zachowałam się jak wariatka

10.06.07, 12:23
dzisiaj przed południem moja córka 11 mcy poszła z tatusiem na spacerek.Mała
chodzi już sama ale jeszcze czasem upada.Upał straszny, na podwórku mamy dużu
basen, no to tatuś wskoczył się popluskać a małą postawił przy rowerze
opartym o płot.no i ten rower na nią upadł jak akurat wychodziłam powiesić
pranie.jak to zobaczyłam i usłyszałam jak Pola beczy to dostałam
szału;zaczęłam wyzywać tatusia od nieodpowiedzialnych g....ów,baranów
itp.małej nic się nie stało,tylko policzek lekko zarysowany, a mi teraz
troche wstyd, tatuś do mnie się nie odzywa.ale na samą muśl, że coś mogło by
jej się stać dostałam szału.czy wy też podobnie reagujecie w sytuacjach
zagrażajacych Waszym dzieciom, czy potraficie zachować stoicki spokój?
    • shady27 Re: zachowałam się jak wariatka 10.06.07, 12:27
      maniu111 napisała:
      jak to zobaczyłam i usłyszałam jak Pola beczy to dostałam
      > szału;zaczęłam wyzywać tatusia od nieodpowiedzialnych g....ów,baranów
      > itp.małej nic się nie stało,tylko policzek lekko zarysowany, a mi teraz
      > troche wstyd, tatuś do mnie się nie odzywa.ale na samą muśl, że coś mogło by
      > jej się stać dostałam szału.

      o rany niezle. Nie dziwie sie, ze facet sie nie odzywa za taki tekst wink

      czy wy też podobnie reagujecie w sytuacjach
      > zagrażajacych Waszym dzieciom, czy potraficie zachować stoicki spokój?

      tak, ja nie panikuje jak moje dziecko sie przerwoci (chociaz tak naprawde rzedko sie to zdarza), ale wiele mialam takich sytuacji. Zachowalam stoicki spokoj smile
      • sir.vimes Doczytałaś 10.06.07, 12:30
        że rower upadł na dziecko , nie przewróciło się tak po prostu?

        "ja nie panikuje jak moje dziecko sie przerwoci"
        • maniu111 Re: Doczytałaś 10.06.07, 12:40
          rower upadł na małą bo ciągnęła za pedały a tatus spokojnie się pluskał.to ja
          cały tydzień zajmuje się małą, no i biedak nie wiedział,że Pola nigdzie nie
          stoi dłużej niż parę sekund i wszędzie jej pełno.
          • sir.vimes Czyli uważasz, że mąż zachował się ok 10.06.07, 14:05
            Tobie też zdarza się córę zostawiać z czymś niebezpiecznym bez opieki i
            "spokojnie sie pluskać" czy uprawiać inne rozrywki? A co do ciągnięcia za pedały
            - no tak , taka DUŻA osoba jak twoja córka powinna przewidzieć wszelki
            konsekwencje. Masz rację - to jej wina, że się rower wywrócił.

