Czy to moj obowiazek wzgledem ojca??

09.06.07, 21:00
Witam serdecznie

Nie wiem od czego zaczac, strasznie duzo sie tego nawarstwilo.
Ja zaczynam sie juz gubic czy mam racje, a moze zachowuje sie jak wyrodna
corka...

Zaczne od poczatku.

Niestety nie mialam nigdy szczesliwego dziecinstwa... Tzn. mam wspaniala i
kochana mame, a ojca takiego o ktorym wolalabym zapomniec... Jest
alkocholikiem, maltretowal moja mame psychicznie, a i czasem fizycznie.
Ciagle mnie ponizal, wysmiewal...
Zreszta co ja bede pisac o zyciu w takiej rodzinie. Chyba kazdy wie, jak
wyglada zycie dzieci z takim ojciem. Pieniedzy nam nigdy nie brakowalo, moi
rodzice sa wyksztalconymi ludzmi, ale tylko pieniedzy mialam pod
dostatkiem... niestety...
Ile ja nocy przeplakala, ile razy wysluchiwalam obleg w moja strone, jak i
mamy. Boze jak ja go nienawidzilam... Byl to czlowiek niezrownowazony.

Moja mama starala sie mnie chronic jak tylko mogla. Na studia udalo sie mi
wyjechac do Francji. Skonczylam tam medycyne.

Najbardziej boli mie zdanie ktore wypowiedzial bedac zupelnie trzezwym 'gdyby
nie ty, to moje zycie nie byloby tak marne, nigdy nie chcialem abys sie
urodzila'... Potem kilka razy przepraszal mnie za to, twierdzil ze chcial mi
sprawic przykrosc, ale ja wiem ze wtedy chyba po raz pierwszy powiedzial mi
cos szczerze...

Od 6 lat mieszkam spowrotem w Polsce, moim mezem jest moj kolega z Liceum,
tylko dla niego tutaj wrocilam... Malzenstwem jestesmy 7 lat. Mamy 2 letnia
coreczke Anie.
Od 6 tygodni moj ojciec jest na odwyku w szpitalu (nakaz sadowy). Moja mama
byla na rozmowie z lekarzem z tego szpitala. Ten stwierdzil, ze moj ojciec
juz wszystko zrobil co nalezalo do niego, teraz wszystko zalezy od NAS (czyli
mamy i mnie)...
Ja nie chce miec z tym czlowiekiemn nic do czynienia, po 3 latach terapi
zaczynam dochodzic do siebie, zaczynam zyc jak czlowiek, zaczynam wierzyc w
siebie, zaczynam byc szczesliwa jako zona, a teraz mam miec znowu z nim
kontakt??
Mama moja twierdzi ze powinnam choc sprobowac, a cala rodzina ojca, ze to ja
mam mu dac sily i zrobic wszystko aby go motywowac...
Czy ja mam siebie przekreslic?? Czy ludzie nie rozumieja ze ja chce troche
spokoju...
A moze to ja nie rozumiem i jestem wstretna EGOISTKA (jak to okreslila moja
babcia, matka mojego ojca). Moze powinnam pamietac tylko o tym iz jest to moj
ojciec i ma szanse na wyzdrowienie??

Prosze Was, powiedzcie co o tym myslicie, stojac z boku.


