maniu111
10.06.07, 12:23
dzisiaj przed południem moja córka 11 mcy poszła z tatusiem na spacerek.Mała
chodzi już sama ale jeszcze czasem upada.Upał straszny, na podwórku mamy dużu
basen, no to tatuś wskoczył się popluskać a małą postawił przy rowerze
opartym o płot.no i ten rower na nią upadł jak akurat wychodziłam powiesić
pranie.jak to zobaczyłam i usłyszałam jak Pola beczy to dostałam
szału;zaczęłam wyzywać tatusia od nieodpowiedzialnych g....ów,baranów
itp.małej nic się nie stało,tylko policzek lekko zarysowany, a mi teraz
troche wstyd, tatuś do mnie się nie odzywa.ale na samą muśl, że coś mogło by
jej się stać dostałam szału.czy wy też podobnie reagujecie w sytuacjach
zagrażajacych Waszym dzieciom, czy potraficie zachować stoicki spokój?