            Miłej zabawy w trollowanie - bo, że naprawdę można być tak durnym, to nie wierzę.
            • asia_i_p Re: Czyli uważasz, że mąż zachował się ok 10.06.07, 16:28
              Jeśli ten post do Maniu, to ochłoń trochę, bo zdaje się, że to "biedak nie
              wiedział" było ironiczne.
    • mamooschka Re: zachowałam się jak wariatka 10.06.07, 12:43
      Dopóki pomagam dziecku, jestem mega spokojna i myślę trzeźwo. Ale jak przychodzi
      do konfrontacji z winnym zdarzenia - zapala mi się czerwone światełko i muszę ze
      wszystkich sił hamować i nie powiedzieć tego co mi się na język ciśnie.
      Gdyby opisana sytuacja zdarzyła się nam mój mąż nasłuchałby się jak nigdy,
      chociaż sądzę że pominęłabym wyzwiska. A swoją drogą taki upadek mógł się
      skończyć bardzo różnie, dobrze że teraz tylko na zadrapaniach.
    • coronella Re: zachowałam się jak wariatka 10.06.07, 12:54
      tak tak, też potrafię wybuchnąć. I na tego, kto pilnuje dziecka, i na siebie, jesli dziecku coś stanie sie przy mnie. Bo czesto po całym dniu jestem tak padnieta, że nie kontroluję juz całego tego rozgardiaszu.
    • ykke Re: zachowałam się jak wariatka 10.06.07, 13:27
      Reagujesz emocjonalnie, jesli chodzi o dziecko, zupełnie jak ja. Nie zachowałaś
      sie jak wariatka, to tatus faktycznie nawalił. Bez wyobrazni. Fakt, ze wyzwiska
      mogłaś pominąc. Niepotrzebnie ci jednak wstyd. Proponowałabym tatusia
      przeprosić za epitety, ale zaznaczając jak nieodpowiedzialnie sie zachował, ze
      jesteś wsciekła, co mogo się stać
    • triss_merigold6 Re: zachowałam się jak wariatka 10.06.07, 14:12
      Zachowuję spokój. Wbrew pozorom większość kontuzji i wypadków jakie miewają
      dzieci uczące się chodzić jest niegroźna i tylko histeria rodziców je
      przekonuje, że stało się coś strasznego.
      Wybacz ale jak dziecko ryczy to ktoś MUSI być opanowany.
      • alfa36 Re: zachowałam się jak wariatka 10.06.07, 14:21
        W takiej sytuacji zachowalabym się identycznie, choć wcale nie należę do matek panikujących. Moje niespełna dwuletnie dziecko nie chodzi, tylko biega, więc o upadki nie jest trudno.
        • triss_merigold6 Re: zachowałam się jak wariatka 10.06.07, 14:24
          I co by pomogło wydzieranie się? Najwyzej facet się obrazi i uzna, że nie to
          nie. Skoro nie potrafi się - wg. żony - zająć dzieckiem to nie będzie się
          zajmował.
          • alfa36 Re: zachowałam się jak wariatka 10.06.07, 15:02
            Ja nie napisałam, ze by pomogło, tylko że bym sie tak zachowała. Jestem bardzo nerwowa, ot i wszystko na temat...
            • triss_merigold6 Re: zachowałam się jak wariatka 10.06.07, 15:11
              IMO tekst "jestem nerwowa" nie załatwia niczego. Im starsze dziecko tym na
              większą próbę wystawia nerwy rodziców i jeśli ktoś spazmuje przy roczniaku to
              co będzie później?
              • alfa36 Re: zachowałam się jak wariatka 10.06.07, 15:21
                Wiesz triss, mam mega cierpliwośc do dziecka. Nie mam cierpliwości do małża. Na szczęscie, moj małż w miarę dobrze zajmuje się dzieckiem, choć zdarzają mu sie wpadki typu brak dodatkowej pieluchy na spacerze czy picia. Ale opowiesć o mężu to dluga historia...
                • bri Re: zachowałam się jak wariatka 10.06.07, 19:13
                  Tobie się żadne wypadki tego typu nigdy nie zdarzają?
                  • alfa36 Re: zachowałam się jak wariatka 12.06.07, 23:28
                    Nie wiem, czy pytanie o wpadki bylo do mnie, jesli tak to już odpowiadam. Przy mnie nie jeden raz dziecko sie przewróciło, tylko to nie swiadczy o moim niedopilnowaniu. Natomiast niedopuszczalna jest dla mnie bezmyślność, a zachowanie meża autorki tego wątku za taką uznaję.
                    • alfa36 Re: zachowałam się jak wariatka 12.06.07, 23:29
                      A wątek podniosłam, bo pojawił sie inny nawiązujący do niego.
                      • bri Re: zachowałam się jak wariatka 13.06.07, 11:20
                        Chodziło mi o to czy nigdy nie zdarzyło Ci się zapomnieć zabrać na spacer picia
                        lub dodatkowej pieluchy dla dziecka?
                        • alfa36 Re: zachowałam się jak wariatka 13.06.07, 14:37
                          E, no pewnikiem mi sie zdarzyło, choć szczerze mówiąc nie pamiętam, bo jako że codziennie zajmuje się dziecięciem, to mam już pewne nawyki. A podając przykład pieluchy, chcialam podkreślić, że to tylko taka wpadka i do glowy by mi nie przyszlo, zeby o taki drobiazg mieć pretensje.
                          • bri Re: zachowałam się jak wariatka 14.06.07, 11:00
                            Tja, tylko jakoś mężowi te wpadki pamiętasz i nie omieszkasz o nich na forum
                            wspomnieć wink
    • mi-mili Re: zachowałam się jak wariatka 10.06.07, 14:31
      Ja reaguję tak samo... ostatnio mój maleńki synek spadł z łóżka będąc pod
      "opieką" taty, usłyszałam, przybiegłam i się zaczęło! Płacząc wykrzyczałam mu
      nawet,że go NIENAWIDZĘ. Taka porywcza czasami jestem i rządzą mną emocje tongue_out
    • kotbehemot6 Re: zachowałam się jak wariatka 10.06.07, 14:37
      Wyluzuj , każdego ponoszą czasem emocje, a jeszcze się założę,ze jesteś przed okresem. W sumie nic się nie stało- małżonek na drugi raz będzie strał się przynajmniej miec oczy wokół głowy, a ty w podobnej sytuacji moze go nie wyzwiesz.w sumie same plusysmile)..no prawie nie licząc podrapanego policzka, a wieczorkiem się w miły sposó przeprosicie i będzie OKsmile))
    • lola211 Re: zachowałam się jak wariatka 10.06.07, 15:33
      czy wy też podobnie reagujecie w sytuacjach
      > zagrażajacych Waszym dzieciom, czy potraficie zachować stoicki spokój?

