muuu3
09.06.07, 15:16
Zwracam się do kobiet z podobnym problemem do mojego. Potrzebuję rozwiązać
zagadkę, a chyba jestem za głupia by to zrozumieć.
Mój mąż nie zgadza się na to, bym pracowała. 2 lata temu urodziłam drugie
dziecko, ledwie wyżebrałam u męża zgodę na pół etatu. Gdy córeczka osiągnie
wiek przedszkolny chciałabym w pełni realizować się zawodowo. Mam świetną
pracę, dobrze zarabiam, bardzo ciężko na to wszytsko pracowałam. Nie utrzymam
jednak swojej pozycji zawodowej będąc zatrudniona na część etetu.
Nie chcę być psem warującym w mieszkaniu na męża. Nie chcę żebrać u niego o
pieniądze, kiedy mogę mieć własne, potrzebuję uznania w pracy, kontaktu z
ludźmi. Nie jest problemem dla mnie wstać o 5 rano, posprzątać, ugotować
obiad na popołudnie. Mogę spać 3-4 godziny na dobę, tak już bywało, i czułam
się OK. Mam świetnych rodziców, którzy chętnie pomogą przy dzieciach (starsze
14, młodsze 2,5 roku). O co Mu (mojemu mężowi) chodzi? Każda próba rozmowy na
temat mojej pracy kończy się awanturą.