PS. To nie jest moj prawdziwy nick. Wymyslilam go na potrzebe tego watku.
Przepraszam...
    • verdana Re: Czy to moj obowiazek wzgledem ojca?? 09.06.07, 21:04
      Nie daj sobą manipulować. Nie masz obowiazku poswiecać się dla ojca, ktory
      najwyraźniej był dla Ciebie niedobry. Kontakt z takim człowiekiem to zagrożenie
      nie tylko dla Ciebie, ale i dla Twojej rodziny - skoro potrafił Tobie mowić
      przykre rzeczy, dlaczego nie ma tego samego powiedzieć Twemu dziecku.
      Rozumiem, ze aby on był trzeźwy, Ty masz mu wybaczyć i udawać, ze nic się nie
      stało. W imię czego? To jego życie i sam je skopal sobie na wlasną prośbę.
      • patrice7 To nie jest zaden obowiazek! 10.06.07, 11:56
        Nie chcesz nie musisz! To Twoje zycie... ja bym byla nieugieta,masz juz swoje poukladane zycie, po co ci w nim niowy huragan, kory zniszczy to co zdolalas przez te lata w spokoju zbudowac?? Badz nieugieta!!
    • zona_mi Re: Czy to moj obowiazek wzgledem ojca?? 09.06.07, 21:04
      Myślę, że nikt nie ma prawa Cię do tego zmuszać.
      Jeśli zdecydujesz się kiedykolwiek, musi to być Twoja decyzja.
      Jeżeli nie zechcesz - Twój wybór, jak ktoś Cię potępi, to jego sprawa - zadbaj
      o siebie.
    • mathiola Re: Czy to moj obowiazek wzgledem ojca?? 09.06.07, 21:08
      Myślę, że nie masz obowiązku poświęcać się w takiej sytuacji kosztem swojego
      szczęścia i zdrowia psychicznego. Nikt nie ma prawa cię do tego zmuszać, a
      twoja matka powinna to zrozumieć - i pewnie zrozumie jak jej to należycie
      przedstawisz.
      Reszta niech spada, to nie oni tkwili w takim układzie to co oni mogą mieć
      właściwie do powiedzenia.
    • kotbehemot6 Re: Czy to moj obowiazek wzgledem ojca?? 09.06.07, 21:09
      to nie jest łatwe. nasuwa się jedno pytanie-skoro masz wątpliwości-a masz sądząc po wątku-to zdecydowana odmowa pomocy ojcu nie jest dla Ciebie jednoznaczna. Co jeśli w przypadku niepowodzenia terapii u ojca będziesz miała wyrzuty sumienia,ze nie zrobiłąs tego co należało???Pewnie,ze najważniejsza jest Twoja rodzina i Ty, no własnie Ty-pozwigniesz ciężąr nie udzielenia pomocy ojcu. Obawiam się,że tylko Ty jesteś w stanie odpowiedzieć na swoje własne pytanie.
      • sapalka1 Re: Czy to moj obowiazek wzgledem ojca?? 10.06.07, 10:27
        Przypuszczam, że te watpliwości biorą się z zewnątrz: wszyscy(czy też większość)mówią jej,żepowinna pomóc. Bzdura. Nie chce-nie powinna. Po takich przeżyciach ci,którzy ją do tego namawiają są według mnie sadystami. NIe powinna się uginać pod presją, bo poczuje, że zdradziła siebie. I absolutnie NIKT nie ma prawa mówić że niepowodzenie w leczeniu (ewentualne)wynikło np z tego, ze ona sie nie włączyła. To byłoby podwójne okrucieństwo względem niej w dodatku cłakowicie nieuzasadniuone. To chory musi, chcieć wyzdrowieć, alkoholik przestać pić: najbardziej oddana i wspierająca rodzina nic nie pomoże jeśli on nie zechce. Wiem cos o tym. Ona nie ma obowiązku uczestniczyć w leczeniu ojca, nie jest "wyrodna". Natomiast ma obowiązek dbania o SWOJE zdrowie psychiczne, spokój i równowagę dla dobra swoich dzieci. Pozdrawaiam
        • kotbehemot6 Re: Czy to moj obowiazek wzgledem ojca?? 10.06.07, 10:37
          wszystko to prawda,ale...nie tak znowu oczywista-jednak to ojciec a nie obca zupełnie osoba, askoro autorką targają wątpliwości to z tego wynika ,ze i dla niej nie jest to takie oczywiste. Zretsztą zawsze będę nakłaniac do dania szansy drugiej osobie-czy z tego skorzysta to inna sprawa. Przykład z mojego rodzinnego podwórka- ojciec męża-alkoholik, miał generalnie męża i rodzinę w głębokim , odszedł od nich i nawet nie raczył płacić alimentwó-praktycznie nie mieli kontaktu.I mąż się dowiedział,że ojciez zmarł..i wiesz co,do dziś żałuje ,ze nie miał możliwośći pożegnania się z nim, moze była szanasa na pojednianie.
          • net79 Re: Czy to moj obowiazek wzgledem ojca?? 11.06.07, 11:48
            A może nie, lepiej przekonaj męża żeby się nie katował takimi myslami, nic nie
            mógł zrobić, a ojciec odszedł na własne życzenie, zawsze mógł do synka słac
            listy, nie słał, więc nie chciał kontaktu, szuja i tyle...
    • hexella Re: Czy to moj obowiazek wzgledem ojca?? 09.06.07, 21:20
      Nie masz takiego obowiązku. Możesz mu pomóc, jeśi chcesz, czujesz się na
      siłach, jeśli nie, nikt, a zwłaszcza on, nie ma prawa tego od Ciebie oczekiwać.

      Ojciec kuł sobie los przez wiele lat, i tylko on jest za niego odpowiedzialny.

      Musisz sobie tylko odpowiedzieć na pytanie, czy za kilka lat nie będziesz
      żałowała, że nie wyciągnęłaś ręki. Ja bym nie żałowała, ale ja to nie Ty.
      • bella41 Re: Czy to moj obowiazek wzgledem ojca?? 09.06.07, 21:51
        napisalas:
        "Od 6 tygodni moj ojciec jest na odwyku w szpitalu (nakaz sadowy). Moja mama
        byla na rozmowie z lekarzem z tego szpitala. Ten stwierdzil, ze moj ojciec
        juz wszystko zrobil co nalezalo do niego, teraz wszystko zalezy od NAS (czyli
        mamy i mnie)..."
        tzn. co juz zrobil??
        skoro to przez nakaz sadowy trafil na odwyk, to znaczy, ze sam jeszcze nic nie
        zrobil
        jesli przyznalby sam przed soba, ze alkohol zniszczyl jego(jego=i wasze)zycie,
        zdalby sobie sprawe z bolu, jaki ci sprawil i, moim zdaniem, probowalby cos
        zrobic, nie wiem-porozmawiac, przeprosic-to rzecz jasna nie wymazaloby traumy z
        twojego zycia, ale pomogloby nawet tobie w terapii