      Reaguje adekwatnie do sytuacji.Na pewno nie histeryzuje i nie wrzeszcze, nie
      ublizam, bo naprawde kazdemu moze zdarzyc sie bląd.I ja to rozumiem.
      Nie cierpie, gdy ktos sie zachowuje tak, jak Tobie sie zdarzylo.


      -----------------------------------------------------------------
      Człowiek mądrzeje z wiekiem. I zwykle jest to wieko od trumny.
    • luxure Re: zachowałam się jak wariatka 10.06.07, 16:41
      Ja też nie cierpię jak ktoś zachowuje się tak jak Ty. Nie lubię
      rozhisteryzowanych bab. Nerwy trzymam w garści i nie okazuję nawet jeśli mnie
      coś mocno wkurzy. Sama nie lubię jak sie na mnie krzyczy a ja nie robię drugiemu
      co mnie nie miłe. Wcale się nie dziwię Twojemu chłopu że się nadął. Natomiast
      płacz i wykrzykiwanie o NIENAWIŚCI to już dla mnie przypadek do kliniki nerwic.
      Bez dwóch zdań konieczne leczenie.
      • mi-mili Re: zachowałam się jak wariatka 10.06.07, 17:11
        "Natomiast
        > płacz i wykrzykiwanie o NIENAWIŚCI to już dla mnie przypadek do kliniki nerwic."
        Nie przesadzaj, znerwicowana to ja nie jestem hehesmile ale nienawidzę, gdy mąż
        zahipnotyzowany komputerem nie zerknie nawet na dziecko, już dawno miał ze mną o
        to kosę, a po tym jak emocjonalnie zareagowałam - przejął się i sam przyznał,że
        jest to w 100% nieodpowiedzialne, bo mały spadł i mogło stać się coś poważnego.
    • renia1807 Re: zachowałam się jak wariatka 10.06.07, 17:02
      11- mies. dziecko wymaga ciągłej uwagi, bo jeśli już chodzi to właściwie w
      każdym momencie może byc w innym miejscu
      mam 18 mies. córkę, którą nie spuszczam z oka, bo mi wszędzie ucieka i pomysłów
      ma w jednej minucie stosmile
      mąż twój przegiął, pozostawiając ją samą na podwórku!
      gdyby np. zajął się czyszczeniem roweru a mała wpadła do basenu to dopiero
      byłaby tragedia
      u nas w okolicy był przypadek kiedy 2- letnie dziecko utopiło się w oczku
      wodnym, podczas gdy jego rodzice jedli obiad
      nie dziwię ci się , że naskoczyłaś na męża, mnie też wyprowadzają z równowagi
      takie zachowania
      mężowi uświadom na spokojnie, żeby więcej tak nie robił, no i przeproś
      ewentualnie za epitety
      • agysa Re: zachowałam się jak wariatka 10.06.07, 18:45
        Twój mąż zachował się w sposób bardzo nieodpowiedzialny i niedojrzały. Nie
        wyobrażam siebie w takiej sytuacji. To nie chodzi o jakieś przewrócenie się
        tylko o pozostawienie dziecka bez nadzoru i to niespełna roczniaka.
        To nie Ty zachowałaś się jak wariatka tylko On. A co by było gdyby rower
        przewrócił się i spowodował większe obrażenia albo dziecko zjadłoby kamyka i
        udławiło się nim. A tatuś co pływał bo mu było gorąco!!! Śmieszne. Potem pewnie
        w Faktach podaliby informacje na ten temat. Współczuję Ci ja już nigdy bym nie
        mogła zaufać...
