07, 15:16
                mika_p napisała:

                > Lucerka, ale dlaczego JA mam ponosić konsekwencje fanaberii dziecka i z bólem
                > zebów przez całe lato patrzeć na obrzydliwe buciki czy przez calą jesien na
                > obrzydliwa kurtkę?

                A nie przyszło ci do głowy, że być może twoje dziecko cierpi na takie same bóle
                zębów patrząc na twoje ubrania?
    • luxure Re: Nie rozumiem takich rodziców....czy moze ja j 10.06.07, 17:11
      Nie jesteś zdziwaczała. Ja mam synka, ubieram go ładnie i lubię jak fajnie
      wygląda. Szare i borcuchy też sie znajdą w szafie ale do ogrodu i na działkę.
      Czasem żałuję że nie mam córki - brakuje mi m. in. tego że nie ubieram jej w
      śliczne różowe koszulki i pastelowe sukieneczki. Bardzo mi tego brakuje. Az miło
      popatrzeć na taką małą laleczkę.
      • elf1977 Re: Nie rozumiem takich rodziców....czy moze ja j 10.06.07, 18:49
        Ja nie rozumiem tego utozsamiania różu i falbanek (ktore zresztą bardzo lubię)
        z kiczem i dzieckiem, które nawet nie może się wybrudzić. Kupuję córce kolorowe
        ubrania, starannie ją ubieram (owszem, również w te nieszczęsne róże, w których
        wyglada wdzięcznie), obie jesteśmy zachwycone. Z każdego spaceru wraca
        ubabrana, ale myslę, że gdybym wlożyła jej czarne spodnie do piaskownicy, też
        musiałabym je później wyprać. Lubię, gdy moje dziecko jest kolorowo ubrane,
        może to kiczowate, ale mnie sprawia przyjemność. Czasem nawet obie ubieramy się
        podobniesmile Jest świetnie. Na razie Ewa jest mała, więc ja jej wybieram
        ubrania, ale myslę, że w przyszłości nie będę miała nic przeciwko jej
        upodobaniom.
        • mynia0 Re: Nie rozumiem takich rodziców....czy moze ja j 10.06.07, 18:59
          ja ubieram córkę w sukienki, bywa, ze i różowe, bywa, że z falbankami wink i nie
          obchodzi mnie, co inni sądzą - niech sobie sądzą co chcą. ale buty rzeczywiście
          dobieram w neutralnym kolorze - inaczej zbankrutowałabym na pewno. a co do
          brudzenia się - nie przeszkadza mi to wcale, że córka z tymi falbankami i różem
          idzie się tytłać do piaskownicy. mam dzięki temu brudne, ale szczęsliwe
          dziecko wink
    • eilian Re: Nie rozumiem takich rodziców....czy moze ja j 10.06.07, 19:53
      kobieto, a co Ciebie obchodzi jak ktos swoje dziecko ubiera?!I po co nam z kolei
      informacja, ze kupowaliscie dla synka DRUGIE sandalki i ze w kolorze czerwonym?!
      Jeeeezu, nie szkoda Ci czasu na zajmowanie sie takimi pie..mi?...
    • marghe_72 Re: Nie rozumiem takich rodziców....czy moze ja j 10.06.07, 21:53
      Pani: a ile ma pani synek?
      Ja: Moja córka ma 6 m-cy
      Pani: ojej, a dlaczego ją pani na granatowo ubiera? Przeciez to kolor dla
      chłopców

      ja : ....

      po pierwsze ubranie ma bnyć wygodne i praktyczne . Kolor to sprawa drugorzędna
      po drugie - niby dlaczego dziewczynki mają wyglądac jak .. papugi?

      po trzecie - w opisanej przez Ciebie sytuacji dziwi mnie jedno - dlaczego matka
      nie pozwoliła dziecku zdecydować ? W sumie nic by się nie stało gdyby jednak
      kupiła dzieciakowi coś co jemu się podobało.
      • katse Re: Nie rozumiem takich rodziców....czy moze ja j 11.06.07, 12:45
        właśnie
        bardziej by mnie ruszyło, że dziecko nie ma prawa zadecydować nwet o kolorze
        butów

        chociaż ja też buty najchętniej kupuje w neutralnym kolorze - bo pasuje i do
        różu i do granatu i do fioletu. Moje dziecko kocha kolory. Uwielbia ubierać się
        w kolorowe ubranka, lubi wszystkie oprócz czarnego, choć trochę
        niekonsekwentnie, bo czarny polar ma - bo chce taki jak tata. Ma 4 lata.
        Pozwalam jej wybierać co ubierze. Oby było czyste i odpowiednie na porę
        roku/warunki meteo.