        teraz,uwazam, ze jesli nie chcesz, nie pomagaj
        jesli nie wiesz, co zrobic, pogadaj z terapeuta, moze to ci pomoze podjac
        decyzje
        a babcia sie nie przejmuj-niech spojrzy, jakim egoista jest/byl jej syn
        • tititu Re: Czy to moj obowiazek wzgledem ojca?? 12.06.07, 13:16
          Nie, nie jest to Twoj obowiazek. Dopiero co przerobilas wlasna terapie, leki -
          rozumiem ze ojciec Ci nie pomogl, nie przeprosil, uwaza, ze nie ma sprawy.
          Pilka jest po jego stronie. Sad zmusil go do terapii, specjalisci pomogli,
          teraz on niech udowodni, ze warto mu pomoc. Sam musi sobie pomoc.
          Nie tylko uczucia ojce sie licza ale Twoje tez, w rownym stopniu. A Ty
          musisz "byc na nogach" rowniez psychicznie, bo masz juz wlasna rodzine.
          Daj sobie duuuzo czasu zanim wystartujesz go ratowac.
          Pewnie jako dziecko probowalas nie raz.
    • wjw2 Re: Czy to moj obowiazek wzgledem ojca?? 09.06.07, 21:45
      > byla na rozmowie z lekarzem z tego szpitala. Ten stwierdzil, ze moj ojciec
      > juz wszystko zrobil co nalezalo do niego, teraz wszystko zalezy od NAS (czyli
      > mamy i mnie)...


      Cooo??
      Większej bzdury nie słyszałam.
      Ojciec jest nałogowym alkoholikiem, jeżeli on nie będzie chciał się "wyleczyć",
      to Ty i Twoja mama możecie zdrowie stracić, a on nadal będzie Was dręczył,
      lekceważył i poniżał.
      A mama ojca, jak taka mądra jest to niech sama mu pomoże...
      • wjw2 Re: Czy to moj obowiazek wzgledem ojca c.d.?? 09.06.07, 21:53
        Alkoholikowi nie da się pomóc jeżeli on sam nie będzie chciał się "wyleczyć".
        Często chęć wyzwolenia się z nałogu przychodzi dopiero, gdy człowiek sięgnie
        dna....
        Zrzucanie odpowiedzialności i obowiązku pomocy na rodzinę alkoholika jest
        niepoważne, żeby nie powiedzieć głupie.

        Piszę wyleczyć w cudzysłowie, bo jest to choroba nieuleczalna. Po kuracji
        alkoholik może być tylko abstynentem.
        • miedzymorze Re: Czy to moj obowiazek wzgledem ojca c.d.?? 09.06.07, 22:12
          Nie. To nie jest Twój obowiązek. To może być co najwyżej Twoja dobra wola. Ale jeśli dopiero co doszłaś do siebie po terapii - to nie sądzę, żeby to był najlepszy moment.
          Alkoholik musi _sam_ chcieć zerwać z nałogiem.
          Nikt tego za niego nie zrobi.

          pozdr,
          mi
          • joanna35 Re: Czy to moj obowiazek wzgledem ojca c.d.?? 10.06.07, 10:25
            Zerwanie z nałogiem przez ojca to raz, ale musisz pamietać, że długotrwałe
            naduzywanie alkoholu powoduje zmiany organiczne w mózgu i liczyć się z tym, ze
            po terapii niepijący już ojciec nie stanie się nagle do "rany przyłóż". Nawet
            jeżeli na co dzień będzie się zachowywał poprawnie czy wręcz dobrze nigdy nie
            będziesz miała pewności czy za chwilę nie stanie się coś co sprowokuje u niego
            wybuch jakichś złych emocji, które po raz kolejny mogą się skupić na Tobie czy,
            nie daj Boże, Twojej córeczce i mężu. Przecież dotychczas te złe emocje w nim
            były i najwidoczniej sobie z nimi nie potrafił poradzic skoro rozwiazania
            szukał w alkoholu i pastwieniu się nad rodziną. Myślę, oczywiście mogę się
            mylić, że stare, tak mocno ugruntowane nawyki trudno będzie mu zmienić.