    • bri Re: zachowałam się jak wariatka 10.06.07, 19:12
      Jestem świadoma, że nawet pod moją opieką zdarzały się córce dość groźne
      wypadki (np. przewróciła się do przodu siedząc na krześle ogrodowym - miała
      startą brodę i nos, na szczęście zęby całe; walnęła przednimi zębami w krawędź
      blatu będąc praktycznie w moich objęciach; spadła z kanapy prawie głową w dół
      siedząc obok mnie itp. Raczej więc nie wrzeszczałabym na męża w takiej
      sytuacji. A jeśli nawet to przeprosiłabym go za to.
    • wieczna-gosia Re: zachowałam się jak wariatka 10.06.07, 19:57
      Pare dni temu w sklepie wywalil mi sie wozek ze spiacymdzieckiem- dziecko bylo w
      pasach i nawet sie nie obudzialo. A wazna informacja to taka ze sklep byl maly
      wiec owszem wjechalam do srodka ale nie pchalam sie miedzy alejkami tylko
      postawilam przy wejsciu i pewnie troche zawadzal, wiec przypuszczam ze ktos sie
      oparl i wozek wywalil sie do tylu. Podeszlam postawilam, nie wybuchlam stekiem
      wyzwisk. Jakis pan popatrzyl na mnie z niesmakiem i powiedzial "ja bym sie
      zainteresowal"- no a ja niestety jestem skrzywiona i sie interesuje w momencie
      wrzasku i to tez bez histerii.
    • jktasp Re: zachowałam się jak wariatka 10.06.07, 23:06
      Dla mnie zachowałaś się naturalnie, bo m.in.naraził dziecko na śmiertelne
      niebezpieczeństwo( mała mogła np wpaść do wody) i to nie przypadkiem tylko mąż
      miał dziecko w d....
      Nazwałaś zachowanie męża po imieniu.
      Moim zdaniem On powinien przeprosić.
      Dlaczego Ty miałałabyś go przepraszać, bo on jest facet i jemu wolno mieć
      dzieciaka gdzieś????Jak Ty byś się tak zachowała jak Twój mąż to dziewczyny nie
      zostawiłyby na Tobie suchej nitki://.
      • triss_merigold6 Re: zachowałam się jak wariatka 10.06.07, 23:10
        Facet był w tej wodzie więc raczej by zauważył gdyby coś mu tam wpadło.
        Olimpijskiego basenu na podwórku chyba nie mają, nie?
        • sir.vimes Tris. Zaufałabyś 11 miesięcznemu dziecku? 11.06.07, 08:13
          Że będzie stać spokojnie dopóki tatuś nie dokończy "ablucji"? Ja nie.

          Przygniecenie rowerem mogło skończyć się mniej ciekawie. Naprawdę dziwię się, że
          sporo osób uważa takie zaniedbanie za żaden problem.
          • maniu111 Re: Tris. Zaufałabyś 11 miesięcznemu dziecku? 11.06.07, 11:04
            mała raczej by nie wpadła do basenu, bo jak się o niego opiera to do brzegu
            brakuje jej jakieś 20 cm.basen jest dosyć stabilny, no ale dzieci mają swoje
            sposoby.
            • ma.pi Re: Tris. Zaufałabyś 11 miesięcznemu dziecku? 13.06.07, 17:56
              maniu111 napisała:

              > mała raczej by nie wpadła do basenu, bo jak się o niego opiera to do brzegu
              > brakuje jej jakieś 20 cm.basen jest dosyć stabilny, no ale dzieci mają swoje
              > sposoby.