        K
    • agao_72 Re: Nie rozumiem takich rodziców....czy moze ja j 11.06.07, 13:01
      to dobrze, że mojej córy nie widzisz. bo jakoś małej słodkiej księzniczki na
      wyposażeniu lokalu mieć nie chcę.
      wolę mieć zwykłą Zośkę. w różnokolorowych ciuchach.
      w rózowym wygląda jak lekko przeterminowany nieboszczyk - jasna karnacja i
      bardzo zimne oczy. toleruję tylko różowy w chińskim jedwabnym ubranku, lub jako
      paseczki na ubraniach.
      falbany to szczególnie ekstra rzecz dla dziecka, tyle fajnych okruszków można
      tam zmagazynować...

      nie masz większych problemów?
    • minkapinka Re: Nie rozumiem takich rodziców....czy moze ja j 11.06.07, 13:29
      A ja nie rozumiem, dlaczego miałabym sprzyjać jarmarcznym gustom dziecka. Kupuję
      córce tylko to, co mi sie podoba, bo to ja kształtuję gust dziecka, a nie
      koleżanki z przedszkola czy filmy z Pony. Uważam, że ubranie powinno być nie
      tylko stosowne do okoliczności, ale dobrane także do typu urody dziecka, a
      dziecko nie zdaje sobie sprawy w czym mu dobrze.
      • marghe_72 Re: Nie rozumiem takich rodziców....czy moze ja j 11.06.07, 14:12
        minkapinka napisała:

        > A ja nie rozumiem, dlaczego miałabym sprzyjać jarmarcznym gustom dziecka.
        Kupuj
        > ę
        > córce tylko to, co mi sie podoba,

        nawet jesli Jej się nie podoba?
        • minkapinka Re: Nie rozumiem takich rodziców....czy moze ja j 11.06.07, 14:30
          nawet jeśli córce sie nie podoba, ale to sie zdarza tylko w 5% przypadków. Moja
          córka nie lubi chodzić do sklepów i specjalnie nie zwraca uwagi na ubranie.
          • marghe_72 Re: Nie rozumiem takich rodziców....czy moze ja j 11.06.07, 14:49
            minkapinka napisała:

            > nawet jeśli córce sie nie podoba, ale to sie zdarza tylko w 5% przypadków.
            Moja
            > córka nie lubi chodzić do sklepów i specjalnie nie zwraca uwagi na ubranie.


            to nieco zmienia postać rzeczy , nie sądzisz?
            • minkapinka Re: Nie rozumiem takich rodziców....czy moze ja j 11.06.07, 16:47
              Ale czasami odmawiam córce kupna pewnych rzeczy np. bluzki z Pony.
              Sadze tez, ze stosunek córki do ubrań wynika z mojego stosunku do ubierania
              dziecka, nigdy nie rozmawiam z córką na temat ubran, nie mówię, zobacz jak ta
              spodniczka pięknie sie kręci, a w tych spineczkach będziesz wyglądała uroczo.
              Kolezanka opowiadała mi kiedyś, ze jej siedmioletnia córka. postanowiła założyć
              za małe buty, bo jej stopa będzie wyglądać w tych butach zgrabnie. Nie sadze,
              żeby dziecko samo na to wpadło.
      • lola211 Re: Nie rozumiem takich rodziców....czy moze ja j 11.06.07, 15:15
        Dzieci maja jarmarczny gust.Pozwolmy im byc wlasnie dziecmi, a nie starymi-
        malutkimi.Na wyrobienie gustu przjdzie wlasciwy czas.Dopasowywanie do urody?
        Dzieci sa ladne w sposob naturalny, nie sadze aby kolor ubrania byl w stanie im
        urody odebrac.
        • minkapinka Re: Nie rozumiem takich rodziców....czy moze ja j 11.06.07, 16:36
          lola211 napisała:

