przerasta mnie choroba mojego ojca - bardzo długie

10.06.07, 13:07
To, ze moj tato jest alkoholikiem pisalam wiele razy na tym forum. Staram sie
mu schodzic z drogi i nie miec z nim kontaktu, ale jest to o tyle trudne, ze
mieszkamy razem w jednym domu (choc my mamy swoje mieszkanie na poddaszu).
Jego choroba polega na tym, ze pije (chleje) dzien w dzien juz od paru lat,
ale on twierdzi ze nie pije (chocby sie przewracal to zaprzeczy). Na drugi
dzien jest oczywiscie ok i pretensje, ze sie do niego nie odzywamy.
Wczoraj bylam z corcia w mieszkaniu, a moj ojciec na dole. W pewnym momencie
poczulam smrod i zobaczylam kupe dymu. Wyjzalam przez okno, patrze ze
sąsiedzi robią grilla i strasznie sie kopci. Pomyslalam ze to od nich wiec
pozamykalam okna, zeby wiecej nie nalecialo. Po jakims czasie wpada moja
siostra spanikowana, ze kuchnia sie palila, czy nic nie czulam. Powiedzlalam
ze czulam, ale myslalam ze to od sasiadow (smierdzialo podpalka od grilla).
Okazalo sie ze moj ojciec gotowal sobie kielbase i musialo mu cos spasc
palącego sie obok kuchenki. Podpalil sie kabel, drewniany slup i łapka do
garnków. Gdyby moja siostra nie wrocila pewnie poszlybysmy z dymem. A moj
ojciec co zrobil? Zaprzeczyl!!! Powiedzial ze on nic nie robil i jeszcze mial
pretensje ze jego oskarzamy!!! Oczywiscie ledwo sie trzymal na nogach.
Nie mam juz sily. Oczywiscie dzisiaj wstal i jakby nic sie nie stalo.
Bardzo chcialabym sie od niego wyprowadzic, ale jest jeszcze moja mama,
ktorej nie zostawie z nim, bo sama sobie nie poradzi psychicznie. A moja mama
sie nie wyprowadzi, bo z pensji pielegniarki sobie nie poradzi, z nami na
pewno nie zamieszka, a po trzecie nie zostawi ojcu wielkiego domu na
zatracenie. MOj maz nie chce sie wyprowadzic, bo nie wyobraza sobie zamienic
mieszkania w domu z podworkiem na mieszkanie w bloku i placenie czynszu (cale
zycie mieszkal w bloku). Nie potrafi zrozumiec, ze ojciec wykancza mnie
psychicznie, mowi zebym go olala (on ma taki charakter, ale ja nie potrafie).
Woli zalozyc czujniki dymu i miec spokoj.
Oj, przerasta mnie to wszystko. Ja juz nawet nie mam sily walczyc o swoje
dobro psychiczne. Przyjmuje wszystkie "ciosy" od życia, ale staram sie byc
wesola, nie pokazywac swoich dołów, ale nieraz nie daje rady.
Nie chce żadnych rad. Tak po prostu chciałam się wygadac, bo w sumie nie mam
z kim pogadac o takich moich problemach.
    • mimossa1 Re: przerasta mnie choroba mojego ojca - bardzo d 10.06.07, 13:15
      Ja w tym wszystkim nie rozumiem Twojego męża, który widząc Twój problem, nie
      chce wyprowadzić sie z domu sugerując sie tylko swoim dobrym samopoczuciem
      mieszkając w domu, a nie w bloku...

      Mój ojciec tez jest alkoholikiem. Ja radze sobie tylko w taki sposób, ze nie
      mam zupełnie z nim żadnego kontaktu.

      A mama nie może sprzedać domu i kupić 2 oddzielne mieszkania (dla siebie i dla
      ojca)?
      • zuzanna56 Re: przerasta mnie choroba mojego ojca - bardzo d 10.06.07, 13:20
        Bardzo ci współczuję, sytuacja jest rzeczywiście trudna i żal mi twojej mamy.