              Ja bym nie byla taka pewna.
              Moj sredni jak mial rok to wyskakiwal z lozeczka glowa do przodu (jak do
              nurkowania). A bok lozeczka jest wysoki, ledwie oczy mu wystawaly nad barierka.
              Jak on to robil nie wiem, nigdy nie udalo mi sie zobaczyc. Zlapalam go tylko
              dwa razy w loci jak juz glowa w dul za lozeczkiem lecial.

              I moja najmlodsza wyskoczyla mi w sklepie z wozka sklepowego. Siedziala w
              srodku, wozek gleboki, ze jak wstala to czubek glowy tylko ponad bok wystawal.
              A siedziala tam, bo juz umie odpinac pasy w siedzeniu dla dzieci i wstaje i
              myslalam, ze tak bedzie bezpieczniej.

              Pozdr.
              • maniu111 Re: Tris. Zaufałabyś 11 miesięcznemu dziecku? 13.06.07, 22:27
                policzek małej juz się goi,ale mój facet chyba zrozumiał, że zawinił.Teraz jak
                idzie gdzies z Polą to nie odstępuje jej na krok.pokazałam mu Wasze wypowiedzi.
        • malila Re: zachowałam się jak wariatka 11.06.07, 08:52
          triss_merigold6 napisała:

          > Facet był w tej wodzie więc raczej by zauważył gdyby coś mu tam wpadło.

          Może jakby wpadła blondyna z dużym biustem - to tak. Jedenastomiesięczniak mógł
          spokojnie wpaść niezauważony. To nie dzieje się z hukiem czy widowiskowym
          pluskiem. To wygląda tak, że jest dziecko - nie ma dziecka. Tatuś mógł w tym
          czasie patrzeć w inną stronę albo trzeć oczy.
          • maniusza Re: zachowałam się jak wariatka 11.06.07, 12:21
            bez względu na sytuację - tutaj na pewno nerwową - na pewno nie obrzuciłabym
            męża wyzwiskami. po prostu nie wyzywamy się to kwestia wzajemnego szacunku...
            bez względu na sytuację. wyzwiska tu niwe pomogą a wręcz przeciwnie tylko
            zaszkodzą - podkręcając i tak nerwową atmosferę.

            nie nie zawsze jestem opanowana. ale nie rzucam obelgami w partnera. a robienie
            tego przy dziecku to IMO masakra.
    • bazylea1 Re: zachowałam się jak wariatka 11.06.07, 13:17
      ja tak nie reaguję ale też bym sie wkurzyła w takiej sytuacji, tatuś zachował
      się skrajnie nieodpowiedzialnie!
      • lola211 Re: zachowałam się jak wariatka 11.06.07, 13:32
        Mysle, ze kazda z nas by sie wkurzyla.
        Ale liczy sie forma, w jakiej to wkurzenie sie zostanie wyartykułowane.
        Histeria, wrzaski, oskarzycielski ton - tego nie uznaje i nie stosuje.
    • soemi Re: zachowałam się jak wariatka 11.06.07, 13:31
      Myślę, że swoim zachowaniem najbardziej przestraszyłaś dziecko. Lepiej unikać
      panicznych zachowań przy dzieciach, bo one łatwo biorą to do siebie i później
      reagują płaczem w często nieuzasadnionych sytacjcjach.
      Mnie też czasem razi ludzka głupota, a to był ewidentny przypadek. Ostra
      raekcja pewnie wzbudzi w tacie wyobarźnię. A tym, że się nie odzwya to się nie
      przejmuj bo faceci nie mają tak silnych uczuć macierzyńskich jak my.
      • sir.vimes No, nie mają. 11.06.07, 16:19
        "A tym, że się nie odzwya to się nie
        przejmuj bo faceci nie mają tak silnych uczuć macierzyńskich jak my."