            A co do pytania zasadniczego - nie masz takiego obowiązku, możesz mu pomóc ,ale
            to ma byc Twój wybór, Twoja decyzja, podjęta ze świadomością wszystkich
            konsekwencji dla Ciebie i Twojej rodziny.
            A propos babci - gdzie była, kiedy jej syn niszczył Twoje dzieciństwo?
            Pozdrawiam serdecznie.
      • sapalka1 Re: Czy to moj obowiazek wzgledem ojca?? 10.06.07, 10:31
        Zgadzam się, według mnie albo lekarz jest do niczego (kompletne bzdury z tymże teraz od rodziny wszystko zależy) albonastąpiło jakieśświadome/nieświadome przekłamanie w przekazaniu treści jego wypowiedzi. MOżliwe, że matka czuje się juz zmęczona borykaniem się z tym problemem i próbuje zrzucić część ciężaru na córkę zmieniając wypowiedź lekarza. Bo jakoś nie wierzę, że lakarz mógłby z takim tekstem wyskoczyć
    • iziak80 Re: Czy to moj obowiazek wzgledem ojca?? 09.06.07, 21:59
      obowiazku nie masz, ale masz dziecko, dla którego Twój ojciec jest Dziadkiem,
      więc decyzja należy tylko i wyłacznie do Ciebie
      • mimossa1 Re: Czy to moj obowiazek wzgledem ojca?? 09.06.07, 22:07
        Moze to smieszne, ale moj ojciec nie byl jak dotad zainteresowany swoja
        wnuczka. Widzial ja 2 razy w zyciu!
        Pierwszy raz widzail Ja tylko dlatego, ze w tym szpitalu ktorym rodzilam
        pracuja obydwoje moi rodzice. Ojciec jeszcze wtedy pracowal i byl na dyzurze w
        szpitalu. Drugi raz widzial Anie, gdy ta miala 9 miesiecy.
        Nigdy nie byl Dziadkiem dla mojej corki.
      • sapalka1 Re: Czy to moj obowiazek wzgledem ojca?? 10.06.07, 10:34
        nie rozumien tej wypowiedzi, tzn rozumiem, ale nie chce mi się wierzyć, że ktoś może taką bzdurę napisać.Jak dla mnie to jest to granie na uczuciach, paskudna manipulacja - takie słowa. Fuj
    • mimossa1 Re: Czy to moj obowiazek wzgledem ojca?? 09.06.07, 22:01
      Przepraszam za blad ortograficzny, oczywiscie 'alkoholik'. Jak pisze pod
      wplywem emocji, to czasem robie glupie bledy.
      • karawana123 Re: Czy to moj obowiazek wzgledem ojca?? 10.06.07, 10:32
        Jeśli potrafisz wybaczyć i chcesz to zrobić, to bardzo ładnie z Twojej strony.
        Ale ktoś, kto tego nie przeżył, nie wie jak to jest, więc tym bardziej nie ma
        prawa Cię do tego zmuszać. Olej "kochaną" babcię, bo ona jest za synusiem i na
        pewno nie wie, co z jego strony Cię spotkało lub w to nie chce uwierzyć. Trudno
        jest zapomnieć o krzywdach. Nie masz żadnego obowiązku względem ojca, tylko
        wszystko co zrobisz ewentualnie w jego stronę może być Twoją dobrą wolą. Sama
        nie wiem, co bym na Twoim miejscu zrobiła
    • brak.polskich.liter Re: Czy to moj obowiazek wzgledem ojca?? 09.06.07, 22:09
      Nie, nie masz obowiazku. Twoja mama jest zona aktywnego alkoholika na wlasne
      zyczenie. Jej sprawa, jej wybor, niech go wspiera, opiekuje sie i nadal robi za
      wor treningowy, jesli lubi ten sport. Ty, na szczescie, nic nie musisz.
      Moge sie zalozyc o co chcesz, ze zaraz po odwyku facet i tak zacznie chlac.
      Zaraz albo niedlugo potem. W zyciu nie slyszalam, zeby nakaz sadowy i terapia
      ustanowiona odgornie odciagnely jakiegokolwiek uzaleznionego od chlania. Gdyby
      to on sie podjal dobrowolnie i bez przymusu, bylby cien szansy. A tak... szkoda
      gadac.
      Chory i biedny? Trudno, smiem twierdzic, ze dlugo i rzetelnie na wlasny stan
      pracowal.
      Sorry, ale to jakis absurd. Nie masz obowiazku psychicznego wspierania goscia,
      ktory zasral Ci dziecinstwo i kawal mlodosci. Samo sugerowanie czegos takiego
      jest podle i niesmaczne.
      Trzymaj sie mocno i nie daj wkrecic z powrotem w chore klimaty i poczucie winy.
    • denea Re: Czy to moj obowiazek wzgledem ojca?? 09.06.07, 22:43
      "Od 6 tygodni moj ojciec jest na odwyku w szpitalu (nakaz sadowy). Moja mama
      byla na rozmowie z lekarzem z tego szpitala. Ten stwierdzil, ze moj ojciec
      juz wszystko zrobil co nalezalo do niego, teraz wszystko zalezy od NAS (czyli
      mamy i mnie)..."

      No przecież to jakaś paranoja ! To znaczy niby co macie robić ? Trzymać ojca za
      łokcie, żeby nie sięgnął po kieliszek ?
      Tylko od ojca zależy jakie dalej będzie jego życie. Mnie się wydaje nawet że to
      on powinien popracować nad poprawą relacji z własną córką, którą tyle lat
      krzywdził. Jakkolwiek dużo sił by to od niego wymagało.
      Wiesz, jak zobaczyłam tytuł postu to moja pierwsza myśl była "tak". Generalnie
      uważam że rodzicom należy się szacunek i pomoc od dzieci.
      Ale po przeczytaniu Twojego postu myślę że absolutnie nikt nie może tego od
      Ciebie wymagać. Jeżeli sama czujesz się na siłach to brawo i gratuluję. Jeżeli
      jednak nie, to masz do tego pełne prawo a babcia jak jest taka mądra to niech
      sama ojca niańczy czy czego tam biedak wymaga.