        Ale mnie również uderzyła tu postawa twojego męża.
        • bunny.tsukino Drastyczne rozwiązania 10.06.07, 13:24
          1. Zdobyć nakaz sądowy na leczenie-powód:zagraża życiu swojemu i innych.
          2. Jak będzie pijany to podsunąć mu do podpisu papier o wymeldowanie, zmienić
          zamki i heja.
          3. Wyprowadzić się.
          • iwonag25 Re: Drastyczne rozwiązania 10.06.07, 13:31
            Ale czy takie leczenie PRZYMUSOWE bedzie skuteczne? Moja mama byla juz na
            terapii dla wspoluzaleznionych, zglosila ojca do przymusowego leczenia, wsczeto
            juz postepowanie, ale ojciec zagrozil ze gdy przyjdzie po niego policja on sie
            zabije. Mama nie wycofala zgloszenia, gdyz na terapii jej mowili ze tak moze
            gadac. Ale moja siostra (mlodsza) strasznie zaczela przezywac jego slowa,
            zaczal jej sie snic po nocach wiszący na sznurku, popadla w depresje i mama
            wycofala.
          • iwonag25 Aha 10.06.07, 13:36
            Z tym wymeldowaniem ojca tez nie jest takie proste, gdyz jak juz wczesniej
            pisalam, moja mama ma pensje pielęgniarską i na pewno by nie utrzymala domu.
            Nas niestety nie stac, zeby jej dokladac do zycia, bo po oplaceiu rachunkow na
            życie mamy akurat na styk. Poza tym z tego co wiem to bysmy musieli ojcu
            zapewnic jakies lokum, bo nie mozna czlowieka wywalic na bruk. Kolo sie zamyka.
            Ale z tego co widze, moja mama tez nie ma sily juz walczyc. Pogodzila sie z
            piciem ojca. Dołuje ją to, ale myśle ze dzieki temu ze jestesmy z nią, że jest
            nasza córcia, radzi sobie.
        • iwonag25 Re: przerasta mnie choroba mojego ojca - bardzo d 10.06.07, 13:28
          Niestety on nie widzi problemu. Hmmm, widzi, ale uważa, że mogę sobie z nim
          poradzic.On tez ma (miał) ojca alkoholika i ma ojczyma alkoholika, ale u niego
          w domu bylo zupelnie inne podejscie do problemu. Mamusia (moja tesciowa)
          tatusiowi podstawiala piwko gdy byl pijany, byla milutka, myła mu plecki tylko
          dlatego zeby go ugłaskać. I moj maz ma taki wzór postępowania. Dlatego trudno
          jest mu to pojąć, dlaczego ja sie tak przejmuje. Mowi, ze mam swoje zycie,
          zebym zamknela rozdzial z ojcem, ale niestety ja go widuje i jest to dla mnie
          trudne. Mieszkamy ze soba dopiero 4 lata (mimo ze jestesmy 10 lat razem, ale
          kiedys ojciec tak duzo nie pil i nie bylo takich problemow) i moze jeszcze
          potrzebuje czasu na zrozumienie czym dla mnie jest picie ojca. Niestety ja juz
          moge nie dozyc do tego czasu.
          Jesli chodzi o sprzedanie domu, to nie wchodzi w rachube, gdyz ojciec nigdy sie
          na to nie zgodzi (on sam budowal ten dom i jest dla niego wszystkim).
          Rozmawiali juz na ten temat, ale ojciec nawet nie chcial sluchac. I poszedl sie
          nachlac oczywiscie. A moja mama sama nie moze sprzedac. Niestety.
        • kattkak Re: przerasta mnie choroba mojego ojca - bardzo d 10.06.07, 13:33
          nie umiem Ci pomóc, ale wiem że są grupy wsparcia Dorosłe Dzieci Alkoholików.
          Mamie też przydałby się wsparcie AA dla partnerów alkoholików.
          • zuzanna56 Re: przerasta mnie choroba mojego ojca - bardzo d 10.06.07, 13:46
            Czyli twój mąż ma też doświadczenia z ojcem alkoholikiem.

            Straszne jest to co potrafi zepsuć alkohol. Ile ludzi jest w to zamieszanych.
            Teraz twoje dzieci muszą patrzeć na dziadka alkoholika. Żal mi ich.
            • iwonag25 Re: przerasta mnie choroba mojego ojca - bardzo d 10.06.07, 13:50
              Oj ma, ma. I to nie lepsze od moich. Jego tata bil moją tesciową. Moj tata nie
              jest agresywny. I cale szczescie. Wlasnie, ja myslalam ze jak urodzi nam sie
              corka, to dla niej zrezygnuje z picia. Ale on wciaz powtarza, ze nie pije, wiec
              z czego ma sie leczyc. Szkoda słów.
              • zuzanna56 Re: przerasta mnie choroba mojego ojca - bardzo d 10.06.07, 13:56
                iwonag25 napisała:

                Wlasnie, ja myslalam ze jak urodzi nam sie
                > corka, to dla niej zrezygnuje z picia.