          > Dzieci maja jarmarczny gust.Pozwolmy im byc wlasnie dziecmi, a nie starymi-
          > malutkimi.
          To nie ma nic wspólnego. dziecko, które nie jest jarmarcznie ubrane, nie musi
          być starym malutkim.
          Na wyrobienie gustu przjdzie wlasciwy czas.Dopasowywanie do urody?
          > Dzieci sa ladne w sposob naturalny, nie sadze aby kolor ubrania byl w stanie
          im urody odebrac.
          Zgadzam si, ze dzieci sa ładne w sposób naturalny, dlatego uważam, ze dzieci
          przestrojone wyglądają tragicznie. Nie przekluje córce uszu, bo dla mnie to
          wygląda nienaturalnie i jest niewygodne. To samo dotyczy fryzur - na codzien
          nosi koński ogon lub warkocz, bez miliona gumek lub spinek Kolor ubrania jest w
          stanie urode odebrac, nie wyobrażam sobie bladego dziecka z podkrążonymi oczami
          w bardzo modnym kolorze pistacjowym ewentualnie w beżu.

          A jeśli chodzi o kształtowanie gustu, jestem bardzo wdzięczna mojej mamie, ze
          nie ulegała modom i nie chciała mi kupić np. spodni marmurków.
          • lola211 Re: Nie rozumiem takich rodziców....czy moze ja j 11.06.07, 16:57
            Ja natomiast pamietam rozpacz kolezanki, ktorej matka wlasnie nie chciala
            kupowac modnych ubran.Trwala w jakims oslim uporze unieszczesliwiajac
            nastolatke.
            IMo po prostu koniecznie chciala manifestowac swoja przewage nad córka,
            decydujac co ona bedzie nosic.
            Okropne.
            Wladza rodzicielska niektorym wali mocno w leb.


            --------------------------------------------------------------
            Człowiek mądrzeje z wiekiem. I zwykle jest to wieko od trumny.
            • minkapinka Re: Nie rozumiem takich rodziców....czy moze ja j 11.06.07, 17:05
              A dla mnie to nie był problem, choć musiało minąć kilka lat zanim zrozumiałam,
              ze to, czego nie chcieli mi kupić rodzice było po prostu brzydkie smile))
              • lola211 Re: Nie rozumiem takich rodziców....czy moze ja j 11.06.07, 17:23
                Ale co z tego, ze brzydkie?
                Ale za to jest co wspominac! Ogladajac zdjecia sprzed lat ubawic sie mozna po
                pachy.Czasem ze znajomymi robimy sobie taki wspominkowy wieczorek z albumem w
                roli glownej i licytujemy sie, czyja kreacja byla najbardziej "powalajaca".
                Taka byla moda i juz.a rodzice maja to do siebie, ze preferuja inny jednak styl.
                Po co narzucac go mlodym?
    • kiwi1910 a mnie mama zmuszała do strojenia się 11.06.07, 13:58
      do końca podstawówki mi wybierała ubrania które wg mnie były paskudne, jakies
      kiecki i sweterki modne. Moja mama zawsze świetnie ubrana , długie paznokcie i
      szpilki. Efekt jest taki, że nie cierpię kupować ubrań i nosze mozliwie
      najskromniejsze ubrania, mam krótkie paznokcie i czasem nie mam co na tyłek
      włożyć.
      Moja córka sama wybiera sobie ubrania - reaguję tylko wtedy jak przegina i
      zakłada brudne. I patrzcie ona lubi się stroić - bo nigdy nikt nie robił z niej
      małej damy..brrrr.
    • aska0303 Re: Nie rozumiem takich rodziców....czy moze ja j 11.06.07, 15:21
      A ja swoją młodą zraziłam do różowego i teraz sama wybiera, albo
      krzyczy: "proszę , tylko nie rózowy". Uwielbiałam jak była mniejsza( teraz też
      lubie) ubierac ją na różowo. Ciemna karnacja i jasny róż- normalnie jak
      landryneczka do schrupania.
Pełna wersja