      Trzymaj się.
    • fajka7 Re: Czy to moj obowiazek wzgledem ojca?? 10.06.07, 01:00
      Mysle sobie, ze skoro masz taki trudny dylemat i dajesz sie wpedzac rodzinie w
      poczucie winy i obowiazku- tzn. dajesz sobie wmowic, ze ponosisz
      odpowiedzialnosc za dalsze losy ojca, to jednak nalezaloby rozwazyc
      kontynuowanie pschoterapii albo chociaz konsultacje.
      Nie moze byc tak, ze bedziesz sie zadreczac mysla, ze jesli Twoj ojciec nie
      wyjdzie z nalogu to bedzie Twoja wina. Nie tedy droga.
      Nic nie musisz i nic nie powinnas, ewentualnie mozesz o ile czulabys sie na
      silach, ale to Ty dla siebie masz byc najwazniejsza, a nie Twoj ojciec, tak sie
      sklada. Nie wiem czy Twoja mama korzystala z fachowej pomocy, ale jesli ma w
      stosunku do Ciebie takie oczekiwania, to chyba jednak nie, a z pewnoscia nie
      babcia i reszta rodziny, prawda?
    • j_anka1 Re: Czy to moj obowiazek wzgledem ojca?? 10.06.07, 01:01
      Jestem DDA. Zerwałam wszelkie kontakty z moim ojcem – alkoholikiem, gdy
      wyjechałam na studia. Po prostu uniezależniłam sie ekonomicznie od rodziców,
      którzy byli już wtedy po rozwodzie, ale pomieszkiwali razem (matka do dziś jest
      osobą współuzależniona) i zniknęłam mu z oczu. Wiele razy targały mną wyrzuty
      sumienia, myślałam, że jestem wyrodnym dzieckiem itp.

      Prawdziwy przełom nastąpił, gdy zdecydowałam sie wyjść za mąż za człowieka,
      którego kocham. Wiedziałam, że jeśli decyduję się wyjść za mąż (przez długie
      lata marzyłam tylko o tym, żeby wyrwać sie z rodzinnego domu i być niezależną,
      byłam przekonana, że nie nadaję sie na żonę i nie chcialam mieć dzieci), to nie
      wolno mi popełnić błędu mojej matki, czyli współuzależnic się od alkoholika.
      Inaczej mówiąc nie chciałam mojego męża wprowadzać w alkoholiczy świat. Po
      prostu zaczęłam żyć dla mojej rodziny tj. męża i dzieci i nie odwracam sie za
      siebie.

      Kamieniem milowym w moim wychodzeniu z koszmaru alkoholizmu było, gdy
      uświadomiłam sobie, że “wina” leży nie tylko po stronie mojego
      ojca. “Współwinna” jest też matka. Małżonek alkoholika – w Polsce najczęściej
      żona, ma przeogromny wpływ na to, że alkoholik niszczy życie nie tylko sobie,
      ale i swoim dzieciom. Gdyby moja matka potrafiła zrobić to, na co ja się
      zdobyłam, my – dzieci nie przeżyłybyśmy aż takiej traumy.

      Nie pamiętam, kiedy i gdzie spotkaliśmy się z ojcem po latach. W kazdym razie
      wymieniliśmy sie numerami tel. Dzwoni czasem do mnie. Rozmawiamy. Jak starzy
      znajomi. Jestem komunikatywną i otwartą osobą i chętnie rozmawiam choćby ze
      zdewociałymi sąsiadkami czy taksówkarzami – po prostu lubię ludzi. Jego też.
      Ale tym razem na moich zasadach.