                Iwona, ty już chyba jesteś współuzależniona.

                Wiem że żal ci mamy i że nie możesz jej z ojcem zostawić, ale ty psujesz życie
                sobie i swojej rodzinie.
                Zupełnie nie wiem jak ci pomóc. Nie mam zupełnie takich doświadczeń, u mnie w
                domu rodzinnym praktycznie nie było alkoholu, mój tata prawie wcale nie pije.
                Ja mam takie dziwne obawy że jak mój mąż wypije 3 piwa to już ma szansę zostać
                alkoholikiem.
                • iwonag25 Re: przerasta mnie choroba mojego ojca - bardzo d 10.06.07, 14:13
                  A myslisz ze ja nie? Gdy zbliza sie impreza to ja juz panikuje, choc wiem ze
                  moj maz nie pije. Tzn. wypije piwko, max. 2 i wiecej nie chce. Ale nawet to
                  jedno piwko wyzwala u mnie stres. Bo zaraz sobie mysle, ze impreza + piwko +
                  OKAZJA = alkoholizm.
                  • zuzanna56 Re: przerasta mnie choroba mojego ojca - bardzo d 10.06.07, 14:21
                    Ja się chyba naoglądałam jako dziecko pijanych wujków i innych facetów, gdy
                    jeździliśmy do rodziny mojego taty na wieś. Co ciekawe, mój tata nie pił i nie
                    pije wcale wódki, najwyżej jedno piwo. Na wsi wtedy ludzie pili dużo, potem
                    były śpiewy i kłótnie. Nie jeździliśmy tam może aż tak często ale oprócz fajnej
                    zabawy typu znajdowanie różnych ciekawych rzeczy na strychu u cioci i babci, te
                    imprezy najbardziej pamiętam. I te biedne kobiety ciągnące swoich mężów do domu
                    (to nie było tak bez okazji, jeździliśmy tam na wesela, imieniny, rocznice
                    ślubu). Mojej mamie to się nie podobało, nie lubiła tam jeździć. W końcu
                    jeździliśmy tam coraz rzadziej.
                • croyance Re: przerasta mnie choroba mojego ojca - bardzo d 17.07.07, 18:40
                  Wszyscy w tej rodzinie sa wspoluzaleznieni, jeden facet trzyma w garsci cala
                  ekipe.
                  Sprobujcie interwencje zrobic, moze z udzialem psycholgoga - sadza sie tatke i
                  wszyscy po kolei opowiadaja o tym, co czuja w zwiazku z jego piciem (a on nie
                  moze zaprzeczyc, bo nie mowicie o faktach "wczoraj byles pijany" tylko o swoich
                  uczuciach), bywa skuteczne. Problem wtedy zostaje przeniesiony na niego, on ma
                  go rozwiazac. Wy go informujecie jedynie, jakie sa konsekwencje, gdy podejmie
                  rozne decyzje. I konsekwentnie, a beda wyniki.
                  Dowodem wspoluzaleznienia calej rodziny jest dla mnie tez to, ze nie moze
                  poradzic sobie organizacyjnie z sytuacja mieszkaniowa, i gra w "tak, ale",
                  ochraniajac nalog ojca.
                  Przeszkody tkwia w Waszych glowach smile A problem w glowie ojca. Jak to
                  zobaczycie, dla Was sprawa sie rozwiaze. Dla niego - to zalezy.
                  (Pytanie jest jeszcze, co Wam tak naprawde przeszkadza w jego piciu; czy fakt,
                  ze jest chory, czy tylko to, ze bywa niebezpieczny dla otoczenia i siebie. Ja
                  wiem, ze to brzmi okropnie, ale takie wlasnie pytania zadaje sie
                  wspoluzaleznionym - i czesto sie okazuje, ze rodzinie tak naprawde picie wcale
                  nie przeszkadza, ale juz np. fakt, ze sasiedzi plotkuja tak)
    • triss_merigold6 Re: przerasta mnie choroba mojego ojca - bardzo d 10.06.07, 14:26
      Radykalnie. To rozwód, podział majątku, sprzedaż domu i niech sobie tatuś
      radzi. Najwyżej wyląduje na śmietniku.
      • sebaga Re: przerasta mnie choroba mojego ojca - bardzo d 10.06.07, 15:14
        trudne to wszystko, ale nie zapominaj o jednym: zostając w tym układzie
        zniszczysz dziecinstwo swojemu dziecku, oby tylko dziecinstwo. Nie dopuść do
        tego, zeby cierpiało, tak jak Ty.
        • lola211 Re: przerasta mnie choroba mojego ojca - bardzo d 10.06.07, 15:25
          Ja przez jakies 10 pierwszych lat zycia mieszkalam z dziadkiem
          alkoholikiem.Nie odbilo sie to na mnie traumatycznie, wcale nie bylam z tego
          powodu chocby smutna.Dla mnie bylo po prostu oczywiste, ze dziadek jest
          pijakiem, nie do konca rozumialam o co wlasciwie chodzi, ale wcale sie tym jego
          alkoholizmem nie przejmowalam.
          • sebaga Re: przerasta mnie choroba mojego ojca - bardzo d 10.06.07, 18:02
            Lola, są też dzieci alkoholików, na których ten fakt wogóle się nie dobija.. A
            są takie które mają spieprzone życie. Tak więc szanse są pół na pół. Myślisz, że
            autorka wątku powinna ryzykować udane dziecinstwo swojego dziecka? Ty byś
            zaryzykowała????
            • dzena Re: przerasta mnie choroba mojego ojca - bardzo d 17.07.07, 13:37
              autorak wątku nie powinna pozwolić na to aby jej dziecko patrzyły na to. mało
              prawdopodobne jest aby to sie nie odbiło na ich życiu i psychice.

