4rysia
12.06.07, 10:26
W takim nastroju dawno nie wyszłam do pracy.
Wstałam rano jak co dzień do pracy i jak codzień się szykuje, a mąż z synkiem
śpią. Kiedy zaczęłam robić śniadanie, zerknęłam w ich stronę i zauważyłam, ze
mąż ma otwarte oczy i leży jakiś wściekły, więc pytam " Co miśku nie śpisz?"
Na to on "No nie śpię, czekam, a ty tak się spieszysz, że nie możesz przyjść
do mnie".
Zdziwiona spojrzałam w jego stronę, chodziło mu chyba o ranny seks, ale
rzeczywiście nie miałam dużo czasu a po za tym nie jestem jasnowidzem, że on
raptem czeka aż wlezę na niego. Zdziwiłam się formą i tonem w jaki się
odezwał. Robiłam dalej co miałam robić, a on wstał wściekły i burczał coś nie
miło pod nosem.....
NO NIE!!!! Nawet jak mu się zachciało, to można to rozegrać w inny sposób.
Zrobiło mi się bardzo przykro, że się popłakałam. Tak naprawdę to już od
dawna nawet nie słyszę miłego słowa czy komplementu, jakas okropna rutyna...,
a on by tylko brał a nic z siebie dawał.
Oczywiście już ze dwa razy zadzwonił jak by się nic nie stało, coś tam się
zapytać, a poza tym to gó.. go obchodzi jak ja się poczułam.
Pewnie ktoś doradzi, zebym porozmawiała i powiedziała jak się czuję, ale
rozmowy nie wiele skutkują a on bardzo dobrze wie jak się zachował i ze
zrobił mi przykrość, czasmi mam wrażenie, że on mnie lubi ranić ....