      Nie daj sobą pomiatać. Najgorsze jest to, że otoczenie potrafi wmawiać,
      sugerować, nakłaniac do bycia przy alkoholiku. Bo niby ty teraz jesteś w takiej
      super sytuacji – pani doktor, ma męża, dziecko a tatuś taki biedny. I co nie
      pomożesz tatusiowi, nie wstyd ci, egoistyczna dziewucho? Nie daj się na to
      nabrać. Szukaj porządnego terapeuty albo grupy wsparcia, szkoda twojego życia
      na tkwienie miotanie się we współuzależnieniu. Jako lekarz i jako matka możesz
      zrobić wiele dobrego dla ludzi i – przede wszystkim – dla swojego dziecka. Jego
      los nie leży w twoich rękach.
    • necessity Re: Czy to moj obowiazek wzgledem ojca?? 10.06.07, 07:22
      Bardzo trudna sytuacja. Jeśli zgodzisz się mu pomóc możesz zrujnowac swój
      spokój, na który tak długo pracowałaś. Ja szczerze mówiąc raczej nie
      zdecydowałabym się mu pomóc. Nauczyłaś się już dawno żyć bez niego, bez jego
      miłości. On nie jest Ci już potrzebny. Może miałoby to sens jeśli nadal byłabyś
      dzieckiem, byłabyś uzależniona od rodziców. Można byłoby ratować Waszą rodzinę
      abyście mogli razem wspólnie dalej żyć i mogłabyś dorastać w spokoju. W
      sytuacji kiedy poradziłaś sobie bez niego, wątpię aby był Ci jeszcze do czegoś
      potrzebny. Poza tym takie rzeczy trudno się wybacza i czeka Cię nowa gehenna.
      Rozdrapywanie ran, przeżywanie trudnych emocji. Ja bym się nie zdecydowała. A
      jeśli chodzi o obowiązek, jak to ujęłaś, to nie masz żadnego. Jeśli mu pomożesz
      to tylko wtedy kiedy będziesz chciała. Pamiętaj to musi być twoja decyzja
      podyktowana twoim poczuciem, że robisz słusznie. Trzymam za Ciebie kciuki i
      naprawdę Ci współczuję, bo ja mam podobną sytuację z siostrą.
      • moleslaw Re: Czy to moj obowiazek wzgledem ojca?? 10.06.07, 07:41
        Nie masz takiego obowiązku.Nikt nie może od Ciebie tego wymagać.Pamiętaj w
        takiej sytuacji Ty i twoja rodzina (mąż i dziecko) jesteście najważniejsi.Twój
        Ojciec sam nawarzył piwa,sam niech je teraz wypije.
    • asia06 Re: Czy to moj obowiazek wzgledem ojca?? 10.06.07, 08:07
      Twoim obowiązkiem jest teraz tylko chronić wlasną rodzinę. Ojciec musi sam
      chcieć, a nie sąd i wy.
      • mijaczek Re: Czy to moj obowiazek wzgledem ojca?? 10.06.07, 10:22
        twoja matka przed Bogiem slubowala "w zdrowiu i chorobie", ty nie.
        a to zdanie o tym, ze on juz wszystko zrobil, teraz wasza kolej to jakas
        kompletna bzdura! ten lekarz chyba dal sie omamic twojemu ojcu!
        czy on wie jak sie leczy alkoholizm????
        przemysl top, porozmawiaj z mezem.
        nic na sile.
        twoj ojciec sam wybral sobie droge zyciowa i ciebie z niej wykreslil...
        czy ojciec odkad jest na detoxie probowal sie ztoba skontaktowac? listy?
        telefony? cokolwiek?
    • jowita771 Re: Czy to moj obowiazek wzgledem ojca?? 10.06.07, 09:38
      ja bym nie pomogła na Twoim miejscu. Pracowałaś na swój spokój, a jeśli
      zaczniesz sie angażować w pomoc ojcu, to możesz się cofnąc do punktu wyjścia. a
      już stwierdzenie, że to Twój obowiązek jest chwytem poniżej pasa.
    • kawka74 Re: Czy to moj obowiazek wzgledem ojca?? 10.06.07, 09:53
      nie daj się wmanipulować w coś, co zniszczy Ci życie, z czego wygrzebiesz się po
      długich latach terapii albo wcale się nie wygrzebiesz
      jeśli Twoja matka i reszta rodziny chcą się zająć Twoim ojcem, to niech się
      zajmują, ale niech odczepią się od Ciebie
      nie masz obowiązku zajmować się kimś, kto nie wypełniał swoich obowiązków wobec
      Ciebie
      na Twoim miejscu nie kiwnęłabym palcem i nie miałabym wyrzutów sumienia
      Twój ojciec sam sobie posłał, więc niech teraz się na tym posłaniu wysypia
      BTW nie piszę tego wszystkiego jako teoretyk, znam sprawę z własnego doświadczenia
    • jufalka Re: Czy to moj obowiazek wzgledem ojca?? 10.06.07, 10:57
      wg mnie nie jest to twój obowiązek, jak on był taki dla Ciebie... ale mnie
      zastanawia co innego, piszesz, że matka kochana, że chroniła Cię jak mogła, ale
      jednak była z nim, mimo że ją maltretował, w psychologii to się nazywa chyba
      współuzależnienie, i nie uchroniła Cię od kontaktu z nim, nie odizolowała od
      niego, byłaś ciągle narażona na poniżanie itd
      • mimossa1 Co do mojej mamy... 10.06.07, 12:21
        Bardzo trudno jest mi pisać o mojej mamie.
        Moja mama byla zawsze wychowana na przykladną żonę, która musi ulegać mężowi,
        dla której mąż to 'pan i władca', a przede wszystkim miała wpojone 'co ludzie
        powiedzą'...
        Mimo iż jest osobą wykształconą, świetnie radzi sobie w pracy, kieruje z
        powodzeniem dużym oddziałem w szpitalu, to jednak w życiu prywatnym poniosła
        klęske. Gdy juz dorosłam tyle razy przekonywalam Ją, aby się rozwiodła.
        Niestety, jej poczucie obowiązku wobec swojego męża było większe i ważniejsze
        od osobistego szczęścia. Ojciec o tym wiedział i wykorzystywał to na każdym
        kroku. Nie obce były mu romanse... Zawsze wiedział, że mama w końcu da sie
        przebłagać i mu wybaczy.