              wiem co mówie. moi rodzice są alkoholikami i mam spieprzone życie....
              • lola211 Re: przerasta mnie choroba mojego ojca - bardzo d 17.07.07, 14:24
                Nie ma co porównywac dziadka do rodzica.
                To zupelnie inne sytuacje z punktu widzenia dziecka.
                • dzena Re: przerasta mnie choroba mojego ojca - bardzo d 17.07.07, 14:30
                  mam siostre i dwóch braci. gdy moja siostra (najstarsza z rodzeństwa)przyjdzie
                  z córeczką w odwiedziny do dziadków to widze jak reaguje.... dlatego teraz jak
                  przychodzi w odwiedziny to bez małej. tak samo brat. więc wiem co mówie.
                  • jakowicz Re: przerasta mnie choroba mojego ojca - bardzo d 17.07.07, 14:37
                    wyobrazam sobie co przechodzisz , mój mąż jest alkoholikiem , pomogła mu
                    terapia grupowa , od sześciu lat nie pije nic , nie zje nawet cukierka z
                    adwokatem , wyszedł z tego bo ...no właśnie bo sam chciał i miał silną wole ,
                    ja widze tylko jedno rozwiązanie - przymusowe leczenie to napewno da efekt .
                    ale bardzo trzeba uwazać ,bo zapewne w miejscowości w której mieszkasz zawsze
                    ojciec znajdzie towarzystwo do picia .
                  • lola211 Re: przerasta mnie choroba mojego ojca - bardzo d 17.07.07, 14:59
                    Tak sie zatem zastanawiam, jako wnuczka alkoholika- jakiez to brzemie dzwigam?
                    Jak to zawazylo na moim zyciu? Bo ze pietno sie odcisnelo, to chyba nie
                    powinnam miec watpliwosci?
                    Jestem optymistka, zadowolona z zycia, alkohol traktuje normalnie, no gdzie ta
                    trauma?
                    • syriana Re: przerasta mnie choroba mojego ojca - bardzo d 17.07.07, 19:57
                      trauma (a może szerzej syndrom DDA w mniej lub bardziej rozbudowanej formie)
                      może, ale nie musi wystąpić nawet u dziecka, którego rodzic jest alkoholikiem i
                      dziecko widzi to przez lata