        MACIERZYŃSKICH nie mają ale normalne , rodzicielskie , ojcowskie - jak najbardziej.
    • gacusia1 Re: zachowałam się jak wariatka 11.06.07, 19:36
      Wczoraj myslalam,ze zlamalam albo zwichnelam raczke synkowi.Bawilismy sie w
      karuzele(za jedna reke i noge).Polozylam go delikatnie na trawie a on zaczal
      plakac.Nie dal sie dotknac.Pojechalismy na pogotowie.Maz byl az spocony z
      nerwow,ja mialam wyrzuty sumienia.Juz wyobrazalam sobie malego w gipsie...Nie
      panikowalam.Nie szalalam.Czekalam spokojnie na przeswietlenie.Na szczescie nic
      sie nie stalo.
      Nie mam tendencji do paniki,jesli chodzi o dzieci.Oceniam sytuacje spokojnie i
      racjonalnie,a zdarzylo mi sie tych sytuacji sporo.
    • cyborgus Re: zachowałam się jak wariatka 13.06.07, 04:50
      Nie, nie krzyczalabym na meza. w sytuacjach kryzysowych robie sie bardzo
      opanowana i nastawiona na rozwiazanie problemu. W takim momencie zajebym sie
      dzieckiem, sprawdzeniem czy wszystko w porzadku, starajac sie przed tym
      dzieckiem nie panikowac. Twoj maz chyba sam sie kapnal w tym momencie ze
      zawalil, i jestem pewna ze drugi raz bedzie duzo bardziej uwazal, i Twoje
      krzyki i wyzwiska wcale nie byly potrzebne.

      Poza tym - wydzieranie sie na ojca dziecka w sytuacji, gdy temu dziecku cos sie
      wlasnie wydarzylo - to chyba nie moze dobrze wplynac na samopoczucie. wyobrazam
      sobie teraz placzacego malucha, i wydzierajaca sie jeszcze glosniej
      mamusie......... Tris ma racje - w takiej sytuacji ktos musi zachowac spokoj.
    • koza_w_rajtuzach Re: zachowałam się jak wariatka 13.06.07, 10:00
      nie zachowałabym się w ten sposób jak Ty, ponieważ nie chciałabym swoim
      zachowaniem przestraszyć dziecka.
      Na placu zabaw zauważyłam, że jak któreś z dzieci płacze po upadku, wypadku, to
      głównie dlatego, że rodzice panikują. Biegną przeważnie do dzieci z
      krzykiem "oj, ojj", czy coś tego rodzaju. Moje dziecko jak upada to po prostu
      wstaje i idzie dalej.
      W sytuacji jaką opisałaś wzięłabym dziecko gdyby płakało i zabawiła.
      Powiedziałabym mężowi co sądzę na ten temat, ale bez krzyków.
    • w_ania Re: zachowałam się jak wariatka 13.06.07, 11:18
      he he he he jakbym widziała siebie ja bym uzyła mocniejszych epitetów.
    • oxygen100 Re: zachowałam się jak wariatka 13.06.07, 18:18
      mowicie do siebie z mezem "tatus"i "mamusia""
      okropienstwo
      a moze chodzi o Twojego ojca??
      • maniu111 Re: zachowałam się jak wariatka 13.06.07, 21:39
        oxygen100 napisała:

        > mowicie do siebie z mezem "tatus"i "mamusia""
        > okropienstwo
        > a moze chodzi o Twojego ojca??
        napisałam"tatuś",bo nie jest moim mężem,zawsze mam z tym problem.Nie wiem jak
        określać faceta- ojca mojego dziecka,z którym jestem 9 lat, a mieszkamy razem
        ponad 2 lata.
        • lola211 Re: zachowałam się jak wariatka 13.06.07, 23:00
          A partner? A maz? Nawet jak nim nie jest tak naprawde?
          • maniu111 Re: zachowałam się jak wariatka 13.06.07, 23:08
            partner - ok, ale mąż jakos nie,chociaż mamy zamiar zalegalizowac związek.ale
            nawet wtedy do teściowej trudno mi będzie powiedzieć"mamo".
Inne wątki na temat:
Pełna wersja