        Chroniła mnie w taki sposób, że próbowała ograniczać mój kontakt z nim.
        Chodziłam do Liceum w mieśieci oddalonym od mojego rodzinnego mista o 220km.
        Potem finansowała moje studia we Francji.

        Gdy dojrzałam do tego aby poddać się terapii, namawiałam Ją kilkakrotnie, że i
        jej jest potrzebna taka terapia. Niestety nie udało się.

        To bardzo trudne pisać o mojej mamie. Pochodzi z małej miejscowości, jej
        rodzina miała duże problemy finansowe. Udało sie jej dostac na upragnioną
        medycyne, otrzywiście było to straszne wyrzeczenie finansowe dla jej rodziców.
        Na IV roku poznała mojego ojca. On miał zupełnie inną sytuacje materialną.
        Jego ojciec, a mój dziadek, był szanowanym i znanym stomatologiem w dużym
        mieście. Dziadkowie nigdy nie zaakceptowali mojej mamy, ani rodziców mojej
        mamy. Zaczeli Ją zauważać dopiero, gdy obroniła doktorat i odnosiła sukcesy w
        pracy.
        Po rozmowie z moim terapeutą, doszlismy do wniosku, że własnie tutaj zaczął się
        problem mojego ojca, który zawsze był wychowywany na tego najlepszego... A
        tutaj kobieta z 'prowincji' ma lepsze wyniki w pracy niż ON!

        Mimo iż odnosiła duze sukcesy w pracy, nie miała dość siły, aby od niego
        odejść. Twierdziła, że ślubowała 'na dobre i na złe'. Umacniali w niej to
        przekonanie jej rodzice, dla których hańbą byłby rozwód córki...

        I trwała w tym bezsensownym małżeństwie.

        Ja myśle, że ona wcale nie chce, abym kontaktowała sie z moim ojcem, ale tutaj
        odzywa się ten wpojony OBOWIĄZEK względem rodziców...
        No i dochodzi do tego stosunek dziadków ze strony ojca, ktorzy uważaja, że za
        stan ojca odpowiada wyłącznie moja mama.
        Uważam, że moja mama najbardziej boi sie własnie ICH (i tutaj jest wielki
        problem mojej mamy). Mój ojciec teraz nie pracuje, to moja mama utrzymuje cały
        dom.

        I dochodzi problem tego 'co ludzie powiedzą'. Jak to będzie wyglądać, jak ktoś
        dowie się, że własna córka nie wyciągneła ręki do ojca.

        Ja wybieram sie do szpitala we wtorek. Jestem umówiona z lekarzem ojca na
        rozmowę. Nie chce rozmawiać z nim na poziomie lekarz - córka pacjenta, tylko
        jak lekarz z lekarzem. Nie wiem co on powiedział mojej mamie, a co ona
        zrozumiała, a co jeszcze dodał mój ojciec, który ma wrodzony 'talent' do
        manipulowania ludźmi.

        I ostatnia kwestia - mój mąż. Jest on stanowczo przeciwny, aby w jakiś sposób
        kontaktowała się z ojcem. On dokładnie wie, ile musiałam dokonać aby
        funkcjonować tak jak funkcjonuje teraz.

        Przepraszam za tak długi post, ale niestety nie jestem w stanie opisać krótko
        całe te zagmatwane historie.