                      to wszystko kwestia wrażliwości

                      tak jak z biciem dzieci - jeden powie po latach: "należało mi się, dzięki temu
                      jestem tym kim jestem", a inny zawsze będzie odbierał to jako poniżenie
                      niedające jakichkolwiek efektów
    • mamazulki Re: przerasta mnie choroba mojego ojca - bardzo d 17.07.07, 15:10
      mój ojciec tez jest alkoholikiem i też nie przyznaje się do tego choć pije
      odkąd tylko pamiętam. Nie chce słyszeć o leczeniu. Ja przez pewien czas
      chodzilam do psychologa z cenrtum AA jako współuzależniona, ale chyba trafiłam
      na kiepskiego terapeutę bo miałam wrażenie że jakoś nie wczuwa się zbytnio w
      mój problem, dostawałam od niego tylko lakoniczne wskazówki. Generalnie byłam
      wtedy w strasznym dołku. Mama dzwoniła do mnie zapłakana że nie radzi sobie
      już - bo dodatkowo mój starszy brat wpadł w depresje. U mnie sprawa jest o tyle
      bardziej złożona, że mama mocno przyczyniła się do choroby ojca. Nie mogę
      patrzeć na to jak się stacza.
      Nie mam zamiaru dawać Ci wskazówek typu - wyprowadzać się, sprzedajcie dom,
      mieszkanie, wyrzućcie ojca na śmietnik itd. Łatwo powiedzieć, poza tym to jest
      CHORY człowiek!!!!!! trzeba szukać pomocy a nie pozbywać się problemu!!!!!!
      Poza tym z tego co piszesz macie oddzielne mieszkanie wiec to nie jest tak że
      dziecko widzi na okrągło pijanego dziadka.
      Mogłabym jeszcze dużo pisać..... wiem jedno mój ojciec jest specyficzny, jest
      chory i nie chce sie leczyć - to normalny objaw ale ja go kocham i cholernie
      się o niego martwię bo wiem że prowadzi go to do trumny.
      Teraz jestem silna psychicznie i na wiele spraw reaguję spokojem ale
      doprowadził do tego mój mąż. On otworzył mi oczy na wiele spraw i myślę że
      musisz porozmawiać spokojnie, bez emocji z mężem może nawet przy udziale -
      dobrego - terapeuty. Jeśli chcesz pogadać to jestem na gg 8197148. Pozdrawiam
      Cię gorąco i trzymaj się!!!!!!




      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=621&w=42775468
      • croyance Re: przerasta mnie choroba mojego ojca - bardzo d 17.07.07, 18:42
        Łatwo powiedzieć, poza tym to jest
        CHORY człowiek!!!!!! trzeba szukać pomocy a nie pozbywać się problemu!!!!!!

        Tak, pomoc tacie nalezy, ale probem ma on i on ma go rozwiazac. Rodzina moze
        asystowac, ale za niego nic nie zrobi.
        • mamazulki Re: przerasta mnie choroba mojego ojca - bardzo d 17.07.07, 19:48
          Wyraźnie napisałam że muszą szukać pomocy a nie robić wszystko za niego,on sam
          nie będzie jej szukał bo nie uważa się za chorego!!! taki właśnie jest
          alkoholizm!!!!!!!! Całe życie patrzę na alkoholika więc doskonale wiem co
          mówię. To nie jest przedmiot tylko człowiek. To choroba jak każda inna!!!!!!!!
          z tym wyjątkiem że strasznie upadla człowieka i dlatego wszyscy się od niego
          odwracają. Alkoholik to człowiek o słabej psychice i to rodzina musi za niego
          czasem podjąć drastyczne kroki żeby wyrwać go z bagna bo sam nie ma na tyle
          siły!!!!!!!!!!!!
          • triss_merigold6 Re: przerasta mnie choroba mojego ojca - bardzo d 17.07.07, 21:09
            Otóż to i dlatego potraktowanie z buta, bez rozczulania się i pomagania, jest
            najlepszą metodą. Wielu alkoholików własnie po rozwodzie, stracie pracy i
            mieszkania zaczęło trzeźwieć. Albo umarło.
            • mamazulki Re: przerasta mnie choroba mojego ojca - bardzo d 18.07.07, 10:59
              nie znam żadnego który po rozwodzie, wyrzuceniu z domu zaczął trzeźwieć, każdy
              stacza się już maksymalnie. Jeśli nie będzie pod opieką psychologa albo chociaż
              kogoś kto wyszedł z tego to sam z tego nie wyjdzie.

              Kurcze dziewczyny to jest bardzo złożona sytuacja. Alkoholicy są tak różni -
              jedni piją i są bardzo agresywni, maltretują rodzinę i wtedy konieczne jest
              odseparowanie go od rodziny ale z tego co pisze Iwona jej tata taki nie jest i
              mój też i w takich przypadkach warto robić wszystko żeby ratować człowieka. Ja
              też czasem nienawidzę mojego ojca za to że nie chce się leczyć ale nie myślę
              wtedy o tym żeby się go pozbyć.
          • kawka74 Re: przerasta mnie choroba mojego ojca - bardzo d 18.07.07, 08:22
            to nie jest choroba jak każda inna
            to jest choroba na tyle specyficzna, że biednego chorego można, a czasem i
            należy - dla jego dobra - kopnąć w dupę tak mocno, żeby się zatrzymał dopiero we
            Władywostoku, daleko od domu i rodziny
Pełna wersja