        Ewa
        • brak.polskich.liter Re: Co do mojej mamy... 10.06.07, 12:56
          Twoj maz ma bezwzglednie racje. Masz za duzo do stracenia, zeby w imie karmienia
          demonow Twojej mamy pakowac sie z powrotem w bagno, z ktorego wygrzebywalas sie
          przez lata, i to niemalym wysilkiem. Twoja mama jest dorosla, dokonala takich, a
          nie innych wyborow i sama bedzie musiala zmierzyc sie z tym, "co ludzie
          powiedza". Twoim obowiazkiem jest chronic przede wszystkim siebie i wlasna
          rodzine, a nie wizerunek rodzicow.
    • asia_i_p Re: Czy to moj obowiazek wzgledem ojca?? 10.06.07, 20:18
      Nie możesz mu dać tego, czego nie masz. Jeżeli nie czujesz się ba siłach, żeby
      utrzymać własne zdrowie psychiczne w jego obecności, tym bardziej nie pomożesz
      jemu. Nie zmuszaj się do niczego, bo jemu nie pomożesz, a sobie zaszkodzisz.
    • intuicja77 Re: Czy to moj obowiazek wzgledem ojca?? 10.06.07, 20:39
      Nic nie musisz , nie masz takiego obowiązku. Prawdę mówiąc na twoim miejscu
      myślałabym o córeczce i męzu , o tym żeby mieli kochająca , szczęsliwa mamą i
      żonę.A taka chyba nie będziesz wracając do koszmarów przeszlości.
    • umasumak Absolutnie 10.06.07, 21:26
      ...nie jest to Twój obowiązek, powiem wiecej, w imię prawidłowo pojętego dobra
      ojca, nie powinnaś teraz go wspierać. To on powinien wykonać pierwszy krok w
      Twoją stronę. On powinien zrozumieć jak był podły, odpokutować i wtedy dopiero
      masz prawo mu pomóc. Takie jest moje zdanie.
      • joanna35 Re: Absolutnie 11.06.07, 10:10
        Uma myślę dokładnie tak jak Ty - zarówno w kwestii leczenia, jak i naprawy
        relacji z autorką wątku inicjatywa, dobra wola i chęć zadośćuczynienia musi
        wyjść od ojca. Zwykle budzi się we mnie sprzeciw, kiedy czytam rady o wypinaniu
        się na rodzinę, bo najważniejszy jest mąż i dziecko i, że są to priorytety nie
        do ruszenia, bo w przeciwnym razie małżeństwo zostanie "naruszone", ale w tym
        konkretnym przypadku podpisuję się pod postami tych forumek, które radzą Ci
        odseparowanie się od całej współuzależnionej rodziny. Zgadzam się z forumką,
        która pisała, żeby nie zostawiać matki samej, tyle, że mnie nie tyle chodzi o
        Twojego ojca co o babcię i jej złośliwość wobec Twojej mamy. Czy będzie Cię
        stać na to, żeby wystapić przeciwko babci w obronie mamy? Jaki jest Twój
        stosunek do babci, a babci do Ciebie? Czy gdyby sytuacja uległa zaostrzeniu,
        tzn. gdybyście przez rodzinę ojca zostały zaatakowane w jakiś niewybredny
        sposób czy Twój mąż stanie w Twojej obronie czy nie będzie się wtrącać?
    • reszka2 Re: Czy to moj obowiazek wzgledem ojca?? 10.06.07, 22:36

      Może kiedyś trutka ze zdania jakie od niego usłyszałaś - o Twojej
      niepotrzebności - kiedyś się zneutralizuje.

      Może kiedyś zechcesz pomóc ojcu.

      A może nie.

      To zdanie które tak bardzo zapadło Ci w pamięć, to bardzo istotne chyba
      zdarzenie w Twoim życiu. Bo jest straszne, budzące grozę. A nawet chęć zemsty
      chyba. Ja za takie cos mściłabym sie do krwi ostatniej. Może dlatego teraz Twój
      opór przeciwko teoretycznej nawet pomocy ojcu jest tak nieprzejednany.
      Jakakolwiek byłaby przyczyna - jest ona istotna, i nie można jej "gwałcić" na
      siłę.

      Jak ci sie uda uporządkować swoje uczucia w stosunku do ojca, to zadecydujesz
      czy i na ile pomożesz jemu.
    • edytkus Re: Czy to moj obowiazek wzgledem ojca?? 11.06.07, 04:52
      mimossa1 napisała:

      >Moja mama
      > byla na rozmowie z lekarzem z tego szpitala. Ten stwierdzil, ze moj ojciec
      > juz wszystko zrobil co nalezalo do niego, teraz wszystko zalezy od NAS (czyli
      > mamy i mnie)...


      Jak dla mnie Twoj ojciec jest przekreslony, bez wzgledu na to co powie lekarz odpuscilabym sobie.
      Natomiast nie zostawiaj matki bez wsparcia. Skoro tyle lat pozwolila sie terroryzowac jest na pewno
      bardzo slaba psychicznie, to ona potrzebuje pomocy a nie Twoj ojciec i moze taki jest podtekst tego co
      niby zalecil lekarz ojca?
    • woman_in_love Teoretycznie masz oczywiscie jakis obowiazek 11.06.07, 07:55
      tylko, ze jesli zechcesz go spelnic, to zaprzepascisz cala swoja terapie DDA.
      Jesli teraz wyciagniesz reke to sama przepaniesz - w efekcie mozesz nawet
      rozbic swoja rodzine. Najlepiej zreszta porozmawiaj ze swoim terapeuta. Lepiej
      uciekaj i trzymaj sie od tego z daleka. Alkoholik musi sobie pomoc sam, bo nikt
      mu nie pomoze. Od rodziny tez sie musisz odciac, bo oni sa wspoluzaleznieni i
      beda cie nekac tak jak ojciec.
    • malila Re: Czy to moj obowiazek wzgledem ojca?? 11.06.07, 09:46
      Nadmiar dobroci jest szkodliwy - czego najlepszym dowodem jest Twoja matka.
      Wspierała Twojego ojca niemal całe swoje dorosłe życie. Czy mu w ten sposób
      pomogła? Ocywiście nie. Bo opiekując się nim i poświęcając się dla niego -
      wspierała go w piciu. I dlatego Ty nie możesz tego zrobić. Bo ojciec Cię zje. A
      z każdym kęsem ten potwór, który w nim siedzi, będzie rósł w siłę.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja